Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 8 sierpnia 2026 04:44
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Psychotraumatolog: takie morderstwo jak na UW podważa podstawowe poczucie bezpieczeństwa (wywiad)

Takie morderstwo jak na Uniwersytecie Warszawskim podważa podstawowe poczucie bezpieczeństwa - powiedziała PAP dr Anna Pluskota, psychotraumatolog i socjolog. Podkreśliła, że szok, bezsenność, lęk, drażliwość lub unikanie kontaktów, mogą być naturalną odpowiedzią na nienaturalną sytuację.

Polska Agencja Prasowa: Kto jest najbardziej narażony na traumę w związku z tragicznymi wydarzeniami na Uniwersytecie Warszawskim? Świadkowie zdarzenia, znajomi ofiary, cała społeczność akademicka?

Dr Anna Pluskota: Ta tragedia wykracza poza jednostkowe doświadczenie – dotyka całej wspólnoty akademickiej. Nawet osoby, które nie były świadkami zdarzenia, mogą doświadczać silnych emocji: lęku, niepokoju, poczucia utraty bezpieczeństwa. To naturalna reakcja na sytuację, która narusza nasze podstawowe poczucie porządku i sensu.

Na największe ryzyko traumy narażone są osoby, które znalazły się w bezpośrednim zagrożeniu życia, widziały moment ataku lub jego bezpośrednie skutki – to one spełniają podstawowe kryterium narażenia na traumę według klasyfikacji DSM-5 i ICD-10, czyli ekspozycji na śmierć, groźbę śmierci lub wydarzenie o wyjątkowo zagrażającym czy katastroficznym charakterze, takim jak – w kontekście tragedii na UW – brutalna napaść, ciężkie zranienie czy śmierć innego człowieka.

Traumatyczne skutki mogą dotknąć nie tylko osoby obecne na miejscu, ale także te, które emocjonalnie były związane z ofiarą. Zwłaszcza jeśli sposób, w jaki dowiedziały się o zdarzeniu, był nagły, szokujący lub brutalnie realistyczny, np. przez relacje świadków, media społecznościowe lub zdjęcia. I to wymaga bardzo uważnej, empatycznej i długofalowej odpowiedzi. Nie tylko psychologicznej, ale także wspólnotowej i organizacyjnej. Taki wstrząs może uruchomić reakcje stresowe nawet u osób, które nie były fizycznie obecne na miejscu zdarzenia, ale poczuły jego ciężar emocjonalny i symboliczny. W obliczu takich wydarzeń nie ma jednej "właściwej" reakcji. Szok, bezsenność, lęk, drażliwość, unikanie kontaktów – to wszystko może być naturalną odpowiedzią na nienaturalną sytuację.

PAP: Każdy, kto zetknął się z tą informacją, może odczuwać skutki psychiczne? Jakiego rodzaju mogą one być?

A.P.: Nie każda osoba, która zetknęła się z informacją o tragedii, doświadczy traumy w sensie klinicznym. Przywołam, na co już wcześniej zwróciłam uwagę: zgodnie z kryteriami DSM-5 i ICD-10, trauma i w jej efekcie zaburzenia, jak na przykład rozwój Zespołu stresu pourazowego (PTSD) wymaga bezpośredniego lub bliskiego kontaktu z wydarzeniem traumatycznym – np. bycia świadkiem ataku albo uzyskania informacji o tym, że bliska osoba stała się jego ofiarą. Sama ekspozycja – zetknięcie się z informacją (np. media) - choć poruszająca, nie spełnia tych warunków. To nie znaczy jednak, że osoby spoza bezpośredniego kręgu nie mogą przeżywać silnych emocji. Lęk, napięcie, bezsenność czy objawy somatyczne mogą pojawić się u osób szczególnie wrażliwych – np. z wcześniejszymi doświadczeniami przemocy, silnie identyfikujących się z miejscem zdarzenia. Dlatego warto podkreślić w tym kontekście: nie każdy, kto bardzo przezywa to wydarzenie, jest osobą "z traumą". Ale każdy, kto czuje się przytłoczony, zasługuje na uwagę i ma prawo szukać wsparcia. Rozpoznanie kliniczne nie jest warunkiem, by zadbać o siebie emocjonalnie – i nie powinno być barierą, by otrzymać pomoc.

PAP: Morderstwa, tak szeroko opisywane w mediach, wstrząsające krajem, powodują zwiększenie w społeczeństwie poczucia strachu?

A.P.: Z całą pewnością wydarzenia tak tragiczne i nagłośnione, jak brutalne morderstwo, szczególnie gdy dotyczą znanych instytucji publicznych – jak uniwersytet – mogą powodować wzrost poczucia zagrożenia w całym społeczeństwie. Choć większość osób nie była bezpośrednio związana z ofiarą lub miejscem zdarzenia, to samo uświadomienie sobie, że do przemocy może dojść "tuż obok", w miejscu, które do tej pory wydawało się bezpieczne, może uruchamiać mechanizmy lękowe i sprawiać, że świat wydaje się mniej przewidywalny. Destabilizować poczucie kontroli, sprawczości, wpływu.

PAP: Czy społeczeństwo, w dobie agresji w mediach społecznościowych, w dobie bardzo agresywnego języka debaty publicznej, coraz częściej nie stosuje mechanizmów wyparcia, lekceważenia, pewnej formy akceptacji, że tak po prostu jest, że taki jest świat?

A.P.: Rzeczywiście, coraz częściej obserwujemy - nazwałabym to - społeczny mechanizm obronny w postaci wyparcia, zobojętnienia czy wręcz normalizacji przemocy – szczególnie tej symbolicznej, językowej, ale niestety również fizycznej. Gdy przemoc staje się niemal codziennym elementem przekazu medialnego czy debaty publicznej, bywa tak, że – dla własnej ochrony – zaczynamy ją tłumić, wypierać lub racjonalizować. To mechanizm psychiczny, który pozwala zachować pozorne poczucie stabilności w niestabilnym świecie.

Z jednej strony, jest to zrozumiała reakcja adaptacyjna – nie da się reagować emocjonalnie na każdą informację o przemocy, bo bylibyśmy w stanie ciągłego przeciążenia. Z drugiej strony, istnieje ryzyko, że długofalowo to znieczulenie może prowadzić do zobojętnienia społecznego, utraty wrażliwości, spadku empatii i coraz niższej tolerancji na cudze cierpienie.

To wrażliwość społeczna i empatia są dziś naszym zasobem chroniącym – także przed stępieniem emocjonalnym i poczuciem bezradności wobec przemocy.

PAP: Takie tragedie zostawiają jeszcze trwały ślad w nas jako społeczności?

A.P.: Jestem przekonana, że tak, takie tragedie zostawiają ślad. Nie tylko w osobach bezpośrednio dotkniętych zdarzeniem, ale także w całej wspólnocie, która je przeżywa. Dotyczy to zwłaszcza wspólnot, społeczności lokalnych. Przemoc, która wydarzyła się blisko, która dotknęła "jednego, jedną z nas", podważa podstawowe poczucie bezpieczeństwa i wpływa na to, jak postrzegamy siebie nawzajem, nasze miejsce w świecie i sens przynależności do grupy. Z perspektywy psychologii wspólnotowej wiemy, że społeczności doświadczające urazów, kryzysów przechodzą proces zbiorowej żałoby, utraty, ale też podejmują próby odbudowania porządku i sensu. To, w jaki sposób wspólnota poradzi sobie z tym doświadczeniem – czy zostanie ono przemilczane, zepchnięte, czy też ujęte, przeżyte i uznane – ma kluczowe znaczenie dla jej dalszej odporności psychicznej i spójności społecznej.

PAP: W sieci dostępny jest film z tego zdarzenia. Wiele osób decyduje się go obejrzeć. Co to o nas mówi? Znam bardzo wiele osób, które nigdy nie zdecydowałyby się na taki krok.

A.P.: To bardzo ważne i złożone pytanie, niełatwo na nie odpowiedzieć, ale postaram się. Reakcje na tak drastyczne nagrania bywają bardzo różne – i to mówi nam coś istotnego o naturze ludzkiego umysłu, ale też o społecznym klimacie, w którym funkcjonujemy. Dla niektórych osób obejrzenie filmu jest próbą zrozumienia sytuacji, uporządkowania chaosu, domknięcia poznawczego lęku: "muszę to zobaczyć, żeby wiedzieć, co naprawdę się wydarzyło". Dla innych – to akt przekroczenia granic: emocjonalnie nie do przyjęcia, naruszający intymność ofiary, obciążający psychicznie i etycznie.

Niektórzy klikają z ciekawości, inni – z potrzeby kontroli, jeszcze inni – bezwiednie, pod wpływem impulsu i zalewu treści w sieci. W dobie mediów społecznościowych granica między informacją a przemocą wizualną bardzo się zaciera. Niestety, takie obrazy mogą zostać w psychice na długo.

Niechęć do oglądania takiego materiału to naturalna, zdrowa reakcja obronna. To również wyraz szacunku: dla ofiary, dla siebie, dla własnych emocji. Rozpoznanie własnych granic w kontakcie z przemocą to według mnie dziś kluczowa umiejętność psychiczna. Chroni nas przed zobojętnieniem i emocjonalnym stępieniem, jest też wyrazem troski o siebie.

PAP: Wiele osób miało wcześniej widzieć sprawcę mordu na kampusie i zwrócić uwagę na jego dziwne zachowanie. Jak są filmy, to ktoś je nagrał. Pierwszy telefon na policję nastąpił jednak dopiero po zabójstwie. Dlaczego? Czemu nikt nie zareagował wcześniej?

A.P.: Na to pytanie nie ma jednej prostej odpowiedzi – i trzeba to podkreślić. Nasze reakcje w sytuacjach nagłych, nietypowych, często nie są tak jednoznaczne, jak mogłoby się wydawać z perspektywy czasu. Ludzie bardzo często nie reagują nie dlatego, że są obojętni, lecz dlatego, że nie są pewni, co widzą, nie chcą "robić problemu", czekają na sygnał od innych albo nie wiedzą, jak właściwie się zachować. Działa też zjawisko znane w psychologii społecznej jako efekt rozproszenia odpowiedzialności – czyli tendencja do myślenia, że skoro wokół są inni, to oni zareagują, ktoś inny zadzwoni, ktoś inny podejmie działanie. Jest też możliwość, że ludzie kierują się zachowaniem innych z otoczenia i jeśli nikt nie reaguje, zakładają, że taka reakcja (a raczej jej brak) jest właściwa lub społecznie akceptowalna. Znamy to z dynamiki procesów grupowych (w socjologii i psychologii społecznej) – jeśli nikt nie zareaguje, jednostka może uznać, że przesadza lub błędnie odczytuje sytuację. Brak reakcji staje się społecznym sygnałem: "to nic poważnego" – nawet jeśli intuicyjnie odczuwamy inaczej. W rezultacie nie reaguje nikt, bo każdy zakłada, że zrobi to ktoś inny.

PAP: Jak jako obywatele powinniśmy reagować wobec problemów, kryzysów osób, które znamy? Gdzie powinniśmy kierować takie osoby, co możemy zrobić?

A.P.: Jeśli widzimy, że ktoś z naszego otoczenia przeżywa kryzys, nie ignorujmy tego – zapytajmy, jak się czuje, okażmy troskę i gotowość do rozmowy. Nie chodzi o to, by rozwiązać czyjeś problemy, ale by dać sygnał: "jesteś dla mnie ważny, nie jesteś sam". Możemy delikatnie zachęcić do skorzystania z profesjonalnej pomocy (psycholog, interwent kryzysowy, psychoterapeuta, psychiatra itd.). Czasem już sama rozmowa i obecność drugiego człowieka mogą być pierwszym krokiem w stronę ulgi i zmiany. Nasza reakcja może mieć większe znaczenie, niż nam się wydaje.

PAP: Czy reakcja na tego rodzaju mordy w postaci zwiększenia środków bezpieczeństwa w różnych obiektach użyteczności publicznej sprawiałaby, że czulibyśmy się bezpieczniejsi, czy efekt mógłby być odwrotny, jeszcze częściej myślelibyśmy, że zagrożenia są wokół nas, są realne?

A.P.: To zależy – reakcje na zwiększenie środków bezpieczeństwa są bardzo indywidualne i zależą od kontekstu, sposobu wdrożenia i komunikacji. Dla części osób widoczna obecność ochrony, systemów alarmowych czy procedur może przywracać poczucie bezpieczeństwa i kontroli, zwłaszcza bezpośrednio po traumatycznym wydarzeniu. Inni jednak mogą odczytywać takie środki jako sygnał, że zagrożenie jest stałe i realne – co może nasilać lęk i poczucie niepokoju.

Kluczowe jest, by działania zabezpieczające były rozsądne, proporcjonalne i komunikowane w sposób wspierający, a nie alarmujący. Poczucie bezpieczeństwa to nie tylko kwestia fizycznych barier – to także klimat psychologiczny i społeczna wrażliwość na to, jak się o nas troszczy instytucja czy wspólnota.

Rozmawiał Tomasz Więcławski (PAP)

twi/ aba/


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Trump grozi więzieniem, Senat blokuje kandydaturę do IPN, wojna uderza w cywilów. Najważniejsze informacje czwartku

Groźby z Białego Domu, dwa ważne głosowania w polskim Senacie, kolejna odsłona wojny energetycznej i dramat cywilów w Ukrainie. Czwartek, 6 sierpnia 2026 roku, przyniósł wydarzenia, które pozornie dzielą tysiące kilometrów. W rzeczywistości łączy je jedno słowo: bezpieczeństwo. Militarne, energetyczne, polityczne i ekonomiczne. Data dodania artykułu: 06.08.2026 23:36
Trump grozi więzieniem, Senat blokuje kandydaturę do IPN, wojna uderza w cywilów. Najważniejsze informacje czwartku

Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA

Pierwsze dwanaście miesięcy Karola Nawrockiego w Pałacu Prezydenckim trudno opisać słowem „kohabitacja”. Bardziej pasuje polityczna wojna pozycyjna: 41 wet, spór o miliardy z programu SAFE, zamrożone nominacje ambasadorskie, starcie o sądy i coraz wyraźniejsze ambicje stworzenia wokół prezydenta własnego ośrodka prawicy. Jednocześnie Nawrocki konsekwentnie inwestował w relacje z administracją Donalda Trumpa, nawet za cenę rosnącego dystansu wobec Ukrainy. Data dodania artykułu: 06.08.2026 07:10
Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA

Polska chce produkować rakiety do systemów Patriot. Tomczyk: „Jesteśmy gotowi”

Polska nie chce już wyłącznie kupować amerykańskiego uzbrojenia. Chce wejść do grona państw, które uczestniczą w jego produkcji, serwisowaniu i rozwoju technologii. Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk ujawnił, że Warszawa przekazała Amerykanom gotowość do uruchomienia w Polsce produkcji rakiet przechwytujących wykorzystywanych w systemach Patriot. Data dodania artykułu: 05.08.2026 07:40
Polska chce produkować rakiety do systemów Patriot. Tomczyk: „Jesteśmy gotowi”

5 sierpnia. Dzień Traugutta, rzezi Woli i pytań o Polskę. Historia wciąż domaga się odpowiedzi

Są daty lekkie jak wakacyjna piosenka płynąca z samochodowego radia. Są również takie, które przypominają ciężki dzwon — jego głos biegnie przez stulecia, odbija się od murów Cytadeli, płonących domów Woli i sal parlamentu. 5 sierpnia należy do tej drugiej kategorii. To dzień zdradzonych nadziei Rzeczypospolitej, ofiary Romualda Traugutta, zbrodni dokonanej na mieszkańcach Warszawy, ale również niezwykłego zwycięstwa żołnierzy batalionu „Zośka”. Data dodania artykułu: 05.08.2026 07:06
5 sierpnia. Dzień Traugutta, rzezi Woli i pytań o Polskę. Historia wciąż domaga się odpowiedzi

Polski tenis na dwóch biegunach, Milan królem sprintu, a świat żegna legendę Milanu. Sportowy wtorek pełen emocji

Iga Świątek nie zostawiła rywalce złudzeń, Hubert Hurkacz wygrał trzysetowy pojedynek, a Magda Linette odwróciła losy trudnego meczu. W kolarskim peletonie Jonathan Milan znów pokazał potęgę sprinterskich nóg, Katarzyna Niewiadoma-Phinney walczyła z czasem we Francji, zaś świat futbolu pożegnał Franco Baresiego. Wtorek, 4 sierpnia, przyniósł sport, w którym radość mieszała się z rozczarowaniem, a triumfy z chwilami zadumy. Data dodania artykułu: 04.08.2026 23:10
Polski tenis na dwóch biegunach, Milan królem sprintu, a świat żegna legendę Milanu. Sportowy wtorek pełen emocji

Wtorek, który przypomniał, jak kruchy jest świat. Morozowski, wojna, upały i cyberatak

Wtorek, 4 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości, obok których trudno przejść obojętnie. Zmarł Andrzej Morozowski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich dziennikarzy politycznych. W Ukrainie rosyjski atak zabił polskiego wolontariusza. Europa walczy z rekordowym upałem, suszą i pożarami, a niski poziom Dunaju zagraża produkcji energii. Nad Bałtykiem polskie myśliwce ponownie przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy. Do tego cyberatak na system Żabki i brutalna napaść we Wrocławiu. To był dzień, w którym każda kolejna wiadomość brzmiała jak ostrzeżenie. Data dodania artykułu: 04.08.2026 22:44
Wtorek, który przypomniał, jak kruchy jest świat. Morozowski, wojna, upały i cyberatak

Edukacja zdrowotna przed Trybunałem Konstytucyjnym. O co naprawdę chodzi w sporze PiS z MEN?

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości zapowiedzieli skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego wniosków dotyczących nowych zasad nauczania edukacji zdrowotnej. Politycy PiS twierdzą, że obowiązkowy przedmiot naruszy prawa rodziców i konstytucyjną ochronę rodziny. Ministerstwo Edukacji odpowiada konstrukcją przepisów: zagadnienia związane ze zdrowiem seksualnym zostały wydzielone do osobnych, nieobowiązkowych zajęć. Prawny spór nie sprowadza się jednak wyłącznie do pytania, czego dzieci będą uczyły się w szkołach. Dotyczy także tego, czy tak istotną zmianę można było wprowadzić rozporządzeniami ministra. Data dodania artykułu: 04.08.2026 20:01
Edukacja zdrowotna przed Trybunałem Konstytucyjnym. O co naprawdę chodzi w sporze PiS z MEN?

4 sierpnia 2026: Gombrowicz, Baczyński, Mont Blanc i „Purple Rain”. Rząd o sankcjach, Europa o kryzysie w Ceucie

Dziś jest wtorek, 4 sierpnia, dwieście szesnasty dzień 2026 roku. Słońce wzeszło o godz. 4.59, a zajdzie o godz. 20.24. Imieniny obchodzą Franciszek, Fryderyk, Jan, Krescencjusz i Maria. Data dodania artykułu: 04.08.2026 08:16
4 sierpnia 2026: Gombrowicz, Baczyński, Mont Blanc i „Purple Rain”. Rząd o sankcjach, Europa o kryzysie w Ceucie

Polecane

Nocny Teatr zagrał nad Pilicą. Letnia Scena nie zwalnia – za tydzień Voice Ekipa Tomaszowskie Centrum Zdrowia zaprasza na praktyki i staże w nowej lokalizacji Strażacy z gminy zmierzyli się na stadionie. Znamy wyniki zawodów OSP Polowania zbiorowe w gminie Lubochnia. Znamy 12 terminów – pierwsze już 5 września Letnie ślizgawki wracają do Areny. Sprawdź, co oznacza to dla mieszkańców Koniec „zabiegów walizkowych”. NFZ zmienia zasady. Co to oznacza dla pacjentów z Tomaszowa? Strzelcy z Tomaszowa ćwiczyli maskowanie w lesie. Była teoria i praktyka Zmiana dowództwa w PKW KFOR. Polski kontyngent kontynuuje misję w Kosowie Trzy ciche zagrożenia wiążą się z niemal 13 latami mniej życia bez demencji Nadwaga w dzieciństwie może zostawić ślad na całe życie. Nowe badanie: mniejsza szansa na macierzyństwo Opieka zaczyna się od człowieka. 7 sierpnia dziękujemy tym, którzy są przy seniorach każdego dnia Świątek rozbiła Golubic, Jagiellonia pokonała Rangersów. Sportowy czwartek pełen emocji
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep MEydczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Dziecko drogie: Janka i Grzesia znam dobrze i równie dobrze znałem innych, poprzednich prezesów ( Jasiu Piątek, śp. Koszuta), a byłem również w radzie nadzorczej. Z tych informacji wynika, że chyba byłem członkiem spółdzielni - co?! Więc nie pier... mi tutaj dziewucho jakichś, tanich farmazonów. Jeśli akurat nie masz dobrych, łóżkowych układów z partnerem, to już nie moja wina. Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”? Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: No i bardzo dobrze myślisz, ale tylko w sprawie tego swojego rowerka. Twój, ekologiczny (totalnie głupi) mózg ogarnia tylko ten Twój obsrany rowerek i te obsrane topole, ale już nie obejmuje tego, że przy znacznie większej hali nie będzie miejsca dla tych Twoich, obsranych topoli. . Źródło komentarza: 122 drzewa wycięto na terenie Lechii. Miasto ma posadzić 425 nowych Autor komentarza: Ewa Treść komentarza: Totalne chamstwo i prostactwo prezentujesz. Taki ktoś nie może być zwolennikiem PiSu. W PiSie są w większości ludzie wykształceni na poziomie. Powściągliwi w obelgach i ubliżaniu. Człowieku kim Ty jesteś, kogo reprezentujesz?. Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”? Autor komentarza: Ewa. Treść komentarza: Ostro , głupio i bez sensu masa epitetów które świadczą o Twoim bardzo niskim poziomie .Tykanie przez użycie samych imion osób ze spółdzielni to objaw Twojego prostactwa i flustracji. Człowieku układy komunistyczne odeszły wraz z komunizmem. Zapewniam Cię że Pan Prezes Jan Nowakowski wyrósł dawno z takich pojęć jak,, komunistyczny układ". Masz alerię na starą ideologię, weż coś na opanowanie i nie obrażaj ludzi .Członkowie spółdzielni nie są "ciemną masą" no chyba że są Twojego pokroju. To że nie doszło do walnego zgromadzenia to bardzo dobrze się stało. Do Twojej wiadomości nie pracuję w spółdzielni, nie mam też w niej układów nie bywam na walnych zebraniach. Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Wg mnie, zboczone określenie "psycholożki" oznacza specjalistki, czyli (w normalny języku) kobiety, zajmujące się psychologią (np. psychologią tłumu, psychologią społeczną, itp.). Obecnie (i niestety) obowiązuje debilowaty, czyli tzw. nowoczesny język (debilowata nowomowa) tupu: pani profesora, pani magistra, pani dyrektora, psycholożka. Podsumowanie: debili nie sieją, sami się rodzą. Źródło komentarza: Spisek wskazuje wroga. Psycholożki ostrzegają: tak rodzi się nienawiść między ludźmi Autor komentarza: Ewa Treść komentarza: Na spokojnie nie gonić nie gonić opozycja zawsze była jest i będzie UCZYĆ,UCZYĆ KAŻDA LEKCJA TO NAUKA I DOŚWIADCZENIE KTÓREGO NIGDY NIE JEST ZA DUŻO. Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”?
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama