Ta sprawa nie jest zwykłą kroniką sądową, którą można odłożyć na półkę między notatką o kolizji a komunikatem o kolejnej policyjnej akcji „Trzeźwość”. Tu chodzi o coś więcej. O standard życia publicznego. O elementarne poczucie odpowiedzialności. O pytanie, czy osoba pełniąca mandat radnego — a więc ktoś, kto współdecyduje o sprawach mieszkańców, o bezpieczeństwie, o budżecie, o instytucjach publicznych — może liczyć na społeczne zapomnienie wtedy, gdy sama staje się bohaterem sprawy dotyczącej jednego z najgroźniejszych zachowań na drodze.
Według wcześniejszych ustaleń i informacji publikowanych na łamach NaszTomaszow.pl, Leon K., radny Rady Powiatu Tomaszowskiego, miał prowadzić samochód w stanie nietrzeźwości. W sprawie pojawiała się informacja o ponad promilu alkoholu w organizmie, a nieoficjalnie nawet o około 1,6 promila. Sąd pierwszej instancji warunkowo umorzył postępowanie.
Teraz wiadomo, że sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim i została nadspodziewanie błyskawicznie zakończona. W odpowiedzi udzielonej naszej redakcji rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim Agnieszka Leżańska poinformowała:
„Sprawa jest już zakończona, wyrok został wydany w dniu 23 czerwca 2026 roku, sygn. akt IV Ka 380/26. Oczywiście może Pan zapoznać się z aktami, po uprzednim złożeniu stosownego wniosku w tym zakresie do P. Prezes Sądu Okręgowego w Piotrkowie Tryb.”
Nieoficjalnie wiemy, że Sąd utrzymał wyrok pierwszej instancji. Redakcja taki wniosek więc składa. Dopiero po analizie akt będzie można odpowiedzialnie napisać, jakie argumenty podnosiły strony, jak oceniono stopień winy i społecznej szkodliwości czynu, czy sąd odnosił się do funkcji publicznej pełnionej przez radnego oraz jakie dokładnie rozstrzygnięcie zapadło w drugiej instancji.
Nie „błąd”. Zagrożenie
Prowadzenie pojazdu po alkoholu nie jest prywatną słabością, chwilą nieuwagi ani nieszczęśliwym epizodem z życia człowieka, który „miał pecha”. To zachowanie, które może zamienić zwykłą ulicę w miejsce tragedii.
Kodeks karny w art. 178a § 1 jasno wskazuje, że kto znajdując się w stanie nietrzeźwości albo pod wpływem środka odurzającego prowadzi pojazd mechaniczny w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, podlega odpowiedzialności karnej. To nie jest przepis ozdobny. To nie jest paragraf do straszenia na szkolnych pogadankach. To granica ustawiona tam, gdzie zaczyna się realne ryzyko śmierci drugiego człowieka.
Warunkowe umorzenie postępowania, przewidziane w art. 66 kodeksu karnego, jest instytucją prawa karnego. Sąd może po nią sięgnąć, gdy uzna między innymi, że wina i społeczna szkodliwość czynu nie są znaczne, okoliczności nie budzą wątpliwości, a postawa sprawcy i jego dotychczasowy sposób życia pozwalają przypuszczać, że będzie przestrzegał porządku prawnego. Tyle teoria.
Ale w praktyce, szczególnie w sprawach dotyczących alkoholu za kierownicą, takie decyzje zawsze wywołują pytania. Zwłaszcza wtedy, gdy chodzi o osobę publiczną.
Bo radny nie jest tylko prywatnym kierowcą. Radny składa ślubowanie. Radny reprezentuje mieszkańców. Radny ma wpływ na decyzje dotyczące powiatu, jednostek publicznych, szkół, dróg, bezpieczeństwa. Jeśli osoba publiczna prowadzi po alkoholu, sprawa nie kończy się przy alkomacie. Ona przenosi się wprost do debaty o zaufaniu.
Mostowa pamięta
W Tomaszowie Mazowieckim nie trzeba nikomu tłumaczyć, czym może skończyć się alkohol za kierownicą. Miasto ma w pamięci tragedię na ulicy Mostowej.
22 sierpnia 2024 roku dwie kobiety, siostry, prowadzące rowery, zostały śmiertelnie potrącone na oznakowanym przejściu dla pieszych. Zginęły w miejscu, w którym człowiek powinien być chroniony przez prawo, znaki, zdrowy rozsądek kierowców i zwykłą ludzką przyzwoitość. Sąd prawomocnie utrzymał wobec sprawcy karę 16 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności oraz dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.
Tamta sprawa miała znacznie tragiczniejszy finał. Były ofiary śmiertelne. Był dramat rodzin. Była ulica, która na długo przestała być tylko fragmentem miejskiej mapy.
Ale właśnie dlatego sprawa radnego Leona K. bulwersuje. Bo każda tragedia drogowa zaczyna się wcześniej. Od decyzji. Od kluczyków w ręku. Od przekonania, że „jakoś dojadę”. Od tej jednej chwili, w której człowiek po alkoholu uznaje, że może prowadzić samochód.
Na Mostowej ta decyzja skończyła się śmiercią dwóch kobiet. W innych przypadkach może skończyć się kontrolą policji, sprawą sądową i wstydem. Różnica często zależy od sekund, metrów, przypadku. Nie od moralnej jakości czynu.
Osoba publiczna pod lupą
W lokalnej polityce łatwo mówi się o odpowiedzialności, transparentności i służbie mieszkańcom. Trudniej przyjąć, że te słowa mają znaczenie także wtedy, gdy światła kamer gasną, sesja rady się kończy, a człowiek wsiada do samochodu.
Mandat radnego nie daje przywileju. Nie jest parasolem. Nie jest przepustką do łagodniejszego traktowania. Wręcz przeciwnie — powinien oznaczać podwyższony standard. Nie dlatego, że radny ma być święty jak postać z witraża. Dlatego, że sam uczestniczy w stanowieniu lokalnych reguł życia publicznego.
Jeżeli od mieszkańców oczekuje się odpowiedzialności, trzeźwości za kierownicą, przestrzegania prawa i szacunku do bezpieczeństwa innych, to od osób publicznych należy oczekiwać tego co najmniej w takim samym stopniu.
Sprawa Leona K. pokazuje też coś jeszcze. Pokazuje, jak ważne jest jawne działanie instytucji publicznych. Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, jak sądy oceniają takie zachowania, jakie argumenty uznają za istotne, jakie środki stosują i czy status społeczny lub publiczny sprawcy był w jakikolwiek sposób brany pod uwagę.
Nie chodzi o lincz. Nie chodzi o polityczne polowanie. Chodzi o zaufanie do państwa i samorządu.
Redakcja występuje o akta
Dlatego redakcja NaszTomaszow.pl występuje do Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim z wnioskiem o udostępnienie akt postępowania w sprawie IV Ka 380/26.
Po zapoznaniu się z dokumentami wrócimy do tematu. Będziemy chcieli ustalić między innymi, jakie dokładnie rozstrzygnięcie zapadło 23 czerwca 2026 roku, jakie stanowisko zajmowała prokuratura, jakie argumenty podnosiła obrona, czy sąd odnosił się do funkcji publicznej pełnionej przez Leona K. oraz jakie konsekwencje prawne i społeczne wynikają z prawomocnego zakończenia sprawy.
Bo Tomaszów ma prawo wiedzieć.




Napisz komentarz
Komentarze