Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 21 lipca 2026 14:19
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Polska podzielona, ale nie skazana na wrogość. Napiórkowski: potrzebujemy szczepionki przeciw polaryzacji

Czy Polska naprawdę jest krajem ludzi nieżyczliwych, wiecznie skłóconych, patrzących na siebie spode łba jak bohaterowie politycznego westernu, w którym każdy nosi rękę przy kaburze? Prof. Marcin Napiórkowski, semiotyk kultury i dyrektor Muzeum Historii Polski, odpowiada przewrotnie: nie. Polska jest życzliwa. Tyle że ta życzliwość została zasłonięta przez hałas, algorytmy, polityczne plemiona i codzienną tresurę wzajemnej podejrzliwości.

Do księgarń trafia książka Marcina Napiórkowskiego „Polska jest życzliwa”, wydana przez Znak. To nie jest jednak pocztówka z lukrowanym uśmiechem ani poradnik pod hasłem „bądźmy mili dla siebie”. To raczej opowieść o pracy, którą trzeba wykonać na żywym organizmie społeczeństwa. Bo — jak mówi autor w rozmowie z Polską Agencją Prasową — życzliwość jest jak mięsień. Trzeba ją ćwiczyć.

Życzliwość, czyli solidarność bez fanfar

Napiórkowski przypomina, że życzliwość nie jest czymś obcym polskiej kulturze. Przeciwnie — tkwi głęboko w dawnym prawie gościnności, w doświadczeniu wspólnotowego pomagania sobie w kryzysach, w pamięci „Solidarności”, ale też w zwykłym codziennym odruchu: podać rękę, zauważyć człowieka, nie zostawić go samego.

To ważne, bo w ostatnich latach przywykliśmy opowiadać o sobie inną historię. Że Polacy są skłóceni. Że wszystko musi natychmiast przejść przez polityczny filtr. Że sąsiedzka rozmowa coraz częściej przypomina komentarze pod postem, gdzie wystarczy jedno zdanie, aby ktoś wyciągnął z kieszeni cały arsenał oskarżeń.

Napiórkowski proponuje inną perspektywę. Nie naiwną, lecz trudniejszą. Mówi, że życzliwość nie polega na udawaniu, że różnice nie istnieją. Polega na tym, żeby z tymi różnicami umieć żyć. Jak w dobrze napisanej partyturze — czasem głosy idą zgodnie, czasem w dysonansie, ale dopiero razem tworzą pełną opowieść.

Nieprzypadkowo autor przywołuje doświadczenie pracy nad musicalem „1989”, którego był współtwórcą. Musical — mówi Napiórkowski — wymusza wielogłosowość. Lech Wałęsa, Anna Walentynowicz, Jacek Kuroń: każdy ma własny motyw, własne brzmienie, własną rację. Dopiero gdy te głosy wybrzmią razem, zaczynamy rozumieć złożoność historii.

To cenna lekcja także dla lokalnych wspólnot. W Tomaszowie Mazowieckim, w powiecie, w małych ojczyznach, gdzie ludzie mijają się na tych samych ulicach, stoją w tych samych kolejkach, posyłają dzieci do tych samych szkół i spotykają się na tych samych uroczystościach. Tu polaryzacja nie jest abstrakcyjnym pojęciem z telewizyjnego studia. Tu może zatruć relacje sąsiedzkie, rodzinne i zawodowe.

Wirus z kosmosu, czyli horror, który dzieje się naprawdę

Jednym z najmocniejszych obrazów w rozmowie Napiórkowskiego z PAP jest metafora „wirusa z kosmosu”. Profesor sięga po język horroru, ale nie dla efektu. Horror — jak zauważa — często pokazuje najstarsze lęki i najgłębsze prawdy o wspólnocie.

Tym wirusem jest polaryzacja. Pasożyt karmiący się wrogością, nienawiścią, sensacją i skandalem. W świecie mediów społecznościowych jego naturalnym środowiskiem są algorytmy, które nagradzają to, co wywołuje natychmiastową reakcję: gniew, oburzenie, szyderstwo, poczucie moralnej wyższości.

To nie jest problem jednego środowiska politycznego. Napiórkowski wymienia Donalda Tuska, Jarosława Kaczyńskiego, Karola Nawrockiego i Włodzimierza Czarzastego nie po to, by ustawić ich w jednym szeregu winnych, ale by pokazać, że wirus polaryzacji próbuje mówić przez wszystkich. Polityków, dziennikarzy, artystów, naukowców i zwykłych użytkowników internetu.

W tym sensie spór publiczny zaczyna przypominać film Johna Carpentera: niby widzimy znajome twarze, ale coraz częściej mamy wrażenie, że mówi przez nie coś obcego. Coś, co każe nam traktować drugiego człowieka nie jak rozmówcę, ale jak zagrożenie.

Umieć się nie zgadzać

Jedna z najważniejszych myśli Napiórkowskiego brzmi: życzliwość i niezgoda nie są przeciwieństwami. Przeciwnie — mogą być najlepszym połączeniem.

Kiedy czytamy w internecie wpis osoby o innych poglądach, mamy dwie drogi. Możemy czytać w złej wierze, czyli tak, by każde zdanie przeciwnika wydawało się głupie, złe albo moralnie podejrzane. Możemy też czytać życzliwie, zakładając, że po drugiej stronie nie siedzi potwór, lecz człowiek. Człowiek, który może mieć inne doświadczenie, inne lęki, inną wiedzę albo po prostu inny punkt widzenia.

To nie oznacza zgody na wszystko. Nie oznacza rezygnacji z zasad, prawdy, odpowiedzialności czy stanowczości. W debacie publicznej obowiązuje przecież nie tylko wolność słowa, zapisana w art. 54 Konstytucji RP, ale także odpowiedzialność za słowo — zwłaszcza wtedy, gdy słowo może ranić, wykluczać albo podsycać nienawiść. Z kolei art. 1 Konstytucji przypomina, że Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli. Wszystkich, a nie tylko tych, którzy głosują, myślą i mówią tak jak my.

Życzliwość nie jest więc miękką watą cukrową. Bardziej przypomina pracę przy moście. Trzeba znać ciężar konstrukcji, naprężenia, pęknięcia i ryzyko zawalenia. Ale trzeba też wierzyć, że przejście na drugą stronę ma sens.

Uśmiech, który nie wyklucza

Napiórkowski zwraca uwagę na jeszcze jeden ważny znak naszych czasów: uśmiech. W Polsce uśmiech coraz częściej bywa politycznie obciążony. Stał się etykietą, obelgą, znakiem przynależności do jednego z obozów. A przecież uśmiech może znaczyć coś zupełnie innego.

Profesor odróżnia uśmiech satysfakcji od uśmiechu życzliwości. Ten pierwszy bywa wykluczający. Mówi: „nam się udało, a jeśli tobie nie, to pewnie twoja wina”. Ten drugi mówi: „widzę cię także w twojej porażce, lęku, biedzie, samotności i nie zostawię cię samego”.

To szczególnie ważne w lokalnej Polsce. W miastach takich jak Tomaszów Mazowiecki życzliwość nie musi mieć wielkich haseł. Czasem ma twarz nauczyciela, który zauważył wycofane dziecko. Sąsiadki, która zainteresowała się starszą osobą z klatki. Strażaka ochotnika, który jedzie w nocy do zdarzenia. Bibliotekarki, która robi z czytania małe święto. Wolontariusza, który nie pyta o poglądy, tylko o to, komu trzeba pomóc.

Właśnie takie drobne gesty tworzą tkankę społeczną. Nie są widowiskowe, nie wygrywają zasięgów, nie przebijają się przez algorytm jak polityczna awantura. Ale bez nich wspólnota usycha.

Świętować razem, nie przeciw komuś

W rozmowie pojawia się również wątek świąt narodowych. Napiórkowski zauważa, że jako społeczeństwo tracimy umiejętność wspólnego świętowania. Nie zawsze wiemy, co zrobić z 11 listopada, 2 maja czy innymi datami, które mogłyby być przestrzenią spotkania.

To mocne spostrzeżenie. Polska pamięć historyczna często świetnie radzi sobie z żałobą, martyrologią i upamiętnianiem klęsk. Gorzej bywa z radością, wspólnym śpiewem, stołem, ulicą, piknikiem, biblioteką, szkołą, domem kultury. Z takim świętowaniem, które nie służy temu, by komuś coś udowodnić, ale by przez chwilę zobaczyć w sobie wspólnotę.

Tu jest ogromne pole działania dla samorządów, szkół, instytucji kultury, organizacji społecznych i lokalnych mediów. Wspólnota nie rodzi się sama. Potrzebuje miejsc. Potrzebuje rytuałów. Potrzebuje okazji, by ludzie mogli być razem bez partyjnych sztandarów nad głowami.

Nie chodzi o sztuczne pojednanie ani o „wszyscy się kochajmy” śpiewane fałszywie na trzy głosy. Chodzi o stworzenie takich przestrzeni, gdzie można się różnić bez natychmiastowego sięgania po pogardę.

Polska jako dobre miejsce do życia — ale nie powód do samozadowolenia

Napiórkowski nie ucieka też od pytania, czy Polska jest obiektywnie dobrym miejscem do życia. Odpowiada: tak. Jeśli spojrzymy globalnie na bezpieczeństwo, długość życia, dochody, śmiertelność niemowląt czy rozwój po 1989 roku i po wejściu do Unii Europejskiej, Polska przeszła ogromną drogę.

Ale natychmiast dodaje rzecz kluczową: statystyka nie może być plastrem na czyjeś konkretne cierpienie. To, że kraj rozwija się dobrze, niewiele pocieszy samotną matkę z dwójką dzieci, osobę bez pracy, seniora czekającego miesiącami na specjalistę czy rodzinę, której codzienność rozbija się o ceny, chorobę i samotność.

W tym miejscu jego opowieść o życzliwości staje się najbardziej konkretna. Życzliwość nie jest estetyką dobrego nastroju. Jest sposobem organizowania życia społecznego tak, by człowiek w kryzysie nie słyszał: „radź sobie sam”.

Szczepionka przeciw rozpadowi

„Polska jest życzliwa” brzmi jak zdanie optymistyczne, ale w gruncie rzeczy jest też ostrzeżeniem. Bo jeśli życzliwości nie będziemy ćwiczyć, zwycięży jej przeciwieństwo: obojętność, pogarda, automatyczne czytanie innych w złej wierze.

Napiórkowski mówi o potrzebie regulacji platform społecznościowych, najpewniej na poziomie europejskim. Porównuje obecny model działania mediów społecznościowych do sytuacji, w której ktoś dodawałby heroinę do płatków kukurydzianych, bo zwiększa to sprzedaż. Mocne porównanie, ale trudno nie zrozumieć intencji: skoro mechanizmy cyfrowe uzależniają nas od gniewu, trzeba przestać udawać, że to wyłącznie kwestia indywidualnej silnej woli.

Jednak regulacje to tylko część odpowiedzi. Druga część zaczyna się bliżej — przy rodzinnym stole, w szkole, w pracy, na lokalnym forum, w komentarzu pod artykułem, w rozmowie z kimś, kto myśli inaczej. To tam można codziennie ćwiczyć mięsień życzliwości.

Nie po to, żeby zrezygnować z własnych poglądów. Po to, żeby nie oddać własnego języka wirusowi, który żywi się nienawiścią.

Puenta

W świecie, który coraz częściej przypomina rozkręcony do granic możliwości feed, życzliwość może wyglądać staroświecko. Trochę jak list pisany piórem w epoce krótkich, nerwowych komunikatów. Ale może właśnie dlatego jest tak potrzebna.

Bo Polska nie stanie się życzliwa od wielkiego hasła na plakacie. Stanie się taka wtedy, gdy zaczniemy ją praktykować. Zdanie po zdaniu. Rozmowa po rozmowie. Komentarz po komentarzu. Sąsiedztwo po sąsiedztwie.

Jak mięsień.

A mięsień, którego się nie używa, słabnie.


Źródło

Na podstawie rozmowy Anny Kruszyńskiej z prof. Marcinem Napiórkowskim dla Polskiej Agencji Prasowej.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Mateusz Morawiecki zapewnia, że nie zamierza odchodzić z Prawa i Sprawiedliwości. Deklaruje lojalność wobec partii, Jarosława Kaczyńskiego i całego „obozu patriotycznego”. Jednocześnie nie chce rezygnować ze stowarzyszenia „Rozwój Plus”, które kierownictwo PiS najwyraźniej uznało za potencjalne centrum niezależnej działalności politycznej. Data dodania artykułu: 21.07.2026 13:02
Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie

Dziś jest wtorek, 21 lipca, dwieście drugi dzień 2026 roku. Do końca roku pozostały 163 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.38, a zajdzie o godz. 20.45. Imieniny obchodzą Andrzej, Benedykt, Daniel, Ignacy, Jan, Julia i Wiktor. Data dodania artykułu: 21.07.2026 09:18
Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie

CBOS: Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania; spadki Tuska i Trzaskowskiego

Prezydent Karol Nawrocki pozostaje w lipcu liderem rankingu zaufania do polityków, ufa mu 55 proc. badanych - wynika z sondażu CBOS. Najwięcej - po 6 pkt proc. - stracili w tym miesiącu premier Donald Tusk i prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Premierowi ufa 32 proc., prezydentowi stolicy - 34 proc. Data dodania artykułu: 20.07.2026 14:06
CBOS: Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania; spadki Tuska i Trzaskowskiego

Dziś w kraju i na świecie. Od „Mazurka Dąbrowskiego” po lądowanie człowieka na Księżycu

Dziś jest poniedziałek, 201. dzień roku. Do jego końca pozostały 164 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.37, a zajdzie o godz. 20.46. Imieniny obchodzą: Czesław, Czesława, Hieronim, Małgorzata, Leon, Leona, Ludwika i Remigiusz. Data dodania artykułu: 20.07.2026 08:13
Dziś w kraju i na świecie. Od „Mazurka Dąbrowskiego” po lądowanie człowieka na Księżycu

Dziś w kraju i na świecie. Niedziela, 19 lipca

Dziś jest niedziela, 19 lipca – dwusetny dzień 2026 roku. Do jego końca pozostało 165 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.35, a zajdzie o godz. 20.47. Imieniny obchodzą dziś Wincenty, Marcin, Teodor i Ambroży. Data dodania artykułu: 19.07.2026 14:15
Dziś w kraju i na świecie. Niedziela, 19 lipca

17 lipca w historii. Od Brunona Jasieńskiego i Wojciecha Kilara po GPS, „Misia” i „Żółtą łódź podwodną”

Piątek, 17 lipca, jest 198. dniem 2026 roku. Do jego końca pozostaje 167 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.33, a zajdzie o godz. 20.49. Imieniny obchodzą dziś: Aneta, Konstancja, Marcelina, Jadwiga, Andrzej, Bogdan, Feliks oraz Leon. Data dodania artykułu: 17.07.2026 11:22
17 lipca w historii. Od Brunona Jasieńskiego i Wojciecha Kilara po GPS, „Misia” i „Żółtą łódź podwodną”

16 lipca w historii. Od Henryka Sławika i Grzegorza Przemyka po Coldplay, Cream i wielkie pytania o polski wymiar sprawiedliwości

Dziś jest czwartek, 16 lipca, sto dziewięćdziesiąty siódmy dzień 2026 roku. Słońce wzeszło o godz. 4.32, a zajdzie o 20.50. Imieniny obchodzą dziś między innymi Maria, Marika, Bartłomiej, Andrzej, Stefan, Benedykt, Walenty i Walentyn. Data dodania artykułu: 16.07.2026 08:22
16 lipca w historii. Od Henryka Sławika i Grzegorza Przemyka po Coldplay, Cream i wielkie pytania o polski wymiar sprawiedliwości

15 lipca w kraju i na świecie. Grunwald, „Rota”, epidemia ospy i muzyka, która zmieniała epoki

Dziś jest środa, 15 lipca – sto dziewięćdziesiąty szósty dzień 2026 roku. Do jego końca pozostało 169 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.30, a zajdzie o 20.51. Imieniny obchodzą dziś: Henryk, Włodzimierz, Dawid, Roksana, Anna, Daniel, Ignacy oraz Włodzimir. Data dodania artykułu: 15.07.2026 07:53
15 lipca w kraju i na świecie. Grunwald, „Rota”, epidemia ospy i muzyka, która zmieniała epoki

Polecane

70 milionów za oddanie szpitala? Konsolidacyjna marchewka już wisi. Tomaszów musi uważać, by nie zostać z samym kijem

70 milionów za oddanie szpitala? Konsolidacyjna marchewka już wisi. Tomaszów musi uważać, by nie zostać z samym kijem

Od 1 lipca szpitale mogą składać wnioski o pieniądze na inwestycje związane z konsolidacją. Do podziału jest ponad 1,1 miliarda złotych, a pojedynczy projekt obejmujący połączenie kilku podmiotów może otrzymać nawet 70 milionów (nie znaczy to jednak, że je otrzyma lub otrzyma w takiej wysokości). W Tomaszowie Mazowieckim natychmiast pojawia się jednak pytanie zasadnicze: czy konkurs Ministerstwa Zdrowia ma służyć rozwojowi Tomaszowskiego Centrum Zdrowia, czy stanie się finansową przynętą ułatwiającą sprzedaż szpitala i oddanie nad nim kontroli łódzkiemu ośrodkowi akademickiemu? Data dodania artykułu: Wczoraj, 21:00 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 2
„Wejście smoka” wraca na wielki ekran. Bruce Lee ponownie w kinie Helios Koniec lekarskiej „akordówki”? Tusk zapowiada zmiany. W tomaszowskim szpitalu taki system już działa Jakie parapety wewnętrzne wybrać w Warszawie do nowoczesnego domu Planowane wyłączenia prądu w Tomaszowie i regionie. Sprawdź daty i miejscowości 1 sierpnia w Tomaszowie Mazowieckim. Obchody 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie Poseł obiecuje leczenie. Szpital odsyła pacjentkę. NFZ potwierdza: pieniądze się skończyły Radny zamówił dwanaście lat papierów. Za urzędniczy maraton zapłacą mieszkańcy 21 lipca w Tomaszowie Mazowieckim odbędą się próby systemu alarmowego CKD wstrzymuje przyjęcia pacjentów onkologicznych. Czy to ten szpital ma gwarantować Tomaszowowi „większą dostępność” leczenia? 70 milionów za oddanie szpitala? Konsolidacyjna marchewka już wisi. Tomaszów musi uważać, by nie zostać z samym kijem Chłodniej, wietrznie i z przelotnym deszczem. Prognoza pogody na 21 i 22 lipca
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama
Reklama
Reklama Twój Sklep MEydczny
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Patryk słowik z Kanału Zero, oprócz tego, co napisał, powinien jeszcze doradzić temu posłowi pilną wizytę (lub wg zeszytu KO) i intensywne leczenie u dobrego specjalisty w zakresie psychiatrii. PS. Takich przypadków w KO do takiego leczenia jest w tej KO znacznie więcej. Źródło komentarza: Poseł obiecuje leczenie. Szpital odsyła pacjentkę. NFZ potwierdza: pieniądze się skończyły Autor komentarza: jackTM Treść komentarza: Zacznę od tego że owszem popieram każdą działalność promującą sport wśród dzieci, ale dlaczego nazwa klubu ma być dzieciom wpajana na piknikach ( uczą się "fair play" czy wpajane jest im kibicowanie jednej drużynie?). Z tego co od lat widzę, to kibicowanie w Polsce ma coraz mniej ze sportem, a więcej z bandytką i obawiam się że najmłodsi już tym mogą "nasiąkać" właśnie w czasie takich imprez. Nie można nazwać takiej imprezy nie wiem, np. "Wszyscy kopiemy piłkę"?. P.S Czy kibice innych drużyn z dziećmi będą mile widziani? Źródło komentarza: Spółdzielnia ostrzega, a Widzew odpowiada: dzieci zostawcie w spokoju Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Mój dodatkowy wpis do wpisu poprzedniego. Najpierw cytat z materiału powyżej. "Koncepcję przejęcia lub konsolidacji TCZ z łódzką placówką forsują przede wszystkim parlamentarzysta Koalicji Obywatelskiej oraz radni KO w Radzie Powiatu Tomaszowskiego. Wsparcie dla rozpoczęcia tego procesu płynie również ze strony części radnych Prawa i Sprawiedliwości." Dla przygłupów, którzy szykują zacytowany powyżej numer, proponuję reklamę pewnego leku, zamieszczoną na tym portalu powyżej: łatwa ulga na zaparcia. Źródło komentarza: CKD wstrzymuje przyjęcia pacjentów onkologicznych. Czy to ten szpital ma gwarantować Tomaszowowi „większą dostępność” leczenia? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Uniwersyteckie CKD w Łodzi, które przestaje przyjmować chorych, bo nie ma kasy i TCZ w Tomaszowie, to (w przenośni) takich dwóch braci, z których każdy nie ma jednej nogi i obydwaj chodzą o kulach. W takiej sytuacji ktoś debilowaty (w tym wypadku ryży donek i tomaszowski, parlamentarny głupek poseł) mówi im: trzymajcie się razem i wtedy razem będziecie chodzili bez kul. Źródło komentarza: CKD wstrzymuje przyjęcia pacjentów onkologicznych. Czy to ten szpital ma gwarantować Tomaszowowi „większą dostępność” leczenia? Autor komentarza: prresident Treść komentarza: presydent przekazał dane mieszkańców w pandemi na pocztę na pendrive to i tu wszystko jest możłiwe Źródło komentarza: Spółdzielnia ostrzega, a Widzew odpowiada: dzieci zostawcie w spokoju Autor komentarza: Daria Treść komentarza: Wyciąć te zagrażające drzewa, zdrowie jest najważniejsze. Źródło komentarza: Silny wiatr nad Nagórzycami. Niebezpieczny konar zawisł nad ścieżką rowerową
Reklama
Reklama
Profilowana poduszka do siedzenia SEAT COMFORT

Profilowana poduszka do siedzenia SEAT COMFORT

Cena: Do negocjacji Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientówWygodna pozycja siedzącaOchrona przed napięciami mięśniowymiOdciążenie kręgosłupaSeat Comfort to idealne rozwiązanie dla osób szukających komfortu i prawidłowego ułożenia ciała podczas siedzenia. Dostosowująca się do ciężaru użytkownika pianka z pamięcią kształtu umożliwia właściwą pozycję i równomierne rozłożenie ciężaru ciała. Dzięki temu odciążony jest kręgosłup, co niweluje odczucie zmęczenia podczas czynności wykonywanych na siedząco. W zajęciu prawidłowej pozycji pomagają dodatkowe wyprofilowania pod uda.Poduszka uniwersalna ze względu na swoją elastyczność i możliwość dopasowania do miejsca, w którym jest stosowana. Idealna do wykorzystania w domu, pracy, samochodzie lub na wózku inwalidzkim. Spód wykonany jest z materiału antypoślizgowego, dzięki czemu poduszka nie przesuwa się i w przeciwieństwie do innych tego typu wyrobów, doskonale działa ze śliskimi powierzchniami (np. metal, tworzywo sztuczne).Wskazania: Profilaktyka w powstawaniu odleżyn, przeciążenie odcinka lędźwiowego kręgosłupa, choroba zwyrodnieniowa kręgosłupa, wymuszona długotrwała pozycja siedząca.Przeciwwskazania: Nie stwierdzonoKonserwacja: Pianka z pamięcią kształtu nie nadaje się do prania. Pokrowiec zewnętrzny jest zdejmowalny i może być prany w temperaturze do 30°C/ 86°F. Ze względu na sposób transportu, poduszka po wyjęciu z opakowania może mieć "zapach fabryczny". Aby zniknął, przed pierwszym użyciem, wystarczy przewietrzyć poduszkę.Skład:Poduszka: 100% PUPoszewka (góra i boki): 93% poliester, 7% spandex, z uchwytem z bokuPoszewka (spód): 100% poliester z kropkami antypoślizgowymiWymiary: 45X 37X9cmGęstość: 45kg/m3

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama