Mecz od początku miał dodatkowy smaczek. To starcie dwóch zespołów, które zimą przeszły jedne z największych przebudów w lidze. Żeby zrozumieć skalę zmian, wystarczy jedno porównanie: niespełna trzy miesiące wcześniej te same drużyny zagrały na tym stadionie w Pucharze Polski, wygranym przez Widzew 1:0. Wówczas w podstawowych składach było 22 zawodników, a w sobotę od pierwszej minuty wybiegło… tylko siedmiu z tamtej jedenastki. Czterech po stronie Pogoni i trzech u łodzian.
Pierwsza połowa: Widzew miał „setkę”, Pogoń odpowiedziała akcją Grosickiego
Widzew nie zamierzał czekać. Już w 6. minucie Sebastian Bergier znalazł się sam na sam z Valentinem Cojocaru, ale źle trafił w piłkę i szansa przepadła. Chwilę później gospodarze odpowiedzieli bardzo składną akcją zakończoną strzałem Kamila Grosickiego – trudnym, ale złapanym pewnie przez Bartłomieja Drągowskiego.
Do przerwy obie drużyny miały jeszcze swoje momenty: Bergier uderzał w ręce bramkarza, Osman Bukari minimalnie chybił w okolice „okienka”, a po stronie Pogoni Grosicki z rzutu wolnego posłał piłkę tuż obok słupka. Wynik? 0:0, choć tempo i intensywność nie pozwalały się nudzić.
Druga połowa: jedna akcja, jeden błąd i cios Angielskiego
Po zmianie stron przez kilkanaście minut brakowało klarownych okazji. Aż do 58. minuty, kiedy Pogoń wreszcie znalazła sposób na defensywę gości. Leonardo Koutris dośrodkował w pole karne, Dimitrios Keramitsis świetnie złożył się do strzału, ale Drągowski zdołał odbić mocne uderzenie przed siebie. Problem w tym, że przy dobitce z woleja Karola Angielskiego był już bezradny. 1:0 – i stadion w Szczecinie eksplodował.
Pogoń mogła szybko zamknąć mecz. Siedem minut po golu Grosicki dostał sytuację, w której miał przed sobą praktycznie tylko bramkarza. Kapitan gospodarzy pospieszył się jednak z uderzeniem i nie trafił w bramkę – a to sprawiło, że końcówka stała się nerwowa.
Nerwy do końca: czerwona kartka i słupek w doliczonym czasie
Najwięcej działo się w doliczonym czasie gry. Kellyn Acosta spóźnił się z wejściem w Lukasa Leragera i obejrzał czerwoną kartkę (90+2). Chwilę później zrobiło się gorąco – na murawie wybuchła przepychanka, a sędzia Piotr Lasyk rozdał żółte kartki m.in. obu bramkarzom.
Widzew jeszcze miał piłkę na remis. W siódmej minucie doliczonego czasu Bukari zagrał na 18. metr do Marcela Krajewskiego, a jego strzał zatrzymał się na słupku. To była ostatnia wielka szansa łodzian – i moment, w którym Pogoń mogła odetchnąć.
Tabela: Pogoń w górę, Widzew w coraz większym stresie
Wygrana daje Pogoni kolejny krok w stronę środka tabeli – szczecinianie awansowali na 8. miejsce. Dla Widzewa, który pozostaje przedostatni, sytuacja zaczyna wyglądać coraz poważniej. Brakuje punktów, margines błędu topnieje, a w Ekstraklasie takie momenty potrafią zadecydować o całym sezonie.
Pogoń Szczecin – Widzew Łódź 1:0 (0:0)
Bramka: Karol Angielski (58).
























































Napisz komentarz
Komentarze