Widzew Łódź – Lech Poznań 2:1 (1:1)
Bramki: 0:1 Gisli Thordarson (28), 1:1 Fran Alvarez (34), 2:1 Emil Kornvig (52).
Żółta kartka – Widzew Łódź: Mateusz Żyro, Emil Kornvig, Andi Zeqiri.
Lech Poznań: Pablo Rodriguez, Ali Gholizadeh.
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock). Widzów: 16 468.
Widzew Łódź: Veljko Ilić – Mateusz Żyro, Przemysław Wiśniewski, Steve Kapuadi – Marcel Krajewski (81. Lindon Selahi), Lukas Lerager, Juljan Shehu, Christopher Cheng – Emil Kornvig (73. Angel Baena), Sebastian Bergier (62. Andi Zeqiri), Fran Alvarez (62. Mariusz Fornalczyk).
Lech Poznań: Bartosz Mrozek – Robert Gumny (80. Joel Pereira), Wojciech Mońka, Mateusz Skrzypczak, Michał Gurgul – Taofeek Ismaheel (58. Ali Gholizadeh), Gisli Thordarson (58. Pablo Rodriguez), Timothy Ouma, Leo Bengtsson (71. Patrik Walemark) – Yannick Agnero (58. Mikael Ishak), Luis Palma.
Widzew Łódź po odpadnięciu z Pucharu Polski na boiska PKO BP Ekstraklasy wrócił z nowym trenerem. Dobrze znany w kraju Serb Aleksandar Vuković zaledwie dwa dni przed meczem z rozpędzonym Lechem Poznań poprowadził pierwsze zajęcia z Łodzianami. Wystarczyło, by w wyjściowej jedenastce dokonać kilka zmian. M.in. w bramce z powodu urazu Bartłomieja Drągowskiego wystąpił Serb Veljko Ilić, a po raz pierwszy w tym roku w obronie zagrał Mateusz Żyro.
Jeszcze więcej roszad dokonał szkoleniowiec drużyny z Poznania, która wygrała cztery ostatnie ligowe spotkania. Na ławce rezerwowych mecz zaczęli bowiem m.in. Szwed Patrik Walemark, kapitan zespołu Mikael Ishak oraz przede wszystkim będący w świetnej formie Irańczyk Ali Gholizadeh.
Bez względu na zmiany w składach obie drużyny miały swoje cele. Były one odmienne, bo marzeniem gospodarzy było wydostanie się ze strefy spadkowej, za to ekipa Duńczyka Nielsa Frederiksena w przypadku wygranej w Łodzi mogła zostać liderem tabeli ekstraklasy.
Początkowo większą determinacją wykazywali się gospodarze, ale mimo przewagi nie potrafili zagrozić bramce Bartosza Mrozka. Bardziej konkretni okazali się Poznaniacy, którzy przejęli inicjatywę i bliscy objęcia prowadzenia byli w 24. minucie. Strzał Szweda Leo Bengtssona obronił jednak Ilić. Cztery minuty później serbskiego bramkarza pokonał uderzeniem pod poprzeczkę z ostrego kąta Islandczyk Gisli Thordarson.
Widzew Łódź szybko jednak wyrównał, bo w 34. minucie dobre zagranie Marcela Krajewskiego wykorzystał Hiszpan Fran Alvarez.
Gospodarze w jeszcze lepszej sytuacji znaleźli się na początku drugiej połowy. W 52. minucie prowadzenie Widzewowi Łódź dał bowiem mocnym strzałem pod poprzeczkę Duńczyk Emil Kornvig. Jak się okazało to dla zespołu z Łodzi było trafienie na wagę trzech punktów, które pozwoliły mu opuścić strefę spadkową.
Lech Poznań zdobył co prawda gola w 59. minucie, jednak wprowadzony wcześniej na boisko Mikael Ishak był na pozycji spalonej. Później zaś świetnie spisywał się Veljko Ilić, który obronił strzał szwedzkiego napastnika w 78. minucie, a kluczową interwencją popisał w doliczonym czasie gry, broniąc uderzenie głową Mateusza Skrzypczaka. Piłkarze Widzewa Łódź w debiucie trenera Aleksandara Vukovicia wygrali w Łodzi z broniącym tytułu mistrza Polski Lechem Poznań 2:1.
– To tylko jeden mały krok do poprawy naszej sytuacji. Te trzy punkty dają nadzieję, że jesteśmy w stanie iść w dobrym kierunku – podkreślił nowy opiekun gospodarzy.
Łodzianie zwyciężyli przed własną publicznością po trafieniach Frana Alvareza (34. minuta) i Emila Kornviga (52.). Gola dla obrońców tytułu mistrza Polski zdobył zaś Islandczyk Gisli Thordarson (28.).
Widzew Łódź przerwał serię czterech ligowych zwycięstw Lecha Poznań, który nie wykorzystał szansy na objęcie prowadzenia w tabeli ekstraklasy. W środku tygodnia Poznaniacy odpadli zaś z Pucharu Polski po przegranej w ćwierćfinale z Górnikiem Zabrze 0:1.
– Cieszę się, że wygraliśmy i nie ze względu na to, że był to mój debiut, ale przede wszystkim na sytuację zespołu w tabeli oraz to, z kim graliśmy. Powiedziałem drużynie, że to wielki wyczyn, ale też tylko jeden mały krok do poprawy sytuacji, bo po tej kolejce zapewne dalej będziemy w strefie zagrożonej spadkiem. Dużo jeszcze przed nami, ale te trzy punkty coś dają. Przede wszystkim nadzieję, że jesteśmy w stanie iść w dobrym kierunku – powiedział Aleksandar Vuković.
Serb przyznał, że w swoim debiucie w Widzewie Łódź miał trochę szczęścia.
– Pewnie było go trochę więcej, niż miał poprzedni trener. Widzew we wcześniejszych meczach nie zawsze musiał przegrać, tak samo teraz nie musiał wygrać. To, co wezmę z tego meczu, to fakt, że mam do czynienia z drużyną o silnym charakterze i mentalności. Nie jest łatwo być pod taką presją, odpaść z Pucharu Polski, grać z mistrzem kraju, przegrywać 0:1 i odwrócić wynik – dodał szkoleniowiec.
Trener Lecha Poznań Niels Frederiksen ocenił, że był to wyrównany mecz, który mógł potoczyć się w każdą stronę i w jego opinii remis byłby sprawiedliwym wynikiem.
– Wygrał zespół bardziej skuteczny i efektywny w swojej grze – powiedział Duńczyk.
Szkoleniowiec tłumaczył, że był to czwarty mecz Lecha w ciągu 10 dni, dlatego musiał dokonać rotacji w składzie. Podkreślił jednak, że zmiennicy zaprezentowali się dobrze.
– To jest piłka nożna i kiedy panikujesz po dwóch porażkach, to źle się to kończy. Musimy kontynuować pracę i ciężko trenować – przekonywał trener Lecha.
Widzew Łódź dzięki zwycięstwu opuścił strefę spadkową i zajmuje 15. miejsce w tabeli ekstraklasy. Lech Poznań jest trzeci i ma trzy punkty straty do liderującego Zagłębia Lubin.
W następnym meczu PKO BP Ekstraklasy Widzew Łódź zagra na wyjeździe z Arką Gdynia, natomiast Lech Poznań również na wyjeździe zmierzy się z Zagłębiem Lubin.



























































Napisz komentarz
Komentarze