Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 6 sierpnia 2026 17:36
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Fakty nie kłamią? Według TIT, tym gorzej dla faktów?

Mocny tytuł? Jak najbardziej, ale nie da się inaczej, bo redaktor Andrzej Kucharczyk po raz kolejny rozmija się z prawdą w kwestii odwołania Starosty Mariusza Węgrzynowskiego. Co gorsza ma doskonałą tego świadomość. Przekaz, jaki sączy swoim czytelnikom jest identyczny z tym, jaki serwował w czasie spotkania radnych Koalicji Obywatelskiej, poseł Adrian Witczak. Najlepiej skwitował to Kazimierz Mordaka, mówiąc, by nie opowiadał głupot.

Polityczna układanka wokół starosty. Kilka faktów, zanim zaczniemy opowiadać bajki

Zacznijmy od rzeczy podstawowej, bo w lokalnej polityce najczęściej nie gubi się prawdy dlatego, że jej nie widać. Gubi się ją dlatego, że komuś bardzo zależy, aby patrzeć w inną stronę.

Głosowanie nad odwołaniem starosty nie wzięło się znikąd. Było konsekwencją sesji z 29 maja bieżącego roku, podczas której radni nie udzielili staroście wotum zaufania. Przeciwko stali radni PiS, Koalicji Obywatelskiej oraz PSL. To właśnie ten moment uruchomił procedurę polityczną, która — zgodnie z ustawą o samorządzie powiatowym — oznaczała w praktyce wniosek o odwołanie całego Zarządu Powiatu.

Warto więc zapytać nie o to, dlaczego ktoś dzisiaj podnosi głos, ale dlaczego wcześniej zawarta koalicja zaczęła pękać jak cienki lód na Pilicy w marcowym słońcu.

Koalicja zawarta na słowo. A słowo okazało się walutą bez pokrycia

Po wyborach powiatowych powstał układ, który miał dać stabilne rządy. Z jednej strony KWW Marcina Witko, z drugiej środowisko Wszyscy Razem. W teorii miało być porozumienie, podział odpowiedzialności i wspólna praca. W praktyce szybko okazało się, że umowy zawierane „na gębę” w polityce mają wartość tak długo, jak długo komuś opłaca się ich dotrzymywać.

Zgodnie z ustaleniami KWW Marcina Witko miało wziąć na siebie odpowiedzialność za szpital, ochronę zdrowia oraz wydziały techniczne. To nie są dekoracyjne stanowiska do przecinania wstęg i pozowania do zdjęć. Poza oświatą są to jedne z najcięższych obszarów działania powiatu: kosztowne, konfliktogenne, wymagające wiedzy, odporności i codziennej pracy.

Problem pojawił się jednak tam, gdzie zwykle pojawia się prawdziwa polityka: przy wpływie na decyzje, procedury i pieniądze. Starosta Mariusz Węgrzynowski upierał się, aby zamówienia publiczne pozostawały w pionie Elżbiety Łojszczyk. Trudno zrozumieć taką konstrukcję z punktu widzenia elementarnej logiki zarządzania. Skoro inwestycje, sprawy techniczne i duże zadania infrastrukturalne miały znajdować się w jednym obszarze odpowiedzialności, naturalne byłoby połączenie ich z zamówieniami publicznymi. Tak działa pragmatyka. Tak działa odpowiedzialność. Tak działa normalny urząd, w którym liczy się sprawność, a nie polityczna kontrola nad wajchami.

Dlaczego więc postawiono na inne rozwiązanie? Każdy może odpowiedzieć sobie sam. W samorządzie zamówienia publiczne nie są detalem administracyjnym. To miejsce, w którym procedury spotykają się z realnymi pieniędzmi. A tam, gdzie są publiczne pieniądze, tam kończą się miłe uśmiechy z kampanii wyborczej, a zaczyna twarda gra o wpływy.

Większość, której rzekomo nie było

Pojawia się pytanie: jak to możliwe, że starosta, który teoretycznie bez KWW Marcina Witko nie miał większości, nie był szczególnie zainteresowany realnym porozumieniem?

Odpowiedź jest prostsza, niż mogłoby się wydawać. Bo tę większość — politycznie, praktycznie i operacyjnie — w istocie posiadał.

Nawet jeśli radni Koalicji Obywatelskiej nie zagłosowaliby oficjalnie za jego powołaniem, to w bieżącej pracy ich postawa mogła okazać się dla niego wystarczająco wygodna. Faktyczna oś porozumienia przebiegała bowiem gdzie indziej: między Adrianem Witczakiem a Mariuszem Węgrzynowskim. Kto obserwował głosowania, zarówno w powiecie, jak i w szerszym lokalnym kontekście, ten widział, że oficjalne szyldy partyjne coraz częściej były tylko dekoracją. Jak w starym teatrze, gdzie kurtyna udaje granicę między sceną a kulisami, choć wszyscy aktorzy od dawna wiedzą, którędy się wchodzi po kwestie.

Z dziennikarskiego obowiązku trzeba przypomnieć jeszcze jeden fakt: radni nie udzielili Zarządowi absolutorium. Później uchwała w tej sprawie została uchylona przez Regionalną Izbę Obrachunkową. Co ciekawe, ten wątek w lokalnej debacie nie doczekał się takiej uwagi, na jaką zasługiwał. A przecież absolutorium nie jest ozdobnikiem. Jest jedną z najważniejszych form oceny wykonania budżetu przez organ wykonawczy.

Procedura odwołania. Prawo swoje, polityka swoje

Nieudzielenie wotum zaufania zarządowi powiatu jest równoznaczne ze złożeniem wniosku o jego odwołanie. Ustawa nie wyznacza sztywnego terminu, w którym takie głosowanie musi się odbyć. Wiadomo jednak, że nie może nastąpić wcześniej niż po upływie 14 dni od sesji, na której wotum zaufania nie udzielono.

I tu zaczyna się część polityczna. Staroście Węgrzynowskiemu szczególnie się nie spieszyło. Nie spieszyło się również radnym Koalicji Obywatelskiej. Czas w polityce bywa narzędziem. Czasem leczy rany, czasem pozwala liczyć głosy, czasem daje przestrzeń do rozmów, których nikt nie chce później opisywać w protokołach.

Pierwszą sesję z punktem dotyczącym odwołania Zarządu zwołano nagle, w trybie nadzwyczajnym, na 7 sierpnia. Sam tryb i termin powinny wzbudzić pytania. W samorządzie przypadki oczywiście się zdarzają, ale doświadczenie uczy, że najczęściej przypadkiem nazywa się to, czego nikt nie chce publicznie tłumaczyć.

Mariusz Węgrzynowski nie zdecydowałby się na taki ruch, gdyby nie miał przekonania, że politycznie wychodzi z tej rozgrywki obronną ręką. To nie był gest desperata. To był ruch człowieka, który uznał, że ma policzone głosy albo przynajmniej wystarczająco wiele powodów, by sądzić, że przeciwnicy nie będą w stanie doprowadzić sprawy do końca.

W Tomaszowie nie chodzi o wojnę KO z PiS-em

Największą fikcją lokalnej sceny politycznej jest opowieść, że w Tomaszowie Mazowieckim Koalicja Obywatelska prowadzi realną walkę z PiS-em. To wygodna bajka dla tych, którzy lubią przenosić warszawskie dekoracje na tomaszowską scenę. Tyle że tutaj spektakl wygląda inaczej.

Walka, która rzeczywiście się toczy, nie jest prostym starciem KO z PiS-em. To przede wszystkim konflikt środowiska Mariusza Węgrzynowskiego oraz Adriana Witczaka z Marcinem Witko. Partyjne barwy są w tym układzie mniej istotne niż lokalne interesy, ambicje, wpływy i plany na kolejne wybory.

Nie wierzycie? Wystarczy przyjrzeć się publicznym wypowiedziom posła Adriana Witczaka dotyczącym działań starosty Węgrzynowskiego. Ile było ostrych, samodzielnych, wyraźnych głosów krytyki? Ile razy Koalicja Obywatelska w powiecie realnie uderzyła w działania starosty? Ile razy wskazała błędy, zaniedbania, polityczne wygodnictwo albo oportunizm?

Można odnieść wrażenie, że tam, gdzie w grę wchodzi Marcin Witko, granice polityczne nagle stają się bardzo czytelne. Tam jednak, gdzie należałoby rozliczać starostę, pojawia się mgła. Gęsta, lokalna, dobrze znana mgła, w której odpowiedzialność rozmywa się jak światła samochodu na moście.

Dlaczego w tekście nie było o dwóch radnych wstrzymujących się od głosu?

Pojawiło się pytanie, dlaczego w moim wcześniejszym tekście nie znalazła się informacja o dwóch radnych, którzy w głosowaniu się wstrzymali. Odpowiedź jest prosta.

Radni Karwat i Kagankiewicz nie brali udziału w spotkaniu radnych opozycyjnych i — według mojej wiedzy — nie składali wobec tego środowiska żadnych zobowiązań. Mój tekst nie dotyczył więc ich postawy. Dotyczył mechanizmów politycznych, które doprowadziły do sytuacji, w której deklaracje, rozmowy i realne głosowania zaczęły rozchodzić się jak dwie różne ścieżki w tym samym lesie.

Nie każdy, kto wstrzymuje się od głosu, jest bohaterem opowieści. Czasem jest tylko świadkiem. A czasem ktoś próbuje zrobić z niego zasłonę dymną.

Media, polityka i towarzystwa wzajemnej uprzejmości

Warto też postawić pytanie szersze: dlaczego niektóre lokalne narracje tak konsekwentnie rozmijają się z faktami albo wybierają tylko te fakty, które pasują do z góry ułożonej układanki?

To pytanie w Tomaszowie Mazowieckim wraca od lat. Szczególnie wtedy, gdy lokalne media zabierają się za politykę nie jak kontrolerzy władzy, ale jak uczestnicy salonowej gry, w której ważniejsze od prawdy jest to, kto z kim siedzi przy stoliku.

W przestrzeni publicznej pojawiały się już głosy wskazujące na związki części lokalnego środowiska medialnego z politykami Koalicji Obywatelskiej. W internetowym wpisie były dziennikarz jednej z tomaszowskich redakcji opisywał m.in. stowarzyszenie „Mój Tomaszów”, z którym związani byli lokalni działacze Platformy Obywatelskiej, a także osoby powiązane z wydawcą lokalnej gazety. Według tej relacji miało to tworzyć układ wzajemnej promocji, politycznego lansowania i budowania zaplecza pod przyszłe ambicje wyborcze.

Czy tak było? Każdy może ocenić sam. Ale jedno jest pewne: dziennikarstwo lokalne nie może udawać, że stoi na wieży z kości słoniowej, jeśli równocześnie trzyma nogę w drzwiach politycznego gabinetu. Gazeta może mieć poglądy. Redakcja może mieć linię. Publicysta może mieć temperament. Ale czytelnik ma prawo wiedzieć, kto z kim jest powiązany, kto kogo wspierał, kto kogo promował i kto na czyim sukcesie politycznym mógłby skorzystać.

Bo inaczej zamiast kontroli społecznej mamy teatr cieni. A zamiast dziennikarstwa — elegancko opakowany marketing polityczny.

Kto z kim naprawdę walczy?

W całej tej historii najważniejsze nie jest to, kto głośniej krzyczy o zasadach. Najważniejsze jest to, kto w decydujących momentach jak głosuje, z kim rozmawia i czyje interesy zabezpiecza.

Na poziomie deklaracji wszyscy są za przejrzystością, dobrem powiatu, odpowiedzialnością i stabilnością. To brzmi pięknie. Jak refren piosenki, którą wszyscy znają, choć nikt już nie pamięta pierwszej zwrotki. Problem w tym, że politykę ocenia się nie po refrenach, ale po decyzjach.

A decyzje pokazują, że lokalny konflikt nie przebiega według prostych podziałów partyjnych. Nie mamy tu klasycznej wojny KO z PiS-em. Mamy lokalną układankę, w której część aktorów próbuje jednocześnie grać rolę opozycji, partnera, arbitra i recenzenta. Tyle że publiczność nie jest aż tak naiwna, jak czasem zakładają reżyserzy tego spektaklu.

Morał? Jak zwykle niewygodny

Z całej tej historii płynie prosty morał. W lokalnej polityce bardzo łatwo przerzucić odpowiedzialność z tych, którzy podejmują decyzje, na tych, którzy o tych decyzjach mówią głośno. Jak w starym dowcipie: złodziej ukradł rower, ale winny jest prokurator, bo postawił mu zarzuty.

Można oczywiście tak opowiadać rzeczywistość. Można udawać, że problemem nie są układy, niespełnione ustalenia, polityczne kalkulacje i niejasne sojusze, tylko ci, którzy o nich piszą. Można zasłaniać się procedurą, unikać pytań, przesuwać akcenty i budować narrację wygodną dla konkretnych środowisk.

Tyle że fakty mają tę irytującą właściwość, że prędzej czy później wychodzą spod dywanu.

A wtedy nawet najlepszy lokalny felieton obronny nie wystarczy.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

kowal 19.09.2024 21:56
Gosc ktory jest odpowiedzialny za upadek osrodka borki tyle lat jest starosta masakra.

geo 19.09.2024 20:33
Starosta od kilku lat jest wrzodem powiatu i niestety Witczak jest taki sam zaraził się.

Ajdejano 19.09.2024 15:17
Szanowny Andrzeju. Trochę Ciebie poniosło. Ty nie jesteś złym człowiekiem, ale służysz złej sprawie. Wy, czerwone krasnale, powinniście już dawno stwierdzić: to, co było (Gomułka, Gierek, Jaruzelski. ryżowaty volksdojcz) "uż se ne wrati" (po czesku). Tymczasem, z powyższego materiału, zasadniczą kwestią jest stwierdzenie (cytat): "Faktyczna koalicja została bowiem zawarta między Adrianem Witczakiem a Mariuszem Węgrzynowskim. Widać to było na obradach Rady Miejskiej, gdzie wszystkie głosowania były takie same.". I co ?! Witczak stał się Waszym (czerwonych krasnali) idolem ?! Bo rozpierd... prawicę?! Pięknie, k.u.r.w.a, pięknie!!! Robisz zarzut MS, że uważa się za dziennikarza?! No to zdradź nam, za kogo Ty się uważasz??? Jeżeli Ty uważasz, że Twój bełkot jest lepszy od tego, co pisze MS, to jest tylko Twoja broszka. Nie wyobrażasz sobie, że ten Twój tit, to jest zwykłe, lokalne badziewie, zarabiające głównie na reklamach i na ogłoszeniach?! Jędruś: minęły czasy: WISTOM-u, MAZoWII, TOMTEKSU i innych "socjalistycznych zakładów pracy", zatrudniających tzw.: "klasę robotniczą", która dała w d.u.p.ę. Twoim idolom i ich pogoniła w p.i.z.d.u. A wy ciągle swoje: niech żyje socjalistyczna/komunistyczna Polska. Ludzie: to uż se ne wrati. Tak więc, daj sobie na wstrzymanie. Pozdrowienia od starego czekisty.

Andrzej Kucharczyk 19.09.2024 15:51
Skoro piszesz do mnie na ty, wynika, że się znamy. Piszmy zatem z imienia i nazwiska. Ja się swojego i swoich tekstów nie wstydzę

Ewelina 19.09.2024 19:11
Szkoda, bo jest czego się wstydzić.

Ajdejano 19.09.2024 21:50
Andrzej: nie wal głąba.

TM 21.11.2024 15:16
Ty taki znawca wszystkiego powinieneś wiedzieć że układ był prosty Witczak zostanie posłem a Witko prezydentem czy to ci się podoba czy nie.W innym przypadku niestety ale Witko skonfliktowany z Wegrzynowskim nie zostałby prezydentem.

Andrzej Kucharczyk 19.09.2024 13:18
Szanowny panie radny Mariuszu Strzępek Dziennikarz, a za takiego zapewne się pan uważa, nie powiela plotek, nie pisze w stylu - podobno jedna pani powiedziała drugiej, że ta trzecia widziała". Nie tworzy mitologii. Jak by pan nie zakłamywał rzeczywistości, jakie kolejne "niedźwiedzie przysługi" robił, efekt jest jasny - skłóca pan ludzi i sprawia, że nie chcą mieć z panem, a co za tym idzie z pańskim pisowsko-kkwwitkowskim obozem politycznym do czynienia. Bo to w końcu pan i pana koledzy postawili Mariusza Węgrzynowskiego na stanowisku starosty. Tłumaczenie, że was oszukał, nawet w piaskownicy uważane byłoby za głupie i dziecinne. W swoim uporczywym dążeniu do postawienia się w roli jedynego sprawiedliwego posuwa się pan nawet do szkalowania robiącego mnóstwo dobra Stowarzyszenia. I czyimi słowami pan to robi - Krzysztofa Krasnodębskiego. Nagle człowiek, którego jeszcze niedawno opluwał pan na wszelkie możliwe sposoby, pisząc o jego alkoholizmie, chorobie psychicznej, jest dla pana autorytetem. Myślałem, że tym samym osiągnął pan już dno, ale chyba pokładam zbyt dużą wiarę w człowieka.

Mariusz Strzępek 19.09.2024 14:18
Szanowny Panie redaktorze naczelny, Andrzeju Kucharczyku. Dziennikarz, a zapewne za takiego się Pan uważa, nie tylko nie powiela plotek, jak robiliście to w swojej gazecie wielokrotnie i to od lat, a później przegrywaliście procesy, ale pokazuje rzeczywistość na bazie faktów a nie własnego widzimisię. Aby pokazać fakty należy prezentować stanowiska różnych stron. Do tego trzeba przynajmniej próbować się z kimś skontaktować a Pan sobie nie zadał trudu, zamiast tego spróbował mnie po raz kolejny oczernić w swojej gazecie,, pisząc rażące nieprawdy. Gdyby nie Pańska hodowana latami nienawiść do każdego kto myśli inaczej i myśli w ogóle i szczucie na często przyzwoitych ludzi Tomaszów Mazowiecki byłby lepszym miejscem. Przymyka Pan oczy na polityczną korupcję, bo ona panu pasuje. Osobiście pana prosiłem o wsparcie w tej sprawie z Glimasińskim i innymi nominatami, mimo, że wykonanie do Pana telefonu było dla mnie ogromnym wysiłkiem. I co Pan zrobił? Niezbyt wiele. Dziś ten układ Pan wspiera. Po raz kolejny Pan kłamie. Nie szkaluję żadnego Stowarzyszenia. Cytuję jedynie Pańskiego pracownika, Pana Krzysztofa Krasnodębskiego, którego cynicznie przez długi czas Pan wykorzystywał i traktował instrumentalnie, znając jego emocjonalność. W zakresie organizacji nie sądzę by kłamał, bo wszystko co napisał ma potwierdzenie w faktach Wie Pan, co mi opowiadał Krzysztof? Że cenzuruje Pan w gazecie każdy tekst i wyrzuca z niego ludzi, których osobiście nie lubi. Taki to "titowski" obiektywizm. Zresztą jego samego nie opluwałem jak Pan pisze na wszystkie sposoby, chociaż być może zdarzyło mi się zbyt ostro odpowiedzieć na ordynarne i wulgarne ataki. Wciąż posiadam screeny. Czasem człowiek zmuszony jest się bronić. Ale żeby być uczciwym zawsze mówiłem, że ma talent i źle go wykorzystuje. Wieczorem opublikuję mail, jaki do Pana wysłałem dawno temu z prośbą o interwencję, zwracając uwagę na niestosowne zachowanie. Pamięta Pan, jakiej odpowiedzi mi udzielił? Że to nie Pańska sprawa. Jest Pan wyjątkowym naprawdę hipokrytą. I piszę to z pełną świadomością tego, że zaraz się pan będzie na mnie mścił, bo tak się składa, że mamy sporo wspólnych znajomych i zdają mi pełne relacje z tego, jak pan próbuje i ich na mnie podszczuwać.

Opinie

Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA

Pierwsze dwanaście miesięcy Karola Nawrockiego w Pałacu Prezydenckim trudno opisać słowem „kohabitacja”. Bardziej pasuje polityczna wojna pozycyjna: 41 wet, spór o miliardy z programu SAFE, zamrożone nominacje ambasadorskie, starcie o sądy i coraz wyraźniejsze ambicje stworzenia wokół prezydenta własnego ośrodka prawicy. Jednocześnie Nawrocki konsekwentnie inwestował w relacje z administracją Donalda Trumpa, nawet za cenę rosnącego dystansu wobec Ukrainy. Data dodania artykułu: 06.08.2026 07:10
Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA

Polska chce produkować rakiety do systemów Patriot. Tomczyk: „Jesteśmy gotowi”

Polska nie chce już wyłącznie kupować amerykańskiego uzbrojenia. Chce wejść do grona państw, które uczestniczą w jego produkcji, serwisowaniu i rozwoju technologii. Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk ujawnił, że Warszawa przekazała Amerykanom gotowość do uruchomienia w Polsce produkcji rakiet przechwytujących wykorzystywanych w systemach Patriot. Data dodania artykułu: 05.08.2026 07:40
Polska chce produkować rakiety do systemów Patriot. Tomczyk: „Jesteśmy gotowi”

5 sierpnia. Dzień Traugutta, rzezi Woli i pytań o Polskę. Historia wciąż domaga się odpowiedzi

Są daty lekkie jak wakacyjna piosenka płynąca z samochodowego radia. Są również takie, które przypominają ciężki dzwon — jego głos biegnie przez stulecia, odbija się od murów Cytadeli, płonących domów Woli i sal parlamentu. 5 sierpnia należy do tej drugiej kategorii. To dzień zdradzonych nadziei Rzeczypospolitej, ofiary Romualda Traugutta, zbrodni dokonanej na mieszkańcach Warszawy, ale również niezwykłego zwycięstwa żołnierzy batalionu „Zośka”. Data dodania artykułu: 05.08.2026 07:06
5 sierpnia. Dzień Traugutta, rzezi Woli i pytań o Polskę. Historia wciąż domaga się odpowiedzi

Polski tenis na dwóch biegunach, Milan królem sprintu, a świat żegna legendę Milanu. Sportowy wtorek pełen emocji

Iga Świątek nie zostawiła rywalce złudzeń, Hubert Hurkacz wygrał trzysetowy pojedynek, a Magda Linette odwróciła losy trudnego meczu. W kolarskim peletonie Jonathan Milan znów pokazał potęgę sprinterskich nóg, Katarzyna Niewiadoma-Phinney walczyła z czasem we Francji, zaś świat futbolu pożegnał Franco Baresiego. Wtorek, 4 sierpnia, przyniósł sport, w którym radość mieszała się z rozczarowaniem, a triumfy z chwilami zadumy. Data dodania artykułu: 04.08.2026 23:10
Polski tenis na dwóch biegunach, Milan królem sprintu, a świat żegna legendę Milanu. Sportowy wtorek pełen emocji

Wtorek, który przypomniał, jak kruchy jest świat. Morozowski, wojna, upały i cyberatak

Wtorek, 4 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości, obok których trudno przejść obojętnie. Zmarł Andrzej Morozowski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich dziennikarzy politycznych. W Ukrainie rosyjski atak zabił polskiego wolontariusza. Europa walczy z rekordowym upałem, suszą i pożarami, a niski poziom Dunaju zagraża produkcji energii. Nad Bałtykiem polskie myśliwce ponownie przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy. Do tego cyberatak na system Żabki i brutalna napaść we Wrocławiu. To był dzień, w którym każda kolejna wiadomość brzmiała jak ostrzeżenie. Data dodania artykułu: 04.08.2026 22:44
Wtorek, który przypomniał, jak kruchy jest świat. Morozowski, wojna, upały i cyberatak

Edukacja zdrowotna przed Trybunałem Konstytucyjnym. O co naprawdę chodzi w sporze PiS z MEN?

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości zapowiedzieli skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego wniosków dotyczących nowych zasad nauczania edukacji zdrowotnej. Politycy PiS twierdzą, że obowiązkowy przedmiot naruszy prawa rodziców i konstytucyjną ochronę rodziny. Ministerstwo Edukacji odpowiada konstrukcją przepisów: zagadnienia związane ze zdrowiem seksualnym zostały wydzielone do osobnych, nieobowiązkowych zajęć. Prawny spór nie sprowadza się jednak wyłącznie do pytania, czego dzieci będą uczyły się w szkołach. Dotyczy także tego, czy tak istotną zmianę można było wprowadzić rozporządzeniami ministra. Data dodania artykułu: 04.08.2026 20:01
Edukacja zdrowotna przed Trybunałem Konstytucyjnym. O co naprawdę chodzi w sporze PiS z MEN?

4 sierpnia 2026: Gombrowicz, Baczyński, Mont Blanc i „Purple Rain”. Rząd o sankcjach, Europa o kryzysie w Ceucie

Dziś jest wtorek, 4 sierpnia, dwieście szesnasty dzień 2026 roku. Słońce wzeszło o godz. 4.59, a zajdzie o godz. 20.24. Imieniny obchodzą Franciszek, Fryderyk, Jan, Krescencjusz i Maria. Data dodania artykułu: 04.08.2026 08:16
4 sierpnia 2026: Gombrowicz, Baczyński, Mont Blanc i „Purple Rain”. Rząd o sankcjach, Europa o kryzysie w Ceucie

Przegląd najważniejszych informacji dnia

Poniedziałek, 3 sierpnia 2026 roku, upłynął pod znakiem wojny, zbrojeń i coraz bardziej napiętej sytuacji międzynarodowej. Donald Trump przekonywał, że Stany Zjednoczone rozmawiają z Iranem, polskie samoloty przechwyciły nad Bałtykiem kolejną rosyjską maszynę rozpoznawczą, a Ukraina rozpoczęła budowę europejskiej koalicji, która ma stworzyć nowy system obrony antyrakietowej. W kraju uwagę przyciągnęły decyzje prezydenta Karola Nawrockiego dotyczące prawa łaski oraz historyczny rekord indeksu WIG20. Data dodania artykułu: 03.08.2026 23:59
Przegląd najważniejszych informacji dnia

Polecane

Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA 240 zł za godzinę, kontrola grafików i jawne kontrakty. W czwartek rozmowy o zmianach w ochronie zdrowia Dzień Świeżego Oddechu. Tomaszów bierze głęboki wdech i sprawdza, kto jadł czosnek Między krzyżem a światłem. Kościół wspomina Przemienienie Chrystusa Ewakuacja i zadymienie w scenariuszu ćwiczeń. Służby sprawdzały gotowość w Tomaszowie Nawet 40 stopni w Polsce. Czerwone ostrzeżenie IMGW dla Tomaszowa i powiatu Zalew Sulejowski cofa się z dnia na dzień. Od końca kwietnia ubyło już 1,34 metra wody Od dinozaurów po „Łowcę androidów”. Filmowy sierpień w Heliosie w Tomaszowie Biura na wynajem w Łodzi – jak wybrać przestrzeń dopasowaną do potrzeb firmy? Spisek wskazuje wroga. Psycholożki ostrzegają: tak rodzi się nienawiść między ludźmi 5 sierpnia. Dzień Traugutta, rzezi Woli i pytań o Polskę. Historia wciąż domaga się odpowiedzi Bielizna, która pomaga odzyskać pewność siebie. Dzień Bielizny z myślą o Amazonkach
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep MEydczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: ...) Treść komentarza: co to jest "psycholożki"?.. ktoś wie? Źródło komentarza: Spisek wskazuje wroga. Psycholożki ostrzegają: tak rodzi się nienawiść między ludźmi Autor komentarza: WuPe Treść komentarza: Wreszcie w sposób sensowny ktoś przedstawił problem w mediach. Źródło komentarza: Zalew Sulejowski cofa się z dnia na dzień. Od końca kwietnia ubyło już 1,34 metra wody Autor komentarza: Aniołek Treść komentarza: Dla mojej ukochanej LECHII pojechałbym rowerem ! I zaparkowałbym pod topolą !!! Źródło komentarza: 122 drzewa wycięto na terenie Lechii. Miasto ma posadzić 425 nowych Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: A ja na to - jak na lato. Mojej ukochanej Lechii, w której, już jako młody chłopak zaczynałem ze sportem, należy się miejska, normalna, dobrze wyposażona hala sportowa z odpowiednim zapleczem. Rozpacz za tymi obsmarkanymi topolami? Wy, populiści -ekolodzy obsadźcie sobie topole na błoniach i tam sobie pohasacie do upadłego. Będzie tylko jeden problem: na te błonia będziecie musieli przez całe miasto dojechać swoimi autkami ropniakami i benzyniakami. Parkowanie przy nowej hali? Projekt budowlany przewiduje dosyć dużo miejsca na parkowanie. Źródło komentarza: 122 drzewa wycięto na terenie Lechii. Miasto ma posadzić 425 nowych Autor komentarza: Tomaszów Treść komentarza: Aleksy a dalej jak Jakie nazwisko chyba Ukraina To polskie wojsko 🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱🤔🤕 Źródło komentarza: Brązowy medal żołnierza z Tomaszowa Mazowieckiego. St. szer. Aleksy na podium mistrzostw Polski Autor komentarza: Grażyna Treść komentarza: Posadzą 425,tylko ile się przyjmie po paru latach! Źródło komentarza: 122 drzewa wycięto na terenie Lechii. Miasto ma posadzić 425 nowych
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama