Naukowcy z University of Glasgow przeanalizowali dane ponad 91 tysięcy uczestników projektu UK Biobank. Wyniki opublikowano w czasopiśmie „PLOS Medicine”. Wnioski są proste, choć niewygodne dla współczesnego stylu życia: każda dodatkowa godzina długiego, nieprzerwanego siedzenia w ciągu dnia wiązała się ze wzrostem ryzyka zgonu z powodu nowotworu o około 9 procent.
To nie jest jeszcze wyrok na wszystkich pracujących przy komputerze. To raczej ostrzeżenie. Takie samo, jak czerwone światło na skrzyżowaniu: można je zignorować, ale organizm prędzej czy później wystawi mandat.
Najważniejsze jest słowo: „nieprzerwane”
Badacze zwracają uwagę, że problemem nie jest wyłącznie łączna liczba godzin spędzonych w pozycji siedzącej lub leżącej w czasie czuwania. Kluczowe okazało się to, czy siedzenie trwa długo i bez przerw.
Wzrost ryzyka dotyczył m.in. ogólnej zapadalności na nowotwory, nowotworów związanych z otyłością oraz chorób nowotworowych powiązanych z cukrzycą typu 2. Wśród wymienianych są m.in. nowotwory przełyku, wątroby, nerki, trzustki, jelita grubego, piersi, jajnika i tarczycy.
Nie trzeba od razu biec maratonu. Według analizy zastąpienie jednej godziny długiego siedzenia lekką aktywnością fizyczną wiązało się z około 12-procentowym obniżeniem ryzyka zgonu z powodu nowotworu. Chodzi o zwykły ruch: przejście się po pokoju, wejście po schodach, krótki spacer, prace domowe, oderwanie się od biurka.
Biuro, samochód, fotel. Codzienność, która nas unieruchamia
To ważna wiadomość dla wszystkich, którzy większość dnia spędzają przy komputerze, w urzędzie, w redakcji, za ladą, za kierownicą albo przy kasie. Nowoczesne życie często wygląda jak film kręcony z jednego ujęcia: krzesło, ekran, telefon, samochód, kanapa.
Problem w tym, że ciało nie zostało stworzone do takiego scenariusza. Krótkie przerwy w siedzeniu mogą poprawiać reakcje metaboliczne organizmu. Naukowcy wskazują, że przerywanie długiego siedzenia aktywnością działa korzystniej niż pozostawanie bez ruchu przez wiele kolejnych godzin.
W praktyce oznacza to jedną prostą zasadę: wstań, zanim organizm sam zacznie się buntować.
To nie dowód winy, ale mocny sygnał ostrzegawczy
Autorzy badania zachowują ostrożność. Analiza objęła jedną kohortę ochotników z UK Biobank. Uczestnicy tego projektu bywają zdrowsi i bardziej aktywni niż przeciętna populacja, co może wpływać na wyniki. Badanie nie dowodzi też bezpośrednio, że samo siedzenie powoduje raka.
Ale lekceważenie takich danych byłoby błędem. Tym bardziej że wcześniejsze badania już wiązały siedzący tryb życia z gorszymi wynikami zdrowotnymi, chorobami metabolicznymi i problemami sercowo-naczyniowymi.
Najnowsza analiza dodaje do tego istotny szczegół: nie tylko liczba godzin ma znaczenie, lecz także sposób, w jaki te godziny się kumulują.
Najprostsza profilaktyka? Przerwa
Najbardziej praktyczny wniosek nie wymaga karnetu na siłownię ani rewolucji w życiu. Wystarczy zacząć od małych zmian.
Po trzydziestu minutach siedzenia warto wstać. Przejść się. Rozprostować nogi. Zrobić kilka kroków. Podejść do okna. Wyjść po wodę. Zamiast kolejnego telefonu z pokoju do pokoju — przejść osobiście.
To może brzmieć banalnie, ale w profilaktyce zdrowotnej wiele najważniejszych rzeczy brzmi banalnie: mniej cukru, więcej snu, więcej ruchu, mniej papierosów, mniej alkoholu. Teraz do tej listy można dopisać jeszcze jedno zdanie: nie siedź bez przerwy.
Bo czasem między zdrowiem a chorobą nie stoi wielka decyzja. Czasem stoi zwykłe krzesło.
Mogę też przygotować krótszą, bardziej klikalną wersję pod portal albo osobną zapowiedź na Facebooka.



Napisz komentarz
Komentarze