Badanie przeprowadzone na zlecenie serwisu ChronPESEL.pl oraz Krajowego Rejestru Długów pokazuje, że 34 procent ankietowanych otrzymało podejrzaną wiadomość albo telefon. Dwanaście procent badanych spotkało się z takim zdarzeniem jeden raz, ale aż 22 procent – kilkukrotnie.
To już nie jest margines cyfrowego świata ani problem dotyczący wyłącznie osób, które „nie znają się na komputerach”. Oszustwo internetowe weszło do codzienności równie pewnym krokiem, jak kiedyś telefon stacjonarny, karta płatnicza czy bankowość elektroniczna. Różnica polega na tym, że za ekranem może siedzieć ktoś, kto cierpliwie buduje scenariusz, naciska odpowiednie emocjonalne guziki i czeka na jeden błąd.
Młodzi odbierają najwięcej podejrzanych wiadomości
Najczęściej kontakt z próbą podszycia się pod instytucję deklarowały osoby w wieku od 18 do 24 lat. Takiej sytuacji doświadczyło aż 43 procent najmłodszych respondentów. W grupie osób mających od 35 do 44 lat odsetek ten wyniósł 41 procent.
Wśród seniorów powyżej 65. roku życia podejrzany kontakt zgłosiło 16 procent badanych. Nie oznacza to jednak, że starsi ludzie są bezpieczniejsi. Mogą po prostu rzadziej korzystać z bankowości mobilnej, komunikatorów i mediów społecznościowych. Gdy oszuści już do nich docierają, często wykorzystują wyjątkowo brutalne scenariusze: informację o wypadku wnuka, rzekomą akcję policji, zagrożenie pieniędzy na koncie albo konieczność natychmiastowej zapłaty.
Co ciekawe, próby oszustwa częściej deklarowali mężczyźni – 41 procent, wobec 28 procent kobiet. Najczęściej podejrzane wiadomości i połączenia otrzymywali również respondenci z wyższym wykształceniem. W tej grupie było to 40 procent badanych.
To ważny sygnał: dyplom, wiek i doświadczenie zawodowe nie stanowią cyfrowej kamizelki kuloodpornej. Oszuści nie polują wyłącznie na niewiedzę. Polują przede wszystkim na pośpiech, strach, chciwość, poczucie obowiązku i automatyczne zaufanie do instytucji.
Telefon z banku, który nie jest z banku
Jedną z najgroźniejszych metod pozostaje tak zwany spoofing, czyli podszywanie się pod prawdziwy numer telefonu. Na ekranie może pojawić się numer banku, urzędu albo innej znanej instytucji, choć w rzeczywistości dzwoni przestępca. Policja przypomina, że oszuści są mistrzami socjotechniki: wywołują presję, informują o rzekomym zagrożeniu konta, żądają kodu BLIK, danych logowania albo instalacji programu umożliwiającego zdalny dostęp do telefonu czy komputera.
Pojawiają się również fałszywe wiadomości dotyczące Profilu Zaufanego. Przestępcy wysyłają e-maile informujące o rzekomym logowaniu z nowego urządzenia, a następnie podają numer telefonu, pod który przestraszona osoba ma zadzwonić. Dalej scenariusz biegnie jak po sznurku: „konsultant” ostrzega przed kradzieżą danych, zapowiada kontakt banku i próbuje przejąć kontrolę nad pieniędzmi ofiary.
W ostatnich miesiącach ostrzegano także przed wiadomościami rozsyłanymi przez osoby podszywające się pod funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji. Fałszywe SMS-y i e-maile zawierają groźby, wezwania albo informacje o rzekomym postępowaniu. Policja podkreśla wprost, że funkcjonariusze nie żądają w ten sposób kodów BLIK, danych kart, kryptowalut ani przekazania gotówki.
Cyberoszust działa jak aktor w dobrze napisanym thrillerze
Mechanizm oszustwa zwykle jest podobny. Najpierw pojawia się emocja: strach, pośpiech albo obietnica łatwego zysku. Następnie „rozwiązanie”, które trzeba wykonać natychmiast. Nie wolno się rozłączać, nie wolno nikomu mówić, nie ma czasu na sprawdzanie informacji.
To nie przypadek. Chwila refleksji jest największym wrogiem oszusta.
Przestępcy coraz częściej wykorzystują także sztuczną inteligencję, przejęte konta w mediach społecznościowych oraz spreparowane nagrania głosu. Podszywają się pod członków rodziny, znajomych, pracowników banków i przedstawicieli instytucji. Policja wskazuje, że brak silnych haseł oraz uwierzytelniania dwuskładnikowego ułatwia przejmowanie profili, z których następnie rozsyłane są prośby o szybki przelew lub kod BLIK.
Tomaszów Mazowiecki nie jest cyfrową wyspą
Mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego otrzymują takie same fałszywe wiadomości jak mieszkańcy Warszawy, Krakowa czy małej miejscowości na drugim końcu Polski. Oszuści działają masowo. Wysyłają tysiące SMS-ów o niedopłacie za prąd, przesyłkę, mandat, podatek albo świadczenie. Wystarczy, że kilka osób kliknie w link.
Szczególnie niebezpieczne są sytuacje, w których przestępca zna imię, nazwisko, adres albo inne dane ofiary. Takie informacje mogą pochodzić z wycieków danych, mediów społecznościowych, ogłoszeń internetowych albo publicznie dostępnych rejestrów. Sama znajomość naszych danych nie jest więc dowodem, że rozmawiamy z prawdziwym urzędnikiem, policjantem czy pracownikiem banku.
Nie należy również ufać numerowi widocznemu na ekranie telefonu. Najbezpieczniej przerwać rozmowę, odczekać chwilę i samodzielnie zadzwonić pod oficjalny numer instytucji, wpisany ręcznie lub znaleziony na jej stronie internetowej.
Co zrobić, gdy pojawi się podejrzana wiadomość?
Najważniejsza zasada brzmi: nie działać pod presją czasu. Nie należy klikać w przesłany link, instalować wskazanej aplikacji, podawać hasła, kodu BLIK, numeru karty ani kodu zabezpieczającego.
Podejrzanego SMS-a można bezpłatnie przekazać do CERT Polska na numer 8080. Wiadomość należy przesłać w całości, bez usuwania linku i pozostałej treści. Incydenty internetowe można również zgłaszać poprzez serwis CERT Polska.
Jeżeli doszło już do przekazania danych lub pieniędzy, trzeba natychmiast skontaktować się z bankiem, zastrzec dostęp do rachunku i zgłosić sprawę Policji. Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości podkreśla, że szybkość reakcji może mieć kluczowe znaczenie dla zablokowania transakcji albo zabezpieczenia środków.
Próba wyłudzenia pieniędzy może wyczerpywać znamiona oszustwa określonego w art. 286 Kodeksu karnego. W zależności od sposobu działania sprawcy w grę mogą wchodzić także inne przestępstwa, między innymi bezprawne uzyskanie informacji, kradzież tożsamości czy nieuprawniony dostęp do systemu informatycznego.
Strach jest uzasadniony, ale panika pomaga przestępcom
Aż 70 procent respondentów obawia się, że w przyszłości może paść ofiarą cyberoszustwa. Dwadzieścia dwa procent badanych mówi o tym zdecydowanie, a 48 procent przyznaje, że raczej odczuwa takie zagrożenie.
Ten niepokój nie jest bezpodstawny. Państwowy portal cyber.gov.pl informuje, że w 2025 roku w Polsce obsłużono ponad 272 tysiące incydentów cyberbezpieczeństwa. CERT Polska blokuje także miliony prób wejścia na fałszywe strony służące do wyłudzania danych.
Nie oznacza to jednak, że jesteśmy bezbronni. Najskuteczniejszą ochroną pozostaje zasada, która brzmi niemal staroświecko, ale w cyfrowym świecie jest bezcenna: zatrzymaj się, sprawdź i dopiero potem działaj.
Bo prawdziwy bank nie obrazi się, gdy się rozłączymy. Prawdziwy policjant n



Napisz komentarz
Komentarze