Bramki: 0:1 Sebastian Bergier (38-karny), 0:2 Emil Kornvig (89).
Żółta kartka – Wisła Płock: Wiktor Nowak, Rafał Leszczyński, Zan Rogelj. Widzew Łódź: Mariusz Fornalczyk, Sebastian Bergier, Stelios Andreou, Marcel Krajewski.
Sędzia: Patryk Gryckiewicz (Toruń). Widzów: 8 834.
Wisła Płock: Rafał Leszczyński – Marcus Haglind-Sangre, Marcin Kamiński, Nemanja Mijusković – Zan Rogelj (74. Kevin Custović), Dani Pacheco, Dominik Sarapata (46. Dominik Kun), Wiktor Nowak (74. Matchoi Djalo), Quentin Lecoeuche (86. Fabian Hiszpański) – Łukasz Sekulski, Deni Jurić (65. Giannis Niarchos).
Widzew Łódź: Bartłomiej Drągowski – Przemysław Wiśniewski, Christopher Cheng, Marcel Krajewski (90+5. Mateusz Żyro) – Mariusz Fornalczyk (79. Angel Baena), Lukas Lerager, Stelios Andreou, Juljan Shehu, Osman Bukari (90. Bartłomiej Pawłowski) – Emil Kornvig (90. Carlos Isaac), Sebastian Bergier (79. Andi Zeqiri).
W zespole Wisły trener Mariusz Misiura zrobił tylko jedną zmianę w porównaniu z poprzednim meczem z Piastem Gliwice. Zamienił Dominika Kuna na Dominika Sarapatę. W zespole Widzewa Igor Jovicević nadal szuka optymalnego składu drużyny. Na ławce posadził Carlosa Isaaca, Ricardo Visusa i Angela Baeno.
Płocczanie w tym roku pokonali Raków Częstochowa 2:1 i przegrali z Piastem Gliwice 0:1. Widzew Łódź nie wywalczył jeszcze punktów, przegrał obydwa pojedynki.
Pierwsze minuty spotkania pokazały, że emocje będą duże. W 7. min, po dośrodkowaniu Mariusza Fornalczyka, po uderzeniu głową Emila Kornviga piłka trafiła w poprzeczkę. W odpowiedzi po akcji Wisły minimalnie nad bramkę posłał piłkę Nemanja Mijusković.
Potem były wyraźne przestoje, obie drużyny grały piłką, ale żadna nie stworzyła groźnej podbramkowej sytuacji, a bramkarze nie musieli interweniować. Po pierwszej półgodzinie spotkania, nie było ani jednego celnego strzału, choć to goście zdominowali drużynę „nafciarzy”.
Tuż po 30. minucie gry, po akcji na polu karnym, piłkarze Widzewa sugerowali, że Marcus Haglind-Sangre zagrał ręką. Po sprawdzeniu VAR, sędzia Gryckiewicz zdecydował o rzucie karnym dla Widzewa. Stały fragment gry nie mógł od razu być wykonany, bo boisko zostało całkowicie zadymione. W 38. min Rafała Leszczyńskiego pokonał z 11 metrów Sebastian Bergier. Była to pierwsza strzelona bramka w sobotnich meczach ekstraklasy.
W 40. min tuż przed linią pola karnego, szarżował na bramkę Quentin Lecoeuche, który został brutalnie zatrzymany podcięciem przez Steliosa Andreou. To zagranie sędzia wycenił tylko na żółtą kartkę. W konsekwencji rzut wolny wykonywał Dani Pacheco, ale strzelona przez niego piłka poszybowała tuż nad poprzeczką.
Po przerwie zaatakowali gospodarze, ale nie byli skuteczni w swoich działaniach, a ich akcje zamykali obrońcy Widzewa albo piłka lądowała w rękach Bartłomieja Drągowskiego. Goście także nie próżnowali, bardzo chcieli, nie tylko wygrać, ale jeszcze pozbawić Wisłę tytułu drużyny, która traci najwyżej jedną bramkę w meczu. Blisko drugiego gola dla Widzewa był w 57. min Mariusz Fornalczyk.
Ponownie bardzo blisko zdobycia bramki goście byli w 68. min. Z kontrą wystartował Bergier, przerzucił do wybiegającego środkiem i niepilnowanego Oskara Bukariego, który nie oddał strzału, za to podał do Juliana Shehu. Albańczyk jednak przestrzelił. Bukari ponownie znalazł się sam na sam z bramkarzem w 78. min, ale tym razem na przeszkodzie do zdobycia gola stali obrońcy Wisły.
Wynik spotkania ustalił w 89. min Emil Kotnvig, który dostał podanie na czystą pozycję od Andiego Zeqiriego. Wisła straciła po raz pierwszy w tym sezonie dwa gole.
Ekstraklasa piłkarska - potknięcia lidera i wicelidera, przełamanie Widzewa (podsumowanie)
Piłkarze lidera ekstraklasy Jagiellonii Białystok zremisowali na wyjeździe z Cracovią 0:0 w 21. kolejce. Druga w tabeli Wisła Płock uległa u siebie 0:2 Widzewowi Łódź, dla którego to pierwsze punkty w tym roku. W meczu Zagłębia Lubin z Rakowem Częstochowa nie było goli.
Piłkarze z Białegostoku po zimowej przerwie najpierw wygrali na wyjeździe z Widzewem 3:1, a następnie u siebie z Motorem Lublin 4:1, ale w sobotę nie znaleźli sposobu na defensywę piątej w tabeli Cracovii.
- Biorąc pod uwagę, że graliśmy z dobrym zespołem, na trudnym terenie, a także biorąc pod uwagę końcówkę meczu, to myślę, że musimy ten punkt szanować. Zobaczymy, co nam da w perspektywie całego sezonu - ocenił trener Jagiellonii Adrian Siemieniec, dodając, że teraz jego drużyna koncentruje się na rozgrywkach Ligi Konferencji i czwartkowym spotkaniu z Fiorentiną.
Mimo remisu podopieczni Siemieńca (36 pkt) powiększyli przewagę nad wiceliderem Wisłą do trzech punktów. „Nafciarze” przegrali u siebie z bardzo wzmocnionym w zimowej przerwie Widzewem 0:2.
Bramki dla Łodzian zdobyli Sebastian Bergier z rzutu karnego w 38. minucie (to jego 11. ligowe trafienie) oraz w końcówce meczu sprowadzony niedawno Duńczyk Emil Kornvig, który w tym sezonie spisywał się znakomicie m.in. w Lidze Europy w barwach SK Brann.
Zwycięstwo Widzewa mogło być znacznie wyższe, ale goście m.in. trzy razy trafili w poprzeczkę, mieli też inne dogodne okazje. Podopieczni Igora Jovicevicia mają teraz 23 pkt i awansowali z przedostatniego na 14. miejsce.
Czwartego z rzędu meczu, a trzeciego pod wodzą trenera Łukasza Tomczyka, nie wygrał Raków. Tym razem wicemistrz Polski, obecnie szósty w tabeli (31), zremisował bezbramkowo w Lubinie z czwartym Zagłębiem (32).
– To był mecz do wygrania. Brakuje nam tego, aby otworzyć wynik, później byłoby łatwiej – przyznał szkoleniowiec gości.
Dzień wcześniej piłkarze Legii Warszawa, którzy na zwycięstwo w ekstraklasie czekają od 28 września, zremisowali na wyjeździe z GKS Katowice 1:1.
Legioniści w dwóch poprzednich spotkaniach, w których byli już prowadzeni przez zatrudnionego po zakończeniu rundy jesiennej Marka Papszuna, przegrali u siebie z Koroną Kielce 1:2 i zremisowali w Gdyni z Arką 2:2.
W Katowicach prowadzili po golu Wahana Biczachczjana w 26. minucie, ale w doliczonym czasie pierwszej połowy - również głową - wyrównał Borja Galan. W drugiej części nie było już emocji i wynik się nie zmienił.
Podopieczni Papszuna z dorobkiem 21 punktów zajmują obecnie przedostatnie, czyli 17. miejsce, natomiast GKS jest dziesiąty - 27.
Na siódmym plasuje się Korona (30), która w meczu prestiżowym dla kibiców obu klubów wygrała w Radomiu 2:0 po golach w pierwszej połowie Wiktora Długosza i Marcela Pięczka.
Nie brakowało nerwów i czerwonych kartek - jedną z nich ukarany został trener Radomiaka Goncalo Feio, a po końcowym gwizdku, przy zejściu do szatni, doszło do przepychanek między zawodnikami obydwu drużyn.
Zespół z Radomia plasuje się na dziewiątej pozycji - 27 pkt.
Na niedzielę zaplanowano trzy mecze, a 21. kolejkę zakończy poniedziałkowe spotkanie zamykającego tabelę Bruk-Betu Termaliki Nieciecza z trzecim Górnikiem. Zabrzanie w przypadku zwycięstwa zrównają się punktami z liderem. (PAP)
bia/ cegl/



























































Napisz komentarz
Komentarze