Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 26 marca 2026 01:05
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama

Anita Lipnicka: wciąż wierzę, że wszystko się może zdarzyć

Kiedy miała 19 lat, jako wokalistka Varius Manx zachwyciła całą Polskę swoim głosem i wrażliwością. I choć sprawiała wrażenie eterycznej i delikatnej, zawsze była silna, zdeterminowana i konsekwentna. Inaczej Anita Lipnicka nie przetrwałaby prawie trzech dekad na scenie. W czerwcu skończyła 48 lat, a w październiku wydaje płytę „Śnienie”, na której sporo miejsca poświęca refleksji nad upływającym czasem. W rozmowie z PAP Life opowiada o przełomowych momentach w swoim życiu i miejscach, które ją kształtowały.

PAP Life: Po kilku latach przerwy wracasz z nową płytą „Śnienie”. Promujesz ją singlem „Amsterdam”. Dlaczego właśnie to miasto?

Anita Lipnicka: Bo ma ono dla mnie znaczenie symboliczne. Kiedy się tam wybrałam po raz pierwszy, miałam 19 lat i właśnie zaczynała się na poważnie moja przygoda z muzyką. Byłam wtedy tuż po nagraniach pierwszej płyty z Varius Manx, mieszkałam z chłopakiem w Łodzi i to z nim pojechałam do Amsterdamu, autostopem! Dzisiaj taka podróż wydaje się nie do wyobrażenia, ale wtedy wszyscy byliśmy dużo bardziej ufni, świat wydawał się przyjaźniejszy. Amsterdam zrobił na mnie ogromne wrażenie, wróciłam oszołomiona jego energią. Od tego czasu zawsze kojarzył mi się z powiewem świeżego powietrza, wolnością, młodością. Ta podróż głęboko zapadła mi w pamięć. Dziś stała się dla mnie metaforą tamtego okresu, kiedy wszystko było jeszcze przede mną, każde drzwi stały otworem, przed oczyma roztaczał się nieskończony ogrom możliwości. W miarę upływu lat ten wybór możliwości się zawęża, nasza perspektywa się przesuwa. W tej piosence nie chodzi więc o konkretne miejsce, raczej o moment w życiu, do którego nie da się już wrócić. Każdy z nas ma taki swój Amsterdam. O tym jest ten utwór, z pozoru radosny, wesoły i słoneczny, ale z pewną nutką nostalgii, tęsknoty za tym, co minęło. Zresztą cała płyta „Śnienie” naszpikowana jest refleksjami na temat mijającego czasu. Pewnie dlatego, że jestem w wieku, kiedy zaczynam częściej oglądać się przez ramię, rozmyślać o tym, co straciłam, co wygrałam, ile jeszcze przed mną.

PAP Life: Wracałaś później do Amsterdamu?

A. L.: To ciekawe, ale nie. Dopiero niedawno, po prawie trzydziestu latach, wybrałam się tam ponownie, żeby nakręcić teledysk do piosenki. Przy okazji powstała też sesja zdjęciowa do okładki płyty. To była taka podróż sentymentalna, rewizja przeszłości.

PAP Life: I jakie teraz miałaś wrażenia?

A. L.: Zobaczyłam to miasto na nowo, wydało mi się jeszcze większe, jeszcze bardziej dynamiczne, tętniące życiem. Ciekawe jest jednak to, co pamięć wyprawia z naszymi wspomnieniami. Kiedy pojechałam tam ze swoją ekipą, by tropić własne ślady, uparłam się, by szukać pomnika krowy, pod którym 30 lat temu rzekomo piłam wino i jadłam frytki z majonezem. Ale żadnego pomnika krowy nigdzie nie było! Czy naprawdę istniał, czy go sobie wymyśliłam, a może to był zupełnie inni pomnik albo w zupełnie innym mieście? Kiedy zestawiamy rzeczywistość z naszymi wspomnieniami, pojawia się mnóstwo nieścisłości.

PAP Life: Czasem wracamy do miejsc, które pamiętamy jako magiczne, a po latach okazują się nijakie.

A. L.: Też wielokrotnie doświadczyłam takich rozczarowań. Myślę, że splot okoliczności jest bardzo istotny. Jakieś doświadczenie może nam obrzydzić albo wyidealizować konkretne przeżycie, że staje się ono niedoścignionym snem w naszej jaźni. Jednym z moich ukochanych europejskich miast jest Porto, od siedmiu lat namawiam męża, żebyśmy się tam razem wybrali. Ale trochę też się tego obawiam. Nie wiem, czy kiedy w końcu tam pojedziemy, nie okaże się, że Porto nie jest już moim miastem ze snów. Że tylko tak je pamiętam.

PAP Life: Każdy z nas ma też miejsce, które go ukształtowało, miało wpływ na późniejsze wybory. Jakie uczucia pojawiają się w tobie, kiedy myślisz o rodzinnym Piotrkowie Trybunalskim?

A. L.: Faktycznie tam się wszystko zaczęło. Wracam do tego miasta, chociaż przyznam, że coraz rzadziej. Tak naprawdę mam coraz mniej powodów, żeby tam jeździć. Myślę, że ogromny wpływ na to miała śmierć mojego ojca, który nie żyje już od wielu lat, a moja mama właściwie mieszka ze swoją mamą w Tomaszowie Mazowieckim. Mój rodzinny dom stał się więc domem duchów. Kiedy ostatnio byłam w Piotrkowie przy okazji koncertu, doświadczyłam bardzo złożonych emocji. Zaczęłam się nawet nad tym zastanawiać, czemu są takie ambiwalentne, dlaczego nie jest tak, że wracam do Piotrkowa i mówię: „Wow, jak mi tu dobrze, chcę tu dłużej zostać!” 

Może chodzi o to, że już dawno odseparowałam się emocjonalnie od tego miejsca. Z rozrzewnieniem wracam za to do wspomnień z wczesnego dzieciństwa związanych z okolicami Piotrkowa, z tamtejszą cudowną przyrodą. Do przepięknych łąk i lasów, do rzeki Pilicy, do Sulejowa, w którym mieszkała moja prababcia. Potem, gdy jako nastolatka stawiałam pierwsze kroki na scenach piotrkowskiego amfiteatru czy domu kultury, to też były ważne dla mnie miejsca. Jednak większość z nich już zniknęła. Nie ma kina Havana, gdzie oglądałam pierwsze filmy Polańskiego, nie ma kawiarni Ormianin, w której godzinami przesiadywaliśmy ze znajomymi po szkole... Ale pamiętam także, że dość wcześnie pojawiło się u mnie silne pragnienie, by wyrwać się z rodzinnego miasta i popędzić w świat. Gdy więc teraz tam wracam, mam poczucie wygranej, że zrobiłam to, co chciałam, że tak dużo przeżyłam, a na pewno nie byłoby mi to dane, gdybym tam została.

PAP Life: Świat szybko cię porwał. Chodziłaś jeszcze do liceum, a twoje piosenki śpiewała już cała Polska.

A. L.: Ale zanim to się stało, bardzo ważnym doświadczeniem był wyjazd do Tokio. Miałam wtedy 15 lat. To był chyba mój pierwszy krok milowy, który miał wpływ na to kim dziś jestem. Po trzech miesiącach spędzonych w Japonii, tak egzotycznej, tak innej niż rzeczywistość, w której dorastałam, wróciłam do domu, do swojej ławki szkolnej. Ale wiedziałam, że jestem już w zupełnie innym punkcie niż moi znajomi, że wystrzeliłam jak rakieta w przestrzeń międzyplanetarną i już nic mnie nie zatrzyma. Obudził się we mnie apetyt na więcej. To odkrycie, że świat jest tak wielki, tak różnorodny, że tyle jest do zobaczenia, utwierdziło mnie w przekonaniu, że wszystko jest możliwe, wystarczy tylko chcieć, by spełnić swoje marzenia.

PAP Life: W Tokio pracowałaś jako modelka. Jak do tego doszło?

A. L.: Moja mama przeczytała w gazecie ogłoszenie o naborze dziewcząt do konkursu, którego finałem miało być podpisanie kontraktu z jedną z wiodących agencji modelek w Tokio. Nie mówiąc mi nic o tym, wysłała kilka moich zdjęć. Pewnie nawet nie wierzyła, że coś z tego wyjdzie. Wkrótce jednak ktoś zadzwonił z Warszawy i zaproszono mnie na próbne zdjęcia. To było i dla niej, i dla mnie, wielkie zaskoczenie. Cały proces eliminacji i przygotowań trwał pół roku. W końcu jako jedna z pięciu finalistek dostałam kontrakt w Japonii. Pojechałam, zamieszkałam z dwiema dziewczynami w wynajętym mieszkaniu. Z dnia na dzień znalazłyśmy się w Tokio, nie mówiąc nawet w języku angielskim! Teraz, gdy o tym myślę, wydaje mi się, że to był tylko sen.

PAP Life: Miałaś wtedy zaledwie 15 lat. Nie bałaś się?

A. L.: Różne rzeczy mogły się wydarzyć. Na każdym kroku czyhały na nas różne pokusy, niebezpieczeństwa – alkohol, narkotyki, przypadkowe znajomości. Dziś, z perspektywy bycia mamą, powiem szczerze, że nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, żeby puścić córkę na drugi koniec świata. Pod względem zawodowym wszystko było w porządku, wbrew przestrogom ciotek i wujków, którzy mówili, żeby mnie nie puszczać, bo to może być handel kobietami i skończymy w agencji dla prostytutek itd. Cała sytuacja była transparentna i niezwykle profesjonalna, ale trudna do udźwignięcia emocjonalnie. Wszystkie czułyśmy się totalnie wyobcowane, niepewne tego, co nas czeka. Pamiętam, że w pierwszych dniach pobytu każda z nas wymiotowała z nerwów. Po trzech miesiącach sama podjęłam decyzję o powrocie do Polski, bo pozostanie w Japonii oznaczałoby przerwanie edukacji, a ja wiedziałam, że chcę skończyć szkołę. Nie wiem, skąd była we mnie ta dojrzałość, zdrowy rozsądek. Jednak, mimo, że nie było mnie tylko chwilę, kiedy wróciłam, byłam już innym człowiekiem. Utwierdziłam się też w przekonaniu, że skoro dałam sobie radę w Tokio, to mogę wszystko, jakby wstąpiła we mnie jakaś moc.

PAP Life: Może stąd wzięła się twoja odwaga, żeby potem wyjść na scenę i śpiewać swoje teksty do tysięcy ludzi.

A. L.: Być może. Ta przygoda pozwoliła mi uwierzyć, że mam siłę sprawczą. Zrozumiałam wtedy, że ode mnie wiele zależy, że mój los nie jest przesądzony i mogę sama stać się kreatorką własnej życiowej ścieżki. Kiedy po dwóch latach spędzonych w Varius Manx podjęłam decyzję, że odchodzę, wiele osób dziwiło się, mówiono, że przekreślam swoją karierę. A ja, chociaż nie miałam żadnego planu B, czułam, że muszę to zrobić. To znowu była jedna z tych ważnych dla mnie decyzji, przesądzająca o tym, co będzie dalej. Byłam wycieńczona sławą, którą spłynęła na mnie jak grom z jasnego nieba, poza tym z każdym dniem rodziło się we mnie coraz większe poczucie jakiejś krzywdy, że jestem eksploatowana ponad siły, wystawiona na świecznik, odarta z prywatności, a na nic się to nie przekłada, bo mój standard życia wcale zmieniał się wprost proporcjonalnie do rosnącej popularności. Wydałam dwie hitowe płyty, a stać mnie było najwyżej na kolorowy telewizor. Kiedy zaczęłam dociekać, zadawać zbyt wiele pytań dotyczących umów, finansów, słyszałam odpowiedzi w stylu: "Ciesz się, że jesteś sławna". Serio? Dlatego postanowiłam się od tego odciąć, odejść z wytwórni fonograficznej, z którą byłam wtedy związana, zakończyć współpracę z Varius Manx i przejąć kontrolę nad własnym życiem. Bez względu na konsekwencje.

PAP Life: Wtedy wyjechałaś do Londynu i w twoim życiu zaczął się wątek brytyjski, który trwa do dzisiaj.

A. L.: To prawda, ten wątek się ciągnie i pewnie się nie skończy. Zabawne, że gdy patrzymy, jak te życiowe puzzle się układają, to dostrzegamy, że wszystkie zdarzenia są jak naczynia połączone, każdy ruch ma sens. Skąd wziął się Londyn? Nie wymyśliłabym, że chcę tam polecieć. To też była seria przypadków. Gdy odeszłam z zespołu, na mojej drodze pojawił się Wiktor Kubiak, producent wykonawczy musicalu „Metro". Poznałam go przez realizatora dźwięku płyt Varius Manx, który jednocześnie był związany ze Studiem Buffo i „Metrem”. Wiktor Kubiak w tamtym czasie sprawował też opiekę menadżerską nad Edytą Górniak, która wtedy rezydowała w Londynie i pracowała nad swoją anglojęzyczną płytą. Pojechałam do Londynu, poznałam Wiktora, który po kilku dniach zapytał mnie, czy nie chciałabym podpisać z nim kontraktu. Zdecydowałam się na ten krok i to była bardzo dobra decyzja. W Londynie odzyskałam równowagę wewnętrzną, poszłam do szkoły, nauczyłam się angielskiego. Jednocześnie był to dla mnie intensywny etap rozwoju. Cały czas biegałam po galeriach sztuki, teatrach, salach kinowych. Otwierały mi się oczy i głowa.

PAP Life: Nagrałaś dwie świetne solowe płyty, które dostały mnóstwo nagród. A jednak zdecydowałaś się na powrót do Polski. Dlaczego?

A. L.: Londyn dał mi mnóstwo możliwości, miałam okazję poznawać nowe smaki, chłonąć wrażenia i doświadczenia, pracować z topowymi muzykami, których nazwiska znałam z płyt swoich ulubionych wykonawców. To wszystko było dla mnie fascynujące! Ale w pewnym momencie dotarła do mnie gorzka prawda, że tam zawsze będę tylko obywatelką drugiej kategorii, że to, skąd pochodzę, jednak determinuje moje losy, w jakiś sposób mnie ogranicza, że moja pozycja startowa jest zupełnie inna niż osób, które tam się urodziły czy wychowały. Nie było sensu się dłużej czarować marzeniami o podboju świata.

PAP Life: Wróciłaś z Wielkiej Brytanii i... związałaś się z Walijczykiem, Johnem Porterem. Byliście parą, macie córkę Polę, nagraliście razem kilka płyt. A 7 lat temu wyszłaś za mąż za Marka Graya, który jest Anglikiem. Przypadek?

A. L.: Chyba nie. Jeżeli wierzyć w to, że nie żyjemy tylko raz, że kiedyś już tu byliśmy i urodzimy się ponownie, to można założyć, że nie ma przypadków. To, że nas ciągnie w jakąś stronę, w pewne miejsca czy do konkretnego człowieka, musi mieć jakieś uzasadnienie. Mnie wiele razy zaskoczyła w życiu moc przeznaczenia. Może z tą Anglią łączyły mnie silne więzy w poprzednim wcieleniu? (śmiech). Mam córkę z Johnem, który jest Walijczykiem od lat zakotwiczonym w Polsce, mój mąż jest Anglikiem, nagrałam pięć płyt w Anglii, mam tam sporo znajomych, z którymi łączą mnie bliskie, przyjacielskie relacje. A zatem ta przeplatanka moich związków z Wielką Brytanią trwa cały czas.

PAP Life: Masz swoją "małą Anglię" w Warszawie.

A. L.: Trochę tak. W domu z konieczności mówimy z Polą po angielsku, bo Mark nadal nie zna dobrze polskiego, choć przeprowadził się tu dla mnie 8 lat temu. Ale we mnie samej chyba nic angielskiego nie ma. Brytyjczycy zachowują sporą rezerwę w kontaktach, są niezwykle uprzejmi, ale zdystansowani. Z moją otwartością, temperamentem, niestabilną naturą bliżej mi raczej do nacji południowych: Hiszpanów, Włochów czy Greków. Gdy chcę coś powiedzieć, to walę prosto z mostu, bez zastanowienia, co na pewno nie jest angielskie.

PAP Life: Często latasz do Londynu?

A. L.: Dość często. Rodzice i dzieci mojego męża mieszkają w Anglii, więc spotykamy się z nimi albo tam, albo tutaj. W Londynie studiuje córka Marka, on sam pracuje dla londyńskiej firmy. To się wszystko jakoś splata. Choć Londyn, do którego dziś wracam, to jest już inne miasto niż to, które pamiętam z mojego wyjazdu w połowie lat 90.

PAP Life: Przez wiele lat śpiewałaś wyłącznie po angielsku, teraz wróciłaś do śpiewania po polsku.

A. L.: To prawda, przez 12 właściwie nie śpiewałam po polsku. Kiedy byłam z Johnem, zawiesiłam działalność solową i graliśmy tylko w duecie. Co prawda John mówi po polsku, ale niezbyt gramatycznie, kiedy próbowaliśmy nagrać coś w naszym języku, to brzmiało to śmiesznie i niewiarygodnie. Łatwiej było mi śpiewać po angielsku niż jemu na polsku. Potem płytą „Hard Land of Wonder” wróciłam do śpiewania solo, ale ten album też był cały napisany po angielsku i nagrany w Anglii. Dopiero na płycie „Vena Amoris” wróciłam do ojczystego języka, choć też nagrałam ją w Anglii i z angielskimi muzykami. Najnowszy album „Śnienie” jest już cały po polsku i nagrany z polskimi muzykami.

PAP Life: Od lat mieszkasz w Warszawie. Inspiruje cię to miasto?

A. L.: Mnie inspiruje raczej przyroda, natura. Gdybym mogła, najchętniej mieszkałabym w lesie. Ale lubię Warszawę, która stała się moim rodzinnym domem zastępczym, bo tu mieszka mój brat z żoną i dziećmi oraz najbliższy przyjaciel, którego znam jeszcze z Piotrkowa Trybunalskiego. Za każdym razem, kiedy wracam do Warszawy, czuję, że jestem stąd, że tu zapuszczam korzenie. Wiem, że mimo marzeń o posiadaniu jakiegoś skromnego lokum na południu Europy, głównie ze względu na pogodę, na pewno nie byłabym w stanie na stałe wyemigrować. To jest zadziwiające, jak miejsce, w którym osiadamy, decyduje o naszym poczuciu tożsamości.

PAP Life: Skoro mówimy o ważnych dla ciebie miejscach, to muszę zapytać, dlaczego ślub z Markiem wzięłaś na greckiej wyspie Hydra?

A. L.: Hydra jest dla mnie wyjątkową kropką na mapie świata. Pokochałam ją dawno temu, kiedy jeszcze mało kto stąd wiedział o jej istnieniu. Pierwszy raz pojechałam tam ponad 15 lat temu, po przeczytaniu biografii Leonarda Cohena, który zawsze był dla mnie największym śpiewającym poetą. Z tej książki dowiedziałam się, że Cohen spędził na Hydrze wiele lat swojego życia, uciekał tam przez zgiełkiem Nowego Jorku, miał tam dom, w którym powstało wiele ważnych dla mnie piosenek. 

Wybrałam się więc na Hydrę sama, by tropić ślady Cohena, odwiedzałam miejsca, które rozpoznawałam z jego biografii, jego ulubione plaże, bary, w których przesiadywał, znalazłam też jego dom. Wtedy był to nie lada wyczyn, bo domu Cohena nie dało się znaleźć na żadnej mapie czy aplikacji w telefonie, po prostu trzeba było odliczać kroki, np. skręcić w prawo, potem daj czterdzieści kroków w lewo, za sklepem z zielonymi drzwiami prosto trzydzieści schodków pod górę itd. Na Hydrze nie ma ruchu ulicznego, aut ani motorów. Życie mieszkańców koncentruje się w okolicach portu, a całe miasto pnie się po skarpie w górę i jest usłane pajęczyną przesmyków dostępnych jedynie dla pieszych i osiołków, które są tam jedynymi środkami transportu.

Dlatego to miejsce jest takie magiczne i zachowuje swój niezmienny urok. Kiedy podjęliśmy z Markiem decyzję o ślubie, od razu powiedziałam mu, że jeśli już, to chcę zrobić to tylko tam, w obecności najbliższych nam osób, gdzieś na maleńkiej dzikiej plaży. I tak właśnie wyglądał nasz ślub. Później kilkukrotnie byliśmy razem na Hydrze, choć przyznam, że ostatnio wracałam stamtąd zasmucona, bo „moja” wyspa stała się atrakcją turystyczną. Ale nadal po sezonie ją kocham. Marzę, by spędzić tam swoją emeryturę!

PAP Life: Jest miejsce, w którym jeszcze nie byłaś, a bardzo chciałabyś

A. L.: Chciałabym wybrać się na długa wyprawę do Stanów, przemierzyć ten kraj samochodem, poznać różne jego oblicza. Byłam w Nowym Jorku, na Florydzie i w Chicago, ale nie widziałam tych prawdziwych Stanów, które są tak różnorodne, fragmentami wciąż dzikie. Stamtąd pochodzi przecież tylu artystów, którzy mnie inspirują. Taka wyprawa musiałaby trwać co najmniej kilka tygodni, więc też wymagałaby dokładnego zaplanowania. Wciąż jednak wierzę, że wszystko się może zdarzyć, więc na pewno kiedyś zrealizuję i to marzenie. Ale póki co przede mną promocja nowej płyty i trasa koncertowa, w którą ruszam już jesienią! (PAP Life)

Rozmawiała Izabela Komendołowicz-Lemańska

Anita Lipnicka – piosenkarka, autorka tekstów, kompozytorka. Karierę muzyczną rozpoczęła w wieku 19 lat, gdy została wokalistką zespołu Varius Manx, z którym nagrała dwie płyty „Emu” (1994) i Elf (1995). W 1996 roku rozpoczęła karierę solową. Za debiutancki album „Wszystko się może zdarzyć” otrzymała status trzykrotnie platynowej płyty. W latach 2003-2015 była w związku z Johnem Porterem, z którym razem nagrała cztery płyty. W 2016 poślubiła Marka Graya. W październiku ukaże się jej nowy album „Śnienie”.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Reklama

25 marca – kalendarium wydarzeń w Polsce i na świecie. Od historii po współczesną politykę

Środa, 25 marca, to 84. dzień roku. Słońce wzeszło dziś o godzinie 5.30, a zajdzie o 17.55. Imieniny obchodzą m.in. Maria, Mariola, Ireneusz, Łucja, Małgorzata, Nikodem oraz Dyzma. Data ta obfituje zarówno w wydarzenia historyczne, jak i współczesne decyzje polityczne oraz ważne rocznice związane z kulturą, muzyką i życiem społecznym.Data dodania artykułu: 25.03.2026 07:33
25 marca – kalendarium wydarzeń w Polsce i na świecie. Od historii po współczesną politykę

Wtorek, 24 marca – najważniejsze wydarzenia w Polsce i na świecie. Rząd, TSUE i ważne rocznice

Wtorek, 24 marca przynosi szereg istotnych wydarzeń w Polsce i na świecie – od prac rządu nad energetyką jądrową, przez ważne uroczystości pamięci, aż po wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE. Sprawdzamy również najważniejsze daty historyczne i muzyczne związane z tym dniem.Data dodania artykułu: 24.03.2026 07:13
Wtorek, 24 marca – najważniejsze wydarzenia w Polsce i na świecie. Rząd, TSUE i ważne rocznice

23 marca 2026 – najważniejsze wydarzenia w Polsce i na świecie. Polityka, historia, sport i gospodarka [PRZEGLĄD DNIA]

Poniedziałek, 23 marca 2026 roku, przynosi szereg istotnych wydarzeń w kraju i na świecie – od spotkań politycznych i decyzji gospodarczych po napięcia międzynarodowe i sportowe emocje. Sprawdzamy najważniejsze fakty dnia oraz przypominamy kluczowe momenty z historii.Data dodania artykułu: 23.03.2026 07:55
23 marca 2026 – najważniejsze wydarzenia w Polsce i na świecie. Polityka, historia, sport i gospodarka [PRZEGLĄD DNIA]

22 marca – najważniejsze wydarzenia w Polsce i na świecie. Kalendarium, polityka, historia

Najważniejsze wydarzenia 22 marca w Polsce i na świecie. Sprawdź aktualne informacje z Europy, kalendarium historyczne, rocznice oraz najnowsze wydarzenia polityczne – od referendum we Włoszech po wybory w Niemczech i Francji. To codzienny przegląd wydarzeń dla czytelników z Warszawy, Mazowsza i całej Polski.Data dodania artykułu: 22.03.2026 10:58
22 marca – najważniejsze wydarzenia w Polsce i na świecie. Kalendarium, polityka, historia

Dziś w kraju i na świecie – 21 marca: polityka, wojna na Bliskim Wschodzie i ważne wydarzenia w Polsce

21 marca 2026 roku przynosi szereg kluczowych wydarzeń w Polsce i na świecie. W centrum uwagi znajdują się zjazd Polski 2050, napięcia związane z wojną Iran–Izrael, a także rozmowy USA–Ukraina dotyczące zakończenia konfliktu z Rosją. Sprawdź najważniejsze informacje dnia oraz historyczne rocznice i wydarzenia muzyczne.Data dodania artykułu: 21.03.2026 07:00
Dziś w kraju i na świecie – 21 marca: polityka, wojna na Bliskim Wschodzie i ważne wydarzenia w Polsce

Sondaż dla „Rz": Polacy nie chcą pomagać Trumpowi

Polscy żołnierze nie powinni brać udziału w konflikcie na Bliskim Wschodzie, nawet wtedy, gdyby o to poprosiły Stany Zjednoczone - wynika z badania opinii publicznej przeprowadzonego przez IBRiS na zlecenie „Rzeczpospolitej". Jego wyniki opublikowano w piątkowym wydaniu.Data dodania artykułu: 20.03.2026 09:17
Sondaż dla „Rz": Polacy nie chcą pomagać Trumpowi

Dziś w kraju i na świecie – najważniejsze wydarzenia (piątek, 20 marca)

20 marca w Zakładach Mechanicznych Tarnów wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak‑Kamysz przedstawi plany rozwoju spółki i wykorzystanie środków z unijnego programu SAFE (ok. 43,7 mld euro) na inwestycje zbrojeniowe. Tego samego dnia NSA zdecyduje o transkrypcji małżeństwa jednopłciowego zawartego w Berlinie w 2018 r., orzeczenie może przesądzić o prawach par LGBT w Polsce.Data dodania artykułu: 20.03.2026 08:42
Dziś w kraju i na świecie – najważniejsze wydarzenia (piątek, 20 marca)

Św. Józef – patron Kościoła katolickiego. 19 marca uroczystość Oblubieńca Maryi

Kościół katolicki 19 marca obchodzi uroczystość św. Józefa – patrona Kościoła powszechnego i Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny. Jego kult sięga pierwszych wieków chrześcijaństwa, a postać opiekuna Jezusa od wieków zajmuje wyjątkowe miejsce w liturgii, nauczaniu papieży i duchowości wiernych.Data dodania artykułu: 19.03.2026 08:27
Św. Józef – patron Kościoła katolickiego. 19 marca uroczystość Oblubieńca Maryi
Reklama
Repertuar kina Helios

Repertuar kina Helios

Nadchodzący tydzień, oprócz pierwszego dnia wiosny, przyniesie także kinowy repertuar pełen hitów i nowości! Na wielkich ekranach zadebiutują: ekranizacja bestsellera „Project Hail Mary” oraz animacja „Pan Ryba”. Widzowie mogą obejrzeć także liczne propozycje z innych gatunków i różnorodne seanse specjalne, w tym kolejną odsłonę „Bluey w kinie”.Jednym z najbardziej wyczekiwanych tytułów jest „Projekt Hail Mary” – widowiskowa produkcja science fiction oparta na bestsellerowej powieści Andy’ego Weira. Główny bohater, nauczyciel Ryland Grace, budzi się samotnie na pokładzie statku kosmicznego, nie pamiętając, kim jest ani jak się tam znalazł. Gdy powraca mu pamięć, zaczyna odkrywać swoją misję: musi rozwiązać zagadkę tajemniczej substancji powodującej wygaśnięcie słońca. To od jego działań zależy los całej planety, ale dzięki nieoczekiwanej przyjaźni być może nie będzie musiał robić tego sam… W roli głównej występuje Ryan Gosling. Premierą dla młodszych widzów (i nie tylko) będzie pełna uroku animacja „Pan Ryba”. Tytułowy bohater to zrzędliwy samotnik, który prowadzi spokojne życie na wraku statku, z dala od innych mieszkańców oceanu. Jego uporządkowaną codzienność burzy jednak pojawienie się energicznej i niezwykle ciekawskiej Isi – młodego konika morskiego, który przypadkiem trafia do jego kryjówki. Choć początkowo Pan Ryba marzy tylko o odzyskaniu spokoju, seria nieporozumień sprawia, że oboje wyruszają w pełną przygód podróż, dzięki której uczą się współpracy, zaufania i otwartości.W wybranych kinach widzowie będą mogli zobaczyć także najnowszy film animowany „Fleak. Futrzak i ja”. To opowieść o jedenastoletnim Tomku, którego życie diametralnie zmienia się po tragicznym wypadku. Chłopiec traci sprawność i zamyka się w sobie, jednak wszystko odwraca się w momencie, gdy spotyka tajemniczego Fleaka – włochatego przybysza z innego wymiaru. W nim Tomek uczy się na nowo ufać, śmiać i – dosłownie – stawać na nogi. Ale nic nie jest tak proste, jak się wydaje: jego własny cień wymyka się spod kontroli, stając się zagrożeniem dla otaczającego świata…Wśród propozycji dla widzów w każdym wieku znalazła się również animacja „Hopnięci”, która zabiera widzów w świat hopnozy – technologii umożliwiającej przenoszenie ludzkiej świadomości do zwierzętopodobnych robotów. Główna bohaterka, Malwina, dzięki temu wynalazkowi trafia do ciała bobra i odkrywa naturę z zupełnie nowej perspektywy. Jej przygoda szybko przeradza się jednak w walkę o bezpieczeństwo świata zwierząt, zagrożonego przez działalność ludzi.Innym pomysłem na rodzinny seans będzie polski tytuł „Za duży na bajki 3”. W trzeciej części Waldek musi zmierzyć się z konsekwencjami własnego błędu: jego z pozoru niewinny internetowy komentarz uruchamia falę nienawiści, która uderza w jego przyjaciółkę, Delfinę. Chłopak staje przed trudnym wyzwaniem i musi zdobyć się na odwagę, by przyznać się do winy i naprawić sytuację. Helios przygotował również seanse dla najmłodszych z popularną bajką. Seanse „Bluey w kinie: Kolekcja Zabawy z przyjaciółmi” zawitają do kin w sobotę i niedzielę, 21 i 22 marca, a będą towarzyszyć im konkursy dla dzieci.Na ekranach pojawi się także polska produkcja „Król dopalaczy”, inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. To historia młodego chłopaka, który w obliczu trudnej sytuacji rodzinnej wpada na pomysł stworzenia dochodowego biznesu opartego na sprzedaży substancji psychoaktywnych na granicy prawa. Sukces przynosi mu bogactwo i wpływy, ale jednocześnie wciąga w wir niebezpiecznych wydarzeń. Z kolei miłośnicy emocjonalnych historii docenią „Reminders of Him. Cząstka Ciebie, którą znam” – ekranizację powieści Colleen Hoover. Film opowiada o Kennie – kobiecie próbującej odbudować relację z córką po wyjściu z więzienia, mimo że przeszłość wciąż rzuca cień na jej życie. Bohaterka rozpoczyna trudną drogę ku przebaczeniu i drugiej szansie.W poniedziałek, 23 marca do wybranych lokalizacji zawita cykl Kino Konesera z filmem „Ostatnia sesja w Paryżu”. To intrygująca opowieść o psychiatrce (w tej roli Jodie Foster), która próbuje rozwikłać zagadkę śmierci swojej pacjentki. Dręczona wątpliwościami Lilian rozpoczyna prywatne śledztwo, wciągając w nie byłego męża. Z kolei w czwartek, 26 marca widzowie będą mieli okazję zobaczyć na wielkim ekranie kultowy thriller „Nagi instynkt” w odrestaurowanej wersji 4K. To powrót jednego z najbardziej kontrowersyjnych i ikonicznych filmów lat 90., który do dziś fascynuje atmosferą napięcia i zmysłowości.Marcowe seanse w kinach Helios to bogactwo historii, emocji i gatunków! Szczegóły dotyczące aktualnego repertuaru można znaleźć na stronie: www.helios.pl, w aplikacji mobilnej oraz w kasach kinowych sieci w całej Polsce. Dokonując zakupu wcześniej, można wybrać najlepsze miejsca, a także – zaoszczędzić.Data rozpoczęcia wydarzenia: 20.03.2026
Repertuar kina Helios

Repertuar kina Helios

W nadchodzącym tygodniu widzowie kin Helios będą mogli wybierać spośród nowości – takich jak „David” i „Wersja Judasza” – oraz sprawdzonych tytułów, które zdążyli już pokochać kinomani. W repertuarze nie zabraknie różnorodnych gatunków oraz propozycji dla całych rodzin, takich jak pokazy „Bluey w kinie” z konkursami.Od piątku, 27 marca na wielkich ekranach można oglądać animację „David” – opowieść inspirowaną biblijną historią króla Dawida. Młody bohater opiekuje się stadem owiec swojego ojca Jessego – to właśnie wtedy nadchodzi niebezpieczeństwo ze strony lwa. Po odważnym starciu z dzikim zwierzęciem Dawid zostaje wezwany przez proroka Samuela, który namaszcza go na przyszłego króla. Następnie tytuł przedstawia młodzieńcze lata Dawida i słynną walkę z Goliatem, jak też drogę do władzy. Fabuła skupia się nie tylko na wielkich wydarzeniach, lecz także wewnętrznych rozterkach bohatera. Na ekranach pojawi się także „Wersja Judasza” – poruszająca włosko-polska produkcja, która w nowoczesny sposób interpretuje wydarzenia pasyjne. Film przedstawia historię Judasza jako tragicznej postaci, rozdartej pomiędzy przeznaczeniem a własnym sumieniem. Twórcy stawiają widzom trudne pytania o sens zdrady, ofiary i wolnej woli. W obsadzie znaleźli się między innymi Rupert Everett oraz Tomasz Kot.W repertuarze znajdą się także najpopularniejsze tytuły ostatnich tygodni, w tym liczne propozycje dla widzów w każdym wieku. „Pan Ryba” to pełna humoru animacja o zrzędliwym samotniku mieszkającym na wraku statku. Jego spokojne życie zostaje wywrócone do góry nogami, gdy poznaje energiczną Isię – ciekawskiego konika morskiego. Wspólna podróż bohaterów zamienia się w niezwykłą przygodę, która uczy ich współpracy i otwartości na innych.Wśród wyświetlanych animacji pojawi się także tytuł „Hopnięci”, ukazujący hopnozę – futurystyczną technologię, pozwalającą przenosić ludzką świadomość do zwierzęcych robotów. Główna bohaterka Malwina – ideowa miłośniczka przyrody – trafia do ciała bobra i odkrywa naturę z zupełnie nowej perspektywy. Jej przygoda zamienia się w walkę o ochronę lokalnego siedliska zwierząt, zagrożonego działalnością burmistrza.Nadal na wielkich ekranach będzie można oglądać polską produkcję „Za duży na bajki 3”. W trzeciej części popularnej serii Waldek musi zmierzyć się z konsekwencjami swojego zachowania w Internecie. Niewinny komentarz przeradza się w falę hejtu, która dotyka jego bliską przyjaciółkę. Chłopak staje przed trudnym wyborem – przyznać się do błędu lub uciec przed odpowiedzialnością… Bohater może jednak liczyć na wsparcie swojej rodziny. Najmłodsi widzowie będą mogli wziąć udział w wyjątkowych seansach „Bluey w kinie: Kolekcja Zabawy z przyjaciółmi”, które odbędą się w całej sieci Helios w weekend, 28 i 29 marca. Pokazom towarzyszyć będą konkursy, a na ekranie pojawi się zestaw odcinków popularnego serialu, ukazujących przyjaźń, wspólną zabawę i moc wyobraźni. Miłośnicy kina science fiction powinni zwrócić uwagę na „Projekt Hail Mary” – widowiskową adaptację bestsellerowej powieści Andy’ego Weira. Główny bohater, nauczyciel Ryland Grace, budzi się na statku kosmicznym, nie pamiętając, kim jest ani jak się tam znalazł. Stopniowo odkrywa, że jego misją jest uratowanie Ziemi przed zagładą. Główną rolę kreuje lubiany Ryan Gosling.Na ekranach pojawi się także inspirowany prawdziwymi wydarzeniami „Król dopalaczy”. Polski tytuł opowiada o młodym chłopaku, który po trudnych doświadczeniach rodzinnych buduje sieć sprzedaży substancji psychoaktywnych na granicy prawa. Sukces przynosi mu pieniądze i wpływy, ale jednocześnie wciąga w wir niebezpiecznych wydarzeń. Widzowie poszukujący emocjonalnych historii mogą sięgnąć po „Reminders of Him. Cząstka Ciebie, którą znam” – ekranizację powieści Colleen Hoover. To opowieść o kobiecie próbującej odbudować relację z córką po wyjściu z więzienia. Mimo przeciwności losu i niechęci otoczenia, bohaterka podejmuje walkę o drugą szansę i odnalezienie swojego miejsca w życiu.W repertuarze znajdzie się także cykl Kino Konesera. W poniedziałek, 30 marca w wybranych lokalizacjach widzowie będą mogli zobaczyć koreański thriller „Bez wyjścia”. Główny bohater, Mansu (w tej roli znany ze „Squid Game” Lee Byung-Hun) niespodziewanie traci pracę, a wraz z nią status, tożsamość, honor i sens życia. By je odzyskać, nie cofnie się przed niczym…Data rozpoczęcia wydarzenia: 27.03.2026

Polecane

Rusza długo wyczekiwana inwestycja na ul. LegionówGroźny wypadek w Twardej. Trzy osoby ranne po zderzeniu ze zwierzyną„Bezpieczna Przystań” nabiera kształtów. Kluczowa inwestycja zdrowotna w Tomaszowie na finiszu prac konstrukcyjnychZmiany w komisji, nowe wsparcie dla mieszkańców. Rusza punkt konsultacyjnyKolizja w Dębniaku. Strażacy usuwali skutki zdarzeniaCzarna komedia, która bawi i niepokoi. „Pół na pół” na Tomaszowskich Teatraliach„Ale Kino” w KiTKA. Wzruszająca historia o miłości silniejszej niż kryzysyDrugi dzień XIX Tomaszowskich Teatraliów pełen emocji i scenicznej różnorodnościCzołowe zderzenie w Ujeździe. Dwie osoby trafiły do szpitalaDostępna szkoła dla każdego dziecka. Trwa nabór na dofinansowanie projektów z obszaru edukacji włączającejNeutrofile w badaniach krwi – co może wpływać na ich poziom?Wiosna w kinach Helios. Nowości, emocje i propozycje dla całej rodziny
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: wyborcaTreść komentarza: jakby to powiedzieć w gotowości , ale co tam żyj 100 lat bez chorób i odwiedzania systemu . Niebawem największą jednostka chorobową będą chorby psychiczne .Źródło komentarza: Szpital w Tomaszowie pod presją. NFZ ma miliardową dziurę, pacjenci mogą to odczućAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Materiał powyżej, na przykładzie tylko NFZ (mały wycinek polskiej rzeczywistości) dokładnie pokazuje tę determinację premiera (ryżego wysłannika z raichu) do rozłożenia naszego państwa - Polski na łopatki. Tak jemu kazali jego szwaby i robi to bardzo dokładnie. Przemysł, kopalnie, usługi, energetyka, służba zdrowia, finanse samorządów .... wszystko w Polsce pada. I właśnie o to chodzi mocodawcom ryżego donka.Źródło komentarza: Szpital w Tomaszowie pod presją. NFZ ma miliardową dziurę, pacjenci mogą to odczućAutor komentarza: robolTreść komentarza: Mam 75 lat , nie choruję ,nie leczę się na szczęście i gdzie są moje składki potrącane z pensji przez 50 lat?Źródło komentarza: Szpital w Tomaszowie pod presją. NFZ ma miliardową dziurę, pacjenci mogą to odczućAutor komentarza: nbrTreść komentarza: Daliśmy tlen ogórkom, a mogliśmy ich zepchnąć w strefę spadkową.Źródło komentarza: GKS Bełchatów – Lechia Tomaszów 1:0. Derby III ligi rozstrzygnięte pechowym golemAutor komentarza: Obywatel TomaszowaTreść komentarza: Jak już jest współpraca to mam nadzieję że są dobre wieści i w końcu po roku wróci połączenie autobusowe Tomaszów Łódź bo jeśli chodzi o ten temat to chyba jedna z większych porażek obecnego rządu odcięcie Tomaszowa Mazowieckiego od Łodzi!!!Źródło komentarza: Wraca współpraca w powiecie tomaszowskim. Konwent Gmin znów jednoczy samorządyAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Materiał powyżej, to jest totalny, lokalny, medialny bełkot, który w ogóle nie będzie zrozumiały dla normalnego, myślącego i prawdziwego rolnika. Zacznijmy od skomentowania zdjęcia powyżej. Na tym zdjęciu nie widać jakichkolwiek, prawdziwych rolników. Tam widać zasyfiałych i zapyziałych, lokalnych cwaniaczków, którzy notorycznie udają, że są rolnikami. Te cwaniaczki mają tyle wspólnego z rolnictwem, co ja np. z Chinami. To są ludzie, którzy żerują na różnych organizacjach, związanych z rolnictwem i z rolnikami. To cwaniactwo, udające rolników, dyskutowało między sobą o szkoleniu KSeF dla rolników, o dopłatach obszarowych dla rolników 2026, o ekoschematach dla rolników 2026, o rejestrze zabiegów agrotechnicznych dla rolników. Należałoby tylko powiedzieć do tych cwaniaczków z tego spotkania: idźcie o powiedzcie te swoje mądrości rolnikom w świetlicach na ich wsiach, to was, ku#wa, na widłach wyniosą - baranie łby.Źródło komentarza: Posiedzenie Rady Powiatowej Izby Rolniczej Województwa Łódzkiego w Tomaszowie Mazowieckim
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama