Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 26 października 2026 19:46
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Z cyklu: "Okrakiem" - Wiesiek Fiszbach – ksywa „Stefan“ (Od Berlina do Brzustowa)

Malował od zawsze. Jego pierwsze prace znikały po deszczu, gdyż rysował patykiem u babci w ogródku. Jako kilkuletni chłopiec trafił w ręce profesora Kazimierowskiego. Od tamtego czasu nie rozstawał się ze sztalugą. Uczestniczył w wielu wystawach, a liczne nagrody i wyróżnienia przyznawano mu nie tylko w kraju. Gdy zaczął uczęszczać do I LO w Tomaszowie Mazowieckim okazało się, że talenty chodzą parami. Pod okiem profesora Edmunda Wojewódzkiego i trenera Henryka Białasa drużyna siatkówki, w której grał, odnosiła wielokrotne sukcesy, w tym kilkakrotnie mistrzostwo Polski. Będąc uczniem LO uczęszczał zarówno na treningi, jak i na zajęcia plastyczne, które prowadziła Pani Maria Bunzel. Brał udział w licznych plenerach i wystawach, w ten sposób łącząc sport z malarstwem. Na pytanie: - Czy jesteś sportowcem, czy artystą malarzem? - odpowiada: - „I sport i malarstwo są sztuką – tak uważali już starożytni Grecy organizując olimpiady.”

 

Człowiek wielu talentów. Urodzony w 1950 roku w Tomaszowie Mazowieckim (woj. łódzkie), absolwent miejscowego I Liceum Ogólnokształcącego (1968) i olsztyńskiej AWF (1974), gdzie otrzymał tytuł magistra wf. Od najmłodszych lat (szkoła podstawowa) grał w siatkówkę w znakomitym towarzystwie, razem z wielokrotnym reprezentantem Polski, mistrzem świata oraz mistrzem olimpijskim, Wiesławem Gawłowskim. Kiedy razem wprowadzili Lechię Tomaszów do I ligi, ich drogi rozeszły się: jeden Wiesiek (Gawłowski) trafił do AZS AWF Warszawa, drugi (Fiszbach) do AZS-u Olsztyn.

 

„W tym samym czasie co tomaszowska Lechia, awansował do I ligi siatkówki AZS Olsztyn. Grałem tam w siatkówkę zaledwie przez jeden rok” - wspomina Wiesiek. „Chciałem dłużej, ale nie mogłem, z powodu urazu kręgosłupa. Jednak w olsztyńskim AZS-ie rozpoczął się drugi etap mojego sportowego życia. Zainteresowanie judo zaowocowało zdobyciem trzeciego miejsca na mistrzostwach Polski w Warszawie w roku 1974. Po studiach zacząłem pracować na ówczesnej Akademii Rolniczo-Technicznej jako nauczyciel akademicki. Tam założyłem pierwszą w Olsztynie sekcję judo dla modzieży akademickiej i kilka sekcji dziecięcych tej dziedziny sportu. Tak więc byłem prekursorem judo na Warmii i Mazurach. W ciągu dwóch lat zdobyliśmy akademickie mistrzostwo Polski, czego konsekwencją było powołanie mnie na trenera reprezentacji Polski na Uniwersjadę w Rio de Janeiro.”

 

„Z uczelnią rozstałem się ze względów, powiedzmy – politycznych”, wspomina z uśmiechem Wiesiek Fiszbach. „Szkoda, gdyż byłem już bardzo znany i lubiany przez młodzież. Zdarzyło się tak, że otrzymałem od uczelni mieszkanie i wtedy zaczął się dramat, a właściwie to komedia, związana z namawianiem mnie, abym w „dowód wdzięczności” wstąpił w szeregi PZPR. Zdecydowanie odmawiałem, toteż w konsekwencji stopniowo zaczęto odsuwać mnie od pracy z młodzieżą. Trwało to około dwóch lat. W 1971 roku urodził się mój syn, ale nie był to przyjemny okres w moim życiu. W tym samym mniej więcej czasie rozwiodłem się z pierwszą żoną. Chciałem być bliżej dziecka, więc zdecydowałem się na poważny krok, który odmienił moje życie. Kupiłem 100 hektarów ziemi po Niemcu – Hinzmanie, we wsi Radykajny. Przez następne pięć lat bawiłem się w hodowlę byków i trzody chlewnej. Po drodze miałem z tym nowym doświadczeniem liczne przygody. Pewnego razu zerwało mi się stado byków liczące 200 sztuk. Jak na westernie przebiegło przez gminę i potrzeba było tygodnia czasu, by je z powrotem zagonić do zagrody. W pewnym okresie życia poczułem jednak, że rolnictwo nie jest moim właściwym powołaniem. Ziemia jakby dała mi kopa”, uśmiecha się Wiesiek do wspomnień.

 

 

 

„Wokół mnie zaczęły się rodzić dziwnie smutne krajobrazy. Pewnego razu na moje stado świń liczące 800 sztuk padła zaraza. Zostały zarażone krwawą biegunką, roznoszoną przez dzikie zwierzęta. Cały las ruszał się od rozkładającej się padliny. Wiosną tamtego niedobrego roku, moja ówczesna narzeczona, która niespodziewanie powróciła z USA, znalazła mnie półprzytomnego na farmie, jak twierdzili lekarze, od śmierci dzieliła mnie jedna godzina. Cudem odratowano mnie w pobliskim szpitalu. Po tych smutnych wydarzeniach postanowiłem wyjechać z Polski. Droga ucieczki miała wieść przez Berlin do Paryża, lecz przypadkiem zakończyła się już w Berlinie. W roku 1980-tym Berlin Zachodni był wolnym i prześlicznym miastem, pełnym uciekającej przed wojskiem młodzieży z całego świata. Ja odwrotnie, byłem wtedy desperado, i jakby na przekór wszystkim, nawet samemu sobie, miałem zamiar wstąpić we Francji do Legii Cudzoziemskiej. Przypadek sprawił, że w Berlinie zostałem okradziony z gotówki przez taksówkarza i nie dojechałem do Paryża, gdzie oczekiwał na mnie kolega, tak samo jak ja kandydat do Legii. Do tej „stolicy świata” dotarłem dopiero po wielu latach, z moimi dziećmi, aby im pokazać Disneyland”, żartuje Wiesiek.

 

„W Berlinie wiodłem iście cygańskie życie. Miałem zawsze przy sobie wielką torbę lekarską, a w niej najniezbędniejsze wtedy do życia przedmioty: szczoteczkę do zębów, dwie pary skarpetek, dwie pary slipów, parę butów i jedne spodnie. Adresów nie pamiętam, kiedy doliczyłem się ich sześćdziesięciu, pomyliła mi się rachuba. Mieszkałem „po kobitkach”. W końcu osiadłem na miejscu z zaprzyjaźnioną Niemką, z którą wytrzymałem aż półtora roku. Otrzymałem od Amerykanów zgodę na pobyt stały, pod warunkiem, że ożenię się z tą moją Niemką, co nie było podejrzane, gdyż byliśmy w jednym wieku i wyglądaliśmy na zakochanych. Jedną z podstawowych jej wad był jednakże fakt, że nocą wzdychała do mnie po niemiecku, a ja byłem odporny na jej westchnienia wyrażane w tym języku. Idąc za stwierdzeniem zawartym w teście piosenki Andrzeja Rosiewicza uznałem, że „najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny”. A te zaczęły na przełomie lat 85-86 zjeżdżać do Berlina gromadnie.

 

I ja spotkałem swoją. Po rozstaniu z moją Heidi odebrano mi prawo do stałego pobytu. Jednak po wprowadzeniu w Polsce stanu wojennego byliśmy przez Niemców tolerowani. Po to, by mieć status stałego mieszkańca Berlina otworzyłem firmę budowlaną, która rozrosła się i zaczęła przybierać na znaczeniu w mieście. Prowadziłem ją przez osiemnaście lat. Zarobiłem dużo pieniędzy. W czasie, gdy władze niemieckie przenosiły się z Bonn do Berlina, był to okres mojego szczytowania finansowego. Przez siedem lat pracowałem z jednym architektem, wystarczająco długo, by mógł mnie sobie wychować i oswoić. Przy ostatnim kontrakcie opiewającym na milion euro, okradł mnie na 280 000 i splajtował. Spłaciłem 250 000, resztę rząd łaskawie mi umorzył”, kiwa głową Wiesiek Fiszbach.

 

„Po kolejnym rozwodzie spotkałem piękną kobietę pochodzącą z Warmii i Mazur. Moja była żona utrudniała mi kontakty z dziećmi, co przypłaciłem depresją i ucieczką w alkohol. Sypiałem wtedy na budowie i tam spotykaliśmy się  z moją wybranką po nocach, by leczyć się wzajemnie, nie fizycznie, lecz poprzez pocieszenia słowne. Byliśmy oboje zbyt pokaleczeni przez życie. Po czterech latach otrzymałem pozwolenie sądu na widywanie się z moimi dziećmi.

 

 

 

„Zacząłem z powrotem malować. W tamtych pierwszych momentach moich berlińskich doświadczeń nie mogłem nawet przypuszczać, nikt nie mógł, że padnie komuna. Nawet doradca prezydenta Cartera, profesor Zbigniew Brzeziński, na dwa lata przed faktem tego nie podejrzewał. Owszem, kiedyś po meczu siedząc w znanej berlińskiej knajpce „U Morowana” marzyliśmy z kolegami o wypiciu kufla piwa w kraju (98 kilometrów do Szczecina). W roku 1987 po raz pierwszy udało mi się przekroczyć granicę. Zjechaliśmy w lesie na pobocze i się popłakaliśmy”.

 

Oglądając prace „Stefana” czuje się w nich nastrój niespokojnej i alternatywnej dzielnicy Berlina – Kreuzberg, w której mieszka. Ta dzielnica to świat artystów, studentów, ludzi kreatywnych. Życie tętni tam 24 godziny na dobę. Majowe starcia z policją należą do tradycji. „Stefana” można odwiedzić w Brzustowie i w Berlinie. W Berlinie jego galeria nosi nazwę „Na Kole”. „Na Kole” stoi otworem dla każdego, kto ma ochotę nacieszyć oko, duszę i ciało.

 

W Berlinie nie brakuje Polaków, którzy tam znaleźli lub ciągle znajdują swoje miejsce. Co roku w czerwcu władze Berlina organizują 48-godzinny festiwal Neukolln. Neukolln to najbardziej międzynarodowa dzielnica tego miasta. Tegoroczny 14. festiwal odbywał się pod hasłem „Ostatnia stacja do raju”. Tym rajem dla wielu był i jest właśnie Berlin. Coroczna impreza ukazuje potencjał siły tkwiącej w zintegrowanej wielokulturowej społeczności dzielnicy i miasta. Wiesław Fiszbach na festiwalowe dni zaprasza takich przyjaciół z Polski, którzy potrafią czymś zabłysnąć. W tym roku przyjechali studenci Akademii Sztuk Pięknych z Gdańska, którzy w galerii NaKole przy Hobrecht Strasse 47 pokazywali swoje prace. Był wśród nich pochodzący z Tomaszowa Jakub Stojałowski, który do Berlina przywiózł fotogramy.

 

W Polsce, w Brzustowie niedaleko Inowłodza i o „rzut beretem” od Tomaszowa, Wiesiek zbudował dom, który roboczo nazwał przed kilku laty „Na Niskiej”. Bo Wiesiek to tak jak Włodek Votka i ja, jest „Chłopakiem z Niskiej”. Dom ten jest w okresie letnim Mekką dla przyjaciół artysty. Prawie każdego roku Wiesiek urządza tam „Zakończenie sezonu” – spotkanie, które jest okazją do zaprezentowania jego nowych prac, ale także do spotkania w bardzo szerokim gronie. Niżej podpisany sprzedawał tam i czytał fragmenty swoich książek i śpiewał przy ognisku nie jeden raz. A kiedy Wiesiek, ksywa „Stefan” wyjeżdża na zimę do Berlina, oddaje klucze Włodkowi Votce, który zatrzymuje się w Brzustowie dla odpoczynku na trasie swoich artystycznych wojaży po Polsce. Ja zaś odwiedzam wtedy Włodka. Często czynimy razem spustoszenie w grzybostanie lasku należącego do  włości naszego przyjaciela.

 

Od wielu lat Wiesiek jest członkiem Stowarzyszenia Amatorów Plastyków w Tomaszowie Mazowieckim, a od roku – członkiem Polskiego Związku Artystów Plastyków, co się nieczęsto zdarza osobom niemającym wykształcenia plastycznego. Nasz „ambasador kultury” działa też w Stowarzyszeniu Artystów Integracji Europejskiej z siedzibą w Szczecinie.

 

 

 

Z Wieśkiem Fiszbachem i z Włodkiem Votką spotykaliśmy się wiele razy z okazji przeróżnych imprez. Pierwszy raz było to w roku 2007, kiedy Wiesiek zaprosił nas do Berlina na spotkanie z tamtejszą Polonią. Odbyły się dwie super imprezy, jedna w Domu Polskim, druga w Polskiej Misji Katolickiej. Na pierwszej z nich bohaterami byliśmy wyłącznie my – „Trzej przyjaciele z Niskiej”. Ja mówiłem o książkach, Włodek grał i śpiewał, a Wiesiek wystawiał obrazy. Na drugiej śpiewał Tadeusz Woźniak i recytowała Anna Dymna, a my swoją małą chwilę mieliśmy podczas wernisażu prac Wieśka i innych artystów pochodzenia polskiego w katakumbach kościoła Misji.

 

Należy do tradycji, że nie zapominamy o sobie. W listopadzie ubiegłego roku znowu „Trzej Przyjaciele z ulicy Niskiej” spotkali się na wernisażu Wieśka, tym razem w Literackiej, sali Miejskiej Biblioteki Publicznej w Tomaszowie Mazowieckim. I jak zawsze byliśmy ciepło przyjęci przez mieszkańców naszego miasta.

 

Ostatnie jak dotąd nasze spotkanie miało miejsce w grudniu 2012 roku, tuż przed moją niedawną wyprawą do Kanady. Wiesiek ma tę zaletę, że zawsze gromadzi wokół siebie grono przyjaciół. Ludzie lgną do niego, gdyż spowija go aura bezpretensjonalności, ciepła i życzliwości. Po prostu przyciąga do siebie ludzi. Tamtego ranka na zapleczu Księgarni Basi Goździk przy Placu Kościuszki 22 całkiem niespodziewanie zgromadzeni dosyć licznie bywalcy mogli być świadkami odbycia się tak zwanego zebrania grupy roboczej, albo też – inicjującej utworzenie nowej – na razie nie wiadomo czego – fundacji, organizacji, grupy właśnie – w każdym razie „ciała”, które w niedalekiej przyszłości zajmie się historią Tomaszowa Mazowieckiego w kontekście przedwojennych, wojennych i powojennych losów jego mniejszości – Żydów i Niemców. Inicjatorem tego pomysłu był i jest Wiesiek Fiszbach, ksywa „Stefan”.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

Najbardziej przeraża mnie nie tylko to, co ludzie opowiadają o swoich krzywdach. Przeraża mnie również cisza tych, którzy powinni reagować. Cisza polityków, urzędników i instytucji, które zbyt często wykazują niezwykłą sprawność w chronieniu własnego wizerunku, a znacznie mniejszą determinację w wyjaśnianiu niewygodnych spraw.W tomaszowskim wątku nie opieram się wyłącznie na zasłyszanych historiach. Dysponuję nagraniem posiedzenia komisji, złożyłem zawiadomienie do prokuratury i domagam się wyjaśnienia, dlaczego istotna wypowiedź dotycząca małoletnich nie znalazła odzwierciedlenia w protokole. Nie przesądzam, że doszło do przestępstwa. Uważam jednak, że sprawa wymaga rzetelnego sprawdzenia.Nie interesuje mnie, kto jest z Platformy, PiS-u czy jakiejkolwiek innej partii. Krzywda nie ma barw politycznych. A milczenie wobec niej nie staje się mniej naganne tylko dlatego, że dotyczy naszych znajomych.Zostawiam więc czytelników z jednym pytaniem: jeżeli instytucje powołane do ochrony najsłabszych nie potrafią przekonująco wyjaśnić takich wątpliwości, to komu właściwie mają zaufać ludzie, którzy zdecydowali się mówić?Bo czasami największym skandalem nie jest samo nagranie. Jest nim to, jak wielu ludzi wolałoby, żeby nikt go nigdy nie odsłuchał.

Władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie – brzmi stare powiedzenie. Jest ono wciąż aktualne, jak pokazuje przykład byłego ministra, Michała Kołodziejczaka. Seksualnie – narkotyczna afera, którą nagłaśnia obecnie Kanał Zero, budzi obrzydzenie ale i rodzi pytania. Kto takich ludzi wystawia na listy wyborcze, kto daje im funkcję ministrów? Prezentowane przez ofiary nagrania pokazują osobę poważnie zaburzoną i zepsutą do szpiku kości. Kołodziejczak odwiedzał także Tomaszów, gdzie był fetowany przez działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy chętnie i masowo się z nim fotografowali. W sieci nadal dostępne są wspólne nagrania z posłem Witczakiem. Z kolei politycy KO twierdzą w prywatnych rozmowach, że to właśnie Kołodziejczak stoi za powołaniem Michała Jodłowskiego na stanowisko dyrektora KRUS w Łodzi.

26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen

Historia potrafi być okrutna w swoim kalendarzowym porządku. Tego samego dnia, w którym przed laty tworzono administracyjne podstawy niemieckiej okupacji Polski, świat w innym stuleciu świętował zwycięstwo medycyny nad jedną z najgroźniejszych chorób ludzkości. W Warszawie rozpoczynał się proces polityczny, a ćwierć wieku później kardynał Stefan Wyszyński dowiadywał się o końcu swojego internowania. W muzyce 26 października należy między innymi do Queen, The Beatles i Krzesimira Dębskiego. Co wydarzyło się 26 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 26 października prowadzi również do Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 87 lat temu miasto znalazło się w granicach Generalnego Gubernatorstwa. Ta administracyjna decyzja okupanta zapoczątkowała nowy rozdział tragedii jego mieszkańców. Data dodania artykułu: 26.10.2026 08:01
26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen

Wojna bez wypowiedzenia. Rosja testuje NATO poniżej progu otwartego konfliktu

Nie ma czołgów przekraczających granicę NATO ani formalnego wypowiedzenia wojny. Są za to drony, podpalenia, sabotaż, cyberataki, operacje wpływu i tysiące komunikatów mających wywołać strach, gniew albo nieufność. Rosja coraz intensywniej prowadzi przeciwko państwom Zachodu działania, których największą siłą jest właśnie niejednoznaczność. Kreml próbuje sprawdzić, jak daleko może się posunąć, nie prowokując NATO do otwartej odpowiedzi militarnej. Data dodania artykułu: 25.10.2026 09:27
Wojna bez wypowiedzenia. Rosja testuje NATO poniżej progu otwartego konfliktu

25 października w historii. Od Azincourt po narodziny polskiej telewizji i tomaszowską remizę

Jednego dnia angielscy łucznicy rozbili francuską armię, dowodząc, że liczebna przewaga nie zawsze oznacza zwycięstwo. Kilka stuleci później w Warszawie uruchomiono pierwszą powojenną transmisję telewizyjną, którą mogły zobaczyć zaledwie nieliczne grupy widzów. W Krakowie kończono budowę kopca poświęconego Tadeuszowi Kościuszce, a Wojciech Korfanty domagał się w niemieckim parlamencie odbudowy Polski. Co wydarzyło się 25 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 25 października prowadzi przez wielkie bitwy, politykę, literaturę, muzykę i sport. Przynosi również odkrytą w muzealnych opracowaniach rocznicę z Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 113 lat temu zakończono tutaj rozbudowę remizy, która przez dziesięciolecia służyła miejscowym strażakom. Data dodania artykułu: 25.10.2026 08:21
25 października w historii. Od Azincourt po narodziny polskiej telewizji i tomaszowską remizę

Rosja nie musi wjechać czołgami. Najpierw chce wygrać wojnę o nasze umysły

Współczesna wojna nie zawsze zaczyna się od wystrzału. Może rozpocząć się od filmu na TikToku, fałszywego wpisu, odpowiednio spreparowanego zdjęcia albo informacji, która w ciągu kilku godzin podzieli społeczeństwo na dwa wrogie obozy. Podczas Igrzysk Wolności w Łodzi politycy i eksperci przekonywali, że właśnie dlatego Polska potrzebuje dziś nie tylko czołgów, samolotów i żołnierzy, ale także społecznej odporności. Padło określenie „obrona totalna”. Data dodania artykułu: 24.10.2026 16:35
Rosja nie musi wjechać czołgami. Najpierw chce wygrać wojnę o nasze umysły

24 października w historii. Czarny czwartek na Wall Street, walka „Solidarności” i narodziny ONZ

Jednego dnia świat finansów zobaczył, jak milionowe fortuny zamieniają się w papier bez wartości, a kilka dziesięcioleci później narody próbowały stworzyć organizację, która miała uchronić ludzkość przed kolejną wojną. W Polsce robotnicza „Solidarność” przekonała się, że nawet zwycięstwo w sądzie może zostać wykorzystane przeciwko wolności. A przecież 24 października to także wielka muzyka, legendarny pojedynek kierowców Formuły 1 i niezwykłe historie odwagi. Co wydarzyło się 24 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 24 października przypomina wydarzenia, których konsekwencje odczuwamy do dziś. Zaglądamy również do Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie właśnie dzisiaj zostanie przypomniana historia majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala” i jego żołnierzy. Data dodania artykułu: 24.10.2026 07:27
24 października w historii. Czarny czwartek na Wall Street, walka „Solidarności” i narodziny ONZ

Polityka coraz mniej przyciąga młode kobiety. CBOS pokazuje wyraźny podział pokoleniowy

Siedem na dziesięć Polek deklaruje, że polityką interesuje się tylko w średnim lub niewielkim stopniu. Zaledwie 15 proc. kobiet mówi o dużym lub bardzo dużym zainteresowaniu życiem politycznym, a kolejne 15 proc. przyznaje wprost: polityka nie interesuje ich wcale. Najnowsze dane CBOS pokazują jednak coś jeszcze – coraz mocniejszy podział pokoleniowy oraz wyraźne różnice między kobietami i mężczyznami, jeśli chodzi o deklarowane poglądy polityczne. Data dodania artykułu: 23.10.2026 22:00
Polityka coraz mniej przyciąga młode kobiety. CBOS pokazuje wyraźny podział pokoleniowy

23 października w historii: Węgry przeciw Moskwie, zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego i dramat Tomaszowa Mazowieckiego

Siedemdziesiąt lat temu mieszkańcy Budapesztu wyszli na ulice, domagając się wolności. Demonstracja rozpoczęta pod pomnikiem polskiego generała szybko zamieniła się w powstanie, które wstrząsnęło sowieckim imperium. W innym październiku alianci ruszali do przełamania niemieckiej obrony w Afryce, a wiele lat później Steve Jobs pokazywał niewielkie urządzenie, które zmieniło sposób słuchania muzyki. Co wydarzyło się 23 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 23 października prowadzi od wielkiej polityki i wojennych tragedii po kino, rock i sport. Jest w nim również historia szczególnie bliska mieszkańcom Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 84 lata temu niemieccy okupanci zacieśniali kontrolę nad miejscowym gettem. Dla tysięcy jego mieszkańców zbliżały się ostatnie dni życia. Data dodania artykułu: 23.10.2026 08:06
23 października w historii: Węgry przeciw Moskwie, zwycięstwo Lecha Kaczyńskiego i dramat Tomaszowa Mazowieckiego

22 października w historii. „Nie lękajcie się!”, świat na krawędzi wojny nuklearnej i sto lat wielkiej powieści Hemingwaya

Jednego dnia papież z Polski wypowiadał słowa, które miały przejść do historii. Dokładnie szesnaście lat wcześniej amerykański prezydent informował świat o radzieckich rakietach na Kubie, a ludzkość znalazła się niebezpiecznie blisko wojny nuklearnej. Jeszcze wcześniej pewien pisarz opublikował powieść o pokoleniu, które przeżyło wielką wojnę, lecz nie potrafiło odnaleźć się w pokoju. Co wydarzyło się 22 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 22 października prowadzi przez politykę, literaturę, kosmos, muzykę i sport. Przypominamy także rocznice ważne dla Polski oraz wydarzenie, które rozegrało się dokładnie tego dnia w Tomaszowie Mazowieckim. Bo historia nie zawsze przemawia głosem wielkich przywódców. Czasem wystarcza jej jedna książka, jeden wynalazek albo decyzja, której skutki odczuwają miliony ludzi. Data dodania artykułu: 22.10.2026 08:30
22 października w historii. „Nie lękajcie się!”, świat na krawędzi wojny nuklearnej i sto lat wielkiej powieści Hemingwaya
Miłość nie zna wieku – Seniorzy na scenie życia

Miłość nie zna wieku – Seniorzy na scenie życia

Wyjątkowy wieczór seniorów w Tomaszowie MazowieckimSpektakl „Miłość nie zna wieku – Seniorzy na scenie życia” to wydarzenie poświęcone dojrzałej miłości, codziennym emocjom i sile relacji międzyludzkich. Na scenie pojawią się seniorzy, którzy poprzez sztukę, muzykę i wspólne doświadczenie opowiedzą o życiu, które wciąż potrafi zaskakiwać pasją, czułością i odwagą.Wieczór ma łączyć wzruszenie, humor i refleksję. To propozycja nie tylko dla osób starszych, ale także dla rodzin, przyjaciół i wszystkich mieszkańców regionu, którzy chcą wspólnie przeżyć wydarzenie o wyraźnym społecznym i integracyjnym charakterze.Seniorzy na scenie, ważny głos w lokalnej kulturzePrzedstawienie powstało w ramach projektu aktywizującego seniorów poprzez sztukę i budowanie więzi społecznych. Organizatorzy podkreślają, że nie chodzi wyłącznie o jednorazowy występ, ale o szerszą inicjatywę wzmacniającą sprawczość, pewność siebie i obecność starszego pokolenia w życiu kulturalnym.Za realizację projektu odpowiada Fundacja Poranek we współpracy z Gminnym Centrum Kultury i Biblioteką Publiczną w Lubochni oraz Gminą Lubochnia. Inicjatywa została współfinansowana z budżetu Samorządu Województwa Łódzkiego w ramach programu „Łódzkie dla Równych Szans”.Kiedy i gdzieWydarzenie odbędzie się 27 października 2026 roku o godzinie 18:00 w Miejskim Centrum Kultury Tkacz w Tomaszowie Mazowieckim przy ul. Niebrowskiej 50. Obecność publiczności będzie nie tylko okazją do spotkania ze sztuką, ale też formą wsparcia dla występujących seniorów. Data rozpoczęcia wydarzenia: 27.10.2026
Strofy dla Niepodległej

Strofy dla Niepodległej

Patriotyzm zapisany w wierszachPowiatowe Centrum Animacji Społecznej zaprasza na konkurs recytatorski „Strofy dla Niepodległej”, organizowany z okazji 108. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Wydarzenie będzie jednym z ważnych punktów poprzedzających listopadowe obchody i połączy artystyczną prezentację z lekcją historii, patriotyzmu oraz rozmową o znaczeniu wolności.Na scenie zaprezentują się uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych z całego powiatu tomaszowskiego. Młodzi recytatorzy sięgną po utwory polskich poetów poświęcone ojczyźnie, wolności i narodowej pamięci.Dla uczestników i publicznościPrzesłuchania rozpoczną się 4 listopada 2026 roku o godz. 9.00. Jako pierwsi wystąpią uczniowie klas I–III szkół podstawowych, a następnie kolejne grupy wiekowe: klasy IV–VI, VII–VIII oraz uczniowie szkół ponadpodstawowych.Organizatorzy podkreślają, że wydarzenie nie ma być wyłącznie konkursem, ale także wspólnym świętowaniem i okazją do budowania poczucia wspólnoty. Na widownię zaproszeni są nie tylko uczestnicy, ale również rodziny, nauczyciele i mieszkańcy powiatu, którzy chcą wesprzeć młodych artystów.Ważne informacjeZgłoszenia do udziału w konkursie przyjmowane są do 28 października. Uczestników mogą zgłaszać nauczyciele oraz instruktorzy placówek kultury. Szczegółowe informacje, regulamin i wymagane dokumenty udostępnia Powiatowe Centrum Animacji Społecznej.To wydarzenie dla wszystkich, którzy chcą zobaczyć, jak patriotyczna poezja zyskuje nowy, osobisty wymiar w interpretacji młodego pokolenia. Data rozpoczęcia wydarzenia: 04.11.2026
Jazzowe Zaduszki pełne wspomnień

Jazzowe Zaduszki pełne wspomnień

Wyjątkowy koncert w PCAS-iePowiatowe Centrum Animacji Społecznej w Tomaszowie Mazowieckim zaprasza na Jazzowe Zaduszki – koncert pełen wspomnień, nastroju i jazzowych interpretacji dobrze znanych utworów. Wydarzenie odbędzie się 5 listopada o godz. 18.30 w sali widowiskowej PCAS-u.To propozycja dla miłośników muzyki, którzy cenią wieczory z klimatem, refleksją i repertuarem bliskim kilku pokoleniom słuchaczy. Listopadowa atmosfera nadaje temu spotkaniu szczególny charakter, łącząc pamięć, emocje i piękno muzycznych opowieści.Znane utwory w jazzowej odsłoniePodczas koncertu publiczność usłyszy piosenki związane z twórczością Agnieszki Osieckiej, Wojciecha Młynarskiego i Zbigniewa Wodeckiego. Ich repertuar zabrzmi tym razem w nowych, jazzowych aranżacjach przygotowanych przez Calisia Jazz Quartet.Na scenie wystąpią: Małgorzata Biniek – wokal, Maciej Bąk – instrumenty klawiszowe, Mirosław Skowroński – perkusja oraz Bogumił Cieślak – kontrabas i gitara basowa.Wstęp i organizacjaWstęp na wydarzenie jest bezpłatny, jednak obowiązują wejściówki dostępne w sekretariacie placówki. Koncert odbędzie się w sali widowiskowej PCAS-u przy ul. Farbiarskiej 20/24 w Tomaszowie Mazowieckim.Jazzowe Zaduszki od kilku lat zajmują ważne miejsce w kalendarzu wydarzeń organizowanych przez PCAS i co roku przyciągają publiczność szukającą muzyki z klasą, sentymentem i wyjątkową atmosferą. Data rozpoczęcia wydarzenia: 05.11.2026

Polecane

26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen

26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen

Historia potrafi być okrutna w swoim kalendarzowym porządku. Tego samego dnia, w którym przed laty tworzono administracyjne podstawy niemieckiej okupacji Polski, świat w innym stuleciu świętował zwycięstwo medycyny nad jedną z najgroźniejszych chorób ludzkości. W Warszawie rozpoczynał się proces polityczny, a ćwierć wieku później kardynał Stefan Wyszyński dowiadywał się o końcu swojego internowania. W muzyce 26 października należy między innymi do Queen, The Beatles i Krzesimira Dębskiego. Co wydarzyło się 26 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 26 października prowadzi również do Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 87 lat temu miasto znalazło się w granicach Generalnego Gubernatorstwa. Ta administracyjna decyzja okupanta zapoczątkowała nowy rozdział tragedii jego mieszkańców. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 08:01
Red Red Meat – „Bunny Gets Paid”. Piękno zepsutych instrumentów, czyli blues znaleziony na wysypisku amerykańskich snów

Red Red Meat – „Bunny Gets Paid”. Piękno zepsutych instrumentów, czyli blues znaleziony na wysypisku amerykańskich snów

Wyobraźmy sobie, że Tom Waits zaprasza do opuszczonego domu muzyków The Rolling Stones z okresu „Exile on Main St.”. Keith Richards przynosi gitarę, której struny pamiętają lepsze czasy, Captain Beefheart przesuwa meble wbrew wszelkim zasadom architektury, a Neil Young gdzieś na poddaszu próbuje nastroić wzmacniacz. Nagle gaśnie światło. Ktoś przypadkowo uruchamia magnetofon, który od lat uznawano za zepsuty. Zamiast chaosu zaczyna wyłaniać się muzyka. Brudna, powolna, chwilami niemal rozkładająca się na naszych oczach. A jednak niezwykle piękna. Tak właśnie wyobrażam sobie świat „Bunny Gets Paid” chicagowskiego Red Red Meat. Albumu, który ukazał się w 1995 roku, gdy rock alternatywny próbował otrząsnąć się po śmierci Kurta Cobaina, a przemysł muzyczny gorączkowo poszukiwał kolejnej Nirvany. Red Red Meat nie zamierzali nią zostać. Rozebrali amerykańskiego bluesa na części, wrzucili go do piwnicy pełnej starych taśm i uszkodzonych wzmacniaczy, a następnie sprawdzili, czy z tych szczątków można zbudować coś naprawdę żywego. Okazało się, że można. I że czasami muzyka najpiękniej brzmi właśnie wtedy, gdy sprawia wrażenie, jakby za chwilę miała się rozsypać. Data dodania artykułu: Wczoraj, 23:59
Prognoza pogody na 26 i 27 października. Chłodna noc, lokalne przymrozki i gęste mgły Sukcesy tomaszowskich kolarzy. Miasto przypomina o mocnym akcencie na ogólnopolskiej gali Rodzinny trening bezpieczeństwa w Tomaszowie. Mieszkańcy ćwiczyli reakcje na zagrożenia Rondo na Spalskiej prawie gotowe. Dodatkowy wylot przygotowano pod przyszłą obwodnicę Tomaszowa Lechia rozbiła Spartę. Trzy sety, 75:50 w punktach i awans na siódme miejsce Tragiczny wypadek w Osiedlu Niewiadów. Nie żyje 38-letni kierowca. Strażacy walczyli o życie poszkodowanych Jak dobrać rozmiar kasku motocyklowego, żeby nie uciskał? Mała bateria, wielki pożar. Eksperci ostrzegają przed niebezpieczeństwem ukrytym w naszych śmieciach Jesień to dobry moment, by przyjrzeć się swojej skórze. Czerniak wcześnie wykryty daje ogromną szansę na wyleczenie 26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen Cztery kompleksy gruntów przy S8 na sprzedaż. Czy to właśnie na nich Tomaszów planował zarobić miliony? Red Red Meat – „Bunny Gets Paid”. Piękno zepsutych instrumentów, czyli blues znaleziony na wysypisku amerykańskich snów
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: A Treść komentarza: Ostatnie zdanie mógłby "autor" artykułu usunąć. Źródło komentarza: S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram Autor komentarza: Outsider Treść komentarza: Wytyczenie tych "kresek" przebiegu to psychodeliczny sen paranoika. Odklejony od rzeczywistości, ale zapewne kilku "ważnych" przytuli kasę za korzystne lokalizacje gruntów skupowanych od lat. I o to idzie cała ta przepychanka z lokalnymi społecznościami. Źródło komentarza: S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram Autor komentarza: Nie dla PSL. Treść komentarza: Wariant na południe od Tomaszowa jest bez sensu. Ta droga powinna przebiegać na północ od Tomaszowa co byłoby korzystne dla mieszkańców Tomaszowa i Rawy Mazowieckiej bo zyskali by szybką blisko Rawy drogę do Łodzi. Wariant północny miał być realizowany i tak zapewniano przez lata, Klimczak z PSL to zmienił. Źródło komentarza: S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram Autor komentarza: Mariusz Treść komentarza: Decyzja środowiskowa w 2029 a Ministerstwo nie rezygnuje z trasy S12 czyli nie ma co czekać na decyzję bo dziwnym zbiegiem okoliczności będzie pewnie pozytywna. Szkoda tylko że NIKT się nie liczy ze zdaniem ludzi i robią sobie co chcą. Źródło komentarza: S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram Autor komentarza: Uśmiechnięta radna Treść komentarza: Poznacie ich po owocach... Źródło komentarza: S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram Autor komentarza: Piotrkowianin Treść komentarza: Ale grafika totalnie odklejona od rzeczywistości. Macie w redakcji jakąś mapę? Źródło komentarza: S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama