Lata dziewięćdziesiąte. Okres bez ogólnodostępnego internetu, gdzie rządziła telegazeta i jeden egzemplarz Przeglądu Sportowego w lokalnej bibliotece. Dziś sprzątając piwnice natknąłem się na część mojego dawnego zbioru. Myślę że warto się z nim podzielić, by pokazać dzisiejszej szkolnej młodzieży jak sobie wówczas radzono z archiwizacją informacji sportowych.
Komentarze