Sprawa ma ciężar większy niż zwykła urzędowa korespondencja. Bo Erasmus+ to nie tylko wyjazdy, staże i zdjęcia młodzieży na tle hiszpańskiego słońca. To także publiczne pieniądze, europejskie procedury i obowiązek przejrzystości. A tam, gdzie pojawia się cień podejrzenia o naruszenie tych zasad, wchodzi OLAF — Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych. OLAF, czyli L’Office européen de lutte antifraude, zajmuje się badaniem nadużyć na szkodę budżetu Unii Europejskiej, korupcji oraz poważnych nieprawidłowości w instytucjach unijnych. Komisja Europejska wskazuje wprost, że urząd ma chronić pieniądze europejskich podatników przed nieuczciwym lub niezgodnym z przeznaczeniem wydatkowaniem.
Według naszych ustaleń kontrolowane miały być projekty realizowane w ramach programu Erasmus+, a jednym z badanych wątków jest sposób wyboru podmiotu odpowiedzialnego za organizację wyjazdów, transport, zakwaterowanie lub inne elementy obsługi projektu. W przypadku zamówień finansowanych ze środków europejskich kluczowe znaczenie mają zasady uczciwej konkurencji, równego traktowania wykonawców, przejrzystości i proporcjonalności. Takie wymogi pojawiają się w dokumentach dotyczących udzielania zamówień w projektach unijnych.
Z informacji przekazanych naszej redakcji wynika, że problemem miało być zasiadanie w komisji osoby powiązanej rodzinnie z firmą, która uzyskała zlecenie. Partnerka rozpatrywała oferty swojego partnera, a później nawet męża. Innymi słowy — pojawia się zarzut konfliktu interesów, a nawet korupcyjnego mechanizmu wpływu na wybór wykonawcy. Na tym etapie należy jednak mocno podkreślić: mówimy o zarzutach i wątpliwościach, nie o prawomocnych rozstrzygnięciach. LAF postępowania nie komentuje. Nie udziale też informacji na temat szczegółów sprawy. nie odpowiadają też instytucje dysponujące środkami, w tym Urząd Marszałkowski oraz Starostwo Powiatowe. Obecny Zarząd Powiatu dowiedział się o problemie kilka dni temu, kiedy na biurko starosty trafiła korespondencja na ten temat.
Okazuje się jednak, że temat był w powiecie znany, ale zamiatany przez Mariusza Węgrzynowskiego, który bezpośrednio odpowiadał za problemy oświatowe, oraz pozostałych członków Zarządu. W protokole z posiedzenia z czerwca ubiegłego roku czytamy jedynie dwa lakonicznie zdania na ten temat. W dokumentacji, jaką udało się odszukać nie ma śladu by Mariusz Węgrzynowski i spółka podjęli jakiekolwiek działania. Mało tego. Przystąpiono do realizacji kolejnych programów na tej samej zasadzie. Tymczasem inne samorządy odstępowały od wyjazdów, składały zawiadomienia do prokuratury. W Tomaszowie zrobiło się cicho nad tą "trumną". Starannie zatajono informacje także przed radnymi.
Kolejne pisma do budynku przy Św. Antoniego trafiły pod koniec ubiegłego roku. Było to już po odwołaniu Starosty ale przed powołaniem nowego, a więc Mariusz Węgrzynowski nadal wypełniał swoją rolę ochraniany przez działaczy PiS oraz Rycerzy Maryi. Nadal obowiązywało milczenie. Czy były Starosta nie rozumiał konsekwencji swoich czynów? Może liczył na kolejne powołanie, które rzeczywiście było blisko, bro trójka radnych KO (Michał Jodłowski, Alicja Zwolak Plichta oraz Kazimierz Mordaka) stwierdzili, że lepszy jednak Węgrzynowski i poparli go przy wyborze. Na szczęście zabrakło głosu, bo Leon Karwat, na którego głos liczono, jednak zagłosował przeciw.
Czy w przypadku Erasmusa miało znaczenie, że urzędnicy, oraz członkowie Zarządu odbywali także "wizyty studyjne"
Erasmus+ jest jednym z najważniejszych programów edukacyjnych Unii Europejskiej. W perspektywie 2021–2027 jego budżet wynosi około 26 mld euro, a program wspiera edukację, szkolenia, młodzież i sport. W Polsce za obsługę programu odpowiada Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji jako Narodowa Agencja Erasmus+. Na stronie programu publikowane są dokumenty, komunikaty, umowy finansowe i informacje dla beneficjentów.
W Tomaszowie Mazowieckim Erasmus+ nie jest pojęciem abstrakcyjnym. Lokalne szkoły chwaliły się udziałem w projektach, wyjazdami uczniów i zdobywanym doświadczeniem zawodowym. Przykładem jest tomaszowski „Mechanik”, gdzie informowano o realizacji programu Erasmus+ w ramach akredytacji na lata 2021–2027 oraz o wyjazdach uczniów na zagraniczne staże.
I właśnie dlatego sprawa jest tak delikatna. Bo za tabelkami, przelewami i protokołami stoją uczniowie. Młodzi ludzie, dla których zagraniczny staż bywa pierwszym poważnym spotkaniem z Europą — nie tą z podręcznika, lecz realną, pachnącą warsztatem, kuchnią, hotelem, ulicą i codzienną pracą. Jeśli jednak przy okazji takich projektów dochodzi do nieprawidłowości, traci nie tylko budżet. Traci zaufanie.
OLAF w swoim raporcie za 2024 rok wskazywał, że rekomendował odzyskanie ponad 870 mln euro niewłaściwie wykorzystanych środków i zapobiegł dalszym stratom przekraczającym 40 mln euro. To pokazuje skalę problemu w całej Unii.
Nie przesądzamy, czy zarzuty dotyczące tomaszowskiej szkoły się potwierdzą. Od tego są instytucje kontrolne, dokumenty, procedury i — jeśli zajdzie taka potrzeba — sądy. Ale jedno jest pewne: przy tak dużych kwotach i środkach publicznych odpowiedzi muszą paść. Kto wybierał operatora? Czy osoby uczestniczące w procedurze składały oświadczenia o braku konfliktu interesów? Czy postępowanie było transparentne? Czy organ prowadzący wiedział o zastrzeżeniach? I wreszcie: czy szkoła będzie musiała zwracać pieniądze?
To nie jest historia o „papierach z Brukseli”. To lokalna sprawa o europejskie pieniądze, o odpowiedzialność i o standardy, które powinny być tak oczywiste jak dzwonek na pierwszą lekcję.




























































Napisz komentarz
Komentarze