Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 lipca 2026 15:45
Reklama
Reklama

Tajlandia (Chiang Rai, Chiang Mai) - krejzolskie budowle i sposoby na darmowe jedzenie

Zainteresowanie rzeczami na literę "M" przeszło mi w drodze powrotnej do Chiang Rai. Na turystycznej mapce okolic tego, w miarę nowoczesnego, biorąc pod uwagę jego rozmiary, miasteczka, znalazłem kilka wodospadów, eko-plantacji, wiosek plemiennych i świątyń. Zmiana z "M" na "W" byłaby, jednak, zbyt drastyczna. Tym bardziej, że wodospadów się ostatnimi czasy naoglądałem i, przez najbliższe kilka tygodni, z pewnością żaden nie zrobi na mnie większego wrażenia niż woda płynąca z odkręconego kranu. Kontaktów z rolnictwem, po uganianiu się za głupimi kwiatkami przez bezkresne pola ryżowe i rzęsisty deszcz również miałem dosyć. Zdecydowałem się więc na odwiedzenie wioski plemienia Karen - jednej z rzekomych perełek niegdysiejszego Królestwa Lanna.

 

Kiedy dojechałem na miejsce, zastała mnie mało przyjemna i niecodzienna niespodzianka. Wiedziałem, że turystyka w Tajlandii jest bardzo ważną gałęzią przemysłu, ale że po przejechaniu kilku szutrowych dróżek znajdę się w miejscu przypominającym hotelowe lobby? Usiadłem na wygodnej kanapcę, próbując ogarnąć co się wokół mnie dzieje. Teoretycznie, powinienem być we wsi zamieszkałej przez plemie, którego kobiety znane są z dekorowania długich, łabędzich szyi złotymi obręczami.

 

Praktycznie, u bram wioski, zamiast totemu zastałem kawiarnię i kasę biletową. Nawet nie wiem ile kosztował wstęp do środka, ale zwiałem stamtąd jak najszybciej przekonany, że jakbym chciał obejrzeć sobie show to rozejrzałbym się za jakimś teatrem, lodowiskiem, czy..... poleconym mi przez znajomego w Sajgonie ping-pongiem ;-).

 

Zostały zatem świątynie. Zaintrygowała mnie szczególnie ta, która najprawdopodobniej, wkrótcę stanie się symbolem Chiang Rai. Wkrótcę ponieważ od 1997 roku, ponad 60-osobowa ekipa artystów, rzeźbiarzy, budowniczych, złotych rączek i tych, którzy chcą po prostu się przysłużyc dla dobra ogólnego, nadal pracuje nad jej ukończeniem. Ostatecznego terminu oddania obiektu do użytku nie ma. Biała Świątynia jest, jednak wyjątkowa w swojej wyjątkowości.

 

Wat Rong Khun - na pierwszy rzut oka nieco kiczowaty, ale...

 

To upust masochistyczno-hedonistycznej fantazji tajskiego artysty Ajarna Chalermchaia, który znudzony monotonią i staromodnością tajskiej sztuki, za cel życia, postawił sobie wybudowanie buddyjskiego pomnika przełomu XX i XXI wieku. Efekt, na pierwszy robi wrażenie kiczowatego, jakby odlanego z gipsu budynku skonstruowanego na zasadzie "tu przyklej, tam doklej". Po bliższym kontakcie, jednak, uderza już obrazoburczością. Dalej, w miarę przyglądania się poszczególnym elementom, stopniowo zaczyna zachwycać pomysłowością, bogactwem detali, symboliką, temperamentem i odwagą artysty.

 

... U nas diabeł kusił odrdzewiaczem. W Chiang Rai, jest on nieco bardziej wyrozumiały.

 

Co robi butelka whisky przyklejona do czerwonej głowy symbolicznego, wodzącego na pokuszenie demona? Dlaczego w elewacji głównego budynku brakuje tradycyjnych złotych akcentów? Zamiast tego, to właśnie bogato zdobione toalety pomalowane są na ten królewski kolor. Powolne wejście do samego ubosotu (głównej sali modlitw) wiodące przez las gipsowych rąk cierpiętników próbujących wydostać się z piekieł ma wywołać katharsis - tak potrzebny do oświecenia. Nie byłoby Nirvany bez walki, którą artysta obrazuje przy pomocy.... kreskówkowych postaci zmagających się z machinami i potworami gdzieś w kosmosie. Takie rysunki znajdują się właśnie w głównej sali modlitewnej naprzeciw spokojnie medytującego, klasycznego już, posągu Buddy.

 

Droga do Nirvany?

 

Niezależnie od tego czy ostateczne wrażenie przechyla się bardziej w stronę kiczowatości , profanacji czy zachwytu, dla większości mieszkańców Chiang Rai, Wat Rong Khun, stanowi powód do dumy. Wyjątkowości Białej Świątyni, dopełnia jeden szczegół - brak mnichów. Być może, spowodowane jest to właśnie faktem, że świątynia nie została jeszcze ukończona. Być może, misterne prace Chalermchaia pozostawią po sobie jedynie pomnik i pamiątkę cierpień poniesionych podczas dążenia do jego osobistej Nirvany. Być może, po prostu brakuje chętnych techno-mnichów, którzy widzieliby jakiekolwiek powiązanie pomiędzy Buddą a Batmanem.

 

Wstęp do Wat Rong Khun jest darmowy, ale.... trzeba minąć piekło.

 

Po wizycie w Wat Rong Khun miałem jeszcze trochę czasu by zdać motor. W końcu 24 godziny to 24 godziny. Dodać do tego kwadrans akademicki, albo ze trzy i zawsze można jakoś usprawiedliwić spóźnienie - np. tym, że wszyscy pod prąd jechali. Na śniadanie udałem się na targ. Bogactwo produktów mnie po prostu przytłoczyło. Nie mogłem się zdecydować na co mam ochotę. Do tego jak tu spokojnie, w takim tłumie wybrać najlepsze i najświeższe spośród egzotycznie wyglądających i jeszcze lepiej smakujących owoców? Jak tu wybrać tę właściwą babuszkę? Po degustacji liczi i bananów z kilkunastu straganów, nie byłem już głodny.

 

Sposób na darmowe jedzenie w Tajlandii nr 1 - spacer po targu i degustacja pojedynczych produktów.

 

Z drugiej strony, nie wypada wychodzić z targu z pustymi rękoma. Za zawrotną kwotę 15 bahtów (1.5 zł), zrobiłem więc zapasy na dalszą drogę w postaci prawie kilograma gumijagód (mangostanów) i kilku sapodilli. Trzy razy niższa cena spowodowana była niewyczuwalną w smaku wczorajszością owoców. I nic to, że kupował je falang - podobnie jak na innych straganach, i tutaj była metka zobowiązująca do traktowania Tajów i obcokrajowców na równi.

 

Prowiant na drogę - gumijagody (mangostany) i krzyżówki kiwi z kartoflem (sapodille)

 

[eklama]

 

 

 

Nie byłoby też śniadania bez kawy. Wśród wielu lokali, moją uwagę przyciągnął widoczny przez szybę starszy pan siedzący nad laptopem z wielkim napisem "Free tourist information". Po krótkiej rozmowie na różne tematy, pan zapytał czy nie chcę zostać w Chiang Rai i zająć się pracą w jednej ze szkół średnich. Pomyślałem - "dobre pieniądze w stosunku do cen, wszystko jest pod ręką - tak, Tajlandia mogłaby być moim domem". Nie potrafiłem, jednak dać natychmiastowej odpowiedzi. Mój rozmówca wręczył mi swoją wizytówkę, oraz numer telefonu swojej koleżanki zajmującej się lokalnym działem edukacji na wypadek jakbym się namyślił.


Z kontaktów nie skorzystałem. Nie to, że mi się w Chiang Rai nie podobało. Przeciwnie - byłem zachwycony, ale kiedy po oddaniu skuterka kierowałem się na główną drogę, przypomniało mi się, że takie podniecenie towarzyszy mi zazwyczaj przez kilka pierwszych dni w nowym kraju. Później przychodzą myśli typu "jeszcze tu wrócę", zupełnie przyćmione kolejnym zachwytem związanym w znalezieniu się w nowym świecie i nowej rzeczywistości.

 

Przez pierwsze dni w nowym kraju, prawie zawsze jestem na lekkim haju.

 

 

W odróżnieniu od mojego pierwszego dnia w Krainie Uśmiechów, tym razem, nie musiałem długo czekać na stopa. Od razu, zatrzymał się stary Nissan. Kierowca, który wielokrotnie podkreślał ekologiczne metody uprawy swoich ananasów, zaprosił mnie do środka. Po dwudziestu minutach jazdy, podczas której bardzo starał się mówić po angielsku i, wręcz przepraszał za mało wydajną klimatyzację (co akurat dla mnie było sporym plusem), zanim odbił w lewo, dał mi jeden ze swoich produktów rolnych do spróbowania.

 

Po krótkiej przerwie na drugie śniadanie, które było słodsze niż dostępne u nas, zapuszkowane i słodzone produkty, poszedłem za skrzyżowanie. Tam, długi czas nie mogłem nikogo zatrzymać. W końcu, kilku Tajów zapytało się co robię. Powiedziałem, że próbuję dostać się do Chiang Mai. Panowie byli tak mili, że zatrzymali dla mnie niebieskiego Songthaewa - muła w świecie motoryzacji, czyli kolorowego busa przypominającego skrzyżowanie tuk-tuka z pickupem. Na laotańskie hasło "bor mi ngen", kierowca popatrzył się przez chwilę, zapytał czy żartuję i zaprosił do środka.

 

Godzinę później byliśmy na terminalu w jakimś małym miasteczku, którego nie było na mojej mapie. Zostałem przekazany kolejnemu kierowcy Songthaewa - tym razem żółtego jak Pszczółka Maja, rechoczącego jak Kermit Żaba, diesla. Z kilkoma podskokami na nielicznych wybojach nieco zakręconej ale świecącej nowością i czystością drogi, dojechaliśmy do Chiang Mai.

 

 

Muł to mieszanka konia z osłem. Songthaew to taki mechaniczny muł.



Znów zaburczało mi w żołądku. Znów, dochodząc do budek z szybkim jedzeniem, nie wiedziałem na co się zdecydować. Podobnie jak podczas porannej wizyty na targu, próbując po trochu wszystkiego co nie było zupką od ulicznych kramikarzy, zafundowałem sobie darmowe śniadanie. Na deser, chciałem kupić kilka pomarańczy. Przypomniało mi się, że od kilku miesięcy, albo ich w ogóle nie widziałem, albo moja uwaga skupiona była głównie na bardziej kolorowych owocach o ciekawszych kształtach i kolorach innych niż zielony. Przez chwilę żałowałem, że nie zabrałem ze sobą choć jednej z 5-kilogramowych skrzynek, które dostałem z okazji Chińskiego Nowego Roku.

 

Przechodząc obok pani sprzedającej pomarańcze, zapytałem się o cenę. "One nie są na sprzedaż", usłyszałem. Zrobiłem krok i w połowie drugiego zrobiłem zwrot o 180 stopni. "To w takim razie, mogę prosić ze cztery?". Podziękowałem kramikarce za wręczone mi owoce. Skoro coś nie jest na sprzedaż a wystawione jest na straganie, to musi być za darmo! Znów robiąc krok do przodu zawróciłem i zapytałem z jakiej okazji pani się w tym miejscu wystawiła. "Ja sok sprzedaję" - i wszystko jasne. Może po prostu samych pomarańczy nie dało się nabić na dobrze ukrytą kasę fiskalną?

 

Skontaktowałem się z Fon z couchsurfingu. Nie mogłem trafić na lepszego hosta. Ta 27-letnia, drobna Tajka, komicznie wyglądająca za kierownicą swojej małej ciężarówki (Isuzu D-Max), nie tylko, wspólnie z rodzicami prowadzi stylową restaurację, ale jeszcze pierwszego wieczoru zaprosiła mnie na wesele. I choć najciekawsza kulturowo część zaślubin w Tajlandii odbywa się rano, a wieczorna impreza prawie niczym się nie różni od naszych polskich wesel, dla mnie, najistotniejszy w tym momencie był bufet.

 

Sposób na darmowe jedzenie w Tajlandii nr 2: ubrać się przyzwoicie i sprawdzić czy w którymś z pięciogwiazdkowych hoteli nie ma przyjęcia weselnego z bufetem. Nie ma listy gości.

 

Sam dom Fon okazał się być tak ciekawym miejscem, że nie miałem specjalnej ochoty na zwiedzanie ponad 700-letniego Chiang Mai, którego ścisłe centrum świetnie komponuje się ze średniowieczną fosą, murami obronnymi i zabytkowymi świątyniami. Trzeba przyznać, że tajscy architekci przestrzenni mają dobrą wyobraźnię. Niestety, patrząc na ogromne zwoje kabli zostawionych, jakby "na potem", odnosi się wrażenie, że elektrycy psują ich utopijne wizje. Do tego, ani mnie, ani Sky'owi z Korei, ani Victorowi z Meksyku, w żadnej z kilkudziesięciu ustawionych obok siebie wypożyczalni nikt nie chciał wypożyczyć bez zostawiania paszportu w depozycie chociażby roweru.

 

Mała Fon w małej ciężarówcę.

 

Dom Fon to będący w ciągłej budowie efekt pracy jej ojca, który pierwszy biznes założył w okolicach Bangkoku. Nie spodobało się to jednak lokalnej mafii, która w ramach dyplomatycznego porozumienia, wysłała w jego stronę kilka kulek z M-16. Obecne miejsce to zdecydowanie więcej niż cztery ściany. To malowniczo położony labirynt ścian i przejść, które żyją. Eleganckie, ciemne drewno, idealnie komponuje się z różanymi motywami na balustradach, witrażowymi oknami i manekinami ubranymi w tajskie suknie. Nie raz, na sam nie wiem ilu kondygnacjach tego ulokowanego na zboczu góry budynku, przyszło mi się zgubić. Ciemną nocą, w orientacji przestrzennej pomagał mi szum wodospadu, na który rozciąga się widok z położonego kilkanaście metrów nad ziemią, parterowego tarasu restauracji. Czasem dochodził do tego słodki, jakże seksowny mruk pełnej restauracyjnej lodówki.

 

Kolejny krejzolski budynek - tym razem słowo "kicz" nie przeszło mi ani razu przez głowę.

 

Dzięki branży, w której siedzi Fon, kolejne dni upłynęły mi na degustacji tajskich potraw. Wyjątkiem była urodzinowa impreza z pływaniem w basenie, nocna szwędaczka po mieście i wizyta w gorących źródłach, które same w sobie zupełnie mnie rozczarowały. Możliwość ugotowania jajek w starannie ogrodzonym stawie, w którym stale gotuje się i paruje woda, oraz popływanie sobie, a raczej, pomoczenie pośladków w mętnym od siarki, malutkim baseniku kosztuje 90 bahtów (9 zł). W porównaniu z kąpielą na jednym ze stopni wodospadu w okolicy domu Fon, wydało mi się to stratą czasu i pieniędzy. No, ale cóż..... byłem, zobaczyłem, jajka zjadłem i brzuch zapełniłem.

 

Gorące źródła w pobliżu Chiang Mai. Wstęp 9 zł. Główna atrakcja - jak dla mnie gotowanie jajek. 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Większość Polaków nie wierzy w kolejną kadencję rządu Tuska. Koalicja ma coraz mniej czasu

Blisko sześciu na dziesięciu Polaków uważa, że obecna koalicja rządząca nie utrzyma władzy po kolejnych wyborach parlamentarnych. Najnowszy sondaż United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski nie przesądza jeszcze wyniku wyborów, ale pokazuje coś dla rządu Donalda Tuska znacznie groźniejszego: utratę społecznej wiary w powodzenie całego politycznego projektu. Data dodania artykułu: 26.07.2026 14:45Liczba komentarzy artykułu: 1
Większość Polaków nie wierzy w kolejną kadencję rządu Tuska. Koalicja ma coraz mniej czasu

22 lipca w kraju i na świecie. Od konstytucji Księstwa Warszawskiego po pamięć o ofiarach Zagłady

Dziś jest środa, 22 lipca, dwieście trzeci dzień 2026 roku. Do końca roku pozostają 162 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.39, a zajdzie o godz. 20.44. Imieniny obchodzą Magdalena, Lena, Milena, Józef, Albin, Teofil, Cyryl, Benon, Marisa oraz Benona. Data dodania artykułu: 22.07.2026 07:49
22 lipca w kraju i na świecie. Od konstytucji Księstwa Warszawskiego po pamięć o ofiarach Zagłady

Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Mateusz Morawiecki zapewnia, że nie zamierza odchodzić z Prawa i Sprawiedliwości. Deklaruje lojalność wobec partii, Jarosława Kaczyńskiego i całego „obozu patriotycznego”. Jednocześnie nie chce rezygnować ze stowarzyszenia „Rozwój Plus”, które kierownictwo PiS najwyraźniej uznało za potencjalne centrum niezależnej działalności politycznej. Data dodania artykułu: 21.07.2026 13:02
Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie

Dziś jest wtorek, 21 lipca, dwieście drugi dzień 2026 roku. Do końca roku pozostały 163 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.38, a zajdzie o godz. 20.45. Imieniny obchodzą Andrzej, Benedykt, Daniel, Ignacy, Jan, Julia i Wiktor. Data dodania artykułu: 21.07.2026 09:18
Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie

CBOS: Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania; spadki Tuska i Trzaskowskiego

Prezydent Karol Nawrocki pozostaje w lipcu liderem rankingu zaufania do polityków, ufa mu 55 proc. badanych - wynika z sondażu CBOS. Najwięcej - po 6 pkt proc. - stracili w tym miesiącu premier Donald Tusk i prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Premierowi ufa 32 proc., prezydentowi stolicy - 34 proc. Data dodania artykułu: 20.07.2026 14:06
CBOS: Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania; spadki Tuska i Trzaskowskiego

Dziś w kraju i na świecie. Od „Mazurka Dąbrowskiego” po lądowanie człowieka na Księżycu

Dziś jest poniedziałek, 201. dzień roku. Do jego końca pozostały 164 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.37, a zajdzie o godz. 20.46. Imieniny obchodzą: Czesław, Czesława, Hieronim, Małgorzata, Leon, Leona, Ludwika i Remigiusz. Data dodania artykułu: 20.07.2026 08:13
Dziś w kraju i na świecie. Od „Mazurka Dąbrowskiego” po lądowanie człowieka na Księżycu

Dziś w kraju i na świecie. Niedziela, 19 lipca

Dziś jest niedziela, 19 lipca – dwusetny dzień 2026 roku. Do jego końca pozostało 165 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.35, a zajdzie o godz. 20.47. Imieniny obchodzą dziś Wincenty, Marcin, Teodor i Ambroży. Data dodania artykułu: 19.07.2026 14:15
Dziś w kraju i na świecie. Niedziela, 19 lipca

17 lipca w historii. Od Brunona Jasieńskiego i Wojciecha Kilara po GPS, „Misia” i „Żółtą łódź podwodną”

Piątek, 17 lipca, jest 198. dniem 2026 roku. Do jego końca pozostaje 167 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.33, a zajdzie o godz. 20.49. Imieniny obchodzą dziś: Aneta, Konstancja, Marcelina, Jadwiga, Andrzej, Bogdan, Feliks oraz Leon. Data dodania artykułu: 17.07.2026 11:22
17 lipca w historii. Od Brunona Jasieńskiego i Wojciecha Kilara po GPS, „Misia” i „Żółtą łódź podwodną”
Prezent urodzinowy

Prezent urodzinowy

Komedia w Teatrze CapitolPrezent Prezent urodzinowy - nieprzewidywalna komedia z udziałem gwiazdSztuka „Prezent urodzinowy” to znakomita farsa z zaskakującymi zwrotami akcji, której autorem jest Robin Hawdon (m.in. „Ślub doskonały”). Teraz możemy poznać tę historię w reżyserii Jerzego Bończaka i fenomenalnej obsadzie!Londyński hotel, a w nim dwa apartamenty. Pomiędzy nimi drzwi umożliwiające swobodne przechodzenie z jednego pomieszczenia do drugiego. Urzędnik w średnim wieku, po rozstaniu z żoną, chce przeżyć zaaranżowaną przez przyjaciela miłosną przygodę. Szukająca miłości poprzez agencję matrymonialną młoda, nieśmiała kobieta, czeka na randkę z idealnym kandydatem na męża.Gdy mężczyzna szykuje się na spotkanie, okazuje się, że wynajęty apartament kryje w sobie wiele tajemnic… Pomimo zapewnień o prywatności drzwi dzielące oba apartamenty pozostają otwarte. W tym momencie rozpoczyna się seria niespodzianek. Kto zatem kryje się za drzwiami pokoju obok?Wraz z rozwojem sytuacji poznajemy coraz to nowszych bohaterów, którzy mają w planach wyjątkowe randki w ciemno. Każdego z nowo przybyłych gości przyprowadza zdezorientowany boy, który – zamiast wyprostować całą sytuację – postanawia milczeć. Jednocześnie każdy z uczestników tego galimatiasu zastanawia się, gdzie schować nowo przybyłych, niechcianych gości.Kiedy bohaterowie zorientują się, że coś tu nie gra, i jak zakończy się ten zaskakujący pobyt gości w hotelu?Komedia wystawiana jest w bardzo nowoczesnej i bogatej scenografii, więc ważny jest tu każdy szczegół. Trzeba pozostać czujnym do samego końca! Kup bilety na spektakl „Prezent urodzinowy” i przeżyj wyjątkowy wieczór pełen niespodzianek!Obsada:Liz: Katarzyna Skrzynecka / Katarzyna Pakosińska Kate: Katarzyna Ptasińska / Dominika Kryszczyńska Tony: Rafał Cieszyński / Lesław Żurek Bob: Tomasz Dedek / Radosław Pazura Dick: Waldemar Obłoza / Tomasz SchimscheinerReżyseria: Jerzy Bończak Miejsce sprzedaży: https://adria-art.pl/a/m-PrezentUrodzinowyPolskato teatralna propozycja Teatru Capitol w Warszawie. Spektakl autorstwa Robina Hawdona, w przekładzie Elżbiety Woźniak i reżyserii Jerzego Bończaka, zapowiada wieczór pełen humoru, błyskotliwych dialogów i zaskakujących sytuacji.Na plakacie prezentowana jest gwiazdorska obsada oraz elegancka, komediowa oprawa wydarzenia. To propozycja dla widzów szukających lekkiego, rozrywkowego spektaklu na scenie w samym centrum Warszawy.   Data rozpoczęcia wydarzenia: 28.07.2026

Polecane

Polityczny lincz. Czas odpowiedzieć na wszystkie kłamstwa.

Polityczny lincz. Czas odpowiedzieć na wszystkie kłamstwa.

Ostatnia sesja Rady Powiatu to był wielogodzinny lincz na mnie i mojej rodzinie. Skandaliczne pomówienia, wygłaszane w tonie sensacyjnej narracji. Słyszeliście ile już firma mojej rodziny zarobiła na szpitalu? To Wam odpowiem… całe 0 zł. Twój Sklep Medyczny nie prowadzi żadnych interesów ze szpitalem. Dwa lata tropienia nas (przecież główna księgowa Socha sama mi przyznawała, że nic znaleźć nie mogła) i.. zero. Dostajemy pieniądze z powiatu? Nie. Pacjenci otrzymują środki z PEFRON. Sklep medyczny, w którym pracuje, zaciąga kredyty obrotowe, żeby móc na spokojnie czekać na środki od klientów, które trafiają do nich. Dzięki temu nie muszą tygodniami czekać np. na pieluchy. Okazuje się, że według radnych takich jak Kucharski, Goska i Mordaka – to źle. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 10:57 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 4
"Zabijcie ich wszystkich!"

"Zabijcie ich wszystkich!"

Wczoraj moją uwagę zwróciły dwa wpisy na FB dokonane przez tę samą osobę. Autor często komentuje lokalne wydarzenia, najczęściej takie związane z tomaszowskim szpitalem, bo sam jest jego pracownikiem. W pierwszym wpisie komentuje próby zastraszania go i obelgi pod adresem jego rodziny, w drugim pisze, że postanowił zaprzestać publikowania jakichkolwiek komentarzy. Co się takiego stało? Otóż dwa dni wcześniej „ośmielił się” pochwalić wypowiedź na temat sprzedaży szpitala, jaką miał w czasie sesji Rady Powiatu Tomaszowskiego Piotr Kagankiewicz. No i okazało się, że pochwała rzeczowej i profesjonalnej opinii wywołała furię radnych (jak się domyślam, Koalicji Obywatelskiej). Data dodania artykułu: Dzisiaj, 08:13 Liczba komentarzy: 1 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 4
Mariusz Węgrzynowski bez ważnej misji kanonicznej. Kuria milczy o powodach decyzji, pytania o nauczanie religii bez odpowiedzi

Mariusz Węgrzynowski bez ważnej misji kanonicznej. Kuria milczy o powodach decyzji, pytania o nauczanie religii bez odpowiedzi

Mariusz Węgrzynowski przez lata był przedstawiany jako nauczyciel i katecheta, osoba wierząca manifestująca przy każdej okazji swoje związki z Kościołem. Pielgrzymki służbowym autem do Częstochowy, comiesięczne zawierzenia i okrzyki na sesjach: ja Pana w kościele nie widuję. Jak by to bywanie na mszach świadczyć miało o jakości samorządowca. Dziś wiadomo, że były Starosta nie posiada ważnej misji kanonicznej, a więc kościelnego skierowania niezbędnego do nauczania religii. Czy do jej utraty przyczynił się śp. ksiądz Grad? Tak twierdzą inni katecheci z sanktuarium Św. Antoniego. Data dodania artykułu: Wczoraj, 07:30 Liczba komentarzy: 4 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 3
Polityczny lincz. Czas odpowiedzieć na wszystkie kłamstwa. Bezpłatna grupa wsparcia dla pacjentów onkologicznych i ich rodzin "Zabijcie ich wszystkich!" Lechia Tomaszów zaprezentuje drużynę przed nowym sezonem. Spotkanie z kibicami w Parku Solidarność Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa Dzień Samotnych 2026. 27 lipca przypomina o problemie, który widać także lokalnie Bezpłatne konsultacje o bonach rozwojowych w Tomaszowie Mazowieckim Mariusz Węgrzynowski bez ważnej misji kanonicznej. Kuria milczy o powodach decyzji, pytania o nauczanie religii bez odpowiedzi Remis na otwarcie. Widzew i Motor dali kibicom mecz pełen zwrotów akcji Tomaszów sprzed stu lat. Miasto, które budowało szkoły, mosty i własną przyszłość Większość Polaków nie wierzy w kolejną kadencję rządu Tuska. Koalicja ma coraz mniej czasu Lechia zdała próbę generalną. Zielono-czerwoni pokonali Spartakusa Daleszyce
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: ixi Treść komentarza: Na zdjęciu powyżej widać czterech społecznych i samorządowych (jeden parlamentarny), totalnych szkodników. Gęby tych pajaców zawsze mnie wkur...ą. Wkur....a mnie również to, że to towarzystwo spod ciemnej gwiazdy bezkarnie sobie hasa, a zarówno wyborcy jak i większość radnych na to im pozwala. Instytucjom i spółkom samorządowym się nie dziwię, bo tam siedzi większość tzw. "swoich", posadzonych przez tych społecznych szkodników. Natomiast pozostali radny?! Co wy, ku..a odwalacie?! Przecież, podobno, jesteście przedstawicielami swoich wyborców - baranie łby!!! Zapomnieliście o tym - totalne cymbały?! I z czystym sumieniem chodzicie spokojnie spać ?! Źródło komentarza: "Zabijcie ich wszystkich!" Autor komentarza: Krasnal Treść komentarza: Ile w takim ,,Byndkowie" dyrektor wyciągnie? Jakieś fajne pieniążki czy raczej dodatek do innych składowych tego gwiazdora? Źródło komentarza: Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa Autor komentarza: Krypto Treść komentarza: Kiedy wreście skończą się te przetargi pisowskie nasz wójt przyjmuje do pracy wszystkich spadochroniarzy PIS i jest z tego bardzo dumny a jakie daje wynagrodzenia teraz mieszkańców Będkowa będzie leczył wójt z wicestarostą tomaszowski czy wójt Będkowa powiadomił o takiej sytuacji Narodowy Fundusz Zdrowiae Źródło komentarza: Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa Autor komentarza: xxx Treść komentarza: Więcej specjalistów spod ręki byłego starosty. Zresztą wójt też z jego stajni :) A jaki jest kuń każdy widzi ;) Źródło komentarza: Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Nie wstawiam Ci minusa na czerwonym, bo jesteś dla mnie powietrzem. Nie stać Ciebie na nic więcej? Takiego bąka może puścić każdy głupek. Źródło komentarza: Wielki rozłam w PiS i małe wojny w Tomaszowie. Jedni budują mosty, inni potrzebują wrogów Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Ostatnie zdanie tego materiału powyżej brzmi: "Mieszkańcy Będkowa nie potrzebują kolejnej politycznej opowieści. Potrzebują lekarza." Jednak dobrze, że taka opowieść polityczna w odniesieniu tylko do jednej gminy została przedstawiona. Podobna, ale bardzo dużą i szeroka opowieść polityczna w dalszym ciągu jest przekazywana w ogólnopolskich, niezależnych mediach o Szpitalu Południowym w Warszawie i o tego typu zdarzeniach w innych częściach Polski. Takie opowieści, to jest świetna lekcja dla tzw. elektoratu wyborczego. Jest tylko jeden problem: czy ten elektorat wyborczy wyciągnie z tej lekcji jakiekolwiek wnioski. Źródło komentarza: Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa
Reklama
Reklama
Łóżko rehabilitacyjne  Elbur PB 533DB

Łóżko rehabilitacyjne Elbur PB 533DB

Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów oraz montaż gratisCzy łóżko rehabilitacyjne można otrzymać od nas niemal za darmo? Tak. Pomożemy załatwić wszelkie formalności  Na zdjęciu: Obudowa PB 533 DB w kolorze orzech, z dwoma wkładami PB 521 wraz z okrągłymi podstawami łóżka.Obudowa PB 533 DB wraz z wkładami PB 521, to nasza propozycja rozwiązania umożliwiającego korzystanie z łóżka przez oboje partnerów przy zachowaniu wszystkich jego istotnych funkcji. To jedyne w swoim rodzaju łóżko umożliwia stałe wsparcie i obecność opiekuna/partnera, co stanowi istotny czynnik w rekonwalescencji i opiece nad chorym.Więcej informacji Kolory standardowe: Kolory niestandardowe*:DETALE PRODUKTU:1. Aplikacje z drewna bukowego4. Indywidualne sterowanie leżami2. Możliwość konfiguracji z barierką składaną5. Podwójny system podnoszenia3. Różne wymiary leża 6. Okrągłe podstawy łóżkaOPCJE:zmiana długości i szerokości leża • zmiana kolorystyki • możliwość zastosowania okrągłych podstaw kółPODSTAWOWE DANE TECHNICZNEBezpieczne obciążenie robocze330 kgMaksymalna waga użytkownika2 × 140 kgRegulacja wysokości leża:od 39 do 80 cmRegulacja segmentu oparcia pleców:0 ÷ 70°Regulacja segmentu oparcia podudzi:0 ÷ 20°Wymiary zewnętrzne długość × szerokość:206 × 165 cmPrześwit pod łóżkiem:ok. 16 cmCiężar całkowity:

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama