Plac manewrowy odjedzie do historii? Minister zapowiada zmianę filozofii egzaminu
„Kończymy z placem manewrowym” — te słowa ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka mogą zabrzmieć dla przyszłych kierowców jak otwarcie szlabanu po długim postoju. We wtorek, 19 maja, szef resortu infrastruktury mówił w Polsacie o planowanej reformie systemu egzaminowania kandydatów na kierowców. Jej sednem ma być odejście od egzaminacyjnej rutyny i przesunięcie ciężaru na to, co na drodze najważniejsze: realne umiejętności, ocenę sytuacji, bezpieczeństwo pieszych, rowerzystów i innych uczestników ruchu.
Projekt ustawy został już wpisany do wykazu prac legislacyjnych. Rządowe założenia przewidują zmianę modelu egzaminowania w zakresie prawa jazdy kategorii B i B1. Zamiast obowiązkowego sprawdzania zadań na placu manewrowym, kandydat ma być oceniany przede wszystkim w warunkach rzeczywistego ruchu drogowego, także podczas wykonywania manewrów. Plac nie ma jednak zniknąć całkowicie ze szkolenia. Nadal będzie miejscem, gdzie kursant, zanim wyjedzie między autobusy, ronda i nerwowych kierowców, nauczy się podstaw prowadzenia samochodu.
Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i okolic oznacza to, że praktyczne znaczenie reformy będzie widoczne m.in. w ośrodkach egzaminacyjnych, do których trafiają lokalni kursanci. Wielu zdających z naszego miasta korzysta z egzaminów w Piotrkowie Trybunalskim. Tamtejszy Oddział Terenowy WORD mieści się przy ul. Glinianej 17 i prowadzi zapisy na egzaminy państwowe.
Mniej sztuczki, więcej drogi
Dotychczas egzamin praktyczny na prawo jazdy bywał dla wielu osób testem nerwów bardziej niż sprawdzianem dojrzałości za kierownicą. Łuk, ruszanie na wzniesieniu, precyzyjne zatrzymanie — wszystko to miało sens jako element nauki, ale w praktyce egzaminacyjnej często urastało do symbolu stresu. Ministerstwo przekonuje, że nowy model ma być bliższy temu, co kierowca spotyka po odebraniu dokumentu: skrzyżowania, przejścia dla pieszych, ronda, nieprzewidywalne zachowania innych kierowców, rowerzystów czy użytkowników hulajnóg.
Resort infrastruktury wskazuje, że podobne rozwiązania funkcjonują w większości państw Unii Europejskiej, gdzie najważniejsze jest zachowanie kierowcy w codziennym ruchu. W uzasadnieniu projektu zapisano także, że obecny rygoryzm egzaminów nie przekłada się wystarczająco na poprawę bezpieczeństwa. To ważna uwaga, bo droga — jak pisał Kerouac — potrafi być obietnicą wolności, ale w polskich realiach bywa też miejscem tragedii, pośpiechu i błędów, których nie da się poprawić gumką jak źle zaznaczonej odpowiedzi w teście.
Nowe Centrum Egzaminowania i prostsze pytania
Zmiany mają dotyczyć nie tylko jazdy. Minister Klimczak zapowiedział również uporządkowanie części teoretycznej. W miejsce obecnej Komisji do spraw weryfikacji i rekomendacji pytań egzaminacyjnych ma powstać Centrum Egzaminowania oraz Rada Konsultacyjna. Ich zadaniem będzie przygotowywanie, sprawdzanie i aktualizowanie pytań tak, aby były jasne, zrozumiałe i zgodne z aktualnym stanem prawa.
Dziś część teoretyczna trwa 25 minut i obejmuje 32 pytania: 20 z wiedzy podstawowej oraz 12 z wiedzy specjalistycznej. Maksymalnie można zdobyć 74 punkty, a do zaliczenia potrzeba co najmniej 68. Ministerstwo przypomina, że pytania są losowane w czasie rzeczywistym, a zdający nie może wrócić do pytania, którego nie rozwiązał.
Po reformie baza pytań ma być zarządzana centralnie i dynamicznie. W praktyce oznacza to szybsze usuwanie pytań nieaktualnych, niejasnych albo takich, które bardziej testują pamięć i intuicję autora pytania niż znajomość zasad bezpieczeństwa. Projekt przewiduje również mechanizmy testowania nowych pytań, zanim trafią one na właściwy egzamin.
Co z osobami, które obleją jazdę w mieście?
Minister zapowiedział także rozwiązanie przejściowe. Zanim nowe przepisy wejdą w życie, resort ma zaproponować zasadę, zgodnie z którą osoba, która zaliczy część praktyczną na placu, ale nie zda jazdy w mieście, przy kolejnym podejściu nie będzie musiała zaczynać wszystkiego od początku. Pierwsza część egzaminu miałaby zostać uznana za zaliczoną, a zdający zaczynałby od jazdy w ruchu drogowym.
To rozwiązanie może mieć duże znaczenie dla kursantów, którzy często ponoszą nie tylko koszt samego egzaminu, ale także dodatkowych jazd doszkalających, dojazdów i stresu. W przypadku mieszkańców powiatu tomaszowskiego dochodzi jeszcze logistyka: dojazd do Piotrkowa, Łodzi albo innego ośrodka, wolny dzień w pracy, organizacja transportu.
Przeglądy techniczne: zdjęcie licznika i koniec fikcyjnych badań
Drugi ważny wątek wypowiedzi ministra dotyczył badań technicznych pojazdów. Klimczak zapowiedział, że kierowcy mają zyskać możliwość wykonania badania wcześniej bez utraty pierwotnego terminu ważności. Ministerstwo już wcześniej informowało, że projekt przewiduje możliwość wykonania badania technicznego do 30 dni przed terminem bez skracania kolejnego okresu ważności. To praktyczne ułatwienie choćby dla osób wyjeżdżających na urlop, pracujących poza miejscem zamieszkania albo planujących dłuższą trasę.
Pojawić ma się również obowiązkowa dokumentacja fotograficzna pojazdu podczas badania. Chodzi m.in. o zdjęcie licznika i samochodu, aby ograniczyć fikcyjne przeglądy, czyli sytuacje, w których badanie istnieje tylko na papierze, a pojazd nawet nie pojawia się na stacji kontroli. Resort podkreśla, że reforma ma uszczelnić system i poprawić nadzór nad prawidłowością badań.
Minister zapewnił jednocześnie, że nie planuje się dodatkowych kar za sam brak przeglądu. Jak mówił, sankcja już dziś istnieje — kierowca bez ważnego badania musi liczyć się z konsekwencjami podczas kontroli drogowej.
Reforma zderzy się z codziennością
Na papierze zmiany wyglądają jak próba wyjścia z egzaminacyjnego teatru na prawdziwą ulicę. Ale diabeł, jak zwykle, siedzi nie w ustawie, tylko w wykonaniu. Bo jeśli egzamin ma lepiej sprawdzać realne kompetencje, trzeba będzie zadbać o jednolite standardy oceny, przygotowanie egzaminatorów, jasne kryteria i takie szkolenie, które nie zamieni jazdy po mieście w nowy plac manewrowy — tylko większy, bardziej chaotyczny i droższy.
Dla kandydatów na kierowców z Tomaszowa Mazowieckiego, Inowłodza, Ujazdu, Lubochni czy Wolborza najważniejsze pytanie brzmi dziś prosto: kiedy nowe zasady faktycznie wejdą w życie i czy obniżą stres bez obniżania bezpieczeństwa? Rządowy wykaz wskazuje, że projekt dotyczący zmian w ustawie o kierujących pojazdami ma zostać przyjęty przez Radę Ministrów w II kwartale 2026 roku.
Jeżeli zapowiedzi staną się prawem, egzamin na prawo jazdy przestanie być opowieścią o idealnym łuku na pustym placu, a stanie się sprawdzianem tego, czy młody kierowca potrafi bezpiecznie przejechać przez prawdziwe miasto. A to, wbrew pozorom, może być trudniejsze — ale uczciwsze.





























































Komentarze