Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 7 sierpnia 2026 01:05
Reklama
Reklama

Subiektywnie o Dniach Tomaszowa 2010

Podobno minione Dni Tomaszowa były najgorsze ze wszystkich dotychczasowych. Takie opinie pojawiać zaczęły się nie tylko w Internecie. Z różnych stron słychać narzekania, że repertuar nie taki, że mało widzów, że kiedyś bywało inaczej, co znaczyć ma chyba, że lepiej. Z tymi opiniami pozwolę sobie się nie zgodzić. W moim odczuciu tegoroczny Festiwal stał na bardzo przyzwoitym poziomie. Mimo, że Kiku niedociągnięć nie udało się uniknąć. Podkreślam, że jest to ocena całkowicie subiektywna ale oparta na kilku dosyć moim zdaniem stabilnych filarach.

Przyznam, że nigdy nie interesowałem się tym, co dzieje poza sceną, w okolicach tzw. ogródków, odpustowych straganów i wesołego miasteczka. Krótki spacer w tych okolicach, jaki odbyłem w ubiegłym roku utwierdził mnie w przekonaniu, że plastikowa subkultura jest wśród mieszkańców miasta wciąż niezmiernie żywa. Mnie klimat karuzel i zapijaczonych rodziców prowadzanych przez dzieci po prostu nie odpowiada. Nie odpowiadają mi też rozchełstani kolesie, w jednym ręku trzymający „browara” w drugiej rękę dziewczyny, która z kolei w ustach ściska dymiącego peta. Nie odpowiada mi sprzedaż w pobliskiej Biedronce alkoholu 14 i 15 latkom ani też szukający zaczepki podpici zawadiacy, bacznie obserwujący, czy przypadkiem ktoś im się w niewłaściwy sposób nie przygląda.  Czy jednak jest to wina organizatorów, że poziom kultury sięga u nas rynsztoka?

 

To co wielu wydaje się niezwykle proste, najczęściej wcale takie nie jest. Zorganizowanie tak dużego przedsięwzięcia jak dwudniowa impreza masowa, na której można spodziewać jednorazowo nawet 20 tysięcy osób w różnym wieku i o różnych gustach nie należy do zadań łatwych. Dobór repertuaru, uzgodnienie terminów, to co najmniej kilka tygodni żmudnych rozmów, wymiany maili i uzgodnień. Oczywiście malkontenci powiedzą teraz, że przecież ktoś za to bierze „kasę”. Bierze, bo i dlaczego ma nie brać. Za pracę należy się płaca. Czy ktoś chciałby tyrać za darmo przez kilka miesięcy? Chyba nie.

 

W mojej ocenie tegoroczne Dni Tomaszowa od strony organizacyjnej i technicznej wypadły lepiej niż dobrze. Nie dopisała co prawda pogoda ale warto zwrócić uwagę na kilka bardzo istotnych szczegółów.

 

Przede wszystkim scena. W tym roku wyjątkowo duża i przestronna. Ponad 140 metrów kwadratowych, odpowiednia wysokość zapewniająca dobrą widoczność. To bez wątpienia duży koszt ale warto go ponieść na tego typu plenerowych imprezach. Scena, jaka ulokowana była na Błoniach w ubiegłym roku, była o wiele mniejsza, żeby nie powiedzieć, że po prostu ciasna.

 

Druga rzecz, to oświetlenie. Bardzo tym razem efektowne i mogące zaspokoić nawet najbardziej wybrednych bywalców koncertów. Niestety nie było ich w tym roku w okolicach sceny zbyt wielu.

 

Trzecia, to nagłośnienie. Selektywnie brzmiące instrumenty. Dźwięk, który sprawiał przyjemność zamiast urywać głowę nadmierną ilością decybeli.

 

Ochrona. Co roku zatrudniana jest ta sama firma i pojawiają się te same twarze. Przez prawie pełne dwa dni festiwalowego grania trudno było mieć jakiekolwiek zastrzeżenia. Panowie w czerni nie byli zbytnio natarczywi, powiedziałbym nawet, że sympatyczni. Reagowali zdecydowanie ale nie agresywnie i nie kręcili się w nadmiarze pod sceną. Co się stało w samej końcówce? Trudno na to pytanie odpowiedzieć. Po co w trakcie koncertu grupy Manchester przepychano grupkę osób stojących z prawej strony sceny na lewą, tego naprawdę chyba nie wie nikt. Tym bardziej, że w grupce tej byli właściwie tylko młodzi ludzie z Radia oraz córka dziennikarki z TiT-u. Efekt: skręcona noga w kostce dziewczyny.  Nieco później zdecydowana, choć w moim odczuciu zbyt agresywna, interwencja wobec dwóch krewkich i podpitych „jegomościów”, stojących za barierkami  w czasie koncertu Pectusa. Skoro było już tak agresywnie, należało panów zatrzymać a nie wypychać ponownie za metalową bramkę, by swoją złość i agresję na ochronę wyładowali na kimś całkowicie przypadkowym. Osobiście przeszkadzał mi tez kordon ochronny przed sceną w trakcie ostatniego koncertu. Bardzo utrudniał pracę dziennikarską.

 

Pokaz sztucznych ogni, po wpadce z laserami w ubiegłym, roku robił naprawdę bardzo dobre wrażenie. Prawie 10 minut, na które naprawdę warto było poczekać mimo siąpiącego deszczu i nieco dokuczającego chłodu.

 

Uwagę zwracała także milcząca obecność Prezydenta Rafała Zagozdona. Krótkie powitanie, otwarcie festiwalu. Żadnego „pajacowania” na scenie i udawania gwiazdy rock’n’rolla. W roku wyborczym zachować klasę, to duża sztuka w tłumie pchających się na afisz, złożonym z różnego rodzaju panów i pań, z dużymi ambicjami i w sposób odwrotnie proporcjonalny małym intelektem.

 

Minusem była z całą pewnością promocja samej imprezy. Do jej rozmiaru, nakładu sił i środków, wydaje się niedostateczna.

 

Przechodząc do części estradowej. W moim odczuciu „najsłabszym ogniwem” był homofobiczny i nekrofilsko – pedofilski Konjo. Początkowo można było odnieść nawet wrażenie, że człowiek jest zabawny ale słysząc kolejny raz „wygrasz: idziesz do restauracji, przegrasz: pójdziesz do ubikacji” rzeczywiście zbierało się na wymioty. Nudny i męczący – „w butach Reeboka natrafisz na zboka” – proste, by nie rzec prostackie żarty i podczęstochowskie rymy przepędzały nie tylko słońce znad Tomaszowa. Kicz ma także swoje granice i nie należy go podnosić do rangi sztuki. Niski poziom żartu, to przecież nic innego jak lekceważenie widzów i słuchaczy.

 

W programie pierwszego dnia koncertu zmieniono kolejność i jako pierwsze wystąpiło Vino. Przyznam, że trudno jest mi oceniać całość koncertu, ponieważ widziałem tylko jego końcówkę. To jednak, co zobaczyłem to dosyć żywiołowo i z polotem zagrany roc’n’roll. Występ nieco przykrótki. Przed sceną kilkanaście osób. Dużo mniej niż w poprzednim roku na koncercie tomaszowskiej P3rsfazji. Szkoda, bo naprawdę sympatycznie się chłopcy z Vina spisali.

 

 

 

Niewiele więcej widzów miał Tosteer. Kilkanaście osób ospale opartych o metalowe barierki. Smutek ogarnia, kiedy patrzy się na tych zmęczonych wakacjami nastolatków, patrzących ponuro w kierunku sceny. Nie ma jednak co narzekać na widzów, bo zespół również rozczarował. Po przesłuchaniu singla i kilku nagrań studyjnych nie spodziewałem się, że będzie aż tak… nudno. Niestety Tosteer wypadł blado i mało energetycznie. Muzycy ożywili się lekko w końcówce grając „White room” z repertuaru Creem i Erica Claptona, kolejny powinien być „Keep the faith” przechodzący w „Living on the prayer” Johna Bon Jovi i byłoby już całkiem  miło.

 

W międzyczasie a scenie pojawili się młodzi hip-hopowcy z Opoczna, czyli skład P.N.Z.W. Opoczno a nieco później także Hubal. Adrian Borowski wraz ze swoim kolegą dali pokaz rapowania, gdzie na pierwszy plan nie wysuwały się pośladki długonogiej blond „blachary” w kusej przepasce biodrowej ale raczej problemy młodzieży dorastającej w betonowych blokowiskach.

 

Gwiazdą wieczoru byli Poluzjanci. Zanim jednak weszli na scenę pojawił się na niej grający gospel Exodus 15 związany z fundacją PROEM. Trzeźwym uczestnikom koncertu, występ mógł i powinien się podobać. Trudno jednak liczyć, by w atmosferze, jaka zazwyczaj panuje na Dniach Tomaszowa liturgiczny przekaz do kogokolwiek dotarł. Zachęcam jednak wszystkich aby wybrali się na koncert Exodusu 15 w miejscu bardziej sprzyjającym niż nadpiliczne łąki. 

 

Na koniec, kilka zdań na temat Poluzjantów. Nie słucham na co dzień muzyki, tego zespołu, co jednak nie oznacza, że nie potrafię docenić prawdziwego talentu scenicznego i wokalnego, jaki bez wątpienia posiada Kuba Badach, wokalista i lider zespołu. Przypominający nieco Mietka Szcześniaka, mieszający style i gatunki od jazzu, przez bluesa, funk, na rocku kończąc singer dał popis nie tylko wokalny ale również niezwykłej umiejętności nawiązywania kontaktu z publicznością. Gdyby instrumentarium grupy rozszerzyć o sekcję dętą, zbliżyć by się ona mogłaby niebezpiecznie do stylistyki Dave’a Matthewsa  a nie byłby to wcale najgorszy ze wzorców.

 

Kuba Badach to naprawdę rewelacyjny i wszechstronny wokalista. Wydaje się nieco niedocenionym w naszym kraju artystą, gdzie listy przebojów okupują plastikowe gwiazdy pokroju Piotra Kupichy, sapiącego i szeleszczącego na temat „o niczym”.

 

W Tomaszowie zespół dał bardzo dobry i pełen energii koncert, który zakłócały jedynie okrzyki kilku idiotów zgromadzonych po drugiej stronie metalowej barierki. 

 

Drugi dzień festiwalowego imprezowania zaczęły gry i zabawy indiańskie dla dzieci, by wprowadzić nieco westernowej atmosfery przed koncertem grającej country rocka grupy Colorado. Nie było typowego wieśniactwa rodem z Mrągowa. Koncert mógł się podobać. Niestety pod sceną świeciło znowu pustką. Być może widzowie zbiegli przestraszeni indiańskimi okrzykami.  

 

Pani Danuta Błażejczyk, świetny głos i styl. Na scenie wspólnie z córką. Ona także nie poderwała do tańca nielicznych widzów. Trochę szkoda, chętnie obejrzałbym koncert artystki w bardziej kameralnych warunkach.

 

Nieco więcej publiczności przybyło, gdy na scenę miał wejść Manchester.  Młodzi  muzycy z Torunia, z nieco anorektycznym wokalistą, który jak sam krzyczał ze sceny nie lubi jeść, zagrali naprawdę fajny, pełen rockowych emocji koncert. Nawet jeśli czasami mogła nieco razić prostota riffów, czy brak finezji, to było to nadrabiane prawdziwie młodzieńczą werwą. Przecież nie o to w rocku chodzi, by wykazywać się wirtuozerią a raczej sercem i pasją. Nic dziwnego. Przeglądając ich kalendarz na oficjalnej stronie internetowej widać, że chłopaki dużo i ochoczo koncertują. Nie mają więc najmniejszych problemów w kontaktach z publicznością, która wspólnie z zespołem odśpiewuje niektóre refreny. Duży pozytyw. Niestety koncert popsuł deszcz, który akurat zaczął lać się z nieba.  

 

Chyba najtrudniej będzie mi opisać krótko występ Pectusa. Z jednej strony typowo komercyjny zestaw prostych i wpadających w ucho przebojów wywołujących drżenie biustów i przyspieszone oddechy nastolatek a z drugiej rzetelnie i profesjonalnie wykonane rzemiosło, sympatyczny i melodyjny wokal Tomka Szczepanika, chwilami przypominający Bono z U2. Fascynację Irlandczykami słychać zresztą w kilku utworach Pectusa. Szczepanik wykazuje się sporym scenicznym wyczuciem przyprawionym osobistą charyzmą, która stanowi klucz do prawdziwego sukcesu. Tomaszowski koncert rozpoczęło ciekawe intro, w tle umocowano ekran na, którym migała nazwa zespołu. Po kilku minutach na scenę wszedł główny aktor spektaklu.

 

Z głośników popłynęły, jeden pod drugim wszystkie przeboje zespołu znane z ich debiutanckiej płyty. Na ekranie pojawiały się teledyski i psychodeliczne obrazki rodem z hipisowskich lat 60-tych. Ci, którzy mimo niesprzyjającej aury zdecydowali się zostać i obejrzeć koncert z całą pewnością nie byli rozczarowani.  

 

Jak widać ocena festiwalu nie jest i nie może być prosta i jednoznaczna. Rozmowy o repertuarze i wykonawcach prowadzą najczęściej do nikąd. Za każdym razem pojawiają się te samy nazwy i nazwiska, jako propozycje. Lady Pank, Perfect, Maanam, czy Kult albo Feel itd. W większości to estradowi weterani i emeryci. Powtarzanie przez wiele osób wciąż tych samych nazw, każdego roku i przy okazji każdej edycji, świadczy jedynie o wąskim horyzoncie i dużej ograniczoności osób, które to robią. Ja pytam zazwyczaj: po co nam tu ci wysokobudżetowi emeryci, kiedy na scenie praktycznie każdego dnia pojawia się utalentowana młodzież, tworząca muzykę często lepszą od zgranych już gwiazd sprzed lat. To im trzeba dać szansę, tak jak Manchesterowi.

 

Po co płacić 50, czy 100 tysięcy złotych wykonawcy, który przyjedzie do nas, zagra godzinny koncert z playbacku, kiedy za 2-3 tysiące można sprowadzić zespoły, które może nie brylują w komercyjnych stacjach radiowych, czy kiczowatych Vivach i innych MTV, nadających wciąż tę samą tandetę ale za tworzą fantastyczną i prawdziwie szczerą muzykę. Jeśli mam do wyboru zmanierowanego i pijanego Gawlińskiego to wybieram zdecydowanie i podpisuję się dwoma rękoma pod Kubą Badachem.

 

 

W tym miejscu pojawia się kolejne pytanie mianowicie dla kogo to robić? Poziom osłuchania muzycznego przeciętnego tomaszowianina sięga niestety biesiadnych hitów w stylu „Bojsów”. Często nawet osoby wykazujące nieco więcej znajomości tematu „kręcą nosami”, gdy pojawia się na afiszu nazwa mało lub w ogóle nieznana.

 

Do tego doliczyć należy całkowitą inercję. Nikomu się nie chce ruszyć tyłka z domu. Monitorek zastępuje przyjaciół a GG bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem. Muzyka, to najczęściej ściągnięte nieleganie z Internetu, kiepskiej jakości mp3.

 

Nie wiem czy w innych miasta jest inaczej ale w Tomaszowie zorganizowanie jakiegokolwiek koncertu, na który bilety nie są rozprowadzane poprzez fundusze socjalne graniczy po prostu z cudem. Ryzyko, że impreza się nie sprzeda jest po prostu zbyt duże. Często 5 lub 10 złotych, jakie trzeba wydać przeliczane jest na liczbę butelek taniego i kiepskiego piwa z Biedronki. To chyba ewenement w skali kraju.

 

Najwyższa pora, by zmienić przyzwyczajenia Tomaszowian. 150 tysięcy złotych, jakie wydaje się na organizację części koncertowej Dni Tomaszowa lepiej chyba przeznaczyć na organizację kilkunastu innych imprez. Pozwoliłoby to na duże zróżnicowanie repertuarowe a przez to skierowanie  oferty do szerszej grupy odbiorców.

 

Dyskusja nad formułą Festiwalu trwa od kilku już lat. Dotąd nie znalazł się odważny, który zdecydowałby się na zauważalne zmiany. Pierwsza decyzja Rafała Zagozdona o skróceniu imprezy do dwóch dni, była krokiem we właściwym kierunku. Szkoda tylko, że nie wykonano kroku kolejnego.  

 

Dni Tomaszowa przestały już dzisiaj zasługiwać na zaszczytne miano Festiwalu. I nie jest to wcale winą i problemem organizatorów, czyli Urzędu Miasta. To niestety problem mieszkańców.

 

Imprezę, która skierowana jest do wszystkich, tak naprawdę trudno zaadresować do kogokolwiek. Stąd biorą się narzekania i krytyka. Oznaczają one tyle, że Tomaszowianie nie potrafią i nie chcą dokonywać samodzielnych wyborów a jedynie oczekują, że ktoś cos dla nich zrobi. Samodzielny wybór w tym przypadku oznacza natomiast tyle, że to my decydujemy o tym, jak chcemy spędzić wieczór. Idziemy do restauracji, klubu, dyskoteki, kina, na koncert lub do teatru. Wybieramy i za swoje przyjemności płacimy lub… zostajemy w domu i korzystamy z dumnie opłaconego abonamentu telewizyjnego.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

WuPe 26.09.2010 01:43
W Tumanowie jak zrobią coś wreszcie normalnie, to święto jest. Jak można chwalić organizatorów za dużą scenę i światła? Jak ktoś jest w czymś słaby to nie powinien brać się w ogóle za organizację. To nie wiejski piknik, a dni kilkudziesięciotysięcznego miasta w centralnej Polsce! Każdy mieszkaniec Tumanowa powinien znać z imienia i nazwiska organizatorów tegorocznej żenady, a oni sami powinni za to grubo beknąć. Jak można tak niszczyć wizerunek miasta?

Grabowa Świnka 09.09.2010 19:03
Mnie to się marzy taka na ten przykład Bartosiewicz =) Ale za marzenia ponoć nie karają...

goHaa p . 09.09.2010 15:09
żal .co roku to gorsze ; / /

Gabriel P. 08.09.2010 07:31
Widziałem relację z dni w lokalnej telewizji!! I muszę powiedzieć, że bardzo zniechęca. Ktoś kto nie był na dniach i zbuduje opinię tylko na podstawie tego co poda mu TV, będzie miał bardzo negatywną opinię, słabi wykonawcy, nuda itp. Słuchałem Poluzjantów na żywo i w TV... niestety jakość telewizji nie powala, dźwięk mono w dodatku kiepskiej jakości potrafi zniechęcić każdego. Jak to jest? Profesjonalna telewizja ma tak kiepski materiał, a tutaj na portalu publikuje się znacznie lepsze materiały? Ile za to płacicie? Też chce!

zawiedziony hehhehehe:) 06.09.2010 22:01
tak byly gorsze poniewaz brakowalo mi pajdy chleda i smazonego oscypka :) hihihihhihihihiihhihihiih

Kabor. 06.09.2010 17:41
nie narzekajcie tak, w niedziele mimo złej pogody wielu ludzi się dobrze bawiło na zespołach Manchester i Pectus. I fajny prowadzący był. Myślę, że jeżeli ludzie mają być zadowoleni trzeba za rok zaprosić gwiazdy kilku rodzajów muzyki. Ja osobiście uważam strzałem w dziesiątkę byłby O.S.T.R, gdyż wielu ludzi go słucha, nie tylko fani hip hopu (choć tych w Tomaszowie jest naprawdę od groma). Jakiś popowy wykonawca, zespół rockowy lub reggae ( tej muzyki dawno w Tomaszowie nie słyszałam, a wielu by się podobała, gdyż ma coś w sobie z hip hopu) np.Jamal! East West Rockers, KaCeZet bądź bardziej punkowo: Farben Lehre, Zabili Mi Żółwia..

Anonim 05.09.2010 13:15
Po to są dni tomaszowa aby ludzie brali w tej imprezie udział a nie siedzieli w domu wiec nie narzekaj ze spać nie mozesz a jak ci muzyka zbyt głośna przeszkadza to sobie ściany i okna powyciszaj.

Alex (f) 04.09.2010 14:51
#37 na Nowym Porcie też mieszkają ludzie...Wbrew pozorom w domu wszystko doskonale słychać, szczególnie wieczorem czy w nocy, ludzie spać nie mogą

eeee 04.09.2010 13:50
nie dziwie sie że wiekszosć młodzieży chodziło pijana . Bo tylko po to teraz sie przychodzi na dni ,żeby sie nachlać .

GrayFox via Suchy 04.09.2010 11:53
"Poziom osłuchania muzycznego przeciętnego tomaszowianina sięga niestety biesiadnych hitów w stylu „Bojsów”." no kolego to ty chyba nie znasz przy czym się bawi Tomaszów. Uważasz ze jak by sie pojawili boys'i scaner czy inne disco polo przyciągnęło by tłumy mozliwe pijaczków i osob po 30 - 40 gdy disco relax było modne na polsacie czy TV 4. OK boysi przyciagneli tłum ale kiedy to było 3 - 4 lata temu co kazdy pamiętał czasy LP czy perfectu grającego na scenie wolał bym tych staruszków grających z playback'u bo wiadomo głos juz nie ten niz zespoły które staraja sie czyms zabłysnąć. Co do potwierdzenia wysyłam ci pare linków nt. muzyki ktora pobudza. Dodam ze DT są organizowane głównie dla młodzierzy która chce się wyszumić a i jeszcze jedno 2 dni tomaszowa w porównaniu z tym co ma do zaoferowania FAMKA równiez za darmo i z mniejsza ilością sponsorów to bardzo BARDZO wielka przepaść. http://www.youtube.com/watch?v...HMfX6XTL44 http://www.youtube.com/watch?v...H7JBQ5cVRA http://www.youtube.com/watch?v...EPEleJVjOo http://www.youtube.com/watch?v...dN9JpQTHss pozdrawiam osoby potrafiące sie bawic w domach gdy DT stara sie przyciągnąć "tłumy"

Michaśka 04.09.2010 11:39
Tomaszowianom jak i wszystkim Polakom ciężko dogodzić - zaproszono Wilki -denerwowało opóźnienie koncertu, przyjechali Boysi - podobno wiało kiczem (nie wiem, nie byłam) a pomysł koncertu Dody, jak zauważył Pan Strzępek, zapewne najpierw spotkałby się z wyśmianiem a później przyciągnął tłumy na Przystań. Z większością uwag w artykule się zgadzam, przy niektórych można się szczerze uśmiechnąć ( ,,anorektyczny wokalista Manchester'' :) ). Manchester i Pectus choć nie znani mi na co dzień pokazali jednak, że nawet tak prosta muzyka, jaka reprezentują oba zespoły może znaleźć posłuch wśród osób w każdym wieku i o różnych upodobaniach. Jedyne, do czego można się przyczepić to pogoda, myślę, ze to ona jest głównym sprawcą tej rzekomej ,,tragedii Dni Tomaszowa 2010'' PS - co do komentarzy - nie uważam, żeby Plac Kościuszki był dobrym miejscem na organizacje tego typu imprezy. Plac to nie tylko handel i parking (!), tam tez mieszkają ludzie, którzy może niekoniecznie chcieliby uczestniczyć w Dniach i trzeba to mieć na uwadze. Pozdrowienia dla Wszystkich

kk 04.09.2010 11:31
dla mnie były wporządku ! najlepsze wybrane zespoły to exodus15 i poluzjanci :) tylko termin niezbyt dogodny. lepiej jak są w czerwcu, gdyby te były przed wakacjami byłyby moim zdaniem świetne !

siara 04.09.2010 10:32
D.T. były w porządku. Co nie którym nie można dogodzić bo we krwi mają narzekanie. Każdy wiedział z programu co ma być więc nikt nie musiał iść w ciemno. Bilety karuzel były zdecydowanie droższe niż w zeszłym roku.

tomaszowianin 03.09.2010 22:31
Nie wiem czemu narzekacie - Dni się odbyły, z roku na rok takie jakie widać. Kto chciał to był i bawił się po swojemu, inni mieli w tym czasie swoje sprawy, np robienie wesel z podkładem muzycznym ze świata okrętów i PiratOOf. O.o Pozdro

@Galerianka 03.09.2010 22:14
Eska Hit Festival był tylko dla tego w Bydgoszczy, bo w Sopocie remontują amfiteatr.

Opinie

Trump grozi więzieniem, Senat blokuje kandydaturę do IPN, wojna uderza w cywilów. Najważniejsze informacje czwartku

Groźby z Białego Domu, dwa ważne głosowania w polskim Senacie, kolejna odsłona wojny energetycznej i dramat cywilów w Ukrainie. Czwartek, 6 sierpnia 2026 roku, przyniósł wydarzenia, które pozornie dzielą tysiące kilometrów. W rzeczywistości łączy je jedno słowo: bezpieczeństwo. Militarne, energetyczne, polityczne i ekonomiczne. Data dodania artykułu: 06.08.2026 23:36
Trump grozi więzieniem, Senat blokuje kandydaturę do IPN, wojna uderza w cywilów. Najważniejsze informacje czwartku

Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA

Pierwsze dwanaście miesięcy Karola Nawrockiego w Pałacu Prezydenckim trudno opisać słowem „kohabitacja”. Bardziej pasuje polityczna wojna pozycyjna: 41 wet, spór o miliardy z programu SAFE, zamrożone nominacje ambasadorskie, starcie o sądy i coraz wyraźniejsze ambicje stworzenia wokół prezydenta własnego ośrodka prawicy. Jednocześnie Nawrocki konsekwentnie inwestował w relacje z administracją Donalda Trumpa, nawet za cenę rosnącego dystansu wobec Ukrainy. Data dodania artykułu: 06.08.2026 07:10
Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA

Polska chce produkować rakiety do systemów Patriot. Tomczyk: „Jesteśmy gotowi”

Polska nie chce już wyłącznie kupować amerykańskiego uzbrojenia. Chce wejść do grona państw, które uczestniczą w jego produkcji, serwisowaniu i rozwoju technologii. Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk ujawnił, że Warszawa przekazała Amerykanom gotowość do uruchomienia w Polsce produkcji rakiet przechwytujących wykorzystywanych w systemach Patriot. Data dodania artykułu: 05.08.2026 07:40
Polska chce produkować rakiety do systemów Patriot. Tomczyk: „Jesteśmy gotowi”

5 sierpnia. Dzień Traugutta, rzezi Woli i pytań o Polskę. Historia wciąż domaga się odpowiedzi

Są daty lekkie jak wakacyjna piosenka płynąca z samochodowego radia. Są również takie, które przypominają ciężki dzwon — jego głos biegnie przez stulecia, odbija się od murów Cytadeli, płonących domów Woli i sal parlamentu. 5 sierpnia należy do tej drugiej kategorii. To dzień zdradzonych nadziei Rzeczypospolitej, ofiary Romualda Traugutta, zbrodni dokonanej na mieszkańcach Warszawy, ale również niezwykłego zwycięstwa żołnierzy batalionu „Zośka”. Data dodania artykułu: 05.08.2026 07:06
5 sierpnia. Dzień Traugutta, rzezi Woli i pytań o Polskę. Historia wciąż domaga się odpowiedzi

Polski tenis na dwóch biegunach, Milan królem sprintu, a świat żegna legendę Milanu. Sportowy wtorek pełen emocji

Iga Świątek nie zostawiła rywalce złudzeń, Hubert Hurkacz wygrał trzysetowy pojedynek, a Magda Linette odwróciła losy trudnego meczu. W kolarskim peletonie Jonathan Milan znów pokazał potęgę sprinterskich nóg, Katarzyna Niewiadoma-Phinney walczyła z czasem we Francji, zaś świat futbolu pożegnał Franco Baresiego. Wtorek, 4 sierpnia, przyniósł sport, w którym radość mieszała się z rozczarowaniem, a triumfy z chwilami zadumy. Data dodania artykułu: 04.08.2026 23:10
Polski tenis na dwóch biegunach, Milan królem sprintu, a świat żegna legendę Milanu. Sportowy wtorek pełen emocji

Wtorek, który przypomniał, jak kruchy jest świat. Morozowski, wojna, upały i cyberatak

Wtorek, 4 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości, obok których trudno przejść obojętnie. Zmarł Andrzej Morozowski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich dziennikarzy politycznych. W Ukrainie rosyjski atak zabił polskiego wolontariusza. Europa walczy z rekordowym upałem, suszą i pożarami, a niski poziom Dunaju zagraża produkcji energii. Nad Bałtykiem polskie myśliwce ponownie przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy. Do tego cyberatak na system Żabki i brutalna napaść we Wrocławiu. To był dzień, w którym każda kolejna wiadomość brzmiała jak ostrzeżenie. Data dodania artykułu: 04.08.2026 22:44
Wtorek, który przypomniał, jak kruchy jest świat. Morozowski, wojna, upały i cyberatak

Edukacja zdrowotna przed Trybunałem Konstytucyjnym. O co naprawdę chodzi w sporze PiS z MEN?

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości zapowiedzieli skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego wniosków dotyczących nowych zasad nauczania edukacji zdrowotnej. Politycy PiS twierdzą, że obowiązkowy przedmiot naruszy prawa rodziców i konstytucyjną ochronę rodziny. Ministerstwo Edukacji odpowiada konstrukcją przepisów: zagadnienia związane ze zdrowiem seksualnym zostały wydzielone do osobnych, nieobowiązkowych zajęć. Prawny spór nie sprowadza się jednak wyłącznie do pytania, czego dzieci będą uczyły się w szkołach. Dotyczy także tego, czy tak istotną zmianę można było wprowadzić rozporządzeniami ministra. Data dodania artykułu: 04.08.2026 20:01
Edukacja zdrowotna przed Trybunałem Konstytucyjnym. O co naprawdę chodzi w sporze PiS z MEN?

4 sierpnia 2026: Gombrowicz, Baczyński, Mont Blanc i „Purple Rain”. Rząd o sankcjach, Europa o kryzysie w Ceucie

Dziś jest wtorek, 4 sierpnia, dwieście szesnasty dzień 2026 roku. Słońce wzeszło o godz. 4.59, a zajdzie o godz. 20.24. Imieniny obchodzą Franciszek, Fryderyk, Jan, Krescencjusz i Maria. Data dodania artykułu: 04.08.2026 08:16
4 sierpnia 2026: Gombrowicz, Baczyński, Mont Blanc i „Purple Rain”. Rząd o sankcjach, Europa o kryzysie w Ceucie

Polecane

Opieka zaczyna się od człowieka. 7 sierpnia dziękujemy tym, którzy są przy seniorach każdego dnia Świątek rozbiła Golubic, Jagiellonia pokonała Rangersów. Sportowy czwartek pełen emocji Trump grozi więzieniem, Senat blokuje kandydaturę do IPN, wojna uderza w cywilów. Najważniejsze informacje czwartku Dziesięciu tomaszowskich Strzelców na Kadrówce. Ruszyli historycznym szlakiem do Kielc Nie tylko MBA. Także retoryka i dyplomy za publiczne pieniądze. Co zyskali mieszkańcy Tomaszowa? Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA 240 zł za godzinę, kontrola grafików i jawne kontrakty. W czwartek rozmowy o zmianach w ochronie zdrowia Dzień Świeżego Oddechu. Tomaszów bierze głęboki wdech i sprawdza, kto jadł czosnek Między krzyżem a światłem. Kościół wspomina Przemienienie Chrystusa Ewakuacja i zadymienie w scenariuszu ćwiczeń. Służby sprawdzały gotowość w Tomaszowie Nawet 40 stopni w Polsce. Czerwone ostrzeżenie IMGW dla Tomaszowa i powiatu Zalew Sulejowski cofa się z dnia na dzień. Od końca kwietnia ubyło już 1,34 metra wody
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep MEydczny
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Dziecko drogie: Janka i Grzesia znam dobrze i równie dobrze znałem innych, poprzednich prezesów ( Jasiu Piątek, śp. Koszuta), a byłem również w radzie nadzorczej. Z tych informacji wynika, że chyba byłem członkiem spółdzielni - co?! Więc nie pier... mi tutaj dziewucho jakichś, tanich farmazonów. Jeśli akurat nie masz dobrych, łóżkowych układów z partnerem, to już nie moja wina. Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”? Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: No i bardzo dobrze myślisz, ale tylko w sprawie tego swojego rowerka. Twój, ekologiczny (totalnie głupi) mózg ogarnia tylko ten Twój obsrany rowerek i te obsrane topole, ale już nie obejmuje tego, że przy znacznie większej hali nie będzie miejsca dla tych Twoich, obsranych topoli. . Źródło komentarza: 122 drzewa wycięto na terenie Lechii. Miasto ma posadzić 425 nowych Autor komentarza: Ewa Treść komentarza: Totalne chamstwo i prostactwo prezentujesz. Taki ktoś nie może być zwolennikiem PiSu. W PiSie są w większości ludzie wykształceni na poziomie. Powściągliwi w obelgach i ubliżaniu. Człowieku kim Ty jesteś, kogo reprezentujesz?. Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”? Autor komentarza: Ewa. Treść komentarza: Ostro , głupio i bez sensu masa epitetów które świadczą o Twoim bardzo niskim poziomie .Tykanie przez użycie samych imion osób ze spółdzielni to objaw Twojego prostactwa i flustracji. Człowieku układy komunistyczne odeszły wraz z komunizmem. Zapewniam Cię że Pan Prezes Jan Nowakowski wyrósł dawno z takich pojęć jak,, komunistyczny układ". Masz alerię na starą ideologię, weż coś na opanowanie i nie obrażaj ludzi .Członkowie spółdzielni nie są "ciemną masą" no chyba że są Twojego pokroju. To że nie doszło do walnego zgromadzenia to bardzo dobrze się stało. Do Twojej wiadomości nie pracuję w spółdzielni, nie mam też w niej układów nie bywam na walnych zebraniach. Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Wg mnie, zboczone określenie "psycholożki" oznacza specjalistki, czyli (w normalny języku) kobiety, zajmujące się psychologią (np. psychologią tłumu, psychologią społeczną, itp.). Obecnie (i niestety) obowiązuje debilowaty, czyli tzw. nowoczesny język (debilowata nowomowa) tupu: pani profesora, pani magistra, pani dyrektora, psycholożka. Podsumowanie: debili nie sieją, sami się rodzą. Źródło komentarza: Spisek wskazuje wroga. Psycholożki ostrzegają: tak rodzi się nienawiść między ludźmi Autor komentarza: Ewa Treść komentarza: Na spokojnie nie gonić nie gonić opozycja zawsze była jest i będzie UCZYĆ,UCZYĆ KAŻDA LEKCJA TO NAUKA I DOŚWIADCZENIE KTÓREGO NIGDY NIE JEST ZA DUŻO. Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”?
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama