- Nie było na nich siły na 500 m. Zresztą obaj byli najlepsi także na 1000 m, więc to potwierdza ich dominację - dodała Kmiecik.
Jej zdaniem Żurek był tak blisko brązowego medalu, bo zabrakło do niego zaledwie 0,09 s.
- Dał z siebie wszystko. Po szybkim otwarciu, a miał je rzeczywiście szybkie, gdyby jechał tzw. małym torem, to miałby szansę na wynik nieco lepszy, a to oznaczałoby zdobycie medalu. Kończył jednak po zewnętrznej i trochę stracił - skomentowała Kmiecik, która jak wielu kibiców i znajomych Żurka śledziła rywalizację przed telewizorem Arenie Tomaszów, gdzie wszyscy trzymali kciuki za zawodnika miejscowej Pilicy.
Wśród sympatyków łyżwiarstwa i Żurka nie zabrakło też trenera Wiesława Kmiecika, byłego szkoleniowca kadry narodowej.
- Kanadyjczyk Laurent Dubreuil był w zasięgu. Po mocnym otwarciu Żurek jechał za daleko od linii na wirażu. Rywala z pary, Holendra Sebastiana Diniza, trochę wyniosło i czuł go bardzo blisko. Mogło to wprowadzić jakieś zamieszanie - uważa szkoleniowiec.
69-letni Kmiecik wróży jednak dalsze sukcesy polskiemu łyżwiarstwu.
- Cały czas idziemy do przodu, a wyniki potwierdzają obraną drogę. Mamy uzdolnioną młodzież, mamy uzdolnione dzieci - powiedział szkoleniowiec, który doprowadził Zbigniewa Bródkę do zwycięstwa w klasyfikacji końcowej Pucharu Świata w 2013 i złotego medalu igrzysk w Soczi rok później na 1500 m, a drużynę do brązowego na tej samej imprezie. (PAP)





























































Napisz komentarz
Komentarze