Jestem hodowcą gołębi. Zdarza się, że niektóre ptaki trzeba sprzedać lub wymienić. Dotychczas zawsze korzystałam przy wysyłce z usług Poczty Polskiej. Nigdy nie było problemu z wysyłaniem ptaszków w kartonowych pudłach z dziurkami, zrobionymi po to, żeby mogły oddychać.
Dzisiaj chciałam wysłać kolejne gołębie i wielkie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że pudełka nie mogą być kartonowe, ale muszą być wykonane ze sklejki (drewna). Wróciłam do domu i sięgnęłam do serwisu Allegro, żeby sprawdzić, czy takie pudła wykonane ze sklejki są w ogóle dostępne.
Znalazłam. Rzeczywiście są klatki dla gołębi – praktycznie niczym nie różnią się od tych kartonowych, też mają dziurki, tyle tylko, że to sklejka i oczywiście waży taka klatka około 1,5 kg, plus ptaki – w sumie około 3 kg. Oczywiście jest też cena takiej klatki (pudełka kartonowe można w sklepie dostać za darmo).
To jednak nie wszystko. Klatka ma być zamykana na kłódkę, a do niej dołączony kluczyk. Czyż nie mogę mieć wątpliwości co do uczciwości pracowników poczty? Przecież mając kluczyk, klatkę będzie można otworzyć i zamienić towar na gorszy. I wtedy co? Czyż nie można obawiać się, że do klienta, który kupił gołębia za 500 zł, dotrze ptak wart 10 zł, bo na przykład konwojent będzie znawcą gołębi i mając klucz, może zrobić wszystko?
Pytam: kto będzie brał odpowiedzialność? Nikt, bo co kogo to obchodzi. Przecież „ptak to… ptak”. Wiadomo, jak jest w tym kraju – nikt za nic nie bierze odpowiedzialności, a tu w grę wchodzą duże kwoty pieniężne.
Może Wy, jako dziennikarze, potraficie pomóc i wyjaśnić te bzdurne przepisy. Kto je wymyśla? Czy przypadkiem nie ci, którzy mają z tego korzyści?





































































Napisz komentarz
Komentarze