Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 11 sierpnia 2026 10:41
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Szoł mast goł on

„Czy wiecie za co mnie lubicie? Im głupszy był mój program, tym wy czuliście się mądrzejsi. Każą wam oddać krew - oddajecie. Każą wam chodzić na czworakach - zrobicie to. Sprzedacie godność, sprzedacie uczciwość, by kupić większy telewizor. By dostać jakiś marny ochłap władzy. Czym różnicie się od tych, na których plujecie?” – tę kwestię wygłosił genialny i nieżyjący już aktor Roman Wilhelmi grający rolę prezentera telewizyjnego Irona Idema w kultowym filmie Piotra Szulkina zatytułowanym „Wojna Światów – następne stulecie”. Nakręcony na początku lat 80-tych film jest niezwykle rzadko dzisiaj pokazywany przez komercyjne i publiczne stacje telewizyjne.

Być może nie dzieje się tak przez przypadek. Pytania dotyczące niezależności i obiektywizmu mediów oraz prób (często udanych) kreowania rzeczywistości są wciąż aktualnym tematem, który nie zdezaktualizował się wraz z upadkiem w naszym kraju komunizmu.  Możemy mieć nawet wrażenie, że proceder ogłupiania telewizyjnych „oglądczy” wręcz się nasilił.

 

Mimo rozwoju cywilizacyjnego, szerszego dostępu do wiedzy i informacji, chociażby za pomocą Internetu, wciąż wierzymy w to, co zobaczymy w prostokątnym okienku naszego telewizora. Wyjęte z kontekstu zdania, słowa a zdarza się, że same gesty, opatrzone odpowiednim komentarzem ukierunkowują naszą percepcję i sterują emocjami.

 

Jednominutowy lub krótszy materiał pokazany w TVN-owskich „Faktach” potrafi wywołać w nas skrajne emocje od uwielbienia do nienawiści, nie pozostawiając miejsca na chłodną ocenę. Telewizyjny program prowadzony przez Romana Wilhelmiego we wspomnianym na początku filmie Szulkina nosił tytuł "Iron Idem's Independent News". Niezależne…

 

Orwellowski klimat filmu powrócił do mnie, kiedy oglądałem w ubiegłym tygodniu jeden z odcinków telewizyjnego show, w którym rolę gastronomicznego eksperta odgrywa warszawska restauratorka Magda Gessler. Mowa oczywiście o „Kuchennych rewolucjach”, których realizatorzy zawitali w końcu listopada do Tomaszowa Mazowieckiego.

 

Tym razem wzięto „na talerz” lokal dawnego „Jędrusia”, o którym mało kto w naszym mieście wie, że od jakiegoś czasu zmienił nie tylko nazwę (Alchemik) ale również profil swojej działalności. Osiedlowy bar z piwem i frytkami został rozbudowany i dzisiaj aspiruje do bycia jedną z nielicznych u nas restauracji.

 

- Oglądasz Gesslerową w TVN –nie. Jeśli nie, to włącz telewizor, zobaczysz Tomaszów w pigułce – zatelefonował do mnie jeden z moich znajomych. – Powinieneś coś o tym napisać. Znowu wstyd na cały kraj. Ale to miasto rzeczywiście takie jest.

 

Program oglądałem i muszę przyznać, że rzeczywiście mógł robić „wrażenie”, szczególnie u osób nie posiadających analitycznych umysłów. W pamięć zapadał jednoznaczny przekaz: chamski, opryskliwy kucharz, niekompetentna barmanka, kradnąca kelnerkom napiwki, w dodatku związana emocjonalnie z właścicielem lokalu. Polska klasy B lub C.

 

 

 

Mieliśmy wszystko: emocje, wątki melodramatyczne i sensacyjne, sagę rodzinną i psychothiller. Zabrakło może odrobiny pikanterii w postaci namiętnego seksu pod prysznicem albo pospiesznego stosunku w samochodzie zaparkowanym przed wejściem do restauracji i Magdy Gessler pukającej w okno i pytającej – „kiedy Państwo skończycie, bo mnie się spieszy do fryzjera”?  

 

Czego jeszcze brakowało w kuchennej odmianie „big brothera”. Oczywiście brakowało kuchni. Aż trudno uwierzyć, że z kilkudziesięciu godzin materiału, jakie nakręcone zostały w „Alchemiku dało się wybrać jedynie mielonego w bułce, krytykę golonki, zapiekankową uliczną promocję i pochwałę pizzy pana Andrzeja. 

 

Może jednak zacznijmy od początku. Czołówka programu nasuwająca skojarzenia z nowoczesnym kinem akcji. Już samo to sugeruje z jakim rodzajem show będziemy mieć do czynienia. Muzyka z „Mission Impossible” oraz scenka rodem z Matrixa, lecące noże zatrzymywane ruchem ręki, niczym w azjatyckich, magicznych produkcjach filmowych propagujących różnego rodzaju sztuki walki, których nazwy mają głównie pobudzać wyobraźnię widzów. Tym razem zamiast „Pięści Tygrysa”, „Tańczącego Żurawia”, czy „Modliszki”  mieliśmy styl, którego nie zawaham się nazwać stylem „Narwanego kucharza”. Niech to będzie nasz wkład w rozwój wschodnich szkół walki.

 

Kucharzowi trudno zresztą się dziwić, bo używając kolejnego filmowego cytatu (tym razem z serialu „Daleko od szosy”) „trudno zachować kulturę, gdy ma się przed sobą taką sztukę”. Pozostaje jeszcze do skomentowania element dominujący czołówki a więc nóż, który nasuwać ma zapewne skojarzenia z „Psychozą” Alfreda Hitchcocka. Król Edyp w pełnej krasie a raczej coś co nazywamy dzisiaj kompleksem Edypa. To psychologiczne skojarzenie pojawia się jeszcze kilka razy w czasie trwania kilkudziesięciominutowego programu.  

 

Znika czołówka pojawia się panorama miasta, kręcona z „lotu ptaka”, czyli okna wieżowca przy ulicy Kwiatowej. Tomaszów przedstawiony jest jako niewielkie miasto w województwie łódzkim, z którego blisko jest do Spały i Rezerwatu „Niebieskie Źródła” mamy tu także osiedle „Nieborów”, co może być pewnym zaskoczeniem dla większości mieszkańców miasta. Od początku więc zaserwowano telewidzom pokaz braku profesjonalizmu, chociaż jeszcze nie pospolitego draństwa. Ale to dopiero pierwsze 30 sekund tvn-owskiego show.

 

Ukierunkowanie programu na relacje damsko – męskie zaczyna się od niewybrednego żartu kucharza skierowanego do barmanki. – Wiesz, że ja się nadaję do czegoś innego a nie do kuchni w tej chwili – mówi kobieta. – Ale nie mówimy teraz o seksie ale o kuchni – odpowiada kucharz.

 

W tym momencie narrator, niczym propagandysta z dawnych „Kronik filmowych” autorytatywnie stwierdza, że jest to sytuacja niepoważna i zgodnie ze scenariuszem, płynnie przechodzi do domniemanego związku między właścicielem restauracji i barmanką.

 

Pojawiają się kolejne obrazki. Michał przytulający Agatę, Agata całująca Michała i na koniec stwierdzenie, „jesteśmy parą”. Melodramat gotowy. Tylko kogo obchodzi co robi ze sobą dwoje dorosłych, wolnych ludzi?

 

Obchodzi producentów programu. Bo co wywołuje największe emocje i poprawia oglądalność? Oczywiście seks, narkotyki, pieniądze i jeszcze odrobina bluzgów okraszona krwawym sosem. Niestety program emitowany jest w godzinach popołudniowych i dozwolony dla widzów od lat 12, więc scen łóżkowych tu nie zobaczymy. Można jednak zostawić szereg niedopowiedzeń, do których zakończenie dopisze sobie sam widz.

 

Atmosfera programu zagęszcza się. Teraz przychodzi pora na zaprezentowanie odrobiny patologii. Barmanka i kucharz alkoholikami? Czemu nie? Przecież jeden z mikrofonów wychwycił, jak mówią, by im „nalać lufę”. Nie wiem, czy ten fragment ma odstraszyć 12-latków od picia alkoholu czy ich do tego zachęcić? Wydaje się jednak, że mamy tu pewną zachętę, bo jaki jest tu przekaz? Że najlepsze na stres jest wypicie kieliszka wódki. Pozostaje mieć nadzieję, że 6-klasiści nie wezmą sobie tego za bardzo do serca i na egzamin kończący szkołę podstawą przyjdą jednak wszyscy trzeźwi. 

 

- Kuchnia w proszku i zbyt wielu chętnych do pociągania za sznurki -  mówi pewnym głosem narrator. – Oto problemy Alchemika – pojawia się odkrywcze stwierdzenie. Najwyraźniej, fakt, że właśnie kończony jest remont kuchni, wyleciał jakoś z pamięci.

 

 

 

Nie wiadomo też, kto miałby pociągać za wspomniane sznurki, chociaż pojawiające się scenki obyczajowe wydają się wskazywać na partnerkę właściciela, która w sposób wyraźny nie jest akceptowana przez innych członków rodziny.

 

Zjawia się gwiazda. Prezentacja przed wejściem, następnie odrobina autoreklamy.  Pierwsze zamówienie i pierwsza wpadka zestresowanej barmanki. Dziczyzna w karcie? Przecież podstawowym daniem jest tutaj pizza. Ostatecznie wybór pada na golonkę, pizzę i polędwicę. Zamówienie przekazane do kuchni. Barmanka przekazuje kucharzowi ilość zamówionych dań. Trzy dania, czy po trzy dania? – oto jest pytanie. Zadaje je kucharz i szybko uzyskuje odpowiedź. Komentarz narratora: „Nikt nic nie wie, nikt niczego nie rozumie”. Poza oczywiście główną bohaterką show, która pyta, czemu golonka nie ma tłuszczu i jest pokrojona w plastry. – Bo ja tak serwuję – odpowiada kucharz, któremu w międzyczasie przeszła już ochota do żartów. Wręcz przeciwnie, robi się naprawdę nieprzyjemnie. Pojawiają się przekleństwa. Sekwencja filmowa trwa kilkanaście sekund ale przecież widz nie musi wiedzieć, jaki ciąg zdarzeń poprzedził reakcję kucharza. W każdym razie niecenzuralne słowa zostają wypikowane. Radosne „zajebiście” wypowiedziane przez Magdę Gessler już nie. Widocznie miało podkreślić ironię lub zostało na stałe wpisane do słownika języka polskiego, tyle że autorstwa Michała Wiśniewskiego.

 

Golonka jest niejadalna, polędwica niedosmażona, jabłka surowe i pizza też chyba nie smakowała. – Takiej ściemy w życiu nie widziałam – mówi Gessler, co samo w sobie jest wielką ściemą.

 

- Tą paskudną golonką, pizzą i polędwicą ze smakiem zajadali się członkowie TVN-owskiej ekipy – opowiada nam Agata. -  Nawet kamerzysta, który od początku twierdził, że jest wegetarianinem. Dotyczy to również głównej gwiazdy programu.

 

Kolejny dzień zaczyna się od prawdziwie błyskotliwego pytania, dlaczego w karcie znajduje się 60 drinków. No cóż, jakie pytanie, taka i odpowiedź, czyli żadna. Równie dobrze można by zapytać, jak często zmienia skarpetki właściciel restauracji?

 

Magda Gessler zamawia dwa drinki. Jeden z nich ma być „alchemiczny” i nie słodki. Jak można się spodziewać drinki również nie smakują. Przy okazji okazuje się, że telewizyjna gwiazda nie wie, że poza słodką wódką o nazwie Krupnik, jest również wódka czysta o tej samej nazwie i nie jest ona wcale słodka.   

 

Od tej chwili „czarnym charakterem” zostaje Agata. Na scenie pojawiają się nowi aktorzy. Mama Michała, która niepokoi się tym, co dzieje się w lokalu syna. Nie wiadomo, czy chodzi o przebudowę, zmianę profilu działalności, wizytę ekipy telewizyjnej czy może o to, że lokalem de facto kieruje partnerka syna. – Michał musi wszystko robić za kelnerkę, ona nie wie o co chodzi – mówi. -  Mnie po prostu ręce opadają.

 

- Ona nie zachowuje się jak kelnerka, tylko jak właścicielka – odpowiada Gessler. Czy to znaczy, że w swoich restauracjach bywa pani arogancka w stosunku do klientów? W takim razie będę z cała pewnością w przyszłości ich unikał w obawie przed niegrzecznym potraktowaniem przez właścicielkę.

 

Tymczasem sam zainteresowany twierdzi całkowicie coś odmiennego. W rozmowie z portalem mówi wprost, że wizerunek Agaty został zniekształcony całkowicie prze ekipę TVN.  -  Ona naprawdę bardzo dużo pomaga. Na dzień przed rewizytą pani Magdy Gessler sama zorganizowała imprezę dla kilkudziesięciu osób, która naprawdę świetnie się udała.

 

 

 

W programie pojawiają się kolejne osoby, członkowie rodziny, czyli brat i jego narzeczona. I znowu głównym tematem rozmowy jest… Agata i jej destrukcyjny wpływ na firmę Michała.  Pada propozycja zatrudnienia kelnerek.

 

Scenki rodzajowe w toalecie, samochodzie, i na zewnątrz. Żenujące są nie rozmowy ale ich montaż. Powyjmowane oczywiście z kontekstu zdania pasujące do scenariusza. Skandaliczne są też wypowiedzi brata, który stwierdza wprost, że „życzy swojemu bratu, żeby dostrzegł to, co jest ważne, by 20-letniego interesu rodzinnego nie zaprzepaścił z jakiegoś błahego powodu, bo ten powód nie jest tego wart”. W tym momencie montażysta pokazuje scenę, w której Michał przytula Agatę. I już wiadomo co a właściwie kto jest tym „błahym powodem”.

 

Nieco światła na sposób przedstawiania Agaty w programie rzuca odpowiedź Michała, który na pytanie, jak Magda Gessler trafiła do Tomaszowa odpowiada, że to znajoma jego bratowej.

 

Rozpoczyna się nabór nowych pracowników. Okazuje się przy okazji, że średnia wieku tomaszowskich bezrobotnych to 50+, co mniej więcej zgadza się ze statystykami Powiatowego Urzędu Pracy.

 

Pojawia się pomysł na bułkę z mielonym a w menu mają znaleźć się także regionalne akcenty. Amerykański bar? Chyba ktoś za dużo kiepskich filmów się naoglądał. Ja od czasu Pulp fiction zwyczajnie się takich amerykanizacji boję. Cholera, w Polsce ludzie żyjemy! A gdzie pomysł na schabowego z kapustą? Zapewniam, ze przyciągnie on do restauracji więcej osób na rodzinny obiad, niż starsza pani dolewająca gościom kawy.

 

Przychodzi czas na kulminacyjne show. Po sześciu tygodniach ekipa TVN wraca do Tomaszowa. I na wejściu pojawia się temat napiwków. – Całe pieniądze przechodzą przez panią Agatę – stwierdza kelnerka a Magda Gessler uważa to za „kastrowanie” załogi. Wychodzi na to, że napiwki znikają w kieszeni barmanki. Nie jest to powiedziane w programie wprost ale tak ten wątek komentują internauci. Wyzwiska i oskarżenia, jakie pojawiają się pod adresem partnerki Michała nie dają się wytłumaczyć tym, że ktoś świadomie decyduje się na udział w telewizyjnym show.

 

Właściciel Alchemika twierdzi, że w jego restauracji nie ma i nigdy nie było czegoś takiego jak napiwki. Klient płaci rachunek i otrzymuje resztę. Wyraźnie nie jest zadowolony z tego w jaki sposób został zmontowany program, którego był głównym bohaterem. Nie chce jednak komentować, ponieważ zabrania mu tego umowa podpisana z producentem programu. Stwierdza jedynie, że ani on ani żaden z pracowników nie autoryzowali swoich wypowiedzi. Personel „Alchemika” złożył jedynie oświadczenia o zgodzie na publikację wizerunku, pod warunkiem, że nie zostanie on pogorszony. Czy można to powiedzieć o Agacie? Internetowe komentarze zdają się świadczyć o czymś zupełnie innym.

 

Na zakończenie warto wspomnieć, że pizza serwowana w „Alchemiku” jest naprawdę bardzo dobra, Michał to niezwykle miły i sympatyczny człowiek i że jest to świetne miejsce, żeby wpaść wieczorem z kumplami na piwo, jakąś przekąskę i mecz Liverpoolu z Manchesterem City lub reprezentacji Polski w czasie Euro 2012. Można też zajrzeć tu z sympatią, bo jest miło i sympatycznie a muzyka dobywająca się z głośników nie jest na tyle głośna, by przeszkadzać w normalnej rozmowie.  Zachęcamy też do powtórnego obejrzenia programu „Kuchenne rewolucje” i spojrzenia na prezentowane tam obrazki z nieco innej perspektywy.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Osiedle 24.03.2018 22:53
Agata zniszczyła karierę obiecującego żołnierza WP Andrzej Kozera (wraz z równie chorą mamuśką) i doprowadziła go do samobójstwa -> leży w Tomaszowie przy Dąbrowskiej. Mają wspólne dziecko. Nie pojawili się na pogrzebie Andrzeja. Niebezpieczna kobieta, totalny szkodnik.

multi99 25.03.2018 08:24
Pani Agata nie tylko zniszczyła Andrzeja ale też kilku innym osobom spieprzyła zyciorysy porzyczajac spore kwoty pieniędzy a póżniej zamiast oddać pozyczone kwoty ,to zakłada razem z mamuśką przeciwko nim sprawy o nękanie i rzekomy stalking udając w sądzie biedne i skrzywdzone ...

RR 14.04.2011 12:58
Fakt obsmarowano Jędrusia,ale to przecież było na osiedlu Nieborów.Czyli nie u nas.

tm 12.04.2011 00:54
do przesladowany przez system w korupcyjnym TM: Gdyby przez tydzień latał ktoś Ci po kuchni i rzucał golonkami po ścianach też byś nie wytrzymał. Chyba że lubisz syf.

przesladowany przez system w korupcyjnym TM 11.04.2011 18:51
ach nie dodalem zero dyscypliny no i czasem zbyt duzo chamstwa to widac na krotkim filmiku.gdyby wlasciciel przebywal czasem w wiekszych miastach w exkluzywnych lokalach napewno nie bral by sobie wyszczekanego kucharzua co nic nie potrafi i wygadanej pyskatej baby -- facet kliknij sobie na jakis portal za graniczny i wez sobie babe z tajlandii ona bedzie ci stopy do konca zycia calowac a przy okazji bedziesz mial tajlandzka kuchnie w TM.swiat nie konczy sie na obrzerzach TM .pozdrawiam

przesladowany przez system w korupcyjnym TM 11.04.2011 18:45
jak widac tomaszow to calkiem zamknieta dzielnica polski z ktorej polacy nigdzie sie nie ruszali jeden okrada tam drugiego zadnej wspolnoty i same klamstwa i korupcja chyba procentowo najwieksza w polsce.same machlojki.sad i policja skorumpowani myslicie ze tego nikt nie wie wystarczylaby jedna kontrola OECD i caly tomaszow ktorym rzadza wybrani na stanowiskach by polecial w jednym dniu.

hm 10.04.2011 18:47
to był najbardziej odrażający "szoł" jaki miałam nieszczęście oglądać, chociaż nie zmienia to faktu, że zainteresowani byli cholernie naiwni. W TV zatrudniają hieny i sępy, a to jest tylko Tomaszów w pigułce, niestety.

waski77 09.04.2011 17:50
restauracja???? to bar szybkiej obslugi. a jaki mozna miec pomysl na pijalnie piwa??? bez przesady

:) 09.04.2011 17:45
Najgorszy odcinek "Kuchennych rewolucji"... aż wstyd było na to patrzeć. PORAŻKA!!!

nikifor 09.04.2011 17:29
Odcinek faktycznie dziwny. W innych Gesslerowa robi wielkie zmiany - burzenie ścian, malowanie, przemeblowania, totalna zmioana menu. A tu co?! NIC! Tylko Michał, Agata, Agata, Michał... Brazylijska telenowela. Widać, że baba nie miała pomysłu na ten lokal, więc odcinek załatwiony po znajomości był strasznie "wymuszony"

n 28.10.2020 01:56
slepy jestes? przemeblowanie, inne kolory, miekkie poduszki na scianach. menu rowniez bylo zmienione, gesslerowa bardzo rzadko burzy sciany. pomysl byl, a to, ze jestes slepy... no coz

ajdejano 07.04.2011 04:09
Do Autorów dwóch ostatnich (99 i 100) wpisów: macie 100 % racji. Ludzie - dajcie już im spokój. Popatrzcie lepiej i dokładniej na to zdjęcie Gesslerowej - powyżej. Rozkapryszona i rozczochrana telewizyjna gwiazda - i tylko tyle. Masakra!!!

n 28.10.2020 01:57
musisz miec smutne zycie majac taki tok myslenia. to gwiazda nie ma prawa byc rozczochrana i musi wiecznie idealnie wygladac... no tak

Obiektywna 05.04.2011 19:17
Pizza w Alchemiku-"niebo w gębie".Ceny-bardzo przystępne.Obsługa-bez zastrzeżeń.Gdyby nie program "kuchenne rewolucje" wielu z pośród dzisiejszych klientów nie wybrałoby się do ALCHEMIKA.Program dostarczył wszystkim oglądającym go wielu emocji,a o to wszak w programie rozrywkowym chodzi.Właściciele w zamian za swego rodzaju publiczne obnażenie zyskali rewelacyjną reklamę,która pozwoli lokalowi na jak prognozuję-długi spokojny,intratny żywot.Układ według mnie uczciwy..O tym "kto z kim w Alchemiku " za pół roku nikt już pamiętać nie będzie(I dobrze-bo rodzina właścicieli wydała się być całkiem sympatyczna i zupełnie standardowa jak na polskie realia.)A Tomaszów na dłuższą metę zyskał kultowe miejsce na wyprawę w mniejszym ,czy większym gronie na naprawdę przepyszną pizzę.A my tomaszowianie dobrze wiemy jak mało w naszym mieście takich miejsc" z klimatem";)

smoloz 04.04.2011 20:34
ludziska rozmawiałem z kolesiem z prymata. Geslerowa uzdrawia w 45 minut każdy lokal :) Ona nie ma czasu na to aby tam coś zrobić wpada i wypada, wszystko za nią robią jej kucharze. Wielka gwaiazda. Powiedzmy właściciel dał dupy. powiedzmy wprost bo powinien pokazać, kto rządzi. Dajcie już im spokój bo i tak to nic nie zmieni.

n 28.10.2020 01:58
ale wy jestescie zazdrosni, ze Gesslerowej sie powiodlo. a piszac, ze ona nic nie robi - wstyd, serio. nie ladnie powielac klamstwa

aa 28.10.2020 12:25
To „powiodło” to jest przejęty w wyniku rozwodu biznes złożony z kilku knajp. Tak na pierwszy rzut oka to wydaje się, że małżeństwo zostało w tym celu zawarte. Te knajpy, które sama próbuje otwierać przeżywają 2-3 lata. Tak sobie daje radę na wolnym rynku. Te stare, które przejęła, a założone były jeszcze w latach 80tych są w atrakcyjnych lokalizacjach – jak warszawska Starówka, więc trudno doprowadzić je do plajty. Jeśli świadczy się cokolwiek, na jakimkolwiek poziomie. Zawsze wejdzie jakiś nieświadomy turysta nie mówiący po polsku, którego można ograbić. Rodzinnie? Córka Gesslerowej nie dostała się na żadne państowe studia, po skończeniu prywatnych, świeci tyłkiem w socjalach. Głównie tyłkiem, bo twarz jaką ma każdy widzi. Po dwóch latach również się rozwiodła... Sama Pani Marta od 30 lat nie utrzymuje kontaktu z rodzonym bratem, którym jest Piotr Ikonowicz. Nie pasuje do jej sytlu, bo blokuje eksmisje mieszkańców reprywatyzowanych na 110 latków, kamienic. Można prosić o jakieś kryteria oceny powiodło / nie powiodło się? Co do samego tekstu, którego wcześniej nie czytałem, no to cóż. Chaotyczna próba obrony jakiegoś tam lokaliku który ja znam jedynie z widzenia. Kolega broni kolegę. W chaotyczny sposób gdzie relacjonuje co ogląda. Na ten tekst trafiłem przez komentarz, który wczoraj się pojawił również na jedyncje portalu. Czy program Gessler pomaga? To jest przed jest przede wszystkim jej promocja a i źródło utrzymania. W tym knajpianym byznesie różnie jej idzie, a w tych najabardziej znanych knajpach ma wspólników, więc urobek do podziału. Znam kilka jedynie odcinków, chyba nawet tylko z dwa. Agresywana forma zniechęciła mnie do oglądania dalej. Z tego co czytam, to te wyszydzane gastronomie w których była przed kilku lat nadal działają, więc chyba nie jest gwoździem do trumy.

;( 02.04.2011 21:57
Dokładnie Pana artykuł nic nie pomoże ci Państwo siś zbłaźnili - wstyd ;(

gośc 31.03.2011 22:27
ja się wstydzę, za to, że Tomaszów został pokazany z takiej strony i ze mamy takich ludzi w Tomaszowie... poza tym, to autor tego tego strasznie broni właścicieli knajpy i pani Agaty,a oni są beznajdziejnie niepoważni. na samym początku p. Agata przyznała przed kamerą że ona i właściciel są parą, a potem przez resztę programy upierali się że są tylko przyjaciółmi....

Ene-asz 31.03.2011 21:22
Niby dlaczego miałbym się wstydzić za to co zrobił ktoś inny albo za program, który ktoś inny nakręcił i zmontował?

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Są takie daty, które nie dają się zamknąć w kilku linijkach kalendarza. 11 sierpnia należy właśnie do nich. Tego dnia papież Urban IV ustanawiał święto, które na trwałe wpisało się w polski pejzaż religijny, rodził się Władysław Anders, Armia Czerwona stawała nad Wisłą, a Warszawa przeżywała kolejny dramatyczny dzień Powstania. W muzycznym kalendarzu spotykają się Eric Carmen, Joe Jackson, The Knack i „Ghostbusters”, a współczesność dopisuje własne rozdziały: pomoc dla poszkodowanych w programie „Czyste Powietrze”, wielki kontrakt dotyczący śmigłowców Apache w Łodzi i wybór nowego prezydenta Węgier po zakończeniu ery rządów Viktora Orbána. Data dodania artykułu: 11.08.2026 05:24
Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Poniedziałek, 10 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości jak kadry z kilku różnych filmów rozgrywających się jednocześnie. Donald Trump zaostrza retorykę wobec Iranu, Rosja zwiększa produkcję rakiet, w Moskwie ludzie wychodzą przed Sąd Najwyższy w obronie opozycji, a w Kolumbii ratownicy przeszukują ruiny po potężnym trzęsieniu ziemi. W Polsce mowa przede wszystkim o kolejnych miliardach z KPO, finansach partii politycznych i postępowaniu dotyczącym pomocy dla powodzian. Oto najważniejsze informacje poniedziałku. Data dodania artykułu: 10.08.2026 22:10
Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Plac Piłsudskiego po raz kolejny stał się sceną dramatu, w którym pamięć o ofiarach katastrofy smoleńskiej spotkała się z najbardziej gorącym językiem bieżącej polityki. Jarosław Kaczyński uznał słabe notowania gabinetu Donalda Tuska za zapowiedź zmiany władzy. Mówił o tworzeniu nowych instytucji, zatrzymaniach i surowych karach. Najdalej poszedł jednak w sprawie Smoleńska, przekonując o rosyjskiej zbrodni i możliwym udziale polskich współpracowników. To pozostaje tezą prezesa PiS, a nie ustaleniem prawomocnego wyroku ani zakończonego śledztwa. Data dodania artykułu: 10.08.2026 13:07
Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

W pierwszym półroczu 2026 roku liczba ujawnionych kradzieży sklepowych spadła niemal o jedną piątą. Na pierwszy rzut oka to bardzo dobra wiadomość. Statystyka ma jednak konstrukcję dobrego kryminału: najważniejszy szczegół pojawia się dopiero w drugim akcie. Ubywa przede wszystkim drobnych wykroczeń, podczas gdy liczba poważniejszych czynów maleje znacznie wolniej. Problem nie tyle znika, ile zmienia swoją twarz. Data dodania artykułu: 10.08.2026 09:22
Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Historia 10 sierpnia nie mówi jednym głosem. Raz trzaska ogniem nad Wawelem, innym razem szepcze z kart Jerzego Pilcha i Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Potrafi zabrzmieć fletem Iana Andersona, soulowym głosem Roberty Flack, ale też hukiem niemieckich pocisków nad powstańczą Warszawą. Data dodania artykułu: 10.08.2026 08:45
10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

W nocy z niedzieli na poniedziałek w pobliżu Ziemi przemknie planetoida 2019 NY2. Obiekt może mieć około 150–330 metrów średnicy, a w chwili największego zbliżenia znajdzie się około 2,5 miliona kilometrów od naszej planety. Brzmi jak początek „Armageddonu”, ale tym razem Bruce Willis może spokojnie zostać w domu. Astronomowie podkreślają: nie ma zagrożenia zderzeniem. Data dodania artykułu: 09.08.2026 09:14
Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

9 sierpnia to jedna z tych dat, przy których historia nie pozwala się nudzić. Tego dnia na częstochowskim wzgórzu pojawili się paulini, urodził się Roman Dmowski, polscy czołgiści ruszyli do walk pod Studziankami, Richard Nixon opuszczał Biały Dom, a kilka dekad później Freddie Mercury po raz ostatni stanął przed publicznością jako koncertowy frontman Queen. Do tego Whitney Houston, Bee Gees, AC/DC, Jerry Garcia i „San Francisco” Scotta McKenziego. A w niedzielę 9 sierpnia 2026 roku historia spotyka się z teraźniejszością również w Małopolsce, Janowie Podlaskim i na trasie Tour de Pologne. Data dodania artykułu: 09.08.2026 07:48
9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Nie sala konferencyjna w Warszawie, nie pałacowe korytarze i nie kolejna debata prowadzona zza mównicy. Tym razem rozmowa o Polsce ma przenieść się nad Bałtyk. Marta Nawrocka zwróciła się bezpośrednio do młodych Polek, zapraszając je na spotkanie w Juracie. W ostatni weekend wakacji, 29 i 30 sierpnia, młodzi ludzie mają spotkać się tam z parą prezydencką i rozmawiać o swoich oczekiwaniach, pomysłach oraz o tym, jak widzą przyszłość kraju. Data dodania artykułu: 09.08.2026 00:08
Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Polecane

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Są takie daty, które nie dają się zamknąć w kilku linijkach kalendarza. 11 sierpnia należy właśnie do nich. Tego dnia papież Urban IV ustanawiał święto, które na trwałe wpisało się w polski pejzaż religijny, rodził się Władysław Anders, Armia Czerwona stawała nad Wisłą, a Warszawa przeżywała kolejny dramatyczny dzień Powstania. W muzycznym kalendarzu spotykają się Eric Carmen, Joe Jackson, The Knack i „Ghostbusters”, a współczesność dopisuje własne rozdziały: pomoc dla poszkodowanych w programie „Czyste Powietrze”, wielki kontrakt dotyczący śmigłowców Apache w Łodzi i wybór nowego prezydenta Węgier po zakończeniu ery rządów Viktora Orbána. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 05:24
„Bodyguard” wraca na wielki ekran. Whitney Houston ponownie w kinie Helios „Mogę was sprzedać”? Związek żąda odwołania dyrektor ZUS w Tomaszowie Mazowieckim. Poważne zarzuty po spotkaniu w Radomsku Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce Ostatni tydzień letnich ślizgawek. W sierpniu można jeszcze wskoczyć na lód Sportowy poniedziałek: Schilder ze złotem, Kuchta w Legii i mocny front przeciw FIFA Wybuch gazu na Zawadzkiej pod lupą prokuratury. Biegły zbada przyczynę, w tle kara do 10 lat Akcja „Prędkość” w powiecie tomaszowskim. 99 przypadków przekroczenia limitu Jazz nad Zalewem Sulejowskim i łemkowskie brzmienia w regionie PILNE. Zaginął 37-letni Michał Szczepaniak z Tomaszowa. Policja prosi o pomoc 33 stopnie, potem grad i wiatr do 80 km/h. IMGW ostrzega Tomaszów i powiat Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł? 10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Janina Treść komentarza: Od 15 lipca miał być remont ulicy Zielonej. Ale w TM remontuje się drogi prowadzące do Witko. Źródło komentarza: Od 4 sierpnia utrudnienia na ul. Zielonej. Miasto wyznacza objazdy Autor komentarza: rwd Treść komentarza: Jak zawsze winny pacjent, który przychodzi, nic nie wie i tylko przeszkadza w pracy i rządzeniu ( jak się okazuje każdej władzy). Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Chłopie: 100 % racji. Ta cała, tzw. "służba zdrowia" , to w rzeczywistości jest kolejne dojne koryto dla różnych, debilowatych samorządowców, dla różnych, debilowatych lekarzy i innych debilowatych, samorządowych przygłupów. To jest istny świat matrixu, szkodliwy dla tych chorych, którzy się (niestety) znajdą się w tym debilowatym świecie. P.S. Pacjent? Dla tego, debilowatego towarzystwa, to jest tylko jednostka chorobowa, na której trzeba na maska zarobić. A, że tego pacjenta nie wyleczyliśmy i zszedł z tego świata?! A co to, kur.., kogokolwiek obchodzi ..... Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Ten materiał powyżej dosyć szczegółowo i fachowo pokazuje, że ta spółdzielnia, to firma, która bardzo łatwo może stać się zwykła mafią, decydującą o losach ludzi, będących członkami tej spółdzielczej mafii. I rzeczywiście, ten stołek prezesa i szefa rady nadzorczej, tak "na oko", nie wydają się najważniejsze, jednak, tak, jak w każdej mafii, to są najważniejsze stołki, bo te stołki kierują tym mafijnym procederem wykorzystywania informacji o ludziach ze spółdzielni. Stad wzięła się i nadal trwa burza o szefostwo w tej spółdzielczej mafii. Źródło komentarza: Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania Autor komentarza: Opiekun Treść komentarza: A z innej beczki. Musiałem z tatą - mającym problem z poruszaniem się, udać się do jednej z poradni przy TCZ. Aby do niej dojść, musieliśmy przejć przez mocno zniszczony plac ( między innymi wyrwy w płytach chodnikowych). Dla mojego taty, było to arcytrudne i od budki przy bramie, do drzwi - trwało z przerwami, około 15 minut. No i przy drzwiach wyrwana klamka i karteczka z napisem, że remont, a wejście drzwiami głównymi do szpitala. Kolejne około 15 minut w drugą stronę i niebotyczne zmęczenie osoby chorej i opiekuna. Z pomocy tych poradni raczej nie korzystają ludzie zdrowi, często są to pacjenci neurologiczni, ortopedyczni z urazami kończyn. Czy naprawdę trzeba uświadamiać ludzi odpowiedzialnych, za to że konieczne jest oznakowanie od strony bramy i furtki którędy teraz wiedzie droga do określonych poradni? Po wejściu na hol główny to samo. Nikogo w punkcie informacyjnym, rozumiem, że może pani poszła do toalety, ma prawo. Tylko nie każdy zna od lewa do prawa topografię szpitala, wystarczyłyby oznaczenia przyklejone na ścianach... Wydrukowanie czarnym tuszem i ofoliowanie kilku kartek, nie będzie finansowym gwoździem do trumny, już i tak zadłużonego szpitala, a zdecydowanie pomoże osobom chorym. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jak czytam tego gniota powyżej, to scyzoryk sam otwiera mi się w kieszeni. Ten materiał powyżej, to, co to, do kur.. nędzy, jest?! Publiczna scysja pomiędzy p. Strzępkiem i pozostałymi podmiotami tzw. "służby zdrowia" czy może to jest jakiekolwiek wyjaśniania dla zwykłych ludzi, którzy są zainteresowania takimi sytuacjami - co ?! Szanowna Redakcjo: nie traktujcie Waszych Czytelników jak zwykłych debili!!! Ten materiał powyżej, to jest zwykły bełkot, które nic nam nie wyjaśnia. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama