Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 października 2026 12:18
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Kambodża - czerwono-zielone Ratanakkiri

Kiedy mój czas w Trapeang Sala dobiegł końca, pożegnałem się z braćmi, mieszkańcami, pracownikami misji i innymi wolontariuszami i poszedłem w stronę głównej trasy. Przez chwilę, zastanawiałem się po której stronie stanąć. Nie to, żebym zgubił kierunek. Jedna z wolontariuszek poleciła mi odwiedzenie khmerskiego wybrzeża. Złote i białe plaże postanowiłem sobie jednak zostawić na Tajlandię i bardziej równikową część Azji. Zamiast na południe, pokierowałem się więc na północ. Nie musiałem specjalnie kluczyć. Pamiętałem, w którą stronę miałem iść. Nie musiałem też zbyt długo czekać na transport. Żeby dojechać z powrotem do Phnom Penh musiałem minąć miejsce, do którego prowadzą wszystkie drogi - nie Rzym, nie Krym, a lotnisko.

 

Kierowca skuterka zawiózł mnie do samego centrum stolicy. Mimo tygodnia, praktycznie, na odludziu, Phnom Penh, nadal wydało mi się bardzo małomiasteczkowe. Chyba nic nie przebije wietnamskiego Sajgonu pod względem poziomu hałasu wydobywającego się z klaksonów i małych, wysokoobrotowych silniczków. Usiadłem by napić się kawy i policzyć odległości. Musiałem zająć miejsce przy ostatnim wolnym stoliku bo zanim mój magiczny napój był gotowy, dosiadł się do mnie Chantol - kierowca towarowego pickupa.

 

- Dokąd jedziesz? Zapytał widząc jak próbuję ogarnąć mój plan szukając na mapie i pod nią zapalniczki.
- Do Kampong Cham
- Jak chcesz to możesz zabrać się ze mną....


Nie wierzyłem własnym uszom. Okazało się, że Chantol wracał akurat po rozładunku do swojego rodzinnego miasta. Musiałem tylko poczekać aż skończy śniadanie i już byłem na dość dobrej jakości drodzę na północ. Do Kampong Cham zajechaliśmy w miarę wcześnie. Miasteczko zdobi przerzucony przez Mekong, nowy, długaśny khmersko-japoński most,  Oczywiście z motywem hinduistycznej Nagi na poręczach.

 

Siedmiogłowa, khmerska Naga to popularny motyw zdobniczy w Kambodży. Szczególnie ciekawie, prezentuje się na poręczach mostów. 

 

Jeszcze w połowie węża, zatrzymał się kierowca starej Camry. Jako celnik, zapytał czy nie jadę czasem do Wietnamu. Chwila namysłu.... "Zaraz, przecież ja nie mam wizy", pomyślałem i odpowiedziałem, że jadę do Ratanakkiri. Zostałem odstawiony na kolejne rozwidlenie dróg i wsadzony do busika, za którego tym razem, przyszło mi zapłacić. Za 150 kilometrów widowiskowej jazdy drogą biegnącą zaraz nad samym Mekongiem, kierowca wziął ode mnie 1.5 dolara. Wychodzi na to, że khmerskie autobusy są tańsze niż w sąsiednim Wietnamie. Wylądowałem w Kratie, gdzie mój żołądek domagał się przerwy. Z kolei, mózg chciał dojechać do celu tego samego dnia, a do zachodu słońca miałem tylko 4 godziny. Kompromis pomiędzy dwoma nierozerwalnie zależnymi od siebie częściami ciała rozwiązała ręka sięgając po mojego ulubionego kokosa. Dzięki temu, zaoszczędziłem czas, napełniłem brzuch i uzupełniłem poziom elektrolitów. Sok z młodych kokosów jest naturalnym napojem izotonicznym.

 

W malutkim Kratie nieco zbłądziłem. Nie mogłem dobrze rozczytać znaku. Po zapytaniu kilku osób, które podały sprzeczne odpowiedzi, ustawiłem się na drodzę wylotowej wiodącej dalej wzdłuż głównej rzeki Indochin. Kilka minut później, zobaczyłem czerwony, sportowy motocykl. Mimo, że była to 150-tka, ani w Chinach ani w Wietnamie, ani w Kambodży niczego, przystosowanego do jazdy stricte po asfalcie jeszcze nie widziałem.


- Jadę zobaczyć delfiny. Chcesz się zabrać?
- A to po drodzę do Ratanakkiri?
- Nie, to jest stara droga. Główna trasa jest tam, dalej za miastem.
- Skąd jesteś? Przerwałem temat słysząc znajomy akcent
- Z Polski.


Zmieniłem na szybko plan. Za zgodą Łukasza, przewieźliśmy szybko plecak do jego pokoju i pojechaliśmy zobaczyć sobie delfiny..... tak nam się przynajmniej wydawało, kiedy na nabrzeżu krzyknęli od nas po 9 dolarów za 1-godzinny rejs. "Nie mam zamiaru płacić 9 dolarów za popatrzenie sobie na jakieś ryby", pomyślałem i powiedziałem. Łukasz był podobnego zdania. Za taką cenę, w Chinach, spokojnie można by dostać delfinie sushi. Zamiast tego, przejechaliśmy kawałek dalej by obejrzeć sobie nasycony kolorami zachód słońca na jednej z plaż Mekongu.

 

Jakoś nie miałem ochoty płacić 9 dolarów za godzinę oglądania ryb, które nie są nawet rybami. Zamiast tego wolałem popatrzeć sobie na darmowy zachód słońca.

 

Niestety, i za to przyszło nam zapłacić. Po dwóch godzinach rozmowy w opuszczonym, nadrzecznym szałasiku było już całkowicie ciemno. Khmerscy kierowcy mają to do siebie, że albo jeżdżą na długich światłach, albo nie używają ich w ogóle. Do tego, tak się zagadaliśmy, że przy prędkości 60 km/h wjechaliśmy prosto w krowę. Widząc uszkodzenia samochodów po takich kolizjach, zawsze wydawało mi się, że jadnoślad w pojedynku z parzystokopytnikiem zawsze skazany jest na porażkę. Nasz szczęśliwy wypadek, zakończył się remisem. Chyba skóra na krowie była tak lużna, że, nie tracąc równowagi, najzwyczajniej się po niej zsunęliśmy, zmieniając nieco kierunek jazdy. Przy okazji dostaliśmy też lekcję, że najwięcej rzeczy wyskakuje na drogę wtedy, gdy się na nią nie patrzy.

 

 

Wynik pojedynku motor v.s. krowa: remis.

 

 

 

 

Następnego ranka, posklejaliśmy pękniętą owiewkę i klosz reflektora i Łukasz wywiózł mnie na drogę w stronę Stung Treng życząc powodzenia w łapaniu stopa. Przez godzinę czekania, siedzenia, wiercenia się, stania, podskakiwania i znowu siedzenia w pełnym słońcu, nic nie jechało. W końcu, pierwszy kierowca, zdziwiony, że nie jadę autobusem, zaproponował mi przejazd do samego Ban Lung. Mimo wyboistego asfaltu przerywanego jakimiś wystającymi korzeniami, na których przewróciło się kilka ciężarówek i nieutwardzonymi fragmentami, to była chyba moja najszybsza jazda w całej Kambodży. Swoją drogą, przypomniała mi się technologia wykonania drógi asfaltowych w  Polsce - ot, kropidłem wylany asfalt bezpośrednio na jakąś nierówną ścieżkę.

 

Po drodzę, zagrzał nam się silnik. Pomogłem w podniesieniu kabiny, uzupełniliśmy wodę i przy opuszczaniu..... trzask! Mój środkowy palec utkwił w jakimś zamku. Na szczęście, spowrotem, wyszedł cały. Brakowało tylko kawałka paznokcia i trochę skóry na opuszcę. Na takie drobnostki jestem zawsze przygotowany. Przy okazji, zauważyłem, że moja apteczka zamieniła się w woreczek pamiątek z podróży. Do zrobienia szybkiego opatrunku, poszła wietnamska woda utleniona, pakistańska gaza, chiński plaster na rolcęa a w razie zakażenia, miałem jeszcze jakąś resztkę irańskiej mupirocyny w kremie.

 

W Ban Lung, miałem wrażenie, że przyszła jesień. Właściwie to, farbowana, złota Polska jesień. Wszystko co zielone, pokryte było uniesionym przez koła pojazdów czerwonym pyłem. Ot, taka mała wada pory suchej w Ratanakkiri. Znalazłem tani pensjonat z dormitorium i wifi. Cena - 2 dolary za dzień za łóżko w 6-osobowym pokoju. Zrzuciłem plecak i udałem się na zwiedzanie, które zajęło mi mniej niż dwie godziny. W Ban Lung nie ma nic ciekawego. To, po prostu, największe miasto jednej z bardziej spektakularnych prowincji w Kambodży.

 

Ban Lung - czyżby już przyszła jesień?

 

Pagórkowato-górzyste Ratanakkiri z niezliczonymi, zakurzonymi serpentynami i bocznymi dróżkami zjeżdżającymi gdzieś w, jeszcze nie do końca wykarczowaną, dżunglę słynie ze swych wodospadów, dzikich zwierząt i kopalni kamieni szlachetnych - cyrkonów, rubinów, szmaragdów, oraz diamentów. Razem z bogatym w drogocenne minerały Pleiku, Ratanakkiri było dawniej jednym ze skarbców Khmer Rouge. Sama nazwa składa się z wyrazów Ratana (klejnot), oraz Kiri (wzgórze).

 

Ratana - klejnot, Kiri - wzgórze.

 

Na objazd okolicy, wypożyczyłem skuter. Patrząc na sprzęt dostępny w wypożyczalni, kusiła mnie duża, crossowa Honda Baja. Niestety, cena 20 dolarów za dzień była poza moim zasięgiem. Poprzestałem na Hondzie Wave 125 cc, którą początkowo potraktowałem z lekkim przymrużeniem oka. Później, dziwiłem się, ile taki mały skuterek potrafi. W dwa dni zrobiłem ponad 300 kilometrów po okolicach, wjeżdżając w trudniej dostępne dla samochodów zakamarki. Zależało mi na zobaczeniu wodospadów, ale nie chciałem wjeżdżać w miejsca gdzie turyści robią sobie tuktukowe wycieczki. Przy jednej z atrakcji chcięli ode mnie dolara za wstęp. Wycofałem się i przejechałem dalej. Pytałem mieszkańców plemiennych wiosek o wodospady. Wszyscy najpierw pokierowali mnie do jednego, którego nazwy nie mogłem znaleźć na żadnej mapcę turysrycznej.

 

Zależało mi na odwiedzenie wodospadów - ale nie tych, do których zabierane są grupowe wycieczki.

 

Przypadek chciał, że dojechałem tam akurat w porze obiadowej. Zobaczyłem ludzi biesiadujących na matach z wielkimi głośnikami podłączonymi do akumulatorków, robiąc sobie piknik na łonie natury i karaoke w jednym. Kiedy tylko zszedłem popluskać się w wodzie, jeden z imprezowiczów podał mi puszkę z piwem. Od alkoholu udało mi się wykręcić, ale już od świeżo-przygotowanego obiadu nie. To był bardzo hardcore'owy gwałt na moich kubkach smakowych - w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Wszystkie smaki w jednym miejscu rozgrzały mój mózg do czerwoności. W życiu nie wyobrażałem sobie, że mango, chilli, imbir, pieprz, sól, dżekfrut, fasola, mięta i bazylia mogą stworzyć jedną z lepszych sałatek, które w życiu jadłem. Już wiem dlaczego, tak na prawdę, wielu starszych panów przyjeżdża do Kambodży szukać sobie żony.

 

Piknik i karaoke na łonie natury.

 

W, bardzo okrężnej, drodzę powrotnej, natknąłem się jeszcze na kilka bardzo mało uczęszczanych wodospadów i niewielkich, plemiennych wiosek schowanych głęboko w lesie. Przez jeden z takich wodospadów, musiałem przejechać po śliskich, czarnych, kamyczkach. 50 metrów jazdy, zajęło mi blisko 20 minut. Nie tylko musiałem uważać żeby nie zsunąć się z urwiska, ale do tego patrzeć, czy gdzieś przede mną nie robi się zbyt głęboko. Zdawałem sobie sprawę, że jest to możliwe - przynajmniej w porze suchej. Zaraz przede mną, ciągnęła się dalej wąska dróżka.

 

Pranie

 

Odwiedziłem też jedną z kopalni rubinów i cyrkonów. Sklepy jubilerskie, zawsze wydawały mi się eleganckimi, luksusowymi miejscami. Niestety, do źródełka nie skapuje nawet skromny ułamek dochodów, które inkasują za swoje, rzekomo drogocenne, wyroby. Górnicy pracują w pocie czoła w głębokich, połączonych ze sobą, ciemnych i gorących jaskiniach wykopując świeżą ziemię. Do tego, by dostać się do jednej z nich, trzeba przejść przez okrągły, bardzo klaustrofobiczny tunel prowadzący pionowo w dół. Żeby uniknąć wypadku spowodowanego przez brak jakiejkolwiek drabinki czy liny, zdejmuje się buty. Nie ma również żadnych maszyn. Wszystko odbywa się ręcznie z wykorzystaniem bardzo podstawowych narzędzi. Po wydobyciu na powierzchnię ziemi, trzeba ją jeszcze przegrzebać w poszukiwaniu większych lub mniejszych kamyczków.

 

Wydobycie kamieni szlachetnych w Ratanakkiri tradycyjnymi metodami.

 

Wynajem "własnych" kółek okazał się być strzałem w dziesiątkę. Kosztowało mnie to 3 dolary dziennie (cena wyjściowa: 5), plus paliwo. Miałem tylko wątpliwości przy zwrocie. Kiedy na niego pierwszy raz wsiadałem był zielony i połyskliwy. Po dwóch dniach, zrobił się taki czerwonkawy i matowy. Na szczęście, obyło się bez reklamacji właściciela. Nie tylko zaoszczędziłem pieniądze, ale do tego udało mi się zobaczyć niezadeptane przez turystów miejsca. Spotkałem kilka osób, które skorzystały z ofert lokalnych biur podróży kupując jedno lub dwudniowe wycieczki. Fakt, można uczestniczyć w kokardkowych tańcach na pokaz wykonywanych przez etniczne grupy mniejszościowe wyciągające dolara za każde zdjęcie. Można zwiedzić niektóre wodospady, leżące zaraz obok głównej drogi. Można też odwiedzić plantacje kauczuku, bananów lub skusić się na trekking w dżungli połączony z przejażdżką słoniem na niektórych odcinkach. Co to jednak za atrakcja, w której jedziemy sobie autobusikiem, zatrzymujemy się na 20 minut, cykamy sobie słitfocie jak to wystaje nam głowa z tunelu, do którego nawet nie wchodzimy, wsiadamy spowrotem i jedziemy do następnej atrakcji? Zdecydowanie, od takiego zorganizowanego "zwiedzania" wolę pooglądać sobie Google Street View, czy jak to się tam nazywa.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

Najbardziej przeraża mnie nie tylko to, co ludzie opowiadają o swoich krzywdach. Przeraża mnie również cisza tych, którzy powinni reagować. Cisza polityków, urzędników i instytucji, które zbyt często wykazują niezwykłą sprawność w chronieniu własnego wizerunku, a znacznie mniejszą determinację w wyjaśnianiu niewygodnych spraw.W tomaszowskim wątku nie opieram się wyłącznie na zasłyszanych historiach. Dysponuję nagraniem posiedzenia komisji, złożyłem zawiadomienie do prokuratury i domagam się wyjaśnienia, dlaczego istotna wypowiedź dotycząca małoletnich nie znalazła odzwierciedlenia w protokole. Nie przesądzam, że doszło do przestępstwa. Uważam jednak, że sprawa wymaga rzetelnego sprawdzenia.Nie interesuje mnie, kto jest z Platformy, PiS-u czy jakiejkolwiek innej partii. Krzywda nie ma barw politycznych. A milczenie wobec niej nie staje się mniej naganne tylko dlatego, że dotyczy naszych znajomych.Zostawiam więc czytelników z jednym pytaniem: jeżeli instytucje powołane do ochrony najsłabszych nie potrafią przekonująco wyjaśnić takich wątpliwości, to komu właściwie mają zaufać ludzie, którzy zdecydowali się mówić?Bo czasami największym skandalem nie jest samo nagranie. Jest nim to, jak wielu ludzi wolałoby, żeby nikt go nigdy nie odsłuchał.

Władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie – brzmi stare powiedzenie. Jest ono wciąż aktualne, jak pokazuje przykład byłego ministra, Michała Kołodziejczaka. Seksualnie – narkotyczna afera, którą nagłaśnia obecnie Kanał Zero, budzi obrzydzenie ale i rodzi pytania. Kto takich ludzi wystawia na listy wyborcze, kto daje im funkcję ministrów? Prezentowane przez ofiary nagrania pokazują osobę poważnie zaburzoną i zepsutą do szpiku kości. Kołodziejczak odwiedzał także Tomaszów, gdzie był fetowany przez działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy chętnie i masowo się z nim fotografowali. W sieci nadal dostępne są wspólne nagrania z posłem Witczakiem. Z kolei politycy KO twierdzą w prywatnych rozmowach, że to właśnie Kołodziejczak stoi za powołaniem Michała Jodłowskiego na stanowisko dyrektora KRUS w Łodzi.

Dyrektor COS-OPO w Zakopanem o hali lodowej: prace postępują, głównym wyzwaniem system wentylacji

Rafał Tataruch, dyrektor COS-OPO w Zakopanem, przyznał, że główne wyzwanie, które wpływa na zakończenie budowy hali lodowej, to system wentylacji. - Czekamy na projekt, ale inne prace trwają — zapewnił. W listopadzie zaplanowano pierwsze próby mrożenia tafli torów. Opóźnienie inwestycji sięga trzech lat. Data dodania artykułu: 28.10.2026 09:36
Dyrektor COS-OPO w Zakopanem o hali lodowej: prace postępują, głównym wyzwaniem system wentylacji

28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki

Historia nie zawsze zapowiada katastrofę hukiem armat. Czasem zaczyna się od zamkniętej ulicy, żołnierzy stojących przed domem albo decyzji polityków, którzy jednym podpisem odbierają ludziom oszczędności całego życia. W październiku 1942 roku nad tomaszowskim gettem zaciskała się pętla. Siedem lat później, w 1950 roku, polski Sejm przyjął ustawę, która dramatycznie uszczupliła prywatne zasoby pieniężne. Tego samego dnia w różnych epokach odsłaniano Statuę Wolności, kończono kryzys kubański i tworzono muzykę, która miała zmienić historię rocka. Co wydarzyło się 28 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 28 października prowadzi od „Podróży Guliwera” do Metalliki, od walki o niepodległość Polski po dramat żydowskich mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego. Data dodania artykułu: 28.10.2026 07:45
28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki

27 października w historii. Aresztowanie Starzyńskiego, świat na krawędzi wojny atomowej i list z Auschwitz do Tomaszowa

Jednego dnia niemieccy funkcjonariusze wyprowadzili z warszawskiego ratusza prezydenta, który nie opuścił stolicy podczas jej oblężenia. W innym październiku amerykańskie i radzieckie czołgi stanęły naprzeciw siebie w Berlinie, a rok później świat znalazł się o krok od wojny nuklearnej. Tymczasem w 1943 roku z Auschwitz wysłano pocztówkę do Tomaszowa Mazowieckiego. Jej autorką była młoda więźniarka, której historia przetrwała w muzealnych zbiorach. Co wydarzyło się 27 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne opowiada również o narodzinach polskiej demokracji parlamentarnej, wielkich pisarzach, muzycznych przełomach i sportowych triumfach. Przede wszystkim jednak przypomina, że historia świata bywa zapisana na niewielkiej kartce papieru, zaadresowanej do zwyczajnego domu przy tomaszowskiej ulicy. Data dodania artykułu: 27.10.2026 06:53
27 października w historii. Aresztowanie Starzyńskiego, świat na krawędzi wojny atomowej i list z Auschwitz do Tomaszowa

Parlament Europejski przyznał Nagrodę Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu

Parlament Europejski przyznał Nagrodę im. Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu i jego przedstawicielom. Decyzję podjęli szefowie grup politycznych oraz przewodnicząca PE Roberta Metsola. Wyróżnienie jest wyrazem wsparcia dla instytucji, która pracuje na rzecz praworządności mimo nacisków, z którymi się spotyka. Data dodania artykułu: 27.10.2026 06:25
Parlament Europejski przyznał Nagrodę Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu

26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen

Historia potrafi być okrutna w swoim kalendarzowym porządku. Tego samego dnia, w którym przed laty tworzono administracyjne podstawy niemieckiej okupacji Polski, świat w innym stuleciu świętował zwycięstwo medycyny nad jedną z najgroźniejszych chorób ludzkości. W Warszawie rozpoczynał się proces polityczny, a ćwierć wieku później kardynał Stefan Wyszyński dowiadywał się o końcu swojego internowania. W muzyce 26 października należy między innymi do Queen, The Beatles i Krzesimira Dębskiego. Co wydarzyło się 26 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 26 października prowadzi również do Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 87 lat temu miasto znalazło się w granicach Generalnego Gubernatorstwa. Ta administracyjna decyzja okupanta zapoczątkowała nowy rozdział tragedii jego mieszkańców. Data dodania artykułu: 26.10.2026 08:01
26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen

Wojna bez wypowiedzenia. Rosja testuje NATO poniżej progu otwartego konfliktu

Nie ma czołgów przekraczających granicę NATO ani formalnego wypowiedzenia wojny. Są za to drony, podpalenia, sabotaż, cyberataki, operacje wpływu i tysiące komunikatów mających wywołać strach, gniew albo nieufność. Rosja coraz intensywniej prowadzi przeciwko państwom Zachodu działania, których największą siłą jest właśnie niejednoznaczność. Kreml próbuje sprawdzić, jak daleko może się posunąć, nie prowokując NATO do otwartej odpowiedzi militarnej. Data dodania artykułu: 25.10.2026 09:27
Wojna bez wypowiedzenia. Rosja testuje NATO poniżej progu otwartego konfliktu

25 października w historii. Od Azincourt po narodziny polskiej telewizji i tomaszowską remizę

Jednego dnia angielscy łucznicy rozbili francuską armię, dowodząc, że liczebna przewaga nie zawsze oznacza zwycięstwo. Kilka stuleci później w Warszawie uruchomiono pierwszą powojenną transmisję telewizyjną, którą mogły zobaczyć zaledwie nieliczne grupy widzów. W Krakowie kończono budowę kopca poświęconego Tadeuszowi Kościuszce, a Wojciech Korfanty domagał się w niemieckim parlamencie odbudowy Polski. Co wydarzyło się 25 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 25 października prowadzi przez wielkie bitwy, politykę, literaturę, muzykę i sport. Przynosi również odkrytą w muzealnych opracowaniach rocznicę z Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 113 lat temu zakończono tutaj rozbudowę remizy, która przez dziesięciolecia służyła miejscowym strażakom. Data dodania artykułu: 25.10.2026 08:21
25 października w historii. Od Azincourt po narodziny polskiej telewizji i tomaszowską remizę

Rosja nie musi wjechać czołgami. Najpierw chce wygrać wojnę o nasze umysły

Współczesna wojna nie zawsze zaczyna się od wystrzału. Może rozpocząć się od filmu na TikToku, fałszywego wpisu, odpowiednio spreparowanego zdjęcia albo informacji, która w ciągu kilku godzin podzieli społeczeństwo na dwa wrogie obozy. Podczas Igrzysk Wolności w Łodzi politycy i eksperci przekonywali, że właśnie dlatego Polska potrzebuje dziś nie tylko czołgów, samolotów i żołnierzy, ale także społecznej odporności. Padło określenie „obrona totalna”. Data dodania artykułu: 24.10.2026 16:35
Rosja nie musi wjechać czołgami. Najpierw chce wygrać wojnę o nasze umysły
Strofy dla Niepodległej

Strofy dla Niepodległej

Patriotyzm zapisany w wierszachPowiatowe Centrum Animacji Społecznej zaprasza na konkurs recytatorski „Strofy dla Niepodległej”, organizowany z okazji 108. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Wydarzenie będzie jednym z ważnych punktów poprzedzających listopadowe obchody i połączy artystyczną prezentację z lekcją historii, patriotyzmu oraz rozmową o znaczeniu wolności.Na scenie zaprezentują się uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych z całego powiatu tomaszowskiego. Młodzi recytatorzy sięgną po utwory polskich poetów poświęcone ojczyźnie, wolności i narodowej pamięci.Dla uczestników i publicznościPrzesłuchania rozpoczną się 4 listopada 2026 roku o godz. 9.00. Jako pierwsi wystąpią uczniowie klas I–III szkół podstawowych, a następnie kolejne grupy wiekowe: klasy IV–VI, VII–VIII oraz uczniowie szkół ponadpodstawowych.Organizatorzy podkreślają, że wydarzenie nie ma być wyłącznie konkursem, ale także wspólnym świętowaniem i okazją do budowania poczucia wspólnoty. Na widownię zaproszeni są nie tylko uczestnicy, ale również rodziny, nauczyciele i mieszkańcy powiatu, którzy chcą wesprzeć młodych artystów.Ważne informacjeZgłoszenia do udziału w konkursie przyjmowane są do 28 października. Uczestników mogą zgłaszać nauczyciele oraz instruktorzy placówek kultury. Szczegółowe informacje, regulamin i wymagane dokumenty udostępnia Powiatowe Centrum Animacji Społecznej.To wydarzenie dla wszystkich, którzy chcą zobaczyć, jak patriotyczna poezja zyskuje nowy, osobisty wymiar w interpretacji młodego pokolenia. Data rozpoczęcia wydarzenia: 04.11.2026
Jazzowe Zaduszki pełne wspomnień

Jazzowe Zaduszki pełne wspomnień

Wyjątkowy koncert w PCAS-iePowiatowe Centrum Animacji Społecznej w Tomaszowie Mazowieckim zaprasza na Jazzowe Zaduszki – koncert pełen wspomnień, nastroju i jazzowych interpretacji dobrze znanych utworów. Wydarzenie odbędzie się 5 listopada o godz. 18.30 w sali widowiskowej PCAS-u.To propozycja dla miłośników muzyki, którzy cenią wieczory z klimatem, refleksją i repertuarem bliskim kilku pokoleniom słuchaczy. Listopadowa atmosfera nadaje temu spotkaniu szczególny charakter, łącząc pamięć, emocje i piękno muzycznych opowieści.Znane utwory w jazzowej odsłoniePodczas koncertu publiczność usłyszy piosenki związane z twórczością Agnieszki Osieckiej, Wojciecha Młynarskiego i Zbigniewa Wodeckiego. Ich repertuar zabrzmi tym razem w nowych, jazzowych aranżacjach przygotowanych przez Calisia Jazz Quartet.Na scenie wystąpią: Małgorzata Biniek – wokal, Maciej Bąk – instrumenty klawiszowe, Mirosław Skowroński – perkusja oraz Bogumił Cieślak – kontrabas i gitara basowa.Wstęp i organizacjaWstęp na wydarzenie jest bezpłatny, jednak obowiązują wejściówki dostępne w sekretariacie placówki. Koncert odbędzie się w sali widowiskowej PCAS-u przy ul. Farbiarskiej 20/24 w Tomaszowie Mazowieckim.Jazzowe Zaduszki od kilku lat zajmują ważne miejsce w kalendarzu wydarzeń organizowanych przez PCAS i co roku przyciągają publiczność szukającą muzyki z klasą, sentymentem i wyjątkową atmosferą. Data rozpoczęcia wydarzenia: 05.11.2026

Polecane

28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki

28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki

Historia nie zawsze zapowiada katastrofę hukiem armat. Czasem zaczyna się od zamkniętej ulicy, żołnierzy stojących przed domem albo decyzji polityków, którzy jednym podpisem odbierają ludziom oszczędności całego życia. W październiku 1942 roku nad tomaszowskim gettem zaciskała się pętla. Siedem lat później, w 1950 roku, polski Sejm przyjął ustawę, która dramatycznie uszczupliła prywatne zasoby pieniężne. Tego samego dnia w różnych epokach odsłaniano Statuę Wolności, kończono kryzys kubański i tworzono muzykę, która miała zmienić historię rocka. Co wydarzyło się 28 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 28 października prowadzi od „Podróży Guliwera” do Metalliki, od walki o niepodległość Polski po dramat żydowskich mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 07:45
28 października odpoczywają zszargane nerwy. Tomaszowianie, spróbujmy przetrwać ten jeden dzień bez awantury!

28 października odpoczywają zszargane nerwy. Tomaszowianie, spróbujmy przetrwać ten jeden dzień bez awantury!

Są święta państwowe, kościelne, rodzinne, branżowe i takie, których istnienie człowiek zaczyna doceniać dopiero po otwarciu rachunku za prąd, przeczytaniu komentarzy na Facebooku albo przejechaniu przez Tomaszów Mazowiecki w godzinach szczytu. 28 października obchodzimy Dzień Odpoczynku dla Zszarganych Nerwów. Święto, które w naszym kraju powinno być nie tylko dniem wolnym od pracy, ale wręcz obowiązkowym elementem narodowego programu ochrony zdrowia psychicznego. Bo choć Polacy potrafią przetrwać wiele, to są trzy rzeczy, które wystawiają ich cierpliwość na szczególnie ciężką próbę: polityka, drogowe korki i człowiek, który w kolejce do kasy przypomina sobie, że zapomniał zważyć pomidory. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 02:00
39 nowych mieszkań przy Barlickiego. Inwestycja za blisko 19 mln zł nabiera kształtów Prezent dla myśliwego i strzelca. Co kupić, a czego unikać Filmowa jesień w kinach Helios Miłość nie zna wieku. Seniorzy zagrali w MCK Tkacz i przypomnieli, że na marzenia nigdy nie jest za późno Z Tomaszowa do literatury. Joanna Kordula spotka się z czytelnikami w rodzinnych stronach Złoto w Arenie, teraz Kanada! Zofia Marszałek i Miłosz Ślusarski z kwalifikacją do Pucharu Świata Juniorów Sześć nieprawidłowości, zmiana dyrekcji i kolejna kontrola. Co ustaliła Komisja Rewizyjna w tomaszowskim ŚDS? 28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki 28 października odpoczywają zszargane nerwy. Tomaszowianie, spróbujmy przetrwać ten jeden dzień bez awantury! Złote Gody w Czerniewicach. Jedenaście par świętowało 50 lat małżeństwa Within Temptation – „Bleed Out”. Kiedy anioły przestają śpiewać o raju, a zaczynają krzyczeć przeciwko piekłu na ziemi Dziesięć lat turnieju KGW. Grand Prix dla Dąbrowy, zwycięstwo Stasiolas
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama
S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram

S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram

Ministerstwo Infrastruktury nie zamierza rezygnować z budowy drogi ekspresowej S12 pomiędzy węzłami Łódź Południe i Kozenin. Resort poinformował również, że nie jest prowadzona analiza, która miałaby doprowadzić do zastąpienia tej inwestycji odcinkiem przez Piotrków Trybunalski i Sulejów. W najnowszej odpowiedzi na interpelację poseł Anny Milczanowskiej pojawiają się także konkretne liczby dotyczące rozbiórek. W najbardziej kolizyjnym z analizowanych wariantów może ich być ponad sto. Wybór preferowanego przebiegu zaplanowano dopiero na III kwartał 2027 roku, a decyzja środowiskowa ma zostać wydana w pierwszej połowie 2029 roku.
Kto i na jakiej podstawie ingerował w grób powstańca styczniowego? Rodzina Marcina Bąkowskiego domaga się wyjaśnień

Kto i na jakiej podstawie ingerował w grób powstańca styczniowego? Rodzina Marcina Bąkowskiego domaga się wyjaśnień

Renowacja zabytkowych nagrobków to szlachetna inicjatywa, dzięki której można ocalić od zapomnienia historię miasta i jego mieszkańców. Co jednak, jeśli działania podejmowane w imię ochrony pamięci spotykają się ze stanowczym sprzeciwem rodziny pochowanej osoby? W Tomaszowie Mazowieckim pojawiły się poważne zarzuty dotyczące prac przy grobie Marcina Bąkowskiego, uczestnika powstania styczniowego. Jego potomkowie twierdzą, że ingerowano w rodzinny nagrobek bez ich wiedzy i zgody. Domagają się wyjaśnień, przywrócenia mogiły do poprzedniego stanu oraz zwrotu usuniętych przedmiotów.
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Bardzo trafna i fachowa ocena projektowanej inwestycji. Już wcześniej pojawiły się w tej sprawie jakieś dzikie jęki i ubolewania typu: miasto wyludnia się i umiera, brak nowych inwestycji, brak pracy, itp., itd., a ktoś w taki marazm ryzykuje dużą kasę... Ja odpowiadałem, że ten ktoś, przed podjęciem tematu, z pewnością dobrze przeanalizował temat pod każdym względem i dobrze wie, co robi. Te powyższy wpis z pewnością jest częścią takiej analizy. Źródło komentarza: Handlowy gigant przy S8 z pierwszym zgrzytem. Decyzja środowiskowa zaskarżona, sprawa trafiła do SKO Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jeżeli prezesem tego TPTM jest Piotr Kucharski i jeżeli to towarzystwo zajmuje się pamięcią o czymkolwiek lub o kimkolwiek, to można mieć pewność, że spier...lą każdą swoją akcję . To jest kupa dziada bez zelówek. Jest takie powiedzenie: przykład idzie z góry. Tą "górą" 'dla tego towarzystwa jest ten Piotr Kucharczyk - ulubieniec tomaszowskiego, gazetowego szmatławca. Więc, o czym my mówimy?! Źródło komentarza: Kto i na jakiej podstawie ingerował w grób powstańca styczniowego? Rodzina Marcina Bąkowskiego domaga się wyjaśnień Autor komentarza: Ta Treść komentarza: A wystraczyło przyjsc na polaczone komisje ... Źródło komentarza: Kamery także na komisjach Rady Powiatu? Projekt trafi pod opinię Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Cytat nr 1: "Problemem nie jest więc to, że lekarze dobrze zarabiają. Problemem jest pytanie, czy publiczny system potrafi racjonalnie określić wartość ich pracy, kontrolować kontrakty oraz zagwarantować, że wysokość wynagrodzeń idzie w parze z dostępnością świadczeń dla pacjentów." Cytat nr 2: "Ale dla pacjenta ostatecznie nie jest najważniejsze, ile zarabia lekarz. Najważniejsze jest, czy lekarz będzie w szpitalu wtedy, kiedy pacjent będzie go potrzebował." Te obydwa cytaty z powyższego materiału PRAWIE zawierają sedno sprawy. Napisałem: "PRAWIE", bo nie zawierają PODSTAWOWEGO zagadnienia: jaka jest SKUTECZNOŚĆ: diagnozowania, leczenia pacjentów przez tych wielomilionowych, milionowych i pozostałych lekarzy. Ja w swoim zawodzie zawsze mówię moim, przyszłym zleceniodawcom tak: jak kupisz np. garnitur za 300 zł, to za trzy miesiące marynarka rozejdzie się tobie na plecach. Ale, jak kupisz garnitur za 3000 zł, to będziesz w nim chodził wiele lat. I tak jest z tym "dochtorami" . Lekarz lekarzowi nierówny, nawet, jak ma tytuł profesora. Jeden zawsze będzie traktował człowieka/pacjenta, jak człowieka, któremu trzeba pomóc (z takim spotkałem się na Oddziale chirurgii urazowej w TCZ), a inny niewiele pomoże , ale zarobi tę bańkę rocznie. I ta trzecia kategoria. Niech ma tę bańkę, która będzie się jemu należała, bo na tę bańkę zasługuje. Źródło komentarza: Milionowe zarobki lekarzy. Watchdog: 172 medyków przekroczyło milion. W Tomaszowie także były siedmiocyfrowe kontrakty Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Uważam, że ten wpis oddaje aktualną sytuację tej inwestycji. Również uważam, że te różne postulaty ludzi, zainteresowanych przebiegiem obwodnicy, ale również (co jest najważniejsze) swoim dalszym losem (likwidacja domostw, gospodarstw rolnych, firm), obowiązkowo powinny być brane pod uwagę. No, ale, co można się spodziewać po premierze - wrogu Polski.... Źródło komentarza: S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Te! Cwaniaczku: a dlaczegóż to miałby to zdanie skreślać? Przy rządach ryżego niemca żadnej gumki nie można chować do szuflady, bo ten wróg Polski robi wszystko, aby Polskę zniszczyć i odciąć od jakichkolwiek inwestycji. Źródło komentarza: S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram
Reklama
Reklama
Wózek inwalidzki Meyra SMART F WERSJA STAB

Wózek inwalidzki Meyra SMART F WERSJA STAB

Cena: Do negocjacji Aktywny wózek inwalidzki dopasowany do potrzeb użytkownikaW naszej ofercie dostępny jest lekki, aluminiowy wózek inwalidzki, zaprojektowany z myślą o osobach, które cenią mobilność, wygodę i możliwość indywidualnego dopasowania sprzętu do codziennego funkcjonowania.Wózek posiada składaną krzyżakowo ramę aluminiową, zintegrowany z ramą podnóżek oraz możliwość wyboru przedniej części ramy — z przewężeniem lub bez. Dostępne są także trzy długości ramy, co pozwala lepiej dopasować konstrukcję do wzrostu, sylwetki i sposobu poruszania się użytkownika.Komfort jazdy zwiększa oparcie z regulacją napięcia pasami, poduszka siedziska oraz możliwość regulacji środka ciężkości, kąta i wysokości siedziska. Do wyboru są różne rozmiary i rodzaje kółek przednich, szeroka gama kół tylnych na szybkozłączkach, a także kamber 0,5° lub 3°. Wózek można wyposażyć w ciągi aluminiowe lub stalowe oraz hamulce dociskowe pionowe albo poziome.To sprzęt, który można skonfigurować bardzo indywidualnie — od koloru ramy i tapicerki, przez rodzaj rączek do pchania, po rozwiązania dla osób z większymi potrzebami stabilizacji. Dostępne są m.in. tapicerki oddychające, ciągi dla tetra- i paraplegików, zagłówek, pas, kamizelka, klin, pasy odwodzące nogi, kółka podporowe, osłony na szprychy, śpiwór oraz plecak.Wózek wyposażony jest również w boczek aktywny, jednoczęściowy stopień podnóżka oraz pas podudzia. Dzięki szerokiej gamie opcji może być dopasowany zarówno do użytkownika aktywnego, jak i osoby wymagającej dodatkowego wsparcia w codziennym poruszaniu się.Z pełną ofertą wózków inwalidzkich można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów oraz montaż i dostawy bezpośrednio do domów pacjentów. 

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama