Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 29 września 2026 02:39
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama badanie bezdechu sennego

Andrzej z Chicago (70)

Ten felieton nie będzie o amerykańskim obywatelu, mieszkańcu miasta „gangsterów” ani też o rock’n’rollowym muzyku z chicagowskiej wytwórni płyt gramofonowych polskiego Żyda (Leonard Czyż), „Chess Records” a o moim najwspanialszym, najdroższym przyjacielu, z którym od przedszkola, poprzez szkołę podstawową, wspólne, rock’n’rollowe szaleństwa i muzyczne wyprawy do warszawskiej restauracji „Kamienne Schodki” (do pierwszej w stolicy grającej szafy o czym opowiedziałem w 23 felietonie „Oszołomstwo czy Miłość”) aż do jego śmierci, właśnie w Chicago, byliśmy sobie bardzo bliscy. Wspólnie z małżonką wybraliśmy go chrzestnym naszego syna Daniela. To chłopak z dzielnicy Starzyce – Andrzej Tokarski.

 

Właściwie Andrzej na imię miał Henryk (urodził się 19 stycznia) ale od dziecka rodzina (rodzice, bracia, siostry), znajomi i koledzy nazywali go Andrzejem. Mieszkaliśmy od siebie na tak zwany rzut beretem, ja w domu u zbiegu ulic Warszawska/Zawadzka, on przy Głównej 4/6 (pierwsza, biała kamienica po prawej). W moim ulicznym narożniku (stało po lewej i prawej stronie ulicy osiem domów, dziś znajduje się tylko wulkanizacja, DH DEKORATOR oraz jeden dom, rodziny Reszków) mieszkała spora liczba chłopaków, pokoleniowych rówieśników. Również ulica Główna (po lewej stronie stały - dziś nie istnieją, na ich miejscu Hurtownia Rowerów, wcześniej Firma JOKA - trzy domy oraz po prawej, stoją do dziś, dwie białe kamienice, które przedzielał długi drewniak) obfitowała  w chłopców wiekowo zbliżonych z naszych podwórek.

 

Miało to ogromne znaczenie dla chłopięcej rywalizacji w sportach uprawianych na naszych podwórkach czy szkolnych boiskach. Nie było jeszcze telewizji, radio w co piątym/szóstym domu, można powiedzieć w powijakach, komputery to daleka przyszłość więc nie było złodzieja wolnego czasu. Podwórkowe i szkolne zabawy, za nim przeniknął do Tomaszowa rock’n’roll, były jedyną rozrywką i podstawą rozwoju fizycznej sprawności naszego pokolenia.  

 

Boisko na polu fabrycznym (dziś stoi tu hurtownia rowerów) vis a vis dzisiejszej Straży Pożarnej czy nad stawem starzyckim, za domem, w którym mieszkał Edek Strzępek przed przeprowadzką na Niską (okolica Domu Handlowego DEKORATOR), były oblegane przez cały dzień, aż do zmroku, przez kopiących piłkę chłopaków. Tworzyliśmy dwie silne jedenastki, które często między sobą i innymi drużynami ze Starzyc, drużynami z innych dzielnic miasta, rozgrywały wspaniałe pojedynki. Andrzej błyszczał wśród rówieśników, nie tylko kopiąc piłkę, ale w innych dyscyplinach sportowych (pływanie, jazda na łyżwach, nartach czy bieganie). Był bardzo szybki, w Lechii biegał sprinty (100 m, 200 m) osiągając przyzwoite czasy. Nie bez kozery po maturze wybrał Akademię Wychowania Fizycznego w Warszawie, którą ukończył z bardzo dobrym wynikiem o specjalnościach -  tenis ziemny i narciarstwo.

 

We wszystkich, wspólnych wyprawach czy nad staw starzycki, na deptak w centrum miasta, do kina (Mazowsze, Włókniarz, Chemik), na mecze piłkarskie (Lechii czy Pilicy), uczestnictwo w świetlicy przyzakładowej przy ZPW Nowotki (gra w ping-ponga i inne świetlicowe rozrywki), jak dorośliśmy  na dancingach czy prywatkach, zawsze uczestniczyliśmy wspólnie. Z grupy starzyckich kolegów, tylko my dwaj tworzyliśmy nierozerwalną parę aż do jego wyjazdu (1981r) do Stanów Zjednoczonych.

 

Nie chciałbym w tym felietonie opowiadać o jego sportowych wyczynach a skoncentrować się raczej, na wspólnych zainteresowaniach, magicznym i egzotycznym, muzycznym stylem jakim dla nas był Rock’n’Roll. Andrzej był najmłodszym w rodzinie, miał o wiele starszych braci (Jerzy, Czesław) i siostry (Barbara, Teresa) - roczniki przedwojenne. Wszyscy mieszkali w Tomaszowie (dziś już nie żyją Barbara i Czesław) jedynie Czesław po ukończeniu studiów zamieszkał w Gdańsku pracując w stoczni jako technolog budowy okrętów. Miało to dla Andrzeja kolosalne znaczenie (był wówczas uczniem i absolwentem II LO), gdzie czas wolny od nauki  (ferie wiosenne, zimowe czy wakacje) niejednokrotnie spędzał w Trójmieście, w gdańskim mieszkaniu brata Czesława.

 

Pan Czesław, jak na tamte czasy, był nowoczesnym człowiekiem, słuchał jazzu i wchodzącego na muzyczny rynek, rock’n’rolla. Świetnie znał język angielski. Z racji zamieszkania łatwiej, niż w innej części kraju, było w Trójmieście – mówiło się okno na świat - nabyć zakazany owoc jakim była rock’n’rollowa płyta, choćby od marynarzy. Posiadał kilka egzemplarzy nowości rynkowych, jazzowe i rock’n’rollowe krążki, tak krajowe jak i zagraniczne. Uwielbiał polskie zespoły Zygmunta Wicharego, Jana Walaska czy cudowne piosenki Carmen Moreno, Ludmiły Jakóbczak, Zbigniewa Kurtycza czy Janusza Gniatkowskiego, o  którym mówiło się - polski Elvis Presley. Poznał osobiście wschodzącą, polską gwiazdę, Marka Tarnowskiego (piosenkarz jazzowy, rock’n’rollowy) z Gdyni. Pierwszy wykonawca tych styli muzycznych, śpiewał w pierwszym, rock’n’rollowym zespole Rhytm and Blues). W swoim domowym archiwum posiadał również single prekursorów rock’n’rolla, jakimi byli - Bila Haley, Elvis Presley czy The Platters.

 

 

Andrzej po powrocie, z każdej wizyty od brata Czesława, wzbogacony był osłuchaniem nowości płytowych (pomijam słuchanie Radio Luxembourg) jakimi dysponował w danym czasie brat. Każde spotkanie z Andrzejem (jeszcze nie poznałem Wojtka Szymona) było dla mnie bardzo ważne, choć wykonane werbalnie, to z uwagą słuchałem jego opowieści o rock’n’rollu. Niektóre utwory, choć nie miał odpowiedniego głosu, odtwarzał mi śpiewając zapamiętany rytm i fonetyczny tekst do utworu Only You Plattersów czy Billa Haleya, cytuję - any mak any mak, getse, getse, nałum blery, blery, goł ewrybady razil dazil, ewrybady raził dazil – tak brzmiał fonetycznie łamany tekst w ustach Andrzeja. Były to słowa do piosenki Billa Haleya, Razzil Dazzil, który to utwór poznałem nieco później. Śpiewał go w kotłowni starzyckiej jedenastolatki (drugi felieton – Kotłownia w jedenastolatce - SHR&R) Gienek Kowalski, by oryginał Haleya poznać na chacie u Wojtka Szymona.  

 

 

Tak naprawdę nasze życie, chłopaków ze Starzyc, zmieniło się kiedy osobiście poznałem Wojtka Szymańskiego (latem 1960r). Trzecie, może czwarte wejście na chatę do Szymona odbyłem już wspólnie (tak wprowadziłem go na rock’n’rollowe salony) z Andrzejem. Od tego momentu, pozytywnie trafieni rock’n’rollem jeszcze bardziej zacisnęliśmy naszą przyjaźń. Razem uczestniczyliśmy w słynnych na całe miasto, muzycznych pojedynkach (Elvis kontra Cliff Richard, Fats Domino kontra Bill Haley czy Jerry Lee kontra Chuck Berry), jakie odbywały się w posesji przy Placu Kościuszki 17. Pierwsze, historyczne fajfy w  Literackiej odbywały się z jego udziałem, wspólnie uczestniczyliśmy przy układaniu kolejności utworów (tak zwane stopniowanie dramaturgii strony) na taśmę magnetofonową z przeznaczeniem na kolejny fajf.

 

Kiedy Wojtek zamieszkał w Warszawie odwiedzaliśmy go (wspólnie organizując pieniądze na wyjazd poprzez zbieranie i sprzedaż złomu, butelek) w stolicy. Razem z Wojtkiem Szymonem chodziliśmy na fajfy do Stodoły czy do wspomnianej wcześniej (z uwzględnieniem noclegów na warszawskim Dworcu Głównym) restauracji Kamienne Schodki na Starówce. Za każdym, naszym pobytem na Starym Mieście, do znudzenia raczyliśmy się muzycznymi nowościami, dobiegającymi z wynalazku jakim dla nas, tomaszowian, była grająca szafa.

 

W okresie - kwiecień 1965/kwiecień 1967 - odbywałem służbę wojskową w Słupsku. Na pół roku przed wyjściem do cywila, był wrzesień a może październik 1966 roku, przed południem w jedną z niedziel, wokół apelowego placu, moja kompania odbywała biegi na dystansie pięciu kilometrów w pełnym, wojskowym rynsztunku. Biegłem i ja. Jakież było moje zdziwienie jak za drugim czy trzecim okrążeniem, przy biurze przepustek, zauważyłem w cywilnym ubraniu znajomą mi sylwetkę, to był Andrzej Tokarski, - Skąd on by się tu wziął? - pomyślałem. Dla upewnienia się czy to jest on, krzyknąłem – Andrzej!!! – po czym natychmiast sylwetka zareagowała okrzykiem – Cześć Tolek!!!. Po zakończonym biegu (uzyskałem dzięki Andrzeja dopingowi świetny, drugi czas) otrzymałem za dobry wynik, przepustkę do poniedziałku, do 6.00 rano.

 

Kiedy byłem w armii, w tym czasie Andrzej (nie dostał się za pierwszym podejściem na AWF) ukończył dwuletnie Studium Nauczycielskie o specjalności Wychowawca Internatowy dla Szkół Rolniczych w Brwinowie k/Warszawy. Pracę, z tak zwanego nakazu, otrzymał jako wychowawca w internacie Technikum Rolniczego w Słupsku. Dobrze wiedział, że służę w tym mieście, więc kiedy wziął pierwszą pensję wybrał się do mojej Jednostki Wojskowej by mnie odwiedzić. Przyznam, że pierwsze nasze spotkanie uczciliśmy jak należy, jak przystało gdy dwóch, młodych i zdrowych przyjaciół spotyka się po ponad półtorarocznym nie widzeniu. Tym bardziej mogłem sobie pozwolić na pewną frywolność, gdyż miałem przepustkę do rana.

 

W połowie lat 60-tych do naszego kraju – NARESZCIE!!! – na rock’n’rollowe koncerty, zaczęły przyjeżdżać zespoły z Zachodniej Europy, przeważnie angielskie, szkockie czy skandynawskie. Nie były to muzyczne grupy (The London Beats, The Atomic czy The Phantoms) z najwyższej półki  jak The Beatles, Manfred Man, The Animals czy The Rolling Stones (choć ci ostatni właśnie wystąpili w warszawskiej - kwiecień 1967 roku - Sali Kongresowej). Zespoły średniej klasy nie docierały w głąb kraju, raczej  koncertowały w miastach na polskim Wybrzeżu, również bywały w Słupsku. Właśnie Andrzejowi łatwiej niż mnie w wojsku, było obserwować życie w cywilu i ewentualnie zakupić bilety na interesujące wydarzenia w mieście. Tak było w przypadku rock’n’rollowych koncertów, na wcześniej w nawiasie wymienione zespoły.

 

Po ukończonych studiach prowadził jako trener, szkółki gry w tenisa dla dzieci i młodzieży na korcie przy klubie RKS Lechia. Zimą podobne szkolenia z młodzieżą uprawiał w narciarstwie.  Pracował również jako nauczyciel WF-u w Liceum Medycznym oraz w Zespole Szkół Włókienniczych. W międzyczasie zatrudniony był w Dziale Socjalnym ZPW Nowotki gdzie organizował dla dzieci pracowników zakładu, kolonie i obozy sportowe. Osobiście udało  mi się w dwóch zimowiskach, jako wychowawca, z nim uczestniczyć. Pierwsze w miejscowości Sól w Beskidzie Żywieckim a drugie w samym Zakopanem. Były to pięknie spędzone chwile w polskich górach, połączone z uprawianiem sportów zimowych (narciarstwo zjazdowe i biegowe).

 

 

Dzięki niemu mogłem nauczyć się podstaw narciarskich zjazdów, slalomów, które sprawiały mi przyjemność z wykonania dobrych technicznie, bezpiecznych zjazdów. Ale nigdy nie zapomnieliśmy o rock’n’rollu. Podczas organizowanych potańcówkach dla kolonijnej czy obozowej młodzieży, nie mogła zabraknąć utworów Elvisa Presleya, Fatsa Domino, Jerry’ego Lee Lewisa, Billa Haleya, Brendy Lee czy Wandy Jackson.

 

 

Andrzej 5 lipca 1981 roku (przed stanem wojennym) pozostawiając żonę Grażynę i Aldonę, ośmioletnią córeczkę, wyjechał do Stanów, do Chicago. Nie zakładał pozostania za oceanem na stałe, ale sytuacja polityczna i gospodarcza jaka wytworzyła się w naszym kraju, zmusiła go do ściągnięcia rodziny do USA. Paradoksalnie w tym okresie było stosunkowo łatwiej uzyskać zgodę władz PRL-u na wyjazd niż w innych okresach socjalistycznego państwa. Również uzyskanie wizy w ambasadzie Stanów Zjednoczonych było łatwiejsze niż zwykle.

 

Andrzejowi zawdzięczam, nie tylko ja również inni przyjaciele z miasta, odnalezienie Wojtka Szymańskiego w Stanach. Po blisko 10-letnim braku kontaktu i wiedzy o nim, odkryty został na nowo. Szymon zamieszkał w Nowym Jorku. Zaczęli się wzajemnie odwiedzać i rozpoczęła się moja korespondencja ze Stanami. Andrzej, jak przystało na zapalonego tenisistę, do Nowego Jorku przyjeżdżał (zamieszkując w tym czasie u Wojtka) na korty Flushing Meadows, na których to odbywał się tenisowy turniej ATP z cyklu wielkiego szlema. Po każdym pobycie Andrzeja w Nowym Jorku czy Wojtka w Chicago byłem bogatszy w wiedzę o nich samych. Obaj amerykanie zaczęli mnie wzbogacać w nagrania płytowe (początkowo w analogi, nie było jeszcze „wynalazku” pod tytułem CD). To co było nie do zdobycia (rock’n’rollowa płyta) w naszych czasach, stało się teraz dla mnie faktem. Szkoda, że odbywa się to, gdy nieco ostygłem, jako zapalony, czynny rock’n’rollowiec.

 

Po 15 latach nieobecności Andrzej przyleciał do Polski, do Tomaszowa, z całą rodziną latem 1996 roku tj z żoną Grażyną i córkami, Aldoną i urodzoną już w Stanach, Olgą. Dwa tygodnie pobytu obfitowały w wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia … Jego drugi przylot do kraju miał miejsce w lutym 1997 roku. Było to, jak się okazało w niedługim czasie ostatnie, nasze spotkanie. W szczerej rozmowie sam na sam, okazało się, że Andrzej bardzo tęskni za Polską, za Tomaszowem, szczerze się wypowiedział - Antek, gdyby nie urodzona w Stanach Olga, zapewne wróciłbym na stare pielesze. Ameryka to jest inny świat, jestem za stary by duchowe uczucia, skostnienia zmienić. Na tym spotkaniu powstała koncepcja bym przyleciał do USA, - Zaraz po przylocie do Stanów, dzwonię do Wojtka by wysłał ci zaproszenie wsparte „mocnym” kontem bankowym a to jest ważne przy uzyskaniu wizy. Myślę, że na jesieni 1997 możemy spotkać się w Nowym Jorku czy Chicago.

 

Tak też się stało, w połowie roku otrzymuję zaproszenie. Z Jankiem Koziorowskim, który miał paszport szwedzki i bywał często u Szymona, mieliśmy do wykonania front robót. Dzięki pracy można byłoby łatwo przeżyć mieszkając u Wojtka i przywieź do domu trochę zielonych. Kiedy bez przeszkód wbito mi w paszport wizę, kiedy ustaliliśmy datę wylotu (5 listopad 1997r), kiedy wykupiłem bilety na ten dzień, Janek zaczął dość ciężko chorować. Zwapnienie stawów barkowych objawiające się dużymi bólami. Pobierał bolesne zastrzyki, które nie rozwiązywały problemu. Wreszcie zdecydował, - Antek leć sam do Stanów, ja mogę w każdej chwili dołączyć. W tym stanie nie jestem nic robić, a znam tą robotę, wcześniej robiłem to w domu u Wojtka Szymona. Niesamowite bóle w barkach uniemożliwiłyby mi pracę.

 

Przygotowany byłem na samotną podróż, pożegnałem się z rodziną na małym, domowym przyjęciu (niedziela 2 listopada) gdy w poniedziałek (3) na dwa dni przed odlotem dzwoni do mnie, najpierw Andrzej,- Antek wstrzymaj się z przylotem do Stanów. W styczniu czy lutym (1998r) będę w Polsce. Przylecimy do Stanów razem, na początku ja ciebie zatrudnię (Andrzej miał swoją firmę) i zamieszkasz u mnie, potem jak będziesz miał trochę gotówki możesz sobie polecieć do Nowego Jorku. Następnie zadzwonił Wojtek, - Antek, jestem po rozmowie z Andrzejem Tokarskim, ponoć odłożyłeś przylot do lutego przyszłego roku. Chcę wiedzieć, żeby na próżno nie jechać po ciebie na lotnisko Kennedyego, a jest spory kawałek od mojego domu. Oczywiście, że potwierdziłem uzgodniony termin z Andrzejem.

 

Przyszedł luty, marzec 1998 roku, informacji od Andrzeja nie było, - Przyleci czy nie przyleci? W kwietniu spotykam pana Jurka, najstarszego brata Andrzeja, który przekazuje mi tragiczną informację, - Panie Antku Andrzej ma raka, miał poważną operację, nie przyleci teraz do Polski. Nie wiem czy kiedykolwiek przyjedzie do kraju. Informacja ta jak piorun z jasnego nieba spadła na mnie. Mój wyjazd do Stanów stanął pod znakiem zapytania, tym bardziej, że zdrowie Janka Koziorowskiego jeszcze się pogorszyło.

 

W maju 1999 roku przychodzi ze Stanów najbardziej smutna informacja. Dzwoni do mnie Jacek Ślusarski (o ironio, też zmarł na tę samą chorobę), szwagier Andrzeja, - Wczoraj, 15 maja, po ciężkiej chorobie zmarł w Chicago Andrzej Tokarski. Ostatnia nasza rozmowa miała miejsce 19 stycznia (w dniu urodzin i imienin) z domu pp Marciniaków. Dorota Marciniak koleżanka z klasy (II LO) zaprosiła mnie do domu by razem, około 1.00 w nocy (różnica czasu) zadzwonić z najlepszymi życzeniami do Chicago. Andrzej był w dobrej formie psychicznej, przynajmniej tak wynikało z rozmowy, wierzył w medycynę amerykańską, że chorobę pokona tak jak wielu ludziom to się udało. Niestety choroba okazała się silniejsza od Andrzeja.

 

Kiedy ten felieton piszę, w murach II LO odbywa się uroczyste spotkanie absolwentów, nauczycieli na okoliczność 60-lecia istnienia tej szkoły. Również byłaby to moja szkoła gdyby nie mój szalony incydent jeszcze z jedenastolatki. Wiem, że miało być wiele osób z jego klasy. Czy byli najbliżsi przyjaciele; Marciniakowie? Zbyszek Kobędza? Czy przyleciał ze Stanów, Tadek Wójciak? Wiem, że na pewno nie będzie bliskiego Andrzejowi, Olka Kaścińskiego, zmarł latem 2011 roku. Myślę, że wśród przybyłych na ten piękny, szkolny jubileusz powrócą wspomnienia z tamtych, beztroskich lat, że przywołani będą WSZYSCY ci co odeszli od nas na zawsze, że wśród nich znajdzie się również mój przyjaciel, Andrzej Tokarski. Pokój jego duszy.

 

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Tolo 27.11.2013 10:55
Moderator nie wszystko puszczasz wybierasz to co wygodne a puszczanie takich art. nie na ogólnych stronach to są prywatne sprawy. Nie wszyscy mają takie odczucia jak pan ANTONI.

Antek Malewski 27.11.2013 06:58
Do Tadeusza Wójciaka. - Dziękuję za wpis. Tak, pamiętam Pana wpis o Andrzeju, był to pierwszy, pozytywny komentarz w dotychczasowych, zamieszczonych wówczas felietonach. O napisaniu felietonu o Andrzeju ciągle myślałem ale zawsze tam coś ... wypadło. W środowisku tomaszowskim tej jesieni ciągle była mowa o przypadającej rocznicy I LO (110) czy II LO (60) i to było moją inspirację, że - Antek teraz albo nigdy ... Też mam świadomość, że Pan zapewne od czasu do czasu zagląda na ten portal, to też miało swój powód ale nie tak dawno była rocznica (5 listopad) mojego, niedoszłego wyjazdu do Stanów, na spotkanie z Andrzejem i Szymonem. Tak jakoś przyszło to do mojej głowy. To wszystko razem dało taką kakafonię myśli i ..., że wspomniałem mojego przyjaciela. Pozdrawiam Panie Tadeuszu i jeszcze raz dziękuję za wpis.

Tadeusz Wójciak 26.11.2013 17:35
Dziękuję, Panie Antoni, za kolejny portret Andrzeja. Był człowiekiem tamtych bardzo już odległych czasów, jakże odmiennej kultury dziś całkowicie nieobecnej i niepojętej, ważną postacią na tomaszowskim deptaku, a także w kawiarniach, domach przyjaciół oraz w jego miejscach pracy . Pan poszerza naszą wiedze o fragmentach jego życia mało mi znanych, choć trzymałem z nim kontakt również w Warszawie. Przed rokiem,. pod jednym z Pana felietonów, dopisałem swoje wspomnienie o Andrzeju, przytaczając kilka anegdot z czasów II LO, świadczących o jego błyskotliwym humorze, podejściu do problemów, jakie niesie życie w sposób lekki czy nawet pobłażliwy, a w końcu - o jego niekłamanej fascynacji rock-and-rollem, którą umiał przekazać nam (kujonom!), stawiającym pierwsze niepewne kroki w dżajfie czy twiście. Choć nasza 11C była jedyną w szkole klasą łacińską, Andrzej na długo przed resztą z nas wdzierał się w język angielski, który - któż mógł to wtedy przewidzieć? - stał się dla niektórych z nas drugim językiem używanym w anglojęzycznym kraju, na co dzień i w pracy. Tej jesieni byłem znów w Polsce, ale nikt mnie na jubileusz II LO nie zapraszał. Dowiedziałem się o przygotowaniach na dzień przed wyjazdem, 7 listopada. Mniejsza z tym; Andrzej jest i zawsze będzie w mojej pamieci, w czołówce grupy tych przystojniaków w ciemnych garniturach, białych koszulach i pod cienkimi krawatami w tym samym ciemnym kolorze, widocznych na zdjęciu 1, wykonanym zimą 1964 roku w kawiarni Krasnal w Spale, gdzie świętowalismy naszą Studniówkę. Dziękuję raz jeszcze za tak owocną pracę dla utrwalenia ważnych epizodów z tomaszowskiej historii. Serdecznie pozdrawiam. ~ Tadeusz Wójciak, Tonawanda k. Buffalo.

Antek Malewski 26.11.2013 13:03
Opisuję fotografie; 1. FOTO - 1. W szkole (II LO) po zakończonej maturze stoją od lewej: Edek Kiciński (nie żyje), profesor - wychowawca klasy pan Dobrosław Pytel, Andrzej Ołóbek i ANDRZEJ TOKARSKI. Dziewcząt nie rozpoznałem. 2. FOTO - 2. Ostatnie nasze SPOTKANIE, ostatnie nasze FOTO, w mieszkaniu na Niebrowie u pp. Ślusarskich.

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Jak wybrać idealny system ostrzenia noży dla swoich potrzeb

Dowiedz się, jak dobrać najlepszy system ostrzenia noży, uwzględniając różne technologie, budżet oraz praktyczność użytkowania, aby zapewnić długowieczność i ostrość Twoim nożom. Data dodania artykułu: 28.09.2026 15:58
Jak wybrać idealny system ostrzenia noży dla swoich potrzeb

VeloBank sponsorem głównym polskiej premiery filmu Jana Holoubka „Dziki Dziki Wschód”

VeloBank został sponsorem głównym polskiej premiery najnowszego filmu w reżyserii Jana Holoubka „Dziki Dziki Wschód”. Produkcja już przed premierą na prestiżowym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Toronto (TIFF) przyciągnęła uwagę widzów i mediów. 21 września film otworzył 51. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, a na ekrany polskich kin trafi w styczniu 2027 r. Dla VeloBanku, który wspiera artystów m.in. poprzez program stypendialny VeloTalent, to kolejny ważny projekt i następny krok w budowaniu marki banku jako mecenasa kultury. Data dodania artykułu: 28.09.2026 15:39
VeloBank sponsorem głównym polskiej premiery filmu Jana Holoubka „Dziki Dziki Wschód”

Jak dobrać oświetlenie LED w zakładzie produkcyjnym?

Oświetlenie w zakładzie produkcyjnym wpływa na komfort pracowników, bezpieczeństwo, dokładność wykonywanych czynności i koszty eksploatacji. Dobrze dobrane oprawy LED powinny zapewniać właściwe natężenie światła, ograniczać olśnienie i równomiernie doświetlać przestrzeń. Znaczenie ma wysokość hali, rodzaj pracy, zapylenie, wilgotność oraz czas działania instalacji. Data dodania artykułu: 28.09.2026 15:29
Jak dobrać oświetlenie LED w zakładzie produkcyjnym?

Blisko 800 mln zł w programie na cyfrową i zieloną transformację. PARP uruchamia Fundusz Pożyczkowy dla firm

Polskie firmy zyskują dostęp do nowego, preferencyjnego źródła finansowania inwestycji w cyfryzację, automatyzację, robotyzację oraz zieloną transformację. Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) rozpoczyna program z pięcioma Partnerami Finansującymi, uruchamiając tym samym pierwszą pulę 500 mln zł na pożyczki z warunkową dotacją na spłatę części kapitału. Łączna wartość środków europejskich przeznaczonych na instrument wynosi 792 mln zł w ramach Funduszy Europejskich dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG). Data dodania artykułu: 28.09.2026 15:22
Blisko 800 mln zł w programie na cyfrową i zieloną transformację. PARP uruchamia Fundusz Pożyczkowy dla firm

Jak budować silny sport lokalny? IV Europejskie Forum Regionalnego Sportu za nami

Finansowanie sportu, dostępna infrastruktura, sprawne zarządzanie i aktywność najmłodszych - te zagadnienia znalazły się w centrum uwagi podczas IV Europejskiego Forum Regionalnego Sportu. 24 września w Arenie Legionowo spotkali się przedstawiciele samorządów, administracji publicznej, klubów, organizacji społecznych, biznesu i środowiska dyplomatycznego. Ważnym wątkiem rozmów była rola rodziców w zachęcaniu dzieci i młodzieży do regularnej aktywności fizycznej. Data dodania artykułu: 28.09.2026 11:46
Jak budować silny sport lokalny? IV Europejskie Forum Regionalnego Sportu za nami

28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków

28 września jest jedną z tych dat, w których wielka historia niemal nie zostawia miejsca na oddech. W 1066 roku Wilhelm Zdobywca wysiada na angielskim brzegu i rozpoczyna marsz ku Hastings. W 1928 roku Alexander Fleming zauważa coś niezwykłego na szalce z bakteriami i otwiera drogę do penicyliny. Jedenaście lat później Warszawa, po tygodniach walki, podpisuje kapitulację, a tego samego dnia w Moskwie III Rzesza i Związek Sowiecki przypieczętowują kolejny podział Polski. Co wydarzyło się 28 września? To także tragedia promu „Estonia”, 33-dniowy pontyfikat Jana Pawła I, koncert Metalliki w rozpadającym się ZSRR i sportowa historia, która dzisiaj dopisze następny rozdział w meczu Szwecja–Polska. Data dodania artykułu: 28.09.2026 08:07
28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków

27 września w historii. Łokietek pod Płowcami, narodziny Polskiego Państwa Podziemnego i dzień, w którym przemówiły hieroglify

Historia 27 września zaczyna się od szczęku mieczy pod Płowcami, później prowadzi przez Rzym, Meksyk i Egipt, by w 1939 roku zejść do konspiracyjnych mieszkań oblężonej Warszawy. Tego dnia rodziła się Służba Zwycięstwu Polski, zalążek niezwykłego państwa działającego bez własnych urzędów, ale z wojskiem, sądami, szkołami i administracją. Co wydarzyło się 27 września? To także dzień, w którym Champollion pokazał światu klucz do egipskich hieroglifów, ruszyła kolej zwiastująca transportową rewolucję, ukazała się „Silent Spring”, a Chiny wykonały pierwszy własny spacer kosmiczny. W naszym regionie data prowadzi prosto do tomaszowskiej konspiracji, wywiadu w Spale i ludzi, którzy prowadzili swoją wojnę kilka kilometrów od niemieckiego sztabu. Data dodania artykułu: 27.09.2026 09:59
27 września w historii. Łokietek pod Płowcami, narodziny Polskiego Państwa Podziemnego i dzień, w którym przemówiły hieroglify

173 rosyjskie drony nad Ukrainą. Trump odrzuca plan dla Ormuzu. Apache wylądował w Łowiczu, a Spała świętowała 100 lat PKP

Sobota, 26 września 2026 roku, zaczęła się nad Ukrainą od charakterystycznego buczenia silników dronów. Rosja wysłała jednej nocy aż 173 bezzałogowce, w tym ponad 50 szybkich maszyn odrzutowych. Ukraińska obrona twierdzi, że zestrzeliła lub zakłóciła 134 z nich, ale trafienia odnotowano w 19 miejscach. W Kijowie znaleziono ciała czterech osób w pobliżu i wewnątrz budynku biurowego objętego pożarem. Kilka tysięcy kilometrów dalej dyplomacja również ugrzęzła: Iran zaproponował otwarcie Cieśniny Ormuz w ciągu siedmiu dni w zamian za zniesienie amerykańskiej blokady i sankcji na ropę, lecz – według „Wall Street Journal” – Donald Trump plan odrzucił. Polska ma z kolei własny dyplomatyczny dylemat, bo na grudniowy szczyt G20 w Miami zaproszono równocześnie Karola Nawrockiego i Władimira Putina. W Łódzkiem sobota wyglądała chwilami jak kadr z filmu wojennego: amerykański AH-64D Apache wylądował na Starym Rynku w Łowiczu przed inauguracją 2. Brygady Rakiet. A w naszym powiecie historię odmierzano dziś zupełnie innym zegarem. Spała została kolejową stolicą Polski, świętując stulecie PKP. Data dodania artykułu: 26.09.2026 23:44
173 rosyjskie drony nad Ukrainą. Trump odrzuca plan dla Ormuzu. Apache wylądował w Łowiczu, a Spała świętowała 100 lat PKP
Salon Kultury Helios z premierowym pokazem „Lalki”

Salon Kultury Helios z premierowym pokazem „Lalki”

Salon Kultury Helios zaprasza na seans najnowszej ekranizacji „Lalki” Bolesława Prusa, który odbędzie się w czwartek, 1 października. To jedna z najbardziej wyczekiwanych polskich premier tego roku, która zwraca uwagę gwiazdorską obsadą. Pokaz będzie okazją, by ponownie spotkać się z bohaterami powieści oraz zobaczyć ich losy w nowej odsłonie.Stanisław Wokulski, dzięki fortunie zdobytej podczas wojny, postanawia wkroczyć do świata wyższych sfer, by zdobyć względy Izabeli Łęckiej – pięknej, choć zubożałej arystokratki. Aby zwrócić uwagę kobiety, bohater wspiera jej rodzinę i angażuje się w działania charytatywne, nie bacząc na ostrzeżenia swojego przyjaciela Ignacego Rzeckiego. Tymczasem arystokratyczne salony okazują się bezwzględnym środowiskiem pełnym intryg, a uczucie Wokulskiego stopniowo prowadzi go na drogę autodestrukcji.W rolach głównych występują Marcin Dorociński jako Stanisław Wokulski, Kamila Urzędowska jako Izabela Łęcka oraz Marek Kondrat jako Ignacy Rzecki. W obsadzie znajduje się także plejada gwiazd, w tym wybitne postaci polskiego kina, takie jak Maja Komorowska, Andrzej Seweryn i Krystyna Janda.„Lalka” zostanie zaprezentowana w ramach Salonu Kultury Helios – cyklu stworzonego z myślą o dojrzałej widowni, która w kinie poszukuje wartościowych tematów, inspirujących do refleksji i rozmowy. Każdy seans w ramach projektu poprzedza specjalne wprowadzenie przygotowane przez krytyka filmowego Tomasza Raczka, który przybliża widzom kontekst prezentowanego dzieła.Bilety na seanse Salonu Kultury Helios dostępne są w kasach kin sieci, na stronie: www.helios.pl oraz w aplikacji mobilnej. Dokonując zakupu wcześniej, można wybrać najlepsze miejsca, a także – zaoszczędzić. Data rozpoczęcia wydarzenia: 01.10.2026
Raz Dwa Trzy – 35 lat. Koncert jubileuszowy

Raz Dwa Trzy – 35 lat. Koncert jubileuszowy

„Raz Dwa Trzy... dzieści pięć okrążeń wokół słońca”Jubileusz 35-lecia zespołu ! W dniu 10 października w Tomaszowie Mazowieckim wystąpi zespół Raz, Dwa, Trzy. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych zespołów na polskiej scenie zagra w Powiatowym Centrum Animacji Społecznej z okazji jubileuszu 35-lecia. Bilety dostępne w sprzedaży! 35 lat temu, na korytarzu akademika w Zielonej Górze trójka młodych ludzi zagrała pierwsze wspólne dźwięki i zaczęła się historia.Historia zespołu, który pozostał wierny sobie i swojej muzycznej drodze, konsekwentnie krocząc z boku głównego nurtu. Historia zespołu, który w tylko sobie znany sposób potrafił połączyć talent literacki Adama Nowaka z muzyczną finezją i  fantazją, wytwarzając swój własny, charakterystyczny i rozpoznawalny muzyczno - literacki język. Zespołu, który w niedościgniony  sposób zinterpretował piosenki A.Osieckiej i W.Młynarskiego - z pełnym szacunkiem dla pierwowzorów.Nadto zespołu, który przez te wszystkie lata zbudował ogromną więź ze słuchaczami, grając tysiące koncertów – od małych klubów po wielkie sale koncertowe. To właśnie koncerty stały się znakiem rozpoznawczym „Raz, Dwa, Trzy”  - jego swoistym DNA.  Jubileuszowymi koncertami właśnie - bez wielkich fet, akademii i transmisji, zespół pragnie uczcić wieloletnią przyjaźń ze swoją publicznością i wyrazić wdzięczność za to, że wiernie mu od lat towarzyszy . Raz, Dwa, Trzy – Jubileusz 35-lecia zespołu10.10.2026, godz.19.00Powiatowe Centrum Animacji Społecznej w Tomaszowie MazowieckimBilety dostępne w sprzedaży internetowej:KupBilecik, Eventim, Biletyna.  Data rozpoczęcia wydarzenia: 10.10.2026

Polecane

Dron uderzył 2 km od Polski. Kijów i Dnipro pod ostrzałem, ropa skoczyła ponad 108 dolarów. Tomaszów przed ważną sesją

Dron uderzył 2 km od Polski. Kijów i Dnipro pod ostrzałem, ropa skoczyła ponad 108 dolarów. Tomaszów przed ważną sesją

Poniedziałek, 28 września 2026 roku, przyniósł obraz, do którego lepiej się nie przyzwyczajać. Rosyjski odrzutowy dron uderzył po ukraińskiej stronie zaledwie około dwóch kilometrów od przejścia granicznego w Dorohusku. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zdążyło wysłać mieszkańcom Lubelszczyzny alert, polskie samoloty znalazły się w gotowości, a po kilkunastu minutach alarm odwołano. Polskiej przestrzeni powietrznej nie naruszono. Tego samego dnia MON zapowiedziało jednak zmianę procedur pozwalających szybciej podejmować decyzje o zestrzeliwaniu obcych statków powietrznych. Po drugiej stronie granicy wojna nie zostawiała już miejsca na procedury: 165 dronów jednej nocy, płonąca Akademia Nauk w Kijowie, zabici w Dnipro i Synelnykowem. Na światowych rynkach ropa Brent w pewnym momencie przekraczała 108 dolarów za baryłkę, bo rozmowy USA z Iranem o Cieśninie Ormuz znowu ugrzęzły. W Mjanmie nalot na okolice targowiska miał zabić co najmniej 33 osoby. W Polsce właśnie dziś ruszył Tydzień Przeciwdziałania Przemocy Rówieśniczej. W Tomaszowie trudno nie czytać tej informacji przez pryzmat niedawnego pobicia 15-latka w Parku Solidarności. A lokalna polityka już szykuje własny wtorkowy rachunek: sprzedaż nieruchomości, przeprowadzka rehabilitacji dzieci i korekta miejskiego budżetu, w której znika 2,45 mln zł planowanych wpływów z podatku od nieruchomości od firm. Data dodania artykułu: Wczoraj, 22:14
ZGWK dostał koncesję na wodę z GT-1. To nowy etap historii tomaszowskich term

ZGWK dostał koncesję na wodę z GT-1. To nowy etap historii tomaszowskich term

Po latach wiercenia, badań, koncepcji, politycznych sporów i kolejnych wizualizacji odwiert GT-1 wchodzi w zupełnie nowy etap. Marszałek Województwa Łódzkiego udzielił Zakładowi Gospodarki Wodno-Kanalizacyjnej koncesji na wydobywanie wód termalnych ze złoża „Tomaszów Mazowiecki”. Koncesja nie jest pozwoleniem na budowę basenów, ale oznacza coś bardzo konkretnego: miasto przestaje mieć wyłącznie przebadany odwiert. Otwiera się droga do rzeczywistej eksploatacji złoża. A ponieważ wiosną 2026 roku magistrat ponownie przedstawił koncepcję basenów termalnych, najważniejsze pytanie brzmi dziś: co Tomaszów zamierza zrobić z wodą, którą już formalnie może wydobywać? Data dodania artykułu: Wczoraj, 21:57
Nowe Centrum Opieki nad Zwierzętami Bezdomnymi otwarte. Psy przeszły tam w wyjątkowym spacerze

Nowe Centrum Opieki nad Zwierzętami Bezdomnymi otwarte. Psy przeszły tam w wyjątkowym spacerze

Tego rodzaju inwestycje są wyznacznikiem naszego człowieczeństwa. Witko po raz kolejny przenosi nasze miasto o całą epokę w przód. To kolejna prospołeczna inicjatywa Prezydenta Tomaszowa Mazowieckiego. Poprzednie, jak hospicjum, kaplica na miejskim cmentarzu, parki, dedykowane były ludziom. Tym razem przyszła kolej na zwierzęta. Marcin Witko i jego drużyna obiecywali w kampanii nowe schronisko i słowa dotrzymali. Nowe Centrum Opieki nad Zwierzętami Bezdomnymi rozpoczęło działalność w nowej siedzibie. Inwestycja warta 16,6 mln zł ma zapewnić lepsze warunki psom i kotom, a przeprowadzka zwierząt stała się wydarzeniem, do którego mogli dołączyć także mieszkańcy. Data dodania artykułu: Wczoraj, 19:37
28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków

28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków

28 września jest jedną z tych dat, w których wielka historia niemal nie zostawia miejsca na oddech. W 1066 roku Wilhelm Zdobywca wysiada na angielskim brzegu i rozpoczyna marsz ku Hastings. W 1928 roku Alexander Fleming zauważa coś niezwykłego na szalce z bakteriami i otwiera drogę do penicyliny. Jedenaście lat później Warszawa, po tygodniach walki, podpisuje kapitulację, a tego samego dnia w Moskwie III Rzesza i Związek Sowiecki przypieczętowują kolejny podział Polski. Co wydarzyło się 28 września? To także tragedia promu „Estonia”, 33-dniowy pontyfikat Jana Pawła I, koncert Metalliki w rozpadającym się ZSRR i sportowa historia, która dzisiaj dopisze następny rozdział w meczu Szwecja–Polska. Data dodania artykułu: Wczoraj, 08:07
Dron uderzył 2 km od Polski. Kijów i Dnipro pod ostrzałem, ropa skoczyła ponad 108 dolarów. Tomaszów przed ważną sesją ZGWK dostał koncesję na wodę z GT-1. To nowy etap historii tomaszowskich term Powiat nie kupuje komputerów. Chce wynająć 70 zestawów na trzy lata z prawem wykupu Nowe Centrum Opieki nad Zwierzętami Bezdomnymi otwarte. Psy przeszły tam w wyjątkowym spacerze Pielęgnacja psów rasowych – Kosmetyki totobi Jak budować silny sport lokalny? IV Europejskie Forum Regionalnego Sportu za nami Przewlekły stan zapalny może latami zmieniać serce. Badanie niemal pół miliona osób Będków znów pójdzie do urn. Radna zrzekła się mandatu, będą kolejne wybory uzupełniające Bakterie grupy coli w wodociągu Wiaderno. Woda znów jest zdatna do picia, ale co właściwie się wydarzyło? Mostu już nie będzie. Między Brzustowem a Inowłodzem powstanie przepust, mieszkańców czeka długi objazd 28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków Tomaszów pytał RIO, czy może płacić za śmieci z innych pieniędzy. Dlaczego?
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama Twój Sklep MEydczny
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: atm Treść komentarza: Hipokryzja do sześcianu. Najpierw towarzysze z PiS upolitycznili wszystkie możliwe instytucje i urzędy a teraz grupa obrażonych na Prezesa próbuje nam wmówić, że będą z tym walczyć. Źródło komentarza: Tomaszów Mazowiecki. Morawiecki: naszym celem jest sprawiedliwy podział podatków, cyfryzacja i odpartyjnienie samorządów Autor komentarza: Rodzic Treść komentarza: Ta pani oszukuje te biedne niepełnosprawne dzieci i rodziców. Najlepsza jest w kłamaniu i manipulacji za to powinna dostać nagrode. Źródło komentarza: Pracownica zarzuca mobbing i dyskryminację. Skargą na dyrektor SOSW zajmą się radni Autor komentarza: Ford Tramp Treść komentarza: Niech wmurują więcej słupków z łańcuchami (wyższych i gęściej), wtedy bendzie bespiecznie :-)) Źródło komentarza: Śmierć na pasach i urzędnicze „niedasię”. Czy ulica Panfil doczeka się bezpiecznych rozwiązań? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: W nawiązaniu do mojego pytania z mojego poprzedniego wpisu. Na początek cytat z materiału powyżej: "Gmina wskazuje aż kilka pozycji rozporządzenia Rady Ministrów o przedsięwzięciach mogących znacząco oddziaływać na środowisko: § 3 ust. 1 pkt 80, pkt 37 lit. c, pkt 30 lit. c oraz § 3 ust. 2 pkt 2." I następny cytat z tego materiału powyżej: "Dokumentacja znajduje się w Referacie Ochrony Środowiska Urzędu Gminy Tomaszów Mazowiecki przy ul. Mościckiego 4. Strony postępowania mogą przeglądać akta, wypowiadać się o zgromadzonym materiale i składać wnioski. Co stoi na przeszkodzie, opublikować dokumenty w BIP, aby osoby zainteresowane mogły się z nimi zapoznać on-line? " Podtytuł materiału powyżej brzmi: Oczyszczalnia i myjnia. Ale dla kogo? No właśnie. To, co dzieje się w tej sprawie, to plucie w twarz zwykłym mieszkańcom kilku wsi w Gminie Tomaszów Mazowiecki. To totalne ściemnianie sprawy. Przyszły/przyszli użytkownicy tego środowiskowego strupa na dupie oraz zasyfiali urzędnicy idą ręka w rękę, bo wiedzą, co szykują dla mieszkańców kilku wsi i że z rzek Moszczanki i Wolbórki zrobią totalne ścieki. Pytanie jest takie: co na taką ściemę radni: Gminy wiejskiej Tomaszów Mazowiecki, Gminy miejskiej Tomaszów Mazowiecki, sołtysi poszczególnych wsi w gminie Tomaszów Mazowiecki. Przecież bierzecie kasę publiczną, czyli nasze podatki i za tę kasę powinniście działać w imieniu mieszkańców, a nie cichociemnych inwestorów. To, co ?! teraz ludzie mają się ustawiać w kolejce do gminnych urzędasów po to aby zajrzeć do specjalistycznej dokumentacji oczyszczalni i czytać niezrozumiałe dla nich rzeczy?! I powtarzam swoje pytanie: kto w tej sprawie kręci lody? Źródło komentarza: Przemysłowa oczyszczalnia i myjnia pod Tomaszowem. Dla jakiego zakładu mają pracować? Autor komentarza: tom Treść komentarza: Nie ma co się czepiać drogi i robić kierowcom utrudnienia. Trzeba wziąć się za złych kierowców i na zawsze eliminować ich z prawa bycia kierowcą. Są jeszcze fotoradary a nie tłuczenie aut po progach... Źródło komentarza: Śmierć na pasach i urzędnicze „niedasię”. Czy ulica Panfil doczeka się bezpiecznych rozwiązań? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Parę minut temu próbowałem wstawić swój wpis, ale został zablokowany. Teraz napiszę krótko: kto w tej sprawie kręci lody? Źródło komentarza: Przemysłowa oczyszczalnia i myjnia pod Tomaszowem. Dla jakiego zakładu mają pracować?
Reklama
Reklama
Wózek inwalidzki Meyra SMART F WERSJA STAB

Wózek inwalidzki Meyra SMART F WERSJA STAB

Cena: Do negocjacji Aktywny wózek inwalidzki dopasowany do potrzeb użytkownikaW naszej ofercie dostępny jest lekki, aluminiowy wózek inwalidzki, zaprojektowany z myślą o osobach, które cenią mobilność, wygodę i możliwość indywidualnego dopasowania sprzętu do codziennego funkcjonowania.Wózek posiada składaną krzyżakowo ramę aluminiową, zintegrowany z ramą podnóżek oraz możliwość wyboru przedniej części ramy — z przewężeniem lub bez. Dostępne są także trzy długości ramy, co pozwala lepiej dopasować konstrukcję do wzrostu, sylwetki i sposobu poruszania się użytkownika.Komfort jazdy zwiększa oparcie z regulacją napięcia pasami, poduszka siedziska oraz możliwość regulacji środka ciężkości, kąta i wysokości siedziska. Do wyboru są różne rozmiary i rodzaje kółek przednich, szeroka gama kół tylnych na szybkozłączkach, a także kamber 0,5° lub 3°. Wózek można wyposażyć w ciągi aluminiowe lub stalowe oraz hamulce dociskowe pionowe albo poziome.To sprzęt, który można skonfigurować bardzo indywidualnie — od koloru ramy i tapicerki, przez rodzaj rączek do pchania, po rozwiązania dla osób z większymi potrzebami stabilizacji. Dostępne są m.in. tapicerki oddychające, ciągi dla tetra- i paraplegików, zagłówek, pas, kamizelka, klin, pasy odwodzące nogi, kółka podporowe, osłony na szprychy, śpiwór oraz plecak.Wózek wyposażony jest również w boczek aktywny, jednoczęściowy stopień podnóżka oraz pas podudzia. Dzięki szerokiej gamie opcji może być dopasowany zarówno do użytkownika aktywnego, jak i osoby wymagającej dodatkowego wsparcia w codziennym poruszaniu się.Z pełną ofertą wózków inwalidzkich można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów oraz montaż i dostawy bezpośrednio do domów pacjentów. 
Wózek inwalidzki Meyra Nano X WERSJA STAB

Wózek inwalidzki Meyra Nano X WERSJA STAB

Aktywny wózek inwalidzki na stałej ramie otwartejW naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki na stałej ramie otwartej, przeznaczony dla osób, które oczekują lekkości, wytrzymałości i bardzo dobrego dopasowania do indywidualnych potrzeb użytkownika.Rama wózka wykonana jest z wytrzymałego aluminium, stosowanego również w przemyśle wojskowym. Dzięki temu konstrukcja łączy trwałość z niską wagą i sprawdza się w codziennym, aktywnym użytkowaniu.Wózek można dopasować do sylwetki oraz sposobu poruszania się użytkownika. Dostępna jest szerokość siedziska od 30 do 50 cm, głębokość od 38 do 50 cm oraz wysokość oparcia pleców od 25 do 45 cm. Istnieje również możliwość regulacji wysokości siedziska – z przodu od 45 do 53 cm, a z tyłu od 36 do 51 cm. Różnica między przednią i tylną wysokością siedziska może wynosić do 10 cm, a kąt siedziska do 13 stopni, w zależności od długości ramy.Dużym atutem modelu jest płynna regulacja środka ciężkości, która pozwala lepiej dostosować wózek do poziomu aktywności i techniki jazdy. Wózek może być wyposażony w boczek aktywny, aluminiowy – stały lub wyjmowany. Jednoczęściowy stopień podnóżka wykonano z lekkiej i wytrzymałej płyty aluminiowej, a jego wysokość, głębokość i kąt można regulować.Model posiada wytrzymałą tapicerkę, przednie kółka w rozmiarach 4”, 5” lub 5,5”, a w wersji standardowej dostępne jest oparcie z rączkami do pchania lub bez nich.W ramach dodatkowych opcji można dobrać elementy stabilizacji, takie jak peloty, pasy piersiowe, kamizelki oraz zagłówki. Dostępne są także regulowane na wysokość rączki do pchania, szeroka gama modeli i kolorów kółek przednich oraz tylnych, bogata paleta kolorów ram i tapicerek, stopień podnóżka z oświetleniem drogowym LED, kółka podporowe oraz tylne wąsy.Z pełną ofertą wózków inwalidzkich można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów oraz montaż i dostawy bezpośrednio do domów pacjentów.

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama