W styczniu Semirunnij został mistrzem Europy na 5000 m (we Włoszech na tym dystansie nie startował) oraz wicemistrzem na 1500 m. Nie jest zatem w czwartek bez szans, ale Cieślak przyznaje, że nie ma większych oczekiwań od podopiecznego.
Jeżeli będzie jakieś wysokie miejsce, to będzie super niespodzianka. Było tak na mistrzostwach Europy. Trenowaliśmy prawie wyłącznie 5000 m, te jednostki treningowe do 1500 m były sporadyczne, a i tak zdobył medal. Jest w stanie pojechać bardzo dobrze, ale to nie był główny cel przygotowań do igrzysk – tonował szkoleniowiec.
Z urodzonym w Rosji Semirunnijem, który polskie obywatelstwo posiada od sierpnia ubiegłego roku, Cieślak pracuje od około dwóch lat. W tym czasie Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego starał się o zgody od organów międzynarodowych na reprezentowanie kraju przez zawodnika, który w grudniu skończył 23 lata. Spokój pojawił się dopiero, gdy sportowiec otrzymał obywatelstwo i oficjalnie mógł wystartować w igrzyskach pod polską flagą.
Wtedy ciśnienie trochę zeszło, ale to też się odbywało etapami. Najpierw dostał pozwolenia na starty w Pucharze Świata, na to też czekaliśmy. Później nie wiadomo było, czy wystartuje na igrzyskach. On dopiero w sierpniu dostał obywatelstwo, więc połowa sezonu przygotowawczego była „w ciemno”. Cieszyliśmy się, że dostał je jeszcze przed startami, bo już rywalizował z taką spokojną głową, że robi to też dla siebie, z wiedzą, że będzie nas reprezentował na igrzyskach. Trochę to schodziło z niego, zresztą byliśmy w tym wszyscy, całe biuro związku, wszyscy na to czekaliśmy – relacjonował Cieślak.
Wicemistrza olimpijskiego scharakteryzował jako człowieka z humorem, pogodnego, ale też profesjonalistę.
Gdy wchodzimy na halę, jak zaczynamy trening, to już jest pełne skupienie. Ale w momentach pomiędzy seriami potrafi się lekko rozluźnić, pożartować. Dużo to daje całej ekipie, bo jeżeli jeden zawodnik okazuje stres, to to się przerzuca na następnych. Staram się, żeby ta ekipa się nawzajem wspierała i pokazywała, że „spokojnie, robimy dobrą robotę, nie stresujmy się nad wyraz” – dodał szkoleniowiec.
Kiedy dowiedział się, że Semirunnij nie planuje zatrzymać dla siebie medalu, a może oddać go na wystawę czy szczytny cel, nie zaskoczyło go to.
Cały Władimir. On chce pomagać ludziom dookoła. On wie, że będzie zdobywał kolejne medale, może to dlatego – stwierdził Cieślak z uśmiechem.
W igrzyskach Mediolan–Cortina d’Ampezzo polscy sportowcy zdobyli dotychczas trzy medale. Dwa pozostałe – srebrny i brązowy – uzyskał skoczek narciarski Kacper Tomasiak.
Z Mediolanu Maciej Machnicki (PAP)




























































Napisz komentarz
Komentarze