Nowy Rok w tomaszowskiej kręgielni rozpoczął się w sposób wyjątkowy. Zamiast zwykłego „pierwszego treningu po sylwestrze” był Noworoczny Turniej im. Marka Łakomskiego — wydarzenie, które miało w sobie wszystko: rywalizację, uśmiech, wzruszenie i to szczególne poczucie wspólnoty, jakie pojawia się wtedy, gdy ludzie spotykają się nie tylko po to, by walczyć o punkty.
Marek Łakomski na zawsze pozostanie częścią historii tomaszowskiego sportu. Wspominany jest jako sportowiec i pracownik, ale przede wszystkim jako człowiek życzliwy, dobry, potrafiący łączyć ludzi. Zarażał pasją i zostawił po sobie coś więcej niż wspomnienia — zostawił energię, która wciąż działa, kiedy kolejne osoby stają na torach.
Tegoroczny turniej miał atmosferę, której nie da się „zrobić” organizacją. Ona po prostu była — w rozmowach, we wspomnieniach, w dopingu i w tym, że na miejscu pojawili się ludzie, których połączył sport i pamięć. Była zdrowa, sportowa rywalizacja, ale też dobra zabawa i poczucie, że to spotkanie ma szczególne znaczenie.
W turnieju udział wzięły 22 osoby, a poprowadził go Tomasz Dziubecki. Walka była zacięta, a o kolejności na podium decydowały detale i nerwy w końcówkach. Ostatecznie najlepsze wyniki osiągnęli:
1. Konrad Mocarski – 352 pkt
2. Piotr Kozłowski – 349 pkt
3. Sylwester Zbroszczyk – 345 pkt
Organizatorzy dziękują wszystkim zawodnikom za udział i sportową postawę. To właśnie takie wydarzenia przypominają, że sport nie kończy się na tabeli i punktach. Najważniejsze są ludzie, emocje i pamięć — a ta, jak widać, potrafi być silniejsza niż czas.


































































Napisz komentarz
Komentarze