Ten finał miał też dodatkowy smaczek. Lechia awansowała do decydującej rozgrywki w podwójnej obsadzie – pierwszy i drugi zespół. To efekt mocnych półfinałów, w których tomaszowianie potrafili zdominować rywali, a w pewnym momencie stało się jasne, że klub jest w tym sezonie wyjątkowo szeroko „zbudowany” kadrowo.
Niedziela: najpierw cios, potem odpowiedź
Ostatni dzień turnieju zaczął się od meczu, który był jak zimny prysznic dla gospodarzy, ale też dowód na to, że w finałach nikt niczego nie dostaje „za nazwę na koszulce”. Wifama Łódź wygrała z Lechią II 3:0, a szczególnie pamiętny był drugi set – grany na przewagi aż do 30:28.
To był moment, w którym publiczność dostała jasny sygnał: dziś nie będzie spaceru. Będzie walka, presja i nerwy – takie, które czuć nawet na trybunach.
Wielki finał i tomaszowska pieczęć na złocie
Potem przyszedł czas na mecz, na który czekała cała hala: Lechia Tomaszów Mazowiecki kontra EKS Skra Bełchatów. Tomaszowianie weszli w spotkanie tak, jakby chcieli zamknąć temat szybko i bez dyskusji – i właśnie tak się stało. Lechia wygrała 3:0, a MVP spotkania został Patryk Głowa.
Gdy opadły emocje, a ostatnia piłka wylądowała po właściwej stronie, Tomaszów mógł już świętować. Pierwsza drużyna Lechii sięgnęła po Mistrzostwo Województwa Łódzkiego, potwierdzając, że siatkarska marka miasta nie jest wspomnieniem sprzed lat, tylko czymś, co żyje tu i teraz – w młodzieży, treningu i codziennej pracy.
Z Tomaszowa w Polskę – i to nie jeden autobus historii
W tle tych celebracji jest jeszcze jeden ważny wątek: wojewódzkie finały są bramą do rozgrywek ogólnopolskich. Zasady pozwalają na szeroką reprezentację województwa, ale kluby muszą też trzymać się przepisów dotyczących liczby zespołów jednego klubu w dalszych etapach. Innymi słowy: tu naprawdę gra się o prawo do kolejnego rozdziału sezonu.
W Tomaszowie ten rozdział wygląda dziś wyjątkowo obiecująco. Bo jeśli jedna drużyna zdobywa złoto, a druga potrafi dojść do finałów i grać z najlepszymi w województwie, to jest to nie tylko medal, ale też sygnał: zaplecze Lechii rośnie, a z nim rosną ambicje.
Jeśli chcesz, dopiszę jeszcze wersję „portalową” pod SEO: z leadem, śródtytułami i krótką końcówką „co dalej / kiedy kolejny etap”, albo zrobię krótką zajawkę na FB w emocjonalnym stylu kibicowskim.


































































Napisz komentarz
Komentarze