Jesień, która boli. I pamięć, która wraca
W Ząbkach jesienią było jak w klasycznym dramacie – najpierw nadzieja, potem odwrócenie losu.
Lechia prowadziła po golu Marcina Pieńkowskiego, ale jeszcze przed przerwą wyrównał Paweł Czułowski, a tuż po zmianie stron decydujący cios zadał Stanisław Muniak.
Tamto 2:1 dla Ząbkovii do dziś siedzi gdzieś w pamięci kibiców. Dlatego sobotni mecz to nie tylko kolejny punkt programu. To próba domknięcia tamtej historii.
Ząbki – klub z przeszłością, która nie daje o sobie zapomnieć
Historia Ząbkovii to opowieść, która zaczyna się niemal sto lat temu – w 1927 roku. W czasach, gdy piłka była bardziej pasją niż biznesem, powstaje drużyna, której pierwszym prezesem zostaje Eugeniusz Piotrowski.
Po wojnie klub wraca do życia i przez lata staje się jedynym sportowym punktem odniesienia w mieście. Ale prawdziwy rozdział pisze się w latach 90., kiedy Ząbkovia zmienia nazwę na Dolcan Sport S.A. Ząbki.
To wtedy przychodzą największe sukcesy:
- gra w II lidze (1996/97, 2000/01),
- a potem awans na zaplecze Ekstraklasy, gdzie zespół utrzymuje się przez 10 lat.
Dolcan staje się marką, stadion przy ul. Słowackiego rośnie razem z ambicjami.
Potem przychodzi załamanie – wycofanie drużyny seniorskiej i konieczność budowy wszystkiego od nowa. Klub wraca do korzeni, do nazwy Ząbkovia, zaczyna od IV ligi i mozolnie odbudowuje swoją tożsamość. Dziś to zespół, który znów chce znaczyć więcej.
Dwie drużyny, jeden punkt. I ta sama ambicja
Tabela nie kłamie, ale potrafi być przewrotna.
Lechia i Ząbkovia mają po 39 punktów, ale to tomaszowianie są wyżej dzięki lepszemu bilansowi bramek.
To oznacza jedno:
👉 bezpośredni pojedynek o wyższą lokatę
Ale forma? Tu zaczyna się prawdziwa opowieść.
- Lechia – stabilna, szukająca rytmu, chcąca wykorzystać atut własnego boiska
- Ząbkovia – drużyna dwóch twarzy
Jesienią zespół z Ząbek był jak dobrze nastrojony instrument – skuteczny, pewny, długo lider tabeli.
Wiosna przyniosła jednak coś zupełnie innego:
7 porażek z rzędu, kryzys, który mógł złamać zespół.
Dopiero ostatnia kolejka przyniosła oddech – remis ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki.
Człowiek od goli – Augustyniak wraca
W takich momentach zawsze pojawia się ktoś, kto próbuje odwrócić narrację.
Dla Ząbkovii tym kimś jest Mateusz Augustyniak – autor 16 bramek w sezonie.
Po serii bez trafienia napastnik przypomniał o sobie w ostatnim meczu, zdobywając dwie bramki.
Czy to początek powrotu formy?
Czy tylko chwilowe przebudzenie?
Odpowiedź może paść właśnie w Tomaszowie.
Tomaszów czeka na pierwszy taki mecz
To będzie dopiero drugi mecz tych drużyn w XXI wieku – i pierwszy w Tomaszowie Mazowieckim.
Jest w tym coś symbolicznego. Jakby dwie historie – jedna budowana konsekwentnie, druga odbudowywana po upadku – spotykały się dokładnie w tym samym punkcie.
Sędzia, godzina, scena
Spotkanie poprowadzi Przemysław Czerw z Gdańska, a na liniach pomagać mu będą Karol Olender i Michał Kamrowski.
🕒 Pierwszy gwizdek: sobota, 25 kwietnia, godz. 15:00
Mecz o środek tabeli? Nie tylko
Ktoś powie: środek tabeli, żadnej wielkiej stawki.
Ale piłka nożna rzadko bywa tak prosta.
To będzie mecz:
- o przełamanie lub potwierdzenie formy,
- o rewanż i pamięć jesieni,
- o moment, który może ustawić końcówkę sezonu.
Jak w dobrym filmie – niby scena przejściowa, a jednak taka, która zostaje w głowie na długo.
W sobotę Tomaszów znów będzie żył futbolem. I wszystko wskazuje na to, że to nie będzie spokojne popołudnie.































































Napisz komentarz
Komentarze