Drugi set Lechia przegrała gładko do 15. W trzecim nasze „gwiazdy” wzięły się do roboty. Niestety animuszu wystarczyło im tylko na wygranie tego seta. Podopieczni Roberta Malickiego na przewagi pokonali rywala z Kozienic do 25 i był to koniec dobrej gry naszego zespołu.
Kolejny set nie należał do udanych. Tę partię meczu Lechia przegrała do 17, doprowadzając w ten sposób do tie-breaka.
Kibice zgromadzeni w hali Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3 mieli nadzieję, że w tie-breaku nasi pokażą klasę, charyzmę i wygrają z niżej notowanym rywalem. Nic z tego. Lechici wyszli na parkiet bez wiary w zwycięstwo i bez sportowego zacięcia. Przez krótki czas prowadzili nawet trzema punktami, ale w ostatecznym rozrachunku przegrali do 13.
Teraz rywalizacja o byt w II lidze przenosi się do Kozienic. Kolejne mecze rozgrywane będą za dwa tygodnie. Trzeci i czwarty mecz drugiej rundy play-off zaplanowane są na 27–28 marca. Obydwa Lechia musi wygrać, by móc jeszcze marzyć o barażach. W takim przypadku ostatni mecz rozgrywany byłby w Tomaszowie.
Należy życzyć, aby podopieczni Roberta Malickiego nareszcie otrząsnęli się z marazmu i pokazali, na co ich stać. Należy im jedynie przypomnieć, że Tomaszów stał i stoi siatkówką, a takie mecze jak ten dzisiejszy przynoszą wstyd miastu, w którym klub grał niegdyś w I lidze. Były to dwa wspaniałe sezony, które wszyscy kibice jeszcze mają w pamięci.
Lechia Tomaszów Mazowiecki – KKS Armat Kozienice 2:3 (25:16, 15:25, 27:25, 17:25, 13:15)
Niedzielne zmagania siatkarzy obserwował były zawodnik Lechii, a obecnie JW Construction OSRAM AZS Politechnika Warszawska Bartłomiej Neroj.






























































Napisz komentarz
Komentarze