Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 18 sierpnia 2026 18:05
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Po prostu mistrz. Jan Frycz obchodzi 45-lecie pracy artystycznej

Już w szkole aktorskiej wyróżniał się ogromnym talentem. Dlatego bardzo wcześnie dostał szansę na debiut na scenie. Stało się to w roku 1978, gdy zagrał Edmunda w „Damach i huzarach” Fredry w reżyserii Mikołaja Grabowskiego w Teatrze im Słowackiego w Krakowie. Dla Jana Frycza, 24-letniego wówczas studenta trzeciego roku krakowskiej PWST, było to ogromne wyróżnienie. Nie zawiódł zaufania, jakim obdarzył go wtedy reżyser. I nie zawodzi do dziś. Właśnie mija 45 lat od jego scenicznego debiutu. Przez ten czas Frycz zagrał dziesiątki różnorodnych ról, stworzył wiele wybitnych kreacji, współpracował w najważniejszymi reżyserami, dorobił się opinii aktora charyzmatycznego i wszechstronnego. Jego aktorski dorobek wymyka się jednoznacznym ocenom, podobnie jak jego życie prywatne, o którym niewiele wiadomo.

Kiedy się zapyta jego przyjaciół, czym zajmuje się Jan Frycz, gdy nie pracuje na scenie czy na planie filmu, często w odpowiedzi pada: „Lubi składać modele”. Tej pasji poświęca mnóstwo czasu. Zbudował kilka żaglowców, nad jednym - w skali 1:80 - pracował przez ponad trzy lata. Składa też samoloty, ale nie takie, które stoją na półce, ale latające, którymi można sterować i wykonywać ewolucje. Ostatnio interesują go drony. „Jasiek lubi latać” – mówi ze śmiechem aktorka Iwona Bielska, która z Janem Fryczem przyjaźni się od ponad czterdziestu lat.

Modelarstwem Frycz interesuje się od dzieciństwa. W latach 60. Chodził ze swoim ojcem do składnicy harcerskiej, gdzie kupowali zestawy modeli do sklejania. Zajmowali się też majsterkowaniem. Obaj czytali „Młodego Technika” i konstruowali proste urządzenia, na przykład radia tranzystorowe. Ta pasja wydaje się dość odległa od aktorstwa, ale to tylko pozory. Dobry aktor, tak jak dobry modelarz, musi być cierpliwy, precyzyjny, konsekwentny i mieć wyobraźnie. Powinien wiedzieć, jaki efekt chce osiągnąć. Role buduje się po kawałku, każdy następny element musi pasować do poprzednich, a wszystkie muszą stworzyć spójną całość. Jan Frycz taki właśnie jest. Jego role są przemyślane, ważny jest każdy szczegół, każdy grymas, gest. A przede wszystkim każde słowo, bo Frycz wciąż pamięta to, co usłyszał od Mikołaja Grabowskiego, który przygotowywał go do egzaminów do krakowskiej PWST. „Aktor musi wiedzieć, co mówi” – powtarzał mu reżyser.

„Aktorstwo Frycza jest trudne do opisania, nowoczesne, otwarte na eksperymenty, a jednocześnie mocno zakorzenione w tradycji: w świetnym wykształceniu, znakomitym warsztacie wynikającym z wielu lat spędzonych na scenie teatralnej (…) Frycz to aktorski gigant” – napisał kiedyś krytyk teatralny Łukasz Maciejewski, który od lat śledzi karierę Frycza. Nie tylko on ma jednak problem z opisaniem fenomenu krakowskiego aktora. Maciejewski wspomina, jak przed laty zadzwonił do Jerzego Jarockiego i poprosił, żeby w kilku zdaniach opowiedział o Fryczu. Jarocki na dłuższą chwilę zamilkł, wreszcie rzucił krótko: „W kilku zdaniach się nie da” i odłożył słuchawkę.

Równie trudne, a może jeszcze trudniejsze, jest opisanie tego, jaki Frycz jest prywatnie. Ci, którzy go znają od lat, mówią, że ma wybitne poczucie humoru, dystans, potrafi być ironiczny czy wręcz szyderczy, a za chwilę sentymentalny, czuły. Te cechy często wykorzystuje w pracy nad rolą. Frycz, jak mało kto, umie łączyć skrajności, bo według niego nikt nie jest jednoznacznie ani dobry, ani zły. Dlatego reżyserzy chętnie obsadzają go w rolach gangsterów, nieuczciwych polityków, wiarołomnych mężów, ale też zagubionych wrażliwców. Wierzą, że Frycz obroni każdą postać, jak nikt inny pokaże swojego bohatera w zaskakujący, nieprzewidywalny sposób. On sam zaś chętnie gra czarne charaktery. Jedną z jego ostatnich ciekawszych kreacji jest rola gangstera Dario w serialu HBO „Ślepnąc od świateł”. Ta postać przeraża, ale i fascynuje. Jest brutalny, bezlitosny, ale jednocześnie jest w nim jakaś tkliwość. O takich rolach mówi się, że zawłaszczają cały ekran dla siebie, a Fryczowi udaje się to częściej niż innym aktorom.

Ale to nie znaczy, że jest solistą, który gra na siebie. Doskonale współpracuje w zespole, czy to na scenie czy na planie filmowym, bo uważa, że wszyscy powinni pracować na efekt końcowy. A zespół daje siłę. W pracy zawsze wspiera swoich partnerów. I nie kryje swojego podziwu dla ich umiejętności. „Nie pamiętam, kiedy dokładnie się to wydarzyło ani co to był za spektakl, bo zagraliśmy ich razem mnóstwo” – wspomina Bielska. „Próbowaliśmy jakąś sceną i rozpłakałam się na zawołanie. Jasiek popatrzył na mnie zdziwiony i zapytał: +Ty tak potrafisz?+. +No potrafię+ – odpowiedziałam, a on na to: +To ja się jeszcze muszę dużo uczyć+. Bielska dodaje też, że Frycz niezależnie od okoliczności zawsze jest przygotowany i daje z siebie wszystko. „Przez lata jeździliśmy po Polsce z +Opisem obyczajów+, bywało, że dawaliśmy po kilka przedstawień dziennie. I Jasiek o dziewiątej rano potrafił zagrać tak, że z wrażenia wszystkim mowę odejmowało” – wspomina aktorka. Podobne wrażenia z pracy z Fryczem ma Maria Pakulnis. „Po raz pierwszy spotkaliśmy się przed laty przy +Pożegnaniu jesieni+ Mariusza Trelińskiego. Potem pracowaliśmy ze sobą wiele razy. To jest ogromny talent, jedyny i niepowtarzalny. Na scenie to jest magia, tajemnica, on przyciąga uwagę każdego widza, interpretuje wszystko na swój sposób, pogłębia każdą rolę, ma styl. Jest zawsze sobą, a jednocześnie potrafi się zmienić. Potrafi być pełen żartu, złośliwości, ironii, a jednocześnie za chwilę dramatyczny. Uwielbiam go i kocham z nim grać” – podkreśla aktorka.

Sam Frycz, mimo imponującego dorobku, z pokorą podchodzi do swojego zawodu i renomy, jaką się cieszy wśród widzów i krytyków. „Zaczynając prace nad kolejnym spektaklem, filmem czy serialem, budujemy wszystko od początku. Za każdym razem – nowy świat i ludzie, inni partnerzy, nowe sytuacje i miejsca. I ta nieprzewidywalność w zawodzie aktora jest wspaniała” – powiedział kiedyś w jednym z wywiadów. Dlatego uwielbia grać z młodymi aktorami czy wręcz debiutantami. Tak było niedawno na planie komedii romantycznej „Na twoim miejscu” w reżyserii Antonio Galdameza Munoza, w której oprócz Pakulnic i Frycza zagrało wielu debiutantów. Dla niego takie spotkania są ważne, bo jego zdaniem „pierwszy raz” w świecie kina czy teatru jest ekscytujący. „To jest siła debiutu (…) Oni mają w sobie taką siłę, że to jest ich pierwszy film” – wyznał kiedyś. Podczas takich zawodowych spotkań z początkującymi aktorami Frycz nie lubi tylko jednego – hołdów. Gdy słyszy od młodych kolegów po fachu, że marzyli o pracy z nim, on z właściwą dla siebie ironią prosi: „Tylko bez uniesień”. O pracy na planie filmowym wyraża się szorstko: „Najważniejszy jest reżyser, catering i ciepła przyczepa, w której aktor może przeczekać na następne ujęcie”. I dodaje: „Reżyser musi mieć przyjemny głos i ładnie pachnieć. Aktorzy też. Jak się kręci przez kilkanaście godzin scenę miłosną, to naprawdę ważne”.

O swoich początkach w tym zawodzie niechętnie opowiada. Nie pamięta, kiedy postanowił zostać aktorem. Wychował się w mieszczańskim krakowskim domu, gdzie był fortepian, spora biblioteka. Podobno już w szkole podstawowej wykazywał pewne artystyczne zdolności. Malował kobiece akty z wyobraźni i sprzedawał je kolegom. Teatr poznawał dzięki ojcu, który zabierał go na przedstawienia do Teatru Starego. Był inżynierem górnictwa, ratownikiem górniczym, ale miał też zainteresowania humanistyczne. Gdy jednak usłyszał, że syn postanowił zdawać na aktorstwo, był sceptyczny. Bo co to przecież za zawód? Uważał, że to ulotne zajęcie i rodziny z tego nie utrzyma. Ale jak Frycz skończył studia, chodził na jego spektakle i był dumny, choć głośno tego nie mówił. Tę powściągliwość w okazywaniu emocji Frycz odziedziczył po ojcu. Przyznaje, że długo nie potrafił powiedzieć swoim dzieciom, że zrobiły coś dobrze.

Od początku zapowiadał się na świetnego aktora. Profesorowie od razu dostrzegli w nim ogromny talent, dlatego bez problemu dostał się na krakowską PWST, a na trzecim roku wystąpił w Teatrze im. Słowackiego w „Damach i huzarach” w reżyserii Mikołaja Grabowskiego. Frycz chciał występować na scenie, ale szybko zaczęło pociągać go też kino. A że w Warszawie więcej się działo, były castingi, nowe produkcje, to którko po ukończeniu szkoły spakował walizkę i wyjechał do stolicy. Adam Hanuszkiewicz przyjął go do zespołu Teatru Narodowego. Zdążył jeszcze wystąpić w ostatnich spektaklach dyrekcji Hanuszkiewicza: „Leśmianie”, „Komedii pasterskiej” Morsztyna i „Śpiewniku domowym” według Moniuszki. Kiedy z Narodowego wyrzucono Hanuszkiewicza, Frycz przeszedł do Teatru Polskiego, prowadzonego przez Kazimierza Dejmka. U niego zagrał Wacława w „Zemście”, u boku Tadeusza Łomnickiego, który grał Papkina. Później Frycz podkreślał wielokrotnie, że wiele się od Łomnickiego nauczył. Nie tylko o aktorstwie.

W latach 80. kino propozycji dla Frycza nie miało, zagrał zaledwie kilka epizodów. Wybuchł stan wojenny, filmów kręciło się niewiele, a dodatkowo naraził się władzy. Kiedyś w kawiarni hotelu Forum dosiadł się do niego znany powszechnie w branży filmowej ubek z propozycją współpracy nie do odrzucenia. Frycz powiedział mu, że nie będzie grał w filmie o tym, jak się rodziła przyjaźń polsko- radziecka. Wtedy usłyszał: „No wie pan, możemy tak załatwić, że pan już w żadnym filmie nie zagra. Przez następne trzy lata recytował wiersze w kościołach, ale nie wspomina tego czasu źle. Jego kariera filmowa rozkręciła się na dobre po 1989 roku. Dobrą passę rozpoczął film „Pożegnanie jesieni” Mariusza Trelińskiego. Od tej pory występował w kilku filmach rocznie. Za role w „Pornografii” Jana Jakuba Kolskiego dostał Orła oraz nagrodę na festiwalu w Gdyni. Za występ w „Pręgach” Magdaleny Piekorz uhonorowano go drugim w karierze Orłem. Chociaż jest aktorem wybitnym, ma też na koncie role w słabych filmach, jak choćby w „Wyjeździe integracyjnym”. Przyznaje, że zdarza mu się przyjmować propozycje dla pieniędzy. Kiedyś dziwił się, że Andrzej Grabowski przyjął rolę Ferdynanda Kiepskiego, ale potem zrozumiał decyzję kolegi. Z czegoś trzeba żyć. Poza tym aktor sam się przecież nie obsadza. Jest człowiekiem do wynajęcia, może tylko propozycję przyjąć i odrzucić. Nigdy nie wiadomo także, jaki będzie efekt końcowy, może się okazać, że kompletnie inny niż ustalona wcześniej koncepcja. Ale przecież umowa została podpisana, trzeba pracować.

To jeden z powodów, dla których Frycz uważa, że aktorstwo to niesłychanie trudny zawód. Według niego czekanie na propozycję, negocjowanie stawek ma w sobie coś z prostytucji. Dlatego nigdy nie chciał, żeby jego dzieci, a zwłaszcza córki, wybrały tę profesję. Mimo to Gabriela i Olga poszły w ślady ojca. Ta pierwsza skończyła krakowską PWST, gra w poznańskim Teatrze Nowym, pojawia się także w popularnych serialach. Gabriela jest owocem związku Jana Frycza z koleżanką z roku, Grażyną Laszczyk. O tym małżeństwie aktor mówi niewiele: „Ożeniłem się bez sensu. Miałem 22 lata”. Związek szybko się rozpadł. Bardziej trwałe okazało się drugie małżeństwo aktora, z Agatą Frycz. Z tego związku aktor ma pięcioro dzieci: wspomnianą Olgę, Marię oraz Michała, Antoniego, który jest asystentem scenografa i Wojciecha, który zajmuje się komponowaniem muzyki. Niestety, to małżeństwo także się rozpadło.

Życie uczuciowe Jana Frycza, delikatnie mówiąc, było dość skomplikowane. Przyznaje, że miał powodzenie u kobiet, a życie między Krakowem i Warszawą nie sprzyjało tworzeniu stabilnego związku. „Dziś myślę o tym spokojnie. W obu przypadkach rozwód był bez orzekania o winie, jednak zawsze to życiowa porażka. Po prostu nie dobraliśmy się. Byliśmy niedojrzali, obowiązki nas przerosły” – powiedział kiedyś w wywiadzie dla „Twojego Stylu”. Te problemy odbiły się na jego relacjach z dziećmi. Olga Frycz mówiła w mediach, że miała do ojca żal za to, iż porzucił rodzinę i przez kilka lat nie miała z nim kontaktów. Dziś relacje podobno już się poukładały, a Jan Frycz odnalazł się nawet w roli dziadka. Odnalazł też szczęście u boku kolejnej żony. Związek z Małgorzatą, która jest prawniczką i zarazem jego agentką, trwa od wielu lat i uchodzi za wyjątkowo udany.

O ile więc w życiu prywatnym Frycza wszystko jest już stabilne i nie zwiastuje żadnego gwałtownego zwrotu akcji, to w jego karierze wiele się jeszcze może zdarzyć. Po 45 latach pracy aktor wciąż lubi zaskakiwać, przyjmować propozycje, które pozwolą mu się pokazać z innej strony, zbudować postać, jakiej jeszcze nie grał. Fani jego talentu na pewno jeszcze nie raz wyjdą z teatru czy kina zaskoczeni. (PAP Life)


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej. Pamięć o tych, którzy niosą ratunek tam, gdzie trwa wojna

19 sierpnia nie jest świętem łatwego optymizmu. Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej przypomina o ludziach, którzy jadą tam, skąd inni uciekają. Z wodą, lekarstwami i żywnością. Czasem tylko z apteczką i telefonem satelitarnym. Coraz częściej płacą za to życiem. Data dodania artykułu: 18.08.2026 07:37
Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej. Pamięć o tych, którzy niosą ratunek tam, gdzie trwa wojna

18 sierpnia. Od Stachury i Jarockiej po Otylię. W tle Zagłada, Sierpień ’80 i miliardy za szczepionki

Wtorek, 18 sierpnia, jest 230. dniem 2026 roku. Słońce wschodzi o godz. 5.38, a zachodzi o 19.55. Imieniny obchodzą dziś Bogusław, Bronisław, Helena i Ilona. Data dodania artykułu: 18.08.2026 06:55
18 sierpnia. Od Stachury i Jarockiej po Otylię. W tle Zagłada, Sierpień ’80 i miliardy za szczepionki

17 sierpnia. Od Sobieskiego i Korfantego po Sierpień ’80. Dzień, w którym historia przyspieszała

17 sierpnia to jedna z tych dat, w których polska historia układa się w opowieść niemal filmową. Jest w niej średniowieczna wyprawa Bolesława Chrobrego, narodziny przyszłego pogromcy Turków spod Wiednia, dramat Wojciecha Korfantego, wojenne losy gwiazdy przedwojennego kina, drewniany krzyż ustawiony przez robotników Stoczni Gdańskiej i polityczne negocjacje, które w 1989 roku otworzyły drogę Tadeuszowi Mazowieckiemu do objęcia stanowiska premiera. Data dodania artykułu: 17.08.2026 05:32
17 sierpnia. Od Sobieskiego i Korfantego po Sierpień ’80. Dzień, w którym historia przyspieszała

Abp Zieliński w Piekarach: nie tylko trudne czasy są próbą. Trzeba umieć dobrze przeżyć także dobrobyt

Nie tylko bieda, kryzys czy życiowe dramaty wystawiają człowieka na próbę. Równie trudne może być dobre wykorzystanie wolności, bezpieczeństwa i materialnego dobrobytu – mówił w niedzielę, 16 sierpnia, w Piekarach Śląskich abp Zbigniew Zieliński. Metropolita poznański podczas Pielgrzymki Kobiet i Dziewcząt mówił również o zmęczeniu współczesnych kobiet, samotności, rodzinie i świecie, w którym coraz więcej czasu poświęcamy obserwowaniu życia innych, a coraz mniej ludziom stojącym tuż obok. Data dodania artykułu: 16.08.2026 20:22
Abp Zieliński w Piekarach: nie tylko trudne czasy są próbą. Trzeba umieć dobrze przeżyć także dobrobyt

16 sierpnia. Enigma, Solidarność, Madonna i śmierć Elvisa. Dzień, w którym historia zmieniała rytm

Są takie daty, które wyglądają, jakby ktoś zbyt hojnie obdzielił je historią. 16 sierpnia jest właśnie jednym z takich dni. Średniowieczni najemnicy sprzedają krzyżackie zamki polskiemu królowi, rodzi się człowiek, który po latach złamie tajemnicę Enigmy, na Śląsku wybucha powstanie, w gdańskiej stoczni rodzi się solidarność większa niż pojedynczy zakład pracy. A na drugim końcu tej opowieści są Beatlesi, Madonna, Genesis, Elvis Presley i Aretha Franklin. Data dodania artykułu: 16.08.2026 07:18
16 sierpnia. Enigma, Solidarność, Madonna i śmierć Elvisa. Dzień, w którym historia zmieniała rytm

15 sierpnia: między niebem, ziołami i mundurem. Skąd wzięło się jedno z najważniejszych polskich świąt?

Pachnące miętą, dziurawcem i polnymi kwiatami bukiety niesione do kościołów, pielgrzymi zmierzający na Jasną Górę, wojskowe mundury i pamięć o sierpniu 1920 roku. Trudno znaleźć w polskim kalendarzu drugą datę, w której religia, historia, ludowa tradycja i państwowy ceremoniał splatałyby się ze sobą tak mocno. 15 sierpnia Kościół katolicki obchodzi uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w polskiej tradycji nazywaną świętem Matki Bożej Zielnej. Tego samego dnia obchodzimy Święto Wojska Polskiego. Data dodania artykułu: 15.08.2026 08:47
15 sierpnia: między niebem, ziołami i mundurem. Skąd wzięło się jedno z najważniejszych polskich świąt?

15 sierpnia: od Cudu nad Wisłą do Woodstock. Dzień wojska, Matki Boskiej Zielnej, Napoleona i wielkiej muzyki

Są dni, które w kalendarzu wyglądają jak zwyczajna data, dopóki nie zaczniemy odwracać kolejnych kart historii. 15 sierpnia zdecydowanie do nich nie należy. Tego dnia huk dział spod Warszawy miesza się z dźwiękiem kościelnych dzwonów, zapachem święconych ziół i gitarami Woodstock. To dzień Napoleona Bonaparte, Wita Stwosza, Romana Dmowskiego, polskich żołnierzy z 1920 roku, strajkujących stoczniowców z 1980 roku, Beatlesów na Shea Stadium i setek tysięcy młodych ludzi, którzy w 1969 roku przyjechali na farmę Maxa Yasgura, by słuchać muzyki i wierzyć, że świat można jeszcze zmienić. Data dodania artykułu: 15.08.2026 08:08
15 sierpnia: od Cudu nad Wisłą do Woodstock. Dzień wojska, Matki Boskiej Zielnej, Napoleona i wielkiej muzyki

KO odjeżdża PiS, prawica się dzieli. Sondaż OGB z mocnym tomaszowskim akcentem

Gdyby wybory parlamentarne odbyły się teraz, polska scena polityczna wyglądałaby zupełnie inaczej niż w październiku 2023 roku. Koalicja Obywatelska ma ponad 11 punktów procentowych przewagi nad Prawem i Sprawiedliwością, bardzo mocne wyniki osiągają dwa ugrupowania wyrosłe po prawej stronie sceny politycznej, a nad wyborczym progiem pojawia się Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego. Ten ostatni wynik ma szczególne znaczenie także dla Tomaszowa Mazowieckiego – kilka dni temu do stowarzyszenia dołączył prezydent miasta Marcin Witko. Data dodania artykułu: 14.08.2026 21:52
KO odjeżdża PiS, prawica się dzieli. Sondaż OGB z mocnym tomaszowskim akcentem

Polecane

Upał potrafi „uderzyć” także w mózg. Lekarka ostrzega przed skutkami odwodnienia Kolejna porażka radnego donosiciela? Leszek Ogórek utrzyma mandat Mocne brzmienia i młode talenty. Trzecia odsłona Letniej Sceny Młodych za nami Masz firmę lub planujesz działalność? Eksperci ZUS będą bezpłatnie doradzać w Tomaszowie Willa Różyckiego znów na sprzedaż. Cena spadła do 1,08 mln zł. Czy tym razem znajdzie się kupiec? Młodzi w sieci czują się pewnie. I właśnie oni najczęściej tracą pieniądze na „fałszywy urząd” Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej. Pamięć o tych, którzy niosą ratunek tam, gdzie trwa wojna Paliwo z cenowym sufitem. We wtorek Pb95 maksymalnie po 6,41 zł, diesel po 7,37 zł 18 sierpnia. Od Stachury i Jarockiej po Otylię. W tle Zagłada, Sierpień ’80 i miliardy za szczepionki Powiat szuka dyrektora Środowiskowego Domu Samopomocy. Wysokie wymagania i pensja powyżej 11 tys. zł Tomaszowskie Centrum Zdrowia szuka lekarza do nocnej i świątecznej opieki Jacht przewrócił się na Zalewie Sulejowskim. Żeglarza ratowali policjanci i WOPR
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama
Willa Różyckiego znów na sprzedaż. Cena spadła do 1,08 mln zł. Czy tym razem znajdzie się kupiec?

Willa Różyckiego znów na sprzedaż. Cena spadła do 1,08 mln zł. Czy tym razem znajdzie się kupiec?

Przy ulicy św. Antoniego 24 czas pracuje bez litości. Za ogrodzeniem, wśród drzew i krzewów, stoi jeden z tych tomaszowskich domów, które są czymś więcej niż pozycją w ewidencji gruntów. Dawna willa rodziny Różyckich, później przez dziesięciolecia siedziba sanepidu, od 2018 roku pozostaje pusta. Teraz Skarb Państwa kolejny raz próbuje znaleźć dla niej właściciela. Tym razem z ceną wyraźnie niższą niż podczas wcześniejszych podejść.
Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa

Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa

Najpierw było czerwone światło, słowo „śledztwo”, zawiadomienie do prokuratury, wielostronicowa interpelacja i publiczne pytania o możliwość wyrządzenia miastu znacznej szkody. Kilka tygodni później emocje zderzyły się z dużo mniej widowiskowym językiem prawa. Wojewoda Łódzki zakończył postępowanie dotyczące uchwały w sprawie nieruchomości przy ul. św. Antoniego 2. Nie stwierdził naruszenia prawa i nie wydał rozstrzygnięcia nadzorczego, które unieważniłoby uchwałę. Dla radnego Piotra Kucharskiego, który wokół sprawy zbudował publiczny alarm, jest to co najmniej kolejna poważna polityczna wpadka. Czy można jeszcze poważnie traktować takiego radnego? Prawo, w przeciwieństwie do Facebooka, nie operuje wykrzyknikami. Potrzebuje dokumentów, podstawy prawnej i faktów. I właśnie dokumenty okazują się tutaj najciekawsze.
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Marek Treść komentarza: Szkoda perełki, podzieli los pałacu Piescha na Barlickiego. Źródło komentarza: Willa Różyckiego znów na sprzedaż. Cena spadła do 1,08 mln zł. Czy tym razem znajdzie się kupiec? Autor komentarza: tokarz - turysta Treść komentarza: Przecież macie do wyboru dwóch Tomków. Jeden już nawet "służbowo podróżował" jako derektor, a drugi potrafi wiele "zorganizować" w ramach przydzielonych środków na funkcjonowanie placówki ... Źródło komentarza: Powiat szuka dyrektora Środowiskowego Domu Samopomocy. Wysokie wymagania i pensja powyżej 11 tys. zł Autor komentarza: woody Treść komentarza: wiedza dla rusow pelna Źródło komentarza: Niewiadów inwestuje 7 mln zł. NPGM wchodzi w hutnictwo i buduje polski łańcuch produkcji dla wojska Autor komentarza: Julka Treść komentarza: Jaką rozmowę prowadzi ten Pan Biskup? Przecież On wygłosił bezczelny mizoginiczny monolog zrównujący kobietę z blastocystaą .............. Źródło komentarza: „Najważniejsza kariera kobiet”? Mocne słowa abp. Przybylskiego w Piekarach o rodzinie, emancypacji i aborcji Autor komentarza: Obywatel Tomaszowa Treść komentarza: Pisze pan ,że ktoś poluje na mandaty radnych a czy to czasem pan nie jest donosicielem na niektórych radnych? Źródło komentarza: Polowanie na mandaty trwa. PiS chce sparaliżować tomaszowski samorząd? Autor komentarza: TM Treść komentarza: Jaś fasola polskiego rządu! Źródło komentarza: Poseł zazdrości Węgrom. Konstytucji już nie przeczytał?
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama