Problem dostrzega Tomaszowskie Towarzystwo Miłośników i Opieki nad Zwierzętami. Jak zauważa jego prezes, pani Mieczysława Goździk, ludzie często traktują swoich pupili jak zabawki i po znudzeniu się pozbywają się niechcianego problemu. Zjawisko nasila się zwłaszcza przed świętami:
Mamy tu taki przypadek w gminie Wolbórz, gdzie kobiety codziennie rano, jadąc do pracy, dokarmiają psa o imieniu Karol. - Jest trzy lata w polu. Karolowi nikt nie dał szansy, porzucono go w polu i on tam czeka. Kolejny przypadek psa, którego zabierało schronisko. Wyrzucony na parkingu siedział tam mimo zimna i patrzył. Każdy samochód, który przyjechał, był przez niego dokładnie obejrzany. Bardzo dużo psów jest wyrzucanych – dodaje.
Prezes Towarzystwa zauważa też, że gminy powiatu tomaszowskiego zaniedbują problem. – Oprócz gminy, która ma podpisaną umowę ze schroniskiem, pozostałe gminy nie robią nic. Tłumaczą się brakiem środków. Psów wałęsających się jest masa, szczególnie w kompleksach leśnych.
Prezes podkreśliła również, że jeżeli nie uda się w najbliższym czasie uporządkować tej sprawy, Towarzystwo będzie musiało zgłosić wniosek do prokuratury.
































































Napisz komentarz
Komentarze