Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 kwietnia 2026 15:18
Reklama

Laos (Vientiane) - Buddyjski Nowy Rok 2555 czas zacząć!

Obchody Buddyjskiego Nowego Roku (13 - 15 kwietnia), chciałem spędzić w towarzystwie Laotańczyków z krwi i kości. Nie chciałem siedzieć dłużej w Savannakhet bo, po tygodniu, czułem że zbyt długo tkwię w jednym miejscu. Wynik: trafiłem na couchsurfera, który jest aktywnym przedstawicielem, tzw. mniejszości seksualnych, mimo braku deszczu, codziennie byłem przemoczony do suchej nitki, taszczyłem na plecach jeszcze bardziej przemoczonego lejdiboja. W końcu, spokoju ducha i tradycji szukałem w świątyni, co zajęło mi ponad godzinę chodzenia i proszenia. Wydawałoby się: seria nieszczęśliwych wydarzeń. Ja bym na to spojrzał, jednak, jak na bardzo dobrą lekcję pokazującą jeden temat z wielu różnych perspektyw.

- Nie chcesz zostać z nami na Nowy Rok? Takie pytanie usłyszałem od jednego z mnichów z Savannakhet, kiedy pakowałem plecak.
- Przepraszam, ale na prawdę muszę już jechać.

 

 

Nie to, że mi się nie podobało. Propozycja była na prawdę kusząca, ale podejrzewam, że po kolejnych trzech dniach, albo sam wstąpiłbym do zakonu, albo zacząłbym się rozglądać za mieszkaniem i pracą. Zresztą, w Vientiane, miałem już potwierdzony couchsurfing więc Nowy Rok zapowiadał się w świeckim, ale lokalnym towarzystwie. Nic zatem nie stało na przeszkodzie żeby jechać.

 

ZNOWU NOWY ROK?
 

Azja jest genialna jeśli chodzi o obchody Nowego Roku. Najważniejsze wydarzenia to: Zachodni Nowy Rok, Chiński Festiwal Wiosny, Perski Norooz i Buddyjski Nowy Rok - mam nadzieję, że niczego nie pominąłem. W Laosie znalazłem się podczas Buddyjskiego Nowego Roku, który oficjalnie trwa od 13 do 15 kwietnia. 13 to ostatni dzień kończącego się roku, 14 to dzień, który nie należy do żadnego okresu - ot, po prostu tak wypada w kalendarzu, a 15 jest początkiem nowego roku. W praktycę, cieszący się urlopami od pracy, Laotańczycy, Khmerzy  czy Tajowie, przedłużają sobie świętowanie o, około, tydzień z każdej strony. Rozmawiając z wieloma Laotańczykami, odniosłem wrażenie, że oni sami nie wiedzą kiedy zacząć a kiedy skończyć. Dodatkowo, zwyczaje różnią się nieco w zależności od regionu/miasta.

 

 

DO STOLICY MARSZ! MARSZ?

Dopiero po dwóch tygodniach pobytu w Laosie, w pełni dotarło do mnie jak łatwy jest autostop w tym kraju. Przed przyjazdem, miałem jakiś autostopowy lęk. Poważnie rozważałem kupno motocykla i odsprzedanie go dalej, po drodzę - nie po to by zmienić środek transportu, ale głównie dlatego by zaoszczędzić na autobusach i wynajmie skuterków na miejscu. Wydawało mi się, że skoro wszyscy Laotańczycy gdzieś się zmyli i w kraju ostało się jedynie niewiele ponad 6 milionów osób, również samochodów nie będzie.

 

W biednym kraju, który ma niewiele ponad 6 milionów mieszkańców, wydawałoby się, że autostop nie ma racji bytu. Jest znacznie lepiej niż się spodziewałem.

 

 Jak każdy lęk, i ten miał wielkie oczy. Znalezienie się daleko poza odnóżami "obwodnicy" Savannakhet, zajęło mi trzy skoki: wietnamski kierowca dostawczego Kolao, lekarz z lokalnej kliniki, który uraczył mnie ciekawymi historiami o dendzę i zbiorowy, międzymiastowy tuktuk, którego kierowca na hasło "No money", odpowiedział: "No money, no problem". Po dwóch godzinach i 20 kilometrach, musiałem trochę podreptać. Zanim jednak zdążyłem pomyśleć "Nikt się nie zatrzymuje", zobaczyłem zjeżdżającego na pobocze pickupa:

- Ja w stronę Vientiane.
- Vientiane? Ja też
 

..... po kilku kilometrach i wstępnej rozmowy kierowca rzucił....
 

- Du shprihst Deutsch?
- [chwila namysłu] Naaajn. Przeszliśmy spowrotem na angielski bo laotańskiego dalej nie znam.
- Często jeździsz autostopem?
- No tak odkąd byłem mały.... tzn mniejszy niż teraz
- Ale tutaj jest problem bo ludzie nie wiedzą o co chodzi. Ja studiowałem w Niemczech, pracowałem w Szwajcarii i wiem jak to wygląda. Sam tak jeździłem.
- Problem? W Wietnamie jest problem ale w Laosie? Pełen L(ao)uzzzzzz.....

 

Z byłym emigrantem, spędziliśmy w sumie 7 super-bezpiecznych godzin, podczas których nie żałowałem ani trochę, że nie kupiłem jednoślada. Zostawie to sobie na jakieś inne kraje. Droga pomiędzy Savannakhet a stolicą kraju - Vientiane jest idealnie płaska, wylana prosto jak od linijki i mało widowiskowa. Słowem, samotna jazda - nuuda. W międzyczasie zrobiliśmy jeszcze trzy postoje - dwa na kawę po laotańsku i jeden na obiad. W Vientiane byłem chwilę przed zachodem słońca. Od razu, skontaktowałem się z moim hostem z couchsurfingu.

 

Kiedy Did dojechał na miejsce, po kilku minutach rozmowy nad brzegiem Mekongu przejechaliśmy do jego wielkiego, nowoczesnego apartamentu położonego pomiędzy jedną z wielu świątyń a jedynym "drapaczem chmur" w Laosie - 5-gwiazdkowym hotelem Don Chan. Podając mi po prysznicu białą koszulkę polo, mój gospodarz zapewnił mnie, że pokaże mi wszystkie ważniejsze atrakcje obchodów Buddyjskiego Nowego Roku.

 

Najwyższy budynek w Laosie.

 

COŚ TU NIE GRA

O tym, że coś jest nie tak, zorientowałem się dopiero kiedy Did zaoferował obejrzenie filmu. A, że jego ulubionym gatunkiem są horrory i thrillery, budzące grozę sceny, wywoływały u niego dziwnie podejrzanie brzmiące odgłosy typu "ojć" i "ajć". Później doszła propozycja spania w jednym łóżku. OK. Dzieliłem już łóżko z jedną, dwiema, trzema, a nawet czterema osobami, ale przez te ojcie i ajcie, w troscę o moje bezpieczeństwo, wybrałem nieco twardawą, drewnianą kanapę. W środku nocy, mój gospodarz obudził mnie i znów zaproponował przejście do swojego pokoju bo, jak to stwierdził, czuł się osamotniony. No cóż, za późno było na poważną rozmowę o wróblach, pszczołach i pasiekach. więc odmówiłem i, dla pewności, zamknąłem się szczelnie w śpiworze.


NOWY ROK CZAS PRZYWITAĆ

13 kwietnia zaczął się bardzo leniwie. Pojechaliśmy z Didem zrobić zakupy. Wzdłuż drogi, ustawione były grupki osób polewających w rytm muzyki wodą wszystko i wszystkich, którzy znaleźli się w zasięgu wiader, węży ogrodowych, wodnych pistoletów i wszystkiego innego co mokre i co akurat podeszło pod rękę. Co chwila wyprzedzały nas też pickupy wiozące na pakach ekipy, które bardzo aktywnie dołączały się do mokrej zabawy. Miałem wrażenie, że spokojni, na ogół Laotańczycy, wyznający zasadę "samo się zrobi" w czasie Pi Mai, zmieniają się w imprezowe bestie.

 

Buddyjski Nowy Rok - pora sucha a wody pod dostatkiem.

 

Paradoksalnie, wodne wojny są najbardziej charakterystycznym elementem obchodów Nowego Roku w Azji Południowo Wschodniej. Paradoksalnie, ponieważ mimo, iż święto wypada w najgorętszym i najbardziej słonecznym okresie pory suchej, zużycie wody jest największe w całym roku. Z drugiej strony, radosny Pi Mai, zwany w Tajlandii Songkran, to m.in. symboliczne przywitanie pory deszczowej.

 

99% PEWNOŚCI?

 
Po zakupach, pojechaliśmy dostarczyć piwo do baru na imprezę organizowaną przez bliskich znajomych Dida. Podobnie jak nasz skuter, również samochody, którymi jechaliśmy zostały przy okazji umyte. Dopiero w barze patrząc na zachowanie mojego gospodarza i innych wokół, miałem 99% pewność, że moje towarzystwo należy do, tzw. mniejszości seksualnych. Zastanawiałem się czy się nie pożegnać. Laotańczycy są jednak bardzo czuli na punkcie zapewnienia poczucia komfortu gościom. Moje nagłe odejście byłoby zwykłym okazaniem braku szacunku i tolerancji. Do tego, nadal chciałem zobaczyć jak Nowy Rok obchodzi lokalna społeczność mojego pokolenia. Zresztą, ciągle miałem ten 1% niepewności. 

 

Po poznaniu znajomych Dida, miałem coraz większą pewność, że..... znalazłem się w bardzo ciekawym towarzystwie.

 

PRYSZNIC W PUBLICZNYM MIEJSCU

 

Podczas obchodów Nowego Roku, główne skwery południowoazjatyckich miast zamieniają się w publiczne prysznice z muzyką w tle. Rachunek za wodę pokrywają lokalne browary.

 

Laotańczycy mieszkający w skromny sposób mają otwarte łazienki ulokowane gdzieś w pobliżu ujęcia wody - Podobnie jak Khmerzy czy Tajowie. Szczęściarze nie muszący dreptać nad rzekę czy strumień kąpią się, zazwyczaj w grupie, na oczach innych, okryci tylko sarongami. 13, 14 i 15 kwietnia to również grupowa kąpiel na głównych skwerach południowoazjatyckich miast, podczas której, rachunek za wodę pokrywają lokalne browary. W grupie kilku przedstawicieli mniejszości seksualnych i dwóch osób z kategorii "dwa w jednym", przeszliśmy na główny plac przy Mekongu. Sącząc jedno darmowe piwo za drugim pod prowizorycznie przygotowanymi baldachimami połączonymi z natryskami kręcącymi się w rytm granej na żywo muzyki, wszyscy przemokliśmy do suchej nitki. Telefony, aparaty, dokumenty i portfele najlepiej gdzieś w tych dniach zostawić lub szczelnie zawinąć w plastikowe torebki.

 

Ponieważ do mokrego świetnie przylepia się mąka czy wapno, oprócz samego polewania, młode pokolenie, obrzuca się również kolorowymi proszkami.

 

 

 


 

A JEDNAK!

 

Nieco po zachodzie słońca, wraz z moim pijanym gospodarzem wróciliśmy do jego domu. Musialem przy tym taszczyć na plecach jednego z lejdibojów, który był tak doskonale zakonspirowany, że dopiero słysząc "70 kilo", zorientowałem się, że coś tu nie gra. Swoją drogą, pomyślałem sobie, że muszę przepakować plecak bo mimo, że waży on tylko 10 kg, konsekwencje grawitacji odczuwam w taki sam sposób jak niosąc przedstawiciela "trzeciej płci".

 

Tym razem, Did, po krótkim odpoczynku zaczął składać mi nieco niemoralne propozycje. Słysząc większość z nich aż się rumieniłem. W końcu powiedział, że "Jest Nowy Rok i powinniśmy się dobrze bawić; powinniśmy być szczęśliwi" - czyli coś w stylu Carpe Diem bejbe!. O ile w pełni szanuję różne podejścia do relacji międzyludzkich, o tyle, sam preferuję jakieś większe zróżnicowanie płciowe. Nie wiem.... jak w ping-pongu; no.... rakietka nie pasuje do rakietki; czy tak jak w puzlach, że jeden nie pasuje do drugiego. Ze względu na niezbyt trzeźwy stan Dida, spakowałem plecak i przeszedłem w inne miejsce. Na szczęście, w pobliżu była mięciutka plaża Mekongu a znalezienie odosobnionego miejsca na rozbicie namiotu nie nastręczyło mi zbytnich problemów.

 

 

Vientiane ma świetne, bezpłatne pole namiotowe oferujące widok na Mekong. Rano, w ramach rozgrzewki, można przepłynąć na drugi brzeg - do Tajlandii i spowrotem. 

 

TRADYCYJNIE

 

Następne dni chciałem już spędzić w bardziej tradycyjny sposób. Znalezienie świątyni, która mnie przyjęła zajęło mi ponad godzinę.

 

W Vientiane, które na codzień przypomina dużą wieś, praktycznie, na każdej ulicy znajduje się jedna lub dwie buddyjskie świątynie. Każda, pod jakimś względem, różni się od innych. Każda jest stosunkowo dobrze wyposażona. A ponieważ jest to stolica, większość mnichów i nowicjuszy mówi po angielsku. Po zwinięciu namiotu i wygrzebaniu się z plaży, wczesną porą, zanim znów zaczeło padać z każdej strony, zorganizowałem sobie pobyt w świątyni. Nie było łatwo. W większości miejsc, otrzymałem odpowiedź odmowną ze względu, właśnie, na obchody Nowego Roku, podczas których, mnisi są wyjątkowo zajęci. Faktycznie, obok barów, knajp i miejsc imprez na otwartym powietrzu, świątynie to najbardziej oblegane wówczas miejsca. Dla chcącego, nic trudnego. Moją główną motywacją do spania w jednym z Watów nie był darmowy nocleg tylko dalsze uzupełnianie wiedzy z przedmiotu "religia". Najprawdopodobniej, dzięki temu argumentowi, w końcu, po godzinie chodzenia i czekania na, głównie odmowną, decyzję przeorów, w końcu się udało. Dzięki zmianie towarzystwa, poznałem bardziej tradycyjny sposób obchodzenia Pi Mai.

 

Symboliczna zbiórka jałmużny w świątyni.

 

(IN)SANUS PER ACQUAM?

Zapytany o symbolikę wody, jeden z mnichów powiedział mi, że Nowy Rok trzeba rozpocząć czysto i świeżo. Świąteczne porządku w krajach buddyjskich nie służą uniknięciu wstydu przed gośćmi, ale pełnią funkcję symboliczną. Okazuje się również, że mnisi wcale nie popierają ulicznych pryszniców, pickupowych wojen czy głośnych i hucznych zabaw. "To zwykłe przegięcie", skwitował jeden z nich, pokazując jak to się powinno, w istocie odbywać. Woda podczas obchodów Nowego Roku, odgrywa bardzo ważną rolę. Oblewanie ludzi jest, jak najbardziej dozwolone, a nawet wskazane. Tyle, że powinno to się robić po odwiedzeniu świątyni i obmyciu świętych statuetek, próbując złapać użytą w tym celu wodę, spowrotem do pełnego świeżych kwiatów wiaderka. Święcona w ten sposób woda wylana w niewielkich ilościach, najlepiej na dłonie znajomych i członków rodziny ma przed nadejściem Nowego Roku, uczynić z nich na nowo karmiczną tabula rasę poprzez zmycie wszystkich złych uroków i odgonienie demonów.

 

Woda ma oczyścić ze złych uroków i odgonić złe duchy. Tradycyjnie, powinno się najpierw obmyć święte posągi próbując złapać wonną wodę do tego użytą do spowrotem do wiader a następnie użyć jej do wylania niewielkiej jej ilości, najlepiej na dłonie członków najbliższej rodziny.

 

Szczęście niosą również mnisi wiążąc na nadgarstkach wiernych kolorowe nitki. Wystarczy przyjść do świątyni, ustawić się w kolejcę, uklęknąć przed mnichem, schylić głowę, wysunąć rękę i odebrać nitkę wraz z błogosławieństwem. Tradycja nakazuje również, by odwiedzając miejsce kultu, ofiarować jałmużnę.

 

Błogosławieństwo od mnichów na pomyślność w Nowym Roku i symboliczna nić.

 

Noworoczny okres to także czas spotkań ze znajomymi i członkami rodziny. To dobra okazja by odprawić ceremonię Baci. Podczas misternego rytuału, prosi się wszystkich - zarówno starszych i młodszych - o przebaczenie za złe uczynki popełnione w roku ubiegłym. Następnie, członkowie rodziny,  życząc sobie wszystkiego najlepszego, wiążą sobie nawzajem białe nicie na nadgarstkach. To nie jest, jednak, zwykła nitka. To tylko zwieńczenie i symbol bardzo uduchowionej ceremonii, której głównym celem jest przyciągnięcie i "przywiązanie" wszystkich, 32 duchów odpowiedzialnych za opiekę nad każdym z 32 elementów ciała. Odwiedza się również cmentarze i groby w celu oczyszczenia ich, oraz ofiarowania zmarłym rzeczy materialnych potrzebnych w zaświatach. Dla duchów, które bliskich już nie posiadają, ołtarzyki z jedzeniem, rozsypanym ryżem, kwiatami i kadzidełkami, ustawia się na wzgórzach i plażach.   

 

Rodzinna ceremonia Baci zwieńczana jest przez przywiązywanie sobie do nadgarstków białych nici mających utrzymać przy ciele wszystkie, niezbędne do zdrowego życia 32 duchy.

 


Żeby jednak szczęście dopisało, trzeba też odkupić winy z poprzedniego roku. W katharsis pomaga wysiłek fizyczny lub, bardziej, umysłowo-fizyczny. W czasie Pi Mai, buduje się miniaturowe stupy z papieru, kwiatów, a a niektórych miejscach - również z piasku. Każdy element stupy symbolizuje przebaczony podczas jej budowania zły występek. Gotowe dzieła ofiarowuje się świątyniom, znajomym lub ustawia w przydomowych ołtarzykach.

 

Wysiłek fizyczny, szczególnie ważny jest drugiego dnia. Niektórzy wierzą, że ucięcie sobie drzemki w dniu, który nie należy do ani nowego, ani poprzedniego roku, może przywołać chorobę, a nawet śmierć.

 
Ostatniego dnia, czyli pierwszego dnia Nowego Roku, ze świątyń znika woda. Pojawiają się za to ubrani na biało wierni oferujący innym dobre uczynki i recytujący z mnichami Dharmę, prosząc o wybaczenie win popełnionych podczas festiwalu i błogosławieństwo na rozpoczęty właśnie rok. Podczas tej ceremonii, mnisi dzielą się z wiernymi jedzeniem, które dostali w ramach jałmużny.

 

Południowoazjatycki Nowy Rok jest bardzo kolorowym, żywiołowym wydarzeniem, które, o dziwo, może również okazać się nad wyraz spokojne i bogate pod względem duchowym. Szkoda tylko, że tradycje powoli ustępują presji lokalnych producentów piw. Być może, już niedługo Pi Mai, czeka to samo co Boże Narodzenie czy Halloween w wielu Zachodnich społecznościach. Tak czy siak, w środku roku.... życzę Wam szczęśliwego Nowego Roku Sabaidee Pi Mai!

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Reklama

Poniedziałek, 27 kwietnia – dzień zapisany między światłem a pamięcią

27 kwietnia przypomina, jak w jednym dniu splatają się wielkie nazwiska, przełomowe decyzje i najciemniejsze karty historii. Od Jagiellonów i Komedy po Auschwitz oraz współczesną dyplomację — to data, którą warto czytać jak kronikę Polski i Europy.Data dodania artykułu: 27.04.2026 07:25
Poniedziałek, 27 kwietnia – dzień zapisany między światłem a pamięcią

Medioznawczyni: zbiórka Łatwoganga może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia

Zbiórka Łatwoganga i Cancer Fighters może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia - oceniła w rozmowie z PAP prof. Monika Kaczmarek-Śliwińska, medioznawczyni z UW. 97 proc. komentarzy w Internecie dotyczących akcji ma charakter wspierający, a około 3 proc. krytyczny lub neutralny - wynika z raportu Res Futury.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:31
Medioznawczyni: zbiórka Łatwoganga może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia

Politolog: zdarzenie w Waszyngtonie bardziej pomoże Trumpowi niż mu zaszkodzi

Zdarzenie, do którego doszło na gali w Waszyngtonie bardziej pomoże Donaldowi Trumpowi niż mu zaszkodzi - ocenił w rozmowie z PAP politolog z Uniwersytetu Łódzkiego dr Jacek Reginia-Zacharski. Zwrócił uwagę, że do tej pory narracja administracji Trumpa w tej sprawie jest wyważona.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:15
Politolog: zdarzenie w Waszyngtonie bardziej pomoże Trumpowi niż mu zaszkodzi

Kryptowaluty bez kontroli? Ekspert bije na alarm: „ten rynek trzeba natychmiast ucywilizować”

To miał być rynek przyszłości – wolny, zdecentralizowany, odporny na błędy systemów bankowych. Tymczasem coraz częściej przypomina Dziki Zachód, gdzie szybciej niż technologia rozwija się ryzyko.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:08
Kryptowaluty bez kontroli? Ekspert bije na alarm: „ten rynek trzeba natychmiast ucywilizować”

Sejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności wobec szefowych resortów klimatu oraz zdrowia

W najbliższy czwartek Sejm ma się zająć wnioskami o wotum nieufności wobec minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski oraz wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Ich odwołania domaga się m.in. PiS. Szefowych MKiŚ i MZ broni premier Donald Tusk.Data dodania artykułu: 26.04.2026 17:46
Sejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności wobec szefowych resortów klimatu oraz zdrowia

Czarnobyl. Katastrofa, która obiegła Ziemię – 40 lat od wybuchu

Była noc z 25 na 26 kwietnia 1986 roku. Cicha, spokojna, jak tysiące innych w radzieckiej rzeczywistości, gdzie system miał być nieomylny, a technologia – niezawodna. Kilka minut po pierwszej w nocy w elektrowni jądrowej w Czarnobylu wydarzyło się jednak coś, co rozbiło tę iluzję w pył. Dosłownie.Data dodania artykułu: 26.04.2026 17:39
Czarnobyl. Katastrofa, która obiegła Ziemię – 40 lat od wybuchu

Dziś w kraju i na świecie – niedziela, 26 kwietnia

Niedziela, 26 kwietnia, to 116. dzień roku. Słońce wzeszło o 5:18, zajdzie o 19:50. Imieniny obchodzą m.in. Marzena, Aureliusz, Dominik, Grzegorz, Mariusz, Piotr i Ryszard. To dzień, który niesie w sobie ciężar historii i rytm, który – jak dobra muzyka – wraca, rezonuje i nie pozwala o sobie zapomnieć.Data dodania artykułu: 26.04.2026 11:39
Dziś w kraju i na świecie – niedziela, 26 kwietnia

25 kwietnia – dzień, w którym historia oddycha teraźniejszością

Sobota, 115. dzień roku. Słońce wstaje wcześnie – o 5:20, jakby chciało przypomnieć, że wiosna nie zna lenistwa. Zachód o 19:48 zamyka dzień długi i gęsty od znaczeń. Imieniny obchodzą dziś m.in. Jarosław, Marek, Franciszka i Stefan – imiona, które jak echo powracają w polskiej historii.Data dodania artykułu: 25.04.2026 08:19
25 kwietnia – dzień, w którym historia oddycha teraźniejszością
Reklama

Polecane

CBA i Policja w Starostwie! Miliony z Erasmusa pod lupą śledczych – sprawą zajmuje się OLAFSzpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyBrąz z Gostynia. Młody zawodnik Pilicy Tomaszów na podium Mistrzostw PolskiAmbicja i talent drogą do sukcesuKorytarzowa koalicja. PiS z KO zerwali sesję, bo zabrakło im głosów na powrót Węgrzynowskiego?Lechia Tomaszów Mazowiecki z reprezentantami Polski U22. Klub potwierdza siłę szkoleniaChór Artis Gaudium świętuje 10-lecie. Jubileuszowy koncert w MCK TkaczŻołnierze 25 Brygady ćwiczą w Drawsku. Trwa intensywne szkolenie inżynieryjno-bojoweBrzegi Pilicy znów oddychają. Wspólna akcja sprzątania w Tomaszowie MazowieckimŻołnierze i weterani uczą młodzież, jak reagować na zagrożenia, dezinformację i kryzysyInowłódz wprowadza Kartę Mieszkańca. Nowy program dla rozliczających PIT w gminieUstawa „wrzuci” tysiące mieszkań na rynek?
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Mam nadzieję, że to tylko wymóg ustawowy.Treść komentarza: Poznawszy niestety już trochę mentalność i poziom intelektualny podtomaszowskich tomaszowian, to lepiej by uwag było jak najmniej. W sprawach wykraczających poza otoczenie własnej działki to tym bardziej. Bo to są pomysły typu: ścieżki rowerowe w pierwszej kolejności do kilkunastoosobowych wsi, bez potencjału przemysłowego, ale nawet i turystycznego. Oprócz budowy potem zawsze jakieś stałe koszty sa. Choćby odśniezanie. Plus jak zwykle gadżeciarnia - do niedawna były to tablice informacyjne z wyświetlaczani na wzór tej przy informacji turystycznej na placu Kościuszki w Tomaszowie, która działała kilka miesięcy, a przez ponad 10 lat coś z niej tylko burczy (czyli prąd pobiera). Lepiej już nic nie zgłaszajcie, niech zostaną przekopiowane nawet jeden do jednego rozwiązania z mądrzejszych społeczności z obważanka dużych miast.Źródło komentarza: Ruszą konsultacje planu ogólnego gminy Tomaszów Mazowiecki. Mieszkańcy będą mogli zgłaszać uwagiAutor komentarza: TMTreść komentarza: A kogo mieli wybrać tęczowego Rafała co się z pedofilem z Targówka fotografował?Źródło komentarza: Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej i język pogardy. Tak wygląda polityczna mizoginia po tomaszowskuAutor komentarza: TomMazTreść komentarza: W języku polski imiona piszemy z dużej litery! Trochę szacunku!Źródło komentarza: Dyscyplinarka dla marzanny Popławskiej. Dyrektorka uciekła na L4. W tle zarzuty naruszenia nietykalności cielesnejAutor komentarza: AdiksTreść komentarza: Kilkanaście mln zł w rundzie wydanej na transfery i podnieta, że bramkami udało się uciec że spadkowej. W ,,normalnej" firmie zarząd, menadżerowie od transferów do zwolnienia. Kurde ale muszą ,,doić" sponsora.Źródło komentarza: Widzew jeszcze żyje. Wieczór, który przywrócił nadzieję przy PiłsudskiegoAutor komentarza: Ewa SzlakTreść komentarza: No cóż gość jest z pokolenia lewicy, która nie zna słowa empatia, kultura, wyczucie.Źródło komentarza: Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej i język pogardy. Tak wygląda polityczna mizoginia po tomaszowskuAutor komentarza: MisierwiczTreść komentarza: Co z tego, że na zwolnieniu. On tam był prywatnie :-)Źródło komentarza: Zwolnienie lekarskie i partyjny wiec. Czy radnym wolno więcej?
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama