Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 26 maja 2026 15:17
Reklama Twój Sklep Medyczny

Co córka dziedziczy po matce? Prof. Schier: nieopłakany cmentarz ciągle się za nami ciągnie

Obiecujemy sobie: „nie będę taka jak moja matka”. A potem łapiemy się na tym samym tonie głosu, tych samych reakcjach i identycznych lękach. Prof. Katarzyna Schier opowiedziała w rozmowie z PAP o traumach przekazywanych między pokoleniami, matkach „na oparach” i dzieciach wychowywanych bez granic.

PAP: Kiedy kobieta dowiaduje się, że zostanie matką, bardzo często obiecuje sobie jedno: „ja będę inna niż moja mama”. Tymczasem po latach okazuje się, że nawet jeśli nie jesteśmy kopią swoich matek jeden do jednego, to przejmujemy ich zachowania, lęki, sposób mówienia, a nawet wady. Jak to się dzieje?

Prof. dr hab. Katarzyna Schier, psycholożka, wieloletni pracownik Wydziału Psychologii UW, psychoterapeutka, członki Trauma Lab UW: To jest jedno z najważniejszych pytań dotyczących relacji między pokoleniami. Bardzo dużo mówi się dziś o traumie transgeneracyjnej, czyli o tym, że trudne doświadczenia przechodzą z pokolenia na pokolenie. Rzadziej mówi się o tym, że dokładnie tym samym kanałem przekazujemy sobie codzienne zachowania, sposoby reagowania, wzory miłości, opieki czy radzenia sobie ze stresem.

Oczywiście znaczenie mają geny i biologia, ale ogromną rolę odgrywa też przywiązanie. Dziecko od pierwszych chwil życia uczy się świata przez kontakt z matką. Uczy się, czy świat jest bezpieczny, czy trzeba się bać, czy emocje wolno pokazywać, czy trzeba je tłumić. I bardzo często to wszystko odbywa się bez słów.

W psychologii nazywamy to wzorcem przywiązania. Dziecko buduje go od pierwszych miesięcy życia. Jeśli matka jest spokojna, przewidywalna, reaguje na potrzeby dziecka, ono uczy się, że świat jest bezpieczny. Jeśli natomiast matka sama żyje w lęku, chaosie albo emocjonalnym odcięciu, dziecko chłonie ten stan jak własny. I to jest niezwykle ważne: dziecko nie przejmuje tylko poglądów rodziców, ale sposób przeżywania świata.

PAP: Czyli można odziedziczyć po przodkach nie tylko kolor oczu, ale też lęk?

K.S.: Tak. Polska jest szczególnym przykładem społeczeństwa straumatyzowanego historycznie. Wojna, okupacja, głód, śmierć, później komunizm i życie w permanentnym napięciu – tego nigdy naprawdę zbiorowo nie przepracowaliśmy. Cierpienie nie było uznawane społecznie, ten wielomilionowy, nieopłakany cmentarz sprzed 80 lat ciągle się za nami ciągnie.

Proszę sobie wyobrazić kobietę, która podczas wojny żyła w ciągłym strachu. Ukrywała Żydów, bała się śmierci, głodu, donosów. Potem urodziła dziecko. Ona może temu dziecku nigdy niczego nie opowiedziała, ale ono i tak przejęło jej lęk. Przez napięcie jej ciała, przez sposób reagowania.

Jeżeli matka stale żyje tak, jakby czekała na katastrofę, która za chwilę może się wydarzyć, dziecko chłonie to jak gąbka. Ono jeszcze nie rozumie słów, ale doskonale rozumie emocje.

PAP: Wiele dojrzałych kobiet mówi dziś: „moja mama mnie nie przytulała”, „nie mówiła o emocjach”, „ciągle krzyczała”. Sama nieraz słyszałam: „przestań ryczeć, nie masz powodu, dopiero jak dostaniesz w dupę, to będziesz miała”. Skąd brał się ten chłód?

K.S.: Ja bym bardzo uważała z ocenianiem tamtych kobiet. One często nie były zimne z wyboru. One po prostu nie miały zasobów – słownych czy emocjonalnych. Kobiety wychowujące dzieci w PRL-u żyły w permanentnym kryzysie. Wszystko trzeba było zdobyć, zorganizować, wystać, załatwić. Do tego bardzo wiele z nich same było dziećmi rodziców straumatyzowanych wojną. One kochały swoje dzieci. Tylko często nie miały skąd posiąść języka emocji. Miłość wyrażały karmieniem, troską, pilnowaniem, walką o przetrwanie. Nie siadały i nie mówiły: „widzę, że ci smutno”. Bo nikt wcześniej tak nie mówił do nich.

PAP: A my powielamy te wzorce? I dlatego tak często łapiemy się na tym, że kopiujemy matki nawet w drobiazgach — sposobie mówienia, ubierania się czy rozumieniu kobiecości?

K.S.: Oczywiście. Córki nieustannie obserwują swoje matki i uczą się od nich kobiecości. Czasem są to rzeczy bardzo subtelne, a czasem zupełnie dosłowne.

Widzę dziś nastolatki noszące bardzo długie, ostre paznokcie - dokładnie takie same jak ich matki. Kiedy pyta się je, dlaczego to robią, często nawet nie potrafią odpowiedzieć, albo bąkają, że „takie są ładne”. A przecież to jest wzorzec atrakcyjności przejęty niemal automatycznie od ich mam. Dziewczynka patrzy na matkę i uznaje, że „tak powinna wyglądać kobieta”. To właśnie mechanizm modelowania. Bardzo silny, bardzo głęboki i najczęściej całkowicie nieświadomy.

PAP: Jednak coś się odwróciło w tym transpokoleniowym przekazie: jeśli wcześniej dzieci wychowywano zbyt twardo, na zasadzie „zimnego chowu cieląt”, to obecne obowiązuje „model bezstresowy”.

K.S.: Także mam takie poczucie, że dziś coraz częściej wychowuje się dzieci bez stawiania granic. I to jest bardzo niebezpieczne.

Pojawiło się przekonanie, że dobry rodzic to taki, który nigdy nie frustruje dziecka, nie mówi „nie”, nie zabrania niczego, nie wywołuje konfliktu. Tymczasem dziecko bez granic nie czuje się wolne. Paradoksalnie: ono czuje się zagubione, bo to właśnie granice dają dziecku poczucie bezpieczeństwa.

Bardzo lubię bajkę o siedmiu koźlątkach i wilku. W niej mama koza, wychodząc z domu, mówi dzieciom: „nie otwierajcie nikomu drzwi”. To jest właśnie dobra granica. Mama nie ogranicza dzieci dlatego, że chce je kontrolować, tylko dlatego, że chce je ochronić.

Tymczasem dziś część matek boi się powiedzieć swojemu dziecku: „nie wolno”, „zabraniam”, „odłóż telefon”, „nie pójdziesz tam”. Bo boją się, że będą złymi mamami.

PAP: Wielu specjalistów mówi dziś wręcz o rodzicach sparaliżowanych lękiem przed stawianiem granic.

K.S.: Bo współczesny rodzic żyje pod gigantyczną presją. Szczególnie kobiety. One mają być jednocześnie świetnymi matkami, partnerkami, pracownicami, mieć rozwój osobisty, zdrowe dzieci, piękne mieszkanie i jeszcze muszą wyglądać perfekcyjnie na Instagramie. To jest niewyobrażalnie obciążające.

I potem taka kobieta siedzi sama w domu z małym dzieckiem przez dziesięć godzin, jest wyczerpana, przebodźcowana, a internet cały czas mówi jej, że robi coś źle. Za dużo krzyczy. Za mało karmi piersią. Za szybko wróciła do pracy. Za późno wróciła do pracy. Dziecko ma za dużo ekranów. Albo za mało zajęć dodatkowych. To jest potężna machina wpędzająca w poczucie winy.

PAP: I chyba dlatego wiele kobiet wybiera święty spokój.

K.S.: Tak. Tablet staje się elektroniczną nianią. Smartfon sposobem na uniknięcie konfliktu. Matka macha ręką i mówi sobie: „byleby nie było awantury”. Ale brak granic także może być formą zaniedbania.

Jeżeli kobieta widzi, że dziecko jest uzależnione od telefonu, nie śpi po nocach, zamyka się w świecie internetu, a mimo to boi się zareagować, bo dziecko będzie złe albo „się straumatyzuje”, to mamy poważny problem: dzisiaj matki często bardziej boją się złości własnych dzieci niż tego, co się z tymi dziećmi dzieje.

PAP: Skąd ten strach przed powiedzeniem dziecku „nie”?

K.S.: Myślę, że dla wielu z tych kobiet powiedzenie „nie” kojarzy się z przemocą podczas ich własnego dzieciństwa. Pamiętają rodziców krzyczących, karzących, zawstydzających, wymierzających im razy. I teraz próbują być przeciwieństwem tamtego modelu. Tylko że pomiędzy przemocą a brakiem granic jest jeszcze ogromna przestrzeń zdrowego rozsądku. Przecież można powiedzieć dziecku „nie” spokojnie, stanowczo i z miłością.

PAP: Dzisiaj modne jest też pokazywanie idealnego macierzyństwa w mediach społecznościowych.

K.S.: To jest bardzo groźne. Nastąpiła ogromna estetyzacja macierzyństwa: piękne mamy, piękne dzieci, idealne wnętrza, uśmiechy i czułość, niemal lepka, płynąca z tych kadrów. Wszystko jest pastelowe i harmonijne. A potem taka kobieta siedzi w domu niewyspana, z nieumytą głową, jej dziecko wydziera się od trzech godzin, ona sama jest na granicy załamania i myśli: „co jest ze mną nie tak?”. Problem polega na tym, że porównuje swoje prawdziwe życie do cudzej wyreżyserowanej iluzji.

PAP: W naszej rozmowie bardzo mocno wybrzmiewa samotność współczesnych matek.

K.S.: Bo kiedyś istniała wspólnota. Były babcie, ciotki, sąsiadki, inne kobiety, na których można było się wesprzeć, można było liczyć na ich radę i pomoc. Dziś bardzo wiele rodzin funkcjonuje samotnie, nie mając żadnego zaplecza i młoda matka zostaje przez wiele godzin sama w mieszkaniu z dzieckiem i telefonem, który często nie daje ukojenia, tylko jeszcze bardziej podkręca lęk.

Proszę też zwrócić uwagę na to, że żyjemy od ładnych kilku lat w kulturze permanentnego zastraszenia i lęku przed śmiercią. Najpierw była pandemia COVID-19, potem wybuchła wojna na Ukrainie, do tego jesteśmy bombardowani informacjami o katastrofie klimatycznej, kryzysach gospodarczych, przemocy czy przestępczości. Człowiek cały czas słyszy, że nadciąga coś strasznego. Trudno w takim świecie zdecydować się na dziecko, a jak się ono już pojawi - trudno zapewnić mu poczucie bezpieczeństwa.

PAP: A co powiedziałaby pani kobietom, które nadal noszą w sobie złość do własnych matek?

K.S.: Żeby spróbowały „wejść w ich buty”. To nie znaczy, że mamy usprawiedliwiać wszystko. Ale bardzo często, kiedy zaczynamy rozumieć historię własnej matki — jej lęk, samotność, niedojrzałość, wojenne albo powojenne doświadczenia, brak wsparcia — będziemy mogły lepiej ją zrozumieć.

Psychologia zna pojęcie mentalizacji. To zdolność wyobrażenia sobie świata z perspektywy drugiego człowieka. Czasami córka przez całe życie pamięta, że matka była wobec niej chłodna albo krzyczała na nią. Kiedy zastanowi się nad jej życiem, może dostrzeże, że tamta kobieta, kiedy ją urodziła, miała tylko 18 lat, była więc jeszcze dzieckiem, osamotnionym i kompletnie bezradnym. Jeśli „wejdziemy w buty” tej drugiej kobiety, może pojawić się zrozumienie, a wraz z nim – jakaś forma wewnętrznego pojednania.

PAP: Czyli najważniejsze jest zobaczenie człowieka po drugiej stronie?

K.S.: Tak. Zamiast patrzyć w krzywe lustro, które ktoś dla nas zbudował i w którym odbija się narzucony obraz, stworzony choćby przez czyjeś interesy biznesowe. Mam wrażenie, że dzisiaj, w kulturze smartfonów, „ejajów” i innych nowinek technologicznych, zatracamy tę umiejętność. Coraz łatwiej oceniamy i potępiamy, a coraz rzadziej próbujemy zrozumieć. Przestaliśmy poszukiwać odpowiedzi na pytanie „dlaczego?”

Myślę, że jeśli mamy dzieci w różnym wieku, to zaczną coraz częściej stawiać to pytanie, choćby w kwestii tych wymyślonych Internetowych idealnych norm albo powodów ciągłego straszenia nas śmiercią i katastrofą. I będą mogły się oddzielić, zdystansować do tych treści.

Dostałam ostatnio kubek z napisem - „brzmi jak nie mój problem” – uwielbiam pić z niego kawę, gdy muszę konfrontować się ze światem.

Rozmawiała Mira Suchodolska (PAP)

 

mir/ kcz/


Podziel się
Oceń

Komentarze

Opinie

Igor MatuszewskiIgor Matuszewski

Nie piszę tego tekstu przeciwko komukolwiek. Nie przeciwko kibicom, którzy przestali przychodzić. Nie przeciwko działaczom, którzy próbują spinać budżety cienkie jak jesienna murawa po ciężkim meczu. Nie przeciwko piłkarzom, którzy wychodzą na boisko często bez wielkich świateł, kamer i fanfar. Piszę go raczej z niepokoju — tego samego, który pojawia się, gdy w miejscu dawniej pełnym gwaru zaczyna słychać echo.Tomaszowska piłka nożna ma za sobą historię dłuższą niż niejedna miejska instytucja. Ma swoje nazwiska, swoje derby, swoje trybuny, swoje rodzinne opowieści. Ma Lechię, ma Pilicę, ma pamięć boisk, na których spotykało się miasto — czasem po to, by kibicować, czasem by się spierać, ale przede wszystkim po to, by być razem.Dlatego dzisiejsze puste miejsca na trybunach bolą bardziej niż słabszy wynik w tabeli. Bo wynik można poprawić w następnym meczu. Utraconą więź odbudowuje się znacznie trudniej.Ten felieton jest więc pytaniem zadanym Tomaszowowi: czy lokalny klub ma być tylko kosztem, herbem, wspomnieniem i punktem w budżecie? Czy może nadal może być czymś, co łączy ludzi — tak zwyczajnie, po tomaszowsku, bez wielkich słów, za to z obecnością tam, gdzie naprawdę jest potrzebna: przy boisku.

Jeszcze nie tak dawno lokalny mecz piłkarski był czymś więcej niż dziewięćdziesięcioma minutami biegania za piłką. Był pretekstem, żeby wyjść z domu, spotkać znajomych, pokłócić się o skład, ponarzekać na sędziego, pochwalić bramkarza i przez chwilę poczuć, że miasto oddycha jednym rytmem. Dziś na trybunach coraz częściej słychać nie gwar kilku tysięcy gardeł, ale echo pustych krzesełek. W Tomaszowie Mazowieckim — mieście z mocną, robotniczą i sportową pamięcią — frekwencja na poziomie maksymalnie około 300 osób nie jest tylko statystyką. Jest pytaniem. I to pytaniem niewygodnym.
Igor MatuszewskiIgor Matuszewski

W tej sprawie najważniejsze nie jest dziś pytanie, czy mandat radnej Pauliny Sochy powinien zostać wygaszony. To byłby wniosek przedwczesny, wymagający pełnej analizy dokumentów, zakresu obowiązków, ewentualnych pełnomocnictw i nagrań z sesji. Najważniejsze jest coś innego: czy w powiecie tomaszowskim potrafimy jeszcze wyraźnie oddzielać funkcję kontrolną radnego od lojalności wobec instytucji, w której ten radny pracuje.Bo nawet jeśli prawo ostatecznie nie dopatrzy się naruszenia art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym, pozostaje problem standardu. Radny nie jest zwykłym komentatorem życia publicznego. Radny ma kontrolować, pytać, sprawdzać, domagać się dokumentów i patrzeć władzy oraz spółkom zależnym od samorządu na ręce. Jeżeli jednocześnie pełni funkcję kierowniczą w jednej z takich spółek, powstaje cień wątpliwości. A w sprawach publicznych cień bywa czasem wystarczająco ciemny, by mieszkańcy zaczęli tracić zaufanie.

Sprawa ewentualnego wygaszenia mandatu radnej Pauliny Sochy nie została zakończona. Łódzki Urząd Wojewódzki zażądał od Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim kolejnych dokumentów dotyczących jej aktywności na sesjach, zwłaszcza tych, na których wypowiadała się w sprawach Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. W tle jest art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym — jeden z przepisów antykorupcyjnych, który ma pilnować granicy między mandatem radnego, interesem publicznym i działalnością podmiotów korzystających z mienia powiatu.
Elwira BanaszkiewiczElwira Banaszkiewicz

Piszę o świecie protez, bo w Polsce coraz częściej nie naprawiamy systemu, lecz dokładamy mu kolejne podpórki. Trochę jak w starym filmie Barei: wszystko się chwieje, wszyscy wiedzą, że się chwieje, ale oficjalnie nadal udajemy, że konstrukcja stoi dumnie i stabilnie. Prawo rodzinne, demografia, bezpieczeństwo, ochrona zdrowia, opieka nad osobami starszymi — to nie są osobne wyspy. To jeden organizm. Jeżeli w jednym miejscu zaczyna brakować kości, w innym pojawia się ból.Niepokoi mnie nie sama debata o związkach partnerskich czy małżeństwach jednopłciowych. Niepokoi mnie sposób, w jaki państwo tę debatę prowadzi: nerwowo, fragmentarycznie, bez odwagi nazwania konsekwencji. Jedni chcą wszystko przepchnąć hasłem nowoczesności, drudzy wszystko zatrzymać hasłem tradycji. A między nimi stoi zwykły obywatel, który chciałby wiedzieć, jakie prawo będzie obowiązywać jutro, kto za nie odpowiada i ile ta polityczna improwizacja będzie nas kosztować.Najważniejsze pytanie brzmi więc nie tylko: jakie przepisy uchwalimy? Ważniejsze jest: czy mamy jeszcze odwagę myśleć o Polsce za dwadzieścia lat? O dzieciach, których rodzi się coraz mniej. O seniorach, których będzie coraz więcej. O rodzinach, które nie potrzebują propagandowych laurek, lecz stabilności. O ludziach chorych i niepełnosprawnych, którzy zamiast metaforycznych protez państwa potrzebują realnych protez, rehabilitacji, dostępnej pomocy i sprawnych instytucji.

Polski system od lat przypomina pacjenta, którego nikt już nawet nie próbuje porządnie leczyć. Zamiast diagnozy — plaster. Zamiast operacji — prowizorka. Zamiast prawa pisanego z myślą o następnych dekadach — kolejne protezy, które mają utrzymać konstrukcję w pionie jeszcze przez chwilę. Byle do następnego posiedzenia Sejmu. Byle do następnego sondażu. Byle nie powiedzieć obywatelom wprost, że państwo coraz częściej porusza się o kulach.

26 maja: historia gra dziś jazzem, polityka pisze nowe akty, a pamięć wraca jak echo starych werbli

Są takie daty, które nie idą spokojnie przez kalendarz. Raczej wchodzą na scenę jak Miles Davis: najpierw półtonem, potem ostrym cięciem trąbki. 26 maja to właśnie taki dzień. Zaczyna się jeszcze w średniowiecznych Chęcinach, gdzie Władysław Łokietek zwołuje możnych na zjazd uznawany za jeden z pierwszych przejawów kształtowania się polskiego Sejmu. Potem prowadzi przez wawelskie ostrze katowskiego miecza, legionowe okopy pod Konarami, morską walkę ORP „Piorun” z „Bismarckiem”, aż po krakowską Piwnicę pod Baranami, w której polska kultura nauczyła się śmiać, nawet gdy historia zaciskała gardło.Data dodania artykułu: 26.05.2026 09:01
26 maja: historia gra dziś jazzem, polityka pisze nowe akty, a pamięć wraca jak echo starych werbli

OTOMOTO na Impact’26: w erze nowego handlu wygrają ci, którzy potrafią mądrze wykorzystać dane, technologię i sztuczną inteligencję

Sprzedaż samochodów przenosi się do sieci - około 80 proc. kontaktów z klientami odbywa się online. Większość dealerów inwestuje w rozwiązania oparte na danych i sztucznej inteligencji, by skuteczniej zarządzać sprzedażą i relacjami z klientami. „Dziś ścieżka zakupowa nowych i używanych samochodów zaczyna się w internecie” - podkreśliła Agnieszka Czajka, Vice President Motors Professionals Europe w Grupie OLX/OTOMOTO, podczas Impact’26 w Poznaniu.Data dodania artykułu: 25.05.2026 15:48
OTOMOTO na Impact’26: w erze nowego handlu wygrają ci, którzy potrafią mądrze wykorzystać dane, technologię i sztuczną inteligencję

Miles Davis, nocny Paryż i trąbka, która zatrzymała windę. „Windą na szafot” wraca w setną rocznicę urodzin legendy jazzu

W 100. rocznicę urodzin Milesa Davisa Warszawa pokaże „Windą na szafot” Louisa Malle’a — klasyk noir z improwizowaną ścieżką dźwiękową trąbki, która stała się legendą jazzu i kina. Pokaz przypomni, jak nocny Paryż i muzyka Davisa stworzyły jedną z najbardziej hipnotycznych filmowych scen.Data dodania artykułu: 25.05.2026 08:53
Miles Davis, nocny Paryż i trąbka, która zatrzymała windę. „Windą na szafot” wraca w setną rocznicę urodzin legendy jazzu

25 maja: od Mieszka I po Pileckiego, od ołtarza Wita Stwosza po „Wind of Change”. Historia przypomina, że państwo, wolność i pamięć nigdy nie są dane raz na zawsze

Są takie daty, które nie mieszczą się w kalendarzu jak zwykłe kartki z notesu. 25 maja prowadzi nas od śmierci Mieszka I, twórcy państwa polskiego, przez narodziny arcydzieła Wita Stwosza, dramat wojny chemicznej pod Ypres, aż po egzekucję rotmistrza Witolda Pileckiego i śmierć generała Wojciecha Jaruzelskiego. To dzień, w którym polska historia brzmi jak wielogłos: trochę jak średniowieczny chorał, trochę jak sądowa cisza więzienia mokotowskiego, trochę jak gitarowy riff Scorpionsów niosący przez Europę wiatr zmian.Data dodania artykułu: 25.05.2026 06:50
25 maja: od Mieszka I po Pileckiego, od ołtarza Wita Stwosza po „Wind of Change”. Historia przypomina, że państwo, wolność i pamięć nigdy nie są dane raz na zawsze

24 maja: Kopernik zatrzymał Słońce, Prus domknął „Lalkę”, Dylan zmienił ton epoki

24 maja przypomina, że historia lubi przesuwać centrum świata. Od Kopernika i Prusa po Raszyn, Katyń i Dylana — to dzień wielkich zwrotów, a dziś ważny także dla Krakowa, gdzie mieszkańcy głosują w referendum.Data dodania artykułu: 24.05.2026 09:33
24 maja: Kopernik zatrzymał Słońce, Prus domknął „Lalkę”, Dylan zmienił ton epoki

Łatwogang jedzie przez Polskę dla Maksa. Prof. Nęcki: to fenomen, który zaskakuje psychologię społeczną

Łatwogang jedzie przez Polskę, by zebrać pieniądze na leczenie 8-letniego Maksa chorego na DMD. Prof. Zbigniew Nęcki tłumaczy, skąd bierze się wyjątkowa mobilizacja internautów i dlaczego ta akcja tak skutecznie porusza ludzi.Data dodania artykułu: 23.05.2026 17:04
Łatwogang jedzie przez Polskę dla Maksa. Prof. Nęcki: to fenomen, który zaskakuje psychologię społeczną

23 maja: Batory na Wawelu, Norwid w paryskim cieniu, Konopnicka, „Orzeł”, Moog i ostatni taniec Lewandowskiego

Data dodania artykułu: 23.05.2026 10:30
23 maja: Batory na Wawelu, Norwid w paryskim cieniu, Konopnicka, „Orzeł”, Moog i ostatni taniec Lewandowskiego

Trump zapowiada dodatkowych żołnierzy dla Polski. Nawrocki dziękuje: „Stoję na straży sojuszu polsko-amerykańskiego”

Prezydent Karol Nawrocki podziękował Donaldowi Trumpowi za zapowiedź wysłania do Polski kolejnych pięciu tysięcy amerykańskich żołnierzy. Decyzja prezydenta USA wybrzmiała szczególnie mocno po wcześniejszych doniesieniach o wstrzymaniu rotacji amerykańskiej brygady pancernej do naszego kraju. W tle są bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO, wojna za polską granicą i pytanie, czy Waszyngton rzeczywiście wzmacnia obecność w Polsce, czy jedynie przestawia wojskowe figury na europejskiej szachownicy.Data dodania artykułu: 22.05.2026 07:48
Trump zapowiada dodatkowych żołnierzy dla Polski. Nawrocki dziękuje: „Stoję na straży sojuszu polsko-amerykańskiego”
Majowe imprezy w gminie Tomaszow

Majowe imprezy w gminie Tomaszow

Maj pełen wydarzeń w gminie Tomaszów Mazowiecki. Spotkania autorskie, koncerty i rodzinne piknikiPrzed mieszkańcami gminy Tomaszów Mazowiecki wyjątkowo intensywny maj. Centrum Kultury i Biblioteka Gminy Tomaszów Mazowiecki opublikowały harmonogram wydarzeń zaplanowanych na najbliższe tygodnie. W programie znalazły się zarówno spotkania literackie, koncerty, wydarzenia rodzinne, jak i imprezy plenerowe.Tegoroczny kalendarz pokazuje, że wiosna w gminie upłynie pod znakiem kultury, integracji mieszkańców i aktywnego spędzania czasu.Tydzień Bibliotek z autorami znanych książekMaj rozpocznie się od wydarzeń organizowanych w ramach Tygodnia Bibliotek. Już 8 maja odbędą się trzy spotkania autorskie skierowane do dzieci i młodzieży.W Smardzewicach zaplanowano spotkanie z Pawłem Beręsewiczem, znanym autorem książek dla najmłodszych. Tego samego dnia w filii bibliotecznej w Zawadzie odbędzie się spotkanie z Markiem Grabowskim, natomiast w Wiadernie młodzi czytelnicy będą mogli spotkać się z Katarzyną Ryrych. Wszystkie wydarzenia skierowane są do zorganizowanych grup szkolnych.Organizatorzy podkreślają, że celem wydarzeń jest promocja czytelnictwa oraz zachęcanie najmłodszych do odkrywania świata literatury.Pieśni maryjne wybrzmią w Smardzewicach10 maja o godzinie 15.30 w Sanktuarium św. Anny w Smardzewicach odbędzie się Gminny Koncert Pieśni Maryjnych. To wydarzenie od lat przyciąga mieszkańców oraz zespoły muzyczne z regionu.Koncert będzie miał charakter otwarty, a wstęp dla uczestników pozostanie bezpłatny. Organizatorzy zapowiadają wyjątkową atmosferę, wspólne śpiewanie oraz występy lokalnych artystów i zespołów.Biblioteka zaprosi najmłodszych14 maja w Smardzewicach odbędzie się lekcja biblioteczna pod hasłem „Książka niejedno ma imię”. Wydarzenie skierowane jest do przedszkolaków z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Smardzewicach.Spotkanie ma przybliżyć dzieciom świat książek oraz zachęcić najmłodszych do regularnego kontaktu z literaturą.Spektakl teatralny z okazji Dnia DzieckaPod koniec miesiąca, 27 maja, w CKiB w Smardzewicach wystawiony zostanie spektakl teatralny „Calineczka” w wykonaniu Teatru Piccolo z Łodzi.Przedstawienie organizowane jest z okazji Dnia Dziecka i będzie otwarte dla mieszkańców. Organizatorzy liczą, że wydarzenie przyciągnie całe rodziny.Sport, integracja i wydarzenia pleneroweOstatni weekend maja zapowiada się szczególnie aktywnie. 30 maja nad Zalewem Sulejowskim odbędzie się „Vikings Run” – wydarzenie sportowe, które co roku gromadzi miłośników aktywności fizycznej i biegów terenowych.Tego samego dnia zaplanowano również lokalne wydarzenia integracyjne: Dzień Ciebłowic, Dzień Sąsiada w Godaszewicach oraz Piknik Rodzinny w Komorowie. Wszystkie imprezy mają charakter otwarty i bezpłatny.Kultura i integracja mieszkańcówMajowy harmonogram pokazuje, że gmina Tomaszów Mazowiecki stawia na różnorodność wydarzeń i integrację mieszkańców. W programie znalazły się propozycje zarówno dla dzieci, młodzieży, rodzin, jak i seniorów.Organizatorzy podkreślają, że celem wydarzeń jest nie tylko promocja kultury i aktywnego wypoczynku, ale również budowanie lokalnej wspólnoty i tworzenie przestrzeni do wspólnych spotkań mieszkańców całej gminy.Data rozpoczęcia wydarzenia: 01.05.2026

Polecane

Koniec sezonu i pożegnanie kapitana. Lechia zaprasza kibiców na wyjątkowy mecz z Olimpią Elbląg„Moje Zdrowie” ma już rok. W Łódzkiem ankietę wypełniło 264 tysiące osób, a NFZ zapłacił za badania 52 mln złCo córka dziedziczy po matce? Prof. Schier: nieopłakany cmentarz ciągle się za nami ciągnieDzień Matki ma dopiero sto lat. Historia święta, które z laurki stało się opowieścią o rodzinie, pracy i pamięci26 maja: historia gra dziś jazzem, polityka pisze nowe akty, a pamięć wraca jak echo starych werbliUdany start lekkoatletów z Tomaszowa. Medale i rekordy życiowe w SieradzuRazem na ratunek w Tomaszowie Mazowieckim – ćwiczenia służb i panel bezpieczeństwaW MCK Tkacz rozmawiali o ADHD. Efektem ma być spektakl, który wróci jesieniąLechia Tomaszów przegrywa w Mławie. Trzy ciosy gospodarzy i honorowa bramka z karnegoLetnia Scena Młodych wraca do Galerii Tomaszów. Ruszyły zapisy do trzeciej edycjiKopciuchy trują nie tylko zimą25 maja: od Mieszka I po Pileckiego, od ołtarza Wita Stwosza po „Wind of Change”. Historia przypomina, że państwo, wolność i pamięć nigdy nie są dane raz na zawsze
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLNSą mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama
Reklama
ReklamaTwój Sklep Medyczny
ReklamaTwój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Brawo dla firmy KNAPTRANS. Po pierwsze - dobrze się reklamuje, po drugie - robi dobrą robotę w zakresie tych "gównianych" tematów, po trzecie - pomaga temu portalowi. Tak trzymać - chłopaki (i dziewczyny - też).Źródło komentarza: Nowoczesna obsługa szamb – jak technologia zmienia branżę asenizacyjnąAutor komentarza: AntolinTreść komentarza: Już za poprzedniego starosty był chęci do zrobienie kilku dróg niestety wtedy pan Pawlak wolał politykować kosztem mieszkańców gminy!Źródło komentarza: Powiat i gmina Ujazd o inwestycjach. W planach ciąg pieszo-rowerowy do SkrzynekAutor komentarza: CzłowiekTreść komentarza: Szpital to niestety JEST arena polityczna. Od dawien dawna do teraz. Nie wierzę w uczciwe konkursy i nominacje. Zawsze wygrywa kolesiostwo i chęć łatwego zysku. Nadal są osoby które są w szpitalu po to żeby się " nachapać", mają nieracjonelnie wysokie pensje, wręcz nieprzyzwoicie wysokie - na które absolutnie nie zasługują. Doją szpital. Doją nas. Tyle w temacie.Źródło komentarza: „Szpital to nie arena politycznej wojny”. Mocna odpowiedź na zarzuty wokół TCZAutor komentarza: 😂🤣😂🤣😂🤣Treść komentarza: co to jest "susz z THC"? 😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣Źródło komentarza: 42-latek zatrzymany z marihuaną. Narkotyki w samochodzie, zarzut i groźba więzieniaAutor komentarza: TomaszówTreść komentarza: Porodówka w Brzezinach teraz Tuszyn a być może Tomaszów następny,ale pani minister wychodzin przed kamery i mówi że jeździ po Polsce i się wszyscy cieszą że jest lepiej!rząd popsl rządem nieudaczników!Źródło komentarza: Pulmonologia w Tuszynie: personel alarmuje o przyszłość oddziałuAutor komentarza: KomisażTreść komentarza: Ciekaw, ile placówek, zjechało po równi pochyłej pod wodę za rządów tej kandydatury ???Źródło komentarza: Pięciu kandydatów chce pokierować Tomaszowskim Centrum Zdrowia. We wtorek i środę rozmowy konkursowe
Reklama
Reklama
Łóżko rehabilitacyjne  Elbur PB 533DB

Łóżko rehabilitacyjne Elbur PB 533DB

Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów oraz montaż gratisCzy łóżko rehabilitacyjne można otrzymać od nas niemal za darmo? Tak. Pomożemy załatwić wszelkie formalności  Na zdjęciu: Obudowa PB 533 DB w kolorze orzech, z dwoma wkładami PB 521 wraz z okrągłymi podstawami łóżka.Obudowa PB 533 DB wraz z wkładami PB 521, to nasza propozycja rozwiązania umożliwiającego korzystanie z łóżka przez oboje partnerów przy zachowaniu wszystkich jego istotnych funkcji. To jedyne w swoim rodzaju łóżko umożliwia stałe wsparcie i obecność opiekuna/partnera, co stanowi istotny czynnik w rekonwalescencji i opiece nad chorym.Więcej informacji Kolory standardowe: Kolory niestandardowe*:DETALE PRODUKTU:1. Aplikacje z drewna bukowego4. Indywidualne sterowanie leżami2. Możliwość konfiguracji z barierką składaną5. Podwójny system podnoszenia3. Różne wymiary leża 6. Okrągłe podstawy łóżkaOPCJE:zmiana długości i szerokości leża • zmiana kolorystyki • możliwość zastosowania okrągłych podstaw kółPODSTAWOWE DANE TECHNICZNEBezpieczne obciążenie robocze330 kgMaksymalna waga użytkownika2 × 140 kgRegulacja wysokości leża:od 39 do 80 cmRegulacja segmentu oparcia pleców:0 ÷ 70°Regulacja segmentu oparcia podudzi:0 ÷ 20°Wymiary zewnętrzne długość × szerokość:206 × 165 cmPrześwit pod łóżkiem:ok. 16 cmCiężar całkowity:

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama