Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 stycznia 2026 04:42
Reklama
Reklama

Andrzej z Chicago (70)

Ten felieton nie będzie o amerykańskim obywatelu, mieszkańcu miasta „gangsterów” ani też o rock’n’rollowym muzyku z chicagowskiej wytwórni płyt gramofonowych polskiego Żyda (Leonard Czyż), „Chess Records” a o moim najwspanialszym, najdroższym przyjacielu, z którym od przedszkola, poprzez szkołę podstawową, wspólne, rock’n’rollowe szaleństwa i muzyczne wyprawy do warszawskiej restauracji „Kamienne Schodki” (do pierwszej w stolicy grającej szafy o czym opowiedziałem w 23 felietonie „Oszołomstwo czy Miłość”) aż do jego śmierci, właśnie w Chicago, byliśmy sobie bardzo bliscy. Wspólnie z małżonką wybraliśmy go chrzestnym naszego syna Daniela. To chłopak z dzielnicy Starzyce – Andrzej Tokarski.

 

Właściwie Andrzej na imię miał Henryk (urodził się 19 stycznia) ale od dziecka rodzina (rodzice, bracia, siostry), znajomi i koledzy nazywali go Andrzejem. Mieszkaliśmy od siebie na tak zwany rzut beretem, ja w domu u zbiegu ulic Warszawska/Zawadzka, on przy Głównej 4/6 (pierwsza, biała kamienica po prawej). W moim ulicznym narożniku (stało po lewej i prawej stronie ulicy osiem domów, dziś znajduje się tylko wulkanizacja, DH DEKORATOR oraz jeden dom, rodziny Reszków) mieszkała spora liczba chłopaków, pokoleniowych rówieśników. Również ulica Główna (po lewej stronie stały - dziś nie istnieją, na ich miejscu Hurtownia Rowerów, wcześniej Firma JOKA - trzy domy oraz po prawej, stoją do dziś, dwie białe kamienice, które przedzielał długi drewniak) obfitowała  w chłopców wiekowo zbliżonych z naszych podwórek.

 

Miało to ogromne znaczenie dla chłopięcej rywalizacji w sportach uprawianych na naszych podwórkach czy szkolnych boiskach. Nie było jeszcze telewizji, radio w co piątym/szóstym domu, można powiedzieć w powijakach, komputery to daleka przyszłość więc nie było złodzieja wolnego czasu. Podwórkowe i szkolne zabawy, za nim przeniknął do Tomaszowa rock’n’roll, były jedyną rozrywką i podstawą rozwoju fizycznej sprawności naszego pokolenia.  

 

Boisko na polu fabrycznym (dziś stoi tu hurtownia rowerów) vis a vis dzisiejszej Straży Pożarnej czy nad stawem starzyckim, za domem, w którym mieszkał Edek Strzępek przed przeprowadzką na Niską (okolica Domu Handlowego DEKORATOR), były oblegane przez cały dzień, aż do zmroku, przez kopiących piłkę chłopaków. Tworzyliśmy dwie silne jedenastki, które często między sobą i innymi drużynami ze Starzyc, drużynami z innych dzielnic miasta, rozgrywały wspaniałe pojedynki. Andrzej błyszczał wśród rówieśników, nie tylko kopiąc piłkę, ale w innych dyscyplinach sportowych (pływanie, jazda na łyżwach, nartach czy bieganie). Był bardzo szybki, w Lechii biegał sprinty (100 m, 200 m) osiągając przyzwoite czasy. Nie bez kozery po maturze wybrał Akademię Wychowania Fizycznego w Warszawie, którą ukończył z bardzo dobrym wynikiem o specjalnościach -  tenis ziemny i narciarstwo.

 

We wszystkich, wspólnych wyprawach czy nad staw starzycki, na deptak w centrum miasta, do kina (Mazowsze, Włókniarz, Chemik), na mecze piłkarskie (Lechii czy Pilicy), uczestnictwo w świetlicy przyzakładowej przy ZPW Nowotki (gra w ping-ponga i inne świetlicowe rozrywki), jak dorośliśmy  na dancingach czy prywatkach, zawsze uczestniczyliśmy wspólnie. Z grupy starzyckich kolegów, tylko my dwaj tworzyliśmy nierozerwalną parę aż do jego wyjazdu (1981r) do Stanów Zjednoczonych.

 

Nie chciałbym w tym felietonie opowiadać o jego sportowych wyczynach a skoncentrować się raczej, na wspólnych zainteresowaniach, magicznym i egzotycznym, muzycznym stylem jakim dla nas był Rock’n’Roll. Andrzej był najmłodszym w rodzinie, miał o wiele starszych braci (Jerzy, Czesław) i siostry (Barbara, Teresa) - roczniki przedwojenne. Wszyscy mieszkali w Tomaszowie (dziś już nie żyją Barbara i Czesław) jedynie Czesław po ukończeniu studiów zamieszkał w Gdańsku pracując w stoczni jako technolog budowy okrętów. Miało to dla Andrzeja kolosalne znaczenie (był wówczas uczniem i absolwentem II LO), gdzie czas wolny od nauki  (ferie wiosenne, zimowe czy wakacje) niejednokrotnie spędzał w Trójmieście, w gdańskim mieszkaniu brata Czesława.

 

Pan Czesław, jak na tamte czasy, był nowoczesnym człowiekiem, słuchał jazzu i wchodzącego na muzyczny rynek, rock’n’rolla. Świetnie znał język angielski. Z racji zamieszkania łatwiej, niż w innej części kraju, było w Trójmieście – mówiło się okno na świat - nabyć zakazany owoc jakim była rock’n’rollowa płyta, choćby od marynarzy. Posiadał kilka egzemplarzy nowości rynkowych, jazzowe i rock’n’rollowe krążki, tak krajowe jak i zagraniczne. Uwielbiał polskie zespoły Zygmunta Wicharego, Jana Walaska czy cudowne piosenki Carmen Moreno, Ludmiły Jakóbczak, Zbigniewa Kurtycza czy Janusza Gniatkowskiego, o  którym mówiło się - polski Elvis Presley. Poznał osobiście wschodzącą, polską gwiazdę, Marka Tarnowskiego (piosenkarz jazzowy, rock’n’rollowy) z Gdyni. Pierwszy wykonawca tych styli muzycznych, śpiewał w pierwszym, rock’n’rollowym zespole Rhytm and Blues). W swoim domowym archiwum posiadał również single prekursorów rock’n’rolla, jakimi byli - Bila Haley, Elvis Presley czy The Platters.

 

 

Andrzej po powrocie, z każdej wizyty od brata Czesława, wzbogacony był osłuchaniem nowości płytowych (pomijam słuchanie Radio Luxembourg) jakimi dysponował w danym czasie brat. Każde spotkanie z Andrzejem (jeszcze nie poznałem Wojtka Szymona) było dla mnie bardzo ważne, choć wykonane werbalnie, to z uwagą słuchałem jego opowieści o rock’n’rollu. Niektóre utwory, choć nie miał odpowiedniego głosu, odtwarzał mi śpiewając zapamiętany rytm i fonetyczny tekst do utworu Only You Plattersów czy Billa Haleya, cytuję - any mak any mak, getse, getse, nałum blery, blery, goł ewrybady razil dazil, ewrybady raził dazil – tak brzmiał fonetycznie łamany tekst w ustach Andrzeja. Były to słowa do piosenki Billa Haleya, Razzil Dazzil, który to utwór poznałem nieco później. Śpiewał go w kotłowni starzyckiej jedenastolatki (drugi felieton – Kotłownia w jedenastolatce - SHR&R) Gienek Kowalski, by oryginał Haleya poznać na chacie u Wojtka Szymona.  

 

 

Tak naprawdę nasze życie, chłopaków ze Starzyc, zmieniło się kiedy osobiście poznałem Wojtka Szymańskiego (latem 1960r). Trzecie, może czwarte wejście na chatę do Szymona odbyłem już wspólnie (tak wprowadziłem go na rock’n’rollowe salony) z Andrzejem. Od tego momentu, pozytywnie trafieni rock’n’rollem jeszcze bardziej zacisnęliśmy naszą przyjaźń. Razem uczestniczyliśmy w słynnych na całe miasto, muzycznych pojedynkach (Elvis kontra Cliff Richard, Fats Domino kontra Bill Haley czy Jerry Lee kontra Chuck Berry), jakie odbywały się w posesji przy Placu Kościuszki 17. Pierwsze, historyczne fajfy w  Literackiej odbywały się z jego udziałem, wspólnie uczestniczyliśmy przy układaniu kolejności utworów (tak zwane stopniowanie dramaturgii strony) na taśmę magnetofonową z przeznaczeniem na kolejny fajf.

 

Kiedy Wojtek zamieszkał w Warszawie odwiedzaliśmy go (wspólnie organizując pieniądze na wyjazd poprzez zbieranie i sprzedaż złomu, butelek) w stolicy. Razem z Wojtkiem Szymonem chodziliśmy na fajfy do Stodoły czy do wspomnianej wcześniej (z uwzględnieniem noclegów na warszawskim Dworcu Głównym) restauracji Kamienne Schodki na Starówce. Za każdym, naszym pobytem na Starym Mieście, do znudzenia raczyliśmy się muzycznymi nowościami, dobiegającymi z wynalazku jakim dla nas, tomaszowian, była grająca szafa.

 

W okresie - kwiecień 1965/kwiecień 1967 - odbywałem służbę wojskową w Słupsku. Na pół roku przed wyjściem do cywila, był wrzesień a może październik 1966 roku, przed południem w jedną z niedziel, wokół apelowego placu, moja kompania odbywała biegi na dystansie pięciu kilometrów w pełnym, wojskowym rynsztunku. Biegłem i ja. Jakież było moje zdziwienie jak za drugim czy trzecim okrążeniem, przy biurze przepustek, zauważyłem w cywilnym ubraniu znajomą mi sylwetkę, to był Andrzej Tokarski, - Skąd on by się tu wziął? - pomyślałem. Dla upewnienia się czy to jest on, krzyknąłem – Andrzej!!! – po czym natychmiast sylwetka zareagowała okrzykiem – Cześć Tolek!!!. Po zakończonym biegu (uzyskałem dzięki Andrzeja dopingowi świetny, drugi czas) otrzymałem za dobry wynik, przepustkę do poniedziałku, do 6.00 rano.

 

Kiedy byłem w armii, w tym czasie Andrzej (nie dostał się za pierwszym podejściem na AWF) ukończył dwuletnie Studium Nauczycielskie o specjalności Wychowawca Internatowy dla Szkół Rolniczych w Brwinowie k/Warszawy. Pracę, z tak zwanego nakazu, otrzymał jako wychowawca w internacie Technikum Rolniczego w Słupsku. Dobrze wiedział, że służę w tym mieście, więc kiedy wziął pierwszą pensję wybrał się do mojej Jednostki Wojskowej by mnie odwiedzić. Przyznam, że pierwsze nasze spotkanie uczciliśmy jak należy, jak przystało gdy dwóch, młodych i zdrowych przyjaciół spotyka się po ponad półtorarocznym nie widzeniu. Tym bardziej mogłem sobie pozwolić na pewną frywolność, gdyż miałem przepustkę do rana.

 

W połowie lat 60-tych do naszego kraju – NARESZCIE!!! – na rock’n’rollowe koncerty, zaczęły przyjeżdżać zespoły z Zachodniej Europy, przeważnie angielskie, szkockie czy skandynawskie. Nie były to muzyczne grupy (The London Beats, The Atomic czy The Phantoms) z najwyższej półki  jak The Beatles, Manfred Man, The Animals czy The Rolling Stones (choć ci ostatni właśnie wystąpili w warszawskiej - kwiecień 1967 roku - Sali Kongresowej). Zespoły średniej klasy nie docierały w głąb kraju, raczej  koncertowały w miastach na polskim Wybrzeżu, również bywały w Słupsku. Właśnie Andrzejowi łatwiej niż mnie w wojsku, było obserwować życie w cywilu i ewentualnie zakupić bilety na interesujące wydarzenia w mieście. Tak było w przypadku rock’n’rollowych koncertów, na wcześniej w nawiasie wymienione zespoły.

 

Po ukończonych studiach prowadził jako trener, szkółki gry w tenisa dla dzieci i młodzieży na korcie przy klubie RKS Lechia. Zimą podobne szkolenia z młodzieżą uprawiał w narciarstwie.  Pracował również jako nauczyciel WF-u w Liceum Medycznym oraz w Zespole Szkół Włókienniczych. W międzyczasie zatrudniony był w Dziale Socjalnym ZPW Nowotki gdzie organizował dla dzieci pracowników zakładu, kolonie i obozy sportowe. Osobiście udało  mi się w dwóch zimowiskach, jako wychowawca, z nim uczestniczyć. Pierwsze w miejscowości Sól w Beskidzie Żywieckim a drugie w samym Zakopanem. Były to pięknie spędzone chwile w polskich górach, połączone z uprawianiem sportów zimowych (narciarstwo zjazdowe i biegowe).

 

 

Dzięki niemu mogłem nauczyć się podstaw narciarskich zjazdów, slalomów, które sprawiały mi przyjemność z wykonania dobrych technicznie, bezpiecznych zjazdów. Ale nigdy nie zapomnieliśmy o rock’n’rollu. Podczas organizowanych potańcówkach dla kolonijnej czy obozowej młodzieży, nie mogła zabraknąć utworów Elvisa Presleya, Fatsa Domino, Jerry’ego Lee Lewisa, Billa Haleya, Brendy Lee czy Wandy Jackson.

 

 

Andrzej 5 lipca 1981 roku (przed stanem wojennym) pozostawiając żonę Grażynę i Aldonę, ośmioletnią córeczkę, wyjechał do Stanów, do Chicago. Nie zakładał pozostania za oceanem na stałe, ale sytuacja polityczna i gospodarcza jaka wytworzyła się w naszym kraju, zmusiła go do ściągnięcia rodziny do USA. Paradoksalnie w tym okresie było stosunkowo łatwiej uzyskać zgodę władz PRL-u na wyjazd niż w innych okresach socjalistycznego państwa. Również uzyskanie wizy w ambasadzie Stanów Zjednoczonych było łatwiejsze niż zwykle.

 

Andrzejowi zawdzięczam, nie tylko ja również inni przyjaciele z miasta, odnalezienie Wojtka Szymańskiego w Stanach. Po blisko 10-letnim braku kontaktu i wiedzy o nim, odkryty został na nowo. Szymon zamieszkał w Nowym Jorku. Zaczęli się wzajemnie odwiedzać i rozpoczęła się moja korespondencja ze Stanami. Andrzej, jak przystało na zapalonego tenisistę, do Nowego Jorku przyjeżdżał (zamieszkując w tym czasie u Wojtka) na korty Flushing Meadows, na których to odbywał się tenisowy turniej ATP z cyklu wielkiego szlema. Po każdym pobycie Andrzeja w Nowym Jorku czy Wojtka w Chicago byłem bogatszy w wiedzę o nich samych. Obaj amerykanie zaczęli mnie wzbogacać w nagrania płytowe (początkowo w analogi, nie było jeszcze „wynalazku” pod tytułem CD). To co było nie do zdobycia (rock’n’rollowa płyta) w naszych czasach, stało się teraz dla mnie faktem. Szkoda, że odbywa się to, gdy nieco ostygłem, jako zapalony, czynny rock’n’rollowiec.

 

Po 15 latach nieobecności Andrzej przyleciał do Polski, do Tomaszowa, z całą rodziną latem 1996 roku tj z żoną Grażyną i córkami, Aldoną i urodzoną już w Stanach, Olgą. Dwa tygodnie pobytu obfitowały w wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia … Jego drugi przylot do kraju miał miejsce w lutym 1997 roku. Było to, jak się okazało w niedługim czasie ostatnie, nasze spotkanie. W szczerej rozmowie sam na sam, okazało się, że Andrzej bardzo tęskni za Polską, za Tomaszowem, szczerze się wypowiedział - Antek, gdyby nie urodzona w Stanach Olga, zapewne wróciłbym na stare pielesze. Ameryka to jest inny świat, jestem za stary by duchowe uczucia, skostnienia zmienić. Na tym spotkaniu powstała koncepcja bym przyleciał do USA, - Zaraz po przylocie do Stanów, dzwonię do Wojtka by wysłał ci zaproszenie wsparte „mocnym” kontem bankowym a to jest ważne przy uzyskaniu wizy. Myślę, że na jesieni 1997 możemy spotkać się w Nowym Jorku czy Chicago.

 

Tak też się stało, w połowie roku otrzymuję zaproszenie. Z Jankiem Koziorowskim, który miał paszport szwedzki i bywał często u Szymona, mieliśmy do wykonania front robót. Dzięki pracy można byłoby łatwo przeżyć mieszkając u Wojtka i przywieź do domu trochę zielonych. Kiedy bez przeszkód wbito mi w paszport wizę, kiedy ustaliliśmy datę wylotu (5 listopad 1997r), kiedy wykupiłem bilety na ten dzień, Janek zaczął dość ciężko chorować. Zwapnienie stawów barkowych objawiające się dużymi bólami. Pobierał bolesne zastrzyki, które nie rozwiązywały problemu. Wreszcie zdecydował, - Antek leć sam do Stanów, ja mogę w każdej chwili dołączyć. W tym stanie nie jestem nic robić, a znam tą robotę, wcześniej robiłem to w domu u Wojtka Szymona. Niesamowite bóle w barkach uniemożliwiłyby mi pracę.

 

Przygotowany byłem na samotną podróż, pożegnałem się z rodziną na małym, domowym przyjęciu (niedziela 2 listopada) gdy w poniedziałek (3) na dwa dni przed odlotem dzwoni do mnie, najpierw Andrzej,- Antek wstrzymaj się z przylotem do Stanów. W styczniu czy lutym (1998r) będę w Polsce. Przylecimy do Stanów razem, na początku ja ciebie zatrudnię (Andrzej miał swoją firmę) i zamieszkasz u mnie, potem jak będziesz miał trochę gotówki możesz sobie polecieć do Nowego Jorku. Następnie zadzwonił Wojtek, - Antek, jestem po rozmowie z Andrzejem Tokarskim, ponoć odłożyłeś przylot do lutego przyszłego roku. Chcę wiedzieć, żeby na próżno nie jechać po ciebie na lotnisko Kennedyego, a jest spory kawałek od mojego domu. Oczywiście, że potwierdziłem uzgodniony termin z Andrzejem.

 

Przyszedł luty, marzec 1998 roku, informacji od Andrzeja nie było, - Przyleci czy nie przyleci? W kwietniu spotykam pana Jurka, najstarszego brata Andrzeja, który przekazuje mi tragiczną informację, - Panie Antku Andrzej ma raka, miał poważną operację, nie przyleci teraz do Polski. Nie wiem czy kiedykolwiek przyjedzie do kraju. Informacja ta jak piorun z jasnego nieba spadła na mnie. Mój wyjazd do Stanów stanął pod znakiem zapytania, tym bardziej, że zdrowie Janka Koziorowskiego jeszcze się pogorszyło.

 

W maju 1999 roku przychodzi ze Stanów najbardziej smutna informacja. Dzwoni do mnie Jacek Ślusarski (o ironio, też zmarł na tę samą chorobę), szwagier Andrzeja, - Wczoraj, 15 maja, po ciężkiej chorobie zmarł w Chicago Andrzej Tokarski. Ostatnia nasza rozmowa miała miejsce 19 stycznia (w dniu urodzin i imienin) z domu pp Marciniaków. Dorota Marciniak koleżanka z klasy (II LO) zaprosiła mnie do domu by razem, około 1.00 w nocy (różnica czasu) zadzwonić z najlepszymi życzeniami do Chicago. Andrzej był w dobrej formie psychicznej, przynajmniej tak wynikało z rozmowy, wierzył w medycynę amerykańską, że chorobę pokona tak jak wielu ludziom to się udało. Niestety choroba okazała się silniejsza od Andrzeja.

 

Kiedy ten felieton piszę, w murach II LO odbywa się uroczyste spotkanie absolwentów, nauczycieli na okoliczność 60-lecia istnienia tej szkoły. Również byłaby to moja szkoła gdyby nie mój szalony incydent jeszcze z jedenastolatki. Wiem, że miało być wiele osób z jego klasy. Czy byli najbliżsi przyjaciele; Marciniakowie? Zbyszek Kobędza? Czy przyleciał ze Stanów, Tadek Wójciak? Wiem, że na pewno nie będzie bliskiego Andrzejowi, Olka Kaścińskiego, zmarł latem 2011 roku. Myślę, że wśród przybyłych na ten piękny, szkolny jubileusz powrócą wspomnienia z tamtych, beztroskich lat, że przywołani będą WSZYSCY ci co odeszli od nas na zawsze, że wśród nich znajdzie się również mój przyjaciel, Andrzej Tokarski. Pokój jego duszy.

 

 


Andrzej z Chicago (70)

Andrzej z Chicago (70)


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Tolo 27.11.2013 10:55
Moderator nie wszystko puszczasz wybierasz to co wygodne a puszczanie takich art. nie na ogólnych stronach to są prywatne sprawy. Nie wszyscy mają takie odczucia jak pan ANTONI.

Antek Malewski 27.11.2013 06:58
Do Tadeusza Wójciaka. - Dziękuję za wpis. Tak, pamiętam Pana wpis o Andrzeju, był to pierwszy, pozytywny komentarz w dotychczasowych, zamieszczonych wówczas felietonach. O napisaniu felietonu o Andrzeju ciągle myślałem ale zawsze tam coś ... wypadło. W środowisku tomaszowskim tej jesieni ciągle była mowa o przypadającej rocznicy I LO (110) czy II LO (60) i to było moją inspirację, że - Antek teraz albo nigdy ... Też mam świadomość, że Pan zapewne od czasu do czasu zagląda na ten portal, to też miało swój powód ale nie tak dawno była rocznica (5 listopad) mojego, niedoszłego wyjazdu do Stanów, na spotkanie z Andrzejem i Szymonem. Tak jakoś przyszło to do mojej głowy. To wszystko razem dało taką kakafonię myśli i ..., że wspomniałem mojego przyjaciela. Pozdrawiam Panie Tadeuszu i jeszcze raz dziękuję za wpis.

Tadeusz Wójciak 26.11.2013 17:35
Dziękuję, Panie Antoni, za kolejny portret Andrzeja. Był człowiekiem tamtych bardzo już odległych czasów, jakże odmiennej kultury dziś całkowicie nieobecnej i niepojętej, ważną postacią na tomaszowskim deptaku, a także w kawiarniach, domach przyjaciół oraz w jego miejscach pracy . Pan poszerza naszą wiedze o fragmentach jego życia mało mi znanych, choć trzymałem z nim kontakt również w Warszawie. Przed rokiem,. pod jednym z Pana felietonów, dopisałem swoje wspomnienie o Andrzeju, przytaczając kilka anegdot z czasów II LO, świadczących o jego błyskotliwym humorze, podejściu do problemów, jakie niesie życie w sposób lekki czy nawet pobłażliwy, a w końcu - o jego niekłamanej fascynacji rock-and-rollem, którą umiał przekazać nam (kujonom!), stawiającym pierwsze niepewne kroki w dżajfie czy twiście. Choć nasza 11C była jedyną w szkole klasą łacińską, Andrzej na długo przed resztą z nas wdzierał się w język angielski, który - któż mógł to wtedy przewidzieć? - stał się dla niektórych z nas drugim językiem używanym w anglojęzycznym kraju, na co dzień i w pracy. Tej jesieni byłem znów w Polsce, ale nikt mnie na jubileusz II LO nie zapraszał. Dowiedziałem się o przygotowaniach na dzień przed wyjazdem, 7 listopada. Mniejsza z tym; Andrzej jest i zawsze będzie w mojej pamieci, w czołówce grupy tych przystojniaków w ciemnych garniturach, białych koszulach i pod cienkimi krawatami w tym samym ciemnym kolorze, widocznych na zdjęciu 1, wykonanym zimą 1964 roku w kawiarni Krasnal w Spale, gdzie świętowalismy naszą Studniówkę. Dziękuję raz jeszcze za tak owocną pracę dla utrwalenia ważnych epizodów z tomaszowskiej historii. Serdecznie pozdrawiam. ~ Tadeusz Wójciak, Tonawanda k. Buffalo.

Antek Malewski 26.11.2013 13:03
Opisuję fotografie; 1. FOTO - 1. W szkole (II LO) po zakończonej maturze stoją od lewej: Edek Kiciński (nie żyje), profesor - wychowawca klasy pan Dobrosław Pytel, Andrzej Ołóbek i ANDRZEJ TOKARSKI. Dziewcząt nie rozpoznałem. 2. FOTO - 2. Ostatnie nasze SPOTKANIE, ostatnie nasze FOTO, w mieszkaniu na Niebrowie u pp. Ślusarskich.

Opinie

Reklama

Fałszywe nagie zdjęcia dziecka i AI. UODO: przepisy są, problemem jest ich niestosowanie (wywiad)

Sprawa deepfake’ów z udziałem dziecka z Mazowsza ujawniła problemy ze stosowaniem prawa wobec nowych technologii. Prezes UODO Mirosław Wróblewski wskazuje, że obowiązujące przepisy pozwalały na ściganie sprawców, lecz nie zostały użyte.Data dodania artykułu: 27.01.2026 09:59
Fałszywe nagie zdjęcia dziecka i AI. UODO: przepisy są, problemem jest ich niestosowanie (wywiad)

Dziś w kraju i na świecie (wtorek, 27 stycznia)

Dziś jest wtorek, dwudziesty siódmy dzień roku. Wschód słońca o godz. 7.26, zachód o 16.11. Imieniny obchodzą m.in. Chryzostom, Dacjusz, Elwira, Henryk, Jan, Jerzy, Julian, Karolina, Leander, Leandra, Przemysław, Rozalia.Data dodania artykułu: 27.01.2026 00:00
Dziś w kraju i na świecie (wtorek, 27 stycznia)

Sondaż IBRiS dla Onetu: Nawrocki numerem jeden; rośnie zaufanie do Tuska i Sikorskiego

Prezydent Karol Nawrocki pomimo lekkiego spadku utrzymuje pozycję lidera sondażu zaufania przeprowadzonego dla Onetu przez IBRiS. Na podium znaleźli się też szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski oraz premier Donald Tusk; obaj zaliczyli wzrosty o odpowiednio 3 i 4,4 pkt proc.Data dodania artykułu: 26.01.2026 21:24
Sondaż IBRiS dla Onetu: Nawrocki numerem jeden; rośnie zaufanie do Tuska i Sikorskiego

Dziś w kraju i na świecie (poniedziałek, 26 stycznia)

26 stycznia w Warszawie prezydent Karol Nawrocki spotka się z ministrem Radosławem Sikorskim, by rozstrzygnąć spór o nominacje ambasadorskie i omówić ewentualne przystąpienie Polski do Rady Pokoju. Tego samego dnia Pałac przyjmie prezydent Mołdawii Maię Sandu, MSZ gościć będzie saudyjskiego ministra, a PKOl ogłosi skład na igrzyska w Mediolanie.Data dodania artykułu: 26.01.2026 00:00
Dziś w kraju i na świecie (poniedziałek, 26 stycznia)

34. Finał WOŚP/ W niedzielę zbiórka na diagnostykę i leczenie chorób przewodu pokarmowego

W niedzielę Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy będzie kwestować na rzecz diagnostyki i leczenia chorób przewodu pokarmowego u dzieci. Na ulicach w całej Polsce tysiące wolontariuszy będzie zbierać pieniądze do puszek, odbędzie się też szereg imprez i internetowych aukcji.Data dodania artykułu: 25.01.2026 09:10Liczba komentarzy artykułu: 1
34. Finał WOŚP/ W niedzielę zbiórka na diagnostykę i leczenie chorób przewodu pokarmowego

50 lat temu The Beatles odrzucili miliony dolarów za powrót na scenę

30 mln dolarów - taką kwotę w styczniu 1976 r. proponował muzykom The Beatles promotor koncertowy Bill Sargent za powrót na scenę na jeden jedyny koncert. Fantastyczna Czwórka z Liverpoolu, jeden z najsłynniejszych zespołów w historii, odrzuciła lukratywną ofertę.Data dodania artykułu: 25.01.2026 09:05
50 lat temu The Beatles odrzucili miliony dolarów za powrót na scenę

Dziś w kraju i na świecie (niedziela, 25 stycznia)

Dziś jest niedziela, dwudziesty piąty dzień roku. Wschód słońca o godz. 7.28, zachód o 16.07. Imieniny obchodzą: Ananiasz, Apollon, Artemia, Emanuel, Emanuela, Juwentyn, Maksym, Miłobor, Miłosz i Paweł.Data dodania artykułu: 25.01.2026 00:00
Dziś w kraju i na świecie (niedziela, 25 stycznia)

105 lat temu urodził się harcmistrz, ppor. AK Tadeusz Zawadzki „Zośka”

24 stycznia 1921 r., urodził się harcmistrz, ppor. AK Tadeusz Zawadzki „Zośka”, bohater „Kamieni na szaniec”, „Kotwicki” - zasłużony dla utrwalenia w przestrzeni okupowanej Warszawy symbolu Polski Walczącej; inicjator i uczestnik Akcji pod Arsenałem; patron powstańczego batalionu.Data dodania artykułu: 24.01.2026 11:57
105 lat temu urodził się harcmistrz, ppor. AK Tadeusz Zawadzki „Zośka”
Reklama
Styczniowe nowości w kinach Helios

Styczniowe nowości w kinach Helios

Styczeń to znakomity czas dla kina, a dowodzi tego kolejna dawka emocjonujących premier. W tym tygodniu na ekranach Heliosa pojawią się dwie gorące nowości: „Wielka Warszawska” oraz „Szybcy i sprytni”. Ponadto w repertuarze znajdą się seanse hitów, projekcje dla najmłodszych i maraton z kultową sagą „Władca Pierścieni”!Wyczekiwaną polską premierą jest „Wielka Warszawska”. Film w reżyserii Bartłomieja Ignaciuka przenosi widzów do pierwszych lat transformacji ustrojowej, kiedy świat wyścigów konnych stawał się areną nie zawsze czystych zagrywek. W takiej rzeczywistości główny bohater, Krzysiek – zdolny, ale naiwny nowicjusz – marzy o karierze dżokeja i wierzy, że ciężką pracą osiągnie sukces. Tymczasem w środowisku wyścigów konnych rządzi mafia, a często o wynikach decydują korupcja i oszustwo… W obsadzie znaleźli się między innymi Tomasz Ziętek, Marcin Bosak i Tomasz Kot. „Szybcy i sprytni” to natomiast pozytywna animacja o szopie, znanym jako „Sokół”. Bohater na gapę wsiada do superszybkiego pociągu, nie podejrzewając, że właśnie trafił w pułapkę. Tuż przed odjazdem z pociągu ewakuowani zostają wszyscy pasażerowie oprócz licznie zgromadzonych na pokładzie zwierzaków domowych. To właśnie one, z Sokołem na czele będą musiały stawić czoła żądnemu zemsty borsukowi, który przejął kontrolę nad pędzącym składem. Szop Sokół, razem z nowymi przyjaciółmi, muszą teraz powstrzymać tajemniczego porywacza…Na wielkich ekranach znajdą się również najchętniej oglądane filmy ostatnich tygodni. „Greenland 2” to kontynuacja widowiskowego thrillera katastroficznego, który przenosi widzów w świat zagrożony globalną zagładą. John Garrity wraz z żoną i synem próbują zacząć nowe życie, dlatego też wyruszają w poszukiwaniu terenów nadających się do zamieszkania. Największe zagrożenie czeka ich ze strony innych ocalałych, którzy dla przetrwania są gotowi na wszystko. Miłośnicy mocniejszych, psychologicznych historii mogą natomiast obejrzeć thriller „Pomoc domowa”. Film opowiada o młodej kobiecie, która podejmuje pracę w luksusowej willi. Z czasem odkrywa jednak, że za idealną fasadą domu kryją się mroczne tajemnice, a relacje między domownikami są pełne napięć i niedopowiedzeń. W obsadzie znalazły się gwiazdy kina: między innymi Sydney Sweeney i Amanda Seyfried. Nadal w kinach Helios można zobaczyć wielkie widowisko „Avatar: Ogień i popiół”. Trzecia odsłona sagi przenosi widzów do wulkanicznych obszarów Pandory, gdzie żyje tajemniczy klan Zaran. Helios ma także szeroką ofertę tytułów dla widzów w każdym wieku. „Miss Moxy. Kocia ekipa” to historia niesfornej kotki, która zgubiła się podczas wakacji. Bohaterka trafia w szpony Rity, przebiegłej właścicielki farmy, chcącej wykorzystać muzyczne zdolności Moxy… Kotka, pragnąc wrócić do prawdziwego domu, potrzebuje pomocy nowych przyjaciół – buldoga Brutusa i ptaka Ayo. Inną zabawną animacją jest „SpongeBob: Klątwa pirata”, w której kultowy bohater wraz z przyjaciółmi mierzy się z klątwą tajemniczego ducha pirata. SpongeBob wraz z Patrykiem zostają wciągnięci w niebezpieczną morską przygodę na pokładzie nawiedzonego statku, który zabiera ich w nieznane rejony oceanu. „Zwierzogród 2” to z kolei kontynuacja uwielbianego kinowego przeboju, w której Judy Hopps i Nick Bajer, tym razem jako pełnoprawny policyjny duet, prowadzą nowe śledztwo… Kolejną propozycją dla młodszych widzów jest polski tytuł „Psoty”. 13-letnia Frania ratuje potrąconego psa, po czym w tajemnicy przed mamą przygarnia czworonoga. Następnie zaczyna publikować w sieci filmiki z jego udziałem, które szybko zdobywają popularność. Ponadto w najbliższą niedzielę, 25 stycznia, we wszystkich kinach odbędą się Filmowe Poranki, w ramach których najmłodsi będą mogli zobaczyć bajkę „Strażak Sam”, a także wziąć udział w konkursach.W najbliższym tygodniu nie zabraknie także różnorodnych projektów specjalnych. W piątek, 23 stycznia, we wszystkich kinach sieci zaplanowano Maraton Władcy Pierścieni. Wydarzenie obejmuje nocne pokazy trzech części popularnej serii w rozszerzonych wersjach reżyserskich. Środa, 28 stycznia to czas dla maestro André Rieu i jego orkiestry, gdyż wówczas odbędzie się przedostatnia projekcja koncertu zatytułowanego „Wesołych Świąt”. W repertuarze Heliosa jak zwykle znalazł się także cykl Kino Konesera. W poniedziałek, 26 stycznia w wybranych kinach zostanie wyświetlona francuska komedia „Wysokie i niskie tony”. Znany dyrygent Thibaut odkrywa, że ma brata –skromnego puzonistę Jimmy'ego. Choć dzieli ich status materialny i styl życia, łączy miłość do muzyki.Szczegóły dotyczące aktualnego repertuaru oraz bilety dostępne są na stronie www.helios.pl, w aplikacji mobilnej oraz w kasach kinowych. Helios gra z WOŚP – w ramach aukcji charytatywnych można wylicytować wyjątkowe roczne karnety do kin naszej sieci! Więcej informacji znajduje się na stronie: www.helios.pl/aktualnosc/wosp.Data rozpoczęcia wydarzenia: 23.01.2026
Zawody Kontrolne w Arenie Lodowej

Zawody Kontrolne w Arenie Lodowej

Szybkość, setne sekundy i forma na półmetku sezonuSezon w Arenie Lodowej trwa w najlepsze – lód jest gotowy, a zawodnicy nie zwalniają tempa. Już 1 lutego 2026 roku obiekt zaprasza na Zawody Kontrolne w łyżwiarstwie szybkim. To nie jest impreza „na pokaz”, tylko konkretny, sportowy sprawdzian: pomiar aktualnej formy, test szybkości i ważny element przygotowań przed dalszą częścią sezonu.Kiedy i gdzie?📅 01.02.2026 (niedziela)🕙 10:00 – 12:00📍 Arena LodowaKto startuje i na jakich dystansach?W zawodach rywalizować będą kobiety i mężczyźni, a program obejmuje dwa klasyczne dystanse sprinterskie:500 m1000 mTo właśnie na tych odcinkach najlepiej widać, ile znaczy technika, rytm i praca nóg – a różnice na mecie potrafią zamknąć się w setnych i dziesiątych częściach sekundy.Dlaczego „kontrolne” są takie ważne?Zawody kontrolne są dla zawodników czymś w rodzaju sportowego „przeglądu technicznego”. Trenerzy dostają twarde dane:jak wygląda start,czy tempo jest stabilne,gdzie zawodnik traci czas na łukach,jak wypada praca na finiszu.A dla samych łyżwiarzy to szansa, by sprawdzić się w warunkach zbliżonych do tych najważniejszych – pod presją, z pomiarem czasu, w realnej rywalizacji.Informacje dla zawodników: zapisy📩 Zgłoszenia przyjmowane są mailowo: [email protected]🗓 do 30.01.2026 (piątek) do godz. 12:00Warto nie zostawiać tego na ostatnią chwilę – start w zawodach kontrolnych to często jeden z kluczowych punktów planu treningowego na ten etap sezonu.Zaproszenie dla kibiców: zobacz szybkość z bliskaDla kibiców to świetna okazja, by przekonać się, jak wygląda łyżwiarstwo szybkie „od środka”. Z trybun widać najlepiej, że tu nie wygrywa ten, kto jedzie „ładnie”, tylko ten, kto potrafi urwać ułamki sekund: na starcie, w dojeździe do łuku, na wyjściu i na ostatnich metrach.Jeśli lubisz sport, który jest równocześnie widowiskowy i bezlitośnie precyzyjny – 1 lutego Arena Lodowa będzie właściwym adresem.Data rozpoczęcia wydarzenia: 01.02.2026

Polecane

Urodziny bliskiej osoby — jak wybrać prezent bez stresu?

Urodziny bliskiej osoby — jak wybrać prezent bez stresu?

Urodziny kogoś bliskiego zawsze wywołują podobne emocje. Chcemy sprawić radość, pokazać, że pamiętamy i że nam zależy. Jednocześnie pojawia się niepokój — czy na pewno mu się spodoba? A jeśli już to ma? I tak przy okazji — czy mój prezent nie wypadnie blado przy innych? Czas ucieka, a my wciąż stoimy przed pustką pomysłów. Większość z nas zna to uczucie. Wybór prezentu urodzinowego to nie tylko zakup rzeczy, ale gest ważny. Stajemy przed wyzwaniem: jak połączyć troskę z praktycznością? Jak sprawić radość, nie wpadając w pułapkę nietrafionego pomysłu? Dlatego warto pomyśleć o czymś, co da solenizantowi swobodę wyboru. Doskonałym przykładem jest voucher prezentowy — praktyczny, elegancki i pozbawiony ryzyka pomyłki. Pozwala solenizantowi samodzielnie wybrać to, czego naprawdę potrzebuje lub pragnie. To prezent, który łączy troskę z szacunkiem dla indywidualności. Daje komfort nam i radość osobie obdarowanej. Możemy być spokojni, że nasz wybór będzie doceniony.Data dodania artykułu: 26.01.2026 15:43
Policjanci uratowali 32-latka przed wychłodzeniem. Nocna interwencja przy ul. KoplinaUrodziny bliskiej osoby — jak wybrać prezent bez stresu?Biuro coworkingowe jako alternatywa dla home office„Cudowne” medaliki pod krzesłami radnych. Kto je przykleił i po co?Pierwszy sparing Lechii na plus. Pod „balonem” w Kręczkach padły trzy goleJuniorzy Lechii najlepsi w Łódzkiem. Trzy dni siatkarskich emocji i złoto zostaje w TomaszowieDzień Drugiej Połówki, czyli narodowe święto „co ja mam kupić, żeby było dobrze?”PŚ w łyżwiarstwie szybkim - triumf Żurka, Kania trzeci na 500 mSpołeczny asystent posła: „pomoc w terenie” wykonywana przez nastolatków?Dzień Gracza LOTTO, czyli narodowe święto „a może jednak tym razem?”Dziś w kraju i na świecie (niedziela, 25 stycznia)W 25 Brygadzie Kawalerii Powietrznej powstało laboratorium, które ma skracać drogę od pomysłu do naprawy
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Profilowana poduszka do siedzenia SEAT COMFORT

Profilowana poduszka do siedzenia SEAT COMFORT

Cena: Do negocjacjiZ pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientówWygodna pozycja siedzącaOchrona przed napięciami mięśniowymiOdciążenie kręgosłupaSeat Comfort to idealne rozwiązanie dla osób szukających komfortu i prawidłowego ułożenia ciała podczas siedzenia. Dostosowująca się do ciężaru użytkownika pianka z pamięcią kształtu umożliwia właściwą pozycję i równomierne rozłożenie ciężaru ciała. Dzięki temu odciążony jest kręgosłup, co niweluje odczucie zmęczenia podczas czynności wykonywanych na siedząco. W zajęciu prawidłowej pozycji pomagają dodatkowe wyprofilowania pod uda.Poduszka uniwersalna ze względu na swoją elastyczność i możliwość dopasowania do miejsca, w którym jest stosowana. Idealna do wykorzystania w domu, pracy, samochodzie lub na wózku inwalidzkim. Spód wykonany jest z materiału antypoślizgowego, dzięki czemu poduszka nie przesuwa się i w przeciwieństwie do innych tego typu wyrobów, doskonale działa ze śliskimi powierzchniami (np. metal, tworzywo sztuczne).Wskazania: Profilaktyka w powstawaniu odleżyn, przeciążenie odcinka lędźwiowego kręgosłupa, choroba zwyrodnieniowa kręgosłupa, wymuszona długotrwała pozycja siedząca.Przeciwwskazania: Nie stwierdzonoKonserwacja: Pianka z pamięcią kształtu nie nadaje się do prania. Pokrowiec zewnętrzny jest zdejmowalny i może być prany w temperaturze do 30°C/ 86°F. Ze względu na sposób transportu, poduszka po wyjęciu z opakowania może mieć "zapach fabryczny". Aby zniknął, przed pierwszym użyciem, wystarczy przewietrzyć poduszkę.Skład:Poduszka: 100% PUPoszewka (góra i boki): 93% poliester, 7% spandex, z uchwytem z bokuPoszewka (spód): 100% poliester z kropkami antypoślizgowymiWymiary: 45X 37X9cmGęstość: 45kg/m3
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama