W 25 Brygadzie Kawalerii Powietrznej w Tomaszowie Mazowieckim ruszyło Laboratorium Druku Przyrostowego – miejsce, w którym technologia 3D ma pomagać w służbie nie jako gadżet do zdjęć, tylko jako narzędzie do pracy. Z przekazywanych informacji wynika, że żołnierze wytwarzają tam elementy wykorzystywane w systemach bezzałogowych, składają kompletne zestawy dronowe oraz wykonują szybkie naprawy wtedy, gdy liczy się czas, a części „na już” po prostu nie ma.
To kierunek, który coraz wyraźniej widać w Wojsku Polskim: skracanie łańcuchów dostaw, uniezależnianie się od długich terminów i budowanie kompetencji „na miejscu”, w jednostce. W praktyce oznacza to mniej czekania, a więcej działania – od wytworzenia drobnego elementu po dopasowanie rozwiązań do konkretnych zadań i realnych warunków.
Nie tylko produkcja, ale też intensywne szkolenie
Nowe laboratorium ma również funkcję szkoleniową. Jak podkreślano, to przestrzeń intensywnego treningu, w której żołnierze doskonalą obsługę i sterowanie dronami, łącząc wiedzę techniczną z tym, czego wymaga wojskowa praktyka. W realiach, gdzie bezzałogowce stały się podstawowym narzędziem rozpoznania i wsparcia, umiejętność szybkiego serwisowania i modyfikowania sprzętu bywa równie istotna jak samo latanie.
DronLab: oddolna inicjatywa, ambicje pioniera
W depeszach PAP i relacjach cytowanych przez ogólnopolskie media pojawiał się wątek ambicji 25 BKPow, by pełnić rolę pioniera. Dowódca brygady płk Piotr Gołos wskazywał, że formacja ma stać się pierwszą w Wojskach Lądowych, której struktura zostanie poszerzona o laboratorium dronowe oraz ośrodek szkolenia operatorów.
Projekt określany jako DronLab miał wyrastać z oddolnej inicjatywy żołnierzy – początkowo działających jako nieformalna grupa pasjonatów, a z czasem przechodzących do rozwiązań systemowych. W pierwszym etapie mówi się o zespole liczącym do ok. 30 osób, a docelowo o strukturze przekraczającej 100 etatów.
Jeden standard zamiast „lokalnych patentów”
W tych samych relacjach przewija się także drugi cel: żeby szkolenie dronowe nie było zlepkiem lokalnych praktyk, tylko procesem ujednoliconym. Idea jest taka, by wypracować standardy, które pozwolą szkolić i zadaniować operatorów podobnie w różnych jednostkach – tak, aby doświadczenie z Tomaszowa dało się przenieść szerzej.
Druk 3D w armii: nie ciekawostka, tylko logistyka
Wojskowi eksperci od dawna podkreślają, że druk 3D w armii przestał być technologiczną ciekawostką. To narzędzie logistyczne: pozwala szybko wytwarzać drobne elementy, prototypy i części zamienne, testować rozwiązania w krótkich cyklach oraz rozwijać kompetencje wewnątrz jednostek. W jednym z materiałów „Polski Zbrojnej” wskazywano, że w siłach zbrojnych realizowany jest pilotaż związany z wykorzystaniem druku 3D w kilku jednostkach – m.in. w kontekście elementów wykorzystywanych do szkolenia bezzałogowego.
Modernizacja i kultura działania „tu i teraz”
25 Brygada – formacja aeromobilna, łącząca komponent lądowy i powietrzny – od lat buduje wizerunek jednostki nastawionej na szybkość reagowania i wysoki poziom wyszkolenia. W przekazach pojawia się również kontekst modernizacji sprzętowej, w tym wprowadzania nowych śmigłowców AW-149, co ma wzmacniać możliwości brygady.
W praktyce Laboratorium Druku Przyrostowego i inicjatywy wokół bezzałogowców opowiadają o zmianie kultury działania: od oczekiwania na dostawy i procedury – do wytwarzania, testowania i naprawiania na miejscu, w możliwie krótkim czasie. Dla żołnierzy oznacza to dodatkową warstwę kompetencji. Dla brygady – argument, że nowoczesność nie musi zaczynać się w centrali, tylko może powstawać oddolnie: przy drukarce 3D, stole montażowym i konkretnym problemie do rozwiązania.
(Fot. Radosław Kocięba)






























































Napisz komentarz
Komentarze