Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 kwietnia 2026 16:57
Reklama

Chiny (Yangchun, Guangdong) - "Szkolna" wycieczka do Guangzhou.

Zgodnie z ostatnią pieczątką wjazdową, po 12 listopada (czy coś koło tej daty), nie powinno mnie już być w Chinach. Po przyjeździe do Yangchun, zdecydowałem skorzystać z okazji, zatrzymać się i, przed wyruszeniem w dalszą podróż, trochę popracować i spędzić tutaj zbliżające się wielkimi krokami Święta Bożego Narodzenia. Tylko, że...... o ile nic się nie zmieniło, Boże Narodzenie nadal wypada 25 grudnia, czyli, jakby nie patrzeć, nieco po 12 października. Trzeba zająć się sprawami paszportowymi.

Musiałem się więc zająć sprawami papierkowymi. Wizę chińską, można bez większego problemu przedłużyć na miejscu. Moją, 30-dniową, dwukrotną L-kę da się zgodnie z przepisami przedłużyć dwa razy. Wystarczy znaleźć miasto prefekturalne, w którym znajduje się wydział imigracyjny (Exit and Entry Department) Biura Bezpieczeństwa Publicznego (Public Security Bureau). Najbliższa jednostka, którą znalazłem, szperając na szybko w Internecie, mieściła się w oddalonym o nieco ponad 200 kilometrów Guangzhou. Wyciągając mój szpanerski telefon, zaznaczyłem sobie w kalendarzu na czerwono datę 7 października.

 

Pierwszą rzeczą, którą należy zrobić jest uzyskanie meldunku. Obcokrajowców, mogą oficjalnie meldować jedynie międzynarodowe hotele, które przeważnie są dość drogie. Tymczasowy adres, można uzyskać również u znajomych, ale wiąże się to z koniecznością wizyty na posterunku policji, pozbycia się jednego zdjęcia i wypełnieniu kilku kopii długaśnego formularza. Nie chciałem kłopotać tym, wystarczająco już zajętej, Laury. Napisałem więc post na jednej z grup Couchsurfingu. Tego samego dnia, skontaktowała się ze mną pochodząca z Kanady, a pracująca na stałe w jednym z uniwersytetów, Mary. Obiecała pomóc mi w załatwieniu roboty papierkowej, jednocześnie przepraszając, że nie będzie mogła tego zrobić osobiście, ale na miejscu będzie czekał na mnie jej mąż z jednym ze studentów.

 

Duzo roboty papierkowej, ale za to drzew jest w okolicy pod dostatkiem.

 

Do Guangzhou, zdecydowałem się jechać pociągiem. Gdy tylko powiedziałem Laurze, że "ten dzień" się powoli zbliża, usłyszałem "Jadę z Tobą!". "No fajnie - mogłem nie kłopotać niepotrzebnie Mary", pomyślałem. Niestety, nie było czasu żeby wszystko odkręcać.

 

Do stolicy prowincji Guangdong, dojechaliśmy wcześnie rano po całej nocy spędzonej w połowie na stacji, w połowie w pociągu. Hans, mąż Mary, czekał na nas punktualnie, o 7.30 w bramie uniwersytetu. Zostaliśmy zaproszeni do jego mieszkania na prawdziwe zachodnie śniadanie - tosty francuskie z niemieckim dżemem i egipskim miodem. Po dwóch miesiącach żywienia się specjałami kuchni chińskiej, coś, czego sam nigdy bym sobie nie przygotował, wydało mi się prawdziwym rarytasem.

 

Okazało się, że Hans, pochodzi z Niemiec, a do Kanady wyemigrował niewiele przed obaleniem Żelaznej Kurtyny, w wieku nastoletnim. Dlatego, mimo iż, Kanadę nazywa swoim domem, zostały w jego mózgu pewne charakterystyczne dla mieszkańców "Starego Kontynentu" poglądy.

 

W zapomnienie poszły wszystkie typowo polsko-niemieckie antagonizmy. Rozmawiając z Hansem, miałem wrażenie, że rozmawiam z sąsiadem zza płotu.

 

Troche jak na wycieczce szkolnej.

 

Po śniadaniu, udaliśmy się na lokalny komisariat policji. Tutaj niestety, pojawił się pierwszy problem. Ponieważ Hans mieszka na kampusie uniwersyteckim, funkcjonariusz zarządał od nas dostarczenia listu polecającego od władz uczelni. Papierek, udało nam się załatwić dopiero wczesnym popołudniem. Później przyszedł typowy dla południa Chin czas obowiązkowego spania, podczas którego urzędy nie pracują, więc mieliśmy przymusową przerwę na zachodni lunch, przy którym dołączyła do nas Mary. Dokument, dostarczyliśmy dopiero po 16.00. Trzymając w łapce różowy kwitek, udaliśmy się z Laurą do biura SBecji, które mieści się w trudnym do niezauważenia budynku. Znaleźliśmy szybko odpowiednie stanowisko zajmujące się obcokrajowcami. Niestety, moje dane nie figurowały w komputerze, a na moim potwierdzeniu meldunku, brakowało stempelka.


- Dlaczego nie mam stempelka? Zapytałem.
- Z tym pytaniem to już na policję trzeba się zgłosić.
- Nie da się tego jakoś ominąć? Mam wszystkie inne dokumenty.
- Najlepiej będzie jak wrócisz na komisariat i wyjaśnisz sprawę.
- Ale komisariat jest pół godziny drogi stąd.
- Ja nic nie mogę zrobić, mamy system komputerowy i nie możemy pobrać Twoich danych.

 

 



Pobiegliśmy więc na najbliższy komisariat, w którym tylko zmarnowaliśmy pół godziny. Po przeanalizowaniu dogłębnie sprawy, bowiem, skierowali nas spowrotem skąd przyszliśmy. Została tylko godzina do zamknięcia sbecji. Taksówką, pojechaliśmy na posterunek, w którym zapomniano wklepać moje dane do systemu. W drodzę, szykowaliśmy się już na opcję zostania w Guangzhou na noc i powtórkę z rozrywki dnia kolejnego.

 

- Dzień dobry. Potrzebuję jeszcze tylko stempelek
- Witam ponownie, odparła sympatyczna pani, ale ja jeszcze zbieram dokumenty i Twoje dane wpiszę dopiero wieczorem. Jutro będziesz zameldowany.
- Ale ja nie chcę być jutro w Guangzhou.
- Takie mamy zasady. Dane wpisujemy dopiero wieczorem.
- Prooooooosssssszzzzzzzęęęęęęęęęę - wyszczerzyłem zęby w najmilszym uśmiechu jaki chyba kiedykolwiek udało mi się zrobić.
- No dobrze, poczekajcie chwilkę.

 

Nie mam nic przeciwko Guangzhou - to ladne i czyste miasto, ktore skojarzylo mi sie troche z czyms pomiedzy Warszawa i Kopenhaga. Ale jest to duze miasto, a ja za duzymi miastami nie przepadam.

 

Kilkanaście minut później, miałem wydruk z moimi danymi i stempelkiem. Upewniwszy się, że już wszystko było w należytym porządku, wróciliśmy metrem do biura PSB.


- 17.30! Możemy zwolnić - na pewno już nieczynne. Zawołała Laura.
- Nie patrz na zegarek bo będziesz się tylko niepotrzebnie denerwować, jak już tu jesteśmy spowrotem to wejdźmy i spróbujmy, odpowiedziałem.



Po wdrapaniu się po ruchomych schodach na piąte piętro biurowca, w którym zostało tylko kilku agentów i ekipa sprzątająca, okazało się, że Laura miała rację - zostaliśmy zaproszeni następnego dnia. Laura jednak ucięła sobie krótką pogawędkę z jedną z pań. Zostałem zaprowadzony na szóste piętro. Agentka PSB, dokładnie przeanalizowała moje dokumenty, odpowiadając na wszystkie głupie pytania, które mi się po drodzę nasunęły i.....



- Zdjęcia są niedobre.
- Dlaczego?
- Muszą być na niebieskim tle. 
- Ale rozmiar się zgadza - jest napisane "zdjęcie paszportowe".
- Chińskie zdjęcia paszportowe są na niebieskim tle.
- Ma Pani niebieską kredkę?
- Nie, ale wiem gdzie jest fotograf.
- Gdzie?
- Na drugim piętrze.
- A poczeka pani chwilkę? Proooooosssssszzzzzzzzęęęęęęęę.
- Dobrze.

 

Ledwo nie łamiąc sobie karku, zleciałem po schodach na drugie piętro. Punkt fotograficzny, jak to po godzinach, był już oczywiście zamknięty. Zapukałem - nic. Zapukałem drugi raz - nic. Dopiero za trzecim razem otworzyła dziewczyna, tłumacząc, że złożyli już sprzęt.

 

- A można chociaż wrzucić te zdjęcia, przerobić tło na niebieskie i wydrukować?
- Nie, już zamknięte.
- Proooooooooosssssssssszzzzzzzzzęęęęęę.
- Dobrze, tylko włączę komputer.

 

Podziękowałem za usługę, wybiegłem z punktu fotograficznego i wróciłem spowrotem na szóste piętro przeciskając się pod zsuwającą się na dół kratą. Tam, dumny z siebie, wręczyłem pani agentce pliczek niebieskich zdjęć, mając nadzieję, że nic już nie brakuje. Bach, bach - pani postawiła dwie pieczątki, zabrała tylko jedną fotkę, wręczyła pokwitowanie i zaprosiła po odbiór paszportu za tydzień. Gdy wychodziliśmy z budynku biura sbecji, była 18.00, czyli pół godziny po oficjalnym zakończniu pracy agentów.

 

Bilety do Yangchun, udało nam się dostać na 20.22. Niestety, bez miejsc siedzących - czyli po całym dniu biegów przełajowych, mieliśmy przed sobą perspektywę stania do północy. Okazało się jednak, że wolne miejsca były, a konduknor nie miał nic przeciwko gdy, podobnie jak inni pasażerowie, zaczęliśmy układać się do kolejowej drzemki.

 

 

Mogliby zgasic te swiatla w nocnych pociagach :-).

 

 

 

Po tygodniu, znów pojawiłem się w Guangzhou - tym razem sam. Po przyjeździe na miejsce, paradoksalnie, przypomniało mi się, że ostatnio byłem z Laurą, która wiedziała którym autobusem i którą linią metra gdzie dojechać. Ja, ślepo za nią podążając, tylko mówiłem, w które miejsca kolejno iść, a ona odszukiwała je na mapce z napisanymi po chińsku ulicami. Na szczęście, w Guangzhou wydaje się być więcej przedstawicieli mniejszości niż większości W autobusie miejskim, zaczynającym bieg na dworcu, przypomniało mi się, że obowiązuje odliczona kwota, a ja miałem w kieszeni całe 10 juanów. Jedynym współpasażerem, który mógł mi rozmienić pieniądze był młody kameruńczyk, którego dla upewnienie zapytałem o właściwy przystanek, podając nazwę ulicy.

 

- Aaaaaa jedziesz do tego biura, w którym stempluje się paszporty, wyrabia wizy, itp?
- No, właśnie tam jadę.
- To pokażę Ci gdzie wysiąść.

 

Pytanie kameruńczyka było całkiem logiczne - najlepsze osoby do pytania o drogę do PSB to właśnie obcokrajowcy, z których większość, wcześniej czy później, muszą ten urząd odwiedzić.

 

Udało mi się wszystko załatwić bez żadnego problemu, dzięki czemu przepełniała mnie duma porównywalna do tej, którą odczuwa kilkuletnie dziecko, które mama wysyła pierwszy raz na zakupy. 

 

Po wdrapaniu się na 5 piętro, odbiorze numerka, faktury i uiszczeniu na trzecim piętrze opłaty w wysokości 160 juanów, agentka PSB, wręczyła mi spowrotem mój paszport, kwitując: "Polska! Kiedyś mieliście wizy za darmo!".

Teraz w paszporcie mam coś, co jest wizą, ale nią nie jest.



Dlaczego jest to wiza, ale równocześnie nie jest to wiza?


Według Słownika Wyrazów Obcych Kopalińskiego, wiza to "pisemne pozwolenie na przekroczenie granicy państwowej wydawane przez organy danego kraju". Do definicji, dodałbym jeszcze prawo pobytu na terenie tego kraju - bo po co przekraczać granicę skoro nie można tam zostać ani chwili? Moja nowa wlepka w paszporcie jest wizą ponieważ:

- widnieje na niej napis: "Visa"
- uprawnia mnie do pobytu w chinach do 10 grudnia 2011



Równocześnie nie jest to wiza bo, ponieważ znajduję się już w Chinach, nie mogę na niej wjechać na teren tego państwa, co jest wyraźnie zaznaczone w sekcji "liczba wjazdów: 0".

 

Ponieważ nadal, Boże Narodzenie wypada 25 grudnia, będę musiał całą zabawę powtórzyć jeszcze raz. Dobrze, że tym razem wiem, jak przygotować dokumenty.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Reklama

Poniedziałek, 27 kwietnia – dzień zapisany między światłem a pamięcią

27 kwietnia przypomina, jak w jednym dniu splatają się wielkie nazwiska, przełomowe decyzje i najciemniejsze karty historii. Od Jagiellonów i Komedy po Auschwitz oraz współczesną dyplomację — to data, którą warto czytać jak kronikę Polski i Europy.Data dodania artykułu: 27.04.2026 07:25
Poniedziałek, 27 kwietnia – dzień zapisany między światłem a pamięcią

Medioznawczyni: zbiórka Łatwoganga może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia

Zbiórka Łatwoganga i Cancer Fighters może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia - oceniła w rozmowie z PAP prof. Monika Kaczmarek-Śliwińska, medioznawczyni z UW. 97 proc. komentarzy w Internecie dotyczących akcji ma charakter wspierający, a około 3 proc. krytyczny lub neutralny - wynika z raportu Res Futury.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:31
Medioznawczyni: zbiórka Łatwoganga może stać się „WOŚP-em” młodego pokolenia

Politolog: zdarzenie w Waszyngtonie bardziej pomoże Trumpowi niż mu zaszkodzi

Zdarzenie, do którego doszło na gali w Waszyngtonie bardziej pomoże Donaldowi Trumpowi niż mu zaszkodzi - ocenił w rozmowie z PAP politolog z Uniwersytetu Łódzkiego dr Jacek Reginia-Zacharski. Zwrócił uwagę, że do tej pory narracja administracji Trumpa w tej sprawie jest wyważona.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:15
Politolog: zdarzenie w Waszyngtonie bardziej pomoże Trumpowi niż mu zaszkodzi

Kryptowaluty bez kontroli? Ekspert bije na alarm: „ten rynek trzeba natychmiast ucywilizować”

To miał być rynek przyszłości – wolny, zdecentralizowany, odporny na błędy systemów bankowych. Tymczasem coraz częściej przypomina Dziki Zachód, gdzie szybciej niż technologia rozwija się ryzyko.Data dodania artykułu: 26.04.2026 18:08
Kryptowaluty bez kontroli? Ekspert bije na alarm: „ten rynek trzeba natychmiast ucywilizować”

Sejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności wobec szefowych resortów klimatu oraz zdrowia

W najbliższy czwartek Sejm ma się zająć wnioskami o wotum nieufności wobec minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski oraz wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Ich odwołania domaga się m.in. PiS. Szefowych MKiŚ i MZ broni premier Donald Tusk.Data dodania artykułu: 26.04.2026 17:46
Sejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności wobec szefowych resortów klimatu oraz zdrowia

Czarnobyl. Katastrofa, która obiegła Ziemię – 40 lat od wybuchu

Była noc z 25 na 26 kwietnia 1986 roku. Cicha, spokojna, jak tysiące innych w radzieckiej rzeczywistości, gdzie system miał być nieomylny, a technologia – niezawodna. Kilka minut po pierwszej w nocy w elektrowni jądrowej w Czarnobylu wydarzyło się jednak coś, co rozbiło tę iluzję w pył. Dosłownie.Data dodania artykułu: 26.04.2026 17:39
Czarnobyl. Katastrofa, która obiegła Ziemię – 40 lat od wybuchu

Dziś w kraju i na świecie – niedziela, 26 kwietnia

Niedziela, 26 kwietnia, to 116. dzień roku. Słońce wzeszło o 5:18, zajdzie o 19:50. Imieniny obchodzą m.in. Marzena, Aureliusz, Dominik, Grzegorz, Mariusz, Piotr i Ryszard. To dzień, który niesie w sobie ciężar historii i rytm, który – jak dobra muzyka – wraca, rezonuje i nie pozwala o sobie zapomnieć.Data dodania artykułu: 26.04.2026 11:39
Dziś w kraju i na świecie – niedziela, 26 kwietnia

25 kwietnia – dzień, w którym historia oddycha teraźniejszością

Sobota, 115. dzień roku. Słońce wstaje wcześnie – o 5:20, jakby chciało przypomnieć, że wiosna nie zna lenistwa. Zachód o 19:48 zamyka dzień długi i gęsty od znaczeń. Imieniny obchodzą dziś m.in. Jarosław, Marek, Franciszka i Stefan – imiona, które jak echo powracają w polskiej historii.Data dodania artykułu: 25.04.2026 08:19
25 kwietnia – dzień, w którym historia oddycha teraźniejszością
Reklama

Polecane

III Bieg Pamięci mjr. Hubala w Tomaszowie Mazowieckim. Patriotyczne wydarzenie już 30 kwietniaCBA i Policja w Starostwie! Miliony z Erasmusa pod lupą śledczych – sprawą zajmuje się OLAFSzpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyBrąz z Gostynia. Młody zawodnik Pilicy Tomaszów na podium Mistrzostw PolskiAmbicja i talent drogą do sukcesuKorytarzowa koalicja. PiS z KO zerwali sesję, bo zabrakło im głosów na powrót Węgrzynowskiego?Lechia Tomaszów Mazowiecki z reprezentantami Polski U22. Klub potwierdza siłę szkoleniaChór Artis Gaudium świętuje 10-lecie. Jubileuszowy koncert w MCK TkaczŻołnierze 25 Brygady ćwiczą w Drawsku. Trwa intensywne szkolenie inżynieryjno-bojoweBrzegi Pilicy znów oddychają. Wspólna akcja sprzątania w Tomaszowie MazowieckimŻołnierze i weterani uczą młodzież, jak reagować na zagrożenia, dezinformację i kryzysyInowłódz wprowadza Kartę Mieszkańca. Nowy program dla rozliczających PIT w gminie
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: rwdTreść komentarza: Jeszcze niech się zajmą przeprowadzoną kilka lat temu modernizacją ewidencji budynków i gruntów w pow. tomaszowskim. Jk została przeprowadzona i za ile.Źródło komentarza: CBA i Policja w Starostwie! Miliony z Erasmusa pod lupą śledczych – sprawą zajmuje się OLAFAutor komentarza: rwdTreść komentarza: Czyli prezes wybrany, potrzebny tylko konkurs żeby go uwierzytelnić.Źródło komentarza: Szpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyAutor komentarza: TMTreść komentarza: A mianowany został jak?Źródło komentarza: Szpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyAutor komentarza: Mam nadzieję, że to tylko wymóg ustawowy.Treść komentarza: Poznawszy niestety już trochę mentalność i poziom intelektualny podtomaszowskich tomaszowian, to lepiej by uwag było jak najmniej. W sprawach wykraczających poza otoczenie własnej działki to tym bardziej. Bo to są pomysły typu: ścieżki rowerowe w pierwszej kolejności do kilkunastoosobowych wsi, bez potencjału przemysłowego, ale nawet i turystycznego. Oprócz budowy potem zawsze jakieś stałe koszty sa. Choćby odśniezanie. Plus jak zwykle gadżeciarnia - do niedawna były to tablice informacyjne z wyświetlaczani na wzór tej przy informacji turystycznej na placu Kościuszki w Tomaszowie, która działała kilka miesięcy, a przez ponad 10 lat coś z niej tylko burczy (czyli prąd pobiera). Lepiej już nic nie zgłaszajcie, niech zostaną przekopiowane nawet jeden do jednego rozwiązania z mądrzejszych społeczności z obważanka dużych miast.Źródło komentarza: Ruszą konsultacje planu ogólnego gminy Tomaszów Mazowiecki. Mieszkańcy będą mogli zgłaszać uwagiAutor komentarza: TMTreść komentarza: A kogo mieli wybrać tęczowego Rafała co się z pedofilem z Targówka fotografował?Źródło komentarza: Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej i język pogardy. Tak wygląda polityczna mizoginia po tomaszowskuAutor komentarza: TomMazTreść komentarza: W języku polski imiona piszemy z dużej litery! Trochę szacunku!Źródło komentarza: Dyscyplinarka dla marzanny Popławskiej. Dyrektorka uciekła na L4. W tle zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama