Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 23 lutego 2026 23:33
Reklama
Kiedy czas sobie i nie przynosi zmian

Biurokracja ponad pacjentem

Tekst Expressu Mazowieckiego z 10 grudnia 1933 r. odsłania Kasę Chorych, w której oszczędności uderzają w ubezpieczonych i lekarzy, a administracja rośnie nietknięta. To echem dzisiejszych limitów i kolejek — czas zapytać, komu każemy dźwigać system i jak to naprawić.

Tekst z „Expressu Mazowieckiego” z 10 grudnia 1933 roku czyta się dziś jak wiadomość wysłaną w butelce. Autor opisuje Kasę Chorych jako instytucję, w której oszczędności zaczynają się zawsze od tych najsłabszych: ubezpieczonych i lekarzy, podczas gdy „dział administracyjny” ma rosnąć, puchnąć i pozostawać nietykalny. Minęły dekady, zmieniły się nazwy, paragrafy i technologia, ale sam mechanizm, o którym pisał dziennikarz, wciąż potrafi wywołać u współczesnego czytelnika znajome ukłucie.

W 1933 roku autor uderza przede wszystkim w poczucie niesprawiedliwości. Z jednej strony system „zaprowadza najdalej posunięty system oszczędnościowy w stosunku do ubezpieczonych”, pozbawiając ich pomocy lekarskiej, z drugiej – „równocześnie nie czyni się nic, aby zacieśnić olbrzymie, a mimo to rosnące z dnia na dzień wydatki na dział administracyjny”. Ten język jest stary, ale sens aż nazbyt aktualny. Współczesny pacjent nie usłyszy zwykle wprost, że „pomocy prawie nie będzie”. Usłyszy coś bardziej miękkiego: że najbliższy termin jest „za kilka miesięcy”, że „limit został już wyczerpany”, że „potrzebne jest kolejne skierowanie”, że „proszę próbować w przyszłym tygodniu”. Formalnie prawa pacjenta istnieją, ale dostęp do nich bywa reglamentowany czasem, procedurą i cierpliwością. Gdy ktoś przez to przechodzi, może mieć wrażenie podobne do tego sprzed niemal wieku: że oszczędności robi się na nim, a nie na mechanizmie.

Drugim filarem tego tekstu jest obraz lekarza jako człowieka obciążonego pracą, którego mimo to próbuje się „ukrócić”. W artykule pojawia się dramatyczny szczegół: przeciętnie „około sto porad i zabiegów dziennie” i zarazem presja na obniżenie wynagrodzeń. Dziś liczby i modele rozliczeń są inne, ale napięcie nadal jest znajome: personel medyczny jest wąskim gardłem całego systemu, a jednocześnie to właśnie na nim najłatwiej „dokręcać śrubę”, bo jest na pierwszej linii. Jeśli nie starcza pieniędzy, jeśli rosną koszty, jeśli brakuje wydolności – najczęściej nie czuje tego najpierw gabinet ministerialny, tylko kolejka w poradni i dyżur na oddziale. W efekcie rodzi się frustracja po obu stronach: pacjent czuje, że jest przepychany jak numer w systemie, a lekarz – że stał się częścią taśmy produkcyjnej, na której i tak ma odpowiadać za wszystko.

Bardzo współcześnie brzmi też wątek przerzucania ryzyka „w dół”. W 1933 roku autor opisuje pomysł procentowego honorarium zależnego od „rzeczywistych dochodów” Kasy, co w praktyce mogło oznaczać, że jeśli pracodawcy nie płacą, lekarz dostanie mniej. Dziś nie ma dokładnie takiego mechanizmu, ale istnieje jego duch: niedoszacowane wyceny procedur, limity, ryczałty, kontrakty, które każą świadczeniodawcy „zmieścić się w systemie”. W przypadku wielu placówek napięcie między rachunkiem ekonomicznym a potrzebą leczenia bywa codziennością, tyle że ujętą w nowoczesne arkusze, sprawozdania i kody świadczeń. Kiedy to pęka, pacjent widzi tylko skutek: brak dostępności albo przerzucenie go do prywatnej ścieżki.

I tu dochodzimy do najbardziej gorzkiej puenty z 1933 roku: momentu, w którym składka przestaje być postrzegana jako wspólny fundusz bezpieczeństwa, a zaczyna przypominać przymus. Autor pisze, że społeczeństwo traci zaufanie, a opłaty uważa za „krzywdzący haracz”, bo pomoc jest „bardzo wątpliwej wartości”. Współczesny odpowiednik tego zdania słyszymy w wielu domach: „Płacę, a i tak muszę iść prywatnie”. To doświadczenie podwójnego kosztu – formalnego i realnego – jest dziś jednym z głównych źródeł erozji zaufania do publicznej ochrony zdrowia. Nie dlatego, że ludzie nie chcą się składać na wspólnotę, tylko dlatego, że nie widzą przełożenia składki na dostęp.

Ktoś mógłby powiedzieć: przecież dzisiaj mamy nieskończenie lepszą medycynę niż w 1933 roku. I to prawda. Mamy diagnostykę, leki, chirurgię, ratownictwo, standardy, o których przed wojną nawet nie śniono. Ale tekst z „Expressu Mazowieckiego” nie jest o medycynie. Jest o instytucji. O tym, że system psuje się nie tylko wtedy, gdy brakuje pieniędzy, lecz także wtedy, gdy brakuje poczucia uczciwości: że ciężar trudnych decyzji rozkłada się równomiernie, a nie zawsze spada na pacjenta i tych, którzy go leczą.

Autor sprzed niemal wieku uderza jeszcze w jeden strunę: w „wpływy zakulisowe” i etaty „wsparte o silne plecy”. To temat, który w Polsce nie ma daty ważności. Każda epoka ma swoje wersje „układów” – czasem realne, czasem wyobrażone – ale efekt społeczny bywa ten sam: gdy pacjent widzi nową warstwę stanowisk, koordynatorów, procedur i ludzi od papierów, a równocześnie słyszy, że „brakuje miejsc” i „brakuje lekarzy”, pojawia się pytanie nie o to, czy administracja jest potrzebna, tylko czy jest proporcjonalna. W 1933 roku to pytanie wybrzmiewało wprost. Dziś często wybrzmiewa w półsłówkach, ale wraca w każdej dyskusji o reformach.

Jeśli więc próbować opisać aktualność artykułu z 10 grudnia 1933 roku jednym zdaniem, brzmiałoby ono tak: system ochrony zdrowia najbardziej cierpi nie wtedy, gdy jest biedny, ale wtedy, gdy przestaje być zrozumiały i sprawiedliwy dla tych, którzy go utrzymują. Wtedy nawet najlepsze hasła o „reformie” budzą podejrzenie, a każda kolejna zmiana zaczyna wyglądać jak powtórka tego samego filmu – tylko z inną scenografią.

I może właśnie dlatego warto do takich tekstów wracać. Bo one pokazują, że prawdziwe pytanie nie brzmi: „ile jeszcze utnąć”. Tylko: „komu i dlaczego każemy dźwigać koszt systemu”. Jeśli odpowiedź zawsze jest taka sama, to nawet po stu latach będziemy czytać podobne felietony z tym samym poczuciem, że ktoś kiedyś już to wszystko opisał — i niczego na dobre nie domknęliśmy.

oryginalny tekst na kolejnej stronie



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Reklama
Reklama
MARATON KRZYKU!

MARATON KRZYKU!

 W piątek 27 lutego, NOCNE MARATONY FILMOWE HELIOS zapraszają na noc z kultową serią, którą zakończymy przedpremierowym pokazem jej najnowszej odsłony - „KRZYK 7”!  W piątek 27 lutego, kina Helios zapraszają na mrożącą krew w żyłach noc z Ghostface. Rozpoczniemy częścią piątą tej serii, zatytułowaną „KRZYK”, w której wracamy do Woodsboro dwadzieścia pięć lat po oryginalnej serii morderstw.  Dalej „KRZYK VI”, a jeśli wystarczy Wam jeszcze odwagi, na koniec premierowo „KRZYK 7”. Jesteśmy przekonani, że taka dawka obezwładniającego strachu jeszcze długo po powrocie do domu nie pozwoli Wam zasnąć. Czy jesteście na to gotowi? Start: 27.02.2026, godz. 23:00; Meta: 28.02.2026 r. około godz. 5.30 Opisy filmów:KRZYK (napisy)Dwadzieścia pięć lat po oryginalnej serii morderstw w Woodsboro pojawia się nowy zabójca, a Sidney Prescott musi wrócić, aby odkryć prawdę.KRZYK VI (napisy)Po brutalnych zabójstwach, które po raz kolejny wstrząsnęły ich rodzinnym miasteczkiem, czwórka ocalałych bohaterów opuszcza legendarne Woodsboro. Pragną rozpocząć nowy rozdział życia. Przeprowadzają się do Nowego Jorku, dynamicznego, wielkiego miasta pełnego ludzi, które ma im pomóc zapomnieć o mrocznej przeszłości. Jednak Ghostface sprawi, że Nowy Jork mieć będzie jeszcze jeden powód, aby nigdy nie zasypiać.KRZYK 7 (napisy)Gdy w miasteczku, gdzie Sidney Prescott (Neve Campbell) próbuje ułożyć sobie na nowo życie, pojawia się kolejny Ghostface, przeszłość powraca do niej z niepowstrzymaną siłą. Tym razem to nie ona jest celem zabójcy, lecz jej córka Tatum (Isabel May). Aby zapobiec najgorszemu, Sidney będzie musiała ponownie stanąć twarzą w twarz z upiorną maską i zapłacić nadzwyczaj wysoką cenę.Data rozpoczęcia wydarzenia: 27.02.2026

Polecane

Roczna narada w KP PSP: podsumowanie 2025 roku, nowe pojazdy i plany na 2026Segregacja bez nudy – jak przez zabawę uczymy dzieci dbałości o środowiskoKierowca z dożywotnim zakazem zatrzymany w Tomaszowie. Grozi mu więzienieTerapia uciskowa – skuteczne leczenie obrzęków, lipodemii i chorób żyłTrzy filmy, jedna noc, jeden GhostfaceDziś w kraju i na świecie (poniedziałek, 23 lutego)Pięć setów. Zwroty akcji. Emocje do ostatniej piłki!Przestępcy podszywają się pod policjantów CBŚP i wysyłają SMS-y. „Jesteś monitorowany…”Lechia zamknęła zimowe sparingi. Dwie porażki na finiszu, tydzień do ligiBadanie: w trudnej sytuacji finansowej Polacy ograniczyliby zakupy spożywczeO różnicach między etatem a B2B: coraz trudniej rozróżnić te formy, w sądzie decydują niuanseDziś w kraju i na świecie (niedziela, 22 lutego)
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: kierowcaTreść komentarza: To w Tomaszowie są dzielnicowi bo jeszcze nigdy żadnego nie widziałem.Źródło komentarza: Kto zostanie #SuperDzielnicowym 2026? Ruszyła IV edycja plebiscytu #DzielnicaBezStrach!Autor komentarza: Buków CityTreść komentarza: A macie może info jak to jest z busami z Tomaszowa do Łodzi bo niedługo będzie rok od ostatniego przejazdu a tu cisza!stop wykluczeniu komunikacyjnemu!Źródło komentarza: Rekordowy styczeń na torachAutor komentarza: EllaTreść komentarza: To wszystko cuchnie zarozumialoscia, bezkarnoscia, zadufaniem, ze tez ci ludzie sie nie boja, nie czuja wstydu. To na kilometr smierdzi naduzyciami, wykorzystywaniem wspolnej kasy, prosto mowiac kradzieza a jeszcze prosciej zlodziejstwem. Kto ich rozliczy, kiedy, kto obciazy kosztami i wsadzi.Źródło komentarza: Kilometrówki byłego prezesa TCZ pod lupą. Prywatne auto i służbowe SUV-yAutor komentarza: KaziekTreść komentarza: Tego mostu długo jeszcze nie będzie, mawiają ludziska. Eksperci ekspertyzy robią, mierzą patrzą kiwają głowami i długo myślą. Nikt nic nie wie na dzień dzisiejszy, co to będzie i kiedy będzie.Źródło komentarza: Most na ul. Legionów zamknięty. Mieszkańcy oburzeni, radni zaskoczeni informacjami z komisjiAutor komentarza: AjedejanoTreść komentarza: Mistrzu: chodziłem do II LO w latach 1962-1966 (II LO było jeszcze tam, gdzie teraz jest "mechanik"" , a potem Jałowcowa). Ci szanowani przeze mnie ludzie, niestety, już nie żyją. Takich nauczycieli już teraz nie ma. Przychodzą do tych szkół, odwalają te swoje godziny i mają uczniów gdzieś. I potem absolwenci szkół średnich (po maturze) nie maja pojęcia o: najprostszych obliczeniach matematycznych, o błędach ortograficznych, jakie popełniają, o geografii Polski i świata, o historii Polski i świata. Taka przygłupiasta, niedouczona młodzież bardzo pasuje np. niemiaszkom, bo taka durnowata młodzież, to świetny materiał do zbierania szparagów.Źródło komentarza: Nie Biblioteczna a Tadeusza KawkiAutor komentarza: CzłowiekTreść komentarza: Im to się należy ciemna cela. Obyśmy dożyli....Źródło komentarza: Kilometrówki byłego prezesa TCZ pod lupą. Prywatne auto i służbowe SUV-y
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama