Niedawno pokazaliśmy naszym czytelnikom krótki film prezentujący salę obrad Rady Powiatu Tomaszowskiego. Zainteresowały nas przyklejone pod krzesłami radnych medaliki mające przedstawiać wyobrażenie Marii, Matki Jezusa. Kto je przykleił, co przedstawiały, jaki cel przyświecał autorowi tego pomysłu? Jedno z całą pewnością musimy zdementować. Politycy PiS rozpowszechniają informację, że medaliki przyklejała osoba nagrywająca film. Tak się jednak składa, że dosyć łatwo udowodnić, że jest to nieprawdą.
Zacznijmy jednak od tego, że nie są to medaliki święte, ale… aluminiowe. Produkowane masowo, zapewne w Chinach. Świadczyć może o tym ich internetowa cena na poziomie 60 gr za sztukę. Jednak wystarczy zamówić hurtowo 500 sztuk, by na stronie wydawnictwa Niepokalanów zapłacić jedynie 50 gr.
Prawda, że to niska cena za możliwość zakupienia sobie na własność prawdziwego cudu? Dużo niższa niż korumpowanie radnych posadami po kilka lub kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie. Żeby wzmóc cudowność działania, na stronie sklepu zakonnego można zadeklarować jednak, że zamiast 50 groszy za sztukę zapłacimy na przykład 15 złotych. Wtedy „cudowność” będzie już naprawdę zagwarantowana.
Sprzedający na swojej stronie internetowej zapewnia o cudownych właściwościach medalika i deklaruje, że do odbiorcy trafi on już poświęcony. Mamy do wyboru kilka rozmiarów od 16 do 40 milimetrów. Są też wersje nieco bardziej ekskluzywne, bo wykonane ze srebra w cenie 20–29 złotych za sztukę w zależności od wymiaru.
Medalik ma swoją symbolikę. Na awersie znajduje się wizerunek prezentujący wyobrażenie Matki Boskiej Niepokalanej, stojącej na kuli ziemskiej i depczącej węża, który symbolizuje grzech pierworodny. Maryja ma rozpostarte ramiona, z których biją promienie światła, symbolizujące łaski, jakie przekazuje tylko wiernym. Na rewersie jest 12 gwiazd, będących odniesieniem do apostołów.
Pięcioramienne gwiazdki kojarzą się jednak dosyć… demonicznie i w dodatku masońsko, co dla wielu właściwie bywa jednoznaczne, bo przecież wiadomo, że masoni to czciciele tego, co bardziej kozła niż człowieka przypomina. Dlatego na stronie sprzedawcy znajdujemy wyjaśnienie.
Maryja podczas objawienia się św. Katarzynie Labouré nie tłumaczyła jej, jak ma wyglądać cudowny medalik, lecz ukazała jej jego obraz. Jeśli więc na medaliku gwiazdy mają po pięć ramion, była to Jej wola. Gwiazdy na Cudownym Medaliku były od chwili jego pierwszego wybicia pięcioramienne. W starożytności gwiazda pięcioramienna (pitagorejska) była uznawana podobnie jak okrąg za figurę doskonałą, ponieważ niemającą początku ani końca (rysuje się ją jednym pociągnięciem ręki). Pierwsi chrześcijanie przejęli ją i odnieśli do Chrystusa, Alfy i Omegi. Gwiazda pięcioramienna wskazywała też na pięć ran naszego Pana.
- czytamy na stronie internetowego sklepu wydawnictwa Niepokalanów.
Wróćmy jednak do naszego samorządu. Rytuały „zawierzające” to przez kilka ostatnich lat był stały element „polityki samorządowej”. Nie odbywały się one oczywiście w urzędzie, ale na comiesięcznych mszach w Częstochowie. Uczestniczyli w nich nie tylko radni, ale też osoby zatrudniane następnie w różnych powiatowych instytucjach.
Medaliki pod krzesłami radnych to jednak nowość. Czemu miały służyć? Można mieć nadzieję, że powodzeniu osób, pod których krzesłami zostały przyklejone. A może chodziło o cudowne leczenie lub nawrócenie. Cóż, mówi się przecież, że złego kościół nie naprawi, a dobrego karczma nie zepsuje. I tak chyba jest w Tomaszowie, bo obserwując zachowanie osób często deklarujących przywiązanie do wiary katolickiej i rzekomo wyznawanych zasad, wydaje się, że kłamstwa, którymi się na co dzień posługują, i zło jakie wyrządzają z chrześcijaństwem nie mają wiele wspólnego.
Kto przyklejał medaliki? Nie wiadomo. Nikt się nie chce przyznać, a przecież to żaden wstyd. Łatwiej powiedzieć, że to… nie ja, że to on!
W każdym razie po raz pierwszy te małe przedmioty kultu religijnego znaleziono w czasie inwentaryzacji środków trwałych, prowadzonej w Starostwie, kilka tygodni temu. Urzędnicy poodklejali wszystkie i w zasadzie nie powinno ich tam być. Tymczasem przed ostatnią sesją pojawiły się w „cudowny” sposób ponownie. Co mówią urzędnicy? W biurze rady dowiedziałem się, że klejenie musiało się odbywać już po godzinach pracy urzędu, a sala obrad jest zamykana na klucz i nie każdy ma do niej otwarty dostęp.
Po co? Czy miały zapewnić staroście Węgrzynowskiemu utrzymanie na stanowisku? A może miały sprowadzić gromy niebiańskie na jego przeciwników? Jedno w sumie nie wyklucza drugiego.
W każdym razie sprawdziłem, że nie sfinansowano ich zakupu ze środków na promocję powiatu.
































































Napisz komentarz
Komentarze