O czym jest ten film?
Ángela i Héctor tworzą kochającą się parę. Ona od zawsze żyje w świecie ciszy, on dopiero uczy się w nim poruszać. Kiedy na świat przychodzi ich córka, zaczyna się czas pełen napięcia: kilka miesięcy oczekiwania na odpowiedź, czy dziecko słyszy, staje się próbą nie tylko dla nich jako rodziców, ale też dla ich relacji i sposobu, w jaki rozumieją „wspólny świat”.
To historia o bliskości i komunikacji – tej werbalnej, ale też tej, która dzieje się spojrzeniem, dotykiem, gestem. Film nie ucieka od trudnych pytań: o lęk, bezradność, narastające zmęczenie i o to, jak łatwo „dobre intencje” potrafią ranić, gdy wchodzi się w obszar niepełnosprawności, opieki i rodzicielstwa.
Kino z festiwalową pieczęcią jakości
„Dźwięki miłości” nie jest tylko „ładnym dramatem”. To tytuł, który został zauważony i nagrodzony na dużych festiwalach. Film zdobył Panorama Audience Award (Nagrodę Publiczności w sekcji Panorama) oraz CICAE Art Cinema Award na Berlinale.
Do tego Sorda była mocno doceniona na Festiwalu w Maladze – gdzie sięgnęła po najważniejsze wyróżnienia (w tym Złotą Biznagę dla najlepszego hiszpańskiego filmu).
Jeśli więc „Kino Konesera” kojarzy Ci się z ambitnymi filmami, które zostają w głowie na długo – to ten seans idealnie wpisuje się w ten klucz.
Co mówią krytycy i widzowie?
W recenzjach często wraca jedno słowo: empatia. Krytycy podkreślają, że reżyserka Eva Libertad nie „tłumaczy świata ciszy” jak lekcji, tylko pozwala go poczuć – rytmem scen, pracą dźwięku, bliskością kamery i perspektywą bohaterki.
W polskich omówieniach wybijają się też wątki macierzyństwa „bez pudru” oraz autentyzmu w pokazaniu napięć w relacji, gdy w grę wchodzi stres, presja otoczenia i narastające zmęczenie.
A widzowie? Na Filmwebie film ma solidne noty (zarówno od publiczności, jak i krytyków), a w opiniach często pojawia się motyw „cichego poruszenia” – tego rodzaju emocji, które nie eksplodują w trakcie seansu, tylko wracają po wyjściu z kina.
Dlaczego ten seans może Cię zaskoczyć?
Bo „Dźwięki miłości” działa na dwóch poziomach jednocześnie:
- jako wciągająca, intymna historia o parze, której życie nagle przestaje być „przewidywalne”,
- i jako film o tym, jak społeczeństwo (często nieświadomie) ustawia osoby niesłyszące na marginesie – nawet wtedy, gdy wszyscy deklarują dobre intencje.
To kino, które nie udaje, że „wystarczy miłość”. Pokazuje, że miłość bywa siłą – ale potrzebuje też przestrzeni, zrozumienia i języka (czasem dosłownie innego języka), żeby nie zamieniła się w ciężar.
Na koniec: dla kogo jest „Dźwięki miłości”?
Dla tych, którzy lubią filmy:
- mądre, a nie moralizatorskie,
- emocjonalne, ale nie nachalne,
- zostawiające ciepło i nadzieję, choć po drodze potrafią zaboleć.
Jeśli szukasz seansu, po którym rozmowa „po filmie” przychodzi naturalnie – ten tytuł w sam raz nadaje się na wieczór w Kinie Konesera.





























































Napisz komentarz
Komentarze