Dziś jest piątek, 31 lipca, dwieście dwunasty dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.52, a zajdzie o godz. 20.30. Imieniny obchodzą Adam, Helena, Ignacy, Iga i Jan.
Król ustąpił, państwo zostało bez reform
W 1666 roku w Łęgonicach podpisano ugodę kończącą rokosz Jerzego Sebastiana Lubomirskiego. Był to bunt części szlachty przeciwko królowi Janowi Kazimierzowi i jego planom wzmocnienia państwa.
Monarcha chciał między innymi przeprowadzić elekcję następcy jeszcze za swojego życia oraz ograniczyć paraliżujący wpływ szlacheckich sporów na funkcjonowanie Rzeczypospolitej. Ostatecznie musiał jednak ustąpić. Wycofał się z planów reform, a uczestnicy rokoszu zostali objęci amnestią.
Było to zwycięstwo politycznej krótkowzroczności. Rzeczpospolita przypominała wówczas statek, którego załoga wolała kłócić się o miejsce przy stole kapitańskim, niż naprawić przeciekający kadłub. Kilkadziesiąt lat później skutki ustrojowej niemocy stawały się już coraz bardziej dramatyczne.
Ignacy Domeyko – Polak, który odkrywał Chile
31 lipca 1802 roku urodził się Ignacy Domeyko – geolog, mineralog, inżynier górnictwa i jeden z najbardziej niezwykłych polskich uczonych XIX wieku.
W młodości należał do filomatów, środowiska skupiającego między innymi Adama Mickiewicza. Po upadku powstania listopadowego znalazł się na emigracji. W 1838 roku wyjechał do Chile, gdzie rozpoczął pracę naukową, badając bogactwa naturalne kraju i reformując tamtejsze szkolnictwo.
Został profesorem, a następnie rektorem uniwersytetu w Santiago. Jego nazwisko do dziś noszą minerały, pasma górskie i miejscowości. Domeyko należał do tych emigrantów, którzy utracili ojczyznę, lecz nie utracili zdolności służenia ludziom. Zmarł 23 stycznia 1889 roku w Santiago.
Lampy Łukasiewicza rozświetliły lwowski szpital
W 1853 roku na sali operacyjnej szpitala miejskiego we Lwowie po raz pierwszy wykorzystano lampy naftowe skonstruowane według projektu Ignacego Łukasiewicza.
Nie był to tylko techniczny eksperyment. Nowe źródło światła pozwalało lekarzom operować także po zmroku, w warunkach znacznie bezpieczniejszych niż przy świecach czy lampach olejowych.
Historia wielkich wynalazków często zaczyna się bez fanfar. Nie ma czerwonych dywanów ani orkiestry. Jest noc, szpitalna sala, pacjent i człowiek, który znalazł sposób, by w ciemności zapalić światło. Łukasiewicz stworzył później podstawy przemysłu naftowego, ale właśnie ta lwowska noc stała się jednym z symbolicznych początków jego dzieła.
Polska ratyfikuje traktat wersalski
W 1919 roku Sejm Ustawodawczy ratyfikował traktat wersalski, jeden z najważniejszych dokumentów kończących I wojnę światową.
Dla odrodzonej Polski traktat oznaczał międzynarodowe potwierdzenie jej powrotu na mapę Europy. Określał również część zachodnich granic państwa oraz przewidywał przeprowadzenie plebiscytów na terenach spornych.
Nie rozwiązał wszystkich problemów. Granice młodej Rzeczypospolitej wciąż wykuwano w walkach, powstaniach i politycznych negocjacjach. Był jednak pieczęcią postawioną pod faktem, który jeszcze kilka lat wcześniej wydawał się marzeniem romantyków: Polska ponownie istniała.
Pierwsze olimpijskie złoto dla Polski
31 lipca 1928 roku Halina Konopacka zdobyła podczas igrzysk olimpijskich w Amsterdamie złoty medal w rzucie dyskiem. Było to pierwsze olimpijskie złoto w historii Polski.
Konopacka nie tylko zwyciężyła, ale ustanowiła również rekord świata. Stała się symbolem nowoczesnej, ambitnej II Rzeczypospolitej. Była sportsmenką, poetką i kobietą, która wyprzedzała swoją epokę.
Cztery lata później, 31 lipca 1932 roku, kolejny rozdział polskiej historii olimpijskiej napisał Janusz Kusociński. Podczas igrzysk w Los Angeles zdobył złoty medal w biegu na 10 000 metrów.
Jego triumf był czymś więcej niż sportowym sukcesem. Kusociński stał się narodowym bohaterem. Podczas okupacji działał w konspiracji. Został aresztowany przez Niemców i zamordowany w 1940 roku w Palmirach.
Stefan Starzyński obejmuje Warszawę
W 1934 roku Stefan Starzyński został mianowany komisarycznym prezydentem Warszawy.
W kolejnych latach modernizował stolicę i snuł ambitne plany jej rozwoju. Do historii przeszedł jednak przede wszystkim jako prezydent walczącej Warszawy we wrześniu 1939 roku.
Jego radiowe przemówienia podtrzymywały mieszkańców na duchu podczas niemieckich bombardowań. Starzyński pozostał w mieście mimo możliwości ewakuacji. Został aresztowany przez Gestapo, a okoliczności jego śmierci przez lata pozostawały przedmiotem sporów i badań.
Akcja „Wisła”. Historia, która nadal boli
31 lipca 1947 roku zakończyła się Akcja „Wisła”. W jej trakcie z południowo-wschodniej Polski przymusowo wysiedlono ponad 140 tysięcy Ukraińców, Łemków oraz członków rodzin mieszanych.
Ludzi przewożono przede wszystkim na ziemie zachodnie i północne. Oficjalnym celem operacji było rozbicie zaplecza Ukraińskiej Powstańczej Armii. W praktyce zastosowano odpowiedzialność zbiorową, wysiedlając całe rodziny i rozpraszając społeczności, które od pokoleń żyły na terenach Beskidu Niskiego, Bieszczadów i Lubelszczyzny.
Pozostały puste wsie, zrujnowane cerkwie i pamięć przekazywana w rodzinach. To jeden z tych rozdziałów historii, których nie da się zamknąć prostym podziałem na bohaterów i zdrajców. Państwo walczyło z podziemiem, ale cenę zapłacili również ludzie, którym nigdy nie udowodniono żadnego przestępstwa.
Most Gdański i muzeum, które przywróciło pamięć
W 1959 roku w Warszawie otwarto most Gdański, stanowiący ważne połączenie komunikacyjne między lewobrzeżną i prawobrzeżną częścią miasta.
Z kolei w 2004 roku otwarto Muzeum Powstania Warszawskiego. Placówka szybko stała się jednym z najczęściej odwiedzanych polskich muzeów historycznych. Zmieniła również sposób opowiadania o przeszłości – zamiast chłodnych gablot zaoferowała dźwięk, obraz, relacje świadków i emocjonalne zetknięcie z losem walczącego miasta.
Tegoroczne uroczystości poprzedzające 82. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego rozpoczęły się właśnie 31 lipca. Na Placu Krasińskich zaplanowano polową mszę świętą i Apel Pamięci. Udział w wydarzeniu zapowiedział prezydent Karol Nawrocki.
Od Turnaua do Fatboy Slima
Muzyczne kalendarium 31 lipca jest wyjątkowo bogate.
W 1953 roku urodził się Hugh McDowell, wiolonczelista zespołu Electric Light Orchestra. Charakterystyczne połączenie rocka, muzyki pop i instrumentów smyczkowych stało się znakiem rozpoznawczym grupy Jeffa Lynne’a.
W 1959 roku Neil Sedaka nagrał przebój „Oh! Carol”. Piosenkę zadedykował swojej dawnej szkolnej sympatii Carol Klein, która później jako Carole King została jedną z najważniejszych autorek piosenek w historii amerykańskiej muzyki.
Tego samego roku Cliff Richard dotarł na szczyt brytyjskiej listy przebojów z utworem „Living Doll”.
W 1963 roku urodził się Norman Cook. Zaczynał w grupie The Housemartins, później działał w Beats International, aż wreszcie jako Fatboy Slim stał się jedną z największych gwiazd muzyki elektronicznej lat 90.
W 1964 roku w katastrofie lotniczej zginął amerykański wokalista country Jim Reeves. Tego samego dnia urodziła się C.C. Catch, której piosenki produkowane przez Dietera Bohlena stały się częścią ścieżki dźwiękowej lat 80.
„Cichosza” i krakowska poezja
31 lipca 1967 roku w Krakowie urodził się Grzegorz Turnau – kompozytor, pianista, wokalista i jeden z najbardziej rozpoznawalnych wykonawców polskiej poezji śpiewanej.
„Bracka”, „Cichosza”, „Między ciszą a ciszą” czy „Naprawdę nie dzieje się nic” to utwory, które stworzyły osobny muzyczny świat. Świat piwnic, krakowskich ulic, półmroku, inteligentnego słowa i melodii, która nie potrzebuje krzyku, by zostać zapamiętana.
Turnau współpracował między innymi z Anną Marią Jopek, Andrzejem Sikorowskim, Stanisławem Soyką, Justyną Steczkowską i Janem Kantym Pawluśkiewiczem.
„Mony Mony”, Carole King i oko tygrysa
W 1968 roku Tommy James and the Shondells zdobyli szczyt brytyjskiego zestawienia piosenką „Mony Mony”. Tytuł nie pochodził od słowa „money”, lecz od neonu firmy Mutual of New York, widocznego z okna apartamentu Tommy’ego Jamesa.
W 1971 roku James Taylor dotarł na pierwsze miejsce amerykańskiej listy przebojów z utworem Carole King „You’ve Got a Friend”. Piosenka stała się jednym z hymnów przyjaźni i bliskości w muzyce popularnej.
W 1982 roku album „Eye of the Tiger” zespołu Survivor wspiął się na szczyt amerykańskiej listy płyt. Tytułową piosenkę Sylvester Stallone wykorzystał w filmie „Rocky III”. Do dziś pierwsze gitarowe takty utworu brzmią jak wezwanie do wejścia na ring – nawet wtedy, gdy tym ringiem jest zwyczajny poniedziałkowy poranek.
W 1991 roku Bryan Adams kontynuował rekordowe panowanie na brytyjskiej liście przebojów z balladą „(Everything I Do) I Do It for You”. Osiem lat później pierwsze miejsce w Stanach Zjednoczonych zdobyła Christina Aguilera z „Genie in a Bottle”.
Ostatni dzień obrad przed wakacyjną przerwą
31 lipca jest również ostatnim dniem sejmowego posiedzenia przed wakacyjną przerwą. Posłowie zajmują się między innymi zmianami w opodatkowaniu papierosów elektronicznych i urządzeń do waporyzacji, przepisami dotyczącymi praw pacjentów, transportu publicznego oraz opieki nad dziećmi do lat trzech. Kolejne posiedzenie Sejmu ma rozpocząć się 2 września.
W Warszawie odbywa się także spotkanie środowiska Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego. Wydarzenie nabrało szczególnego znaczenia po powstaniu nowego klubu parlamentarnego, skupiającego 40 posłów. Do inicjatywy należy również senator, a wspiera ją trzech europosłów związanych wcześniej z PiS. Polityczny konflikt przestał więc być wewnętrznym sporem personalnym i doprowadził do formalnego pęknięcia na polskiej prawicy.
Wszyscy oskarżeni uniewinnieni w sprawie Iwony Cygan
W piątek rano Sąd Okręgowy w Rzeszowie ogłosił wyrok w jednym z najgłośniejszych procesów kryminalnych ostatnich dekad. Wszystkich 17 oskarżonych w sprawie zabójstwa Iwony Cygan uniewinniono. Wyrok nie jest prawomocny.
Proces trwał osiem lat. Wśród oskarżonych znajdowali się Paweł K., jego ojciec oraz byli i emerytowani funkcjonariusze policji, którym zarzucano między innymi niedopełnienie obowiązków i utrudnianie śledztwa.
Sąd uznał, że przeprowadzone postępowanie nie wykazało ponad wszelką wątpliwość, iż oskarżeni dopuścili się zarzucanych czynów. To rozstrzygnięcie sądu pierwszej instancji, a sprawa może trafić do postępowania apelacyjnego.
Historia nie zamyka się wraz z kartką kalendarza
31 lipca przypomina, że historia nie jest równym szeregiem dat i nazwisk. Jest raczej wielkim nagraniem, na którym słychać naraz sejmowe spory, stadionowy doping, szpitalne kroki, huk samolotu i cichy fortepian Grzegorza Turnaua.
Jednego dnia świętujemy olimpijskie medale, innego wracamy do wysiedleń i zbrodni, których nie udało się jednoznacznie osądzić nawet po dziesięcioleciach. Kalendarz przewraca kartkę. Pamięć nie robi tego nigdy.



Napisz komentarz
Komentarze