Z pisma podpisanego przez dyrektor Wydziału Prawnego, Nadzoru i Kontroli Justynę Szymańską-Chłądzińską wynika, że organ nadzoru został poinformowany o możliwym naruszeniu art. 25b ust. 1 ustawy o samorządzie powiatowym. Przepis ten wprost zakazuje radnym prowadzenia działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia powiatu, a także zarządzania taką działalnością lub występowania w niej jako pełnomocnik.
Według ustaleń przedstawionych w piśmie, Paulina Socha została zatrudniona w lutym 2025 roku w Tomaszowskim Centrum Zdrowia sp. z o.o. z siedzibą w Tomaszowie Mazowieckim. W spółce tej powierzono jej obowiązki o charakterze kierowniczym – w tym funkcję dyrektora do spraw finansowych, głównej księgowej, a także zadania kadrowe wykonywane na podstawie udzielonego pełnomocnictwa.
Kluczowy dla sprawy jest jednak szerszy kontekst działalności tej spółki. Jak wskazuje wojewoda, Tomaszowskie Centrum Zdrowia korzysta z majątku należącego do Powiatu Tomaszowskiego. Chodzi m.in. o nieruchomości oddane w dzierżawę i użyczenie – objęte konkretnymi księgami wieczystymi – a także o ruchomości, w tym ambulansy typu „B” wraz z wyposażeniem, aparaturę medyczną, sprzęt RTG czy mammograf. W piśmie wymieniono również realizację inwestycji publicznej polegającej na termomodernizacji budynku Zakładu Pielęgnacyjno-Opiekuńczego przy ul. Niskiej 14, której wartość przekroczyła 3,4 mln zł, z czego ponad 620 tys. zł pochodziło bezpośrednio z budżetu powiatu.
To właśnie zestawienie funkcji radnej i zakresu działalności spółki korzystającej z mienia publicznego stało się podstawą do wszczęcia postępowania. Wojewoda wskazuje wprost, że zakres obowiązków wykonywanych przez radną może prowadzić do wniosku, iż zarządza ona działalnością gospodarczą prowadzoną z wykorzystaniem majątku powiatu lub działa w niej jako pełnomocnik.
W związku z tym organ nadzoru zwrócił się do Rady Powiatu o szczegółowe wyjaśnienia oraz przekazanie obszernej dokumentacji. Zażądano między innymi kopii wszystkich umów o pracę zawartych przez radną z Tomaszowskim Centrum Zdrowia w okresie sprawowania mandatu, regulaminu organizacyjnego spółki obowiązującego w czasie jej zatrudnienia, a także pełnego zestawu pełnomocnictw udzielonych jej przez prezesa zarządu lub inne osoby reprezentujące podmiot. Urząd wojewódzki oczekuje również dokumentów określających zakres obowiązków radnej na zajmowanym stanowisku.
Szczególne znaczenie mają dokumenty dotyczące korzystania przez spółkę z majątku powiatu. Wojewoda zażądał potwierdzeń dotyczących nieruchomości i ruchomości, w tym umów dzierżawy, najmu lub użyczenia, obejmujących mienie wskazane w piśmie. To właśnie te materiały mogą przesądzić o tym, czy doszło do naruszenia ustawowego zakazu.
Termin na udzielenie odpowiedzi wynosi 21 dni od doręczenia pisma, a całość korespondencji ma zostać przekazana drogą elektroniczną na wskazany adres e-Doręczeń.
Znaczenie zgromadzonych dokumentów będzie kluczowe dla dalszego biegu sprawy. To na ich podstawie organ nadzoru oceni, czy doszło do naruszenia prawa, które mogłoby skutkować nawet wygaśnięciem mandatu radnej. Jednocześnie pojawiają się pytania o transparentność i rzetelność postępowania wyjaśniającego, prowadzonego przy udziale organów powiatu.
W tym kontekście coraz częściej podnoszony jest argument, że zmiana układu politycznego w powiecie mogłaby sprzyjać większej przejrzystości i bezstronności w wyjaśnianiu podobnych spraw. Niezależność od lokalnych powiązań personalnych i politycznych bywa bowiem kluczowa tam, gdzie w grę wchodzi potencjalny konflikt interesów.
Sprawa Pauliny Sochy nie jest przy tym odosobniona. W ostatnich latach w powiecie tomaszowskim, zarządzanym przez Mariusza Węgrzynowskiego, wielokrotnie pojawiały się przypadki łączenia mandatu radnego z zatrudnieniem w spółkach komunalnych lub podmiotach zależnych od samorządu. Choć formalnie często balansują one na granicy dopuszczalności prawnej, budzą poważne wątpliwości natury etycznej i systemowej.
Mechanizm jest zazwyczaj podobny – osoby pełniące funkcje publiczne trafiają do struktur organizacyjnych podmiotów korzystających z majątku samorządu, co w praktyce ogranicza ich niezależność i zdolność do sprawowania realnej kontroli. W takich sytuacjach trudno mówić o pełnej bezstronności, a jeszcze trudniej o zaufaniu społecznym do instytucji publicznych.
Postępowanie prowadzone przez wojewodę łódzkiego może stać się jednym z ważniejszych testów skuteczności przepisów antykorupcyjnych w samorządzie. Od jego wyniku zależeć będzie nie tylko los jednej radnej, ale także sygnał, jaki zostanie wysłany do innych jednostek samorządu terytorialnego w podobnych sytuacjach.


























































Napisz komentarz
Komentarze