Środa, 27 maja, sto czterdziesty siódmy dzień roku. Słońce wstało dziś o godz. 4.26, zajdzie o 20.39. Imieniny obchodzą m.in. Augustyn, Fryderyk, Jan, Julian, Magdalena i Małgorzata. To jedna z tych dat, które wyglądają jak rozłożona na stole stara mapa: Genewa Kalwina, Petersburg Piotra Wielkiego, Warszawa Ogrodu Saskiego, Nicea Paganiniego, Cannes Andrzeja Wajdy i Polska roku 1990, kiedy po czterech dekadach centralistycznego państwa obywatele znów mogli wybrać lokalną władzę.
Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego szczególnie mocno brzmi właśnie ta ostatnia rocznica. 27 maja 1990 roku odbyły się pierwsze po II wojnie światowej wolne wybory samorządowe. To od nich zaczęła się III RP widziana z poziomu ulicy, szkoły, wodociągu, przystanku, lokalnej drogi i budżetu gminy. Nie z marmurów wielkiej polityki, lecz z sal obrad rad miejskich i gminnych. Z miejsc, gdzie demokracja przestaje być hasłem, a zaczyna być decyzją: czy remontować chodnik, jak utrzymać szkołę, gdzie budować kanalizację, jak chronić lokalną zieleń i co zrobić z pieniędzmi wspólnoty. Komitety Obywatelskie „Solidarność” zdobyły w tych wyborach ponad połowę głosów, a sama reforma samorządowa była skutkiem ustaw uchwalonych 8 marca 1990 roku, przywracających gminom realne znaczenie po likwidacji samorządu w 1950 roku.
Genewa, Petersburg i Warszawa. Władza, wiara i miasto jako projekt
462 lata temu, w 1564 roku, w Genewie zmarł Jan Kalwin — reformator religijny, współtwórca Kościoła ewangelicko-reformowanego. Jego nazwisko do dziś oznacza jedną z wielkich dróg europejskiej reformacji. Kalwinizm nie był tylko sporem o dogmaty. Był także sporem o dyscyplinę wspólnoty, odpowiedzialność jednostki, organizację życia publicznego i miejsce religii w porządku politycznym. Europa XVI wieku przypominała wtedy rozgrzaną drukarską prasę: nowe idee wychodziły spod czcionek szybciej, niż monarchowie i biskupi potrafili je zatrzymywać.
323 lata temu, w 1703 roku, car Piotr I założył Sankt Petersburg. Miasto miało być rosyjskim „oknem na Europę”, ale było też demonstracją władzy absolutnej: wzniesione na bagnach, okupione ogromnym wysiłkiem, zaprojektowane jako polityczny manifest. Petersburg stał się później sceną literatury, rewolucji i carskiego splendoru. To miasto Dostojewskiego i Puszkina, „Białych nocy” i „Zbrodni i kary”, ale też miejsce, w którym kamień, mgła i władza przez stulecia prowadziły ze sobą ponury dialog.
299 lat temu, w 1727 roku, w Warszawie otwarto dla publiczności Ogród Saski. To ważny moment w historii polskiej przestrzeni miejskiej. Ogród, wcześniej związany z królewską rezydencją, stał się miejscem dostępnym dla mieszkańców. W epoce, gdy miasto dopiero uczyło się nowoczesności, publiczny park był czymś więcej niż zielenią. Był zapowiedzią obywatelskiej przestrzeni — tej samej, o którą dziś toczą się lokalne spory w każdym mieście: o drzewa, place, skwery, ławki, fontanny, deptaki i oddech między betonem.
Paganini, Koch i pytanie o granice ludzkiego geniuszu
186 lat temu, w 1840 roku, w Nicei zmarł Niccolo Paganini, włoski skrzypek i kompozytor. W jego legendzie do dziś miesza się muzyka, teatr i niemal romantyczny demonizm. Publiczność słuchała go tak, jak później słuchano największych gwiazd rocka: z zachwytem, niedowierzaniem i podejrzeniem, że zwykły człowiek nie może grać w taki sposób. Paganini był jak Jimi Hendrix skrzypiec, artysta, który nie tylko wykonywał muzykę, lecz przesuwał granice instrumentu.
116 lat temu, w 1910 roku, w Baden-Baden zmarł Robert Koch, niemiecki lekarz, jeden z twórców bakteriologii i nauki o chorobach zakaźnych. Odkrył m.in. prątek gruźlicy, a w 1905 roku otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny. W epoce po pandemii COVID-19 jego dorobek brzmi szczególnie aktualnie. Koch należy do tych uczonych, którzy zmienili sposób, w jaki ludzkość patrzy na niewidzialne zagrożenia. Pokazał, że choroba ma przyczynę, że można ją badać, izolować, rozumieć i zwalczać. To była rewolucja cicha, laboratoryjna, ale jej skutki odczuły miliony.
Jan Kucharzewski i Polska, która próbowała wyjść z cienia imperiów
150 lat temu, w 1876 roku, w Wysokiem Mazowieckiem urodził się Jan Kucharzewski — polityk, historyk i publicysta, premier rządu Rady Regencyjnej w latach 1917–1918. To postać z czasu, gdy Polska jeszcze formalnie nie wróciła na mapę, ale już wykuwała zręby własnej państwowości. Rada Regencyjna była tworem epoki wojennej, uwikłanym w kalkulacje państw centralnych, ale jednocześnie stała się jednym z pomostów prowadzących do listopada 1918 roku.
Kucharzewski przypomina, że polska niepodległość nie spadła z nieba jak gotowy sztandar. Była rezultatem pracy polityków, żołnierzy, urzędników, społeczników, dyplomatów i ludzi pióra. Czasem heroicznej, czasem kompromisowej, czasem niejednoznacznej. Historia rzadko pisze się czystym atramentem.
Hrubieszów 1946. Gorzka noc powojnia
80 lat temu, w nocy z 27 na 28 maja 1946 roku, doszło do wspólnego ataku polskich i ukraińskich partyzantów na posterunek milicji i siedzibę NKWD w Hrubieszowie. W akcji uczestniczyli żołnierze UPA oraz Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. To jeden z najbardziej nieoczywistych epizodów powojennej historii: ludzie, którzy często stali po przeciwnych stronach tragicznego konfliktu polsko-ukraińskiego, na moment znaleźli wspólnego przeciwnika w sowieckim aparacie represji.
Wysłany przeciw atakującym zwiad z miejscowych koszar prowadził porucznik Wojciech Jaruzelski, późniejszy generał i przywódca PRL. Ta historia pokazuje, jak powojenna Polska była krajem nie tyle wyzwolonym, ile rozdartym: między partyzantką a nową władzą, między pamięcią okupacji niemieckiej a presją sowiecką, między lokalnym dramatem a wielką geopolityką. To nie jest rozdział do prostych ocen. To rozdział do uważnego czytania.
Wajda w Cannes. Kino jako sumienie epoki
45 lat temu, w 1981 roku, film „Człowiek z żelaza” Andrzeja Wajdy zdobył Złotą Palmę na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes. Był to triumf artystyczny, ale też polityczny. Film Wajdy stał się jednym z najważniejszych obrazów czasu „Solidarności” — opowieścią o robotnikach, mediach, kłamstwie władzy i prawdzie, która próbuje przebić się przez beton systemu.
„Człowiek z żelaza” nie był tylko kontynuacją „Człowieka z marmuru”. Był zapisem momentu, w którym polskie kino stanęło bardzo blisko historii dziejącej się za oknem. Wajda potrafił wtedy uchwycić napięcie epoki: nadzieję, strach, euforię i cień nadchodzącego stanu wojennego. Jak u najlepszych reżyserów, kamera nie była ozdobą. Była świadkiem.
27 maja 1990. Demokracja schodzi z pomnika i idzie do gminy
36 lat temu odbyły się pierwsze w pełni wolne wybory samorządowe w powojennej Polsce. To rocznica, którą warto przypominać nie tylko podczas akademii. Samorząd jest najbliższym obywatelowi poziomem państwa. To tutaj polityka staje się namacalna: w cenie śmieci, planie zagospodarowania, remoncie ulicy, jakości komunikacji, działaniu przedszkola, biblioteki i domu kultury.
Dla Tomaszowa Mazowieckiego, Inowłodza, Ujazdu, Rzeczycy, Budziszewic, Rokicin, Lubochni, Będkowa, Czerniewic i Żelechlinka ta rocznica ma bardzo praktyczny sens. Bez samorządu lokalność byłaby tylko adresem. Dzięki samorządowi staje się wspólnotą decyzji — nie zawsze idealną, często sporną, czasem zmęczoną, ale własną.
Warto przy tej okazji przypomnieć, że ustawa o samorządzie gminnym należy do fundamentów III RP. To ona przywróciła gminie osobowość prawną, majątek, zadania publiczne i odpowiedzialność za lokalne sprawy. Demokracja nie zaczyna się od wielkich haseł. Zaczyna się od pytania, czy mieszkańcy mają wpływ na miejsce, w którym żyją.
Małgorzata Dydek. Wielkość nie tylko w centymetrach
15 lat temu, w 2011 roku, w Brisbane zmarła Małgorzata Dydek, jedna z najlepszych polskich koszykarek w historii. Miała 218 cm wzrostu, ale sprowadzanie jej kariery do warunków fizycznych byłoby krzywdzące. Była symbolem polskiej koszykówki kobiecej, zawodniczką rozpoznawalną na świecie, grającą w WNBA i reprezentacji Polski.
Jej historia ma w sobie coś z klasycznego sportowego dramatu: talent, dyscyplinę, międzynarodową karierę i zbyt wczesne odejście. W lokalnym wymiarze warto ją wspominać także dlatego, że sportowe wzorce potrzebują nazwisk, twarzy i opowieści. Bez nich zostają tylko wyniki.
Muzyczne kalendarium: od Buddy’ego Holly’ego do Sex Pistols
27 maja mocno gra także w historii muzyki. W 1943 roku urodziła się Cilla Black, jedna z ikon brytyjskiej sceny lat 60., protegowana Briana Epsteina, menadżera Beatlesów. Jej „Anyone Who Had A Heart” było jednym z tych nagrań, w których pop miał jeszcze elegancję teatralnej kurtyny.
W 1956 roku urodził się Neil Finn, lider Crowded House, autor utworów, które nie starzeją się tak łatwo, bo mają w sobie melancholię dobrej rozmowy po zmroku. „Don’t Dream It’s Over” do dziś brzmi jak piosenka dla ludzi, którzy próbują nie zgubić nadziei w świecie pełnym hałasu.
W 1957 roku Buddy Holly z The Crickets wydał singiel „That’ll Be The Day”, inspirowany westernem „Poszukiwacze” z Johnem Wayne’em. To jeden z tych momentów, gdy kino przypadkiem podaje rękę rock’n’rollowi, a jedno zdanie z filmu zamienia się w refren pokolenia.
Tego samego dnia urodziła się Siouxsie Sioux, późniejsza wokalistka Siouxsie and The Banshees — postać, bez której trudno opowiadać historię post-punku, gotyckiego rocka i całej ciemniejszej, bardziej teatralnej strony brytyjskiej muzyki.
W 1963 roku ukazał się album „The Freewheelin’ Bob Dylan”. To płyta, która uczyniła z Dylana głos młodego, kontestującego pokolenia. W muzyce popularnej rzadko zdarza się taki moment: gitara, harmonijka i słowa nagle zaczynają ważyć więcej niż wielka orkiestra.
W 1977 roku Sex Pistols wydali „God Save The Queen”. Utwór zakazywany w mediach, odrzucany przez część sklepów i traktowany jak policzek wymierzony brytyjskiej monarchii, stał się jednym z manifestów punkowej rebelii. Jeśli Dylan mówił głosem poety na barykadzie, Sex Pistols krzyczeli jak wybita szyba.
Potem były kolejne muzyczne znaki czasu: The Smiths i ich „Hand In Glove”, Morcheeba ze Skye Edwards, OutKast z André 3000, popkulturowa eksplozja „Lady Marmalade” z filmu „Moulin Rouge” i wreszcie symboliczna decyzja sieci Woolworths o wycofywaniu płyt CD. Tak kończyła się epoka srebrnych krążków, a zaczynał świat plików, streamingu i muzyki bez pudełka.
Dziś w kraju: Sejm, prawa uczniów, związki nieformalne i frankowicze
Dzisiejsze posiedzenie Sejmu zapowiada się jako polityczna partytura grana na kilku bardzo różnych instrumentach. Posłowie mają zajmować się m.in. projektem ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu. Rządowy projekt przewiduje, że dwie pełnoletnie osoby, także tej samej płci, mogłyby zawrzeć u notariusza umowę rejestrowaną następnie w USC. Rozwiązania mają obejmować m.in. sprawy majątkowe, prawo do informacji medycznej, alimentację, korzystanie ze wspólnego mieszkania, ubezpieczenia, rentę rodzinną czy prawo do pochówku; projekt nie przewiduje wspólnej adopcji dzieci ani przysposobienia dziecka drugiej strony.
W porządku prac są także zmiany w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii, w tym zwiększenie dostępności leczenia substytucyjnego dla osób uzależnionych od opioidów. To temat mniej medialny niż polityczne spory światopoglądowe, ale bardzo ważny społecznie. Państwo, które chce realnie ograniczać skutki uzależnień, musi wybierać między moralizowaniem a terapią. Skuteczne prawo powinno stać po stronie leczenia, bezpieczeństwa i ograniczania szkód.
Sejm ma debatować również nad projektem dotyczącym spraw kredytów frankowych. Według wcześniejszych zapowiedzi rządu regulacje mają przyspieszyć rozpatrywanie tych spraw i zmniejszyć obciążenie sądów. Jednym z założeń jest wstrzymanie obowiązku spłacania rat z mocy prawa po doręczeniu bankowi pozwu — do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. To temat o ogromnym znaczeniu dla tysięcy rodzin, ale też dla systemu sądownictwa, który od lat dźwiga ciężar sporów frankowych.
Posłowie mają kontynuować prace nad nowelizacją Prawa oświatowego i ustawy o systemie oświaty. Projekt przewiduje m.in. ustawowy katalog praw i obowiązków uczniów, prawo do kształtowania własnego wyglądu oraz system rzeczników praw uczniowskich z Krajowym Rzecznikiem Praw Uczniowskich i rzecznikami wojewódzkimi. To może być jedna z ciekawszych debat o polskiej szkole: czy szkoła ma być instytucją dyscypliny, czy wspólnotą praw i odpowiedzialności?
Do porządku wraca także sprawa zakazu trzymania psów na łańcuchach. Projekty nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt pokazują, że wrażliwość społeczna przesuwa się coraz mocniej w stronę ochrony dobrostanu zwierząt. W praktyce lokalnej — także w mniejszych miejscowościach i na terenach wiejskich — będzie to temat nie tylko prawny, ale również kulturowy.
Trójmorze, sąd w Katowicach i edukacja zdrowotna
W Lublinie rozpoczyna się VI Samorządowy Kongres Trójmorza, poświęcony współpracy Europy Środkowej i Wschodniej, relacjom polsko-ukraińskim, bezpieczeństwu, gospodarce, zdrowiu i nowym technologiom. Inicjatywa Trójmorza obejmuje dziś 13 państw regionu między Bałtykiem, Adriatykiem i Morzem Czarnym. W czasach wojny Rosji przeciw Ukrainie geografia znów stała się polityką, a infrastruktura, energetyka i bezpieczeństwo nie są już technicznym dodatkiem do dyplomacji, lecz jej kręgosłupem.
Sąd Apelacyjny w Katowicach ma ogłosić wyrok w procesie Mateusza H., skazanego w pierwszej instancji na dożywocie za zabójstwo i zgwałcenie 18-letniej Wiktorii z Bytomia. Sprawa jest jedną z tych, które wstrząsają opinią publiczną, bo dotykają fundamentalnego pytania o bezpieczeństwo, karę, możliwość izolacji sprawcy i granice sprawiedliwości. Prokuratura domaga się także środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia skazanego w zakładzie psychiatrycznym.
W Warszawie Konferencja Episkopatu Polski ma przedstawić stanowisko dotyczące propozycji podstawy programowej przedmiotu „Edukacja zdrowotna”. To kolejny punkt sporu o szkołę, wychowanie, rolę państwa, rodziny i Kościoła w edukacji młodych ludzi.
Dziś za granicą: Polska i Wielka Brytania podpiszą traktat bezpieczeństwa
Premier Donald Tusk składa dziś wizytę w Wielkiej Brytanii, gdzie wraz z premierem Keirem Starmerem ma podpisać Traktat o Partnerstwie w Zakresie Bezpieczeństwa i Obronności. Porozumienie ma obejmować m.in. współpracę wojskową, wspólne ćwiczenia, wymianę informacji, cyberbezpieczeństwo oraz kwestie bezpieczeństwa zdrowotnego. Według informacji podawanych przed wizytą, podpisanie traktatu zaplanowano w The Battle of Britain Bunker — miejscu symbolicznym także dla polskiej pamięci o lotnikach walczących w Bitwie o Anglię.
To istotny element szerszej układanki bezpieczeństwa. Polska rok wcześniej podpisała podobny traktat z Francją w Nancy, obejmujący m.in. współpracę obronną i klauzulę wsparcia militarnego. Widać więc wyraźnie, że Warszawa próbuje budować sieć dwustronnych gwarancji i partnerstw obok struktur NATO i Unii Europejskiej.
W Kanadzie wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz uczestniczy w targach obronnych CANSEC w Ottawie. Polska jest w tym roku krajem szczególnie eksponowanym, co ma znaczenie nie tylko polityczne, ale też przemysłowe. Obrona coraz bardziej przypomina dziś połączenie klasycznego wojska, technologii kosmicznych, sztucznej inteligencji, cyberbezpieczeństwa i przemysłu ciężkiego.
Na Cyprze rozpoczyna się nieformalne spotkanie ministrów spraw zagranicznych UE w formule Gymnich, z udziałem szefowej unijnej dyplomacji Kai Kallas. Tematami mają być rosyjska agresja na Ukrainę, Bliski Wschód i europejska strategia bezpieczeństwa.
Prezydent Karol Nawrocki wraz z małżonką rozpoczyna oficjalną wizytę w Szwajcarii. W planie są rozmowy o gospodarce, nauce, bezpieczeństwie Europy i polityce europejskiej. Papież Leon XIV przyjmie natomiast premiera Hiszpanii Pedro Sancheza — na krótko przed planowaną papieską wizytą w Hiszpanii.
Puenta dnia
27 maja to data rozpięta między wielką polityką i lokalną wspólnotą. Kalwin przypomina o sile idei. Piotr I — o ambicji władzy, która potrafi budować miasta na bagnach. Ogród Saski — o tym, że miasto potrzebuje przestrzeni dla ludzi. Paganini i Dylan — że sztuka czasem mówi więcej niż manifesty. Wajda — że kino może stać się sumieniem narodu. A wybory samorządowe z 1990 roku przypominają rzecz najprostszą i najważniejszą: wolność nie mieszka wyłącznie w konstytucjach. Mieszka także w gminie, w radzie miasta, w lokalnej gazecie, w pytaniu mieszkańca zadanym władzy.
I dlatego warto dziś spojrzeć na Tomaszów Mazowiecki nie tylko jak na punkt na mapie, ale jak na część tej samej historii. Historii, która codziennie sprawdza, czy wspólnota umie sama o sobie decydować.


























































Komentarze