Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 11 sierpnia 2026 01:55
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Czy to wojna?

Oprócz działań wewnątrz polskiej armii, tych na szczeblu dyplomatycznych na które mamy wpływ jednie pośredni, także każdy z nas może przygotować się na ewentualną reakcje ze strony Rosji, po wczorajszej decyzji o wydalenie z polskich rosyjskich dyplomatów. Chodzi o zwykłe, proste nawyki kosztujące niewiele, albo nawet wcale.

W poniedziałkowe popołudnie minister spraw zagranicznych prof. Jacek Czaputowicz ogłosił, że Nasz Kraj – Rzeczpospolita Polska, wydali ze swego terytorium czterech rosyjskich dyplomatów. Ma to związek z bezpardonową (choć nie bez precedensu), ingerencją Rosji w wewnętrzne sprawy Wielkiej Brytanii. Na początku marca na południowym wschodzie Anglii w Salisbury doszło do zatrucia obywatela Rosji Sergieja Skripala i jego córki. Otrzymali oni azyl w Wielkiej Brytanii, który teoretycznie powinien gwarantować im pełnię praw w obszarze swojego bezpieczeństwa na jaką mogą liczyć wszyscy obywatele Zjednoczonego Królestwa.
 

Rosjanie niewiele sobie z tego jednak robią


Władze brytyjskie na najwyższym szczeblu (wypowiadał się zarówno tamtejszy minister spraw zagranicznych – Borys Johnson jak i sama premier Teresa May), władze brytyjskie potwierdziły bezpośrednie związku służb rosyjskich z tym przestępstwem. Decyzja – i to nadal oficjalne(!) źródła brytyjskie o chemicznym ataku na Skripala zapadła bezpośrednio na Kremlu.

 
Każdy polski dom nie twierdzą, a ochronką
 

Przewaga militarna naszego wschodniego sąsiada jest bezdyskusyjna. Proporcji nie odwrócimy jeszcze przez setki lat, dopóki nie zostanie rozwiązana kwestia ograniczania w dostępie do broni jądrowej. Nawet jeśli gospodarczo bylibyśmy nawet na poziomie Niemiec, jeszcze długo wojska nie będziemy mieli silnego na tyle, by było gwarancją nienaruszalności naszych granic.


Szansą jest Donald Trump i rozlokowanie na terenie Naszego Kraju amerykańskiej broni jądrowej, ale to też uniemożliwia szereg umów międzynarodowych. Trump zaczyna łamać niesprawiewdliwy międzynarodowy porządek w innych obszarze, ale zaopatrzenie Polski w głowice nuklearne (środki przenoszenia mamy), byłby już – mówiąc kolowialnie – dyplomatycznym hardcorem.


Jeśli nie możemy być lwem, bądźmy lisem


Dysproporcja w potencjale ludnościowym, w dostępie do broni masowej zagłady, nie musi jednak sprowadzać nas roli „polskiej kobiety lekkich obyczajów” jak zwykli mawiać o nas Rosjanie. Mam na myśli na przykład niedawną reakcje rosyjskiego polityka na wypowiedź byłego ministra spraw zagranicznych Radka Sikorskiego na twitterze, który powiedział tylko, że w Rosji nie odbywają się demokratyczne wybory. Wielkie halo ze spraw oczywistych. A jednak padają słowa, które nawet będąc głuchym trudno nie uznać za obraźliwe.

Od czasu gdy marszałek Józef Piłsudski siłowo zakreślał polskie granice na wschodzie, przez dziesięciolecia uczyliśmy się funkcjonować pod rosyjskim butem, a jednocześnie nie zatracać swoje polskiej tożsamości. Mówimy nadal po polsku, większość z nas nie porzuciła Kościoła Rzymsko-Katolickiego, mimo że ze wszystkich stron jesteśmy otoczeni przez innowierców, a ateizm promuje się w popkulturze jak kawę w kubku z wieczkiem. O dziwo udało się zachować w Polsce liczną, choć rozdrobnioną własność prywatną, która przez – mały bo mały – kapitał pozwalała na niezależne kształcenie dzieci, nawet na Zachodzie.

Nie ma więc co załamywać rąk i popadać w apatię. Polacy żyli i w gorszych warunkach i przez dłuższe etapy historii. Pomiędzy wszystkimi przegranymi powstaniami w domach nie zdejmowaliśmy ze ścian krzyży, a posiadanie nielegalnej niepodległościowej bibuły „dawało fejm na całej dzielni” Co więcej! Udało się polskość upowszechnić wśród warstw ludowych (chłopów, potem warstw robotniczych)
 

Bądźmy Polakami i dziś

 

Poniżej przedstawiam kilka swoich propozycji, przynajmniej na pierwsze miesiące (lata?), pod ewentualną rosyjską okupacją. Nie musi ona oznaczać bezpośredniej inwazji lądowej wojsk. Jak widzieliśmy przy aneksji Krymu i nadal na terenie wschodniej Ukrainy, może się ona sprowadzać do destabilizowania regionu, i stopniowego rozszerzania dominacji.

 


 
Nie wyrzucaj koców i ciepłej odzieży



Każdy z nas co roku wyrzuca odzież, która mogłaby posłużyć komuś. Pół biedy jeśli są one ponownie wykorzystywane jako ubranie, gorzej jeśli lądują na śmietniku, a my liczymy na ciągły dostęp do nowych produktów w marketach. Gdy zablokowane bądź spowolnione zostaną drogi transportu, zatrzymany zostanie import, sklepy opustoszeją. Co wtedy?

Wiecie Państwo jaką genezę ma zjawisko obyczajowe zwane rodziną patchworkową (czyt. rodzina paczłorkowa)? Rodzina patchworkowa, to model życia rodzin po przejściach. Po rozwodach, separacjach, życiu w kolejnych i kolejnych związkach. Z dziećmi z różnymi matkami i ojcami. W idealnej sytuacji rodzina patchworkowa żyje ze sobą w poprawnych stosunkach, spotyka się razem przy stole wigilijnym, nawiązywane są nowe niespotykane, lub rzadko spotykane w XX wieku relacje. Dziecko ma już nie tylko dwie babcie, a trzy, cztery i więcej. U każdej może spędzić popołudnie po szkole, u każdej przekąsi podwieczorek. Powtarzam, w idealnej niczym nie zakłóconej sytuacji.


Patchwork początkowo oznaczał łączenie różnych materiałów w jedną tkaninę, najczęściej służącą do okrywania się w nocy podczas niedoborów w zaopatrzeniu brytyjskich sklepów podczas izolacji Wielkiej Brytanii przez zajętą przez niemieckie (co warto podkreślać, choć brzmi za długo), niemieckie(!) wojska hitlerowskie Europę. Transporty z pomocą z USA, były początkowo skutecznie zatapiane przez u-booty, poza tym pomoc amerykańska musiała wystarczyć dla całej okupowanej Europy i nadal walczącego ZSRR. Było jej mało, co do dziś w brytyjskiej kinematografii dotyczącej tego czasu z pietyzmem jest przypominane. Do symbolu urosło oklejanie szyb by jak najwięcej ich zachować podczas eksplozji bomby gdzieś dalej, i właśnie szyte przez Angielki patchworkowe kołdry. W wyspiarskich filmach o czasach II wojny światowej, Anglia jest krajem gdzie każdy skrawek materiału zbiera się, przechowuje bo wojna nie wiadomo ile jeszcze potrwa.


Myślę, że warto z tych wzorów skorzystać i dziś. Pościel, koce, ciepłe ubrania powinny być czyste, a przed praniem odkażone w prosty chałupniczy sposób polegający na wystawieniu ich na balkon lub na podwórko by wymroziły się przez min. dobę. Potem warto je przeprać, by usunąć zapach własnego ciała, by nasz sąsiad / sąsiadka mogli w razie potrzeby założyć czy okryć się nimi bez skrępowania  .

 

Zbieraj stare sprawne telefony komórkowe

 

Przeszedłeś już na smartfona a Twoja stara Nokia z klawiaturą leży bezużytecznie w szufladzie? Nie wyrzucaj ani nie sprzedawaj jej za grosze. W Donbasie blokowanym dewastowanym przez Rosję przez najemników, czy nawet w Syrii dostęp do sygnału telefonii komórkowej o dziwo nadal istnieje. Zwykli ludzie nie posługują się drogimi telefonami satelitarnymi, a korzystają właśnie z prostych komórek. Problemem – o czym czytamy w licznych reportażach z tych terenów – jest jedynie dostęp do prądu. Ale i to daje się jakoś ogarnąć. Wykorzystywane są agregaty prądotwórcze na paliwo płynne, od czasu do czasu lokalna administracja czy jej strzępy włącza prąd. W największych syryjskich miastach zwykle na 2-3 godziny dziennie.

Zadbaj by w każdym telefonie była aktywna karta SIM. Nawet bez środków na koncie. Dziś większość sieci umożliwia rok ważności konta bez kosztów po przeniesieniu numeru od innego operatora, lub po najniższym doładowaniu za 5 zł i aktywacji usługi. Najczęściej kodem USSD, takim zaczynającym się gwiazdką * a kończącym haszem, płotkiem czyli #.

Pomyśl o tym Drogi Czytelniku, Droga Czytelniczko, wszystkie instrukcje są – póki co – łatwo dostępne w internecie.

Każdy Polak powinien mieć po cztery AKTYWNE komórki we wszystkich naziemnych sieciach – Orange, Play a przede wszystkim dysponujące najlepszym zasięgiem na terenie RP – niemieckim T-Mobile i pozostającym w polskich rękach Plusie. Jeśli masz stare telefony, nic Cię to nie kosztuje, a przydać się może również w nie związanych z obcą agresją sytuacjach.

Nieco bardziej zaawansowanym, choć nie wykraczającym poza możliwości intelektualne szczególnie młodych Polaków jest zadbanie o szyfrowane kanały komunikacji. Najlepiej w oparciu o infrastrukturę znajdującą się na Zachodzie, jak najdalej Rosji. Jeśli mamy smartfona warto pomyśleć o jakimś szyfrującym komunikatorze – choćby popularnym WhatsAppie, czy łatwym w obsłudze, choć już bardziej zaawansowanym Signal Messengerze. Świat musi wiedzieć co się tutaj dzieje, by potem – jak było w przypadku raportów Karskiego – nie wykręcał się od odpowiedzialności za bierność wobec tragedii.
 


Zadbaj o kubła i pojemniki nadające się do przechowywania i przenoszenia żywności, a przede wszystkim wody
 

Nie zajmują dużo miejsca. Jeśli mamy jedno wiadro w domu, zawsze można z niego zrobić dwa, trzy czy nawet pięć, wkładając jedno w drugie. Wysokość konstrukcji nieznacznie wzrasta, ale nadal zajmuje tyle samo miejsca na podłodze. Warto pamiętać by używane naczynie zawsze mogły zmienić przeznaczenie i na przykład gdy dziś służą do przechowywania bielizny, mopa czy nawet służą jako kosz na śmieci, po dezynfekcji mogły być wykorzystane do przenoszenia wody pitnej czy twarogu, mąki, kaszy, wyrobów garmażeryjnych z targu. Te podczas, zatrzymania importu na pewno zaczną wyrastać na naszych osiedlach jak grzyby po deszczu. Problemem jest brak koni. Jeśli nie będzie paliwa, nawet najlepszy samochód będzie bez wartości. Nie przychodzi mi do głowy żadne rozwiązanie, poza nadzieją, że powstanie konspiracyjne, a przynajmniej legalne, ale dbające o polski interes narodowy przywództwo, które doprowadzi do nacjonalizacji stadnin i prywatne zwierzęta które dziś spełniają rolę atrakcji turystycznej wykorzystane zostana do transportu.

Miejmy nadzieje, że moce produkcyjne na polskiej wsi można łatwo przywrócić i żywność zacznie znowu płynąć z wiosek oddalonych od Tomaszowa o 15-20 km, a nie jak teraz aż z Francji czy Holandii, czy nawet ze wschodniej Polski z którą możliwości wymiany po rosyjskiej ingerencji zapewne będą znacznie utrudnione.

Jeśli chodzi o wodę, wygodnym rozwiązaniem są 10 litrowe baniaki po wodzie źródlanej. W najbardziej popularnych dyskontach kosztuje ona od złotówki do 5 zł. Jest tania, ponieważ zwykle nie różni się składem od tej płynącej w naszych kranach, ale pojemnik w jaki jest wlewana jest bardzo praktyczny. Warto pomyśleć o takim, który nie pęka po zgnieceniu. Mając 5 takich baniaków pozgniatanych i ułożonych na przykład w pawlaczu lub wepchniętyh w szczeliny między szafą a ścianą, zapewniamy całej rodzinie wodę do pica na cały tydzień! Przy założeniu, że ograniczymy spożycie z zalecanych dwóch litrów dziennie do jednego.
 

Codzienny kwadrans na refleksje nad zakupami
 

Chodzi przede wszystkim o codzienny zakup czegoś co nie popsuje się po 2-3 dniach. Opakowane jest hermetycznie i może poleżeć minimum trzy miesiące. Wytrwalsi, bardziej zdeterminowani mogą oczywiście sami konserwować mięso w słojach, stosując najprostszą technikę znaną jeszcze ze statków Wikingów, czyli zasypując je solą. Nie apeluje o to. Nie każdy lubi przesolone mięso, tym bardziej, że potem wzrasta pragnienie. Chodzi bardziej o jedną, dwie konserwy dorzucone przy codziennych zakupach. Po miesiącu będziemy mieli całą jedna półkę w lodówce wypełnioną produktami o dłuższej trwałości. Można to potem stopniowo wyjadać, ale jedna półka w każdym gospodarstwie domowym dobrze by była wypełniona i regularnie uzupełniana.

Zresztą konserw, kasz i ryżu nie trzeba trzymać w lodówce. Nie musimy jej zapchać żywnością na zaś. Można ją trzymać po opakowaniu w mocniejsza reklamówkę w szafie czy nawet w komorze na pościel. Stosując to ostatnie rozwiązanie, pamiętajmy o szczelnym opakowaniu każdego produktu w reklamówki. Robactwo lubi sąsiedztwo kasz i pościeli. Szczególnie tej z pierza.


Dbaj o relacje sąsiedzkie i w najbliższym otoczeniu w pracy
 

Warto mieć numer telefonu komórkowego każdego z naszych sąsiadów. Nie tylko na czas wojny. To niby banał, ale obecnie, szczególnie w blokowiskach gdzie część mieszkań jest wynajmowanych a lokatorzy z roku na rok się zmieniają, to wcale nie oczywiste. Warto zagaić w niepretensjonalny sposób o numer telefonu. Pretekstem czy nawet nie pretekstem a rzeczywistą intencja może być motywacja związana z zapobieganiem włamaniom podczas dłuższej nieobecności w mieszkaniu, czy chociażby próbą kradzieży roweru. Należę do osób, która większość zapięć rowerowych ma trwale oznaczonych swoim numerem komórkowym. W widocznym mówiąc kolokwialnie w „walącym po oczach” miejscu. Jest to jednak również smutnym sygnałem, że w większości miejsc w których przebywam, otoczenie jest mi na tyle obce, że nie mam do niego bezpośredniego kontaktu.. W mniejszych społecznościach, o ucywilizowanych relacjach jest to standardem. Można z kimś nie wdawać się w dyskusje, nie biesiadować, ale posiadanie numeru kontaktowego to dziś jak zwykłe dzień dobry, czy krótka rozmowa o pogodzie przed klatką.
Nic to nas nie kosztuje a może bardzo się przydać.


Śmiejecie się Państwo pewnie z tych, dla niektórych z Was być może katastroficznych przewidywań, ale znam osobiście kilka warsawskich rodzin, które jeszcze w połowie lat 80tych XX wieku hodowało, na nie odległych od centrum Warszawy Bielanach, jedną – dwie świnie. Właśnie dlatego, że mięso było wówczas trudno dostępne, a handel nim był ostatnią deską ratunku by utrzymać rodzinę po wyrzuceniu ojca czy samotnie wychowującej matki z pracy.


Dziś mimo postępu technologicznego, a może nawet właśnie w związku z postępem technologicznym uzasadnień dla tych obaw nie ubywa.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

he-man 29.03.2018 07:50
Artykuł może i na ciekawy temat ale niedopracowany. Po pierwsze jego ton powinien być trochę lżejszy. Bo z niego wynika, że lada moment zostaniemy zaatakowani przez Rosję. Po drugie. Te rady to słabe i za mało konkretnych porad. I są one na czas późniejszy, po agresji, w momencie gdy okupant już u nas jest, cała zawierucha się uspokoiła i obywatele mogą spokojnie żyć (mając na uwadze obcą władze, obce wojska, łapanki, zsyłki i barbarzyństwo okupanta). Mi zwykłemu obywatelowi bardziej byłaby przydatna wiedza jak postępować, jak przeżyć pierwsze godziny, dni ataku. Gdzie się udać, jak postępować, gdzie szukać schronienia, pomocy. Co mi po zbieranych kocach i wiadrach na wodę jak bomby spadną na mój i sąsiadów domy?

m&m 29.03.2018 07:48
Istnieje moda na survival, bushcraft czy nawet szkolenia w radzeniu sobie w warunkach kryzysów i wojen. I rozumiem artykuły, filmy czy książki o tym mówiące. Ale ten artykuł został źle skonstruowany (chyba, że taki zamysł...) i za bardzo zaakcentowany w zakresie wydalenia rosyjskich dyplomatów. Czyli co? Nie wydalać? Ruscy lubią takie sytuacje, bo nie zatrzymują się ale brną dalej sprawdzając ile im jeszcze wolno. Taki mają zryty charakter. Ale rozumiem, że autor jest zwolennikiem postawy na pleckach, bo myśli, że to bezpieczniejsze rozwiązanie. I ta sytuacja wzbudziła w nim taki przestrach i bunt, że wrzucił od razu instrukcję przetrwania, bo uraziliśmy niedźwiedzia i teraz przyjdzie i nas zleje. Wszystko fajnie, ale ta forma artykułu, poprzez odniesienie się do konkretnej sytuacji, wzbudza niepotrzebne emocje. Gdyby to był onet, albo gdy by puścili coś takiego w tv, to byłby nie lada skandal:D

AK-47 28.03.2018 16:04
Nie wiem kto to jest jakiś Jackowski (znałem jednego był założycielem zespołu MAANAM ale niestety już nie żyje) ani wróż Maciej. Chodzi o rok 1913....Pomyliłem się. A coś konkretnego oprócz wyłapania pomyłki ma Pan do powiedzenia nt. tego co napisałem?....

28.03.2018 02:15
Do AK-47. Czyżbyś był drugim K.Jackowskim, czy też wróżem Maciejem, że wiesz co będzie (było) w 19013 r.?

AK-47 27.03.2018 23:03
Ja nie pisałem o Ukraińcach tylko o Sowietach! Proszę Pana przed wybuchem II wojny w Białymstoku było 43% ludności żydowskiej....W 19013 było ich aż 68%. Po odzyskaniu niepodległości Żydzi zażądali aby Białystok wzorem Gdańska ustanowić Wolnym Miastem......

AK-47 27.03.2018 20:17
No to może wzorem kibiców?: Chłopaki nic się nie dzieje! Chłopaki nic się nie dzieje!.....

qwert1 27.03.2018 19:51
AAAhahaha kto to pisał?

maniek 27.03.2018 19:50
Czy autor wie czemu Rosja zaatakowała Krym i wschód Ukrainy. Nie odbyłoby się to bez pomocy samych obywateli Ukrainy, którzy są narodowości Rosyjskiej i jest ich więcej na wschodzie Ukrainy niż samych Ukraińców . Proszę sobie poczytać historię Krymu, on nie ma nic wspólnego z Ukraińcami - kiedyś Tatarski potem Turecki wreszcie Rosyjski, podarowany Ukraińskiej Republice która wchodziła w skład ZSRR przez Chruszczowa. Już po rozpadzie ZSRR Rosjanie chcieli, żeby powrócił do Rosji - mieszkało tam 60% Rosjan i 25% Ukrainców, więc jego anektowanie odbyło się bez większych sprzeciwów ludności. Na Polskę Putin nie będzie najeżdżał - przynajmniej w taki sposób. Nie ma w Polsce województwa, gdzie Rosjan jest więcej niż Polaków i przez to nie byłoby to tak łatwe jak na wschodzie Ukrainy. Tam połowa obywateli przygląda się biernie jego harcą, a raczej jeszcze mu pomaga.

AK-47 27.03.2018 21:11
"Nie ma w Polsce województwa, gdzie Rosjan jest więcej niż Polaków"- A dlaczego to miałby być jakiś problem dla Putina? Po zajęciu Kresów po 17 września 1939 r też się okazało, że większość z mieszkańców tych terenów to sowieci....

maniek 27.03.2018 22:29
Nie okazywało się tylko tam faktycznie mieszkali głównie Ukraińcy - w powiecie kosowskim w województwie stanisławowskim Polacy stanowili 7% ludności, a ogólnie w całym województwie tylko 22,5%.

27.03.2018 16:53
"...kosz na śmieci, po dezynfekcji mogły być wykorzystane do przenoszenia wody pitnej czy twarogu, mąki, kaszy, wyrobów garmażeryjnych z targu". To już było, bo gdy nasi "wyzwoleńcy" wkroczyli na polskie tereny, to do noszenia mleka używali naczyń nocnych. "... 10 litrowe baniaki po wodzie źródlanej"? Z tego co się orientuję, to te baniaki są o pojemności 5 ltr. Mam takich 10 szt. "Każdy Polak powinien mieć po cztery AKTYWNE komórki we wszystkich naziemnych sieciach". Posiadam 2 komórki, to muszę dokupić jeszcze ze dwie, aby mieć zestaw. Tylko co będzie jeżeli mi ze starości padną baterie? Konserwy odpadają, bo nie wolno mi ich jeść. Kasze, ryż? Odpadają, bo mogą się w nich zalęgnąć mole, albo wyczują je myszy i po ptokach. A jak ktoś przyciśnie jakiś guzik i "podaruje" nam bombkę nuklearną, lub neutronową, to na kiego diabła nam będą potrzebne te wszystkie zapasy? Wszyscy wyparujemy. Co za katastroficzna wizja dla Polski? Po co pisać o wojnie, jak na świecie na razie spokojnie? Na koniec. Co ma wspólnego rodzina patchworkową z ewentualnym wybuchem wojny?

marek 27.03.2018 10:10
Kto jest autorem tego straszacego i siejacego groze, artykulu? Braklo odwagi aby sie podpisac? Czy zdaje sobie ta osoba , ktora stworzyla ten tekst z konsekwencji? Cale szczescie ze zasieg tego portalu jest niewielki i oddzialywanie rowniez bedzie niewielkie

AK-47 27.03.2018 15:00
Jakich konsekwencji jeśli wolno zapytać? Co w tym artykule jest takiego strasznego i siejącego grozę?.....Jakie konsekwencje miałby ponieść autor artykułu?

<> 27.03.2018 18:33
Szerzenie niepokoju wśród tubylców.

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Poniedziałek, 10 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości jak kadry z kilku różnych filmów rozgrywających się jednocześnie. Donald Trump zaostrza retorykę wobec Iranu, Rosja zwiększa produkcję rakiet, w Moskwie ludzie wychodzą przed Sąd Najwyższy w obronie opozycji, a w Kolumbii ratownicy przeszukują ruiny po potężnym trzęsieniu ziemi. W Polsce mowa przede wszystkim o kolejnych miliardach z KPO, finansach partii politycznych i postępowaniu dotyczącym pomocy dla powodzian. Oto najważniejsze informacje poniedziałku. Data dodania artykułu: 10.08.2026 22:10
Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Plac Piłsudskiego po raz kolejny stał się sceną dramatu, w którym pamięć o ofiarach katastrofy smoleńskiej spotkała się z najbardziej gorącym językiem bieżącej polityki. Jarosław Kaczyński uznał słabe notowania gabinetu Donalda Tuska za zapowiedź zmiany władzy. Mówił o tworzeniu nowych instytucji, zatrzymaniach i surowych karach. Najdalej poszedł jednak w sprawie Smoleńska, przekonując o rosyjskiej zbrodni i możliwym udziale polskich współpracowników. To pozostaje tezą prezesa PiS, a nie ustaleniem prawomocnego wyroku ani zakończonego śledztwa. Data dodania artykułu: 10.08.2026 13:07
Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

W pierwszym półroczu 2026 roku liczba ujawnionych kradzieży sklepowych spadła niemal o jedną piątą. Na pierwszy rzut oka to bardzo dobra wiadomość. Statystyka ma jednak konstrukcję dobrego kryminału: najważniejszy szczegół pojawia się dopiero w drugim akcie. Ubywa przede wszystkim drobnych wykroczeń, podczas gdy liczba poważniejszych czynów maleje znacznie wolniej. Problem nie tyle znika, ile zmienia swoją twarz. Data dodania artykułu: 10.08.2026 09:22
Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Historia 10 sierpnia nie mówi jednym głosem. Raz trzaska ogniem nad Wawelem, innym razem szepcze z kart Jerzego Pilcha i Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Potrafi zabrzmieć fletem Iana Andersona, soulowym głosem Roberty Flack, ale też hukiem niemieckich pocisków nad powstańczą Warszawą. Data dodania artykułu: 10.08.2026 08:45
10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

W nocy z niedzieli na poniedziałek w pobliżu Ziemi przemknie planetoida 2019 NY2. Obiekt może mieć około 150–330 metrów średnicy, a w chwili największego zbliżenia znajdzie się około 2,5 miliona kilometrów od naszej planety. Brzmi jak początek „Armageddonu”, ale tym razem Bruce Willis może spokojnie zostać w domu. Astronomowie podkreślają: nie ma zagrożenia zderzeniem. Data dodania artykułu: 09.08.2026 09:14
Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

9 sierpnia to jedna z tych dat, przy których historia nie pozwala się nudzić. Tego dnia na częstochowskim wzgórzu pojawili się paulini, urodził się Roman Dmowski, polscy czołgiści ruszyli do walk pod Studziankami, Richard Nixon opuszczał Biały Dom, a kilka dekad później Freddie Mercury po raz ostatni stanął przed publicznością jako koncertowy frontman Queen. Do tego Whitney Houston, Bee Gees, AC/DC, Jerry Garcia i „San Francisco” Scotta McKenziego. A w niedzielę 9 sierpnia 2026 roku historia spotyka się z teraźniejszością również w Małopolsce, Janowie Podlaskim i na trasie Tour de Pologne. Data dodania artykułu: 09.08.2026 07:48
9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Nie sala konferencyjna w Warszawie, nie pałacowe korytarze i nie kolejna debata prowadzona zza mównicy. Tym razem rozmowa o Polsce ma przenieść się nad Bałtyk. Marta Nawrocka zwróciła się bezpośrednio do młodych Polek, zapraszając je na spotkanie w Juracie. W ostatni weekend wakacji, 29 i 30 sierpnia, młodzi ludzie mają spotkać się tam z parą prezydencką i rozmawiać o swoich oczekiwaniach, pomysłach oraz o tym, jak widzą przyszłość kraju. Data dodania artykułu: 09.08.2026 00:08
Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

8 sierpnia. Rejtan w drzwiach historii, „Błyskawica” w eterze i Beatlesi na pasach Abbey Road

Sobota, 8 sierpnia 2026 roku, to 220. dzień roku. Imieniny obchodzą dziś Dominik, Esmeralda, Jan, Joanna i Sylwiusz. W Tomaszowie Mazowieckim słońce wschodzi około godz. 5.14, a zachodzi około 20.19. Data dodania artykułu: 08.08.2026 08:43
8 sierpnia. Rejtan w drzwiach historii, „Błyskawica” w eterze i Beatlesi na pasach Abbey Road

Polecane

Ostatni tydzień letnich ślizgawek. W sierpniu można jeszcze wskoczyć na lód Sportowy poniedziałek: Schilder ze złotem, Kuchta w Legii i mocny front przeciw FIFA Wybuch gazu na Zawadzkiej pod lupą prokuratury. Biegły zbada przyczynę, w tle kara do 10 lat Akcja „Prędkość” w powiecie tomaszowskim. 99 przypadków przekroczenia limitu Jazz nad Zalewem Sulejowskim i łemkowskie brzmienia w regionie PILNE. Zaginął 37-letni Michał Szczepaniak z Tomaszowa. Policja prosi o pomoc 33 stopnie, potem grad i wiatr do 80 km/h. IMGW ostrzega Tomaszów i powiat Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł? 10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale Ponad 100 osób odwiedziło tomaszowską porodówkę. Oddział, który odzyskał zaufanie pacjentek „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Największym problemem nie musi być samo 58 procent
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Ten materiał powyżej dosyć szczegółowo i fachowo pokazuje, że ta spółdzielnia, to firma, która bardzo łatwo może stać się zwykła mafią, decydującą o losach ludzi, będących członkami tej spółdzielczej mafii. I rzeczywiście, ten stołek prezesa i szefa rady nadzorczej, tak "na oko", nie wydają się najważniejsze, jednak, tak, jak w każdej mafii, to są najważniejsze stołki, bo te stołki kierują tym mafijnym procederem wykorzystywania informacji o ludziach ze spółdzielni. Stad wzięła się i nadal trwa burza o szefostwo w tej spółdzielczej mafii. Źródło komentarza: Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania Autor komentarza: Opiekun Treść komentarza: A z innej beczki. Musiałem z tatą - mającym problem z poruszaniem się, udać się do jednej z poradni przy TCZ. Aby do niej dojść, musieliśmy przejć przez mocno zniszczony plac ( między innymi wyrwy w płytach chodnikowych). Dla mojego taty, było to arcytrudne i od budki przy bramie, do drzwi - trwało z przerwami, około 15 minut. No i przy drzwiach wyrwana klamka i karteczka z napisem, że remont, a wejście drzwiami głównymi do szpitala. Kolejne około 15 minut w drugą stronę i niebotyczne zmęczenie osoby chorej i opiekuna. Z pomocy tych poradni raczej nie korzystają ludzie zdrowi, często są to pacjenci neurologiczni, ortopedyczni z urazami kończyn. Czy naprawdę trzeba uświadamiać ludzi odpowiedzialnych, za to że konieczne jest oznakowanie od strony bramy i furtki którędy teraz wiedzie droga do określonych poradni? Po wejściu na hol główny to samo. Nikogo w punkcie informacyjnym, rozumiem, że może pani poszła do toalety, ma prawo. Tylko nie każdy zna od lewa do prawa topografię szpitala, wystarczyłyby oznaczenia przyklejone na ścianach... Wydrukowanie czarnym tuszem i ofoliowanie kilku kartek, nie będzie finansowym gwoździem do trumny, już i tak zadłużonego szpitala, a zdecydowanie pomoże osobom chorym. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jak czytam tego gniota powyżej, to scyzoryk sam otwiera mi się w kieszeni. Ten materiał powyżej, to, co to, do kur.. nędzy, jest?! Publiczna scysja pomiędzy p. Strzępkiem i pozostałymi podmiotami tzw. "służby zdrowia" czy może to jest jakiekolwiek wyjaśniania dla zwykłych ludzi, którzy są zainteresowania takimi sytuacjami - co ?! Szanowna Redakcjo: nie traktujcie Waszych Czytelników jak zwykłych debili!!! Ten materiał powyżej, to jest zwykły bełkot, które nic nam nie wyjaśnia. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Wpisy tej dziewuchy z dnia 06.08.2026 r. z następujących godzin: 17:06, 17:10, 17:15, 17:42, 17:48. Dziewczyno: te Twoje wpisy, to jedna , wielka kakofonia, czy pomieszanie z poplątaniem, a inaczej: syf, kiła i mogiła. Mam wątpliwości, czy Ty sama siebie zrozumiesz z tych swoich wpisów. A może ktoś Cię wcześniej skrzywdził, albo po prostu Ci nie dogodził - co? Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jest godzina 20:53. Wychodzi na to, że to moje głosowanie (powyżej) na zadane pytanie, to jest to dotychczas jedyny oddany głos i dlatego po moim głosie napisano 100% głosów. Konkluzja jest taka: te wszystkie sondaże można potłuc o kant dupy. Ja jestem zdecydowanym prawicowcem, a ponadto zdecydowanym wrogiem ryżowatych niemców, którzy udają premierów Polski, a zostali wysłani przez potomków hitlera, aby razem z ukraińskimi żydami utopić Polskę i Polaków. Wobec tego, mój głos na zapytanie powyżej nic nie znaczy, bo za moment zgłosi się stu wielbicieli ryżego donka i wówczas mój jedyny głos przeciwny będzie stanowił zaledwie 1%. Źródło komentarza: Największym problemem nie musi być samo 58 procent Autor komentarza: Ekspert specjalista Treść komentarza: Ci panowie co to ich się tutaj górnolotnie nazywa "DJ-ami" to najwyżej "CJ-e". Różnica w literkach drobna, ale w znaczeniu - kolosalna. Ani jeden ani drugi "grajek" nie jest "DJ"-em, nigdy nim nie był i prawdopodobnie nie będzie bo oni nie mają ZIELONEGO pojęcia jak się beaty klei :D NIE MAJĄ ZIE-LO-NE-GO pojęcia. I spoko. Nie muszą, dziś ze sprzęu dla "sidżejów" imprezę zagra nawet tresowana ameba albo inna nibynóżka. Dlatego uprzejmie proszę o zmianę tekstu - nie "DJ", a "CJ" Źródło komentarza: Plac Kościuszki znów zatańczył. DJ Junior i BAILA porwali Tomaszów do wspólnej zabawy
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama