Jak tomaszowskie szkoły reagują na agresję wobec uczniów 

  • 12.09.2020, 11:08 (aktualizacja 12.09.2020, 11:27)
  • redakcja
Jak tomaszowskie szkoły reagują na agresję wobec uczniów
Jakiś czas temu, będąc gościem u dyrektora jednej z tomaszowskich podstawówek byłem świadkiem pewnej scenki, która zwróciła moją uwagę. Otóż jedna z nauczycielek przyprowadziła ucznia, który zachowywał się agresywnie w stosunku do koleżanek. Chłopiec dostał „reprymendę”, spuścił głowę i wyszedł bez słowa. Kolejnego dnia trafiłem na sytuację identyczną. Uczeń znowu trafił do dyrektora. Po raz kolejny komuś dokuczał. Zapytałem, jak często takie zdarzenia z udziałem dzieciaka mają miejsce. Usłyszałem, że codziennie…. Byłem w szoku. Pomijam już nawet sam fakt, że dyrektor szkoły, nie powinien stanowić „straszaka”. Chodzi o to, że w systemie oświatowym coś nie działa.

Agresja, mimo, że niektórzy psychologowie twierdzą, że ludzie jako gatunek mają wrodzoną, instynktowną skłonność do zachowań agresywnych, stanowiących siłę napędową niezbędną na przykład do zdobycia przewagi i znaczenia w grupie, to jednak moim zdaniem nie bierze się znikąd. Często stanowić może przejaw przenoszenia negatywnych wzorców z rodzinnych domów, a może też świadczyć o tym, że dziecko jest ofiarą przemocy. Przy czym nie zawsze ta przemoc musi mieć charakter fizyczny.

Jeszcze jeden przykład agresywnego dziecka, z którym się zetknąłem, z innej tomaszowskiej szkoły. Właściwie podobny. Tu również chłopiec (7-8 letni) dokuczał swoim rówieśnikom. W tej placówce jednak zareagowano inaczej. Dziecko skierowano na badania psychologiczne, ku rozpaczy rodziców. Do tego rodzice innych dzieci zaczęli domagać się relegowania go z klasy a nawet ze szkoły. Agresja dziecka, wywołała agresję ze strony dorosłych.

W pierwszym przypadku rozpytywałem dyrektora, czy zna rodziców ucznia, czy ich kiedykolwiek widział, czy z nimi rozmawiał. Stwierdził, że raz czy może dwa razy spotkał ojca i że faktycznie robił na nim wrażenie nadpobudliwego i agresywnego. Sytuację rodzinną drugiego chłopaka znam dosyć dobrze.

Co łączy oba te przypadki? Wołanie o pomoc. Zachowania dzieci świadczą o tym, że w ich domach nie dzieje się dobrze. I nie zawsze muszą to być domy, które zwykliśmy nazywać „patologicznymi”, bo patologia ma różne twarze i czasem ubrana jest w drelich budowlanego robotnika, a równie często w garnitur adwokata, lub fartuch lekarza.

Na ile szkoły wywiązały się z zadania wsparcia i pomocy dzieciom? W mojej ocenie w stopniu zerowym. W obu przypadkach jedynie pogłębiły frustrację i poczucie krzywdy, co prawdopodobnie doprowadzi do eskalacji zachowań agresywnych. Nie poszukano źródeł problemu, nie starano się go rozwiązać. Temat agresji nader często okazuje się tematem wstydliwym.

Zapytałem niedawno tomaszowski magistrat, w jaki sposób szkoły radzą sobie z przypadkami przemocy  w stosunku do dzieci?

- W przypadku podejrzenia przemocy w stosunku do ucznia, takie dziecko zostaje objęte wsparciem pedagoga szkolnego lub psychologa. Rodzice lub opiekunowie są wzywani  do szkoły w celu wyjaśnienia zaistniałej sytuacji. Powiadomione są odpowiednie służby. Monitorowana jest sytuacja dziecka.

- odpowiedziała mi dyrektor wydziału oświaty Iwona Sudak.

  Jak często identyfikowane są takie przypadki? To pytanie, jakie samo nam się nasuwa. Okazuje się,   w szkołach identyfikuje się je sporadycznie.

- Nie każde niepokojące zdarzenie dotyczy przemocy. Każdy jest jednak ważny i wymaga rozpoznania oraz rozwiązania, by pomóc dziecku.
 

- dowiadujemy się z obszernej odpowiedzi na moje pytanie i trudno temu twierdzeniu odmówić racji.

Czy nauczyciele wskazują na możliwość występowania tego rodzaju zjawisk w przypadku konkretnych dzieci?

Teoretycznie tak. Dlaczego teoretycznie? Ponieważ w ostatnich latach były to pojedyncze przypadki (rocznie 1-2).

- Najczęściej to właśnie wychowawca jako pierwszy zauważa problem i zgłasza niepokojące sygnały do dyrektora. Poza tym całe grono pedagogiczne na bieżąco współpracuje z dyrekcją szkoły, pedagogiem i pielęgniarką, a w przypadku jakichkolwiek podejrzeń o stosowanie przemocy wobec ucznia informuje o tym fakcie dyrekcję, pedagoga, a potem odpowiednie instytucje czy służby.

- wyjaśnia tomaszowski magistrat,

Zgodnie z procedurami obowiązującymi w placówkach, jeśli istnieje podejrzenie przemocy wobec dziecka zawiadamiane są odpowiednie  służby m. in. MOPS i/lub Komenda Powiatowa Policji. Szkoła ma również możliwość i obowiązek powzięcia działań w celu uruchomienia procedury Niebieskiej Karty w rodzinie, w której istnieje podejrzenie stosowania przemocy. Składane jest również zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do policji oraz wniosek o wgląd w sytuację rodziny do Sądu Rejonowego, Wydział Rodzinny i Nieletnich. Dalsze czynności wykonują odpowiednie służby.

Sytuacja dziecka i rodziny powinna być monitorowana przez wychowawcę, psychologa i pedagoga szkolnego. W łagodniejszych przypadkach pedagog szkolny podejmuje działania wynikające z potrzeb dziecka w kierunku wzmocnienia go poprzez zapewnienie mu konsultacji psychologiczno - pedagogicznej oraz kierowanie do instytucji udzielającej różnych form pomocy (terapia indywidualna, grupowa, zajęcia świetlicowe itp., w zależności od potrzeb i w uzgodnieniu z rodzicem).

Pedagog szkolny i wychowawca  mają obowiązek monitorowania sytuacji dziecka, sprawdzając czy zaplanowane działania przyniosły zamierzony efekt.

Nieco inne dane wykazuje tomaszowski Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.

- Od 2015 roku do chwili obecnej MOPS podjął 149 przypadków interwencji w rodzinach, gdzie zdiagnozowano podejrzenie występowania przemocy wobec nieletnich (2015r. - 33, 2016r. - 29, 2017r. - 22, 2018r. - 19, 2019r. - 25, 2020r. - 21). Z ewidencji prowadzonej przez Zespół  Interdyscyplinarny do Spraw Przeciwdziałania Przemocy wynika, że od 2015 roku wdrożono łącznie 25 Niebieskich Kart, gdzie osobą doznającą  przemocy w rodzinie było dziecko (2015r. - 5, 2016r. - 4, 2017r. - 3, 2018r. - 3, 2019r. - 4, 2020r. - 6).

- informuje Dariusz Małek spec. pr. Socjalnej.

Jak widać problem jest dużo poważniejszy niż mogłoby to wynikać z danych przekazanych przez tomaszowski szkoły. A to tylko dane oficjalne. Szara przemocowa strefa jest dużo szersza.

Wszelkie działania podejmowane przez MOPS wobec rodzin opierały się z reguły o procedurę Niebieskiej Karty oraz działania własne interwencyjne. Diagnozowanie takich przypadków oraz pomoc rodzinie odbywa się w ramach zasady interdyscyplinarności, przy współudziale wszelkich możliwych narzędzi i kompetencji różnych instytucji współdziałających w szeroko
pojętym interesie dziecka.

Trzonem są tutaj z reguły Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej działający również w ramach prowadzonego Zespołu Interdyscyplinarnego do Spraw Przeciwdziałania Przemocy, Komenda
Powiatowa Policji, Sąd Rejonowy Wydział Rodzinny i Nieletnich, Placówki Edukacyjne na terenie Miasta oraz Prokuratura Rejonowa.   

Wszelkie czynności oraz udział konkretnej instytucji wobec stwierdzonej sytuacji związanej z przemocą wobec dziecka, uzależnione są od rzeczywistych potrzeb w danej rodzinie. Niekiedy  wystarczająca jest potrzeba wdrożenia samej procedury Niebieskiej Karty  oraz uruchomienia działań kontrolnych ze strony pracownika socjalnego i dzielnicowego, które są zupełnie wystarczające do ustania przemocy. Czasami w ramach działań pomocowych, konieczne jest dodatkowe włączenie szkoły, do której uczęszcza dziecko oraz wdrożenie konsultacji pedagogicznych i psychologicznych.

redakcja_

Podziel się:

Oceń:

Czy byłeś kiedyko;wiek świadkiem przemocy wobec dzieci ze strony rodziców?

Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

N
N 12.09.2020, 17:39
Amator
Ajdejano
Ajdejano 12.09.2020, 14:06
Szanowny Panie Mariuszu: byłem pewny, że nie jest Pan idealistą, ale człowiekiem, który twardo chodzi po ziemi. Jednak, z tego co Pan napisał powyżej, wynika że jednak trochę Pan trzyma głowę w chmurach.

Wiadomo, że na jakiekolwiek wychowanie w rodzinach rozbitych, patologicznych nie można liczyć.
Oczywiście - magistrat i szkoły mają wpływać na zmniejszenie się agresji wśród uczniów ?!?!?! Podpiera się Pan jakimiś-tam procedurami, itp., itd. Kompletna bzdura!!!
Na kogo Pan liczy ?!?!?! Na jakieś kuratorium, na samorządy ?!?!?!
Te wszystkie urzędniczyny i ci wszyscy (pożal się Boże) nauczyciele i dyrektorzy w szkołach, to towarzystwo, które przychodzi do: urzędu, szkoły na te ileś-tam godzin i patrzy na zegarek: kiedy wreszcie ta szychta się skończy. Oni wszyscy mają głęboko w du...żym poważaniu te rzeczy, o których Pan pisze.

Pozostałe