Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 31 lipca 2026 05:40
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Marian Gadaj: "Jak się gra tu w piłkę, to może da się żyć"

To był jeden z tych meczów, który zakończył się pokonaniem drużyny niemieckiej. Niestety Polacy - ze względu na miejsce, w którym się znajdowali - tym razem nie mogli się cieszyć z wygranej.

Imre Kertész miał 14 lat, gdy przekraczał wysoką bramę, zwieńczoną napisem "Arbeit macht frei" ("Praca czyni wolnym"). W ciągu roku miał ją minąć raz jeszcze - tylko po to, aby przenieść się z Auschwitz do Buchenwaldu. Obóz wywierał stopniowo coraz większy wpływ na jego percepcję. Po dłuższym pobycie w otoczonym drutem miejscu, tak wspominał współwięźniów i strażników: "Wszyscy jakoś wypięknieli, przynajmniej w moich oczach. Dopiero potem [...] zrozumiałem, że to my musieliśmy się zmienić".

 

Pochodzący z ubogiej żydowskiej rodziny z Budapesztu Kertész, próbował jakoś odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Tym, co od razu wzbudziło jego zainteresowanie, było starannie przygotowane boisko do gry w piłkę nożną. "To, co zobaczyłem w trakcie tej krótkiej drogi, całkowicie zyskało moją aprobatę. Zwłaszcza bardzo mnie ucieszyło boisko do piłki nożnej, na wielkiej łące zaraz po prawej ręce od szosy. [...] Zaraz też powiedzieliśmy sobie z chłopakami: pogramy tu sobie po pracy" - pisał w swojej autobiografii.



Podobne wrażenia towarzyszyły osadzonemu w Gross-Rosen Marianowi Gadajowi, piłkarzowi grającemu przed wojną w klubie Lechia Tomaszów Mazowiecki. "Jak się gra tu w piłkę, to może da się żyć" - pomyślał, gdy zobaczył po raz pierwszy białe bramki. Takich jak Gadaj i Kertész było znacznie więcej - boiska piłkarskie budowano bowiem w prawie każdym niemieckim obozie koncentracyjnym.
 

Mecze w cieniu krematoryjnego komina


W bliskim otoczeniu Auschwitz Niemcy chętnie wznosili obiekty rozrywkowe, co - w zestawieniu z sąsiedztwem masowej zbrodni - tworzyło iście makabryczny kontrast. Zaledwie 30 km od golgoty europejskich Żydów oraz pozostałych "wrogów" III Rzeszy, esesmani odpoczywali po "pracy" w malowniczym ośrodku Solahütte (polecamy artykuł: Solahütte - ośrodek wypoczynkowy, w którym bawiła się załoga Auschwitz). Oświęcimskie boisko sportowe było jednak znacznie bliżej ludzkiej tragedii. Zbudowano je bowiem na terenie obozu szpitalnego Blif, tuż obok rampy wykładowczej i... krematorium.
 

W budowie tego obiektu brał udział polski pisarz Tadeusz Borowski, który pełnił funkcję pomocnika w obozowym szpitalu. W opowiadaniu "Ludzie, którzy szli" wspominał: "Kiedy podlewane kwiatki podrosły, skończyliśmy boisko. Teraz kwiatki rosły same, chorzy sami leżeli w łóżkach, a myśmy grali w nożną. Co dzień po rozdaniu wieczornych porcji na boisko przychodził kto chciał i kopał piłkę". Borowski opisał również wspomniany wyżej makabryczny kontrast: "Stałem na bramce — tyłem do rampy. Piłka poszła na aut i potoczyła się aż pod druty. Pobiegłem za nią. Podnosząc ją z ziemi, spojrzałem na rampę. Na rampę zajechał właśnie pociąg. Z towarowych wagonów poczęli wysiadać ludzie i szli w kierunku lasku. [...] Wróciłem z piłką i podałem na róg. Między jednym a drugim kornerem za moimi plecami zagazowano trzy tysiące ludzi".

Więźniowie grali między sobą, ale odbywały się również spotkania pomiędzy esesmanami i uprzywilejowaną grupą więźniów z Sonderkommanda. Byli to Żydzi, którzy w zamian za większe racje żywnościowe i lepsze warunki bytowe mieli uczestniczyć w Holokauście. Ich zadania polegały na prowadzeniu innych więźniów do komór gazowych oraz paleniu ciał w krematorium.
 

Zupełnie inną rangę miały rozgrywki piłkarskie w obozie Gross-Rosen. Tamtejsi strażnicy podchodzili do nich zdumiewająco poważnie: tworzyli własne ligi i reprezentacje oraz organizowali turnieje. Zniesiono tu zasadę znaną z Auschwittz: z esesmanami grali już nie tylko Żydzi z komanda specjalnego, ale też drużyny zgrupowane według narodowości. W 1944 r. w obozie działało już kilka lig, zrzeszających około stu zawodników.
 

Każde sportowe wydarzenie miało więc bardzo doniosły charakter - momentami można wręcz było ulec wrażeniu, że odbywa się tu coś w rodzaju obozowego mundialu. Wzdłuż drogi głównej, tzw. Hauptlagerstrasse, ustawiano nawet miejsce dla VIP-ów - lożę honorową dla wysoko postawionych esesmanów. Zasady sportowego fair play i złudne poczucie człowieczeństwa znikały jednak wraz z ostatnim gwizdkiem. Wtedy do schodzących z murawy więźniów znów powracała złowieszcza myśl, że znajdują się właśnie w samym przedsionku piekła.
 

Bramki anioła śmierci


Tryb rozgrywania meczów piłkarskich w Auschwitz opisał dokładnie Miklos Nyiszli, rumuński Żyd węgierskiego pochodzenia, który ze względu na swoje medyczne wykształcenie i dobrą znajomość języka niemieckiego, został obozowym asystentem Josefa Mengele. "Bo i boisko sportowe jest na terenie obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Korzystają jednak z niego tylko więźniowie uprzywilejowani, przeważnie Niemcy. W niedzielę odbywają się tutaj mecze sportowe. W pozostałe dni plac jest pusty" - wspominał.
 

W 1944 r. rozegrano w Oświęcimiu spotkanie, które Nyiszli zrelacjonował w następujący sposób: "Sonderkommando przynosi przepisową futbolówkę. Ustawiają się dwie drużyny: SS kontra Sonderkommando. [...] Kopią piłkę. Na podwórzu rozlega się głośny śmiech. Złożona z esesmanów i ludzi Sonderkommanda publiczność kibicuje i zachęca zawodników do gry, jakbyśmy znajdowali się na jakimś zwyczajnym boisku w małym miasteczku. Ze zdumieniem przyjmuję i to do wiadomości".
 

W dni, w które na boisku nie odbywały się mecze, bramki wykorzystywał doktor Mengele. Wiemy o tym dzięki zeznaniom złożonym podczas procesu Adolfa Eichmanna, przez byłego więźnia obozu Josepha Zelmana Kleinmana. Według jego relacji Mengele kazał ustawiać bod bramką deskę, pod którą mieli przechodzić młodzi chłopcy. "Doktor Mengele kazał pierwszej grupie przejść pod tą deską. Ruszyli oni w jednym szeregu. [...] Od razu zrozumieliśmy, że niżsi chłopcy, którzy byli w stanie pod nią przejść, szli na śmierć" - zeznawał Kleinman.
 

W dalszej części procesu przyznawał: "Każdy z nas zaczął się rozciągać, każdy chciał być wyższy o kolejny centymetr, kolejne pół centymetra. Ja również próbowałem się rozciągnąć, ale szybko zrezygnowałem zrozpaczony, bo widziałem, że nawet chłopcom wyższym ode mnie, nie udało się osiągnąć wymaganej wysokości - ich głowy nie dotknęły deski". Sprytny pomysł pozwolił mu jednak przeżyć selekcję anioła śmierci. Do swoich butów włożył zwinięte szmatki oraz kamienie, przez co przechodząc pod poprzeczką, musiał się schylić.
 

 

Zwycięstwo gorsze od porażki


Wydawać by się mogło, że wygrany przez więźniów mecz zyska aprobatę wszystkich kibiców. Niestety tak nie było. Nieprzewidywalni strażnicy potrafili poczęstować za spektakularną grę papierosami, ale również wymierzali kary.



Wiosną 1944 r. rozegrano w Gross-Rosen mecz pomiędzy drużyną Polen I i Deutsche I. Spotkanie zakończyło się wynikiem 1:0 dla Polaków (po bramce Zdzisława Lewandowskiego). Wieczorem do bloku, w którym odpoczywali polscy piłkarze, wtargnęło kilku strażników. Zaczęli okładać zawodników kijami, po czym przyznali bezceremonialnie, że to "konsekwencja" ich wygranej.


Na jesieni tego samego roku w filii Gross-Rosen w Jeleniej Górze, AL Hirschberg, rozegrano pamiętny mecz pomiędzy niemieckimi żołnierzami i węgierskimi Żydami. Publiczność złożona z więźniów dosłownie oszalała, gdy bramkarz drużyny węgierskiej, Ferencz Moroz, obronił podyktowaną pod koniec spotkania jedenastkę. Mecz zakończył się remisem. Niedługo potem Moroz został śmiertelnie postrzelony przez strażnika, który nadzorował jego pracę przy wyrębie lasu. Niektórzy więźniowie nie mieli jednak wątpliwości, że była to zemsta za tamten turniej.


Jedno z najbardziej dramatycznych wydarzeń piłkarskich miało jednak spotkać ukraińskich jeńców, byłych zawodników klubu Dynamo Kijów, którzy dostali się do niewoli podczas inwazji III Rzeszy na ZSRR. Piłkarze pokonali wszystkie drużyny biorące udział w zorganizowanych rozgrywkach. Większość meczów wygrali bardzo wysokimi wynikami - rumuński garnizon miał z nimi podobno przegrać aż 11:0. Po tym jak w 1942 r. pokonali jednak 5:1 zawodników z drużyny Luftwaffe (5:3 w rewanżu), zostali aresztowani, a część z nich przeniesiono do obozów (m.in. w Babim Jarze). Niektórzy z nich nie dożyli końca wojny. Ponieważ szybko pojawiły się przypuszczenia, że ich śmierć była związana ze sportową kompromitacją Niemców, do kultury popularnej spotkanie to przeszło jako "mecz śmierci".
 

Wiele wskazuje jednak na to, że prawdziwej przyczyny szukać należy w przypuszczeniach gestapo, iż zawodnicy ci byli członkami NKWD. Mit "meczu śmierci" był wykorzystywany przez radzieckich propagandystów, którzy nieustannie poszukiwali nowych bohaterów "Wielkiej Wojny Ojczyźnianej". Legenda piłkarzy, którzy dzielnie broniąc Kijowa przed najeźdźcą, dokonali żywota upokarzając go na boisku, stała się w ZSRR bardzo popularna szczególnie w latach 60.
 

Ukojenie dla duszy


Nie ulega wątpliwości, że powody, dla których Niemcy budowali boiska w obozach, były po części te same, co w przypadku sadzenia kwiatów i malowania ścian baraków: stworzenie pozorów normalności. Mechanizm tego działania dobrze zobrazowano w słynnym filmie "Ucieczka z Sobiboru": w scenie, w której pociąg towarowy wjeżdżał na teren obozu, esesmani puszczali z głośników kojącą muzykę, mającą zmylić czujność nowo przybyłych więźniów. Mecze obozowe miały też spełniać bardziej prozaiczne zadanie: dostarczać rozrywkę strażnikom i oficerom.
 

Badacze tego osobliwego fenomenu, dopatrują się w nim również prób uspokojenia przez esesmanów ich własnych sumień. Bardzo precyzyjnie wyjaśnił to włoski chemik i pisarz pochodzenia żydowskiego Primo Levi, były więzień obozu pracy Auschwitz-Monowitz (Auschwitz III w Monowicach). W swojej powojennej relacji "Pogrążeni i ocaleni" stwierdził, że dzięki wspólnej grze w piłkę, esesmani mogli zmyć z siebie pełnię winy za zbrodnie. Miało to oczywiście podłoże psychologiczne: więźniowie komanda, rywalizując z Niemcami jak równy z równym, podświadomie mieli się do nich upodabniać. "Objęliśmy was uściskiem, zdeprawowali, pociągnęli na dno razem ze sobą. Już jesteście tacy jak my. Wy także, jak my i jak Kain, zabiliście brata. Podejdźcie bliżej, możemy zagrać w piłkę" - opisywał Levi ten koszmarny "rytuał przejścia".



To, co dla esesmanów stanowiło sposób na ucieczkę od poczucia winy, dla więźniów miało być - zdaniem włoskiego filozofa Giorgio Agambena - kolejną z wielu obozowych traum. W książce "Co zostaje z Auschwitz" argumentował, że mecz, który mógł się wydawać "przebłyskiem człowieczeństwa w bezmiarze potworności" był tak naprawdę "przejawem prawdziwego obozowego okrucieństwa". Bo bestialstwa, o których sportowa rywalizacja pozwalała na chwilę zapomnieć, odbywały się przecież w dalszym ciągu. Nie można również zapominać, że naprzeciwko Niemców stawali często ludzie wycieńczeni i niedożywieni, dla których sportowe zmagania wiązały się z ogromnym wysiłkiem fizycznym.



Studiując losy zawodników grających w obozowych ligach, trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem Agambena. Piłka nożna, która łączy dziś miliony ludzi na całym świecie, w tamtych realiach przerodziła się w przymus i nadzieję na przeżycie. Znamienna jest tu historia Leo Goldsteina, Żyda z Polski, który był prowadzony do komory gazowej w Auschwitz. Ocalał, ponieważ przygotowujący się do meczu strażnicy potrzebowali osoby, która mogłaby poprowadzić to spotkanie. Goldstein nie znał się wprawdzie zbyt dobrze na sędziowaniu, ale wiedział, że to jedyna szansa na przetrwanie. Nie mylił się. Po wojnie został profesjonalnym sędzią piłkarskim i wziął nawet udział w mundialu w Chile.



Z reguły osoby, które przeżyły obóz, nie potrafiły jednak patrzeć na piłkę tak jak wcześniej. Tylko nieliczni piłkarze więzieni w Auschwitz, Majdanku czy Gross-Rosen, postanowili wrócić do sportu. Obozy nie tylko złamały im zatem psychikę, ale odebrały też jedną z najwspanialszych wartości: pasję.
 

Adam Gaafar dla Wirtualnej Polski (źródło: wp.pl)


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

25.12.2016 20:35
,,nawet chłopcom wyższym ode mnie, nie udało się osiągnąć wymaganej wysokości - ich głowy nie dotknęły deski". Sprytny pomysł pozwolił mu jednak przeżyć selekcję anioła śmierci. Do swoich butów włożył zwinięte szmatki oraz kamienie, przez co przechodząc pod poprzeczką, musiał się schylić." - przecież to bzdura zniechęcająca do czytania reszty.

Opinie

Połowa wyborców PiS chce Morawieckiego zamiast Kaczyńskiego. Sondaż to sukces, ale droga do władzy w partii wciąż jest daleka

Mateusz Morawiecki ma za sobą połowę elektoratu Prawa i Sprawiedliwości, grupę lojalnych parlamentarzystów, doświadczenie premiera i rozpoznawalność, której może mu zazdrościć większość polityków prawicy. Nie ma jednak tego, co w PiS nadal pozostaje najważniejsze: kontroli nad aparatem partii i politycznego błogosławieństwa Jarosława Kaczyńskiego. Najnowszy sondaż pokazuje, że były premier jest poważnym kandydatem do sukcesji. Nie oznacza jednak, że może dziś po prostu wejść do gabinetu prezesa i przejąć klucze. Data dodania artykułu: 29.07.2026 12:42
Połowa wyborców PiS chce Morawieckiego zamiast Kaczyńskiego. Sondaż to sukces, ale droga do władzy w partii wciąż jest daleka

Nawrocki pozostaje na szczycie, ale polityczne trzęsienie ziemi wywołuje Bosak. Prawica zmienia układ sił

Karol Nawrocki nadal jest politykiem, któremu Polacy ufają najbardziej. Jednak najważniejsza wiadomość z lipcowego rankingu zaufania IBRiS dla Onetu kryje się nie na pierwszym, lecz na czwartym miejscu. Krzysztof Bosak w ciągu miesiąca zyskał aż 10 punktów procentowych. To sygnał, że Konfederacja przestaje być wyłącznie partią protestu i zaczyna budować własne centrum politycznej grawitacji. Data dodania artykułu: 29.07.2026 11:38
Nawrocki pozostaje na szczycie, ale polityczne trzęsienie ziemi wywołuje Bosak. Prawica zmienia układ sił

29 lipca: od narodzin Łodzi po jazz Stańki. Historia, muzyka i polityka jednego dnia

29 lipca prowadzi nas przez sześć stuleci historii: od królewskiego przywileju, który otworzył drogę do rozwoju Łodzi, przez wymarsz Jana III Sobieskiego pod Wiedeń, dramatyczne wezwania poprzedzające Powstanie Warszawskie, aż po śmierć Tomasza Stańki. W muzycznym kalendarzu spotykają się dziś Rush, Elvis Presley, The Beatles, Bob Dylan i The Doors. Tymczasem współczesność dopisuje kolejne rozdziały — w Sejmie, wokół praw obywatelskich i za oceanem, gdzie decyzje amerykańskiego banku centralnego mogą poruszyć światowe rynki. Data dodania artykułu: 29.07.2026 10:48
29 lipca: od narodzin Łodzi po jazz Stańki. Historia, muzyka i polityka jednego dnia

Polacy coraz chłodniej patrzą na Ukrainę. Ten sondaż może zmienić język całej sceny politycznej

Nie jest to jeszcze społeczne odwrócenie się od Ukrainy ani zgoda na zwycięstwo Rosji. Wyniki badania Opinia24 dla „Polityki” pokazują jednak wyraźnie, że dotychczasowa polityka oparta na niemal bezwarunkowym poparciu dla Kijowa przestała odpowiadać nastrojom znacznej części Polaków. Najwięcej politycznie zyskuje dziś prezydent Karol Nawrocki. Najtrudniejsze zadanie stoi przed rządem, który musi jednocześnie bronić strategicznego sojuszu z Ukrainą i nie lekceważyć społecznego gniewu. Data dodania artykułu: 29.07.2026 09:32
Polacy coraz chłodniej patrzą na Ukrainę. Ten sondaż może zmienić język całej sceny politycznej

Przegląd najważniejszych informacji – wtorek, 28 lipca 2026 roku

Polityczne trzęsienie ziemi w PiS, rezygnacja Mateusza Morawieckiego z kierowania europejskimi konserwatystami, kolejny etap sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego, ekshumacje ofiar zbrodni wołyńskiej oraz gwałtowne zaostrzenie napięcia między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Tak wygląda informacyjny bilans wtorku, 28 lipca. Data dodania artykułu: 28.07.2026 21:36
Przegląd najważniejszych informacji – wtorek, 28 lipca 2026 roku

Większość Polaków nie wierzy w kolejną kadencję rządu Tuska. Koalicja ma coraz mniej czasu

Blisko sześciu na dziesięciu Polaków uważa, że obecna koalicja rządząca nie utrzyma władzy po kolejnych wyborach parlamentarnych. Najnowszy sondaż United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski nie przesądza jeszcze wyniku wyborów, ale pokazuje coś dla rządu Donalda Tuska znacznie groźniejszego: utratę społecznej wiary w powodzenie całego politycznego projektu. Data dodania artykułu: 26.07.2026 14:45Liczba komentarzy artykułu: 1
Większość Polaków nie wierzy w kolejną kadencję rządu Tuska. Koalicja ma coraz mniej czasu

22 lipca w kraju i na świecie. Od konstytucji Księstwa Warszawskiego po pamięć o ofiarach Zagłady

Dziś jest środa, 22 lipca, dwieście trzeci dzień 2026 roku. Do końca roku pozostają 162 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.39, a zajdzie o godz. 20.44. Imieniny obchodzą Magdalena, Lena, Milena, Józef, Albin, Teofil, Cyryl, Benon, Marisa oraz Benona. Data dodania artykułu: 22.07.2026 07:49
22 lipca w kraju i na świecie. Od konstytucji Księstwa Warszawskiego po pamięć o ofiarach Zagłady

Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Mateusz Morawiecki zapewnia, że nie zamierza odchodzić z Prawa i Sprawiedliwości. Deklaruje lojalność wobec partii, Jarosława Kaczyńskiego i całego „obozu patriotycznego”. Jednocześnie nie chce rezygnować ze stowarzyszenia „Rozwój Plus”, które kierownictwo PiS najwyraźniej uznało za potencjalne centrum niezależnej działalności politycznej. Data dodania artykułu: 21.07.2026 13:02
Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Polecane

Wybuch gazu i ogromne płomienie na ulicy Zawadzkiej. Pożar został opanowany Tomaszowski Dzień Karmienia Piersią. Miasto zaprasza na piknik rodzinny Powiat tomaszowski dokłada do sześciu linii. Bezpłatne autobusy dowiozą do kolei Kij do selfie – mały gadżet, który ułatwia robienie zdjęć Reklama między półkami działa. Niemal co drugi klient zmienia pod jej wpływem zakupowe plany Zielono-czerwone serce miasta. Lechia Tomaszów zaprezentowała drużynę na sezon 2026/2027 Kortowa epopeja Piotra Kucharskiego. Radny tropił mączkę, miasto zdobyło 1,6 miliona złotych Cztery nowe korty tenisowe przy Arenie Lodowej. Tomaszów otrzymał 1,6 mln zł dofinansowania Desant na Zalewie Sulejowskim. Terytorialsi ćwiczyli działania na wodzie i w trudnym terenie Kinkiet ścienny - praktyczne światło czy tylko dekoracja? Druga odsłona Letniej Sceny Młodych. Galeria Tomaszów znów zabrzmiała muzyką lokalnych talentów Czwartek niemal bezchmurny. Upał do 36 stopni, w piątek możliwe burze
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: ...) Treść komentarza: i kto mu co zrobi????? Źródło komentarza: Cztery badania, blisko 1,7 promila i łagodny wyrok. Co naprawdę wydarzyło się w sprawie radnego Leona Karwata? Autor komentarza: ...) Treść komentarza: jak się zapisać do PO ..oczywiście w razie czego...a może wstąpić do jakiegoś koła Źródło komentarza: Cztery badania, blisko 1,7 promila i łagodny wyrok. Co naprawdę wydarzyło się w sprawie radnego Leona Karwata? Autor komentarza: ...) Treść komentarza: jest Pan prawdziwym OBYWATELEM Źródło komentarza: Cztery badania, blisko 1,7 promila i łagodny wyrok. Co naprawdę wydarzyło się w sprawie radnego Leona Karwata? Autor komentarza: Powinien Treść komentarza: jako znający się dostać stołek w komisji antyalkoholowej. Źródło komentarza: Cztery badania, blisko 1,7 promila i łagodny wyrok. Co naprawdę wydarzyło się w sprawie radnego Leona Karwata? Autor komentarza: Tomaszowianka. Treść komentarza: Wnioski mowi pan, nie ma takiej obcji, bo elektorat to ten sam sort, do tego trudny w nauczaniu. Źródło komentarza: Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa Autor komentarza: Anus Brałn Treść komentarza: Ja, po flaszce na głowę też mam kołatanie serca ... A w ogóle, to bez małpki dla odwagi, nie wsiadam za kierownicę, tyle teraz wariatów jeździ po drogach. Strach się bać. Źródło komentarza: Cztery badania, blisko 1,7 promila i łagodny wyrok. Co naprawdę wydarzyło się w sprawie radnego Leona Karwata?
Reklama
Reklama
Przytulne mieszkanie na Smugowej. 46,5 m², balkon, piwnica i możliwość zakupu miejsca w garażu

Przytulne mieszkanie na Smugowej. 46,5 m², balkon, piwnica i możliwość zakupu miejsca w garażu

Cena: 385000 PLN Na sprzedaż jasne, funkcjonalne mieszkanie w Tomaszowie Mazowieckim, położone przy spokojnej ulicy Smugowej. Lokal znajduje się na trzecim piętrze trzypiętrowego bloku z 2011 roku. To propozycja dla osób, które szukają ciszy, wygody i dobrej komunikacji z miastem, ale nie chcą rezygnować z bliskości sklepów, szkół, przedszkola czy terenów spacerowych.Mieszkanie ma 46,50 m² powierzchni i składa się z dwóch pokoi, oddzielnej kuchni, łazienki z WC oraz przedpokoju. Do lokalu przynależy duża komórka w piwnicy o powierzchni 11,99 m², co jest dużym atutem dla osób potrzebujących dodatkowej przestrzeni do przechowywania. W mieszkaniu znajduje się także balkon, a sam lokal jest dwustronny, dzięki czemu wnętrze jest dobrze doświetlone.Układ pomieszczeń jest praktyczny i wygodny. Pokoje mają powierzchnię 20,98 m² oraz 10,72 m², kuchnia 6,43 m², łazienka 3,90 m², a przedpokój 4,45 m². Na podłogach w pokojach położono deskę barlinecką, natomiast w kuchni, łazience i przedpokoju gres. W korytarzu i łazience zastosowano ogrzewanie podłogowe. Lokal jest w stanie do wprowadzenia i może zostać sprzedany jako w pełni umeblowany oraz wyposażony.Budynek znajduje się na zamkniętym i monitorowanym osiedlu, zaprojektowanym w sposób estetyczny i przyjazny mieszkańcom. Klatka schodowa jest czysta i dobrze utrzymana. Ogrzewanie pochodzi z sieci miejskiej, okna są PCV, a instalacje określono jako dobre. Czynsz administracyjny wynosi około 728 zł i obejmuje m.in. centralne ogrzewanie, śmieci, fundusz remontowy oraz zaliczki na ciepłą i zimną wodę. Opłaty według liczników dotyczą prądu i wody.Dodatkowym atutem jest możliwość zakupu miejsca postojowego w garażu podziemnym za 35 000 zł. To szczególnie ważne w przypadku osób, które cenią wygodę i bezpieczeństwo codziennego parkowania.Lokalizacja przy ul. Smugowej łączy spokój osiedla mieszkaniowego z dostępem do miejskiej infrastruktury. W pobliżu znajdują się markety, szkoły podstawowe, przedszkole, szpital, tereny zielone oraz trasy piesze i rowerowe. To miejsce dobre zarówno dla singla, pary, rodziny z dzieckiem, jak i inwestora szukającego mieszkania pod wynajem długoterminowy.Cena mieszkania wynosi 385 000 zł, czyli 8 279,57 zł/m². Oferta dostępna jest na wyłączność w biurze Nieruchomości Kawaciuk. (nieruchomosci-kawaciuk.pl)

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama