Mordaka i polityka z procy. Gdy radny zamiast dowodów wystrzeliwuje insynuacje
Lokalna polityka bywa brutalna. Nie jest salonem literackim, gdzie spory prowadzi się przy herbacie, cytując Norwida i przepraszając za zbyt głośne odstawienie filiżanki. Ale nawet w polityce są granice. Jedną z nich jest moment, w którym krytyka zamienia się w uliczny teatr pomówień, a radny — zamiast pokazywać dokumenty, daty, decyzje i dowody — zaczyna malować polityczne graffiti na cudzej reputacji.
29.06.2026 15:25
3