Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 10 sierpnia 2026 23:11
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Chiny (Yangchun, Guangdong) - Pierwsze wrażenia z nowej pracy

Mimo, że zupełnie nie planowałem, przynajmniej nie w tym kraju, znalazłem pracę w szkole. Konkretniej to w trzech szkołach - dwóch liceach i prywatnej szkole językowej. Wydaje się dużo? Wbrew pozorom tak nie jest, bo w żadnym miejscu nie mam pełnego etatu. Zresztą, jak już wspominałem, nie mogę podpisać umowy bez zmiany kategorii wizowej.

Trzeba przyznać, że lubię ten zawód. Definitywnie, jest on jednym ze składników eliksiru młodości - przebywając wśród młodszych ode mnie, czuję się jakbym znów był w ich wieku. Dlatego, bardzo lubię zajęcia z 8-letnimi berbeciami, kiedy śpiewając razem z nimi piosenki, mogę przez chwilę wrócić do czasów gdy wszystko było proste i kolorowe i nie było żadnych problemów, ani ograniczeń.

 

Prawda, że nie widać różnicy wiekowej?

Moje pierwsze zajęcia w kraju Wielkiego Mao, zacząłem w piątym liceum w Yangchun, kilka dni po przyjeździe na miejsce. Miejsce w szkole załatwiła mi Laura i również ona przywiozła mnie na miejsce i przedstawiła ochroniarzom. Dzięki temu, nie musiałem się obawiać, że kolejne zajęcia zamienią się w lekcję indywidualną z zupełnie niezainteresowanym tematem panem "bałnserem". Oswajając się powoli ze skuterami jeżdżącymi w Yangchun wszędzie - pod prąd, po środku jezdni, po chodnikach, wymyśliłem prostą metodę, którą stosuję jako pasażer:

 

- Gotów?
- Tak. Zróbmy tak: ja zamknę oczy, a Ty powiesz mi jak już będziemy na miejscu, ok?
- Nie ma potrzeby zamykania oczu - ja bezpiecznie jeżdżę.
- Każdy tak mówi - do czasu......

 

Jeśli kiedykolwiek przyjdzie chwila kiedy zajmę królewską pozycję na napędzanym benzyną "sedesie" i zacznę stanowić kolejne zagrożenie na drogach, będę musiał wymyślić inny sposób radzenia sobie ze stresem :-).

 

Do szkoły zajechaliśmy w momencie porannej rozgrzewki. W Chinach, oprócz samej nauki przedmiotów ścisłych i humanistycznych, równie ważny jest rozwój sprawności fizycznej. Oprócz samych zajęć wychowania fizycznego, w godzinach porannych, wszyscy uczniowie wychodzą na boisko by przez kilkanaście minut uczestniczyć w radosnych biegach dookoła płyty. Ma to pobudzić serce do bicia i przepomopować krew do, nadal zaspanych, części ciała - w tym i mózgu. Niestety, nauczyciele w biegach nie mogą uczestniczyć bo, jak mi zostało powiedziane, najzwyczajniej w świecie im to nie przystoi (a moim zdaniem, im się po prostu nie chce).

 

Poranna rozgrzewka ma dopompować krew do zaspanych części ciała, w tym mózgu.

 

Po zakończeniu rozgrzewki, klasy, grupują się w jednym miejscu celem odbycia werbalnej musztry, czyli wykrzykiwania za przewodniczącym krótkich i chwytliwych haseł motywujących do nauki i działania. Tutaj, wszędzie, gdzie nie spojrzeć, wiszą chociażby napisy typu: "Wszystko jest możliwe", albo "Ciężka praca w teraźniejszości = sukces w przyszłości". Rozmawiając z uczniami, można odnieść wrażenie, że oni faktycznie w to wierzą. I dobrze - bo motywacja, w istocie, jest najważniejszym kluczem do sukcesu. Jak można bowiem coś osiągnąć, z góry zakładając, że się nie uda?
 

Motywacja i pozytywne nastawienie to klucz do sukcesu.

 

W niektórych szkołach, na liście porannych ćwiczeń, znajduje się jeszcze inny, bardzo ciekawy punkt - masaż oczu, składający się z czterech czynności i trwający około piętnastu minut. Podobno, ma to poprawić sprawność widzenia z bliskiej odległości - niestety, na moje oczy, nic nie działa :-).

 

Po ćwiczeniach, uczniowie mogą spowrotem usadzić się w wygodnych ławkach i wrócić do szkolnych zajęć, w których akurat dzwonek im przeszkodził - łapania resztek snu gdzieś na tyłach klasy lub ciężkiej nauki.

 

 

 

Nieco zestresowany przed pierwszymi zajęciami, zostałem przedstawiony mojej nowej klasie przez Laurę. Tutaj, spotkało mnie całkowite zaskoczenie - mimo, że wystrój wnętrza obraził nieco moje uczucia estetyczne, wyposażenie pracowni było dokładnie takie jak być powinno. W biurku, schowany jest komputer, który podłączony jest do zamontowanego pod sufitem projektora multimedialnego i dobrej jakości głośników. Można więc, rozszerzyć zajęcia o treści audio-wizualne (zarażając przy tym nośnik usb jedną z cyfrowych wener). Nauczyciele mają również do dyspozycji mikrofony, by nie nadwyrężać specjalnie strun głosowych. 

 

Oni muszą się nauczyć angielskiego, a ja obsługi biurka.

O zapamiętaniu imion uczniów w szkołach publicznych można zapomnieć. To są ogromne molochy, traktujące proces nauczania nieco jak produkcję taśmową. Liczba nauczycieli zatrudnionych w jednym miejscu idzie w setki; liczba uczniów - w tysiące. W efekcie, w jednej klasie mam ok. 60 uczniów. Ogranicza to również możliwość pytania pojedyńczych uczniów. Lekcja trwa 40 minut, więc z prostego rachunku wychodzi, że na każdego ucznia, przypadałoby ok. 40 sekund mówienia - a przecież, nauczyciel, również musi, od czasu do czasu, dojść do głosu. W praktyce, zajęcia zmieniają się w chóralne powtarzanie zdań i tekstów. Chińscy uczniowie, jednak, są do tego przyzwyczajeni i, najwyraźniej, im się to podoba - tak zgranego chóru jeszcze nigdy nie widziałem. Najlepsze w tym wszystkim są sesje wieczornego lub porannego (w zależności od dnia), czytania na głos, podczas których, każdy uczeń wyciąga jakikolwiek tekst i wielka klasa, robi ogromny szum, który z pozoru wydaje się być zharmonizowany. Szkopuł w tym, że, tak na prawdę, jest tojedna wielka kakofonia bo każdy czyta co innego.

 

 

 

Zdarzają się jednak sytuacje gdy uczniowie, po lekcjach podchodzą do belfra by uciąć sobie małą pogawędkę. Oczywiście, wypada się przedstawić, a by znajomość była owocna, zapamiętać imię naszego rozmówcy. Niestety, choć chińskie imiona są krótkie, są jednak trudne, a niekiedy wręcz niemożliwe, do wymówienia przez obcokrajowców. Wśród zachodnich anglistów, panuje zwyczaj nadawania uczniom imion angielskich. W szkole językowej, mając grupy, składające się z maksymalnie dziesięciu osób, musiałem to zrobić zaraz na pierwszych zajęciach. Za każdym razem, gdy "chrzciłem" kogoś nowym, zachodnim, imieniem, czułem się trochę jak brytyjski (a obecnie, buszoobamistański) kolonizator, wchodzący w butach do cudzego domu i, na siłę próbujący zmienić zasady w nim panujące.
 

Na pierwszych zajęciach w szkole prywatnej, w której moje grupy liczą mniej niż 10 osób, musiałem wymyślić uczniom nowe, angielskie, imiona. Czułem się przy tym nieco jak buszoobamistański kolonizator.

 

Edukacja w Chinach to jeden z filarów rozwoju tego państwa. Poza samym wyposażeniem multimedialnym pracowni i bogatą ofertą zajęć od rana do wieczora, w chińskich szkołach, nie ma prawa zdarzyć się sytuacja "zapomniałem książki". W pracowniach, na uczniów czeka na ławkach komplet podręczników i zeszytów ćwiczeń. Daje to równe szanse tym, których na książki nie stać, jak również, ogranicza wagę ich plecaków. Rzadko kiedy zdarza się również brak pracy domowej. Właściwie, praca domowa to zajęcia pozalekcyjne do odrobienia we własnym zakresie. Czas na to przypada, co prawda, po lekcjach, ale na terenie szkoły. Dzięki temu, słabsi uczniowie, mogą wykazać się talentem przywódczym i poprosić mniej asertywnych kolegów o wykonanie za nich żmudnych zadań. Szkoła to nie tylko miejsce wpychające do głowy informacje. To miejsce mające za zadanie wychowanie, wpojenie zasad kultury i funkcjonowania w społeczeństwie. Chińscy uczniowie, podczas tygodnia, mają całkowicie zajęty grafik. Zajęcia zaczynają się wcześnie rano i trwają do ok. 12. W tym czasie, ma miejsce najdłuższa przerwa w ciągu dnia, którą Pan Whyett nazywa obowiązkowym spaniem. Ok. 14, następuje powrót do szkolnych ławek i kolejne zajęcia do wczesnych godzin wieczornych. Ostatni dzwonek w chińskich szkołach, brzmi dopiero ok. godziny 21:00-22:00.

 

W pracowniach, na każdego ucznia czeka darmowy komplet podręczników. Jeśli ktoś chce mieć swoje książki na własność, może zawsze kupić - w końcu Chiny, to wolny kraj.

 

Chwilowa przerwa na pracę w nowej szkole jest dla mnie bardzo interesującym doświadczeniem. Nauka w szkole nie przebiega nigdy jednostronnie. Zawsze wydawało mi się, że jest to dwukanałowa wymiana doświadczeń. Ucząc angielskiego, mam okazję zapytać się więc o nowe słowa w języku chińskim (i rozłożyć klasę na łopatki ze śmiechu gdy pokracznie staram się je wymówić). Dzięki temu, już po pierwszych kilku dniach pracy, potrafiłem sam, w miarę sprawnie zrobić zakupy na targu.

 

Zadanie domowe Michała: samodzielnie przygotować listę zakupów i udać się na targ w celu kupienia ning manga. Zadanie zaliczone!

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Poniedziałek, 10 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości jak kadry z kilku różnych filmów rozgrywających się jednocześnie. Donald Trump zaostrza retorykę wobec Iranu, Rosja zwiększa produkcję rakiet, w Moskwie ludzie wychodzą przed Sąd Najwyższy w obronie opozycji, a w Kolumbii ratownicy przeszukują ruiny po potężnym trzęsieniu ziemi. W Polsce mowa przede wszystkim o kolejnych miliardach z KPO, finansach partii politycznych i postępowaniu dotyczącym pomocy dla powodzian. Oto najważniejsze informacje poniedziałku. Data dodania artykułu: 10.08.2026 22:10
Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Plac Piłsudskiego po raz kolejny stał się sceną dramatu, w którym pamięć o ofiarach katastrofy smoleńskiej spotkała się z najbardziej gorącym językiem bieżącej polityki. Jarosław Kaczyński uznał słabe notowania gabinetu Donalda Tuska za zapowiedź zmiany władzy. Mówił o tworzeniu nowych instytucji, zatrzymaniach i surowych karach. Najdalej poszedł jednak w sprawie Smoleńska, przekonując o rosyjskiej zbrodni i możliwym udziale polskich współpracowników. To pozostaje tezą prezesa PiS, a nie ustaleniem prawomocnego wyroku ani zakończonego śledztwa. Data dodania artykułu: 10.08.2026 13:07
Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

W pierwszym półroczu 2026 roku liczba ujawnionych kradzieży sklepowych spadła niemal o jedną piątą. Na pierwszy rzut oka to bardzo dobra wiadomość. Statystyka ma jednak konstrukcję dobrego kryminału: najważniejszy szczegół pojawia się dopiero w drugim akcie. Ubywa przede wszystkim drobnych wykroczeń, podczas gdy liczba poważniejszych czynów maleje znacznie wolniej. Problem nie tyle znika, ile zmienia swoją twarz. Data dodania artykułu: 10.08.2026 09:22
Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Historia 10 sierpnia nie mówi jednym głosem. Raz trzaska ogniem nad Wawelem, innym razem szepcze z kart Jerzego Pilcha i Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Potrafi zabrzmieć fletem Iana Andersona, soulowym głosem Roberty Flack, ale też hukiem niemieckich pocisków nad powstańczą Warszawą. Data dodania artykułu: 10.08.2026 08:45
10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

W nocy z niedzieli na poniedziałek w pobliżu Ziemi przemknie planetoida 2019 NY2. Obiekt może mieć około 150–330 metrów średnicy, a w chwili największego zbliżenia znajdzie się około 2,5 miliona kilometrów od naszej planety. Brzmi jak początek „Armageddonu”, ale tym razem Bruce Willis może spokojnie zostać w domu. Astronomowie podkreślają: nie ma zagrożenia zderzeniem. Data dodania artykułu: 09.08.2026 09:14
Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

9 sierpnia to jedna z tych dat, przy których historia nie pozwala się nudzić. Tego dnia na częstochowskim wzgórzu pojawili się paulini, urodził się Roman Dmowski, polscy czołgiści ruszyli do walk pod Studziankami, Richard Nixon opuszczał Biały Dom, a kilka dekad później Freddie Mercury po raz ostatni stanął przed publicznością jako koncertowy frontman Queen. Do tego Whitney Houston, Bee Gees, AC/DC, Jerry Garcia i „San Francisco” Scotta McKenziego. A w niedzielę 9 sierpnia 2026 roku historia spotyka się z teraźniejszością również w Małopolsce, Janowie Podlaskim i na trasie Tour de Pologne. Data dodania artykułu: 09.08.2026 07:48
9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Nie sala konferencyjna w Warszawie, nie pałacowe korytarze i nie kolejna debata prowadzona zza mównicy. Tym razem rozmowa o Polsce ma przenieść się nad Bałtyk. Marta Nawrocka zwróciła się bezpośrednio do młodych Polek, zapraszając je na spotkanie w Juracie. W ostatni weekend wakacji, 29 i 30 sierpnia, młodzi ludzie mają spotkać się tam z parą prezydencką i rozmawiać o swoich oczekiwaniach, pomysłach oraz o tym, jak widzą przyszłość kraju. Data dodania artykułu: 09.08.2026 00:08
Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

8 sierpnia. Rejtan w drzwiach historii, „Błyskawica” w eterze i Beatlesi na pasach Abbey Road

Sobota, 8 sierpnia 2026 roku, to 220. dzień roku. Imieniny obchodzą dziś Dominik, Esmeralda, Jan, Joanna i Sylwiusz. W Tomaszowie Mazowieckim słońce wschodzi około godz. 5.14, a zachodzi około 20.19. Data dodania artykułu: 08.08.2026 08:43
8 sierpnia. Rejtan w drzwiach historii, „Błyskawica” w eterze i Beatlesi na pasach Abbey Road

Polecane

Sportowy poniedziałek: Schilder ze złotem, Kuchta w Legii i mocny front przeciw FIFA Wybuch gazu na Zawadzkiej pod lupą prokuratury. Biegły zbada przyczynę, w tle kara do 10 lat Akcja „Prędkość” w powiecie tomaszowskim. 99 przypadków przekroczenia limitu Jazz nad Zalewem Sulejowskim i łemkowskie brzmienia w regionie PILNE. Zaginął 37-letni Michał Szczepaniak z Tomaszowa. Policja prosi o pomoc 33 stopnie, potem grad i wiatr do 80 km/h. IMGW ostrzega Tomaszów i powiat Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł? 10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale Ponad 100 osób odwiedziło tomaszowską porodówkę. Oddział, który odzyskał zaufanie pacjentek „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Największym problemem nie musi być samo 58 procent Pięć interwencji jednego dnia na Zalewie Sulejowskim. Ratownicy apelują o ostrożność
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Reklama Twój Sklep MEydczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Ten materiał powyżej dosyć szczegółowo i fachowo pokazuje, że ta spółdzielnia, to firma, która bardzo łatwo może stać się zwykła mafią, decydującą o losach ludzi, będących członkami tej spółdzielczej mafii. I rzeczywiście, ten stołek prezesa i szefa rady nadzorczej, tak "na oko", nie wydają się najważniejsze, jednak, tak, jak w każdej mafii, to są najważniejsze stołki, bo te stołki kierują tym mafijnym procederem wykorzystywania informacji o ludziach ze spółdzielni. Stad wzięła się i nadal trwa burza o szefostwo w tej spółdzielczej mafii. Źródło komentarza: Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania Autor komentarza: Opiekun Treść komentarza: A z innej beczki. Musiałem z tatą - mającym problem z poruszaniem się, udać się do jednej z poradni przy TCZ. Aby do niej dojść, musieliśmy przejć przez mocno zniszczony plac ( między innymi wyrwy w płytach chodnikowych). Dla mojego taty, było to arcytrudne i od budki przy bramie, do drzwi - trwało z przerwami, około 15 minut. No i przy drzwiach wyrwana klamka i karteczka z napisem, że remont, a wejście drzwiami głównymi do szpitala. Kolejne około 15 minut w drugą stronę i niebotyczne zmęczenie osoby chorej i opiekuna. Z pomocy tych poradni raczej nie korzystają ludzie zdrowi, często są to pacjenci neurologiczni, ortopedyczni z urazami kończyn. Czy naprawdę trzeba uświadamiać ludzi odpowiedzialnych, za to że konieczne jest oznakowanie od strony bramy i furtki którędy teraz wiedzie droga do określonych poradni? Po wejściu na hol główny to samo. Nikogo w punkcie informacyjnym, rozumiem, że może pani poszła do toalety, ma prawo. Tylko nie każdy zna od lewa do prawa topografię szpitala, wystarczyłyby oznaczenia przyklejone na ścianach... Wydrukowanie czarnym tuszem i ofoliowanie kilku kartek, nie będzie finansowym gwoździem do trumny, już i tak zadłużonego szpitala, a zdecydowanie pomoże osobom chorym. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jak czytam tego gniota powyżej, to scyzoryk sam otwiera mi się w kieszeni. Ten materiał powyżej, to, co to, do kur.. nędzy, jest?! Publiczna scysja pomiędzy p. Strzępkiem i pozostałymi podmiotami tzw. "służby zdrowia" czy może to jest jakiekolwiek wyjaśniania dla zwykłych ludzi, którzy są zainteresowania takimi sytuacjami - co ?! Szanowna Redakcjo: nie traktujcie Waszych Czytelników jak zwykłych debili!!! Ten materiał powyżej, to jest zwykły bełkot, które nic nam nie wyjaśnia. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Wpisy tej dziewuchy z dnia 06.08.2026 r. z następujących godzin: 17:06, 17:10, 17:15, 17:42, 17:48. Dziewczyno: te Twoje wpisy, to jedna , wielka kakofonia, czy pomieszanie z poplątaniem, a inaczej: syf, kiła i mogiła. Mam wątpliwości, czy Ty sama siebie zrozumiesz z tych swoich wpisów. A może ktoś Cię wcześniej skrzywdził, albo po prostu Ci nie dogodził - co? Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jest godzina 20:53. Wychodzi na to, że to moje głosowanie (powyżej) na zadane pytanie, to jest to dotychczas jedyny oddany głos i dlatego po moim głosie napisano 100% głosów. Konkluzja jest taka: te wszystkie sondaże można potłuc o kant dupy. Ja jestem zdecydowanym prawicowcem, a ponadto zdecydowanym wrogiem ryżowatych niemców, którzy udają premierów Polski, a zostali wysłani przez potomków hitlera, aby razem z ukraińskimi żydami utopić Polskę i Polaków. Wobec tego, mój głos na zapytanie powyżej nic nie znaczy, bo za moment zgłosi się stu wielbicieli ryżego donka i wówczas mój jedyny głos przeciwny będzie stanowił zaledwie 1%. Źródło komentarza: Największym problemem nie musi być samo 58 procent Autor komentarza: Ekspert specjalista Treść komentarza: Ci panowie co to ich się tutaj górnolotnie nazywa "DJ-ami" to najwyżej "CJ-e". Różnica w literkach drobna, ale w znaczeniu - kolosalna. Ani jeden ani drugi "grajek" nie jest "DJ"-em, nigdy nim nie był i prawdopodobnie nie będzie bo oni nie mają ZIELONEGO pojęcia jak się beaty klei :D NIE MAJĄ ZIE-LO-NE-GO pojęcia. I spoko. Nie muszą, dziś ze sprzęu dla "sidżejów" imprezę zagra nawet tresowana ameba albo inna nibynóżka. Dlatego uprzejmie proszę o zmianę tekstu - nie "DJ", a "CJ" Źródło komentarza: Plac Kościuszki znów zatańczył. DJ Junior i BAILA porwali Tomaszów do wspólnej zabawy
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama