W piśmie z 2 marca 2026 roku, skierowanym do prezydenta miasta, radnych oraz Rady Nadzorczej, przedstawiciele PZZ „Niezależni” i NSZZ „Solidarność” wprost wskazują, że funkcja koordynatora została – ich zdaniem – utworzona sztucznie i nie znajduje uzasadnienia organizacyjnego ani merytorycznego.
Związkowcy twierdzą, że zamiast usprawniać zarządzanie, stanowisko to pogłębia chaos w spółce. Mówią o braku klarownego podziału kompetencji, rozmyciu odpowiedzialności i dodatkowym ogniwie decyzyjnym, które komplikuje i tak napiętą sytuację.
W praktyce – jak nieoficjalnie mówią pracownicy – w MZK powstał model zarządzania „dwugłowego”, w którym trudno ustalić, kto za co odpowiada. A to w przedsiębiorstwie komunikacyjnym przekłada się wprost na organizację pracy, finanse i bezpieczeństwo funkcjonowania transportu miejskiego.
Już sam moment powołania koordynatora wywoływał dyskusję. Krytycy wskazywali, że nowa funkcja powstała równolegle z nominacją prezesa i nie była poprzedzona szeroką debatą o realnych potrzebach restrukturyzacyjnych w spółce.
W obronie zatrudnienia Pawła Jabłońskiego publicznie występowali tomaszowscy działacze Koalicji Obywatelskiej, podkreślając jego „doświadczenie organizacyjne” oraz „kompetencje menedżerskie”. Dziś jednak to właśnie związkowcy zarzucają, że efektem tych decyzji jest destabilizacja zakładu pracy i zaostrzenie konfliktu z załogą.
Paweł Jabłoński nie jest postacią anonimową. To radny z Tomaszowa Mazowieckiego, blisko związany z posłem Adrianem Witczakiem. W przeszłości pracował w firmie Kazimierza Mordaki, co przeciwnicy polityczni często przypominają w kontekście lokalnych układów polityczno personalnych.
Jabłoński nie błyszczy w Radzie Miejskiej, za to dał się poznać, jako osoba aktywnie angażująca się w tropienie domku letniskowego prezydenta Marcina Witko i jego żony – inicjatywa ta stała się przedmiotem kpin internautów, tym bardziej, że Prezydent dom wykazywał legalnie w swoim oświadczeniu majątkowym. W sieci pojawiły się ironiczne określenia w rodzaju „Mordaka Patrol”, które miały wyśmiewać styl prowadzenia tej akcji.
Dziś słyszymy, że podobny, konfrontacyjny sposób działania przeniósł się do piotrkowskiego MZK. Związkowcy mówią wprost: konflikt zamiast dialogu, napięcie zamiast uspokojenia sytuacji.
Organizacje związkowe zapowiedziały, że jeśli organ właścicielski nie podejmie działań, możliwe są kolejne formy protestu – włącznie z krokami zmierzającymi do niedopuszczenia prezesa do wykonywania obowiązków.
























































Napisz komentarz
Komentarze