Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 14 marca 2026 10:04
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama

Andrzej z Chicago (70)

Ten felieton nie będzie o amerykańskim obywatelu, mieszkańcu miasta „gangsterów” ani też o rock’n’rollowym muzyku z chicagowskiej wytwórni płyt gramofonowych polskiego Żyda (Leonard Czyż), „Chess Records” a o moim najwspanialszym, najdroższym przyjacielu, z którym od przedszkola, poprzez szkołę podstawową, wspólne, rock’n’rollowe szaleństwa i muzyczne wyprawy do warszawskiej restauracji „Kamienne Schodki” (do pierwszej w stolicy grającej szafy o czym opowiedziałem w 23 felietonie „Oszołomstwo czy Miłość”) aż do jego śmierci, właśnie w Chicago, byliśmy sobie bardzo bliscy. Wspólnie z małżonką wybraliśmy go chrzestnym naszego syna Daniela. To chłopak z dzielnicy Starzyce – Andrzej Tokarski.

 

Właściwie Andrzej na imię miał Henryk (urodził się 19 stycznia) ale od dziecka rodzina (rodzice, bracia, siostry), znajomi i koledzy nazywali go Andrzejem. Mieszkaliśmy od siebie na tak zwany rzut beretem, ja w domu u zbiegu ulic Warszawska/Zawadzka, on przy Głównej 4/6 (pierwsza, biała kamienica po prawej). W moim ulicznym narożniku (stało po lewej i prawej stronie ulicy osiem domów, dziś znajduje się tylko wulkanizacja, DH DEKORATOR oraz jeden dom, rodziny Reszków) mieszkała spora liczba chłopaków, pokoleniowych rówieśników. Również ulica Główna (po lewej stronie stały - dziś nie istnieją, na ich miejscu Hurtownia Rowerów, wcześniej Firma JOKA - trzy domy oraz po prawej, stoją do dziś, dwie białe kamienice, które przedzielał długi drewniak) obfitowała  w chłopców wiekowo zbliżonych z naszych podwórek.

 

Miało to ogromne znaczenie dla chłopięcej rywalizacji w sportach uprawianych na naszych podwórkach czy szkolnych boiskach. Nie było jeszcze telewizji, radio w co piątym/szóstym domu, można powiedzieć w powijakach, komputery to daleka przyszłość więc nie było złodzieja wolnego czasu. Podwórkowe i szkolne zabawy, za nim przeniknął do Tomaszowa rock’n’roll, były jedyną rozrywką i podstawą rozwoju fizycznej sprawności naszego pokolenia.  

 

Boisko na polu fabrycznym (dziś stoi tu hurtownia rowerów) vis a vis dzisiejszej Straży Pożarnej czy nad stawem starzyckim, za domem, w którym mieszkał Edek Strzępek przed przeprowadzką na Niską (okolica Domu Handlowego DEKORATOR), były oblegane przez cały dzień, aż do zmroku, przez kopiących piłkę chłopaków. Tworzyliśmy dwie silne jedenastki, które często między sobą i innymi drużynami ze Starzyc, drużynami z innych dzielnic miasta, rozgrywały wspaniałe pojedynki. Andrzej błyszczał wśród rówieśników, nie tylko kopiąc piłkę, ale w innych dyscyplinach sportowych (pływanie, jazda na łyżwach, nartach czy bieganie). Był bardzo szybki, w Lechii biegał sprinty (100 m, 200 m) osiągając przyzwoite czasy. Nie bez kozery po maturze wybrał Akademię Wychowania Fizycznego w Warszawie, którą ukończył z bardzo dobrym wynikiem o specjalnościach -  tenis ziemny i narciarstwo.

 

We wszystkich, wspólnych wyprawach czy nad staw starzycki, na deptak w centrum miasta, do kina (Mazowsze, Włókniarz, Chemik), na mecze piłkarskie (Lechii czy Pilicy), uczestnictwo w świetlicy przyzakładowej przy ZPW Nowotki (gra w ping-ponga i inne świetlicowe rozrywki), jak dorośliśmy  na dancingach czy prywatkach, zawsze uczestniczyliśmy wspólnie. Z grupy starzyckich kolegów, tylko my dwaj tworzyliśmy nierozerwalną parę aż do jego wyjazdu (1981r) do Stanów Zjednoczonych.

 

Nie chciałbym w tym felietonie opowiadać o jego sportowych wyczynach a skoncentrować się raczej, na wspólnych zainteresowaniach, magicznym i egzotycznym, muzycznym stylem jakim dla nas był Rock’n’Roll. Andrzej był najmłodszym w rodzinie, miał o wiele starszych braci (Jerzy, Czesław) i siostry (Barbara, Teresa) - roczniki przedwojenne. Wszyscy mieszkali w Tomaszowie (dziś już nie żyją Barbara i Czesław) jedynie Czesław po ukończeniu studiów zamieszkał w Gdańsku pracując w stoczni jako technolog budowy okrętów. Miało to dla Andrzeja kolosalne znaczenie (był wówczas uczniem i absolwentem II LO), gdzie czas wolny od nauki  (ferie wiosenne, zimowe czy wakacje) niejednokrotnie spędzał w Trójmieście, w gdańskim mieszkaniu brata Czesława.

 

Pan Czesław, jak na tamte czasy, był nowoczesnym człowiekiem, słuchał jazzu i wchodzącego na muzyczny rynek, rock’n’rolla. Świetnie znał język angielski. Z racji zamieszkania łatwiej, niż w innej części kraju, było w Trójmieście – mówiło się okno na świat - nabyć zakazany owoc jakim była rock’n’rollowa płyta, choćby od marynarzy. Posiadał kilka egzemplarzy nowości rynkowych, jazzowe i rock’n’rollowe krążki, tak krajowe jak i zagraniczne. Uwielbiał polskie zespoły Zygmunta Wicharego, Jana Walaska czy cudowne piosenki Carmen Moreno, Ludmiły Jakóbczak, Zbigniewa Kurtycza czy Janusza Gniatkowskiego, o  którym mówiło się - polski Elvis Presley. Poznał osobiście wschodzącą, polską gwiazdę, Marka Tarnowskiego (piosenkarz jazzowy, rock’n’rollowy) z Gdyni. Pierwszy wykonawca tych styli muzycznych, śpiewał w pierwszym, rock’n’rollowym zespole Rhytm and Blues). W swoim domowym archiwum posiadał również single prekursorów rock’n’rolla, jakimi byli - Bila Haley, Elvis Presley czy The Platters.

 

 

Andrzej po powrocie, z każdej wizyty od brata Czesława, wzbogacony był osłuchaniem nowości płytowych (pomijam słuchanie Radio Luxembourg) jakimi dysponował w danym czasie brat. Każde spotkanie z Andrzejem (jeszcze nie poznałem Wojtka Szymona) było dla mnie bardzo ważne, choć wykonane werbalnie, to z uwagą słuchałem jego opowieści o rock’n’rollu. Niektóre utwory, choć nie miał odpowiedniego głosu, odtwarzał mi śpiewając zapamiętany rytm i fonetyczny tekst do utworu Only You Plattersów czy Billa Haleya, cytuję - any mak any mak, getse, getse, nałum blery, blery, goł ewrybady razil dazil, ewrybady raził dazil – tak brzmiał fonetycznie łamany tekst w ustach Andrzeja. Były to słowa do piosenki Billa Haleya, Razzil Dazzil, który to utwór poznałem nieco później. Śpiewał go w kotłowni starzyckiej jedenastolatki (drugi felieton – Kotłownia w jedenastolatce - SHR&R) Gienek Kowalski, by oryginał Haleya poznać na chacie u Wojtka Szymona.  

 

 

Tak naprawdę nasze życie, chłopaków ze Starzyc, zmieniło się kiedy osobiście poznałem Wojtka Szymańskiego (latem 1960r). Trzecie, może czwarte wejście na chatę do Szymona odbyłem już wspólnie (tak wprowadziłem go na rock’n’rollowe salony) z Andrzejem. Od tego momentu, pozytywnie trafieni rock’n’rollem jeszcze bardziej zacisnęliśmy naszą przyjaźń. Razem uczestniczyliśmy w słynnych na całe miasto, muzycznych pojedynkach (Elvis kontra Cliff Richard, Fats Domino kontra Bill Haley czy Jerry Lee kontra Chuck Berry), jakie odbywały się w posesji przy Placu Kościuszki 17. Pierwsze, historyczne fajfy w  Literackiej odbywały się z jego udziałem, wspólnie uczestniczyliśmy przy układaniu kolejności utworów (tak zwane stopniowanie dramaturgii strony) na taśmę magnetofonową z przeznaczeniem na kolejny fajf.

 

Kiedy Wojtek zamieszkał w Warszawie odwiedzaliśmy go (wspólnie organizując pieniądze na wyjazd poprzez zbieranie i sprzedaż złomu, butelek) w stolicy. Razem z Wojtkiem Szymonem chodziliśmy na fajfy do Stodoły czy do wspomnianej wcześniej (z uwzględnieniem noclegów na warszawskim Dworcu Głównym) restauracji Kamienne Schodki na Starówce. Za każdym, naszym pobytem na Starym Mieście, do znudzenia raczyliśmy się muzycznymi nowościami, dobiegającymi z wynalazku jakim dla nas, tomaszowian, była grająca szafa.

 

W okresie - kwiecień 1965/kwiecień 1967 - odbywałem służbę wojskową w Słupsku. Na pół roku przed wyjściem do cywila, był wrzesień a może październik 1966 roku, przed południem w jedną z niedziel, wokół apelowego placu, moja kompania odbywała biegi na dystansie pięciu kilometrów w pełnym, wojskowym rynsztunku. Biegłem i ja. Jakież było moje zdziwienie jak za drugim czy trzecim okrążeniem, przy biurze przepustek, zauważyłem w cywilnym ubraniu znajomą mi sylwetkę, to był Andrzej Tokarski, - Skąd on by się tu wziął? - pomyślałem. Dla upewnienia się czy to jest on, krzyknąłem – Andrzej!!! – po czym natychmiast sylwetka zareagowała okrzykiem – Cześć Tolek!!!. Po zakończonym biegu (uzyskałem dzięki Andrzeja dopingowi świetny, drugi czas) otrzymałem za dobry wynik, przepustkę do poniedziałku, do 6.00 rano.

 

Kiedy byłem w armii, w tym czasie Andrzej (nie dostał się za pierwszym podejściem na AWF) ukończył dwuletnie Studium Nauczycielskie o specjalności Wychowawca Internatowy dla Szkół Rolniczych w Brwinowie k/Warszawy. Pracę, z tak zwanego nakazu, otrzymał jako wychowawca w internacie Technikum Rolniczego w Słupsku. Dobrze wiedział, że służę w tym mieście, więc kiedy wziął pierwszą pensję wybrał się do mojej Jednostki Wojskowej by mnie odwiedzić. Przyznam, że pierwsze nasze spotkanie uczciliśmy jak należy, jak przystało gdy dwóch, młodych i zdrowych przyjaciół spotyka się po ponad półtorarocznym nie widzeniu. Tym bardziej mogłem sobie pozwolić na pewną frywolność, gdyż miałem przepustkę do rana.

 

W połowie lat 60-tych do naszego kraju – NARESZCIE!!! – na rock’n’rollowe koncerty, zaczęły przyjeżdżać zespoły z Zachodniej Europy, przeważnie angielskie, szkockie czy skandynawskie. Nie były to muzyczne grupy (The London Beats, The Atomic czy The Phantoms) z najwyższej półki  jak The Beatles, Manfred Man, The Animals czy The Rolling Stones (choć ci ostatni właśnie wystąpili w warszawskiej - kwiecień 1967 roku - Sali Kongresowej). Zespoły średniej klasy nie docierały w głąb kraju, raczej  koncertowały w miastach na polskim Wybrzeżu, również bywały w Słupsku. Właśnie Andrzejowi łatwiej niż mnie w wojsku, było obserwować życie w cywilu i ewentualnie zakupić bilety na interesujące wydarzenia w mieście. Tak było w przypadku rock’n’rollowych koncertów, na wcześniej w nawiasie wymienione zespoły.

 

Po ukończonych studiach prowadził jako trener, szkółki gry w tenisa dla dzieci i młodzieży na korcie przy klubie RKS Lechia. Zimą podobne szkolenia z młodzieżą uprawiał w narciarstwie.  Pracował również jako nauczyciel WF-u w Liceum Medycznym oraz w Zespole Szkół Włókienniczych. W międzyczasie zatrudniony był w Dziale Socjalnym ZPW Nowotki gdzie organizował dla dzieci pracowników zakładu, kolonie i obozy sportowe. Osobiście udało  mi się w dwóch zimowiskach, jako wychowawca, z nim uczestniczyć. Pierwsze w miejscowości Sól w Beskidzie Żywieckim a drugie w samym Zakopanem. Były to pięknie spędzone chwile w polskich górach, połączone z uprawianiem sportów zimowych (narciarstwo zjazdowe i biegowe).

 

 

Dzięki niemu mogłem nauczyć się podstaw narciarskich zjazdów, slalomów, które sprawiały mi przyjemność z wykonania dobrych technicznie, bezpiecznych zjazdów. Ale nigdy nie zapomnieliśmy o rock’n’rollu. Podczas organizowanych potańcówkach dla kolonijnej czy obozowej młodzieży, nie mogła zabraknąć utworów Elvisa Presleya, Fatsa Domino, Jerry’ego Lee Lewisa, Billa Haleya, Brendy Lee czy Wandy Jackson.

 

 

Andrzej 5 lipca 1981 roku (przed stanem wojennym) pozostawiając żonę Grażynę i Aldonę, ośmioletnią córeczkę, wyjechał do Stanów, do Chicago. Nie zakładał pozostania za oceanem na stałe, ale sytuacja polityczna i gospodarcza jaka wytworzyła się w naszym kraju, zmusiła go do ściągnięcia rodziny do USA. Paradoksalnie w tym okresie było stosunkowo łatwiej uzyskać zgodę władz PRL-u na wyjazd niż w innych okresach socjalistycznego państwa. Również uzyskanie wizy w ambasadzie Stanów Zjednoczonych było łatwiejsze niż zwykle.

 

Andrzejowi zawdzięczam, nie tylko ja również inni przyjaciele z miasta, odnalezienie Wojtka Szymańskiego w Stanach. Po blisko 10-letnim braku kontaktu i wiedzy o nim, odkryty został na nowo. Szymon zamieszkał w Nowym Jorku. Zaczęli się wzajemnie odwiedzać i rozpoczęła się moja korespondencja ze Stanami. Andrzej, jak przystało na zapalonego tenisistę, do Nowego Jorku przyjeżdżał (zamieszkując w tym czasie u Wojtka) na korty Flushing Meadows, na których to odbywał się tenisowy turniej ATP z cyklu wielkiego szlema. Po każdym pobycie Andrzeja w Nowym Jorku czy Wojtka w Chicago byłem bogatszy w wiedzę o nich samych. Obaj amerykanie zaczęli mnie wzbogacać w nagrania płytowe (początkowo w analogi, nie było jeszcze „wynalazku” pod tytułem CD). To co było nie do zdobycia (rock’n’rollowa płyta) w naszych czasach, stało się teraz dla mnie faktem. Szkoda, że odbywa się to, gdy nieco ostygłem, jako zapalony, czynny rock’n’rollowiec.

 

Po 15 latach nieobecności Andrzej przyleciał do Polski, do Tomaszowa, z całą rodziną latem 1996 roku tj z żoną Grażyną i córkami, Aldoną i urodzoną już w Stanach, Olgą. Dwa tygodnie pobytu obfitowały w wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia … Jego drugi przylot do kraju miał miejsce w lutym 1997 roku. Było to, jak się okazało w niedługim czasie ostatnie, nasze spotkanie. W szczerej rozmowie sam na sam, okazało się, że Andrzej bardzo tęskni za Polską, za Tomaszowem, szczerze się wypowiedział - Antek, gdyby nie urodzona w Stanach Olga, zapewne wróciłbym na stare pielesze. Ameryka to jest inny świat, jestem za stary by duchowe uczucia, skostnienia zmienić. Na tym spotkaniu powstała koncepcja bym przyleciał do USA, - Zaraz po przylocie do Stanów, dzwonię do Wojtka by wysłał ci zaproszenie wsparte „mocnym” kontem bankowym a to jest ważne przy uzyskaniu wizy. Myślę, że na jesieni 1997 możemy spotkać się w Nowym Jorku czy Chicago.

 

Tak też się stało, w połowie roku otrzymuję zaproszenie. Z Jankiem Koziorowskim, który miał paszport szwedzki i bywał często u Szymona, mieliśmy do wykonania front robót. Dzięki pracy można byłoby łatwo przeżyć mieszkając u Wojtka i przywieź do domu trochę zielonych. Kiedy bez przeszkód wbito mi w paszport wizę, kiedy ustaliliśmy datę wylotu (5 listopad 1997r), kiedy wykupiłem bilety na ten dzień, Janek zaczął dość ciężko chorować. Zwapnienie stawów barkowych objawiające się dużymi bólami. Pobierał bolesne zastrzyki, które nie rozwiązywały problemu. Wreszcie zdecydował, - Antek leć sam do Stanów, ja mogę w każdej chwili dołączyć. W tym stanie nie jestem nic robić, a znam tą robotę, wcześniej robiłem to w domu u Wojtka Szymona. Niesamowite bóle w barkach uniemożliwiłyby mi pracę.

 

Przygotowany byłem na samotną podróż, pożegnałem się z rodziną na małym, domowym przyjęciu (niedziela 2 listopada) gdy w poniedziałek (3) na dwa dni przed odlotem dzwoni do mnie, najpierw Andrzej,- Antek wstrzymaj się z przylotem do Stanów. W styczniu czy lutym (1998r) będę w Polsce. Przylecimy do Stanów razem, na początku ja ciebie zatrudnię (Andrzej miał swoją firmę) i zamieszkasz u mnie, potem jak będziesz miał trochę gotówki możesz sobie polecieć do Nowego Jorku. Następnie zadzwonił Wojtek, - Antek, jestem po rozmowie z Andrzejem Tokarskim, ponoć odłożyłeś przylot do lutego przyszłego roku. Chcę wiedzieć, żeby na próżno nie jechać po ciebie na lotnisko Kennedyego, a jest spory kawałek od mojego domu. Oczywiście, że potwierdziłem uzgodniony termin z Andrzejem.

 

Przyszedł luty, marzec 1998 roku, informacji od Andrzeja nie było, - Przyleci czy nie przyleci? W kwietniu spotykam pana Jurka, najstarszego brata Andrzeja, który przekazuje mi tragiczną informację, - Panie Antku Andrzej ma raka, miał poważną operację, nie przyleci teraz do Polski. Nie wiem czy kiedykolwiek przyjedzie do kraju. Informacja ta jak piorun z jasnego nieba spadła na mnie. Mój wyjazd do Stanów stanął pod znakiem zapytania, tym bardziej, że zdrowie Janka Koziorowskiego jeszcze się pogorszyło.

 

W maju 1999 roku przychodzi ze Stanów najbardziej smutna informacja. Dzwoni do mnie Jacek Ślusarski (o ironio, też zmarł na tę samą chorobę), szwagier Andrzeja, - Wczoraj, 15 maja, po ciężkiej chorobie zmarł w Chicago Andrzej Tokarski. Ostatnia nasza rozmowa miała miejsce 19 stycznia (w dniu urodzin i imienin) z domu pp Marciniaków. Dorota Marciniak koleżanka z klasy (II LO) zaprosiła mnie do domu by razem, około 1.00 w nocy (różnica czasu) zadzwonić z najlepszymi życzeniami do Chicago. Andrzej był w dobrej formie psychicznej, przynajmniej tak wynikało z rozmowy, wierzył w medycynę amerykańską, że chorobę pokona tak jak wielu ludziom to się udało. Niestety choroba okazała się silniejsza od Andrzeja.

 

Kiedy ten felieton piszę, w murach II LO odbywa się uroczyste spotkanie absolwentów, nauczycieli na okoliczność 60-lecia istnienia tej szkoły. Również byłaby to moja szkoła gdyby nie mój szalony incydent jeszcze z jedenastolatki. Wiem, że miało być wiele osób z jego klasy. Czy byli najbliżsi przyjaciele; Marciniakowie? Zbyszek Kobędza? Czy przyleciał ze Stanów, Tadek Wójciak? Wiem, że na pewno nie będzie bliskiego Andrzejowi, Olka Kaścińskiego, zmarł latem 2011 roku. Myślę, że wśród przybyłych na ten piękny, szkolny jubileusz powrócą wspomnienia z tamtych, beztroskich lat, że przywołani będą WSZYSCY ci co odeszli od nas na zawsze, że wśród nich znajdzie się również mój przyjaciel, Andrzej Tokarski. Pokój jego duszy.

 

 


Andrzej z Chicago (70)

Andrzej z Chicago (70)


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Tolo 27.11.2013 10:55
Moderator nie wszystko puszczasz wybierasz to co wygodne a puszczanie takich art. nie na ogólnych stronach to są prywatne sprawy. Nie wszyscy mają takie odczucia jak pan ANTONI.

Antek Malewski 27.11.2013 06:58
Do Tadeusza Wójciaka. - Dziękuję za wpis. Tak, pamiętam Pana wpis o Andrzeju, był to pierwszy, pozytywny komentarz w dotychczasowych, zamieszczonych wówczas felietonach. O napisaniu felietonu o Andrzeju ciągle myślałem ale zawsze tam coś ... wypadło. W środowisku tomaszowskim tej jesieni ciągle była mowa o przypadającej rocznicy I LO (110) czy II LO (60) i to było moją inspirację, że - Antek teraz albo nigdy ... Też mam świadomość, że Pan zapewne od czasu do czasu zagląda na ten portal, to też miało swój powód ale nie tak dawno była rocznica (5 listopad) mojego, niedoszłego wyjazdu do Stanów, na spotkanie z Andrzejem i Szymonem. Tak jakoś przyszło to do mojej głowy. To wszystko razem dało taką kakafonię myśli i ..., że wspomniałem mojego przyjaciela. Pozdrawiam Panie Tadeuszu i jeszcze raz dziękuję za wpis.

Tadeusz Wójciak 26.11.2013 17:35
Dziękuję, Panie Antoni, za kolejny portret Andrzeja. Był człowiekiem tamtych bardzo już odległych czasów, jakże odmiennej kultury dziś całkowicie nieobecnej i niepojętej, ważną postacią na tomaszowskim deptaku, a także w kawiarniach, domach przyjaciół oraz w jego miejscach pracy . Pan poszerza naszą wiedze o fragmentach jego życia mało mi znanych, choć trzymałem z nim kontakt również w Warszawie. Przed rokiem,. pod jednym z Pana felietonów, dopisałem swoje wspomnienie o Andrzeju, przytaczając kilka anegdot z czasów II LO, świadczących o jego błyskotliwym humorze, podejściu do problemów, jakie niesie życie w sposób lekki czy nawet pobłażliwy, a w końcu - o jego niekłamanej fascynacji rock-and-rollem, którą umiał przekazać nam (kujonom!), stawiającym pierwsze niepewne kroki w dżajfie czy twiście. Choć nasza 11C była jedyną w szkole klasą łacińską, Andrzej na długo przed resztą z nas wdzierał się w język angielski, który - któż mógł to wtedy przewidzieć? - stał się dla niektórych z nas drugim językiem używanym w anglojęzycznym kraju, na co dzień i w pracy. Tej jesieni byłem znów w Polsce, ale nikt mnie na jubileusz II LO nie zapraszał. Dowiedziałem się o przygotowaniach na dzień przed wyjazdem, 7 listopada. Mniejsza z tym; Andrzej jest i zawsze będzie w mojej pamieci, w czołówce grupy tych przystojniaków w ciemnych garniturach, białych koszulach i pod cienkimi krawatami w tym samym ciemnym kolorze, widocznych na zdjęciu 1, wykonanym zimą 1964 roku w kawiarni Krasnal w Spale, gdzie świętowalismy naszą Studniówkę. Dziękuję raz jeszcze za tak owocną pracę dla utrwalenia ważnych epizodów z tomaszowskiej historii. Serdecznie pozdrawiam. ~ Tadeusz Wójciak, Tonawanda k. Buffalo.

Antek Malewski 26.11.2013 13:03
Opisuję fotografie; 1. FOTO - 1. W szkole (II LO) po zakończonej maturze stoją od lewej: Edek Kiciński (nie żyje), profesor - wychowawca klasy pan Dobrosław Pytel, Andrzej Ołóbek i ANDRZEJ TOKARSKI. Dziewcząt nie rozpoznałem. 2. FOTO - 2. Ostatnie nasze SPOTKANIE, ostatnie nasze FOTO, w mieszkaniu na Niebrowie u pp. Ślusarskich.

Opinie

Reklama

14 marca 2026 – kalendarium wydarzeń w Polsce i na świecie

14 marca to 73. dzień roku. Sprawdź najważniejsze wydarzenia historyczne, kalendarium muzyczne oraz aktualne wiadomości z Polski i ze świata.Data dodania artykułu: 14.03.2026 08:17
14 marca 2026 – kalendarium wydarzeń w Polsce i na świecie

Nawet 20 lat więzienia. Sejm chce zaostrzyć kary za seksualne nadużycie zależności

Sejm rozpoczął prace nad projektem zmian w Kodeksie karnym, który zakłada znaczące podniesienie kar za seksualne nadużycie zależności. Nowelizacja przygotowana przez posłów PiS przewiduje nawet do 20 lat więzienia dla sprawców wykorzystujących swoją pozycję wobec podwładnych, uczniów, pacjentów czy osób pozostających w trudnej sytuacji życiowej.Data dodania artykułu: 13.03.2026 17:31
Nawet 20 lat więzienia. Sejm chce zaostrzyć kary za seksualne nadużycie zależności

NFZ ukarał szpital w Łodzi. Ponad 200 tys. zł kary za naruszenie praw pacjentki

Narodowy Fundusz Zdrowia nałożył ponad 200 tys. zł kary na Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Kontrola wykazała naruszenie praw pacjentki w ciąży z poważną wadą płodu, m.in. w zakresie dostępu do informacji i sposobu prowadzenia leczenia. Sprawa wywołała szeroką dyskusję o standardach opieki nad pacjentkami w łódzkich szpitalach.Data dodania artykułu: 13.03.2026 16:23
NFZ ukarał szpital w Łodzi. Ponad 200 tys. zł kary za naruszenie praw pacjentki

Czy Kościół będzie bliżej ludzi? Kard. Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim

Decyzja papieża o powołaniu kard. Konrada Krajewskiego na metropolitę łódzkiego może okazać się ważnym momentem dla Kościoła w Polsce, ale także dla wiernych z regionu łódzkiego. Wielu z nich zastanawia się dziś, czy Kościół w Polsce będzie bardziej skupiony na sporach publicznych i polityce, czy raczej na codziennych problemach ludzi.Data dodania artykułu: 13.03.2026 15:15
Czy Kościół będzie bliżej ludzi? Kard. Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim

Sondaż Opinia24: liderem Koalicja Obywatelska, spadek poparcia dla Konfederacji

Gdyby wybory parlamentarne w Polsce odbyły się w najbliższych dniach, wygrałaby je Koalicja Obywatelska z poparciem 34,5 proc. – wynika z najnowszego sondażu Opinia24 dla „Faktów” TVN i TVN24. Oznacza to wzrost poparcia o 0,3 punktu procentowego w porównaniu z badaniem z 5 marca.Data dodania artykułu: 13.03.2026 09:10
Sondaż Opinia24: liderem Koalicja Obywatelska, spadek poparcia dla Konfederacji

13 marca – kalendarium dnia. Polityka w Polsce, wojna Izrael–Iran, wydarzenia na świecie

Najważniejsze wydarzenia dnia w Polsce i na świecie. Dziś nadzwyczajne posiedzenie rządu po decyzji prezydenta w sprawie programu SAFE, Sejm wybierze sędziów Trybunału Konstytucyjnego, a na świecie trwa konflikt Izrael–Iran. W Paryżu spotkają się Emmanuel Macron i Wołodymyr Zełenski.Data dodania artykułu: 13.03.2026 08:46
13 marca – kalendarium dnia. Polityka w Polsce, wojna Izrael–Iran, wydarzenia na świecie

Sebastian M. przed sądem: „nie przyznaję się”. Proces ws. tragicznego wypadku na A1

Oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1 Sebastian M. nie przyznał się przed sądem do zarzucanych mu czynów. Podczas rozprawy podkreślał, że nie czuje się winny śmierci trzech osób, a z kraju wyjechał, ponieważ był przekonany o swojej niewinności.Data dodania artykułu: 12.03.2026 22:48
Sebastian M. przed sądem: „nie przyznaję się”. Proces ws. tragicznego wypadku na A1

Kard. Konrad Krajewski arcybiskupem metropolitą łódzkim. Papież Leon XIV ogłosił nominację

Kard. Konrad Krajewski został mianowany przez papieża Leona XIV arcybiskupem metropolitą łódzkim — nominację ogłosiła w czwartek Nuncjatura Apostolska. Łodzianin i były papieski jałmużnik wraca z Watykanu, by zastąpić kard. Grzegorza Rysia i wnieść doświadczenie dla dobra archidiecezji.Data dodania artykułu: 12.03.2026 22:34
Kard. Konrad Krajewski arcybiskupem metropolitą łódzkim. Papież Leon XIV ogłosił nominację
Reklama
Otwarcie letniego sezonu jeździeckiego 2026 w Bogusławicach

Otwarcie letniego sezonu jeździeckiego 2026 w Bogusławicach

W dniach 10–12 kwietnia 2026 roku w Stadzie Ogierów w Bogusławicach odbędzie się otwarcie letniego sezonu jeździeckiego 2026. Wydarzeniu towarzyszyć będą zawody ogólnopolskie, regionalne oraz towarzyskie w skokach przez przeszkody, które co roku przyciągają do Bogusławic zawodników oraz miłośników jeździectwa z całej Polski.To jedna z pierwszych dużych imprez jeździeckich sezonu w tej części kraju, dlatego na starcie spodziewani są zarówno doświadczeni zawodnicy, jak i młodzi jeźdźcy rozpoczynający rywalizację w nowym sezonie.Tradycja i sportowa rywalizacjaStado Ogierów w Bogusławicach od lat jest ważnym miejscem na mapie polskiego jeździectwa. Organizowane tu zawody w skokach przez przeszkody cieszą się dużym zainteresowaniem zarówno zawodników, jak i publiczności. Rywalizacja odbywa się na profesjonalnie przygotowanym parkurze, a uczestnicy startują w różnych konkursach – od klas dla początkujących po bardziej wymagające przejazdy dla doświadczonych jeźdźców.Zawody ogólnopolskie pozwalają zdobywać cenne punkty rankingowe, natomiast konkursy regionalne i towarzyskie są okazją do sprawdzenia formy koni i zawodników przed kolejnymi startami w sezonie.Atrakcje dla kibiców i całych rodzinOrganizatorzy zadbali nie tylko o sportowe emocje, ale również o bogatą ofertę dla odwiedzających. Przez cały czas trwania zawodów działać będzie duży bar gastronomiczny, w którym serwowane będą m.in.:domowe posiłkipizza i zapiekankiprzekąski i napojedesery lodoweDodatkowo dostępna będzie strefa Grill Bar z potrawami z grilla oraz Food Truck, w którym będzie można spróbować m.in. lodów świderków, waty cukrowej, popcornu i gofrów.Niedzielna strefa rekreacyjna dla dzieciSzczególnie atrakcyjnie zapowiada się niedziela, kiedy na terenie obiektu powstanie nowa strefa rekreacyjna dla dzieci. Najmłodsi będą mogli skorzystać z wielu atrakcji, w tym:placu zabawdmuchanego zamku i zjeżdżalnidmuchanego toru przeszkódprofesjonalnego pola do minigolfaanimacji i oprowadzania na kucykuZaplanowano także trening hobby horse, przejażdżki bryczką, zwiedzanie obiektu z przewodnikiem, a także mini zoo z karmieniem kucyków oraz spotkanie z alpakami.Zaproszenie dla zawodników i kibicówOrganizatorzy zapraszają zawodników do zgłaszania udziału w konkursach, a wszystkich miłośników koni i aktywnego wypoczynku – do odwiedzenia Bogusławic. Trzy dni zawodów to nie tylko sportowa rywalizacja na wysokim poziomie, ale także okazja do spędzenia czasu na świeżym powietrzu w rodzinnej atmosferze.Otwarcie sezonu w Bogusławicach tradycyjnie zapowiada początek intensywnego roku dla polskiego jeździectwa i jest świetną okazją, by z bliska zobaczyć emocjonujące skoki przez przeszkody oraz piękno sportowej rywalizacji koni i jeźdźców.Data rozpoczęcia wydarzenia: 10.04.2026

Polecane

Liga Mistrzów w kinie Helios Tomaszów. Manchester City, Real Madryt i Barcelona na wielkim ekranie14 marca 2026 – kalendarium wydarzeń w Polsce i na świecieObdarci z faktów30-latek zatrzymany z narkotykami. Policja zabezpieczyła prawie 50 gramów klofedronuGdy budzi się ziemia… budzą się też dawne tradycjeOlimpijczycy z Tomaszowa nagrodzeni przez województwo. Spotkanie z panczenistami na Arenie LodowejSeniorzy z Tomaszowa i Lubochni wśród wybranych gmin w Łódzkiem. Czeka ich bogaty program wydarzeńNagrodzony Złotą Palmą film w Kinie Konesera. Poruszająca historia zemstyTomaszów znów stanie się sceną. Ruszają XIX Tomaszowskie TeatraliaSemirunnij gwiazdą mistrzostw Polski. Wielkie ściganie w Arenie Lodowej w TomaszowieWicelider przyjeżdża do Tomaszowa. Lechia przed trudnym wyzwaniem13 marca – kalendarium dnia. Polityka w Polsce, wojna Izrael–Iran, wydarzenia na świecie
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: AnimatorTreść komentarza: Chyba niewiele?Źródło komentarza: Dofinansowanie na wymianę kopciuchówAutor komentarza: mTreść komentarza: Informacje zostały zawarte w książce biograficznej "Żołnierze powstania 1863 - 1864 i legioniści z powiatu tomaszowskiego".Źródło komentarza: Legioniści z Tomaszowa Mazowieckiego.Autor komentarza: KarolTreść komentarza: Trudno zająć w tej sprawie jednoznaczne stanowisko, bo to tak jak w starym porzekadle każdy ma racje tylko, że swoją. I widać to jak na dłoni, że część dysydentów chce tu coś ugrać politycznie kosztem mieszkańców. Są i tacy, którzy się cieszyli zarówno z jednego wariantu jak i z każdego innego. Trudno tu również winić Ministra Klimczka, który musi działać w ramach obowiązujących przepisów (odnośnie do możliwości uzyskania decyzji środowiskowej). Warto sobie jednak czasami zadać ważne pytanie komu i czemu ta droga ma służyć i jakie efekty przynieść. Bo to co jest najtańsze nie zawsze przy tak dużych inwestycjach mających służyć dziesiątki lat jest zawsze najkorzystniejsze! Czy ktoś policzył, jakie korzyści ta droga ma przynieść w perspektywie jej życia terenom i mieszkańcom wokół niej, czy tez może szkody, czy tylko patrzymy tu i teraz, że będzie drożej! A może warto spojrzeć kompleksowo na ten projekt jako pewien bodziec do rozwoju terenów wokół, zarówno pod kątem przebiegu, ilości zjazdów, etc. W innym przypadku może się okazać, że budowa takiej drogi będzie kolejnym bodźcem do omijania Tomaszowa i gmin przyległych, a nie do końca chyba o to chodzi! W mojej ocenie warto to przeanalizować nawet kosztem odciągnięcia budowy o pewien czas. A hasło TKN jest po prostu głupie. Głupie dlatego, że gdyby nie Klimczak wielu inwestycji w Tomaszowie by nie było. Tomaszów jak nigdy ma dwóch posłów w koalicji rządzącej i powinien to wykorzystać do granic możliwości!Źródło komentarza: Plan budowy S12 w Sejmie; nie ma zgody co do obejścia Tomaszowa MazowieckiegoAutor komentarza: pppTreść komentarza: Jak nie mogą się pogodzić, to niech zrobią przez środek miasta, będzie wilk syty i owca cała :PŹródło komentarza: Plan budowy S12 w Sejmie; nie ma zgody co do obejścia Tomaszowa MazowieckiegoAutor komentarza: hejTreść komentarza: Oby szła południowym!Źródło komentarza: Plan budowy S12 w Sejmie; nie ma zgody co do obejścia Tomaszowa MazowieckiegoAutor komentarza: JediTreść komentarza: A TTBS ,to co robi w tej sprawie ?Źródło komentarza: Dofinansowanie na wymianę kopciuchów
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama