Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 17 sierpnia 2026 11:09
Reklama
Reklama

Mordaka i polityka z procy. Gdy radny zamiast dowodów wystrzeliwuje insynuacje

Lokalna polityka bywa brutalna. Nie jest salonem literackim, gdzie spory prowadzi się przy herbacie, cytując Norwida i przepraszając za zbyt głośne odstawienie filiżanki. Ale nawet w polityce są granice. Jedną z nich jest moment, w którym krytyka zamienia się w uliczny teatr pomówień, a radny — zamiast pokazywać dokumenty, daty, decyzje i dowody — zaczyna malować polityczne graffiti na cudzej reputacji.

Najnowszy wpis radnego powiatowego Kazimierza Mordaki z Koalicji Obywatelskiej, wymierzony w Arkadiusza Gajewskiego oraz kilka osób funkcjonujących na lokalnej scenie samorządowej, jest przykładem tego, jak łatwo z debaty publicznej zrobić spektakl z pogranicza Mrożka, Barei i podwórkowego „House of Cards”. Tyle że tu nie ma ani dobrej komedii, ani wybitnego scenariusza. Są za to nazwiska, sugestie, półzdania, personalne wycieczki i polityczne tropy układane tak, by czytelnik sam dopowiedział sobie resztę.

A to jest metoda stara jak lokalne wojny przy tablicach ogłoszeń: nie trzeba nikogo oskarżyć wprost. Wystarczy zasugerować. Zestawić nazwisko z nazwiskiem. Wrzucić aluzję. Dodać kilka dramatycznych słów. Zostawić zapach spisku w powietrzu. Potem zawsze można powiedzieć: „Przecież ja tylko pytałem”.

Nie, to nie jest tylko pytanie.

Felieton radnego czy akt oskarżenia bez akt?

We wpisie Kazimierza Mordaki pojawiają się m.in. wątki dotyczące powiązań Arkadiusza Gajewskiego z Marcinem Witko, sprawy Spółdzielni Mieszkaniowej „Przodownik”, zatrudnienia w Rawie Mazowieckiej, odejścia z Platformy Obywatelskiej, remontu szpitala św. Ducha, rzekomego „scenariusza” przejęcia spółdzielni oraz personalne uwagi wobec kolejnych osób.

To dużo. Bardzo dużo. Tyle że im cięższe zarzuty, tym większy obowiązek ich udokumentowania.

Radny, zwłaszcza radny powiatowy, nie jest anonimowym komentatorem spod internetowego krzaka. Ma mandat. Ma funkcję. Ma nazwisko. Ma polityczny szyld. Ma wpływ na debatę publiczną. I właśnie dlatego jego słowa ważą więcej niż komentarz pisany w emocjach po północy.

Jeżeli więc osoba publiczna sugeruje istnienie politycznych układów, zależności, sterowania, zakulisowych scenariuszy czy personalnych interesów, powinna równocześnie położyć na stole dokumenty. Nie mgłę. Nie „wszyscy wiedzą”. Nie „mówi się”. Nie „proszę sobie połączyć fakty”. Tylko konkrety: uchwały, umowy, daty, decyzje, korespondencję, protokoły, źródła.

Bez tego zostaje publicystyczny dym. A dym dobrze wygląda w filmie noir, ale fatalnie sprawdza się jako narzędzie lokalnej kontroli społecznej.

Gajewski odpowiada: manipulacje, nieprawda, naruszenie dobrego imienia

Na wpis radnego odpowiedział Arkadiusz Gajewski, który zarzucił Mordace manipulowanie faktami, rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji i naruszanie jego dobrego imienia. Zapowiedział również konsultację z prawnikiem.

Gajewski w swojej odpowiedzi odnosi się do kilku wątków poruszonych przez radnego. Twierdzi m.in., że z Platformy Obywatelskiej odszedł sam, wskazuje własną wersję okoliczności zatrudnienia w Rawie Mazowieckiej, tłumaczy sprawy związane ze szpitalem św. Ducha, odnosi się do kwestii rozliczeń oraz odpiera sugestie dotyczące politycznych powiązań i rzekomego scenariusza działań wokół spółdzielni.

Mamy więc klasyczny lokalny pojedynek narracji. Tylko że to nie jest prywatna sprzeczka dwóch panów przy stoliku w kawiarni. To dzieje się publicznie. Na oczach mieszkańców. Wokół spraw, które dotyczą instytucji, samorządu, spółdzielni mieszkaniowej, pieniędzy publicznych i reputacji konkretnych ludzi.

A w takich sprawach nie wolno jechać na samych emocjach. Bo emocje są jak stary polonez na łysych oponach — przez chwilę jeszcze pędzą, ale hamowanie kończy się zwykle w rowie.

Radny ma prawo krytykować. Nie ma prawa zastępować faktów insynuacją

Żeby było jasne: radny Mordaka ma pełne prawo do krytyki. Ma prawo pytać o Spółdzielnię Mieszkaniową „Przodownik”. Ma prawo interesować się tym, kto startuje do rady nadzorczej. Ma prawo komentować lokalne układy polityczne. Ma prawo wyrażać ostre opinie o Arkadiuszu Gajewskim, Marcinie Witko, Jarosławie Batorskim czy innych osobach publicznych.

Ale prawo do krytyki nie jest prawem do dowolnego konstruowania opowieści, w której fakty są tylko gwoździami przybijanymi do wcześniej wymyślonej tezy.

To podstawowa różnica.

Krytyka pyta: co się stało, kto podjął decyzję, jakie są dokumenty, kto za to odpowiada?

Insynuacja szepcze: popatrzcie, jakie to wszystko dziwne, pewnie coś za tym stoi.

Krytyka rozlicza władzę.

Insynuacja rozlicza człowieka z cienia, który sama rzuciła mu pod nogi.

Krytyka jest potrzebna.

Insynuacja jest wygodna.

I właśnie dlatego tak łatwo staje się politycznym narkotykiem. Daje szybki efekt, komentarze, udostępnienia, poklask własnego obozu. Ale zatruwa debatę na długo. Bo człowiek trafiony insynuacją musi potem tłumaczyć się nie z tego, co zrobił, lecz z tego, co ktoś kazał innym o nim podejrzewać.

Spółdzielnia „Przodownik” nie jest dekoracją do politycznego spektaklu

W tej historii szczególnie niebezpieczne jest to, że w tle znajduje się Spółdzielnia Mieszkaniowa „Przodownik”. A spółdzielnia to nie plansza do partyjnych gier. To nie teatrzyk, w którym lokalni politycy mogą rozstawiać pionki i wygłaszać monologi o moralności.

Spółdzielnia to mieszkania. Czynsze. Remonty. Dachy. Piwnice. Klatki schodowe. Woda. Ciepło. Codzienne życie ludzi, którzy niekoniecznie chcą być statystami w kolejnej odsłonie tomaszowskiej wojny plemiennej.

Jeżeli w „Przodowniku” są problemy — trzeba je wyjaśnić. Jeżeli członkowie spółdzielni mają pytania — powinni otrzymać odpowiedzi. Jeżeli ktoś ma zastrzeżenia do zarządu, rady nadzorczej, walnego zgromadzenia czy sposobu zarządzania majątkiem — powinien działać jawnie, rzeczowo i konsekwentnie.

Ale wykorzystywanie spółdzielczych napięć do budowania opowieści o politycznych pajęczynach może przynieść więcej szkody niż pożytku. Bo mieszkańcy zamiast wiedzy dostają spektakl. Zamiast dokumentów — nazwiska. Zamiast odpowiedzi — sugestie. Zamiast naprawy — kolejną awanturę.

A przecież spółdzielczość mieszkaniowa już dość często przypomina zamek z „Procesu” Kafki: drzwi są, korytarze są, pieczątki są, ale zwykły człowiek nie zawsze wie, gdzie naprawdę zapadają decyzje. W takiej sytuacji potrzeba światła, nie kolejnej zasłony dymnej.

Kto pisze radnemu polityczne scenariusze?

Jest jeszcze jeden wątek, którego nie da się pominąć, choć trzeba go ująć ostrożnie. W kuluarach lokalnej polityki pojawiają się sugestie, że autorstwo lub inspiracja części publikowanych przez radnego Mordakę wpisów bywa przypisywana zupełnie innym osobom. Nie sposób tego dziś przesądzić. Nie ma dowodu, który pozwalałby stwierdzić kategorycznie, że ktoś inny pisze za radnego albo prowadzi jego polityczną narrację.

Ale nawet jeśli takie sugestie krążą, odpowiedzialność jest prosta.

Jeżeli radny podpisuje się pod wpisem swoim nazwiskiem, to ponosi za niego pełną odpowiedzialność polityczną i prawną. Nie ma znaczenia, kto podsunął mu myśl, kto opowiedział historię, kto przesłał notatkę, kto rozgrzał emocje, a kto dopisał ostatnie zdanie.

Podpis jest podpisem.

Nie można jednego dnia występować jako odważny trybun ludowy, a drugiego zasłaniać się tym, że tekst był „środowiskowy”, „inspirowany”, „konsultowany” albo „przekazany przez mieszkańców”. Polityka to nie szkolne wypracowanie, gdzie w razie kłopotów można powiedzieć, że kolega z ławki podpowiadał.

Jeżeli radny publikuje, radny odpowiada.

Platforma, moralność i lokalny teatr absurdu

Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że cała historia rozgrywa się w cieniu Koalicji Obywatelskiej, która na poziomie ogólnopolskim lubi mówić o standardach, praworządności, odpowiedzialności za słowo i jakości życia publicznego.

Piękne słowa. Potrzebne słowa. Tylko że lokalnie te słowa czasem wyglądają jak dekoracja z kartonu: z przodu fasada demokracji, z tyłu zszywki, taśma klejąca i partyjna prowizorka.

Bo jeżeli radny formacji, która tak często mówi o odpowiedzialności publicznej, sam posługuje się metodą sugestii, półoskarżeń i personalnych ataków, to trudno nie zapytać: gdzie kończy się polityczna kontrola, a zaczyna zabawa cudzym kosztem?

Nie chodzi o to, by radny milczał. Przeciwnie. Niech mówi. Niech pyta. Niech rozlicza. Niech składa wnioski, interpelacje, zawiadomienia. Niech idzie do dokumentów, do urzędów, do protokołów, do uchwał. Niech pokazuje mieszkańcom fakty.

Ale niech nie robi z lokalnej polityki spektaklu, w którym każdy przeciwnik staje się elementem spisku, a każda niewygodna odpowiedź zostaje przykryta kolejną sugestią.

To już nie jest demokracja. To jest kabaret podejrzeń.

Osoba publiczna zniesie więcej, ale nie wszystko

Warto przypomnieć rzecz podstawową. Osoby publiczne muszą liczyć się z ostrzejszą krytyką. Politycy, radni, byli urzędnicy, osoby pełniące funkcje publiczne czy aspirujące do wpływu na instytucje nie są pod kloszem. Ich działania można oceniać surowo, nawet bardzo surowo.

Ale ostrzejsza krytyka nie oznacza dowolności.

Nie daje prawa do przypisywania ludziom intencji bez podstaw. Nie usprawiedliwia budowania opowieści na zasadzie „coś mi się składa”. Nie zamienia Facebooka w sąd, radnego w prokuratora, komentarzy w wyrok, a lajków w materiał dowodowy.

W polskim życiu publicznym i tak mamy już nadmiar tanich oskarżeń. Za dużo polityków żyje z tego, że najpierw rzucają błotem, a potem udają, że sprawdzają, czy się przykleiło. Za dużo ludzi nauczyło się, że reputację można uszkodzić jednym wpisem, a potem spokojnie iść na kawę.

Tyle że demokracja bez odpowiedzialności za słowo zmienia się w targowisko krzyku. A lokalna wspólnota bez minimum zaufania staje się zbiorem plemion, które już nie rozmawiają, tylko ustawiają się po dwóch stronach barykady.

Tomaszów nie potrzebuje kolejnej wojny na insynuacje

Tomaszów Mazowiecki i powiat tomaszowski mają zbyt wiele realnych problemów, by dokładać do nich polityczne fantazje. Są sprawy szpitala. Są szkoły. Są drogi. Jest komunikacja. Są spółdzielnie mieszkaniowe. Są inwestycje, których trzeba pilnować. Są publiczne pieniądze, które trzeba rozliczać. Są mieszkańcy, którzy nie chcą kolejnego odcinka serialu pod tytułem „kto kogo dziś oskarżył na Facebooku”.

Lokalna polityka powinna być twarda, ale uczciwa. Ostra, ale odpowiedzialna. Krytyczna, ale oparta na faktach. Bez tego staje się tylko bijatyką w świetle kamerki telefonu.

A radny Mordaka, jeśli chce być traktowany poważnie, powinien zrozumieć jedną rzecz: polityka nie polega na tym, by co kilka dni znaleźć nowego przeciwnika i przykleić mu do pleców kartkę z napisem „układ”. Polityka polega na pracy, odwadze, konsekwencji i gotowości do pokazania dowodów wtedy, gdy publicznie stawia się poważne tezy.

Inaczej nie jest się kontrolerem władzy.

Jest się dostawcą politycznego dymu.

Puenta: proca, kamień i odpowiedzialność

Ta historia nie jest tylko o jednym wpisie. Jest o metodzie. O sposobie uprawiania lokalnej polityki, w którym najpierw rzuca się sugestię, potem czeka na reakcję, a na końcu udaje się, że przecież chodziło wyłącznie o dobro publiczne.

Nie, dobro publiczne nie polega na tym, że cudze nazwisko staje się tarczą strzelniczą dla politycznych emocji.

Jeżeli Kazimierz Mordaka ma dowody — powinien je pokazać. Jeżeli ma dokumenty — powinien je ujawnić. Jeżeli wie o nieprawidłowościach — powinien złożyć formalne zawiadomienia i pilnować sprawy do końca. Jeżeli zaś ma tylko polityczną opowieść, zestaw sugestii i garść personalnych wycieczek, to powinien zastanowić się, czy nie pomylił mandatu radnego z procą.

Bo proca daje chwilowe poczucie siły. Można z niej wystrzelić kamień, narobić hałasu, zbić szybę, przestraszyć przechodniów. Ale w polityce kamienie wracają. Czasem szybciej, niż się wydaje.

A wtedy nie pomaga już partyjny szyld, internetowy aplauz ani tłumaczenie, że „to tylko wpis”.

W życiu publicznym słowo ma wagę. Kto rzuca nim lekko, może pewnego dnia zostać przygnieciony jego ciężarem. Gajewski to kolejna osoba, która zapowiada kroki prawne w stosunku do radnego Mordaki. 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

17 sierpnia. Od Sobieskiego i Korfantego po Sierpień ’80. Dzień, w którym historia przyspieszała

17 sierpnia to jedna z tych dat, w których polska historia układa się w opowieść niemal filmową. Jest w niej średniowieczna wyprawa Bolesława Chrobrego, narodziny przyszłego pogromcy Turków spod Wiednia, dramat Wojciecha Korfantego, wojenne losy gwiazdy przedwojennego kina, drewniany krzyż ustawiony przez robotników Stoczni Gdańskiej i polityczne negocjacje, które w 1989 roku otworzyły drogę Tadeuszowi Mazowieckiemu do objęcia stanowiska premiera. Data dodania artykułu: 17.08.2026 05:32
17 sierpnia. Od Sobieskiego i Korfantego po Sierpień ’80. Dzień, w którym historia przyspieszała

Abp Zieliński w Piekarach: nie tylko trudne czasy są próbą. Trzeba umieć dobrze przeżyć także dobrobyt

Nie tylko bieda, kryzys czy życiowe dramaty wystawiają człowieka na próbę. Równie trudne może być dobre wykorzystanie wolności, bezpieczeństwa i materialnego dobrobytu – mówił w niedzielę, 16 sierpnia, w Piekarach Śląskich abp Zbigniew Zieliński. Metropolita poznański podczas Pielgrzymki Kobiet i Dziewcząt mówił również o zmęczeniu współczesnych kobiet, samotności, rodzinie i świecie, w którym coraz więcej czasu poświęcamy obserwowaniu życia innych, a coraz mniej ludziom stojącym tuż obok. Data dodania artykułu: 16.08.2026 20:22
Abp Zieliński w Piekarach: nie tylko trudne czasy są próbą. Trzeba umieć dobrze przeżyć także dobrobyt

16 sierpnia. Enigma, Solidarność, Madonna i śmierć Elvisa. Dzień, w którym historia zmieniała rytm

Są takie daty, które wyglądają, jakby ktoś zbyt hojnie obdzielił je historią. 16 sierpnia jest właśnie jednym z takich dni. Średniowieczni najemnicy sprzedają krzyżackie zamki polskiemu królowi, rodzi się człowiek, który po latach złamie tajemnicę Enigmy, na Śląsku wybucha powstanie, w gdańskiej stoczni rodzi się solidarność większa niż pojedynczy zakład pracy. A na drugim końcu tej opowieści są Beatlesi, Madonna, Genesis, Elvis Presley i Aretha Franklin. Data dodania artykułu: 16.08.2026 07:18
16 sierpnia. Enigma, Solidarność, Madonna i śmierć Elvisa. Dzień, w którym historia zmieniała rytm

15 sierpnia: między niebem, ziołami i mundurem. Skąd wzięło się jedno z najważniejszych polskich świąt?

Pachnące miętą, dziurawcem i polnymi kwiatami bukiety niesione do kościołów, pielgrzymi zmierzający na Jasną Górę, wojskowe mundury i pamięć o sierpniu 1920 roku. Trudno znaleźć w polskim kalendarzu drugą datę, w której religia, historia, ludowa tradycja i państwowy ceremoniał splatałyby się ze sobą tak mocno. 15 sierpnia Kościół katolicki obchodzi uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w polskiej tradycji nazywaną świętem Matki Bożej Zielnej. Tego samego dnia obchodzimy Święto Wojska Polskiego. Data dodania artykułu: 15.08.2026 08:47
15 sierpnia: między niebem, ziołami i mundurem. Skąd wzięło się jedno z najważniejszych polskich świąt?

15 sierpnia: od Cudu nad Wisłą do Woodstock. Dzień wojska, Matki Boskiej Zielnej, Napoleona i wielkiej muzyki

Są dni, które w kalendarzu wyglądają jak zwyczajna data, dopóki nie zaczniemy odwracać kolejnych kart historii. 15 sierpnia zdecydowanie do nich nie należy. Tego dnia huk dział spod Warszawy miesza się z dźwiękiem kościelnych dzwonów, zapachem święconych ziół i gitarami Woodstock. To dzień Napoleona Bonaparte, Wita Stwosza, Romana Dmowskiego, polskich żołnierzy z 1920 roku, strajkujących stoczniowców z 1980 roku, Beatlesów na Shea Stadium i setek tysięcy młodych ludzi, którzy w 1969 roku przyjechali na farmę Maxa Yasgura, by słuchać muzyki i wierzyć, że świat można jeszcze zmienić. Data dodania artykułu: 15.08.2026 08:08
15 sierpnia: od Cudu nad Wisłą do Woodstock. Dzień wojska, Matki Boskiej Zielnej, Napoleona i wielkiej muzyki

KO odjeżdża PiS, prawica się dzieli. Sondaż OGB z mocnym tomaszowskim akcentem

Gdyby wybory parlamentarne odbyły się teraz, polska scena polityczna wyglądałaby zupełnie inaczej niż w październiku 2023 roku. Koalicja Obywatelska ma ponad 11 punktów procentowych przewagi nad Prawem i Sprawiedliwością, bardzo mocne wyniki osiągają dwa ugrupowania wyrosłe po prawej stronie sceny politycznej, a nad wyborczym progiem pojawia się Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego. Ten ostatni wynik ma szczególne znaczenie także dla Tomaszowa Mazowieckiego – kilka dni temu do stowarzyszenia dołączył prezydent miasta Marcin Witko. Data dodania artykułu: 14.08.2026 21:52
KO odjeżdża PiS, prawica się dzieli. Sondaż OGB z mocnym tomaszowskim akcentem

Zwrot w sprawie „Shreka”. Prokuratura wycofała akt oskarżenia przeciwko radnemu PSL

Internetowy żart, który urósł do rangi sprawy o majestat Rzeczypospolitej, może zakończyć się bez procesu. Prokuratura Rejonowa w Radomsku wycofała akt oskarżenia przeciwko Wojciechowi Ślusarczykowi – radnemu powiatu radomszczańskiego i działaczowi PSL. Chodzi o opublikowany na Facebooku mem z Martą Nawrocką i krótkim pytaniem: „A Shrek gdzie?”. Teraz ruch należy do Karola i Marty Nawrockich. Data dodania artykułu: 13.08.2026 12:59
Zwrot w sprawie „Shreka”. Prokuratura wycofała akt oskarżenia przeciwko radnemu PSL

12 sierpnia: Wicher wraca na Bałtyk, a Słońce zgaśnie nad Tomaszowem. Dzień pełen historii i symboli

Są takie dni, kiedy kalendarz przypomina dobrze zmontowany film: jedno cięcie prowadzi spod armat siedemnastowiecznej Rzeczypospolitej do Puław roku 1920, kolejne z placu w Tbilisi wprost do gdyńskiej stoczni, a finał rozgrywa się już nie na ziemi, lecz na niebie. 12 sierpnia 2026 roku jest właśnie takim dniem. Data dodania artykułu: 12.08.2026 06:32
12 sierpnia: Wicher wraca na Bałtyk, a Słońce zgaśnie nad Tomaszowem. Dzień pełen historii i symboli

Polecane

Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa

Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa

Najpierw było czerwone światło, słowo „śledztwo”, zawiadomienie do prokuratury, wielostronicowa interpelacja i publiczne pytania o możliwość wyrządzenia miastu znacznej szkody. Kilka tygodni później emocje zderzyły się z dużo mniej widowiskowym językiem prawa. Wojewoda Łódzki zakończył postępowanie dotyczące uchwały w sprawie nieruchomości przy ul. św. Antoniego 2. Nie stwierdził naruszenia prawa i nie wydał rozstrzygnięcia nadzorczego, które unieważniłoby uchwałę. Dla radnego Piotra Kucharskiego, który wokół sprawy zbudował publiczny alarm, jest to co najmniej kolejna poważna polityczna wpadka. Czy można jeszcze poważnie traktować takiego radnego? Prawo, w przeciwieństwie do Facebooka, nie operuje wykrzyknikami. Potrzebuje dokumentów, podstawy prawnej i faktów. I właśnie dokumenty okazują się tutaj najciekawsze. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 06:58 Liczba komentarzy: 1 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 1
Orzeczenie było ważne, gdy składał wniosek. Pieniędzy nie dostanie, bo wygasło podczas oczekiwania?

Orzeczenie było ważne, gdy składał wniosek. Pieniędzy nie dostanie, bo wygasło podczas oczekiwania?

Wszystko wskazuje na to, że chora nienawiść radnych Koalicji Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości, której twarzą stał się w okresie ostatnich dwóch lat radny Szczepan Goska, katecheta z Olszowca, uderzy nie tyle w rodzinę radnego, którego stara się zwalczać, co w osoby niepełnosprawne i potrzebujące codziennego wsparcia. Mariusz Strzępek, będący redaktorem naczelnym naszego portalu a równocześnie radnym powiatowy9m, ostrzegał przez wiele miesięcy przed konsekwencjami działań. Koalicja Witczak - Węgrzynowski i radni, którzy ją reprezentują już wcześniej głosowała przeciwko budżetowi, w którym wprowadzano środki PFRON. Ostatnio do tej ekipy dołączył też Marek Olkiewicz. Data dodania artykułu: Wczoraj, 10:49 Liczba komentarzy: 2 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 1
Gaz znów drożeje w Europie. Ormuz i wojna podbijają ceny przed zimą. Co z rachunkami w Polsce? IMGW ostrzega Tomaszów. Nadciągają ulewy i burze. Możliwe 60 mm deszczu AI w firmie? Najpierw RODO, potem zakup. UODO publikuje checklistę dla małych i średnich przedsiębiorstw „Dlaczego on może, a ja nie?”. Dzieci wolą karę niż nierówne traktowanie Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa Bezpłatne zajęcia Szkoły Rodzenia w Tomaszowie Mazowieckim już 17 sierpnia 17 sierpnia. Od Sobieskiego i Korfantego po Sierpień ’80. Dzień, w którym historia przyspieszała Dzień Lumpeksu. Kiedyś wstyd, dziś moda, biznes i ratunek dla domowego budżetu Abp Zieliński w Piekarach: nie tylko trudne czasy są próbą. Trzeba umieć dobrze przeżyć także dobrobyt „Najważniejsza kariera kobiet”? Mocne słowa abp. Przybylskiego w Piekarach o rodzinie, emancypacji i aborcji Ponad 5,3 mln zł na turystyczny projekt w Poświętnem. Powstanie szlak i filmowa przestrzeń Orzeczenie było ważne, gdy składał wniosek. Pieniędzy nie dostanie, bo wygasło podczas oczekiwania?
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama Twój Sklep MEydczny
Reklama Twój Sklep MEydczny
Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa

Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa

Najpierw było czerwone światło, słowo „śledztwo”, zawiadomienie do prokuratury, wielostronicowa interpelacja i publiczne pytania o możliwość wyrządzenia miastu znacznej szkody. Kilka tygodni później emocje zderzyły się z dużo mniej widowiskowym językiem prawa. Wojewoda Łódzki zakończył postępowanie dotyczące uchwały w sprawie nieruchomości przy ul. św. Antoniego 2. Nie stwierdził naruszenia prawa i nie wydał rozstrzygnięcia nadzorczego, które unieważniłoby uchwałę. Dla radnego Piotra Kucharskiego, który wokół sprawy zbudował publiczny alarm, jest to co najmniej kolejna poważna polityczna wpadka. Czy można jeszcze poważnie traktować takiego radnego? Prawo, w przeciwieństwie do Facebooka, nie operuje wykrzyknikami. Potrzebuje dokumentów, podstawy prawnej i faktów. I właśnie dokumenty okazują się tutaj najciekawsze.
Orzeczenie było ważne, gdy składał wniosek. Pieniędzy nie dostanie, bo wygasło podczas oczekiwania?

Orzeczenie było ważne, gdy składał wniosek. Pieniędzy nie dostanie, bo wygasło podczas oczekiwania?

Wszystko wskazuje na to, że chora nienawiść radnych Koalicji Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości, której twarzą stał się w okresie ostatnich dwóch lat radny Szczepan Goska, katecheta z Olszowca, uderzy nie tyle w rodzinę radnego, którego stara się zwalczać, co w osoby niepełnosprawne i potrzebujące codziennego wsparcia. Mariusz Strzępek, będący redaktorem naczelnym naszego portalu a równocześnie radnym powiatowy9m, ostrzegał przez wiele miesięcy przed konsekwencjami działań. Koalicja Witczak - Węgrzynowski i radni, którzy ją reprezentują już wcześniej głosowała przeciwko budżetowi, w którym wprowadzano środki PFRON. Ostatnio do tej ekipy dołączył też Marek Olkiewicz.
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jedyny, krótki komentarz do tej informacji: głupków nie sieją. Sami się rodzą. Źródło komentarza: Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jeszcze mój dopisek. Szefostwo PiS-u w Warszawie nie panuje nad takimi, lokalnymi, debilowatymi deal-ami, jak np. to spółkowanie takiego debilowatego samorządowca Węgrzynowskiego z innym, równie debilowatym , parlamentarnym Witczakiem. Kaczor i Macierewicz: chcecie rozpier...ić PiS w naszym regionie? Źródło komentarza: Orzeczenie było ważne, gdy składał wniosek. Pieniędzy nie dostanie, bo wygasło podczas oczekiwania? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Szanowna Redakcjo: z taką, lokalną, samorządową mafią, w której znajdują się te w/w samorządowe i społeczne, męty, nie wygramy. Przecież te męty społeczne dostały (niestety) społeczne poparcie od (niestety) swoich wyborców. Właśnie dlatego ten społeczny i samorządowy gnój, to jest lokalne, samorządowe odbicie tego, co dzieje się w : Kłodzku (pedofilia, zoofilia), w Karkonoszach (kasiorka 4,5 mln na "zalane" tereny na wzgórzach), Szpital Południowy w Warszawie i inne szpitale, itp., itd. Źródło komentarza: Orzeczenie było ważne, gdy składał wniosek. Pieniędzy nie dostanie, bo wygasło podczas oczekiwania? Autor komentarza: kierowca Treść komentarza: Należy wybudować parking wielopoziomowy Źródło komentarza: Parking przy Wandy Panfil. Kilkadziesiąt miejsc nie rozwiąże problemu wokół szpitala Autor komentarza: kierowca Treść komentarza: Co roku taka sama śpiewka oznakowanie nie zgodne albo jego brak przy szkole podstawowej 12 ZDP wymyślił sobie parking na samym skrzyżowaniu i wejściu do szkoły przy szkole podstawowej 9 pojazdy parkują przed samym przejściem po drugiej strony szkoły tego jest więcej ale jakoś to nikomu nie przeszkadza i oby nie doszło do tragedii bo kto będzie wtedy odpowiadał Źródło komentarza: Policja sprawdza drogi przy szkołach w powiecie tomaszowskim przed 1 września Autor komentarza: Adam N. Treść komentarza: Autora tego felietonu ponosi wyobraźnia podstrefa występuje w centrum miasta a nie na uboczu. ZDP najpierw niech zrobi porządny parking dla pracowników Policji gdzie jest są wielkie nierówności a po deszczu są wielki kałuże że nie można tam parkować. Co do mieszkańców pobliskich bloków to tam jest strefa zamieszkania i wolno parkować tylko w wyznaczonych miejscach więc nie zarządca drogi czyli Spółdzielnia nie najpierw wyznaczy takie miejsca znakami pionowymi jak i poziomymi. Źródło komentarza: Parking przy Wandy Panfil. Kilkadziesiąt miejsc nie rozwiąże problemu wokół szpitala
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama