Nasz artykuł w skrócie
- Eksplozja tuż przy polskiej granicy i rewolucja w procedurach MON – rosyjski dron odrzutowy eksplodował zaledwie 2 km od przejścia Dorohusk–Jagodzin po stronie ukraińskiej. Choć nasza przestrzeń nie została naruszona, polskie lotnictwo postawiono w stan gotowości. Wiceminister Cezary Tomczyk zapowiedział zmianę procedur – uprawnienia do zestrzeliwania obiektów zyskają piloci oraz dowódca operacyjny, a wymóg identyfikacji wizualnej zastąpi tzw. identyfikacja pozytywna.
- Zmasowany atak na Ukrainę i ofiary śmiertelne – Rosja wysłała nocą rekordowe 165 dronów (w tym 79 odrzutowych). Ukraińska obrona zneutralizowała 112 maszyn, lecz trafienia odnotowano w 14 miejscach. Poniedziałkowe uderzenia zabiły cywilów m.in. w Kijowie (gdzie ucierpiała Narodowa Akademia Nauk), Dnipro oraz Synelnykowem.
- Napięcia na rynkach paliw i krwawy nalot w Mjanmie – cena ropy Brent wzrosła w ciągu dnia do około 108,5 dolara za baryłkę w reakcji na impas w rozmowach USA–Iran o Cieśninie Ormuz. Z kolei w Mjanmie tragiczny nalot w pobliżu targowiska w Kyauktaw przyniósł śmierć co najmniej 33 osób.
- Akcja MEN i ważna sesja Rady Miejskiej w Tomaszowie – od dziś do 2 października trwa ogólnopolski Tydzień Przeciwdziałania Przemocy Rówieśniczej. Tymczasem w Tomaszowie jutro o godzinie 11:00 rusza sesja Rady Miejskiej, podczas której radni zdecydują o roszadach w budżecie, sprzedaży mienia oraz czasowej relokacji Ośrodka Rehabilitacji Dzieci Niepełnosprawnych na ul. Wilczą.
Dwa kilometry. Tyle dziś dzieliło rosyjski dron od Polski
Na mapie dwa kilometry wyglądają jak grubość kreski.
Samochodem – dwie, trzy minuty.
Dla systemu obrony powietrznej to już jednak dystans, przy którym nikt nie ma ochoty sprawdzać, co wydarzy się następnym razem.
W poniedziałek po południu Rosja zaatakowała zachodnią Ukrainę. Jeden z odrzutowych bezzałogowców uderzył po ukraińskiej stronie, około dwóch kilometrów od przejścia granicznego w Dorohusku.
– „Nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej” – poinformował minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz. Dodał, że polskie systemy obrony powietrznej i samoloty pozostawały gotowe do działania.
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zdążyło wcześniej wysłać ostrzeżenie mieszkańcom województwa lubelskiego. Po kilkunastu minutach alarm odwołano.
Nie był to zresztą pierwszy taki przypadek w tej części granicy. W nocy z 12 na 13 września rosyjski atak również objął okolice przejścia Dorohusk–Jagodzin, gdzie celem były m.in. obiekty infrastruktury paliwowej i kolejowej.
Jeżeli ktoś przez ostatnie cztery lata powtarzał sobie, że „wojna jest daleko”, to geografia coraz częściej odpowiada mu złośliwie.
Dwa kilometry.
Nie Warszawa–Kijów.
Nie Tomaszów–Lwów.
Dwa kilometry.
Wojsko zmienia zasady. Pilot ma dostać większą swobodę decyzji
Jeszcze zanim rosyjski dron spadł pod Jagodzinem, wiceszef MON Cezary Tomczyk zapowiedział w Dęblinie bardzo istotną zmianę.
W ciągu najbliższych dni mają zostać zmodyfikowane procedury dotyczące użycia polskich myśliwców i śmigłowców wobec obcych statków powietrznych.
Dotychczas w warunkach pokoju kluczowym elementem procedury była identyfikacja wizualna. Według Tomczyka ma ją zastąpić tzw. identyfikacja pozytywna, a decyzję o zestrzeleniu obiektu – zależnie od sytuacji – będzie mógł podjąć pilot albo dowódca operacyjny.
Brzmi technicznie.
Ale różnica jest zasadnicza.
Przy obiekcie lecącym kilkaset kilometrów na godzinę każda minuta zużyta na dodatkową procedurę jest kilometrami pokonanymi w stronę miasta, lotniska albo elektrowni.
Tomczyk sam przyznał, że tego rodzaju rozwiązania są bliższe procedurom stosowanym w czasie wojny niż pokoju.
Formalnie Polska oczywiście pozostaje krajem pokoju.
Tyle że współczesna wojna coraz rzadziej puka do drzwi, zanim wejdzie.
Najpierw pojawia się na radarze.
165 dronów jednej nocy. Potem przyszła kolejna fala
Tymczasem po drugiej stronie granicy poniedziałek był po prostu kolejnym dniem wojny.
Rosja wysłała nocą nad Ukrainę 165 bezzałogowców. Aż 79 z nich było maszynami odrzutowymi – szybszymi i trudniejszymi do przechwycenia od starszych dronów śmigłowych.
Ukraińskie Siły Powietrzne poinformowały o zestrzeleniu lub zakłóceniu 112 maszyn. Bezpośrednie trafienia odnotowano jednak w 14 miejscach.
W rejonie Kijowa dron uderzył w targowisko Stoliczny. Zginęły dwie osoby, około dziesięciu zostało rannych. W Charkowie po uderzeniu bomb kierowanych ucierpiały co najmniej 22 osoby, w tym osiem dzieci.
A potem nadszedł dzień.
I kolejne drony.
Jeden z nich uderzył w Narodową Akademię Nauk w centrum Kijowa. Zginęła co najmniej jedna osoba, 19 zostało rannych, sześć wymagało hospitalizacji. Trafione zostały również firma farmaceutyczna, stacje benzynowe i placówka medyczna.
W Dnipro dron trafił w centrum biznesowe.
Trzy osoby zginęły, 19 zostało rannych.
Kolejna osoba zginęła w biurze logistycznym w Synelnykowem.
Nie ma więc jednej liczby, która wygodnie podsumowałaby dzisiejszą wojnę.
Bo zanim ktoś kończy liczyć ofiary pierwszego nalotu, rozpoczyna się drugi.
Trochę jak w „Paragrafie 22” Hellera – tylko że tutaj absurd nie jest literacką konstrukcją.
Jest rozkładem dnia.
Ormuz ściska światową gospodarkę. Brent dotknęła 108,5 dolara
Wojna na Bliskim Wschodzie ma swoją własną linię frontu.
Ma około kilkudziesięciu kilometrów szerokości i nazywa się Cieśnina Ormuz.
Donald Trump odrzucił irańską propozycję porozumienia przewidującą ponowne otwarcie cieśniny w zamian m.in. za ograniczenie amerykańskiej presji i sankcji. Jednocześnie zapowiedział, że rozmowy mają być kontynuowane w tym tygodniu. Iran na razie nie sygnalizuje gotowości do wycofania swoich warunków.
Rynek odpowiedział natychmiast.
Kontrakty na Brent wzrosły w ciągu dnia o około 4 proc., dochodząc do 108,5 dolara za baryłkę. To już około 20-procentowy wzrost tylko we wrześniu.
Później ceny częściowo oddały wzrosty po informacjach o zwiększaniu przepływu przez saudyjski rurociąg East–West, omijający Ormuz. Brent zeszła ponownie w okolice 105 dolarów.
I właśnie dlatego nie warto każdego ruchu notowań od razu przeliczać na jutrzejszą cenę benzyny przy ulicy Warszawskiej czy Ujezdzkiej.
Między baryłką a dystrybutorem są jeszcze kurs dolara, ceny produktów gotowych, marże, podatki, transport i zapasy.
Ale kierunek jest czytelny.
Jeżeli ropa długo pozostaje droga, prędzej czy później zaczyna pisać własną wersję rachunku za zakupy.
Najpierw na stacji.
Później w sklepie.
33 osoby miały zginąć przy targowisku w Mjanmie
Najtragiczniejsza pojedyncza wiadomość dnia przyszła z kraju, o którym europejskie serwisy informacyjne przypominają sobie znacznie rzadziej niż o Ukrainie czy Iranie.
W Kyauktaw w stanie Rakhine w zachodniej Mjanmie wojskowy nalot miał uderzyć w okolice targowiska i sąsiedniego mostu.
Według Armii Arakanu, która kontroluje ten teren, oraz lokalnego pracownika organizacji pomocowej zginęły co najmniej 33 osoby, a 36 zostało rannych. Bilans może wzrosnąć.
Reuters zaznacza bardzo ważne zastrzeżenie: nie był w stanie niezależnie potwierdzić szczegółów zdarzenia, a przedstawiciele władz Mjanmy nie odpowiedzieli od razu na prośbę o komentarz.
Mjanma pogrążona jest w wojnie domowej od wojskowego zamachu stanu z 2021 roku.
Czasem światowe wiadomości mają brutalną hierarchię.
Trzydzieści trzy ofiary w Europie otwierają serwisy.
Trzydzieści trzy ofiary w Azji potrafią zmieścić się pod reklamą.
Śmierć nie zna jednak geografii oglądalności.
Polska szkoła zaczyna tydzień przeciw przemocy. Tomaszów ma powód, by słuchać uważnie
Od dzisiaj do 2 października Ministerstwo Edukacji Narodowej prowadzi w szkołach i placówkach Tydzień o Przeciwdziałaniu Przemocy Rówieśniczej. W przedszkolach równolegle odbywa się Tydzień Budowania Relacji.
Program ma dotyczyć przemocy fizycznej, psychicznej, relacyjnej i internetowej, ale również sposobów reagowania, budowania empatii oraz odpowiedzialności całej społeczności szkolnej – uczniów, nauczycieli i rodziców.
W Tomaszowie ten temat brzmi szczególnie mocno.
Zaledwie tydzień temu, 22 września, 15-letni chłopak został zaatakowany w Parku Solidarności. Dokumentacja medyczna, z którą zapoznał się NaszTomaszow.pl, wykazała złamania ścian lewej zatoki szczękowej oraz przemieszczone złamanie w rejonie szwu czołowo-jarzmowego. Sprawą zajmuje się policja.
Trzeba wyraźnie zaznaczyć: nie mamy podstaw, aby tamto zdarzenie określać jako szkolną przemoc rówieśniczą. Do ataku doszło w parku, a dokładny motyw i okoliczności ustalają funkcjonariusze.
Ale trudno jednocześnie prowadzić w mieście rozmowę o bezpieczeństwie młodzieży tak, jakby nic się nie wydarzyło.
Plakat w szkolnym korytarzu jest potrzebny.
Jeszcze bardziej potrzebne jest jednak przekonanie nastolatka, że kiedy powie dorosłemu: „boję się”, ktoś potraktuje to jako informację, a nie przesadę.
Łódzkie: przy A1 ma być ciszej
Województwo łódzkie ma dziś również wiadomość znacznie bardziej przyziemną – dosłownie i w przenośni.
Rozstrzygnięto przetarg na budowę i rozbudowę ekranów akustycznych przy autostradzie A1.
Prace obejmą kilkadziesiąt kilometrów trasy. Nowe zabezpieczenia pojawią się m.in. w rejonie Łodzi, Nowosolnej, Strykowa, Andrespolu i Tuszyna. Część istniejących ekranów zostanie wydłużona lub przebudowana.
Powód nie jest estetyczny.
Pomiary GDDKiA wykonane w 2023 roku wykazały w części lokalizacji przekroczenia dopuszczalnych norm hałasu. Inwestycja będzie realizowana w formule „projektuj i buduj”, a zakończenie planowane jest na trzeci kwartał 2027 roku.
Autostrada jest jednym z tych wynalazków cywilizacji, które wszyscy chcą mieć blisko.
Byle nie za blisko.
Tomaszów: kamery także na komisjach? Prawo nie zabrania być bardziej jawnym
Lokalnie poniedziałek upływał pod znakiem komisji samorządowych.
Komisja Skarg, Wniosków i Petycji Rady Powiatu miała dziś zająć się m.in. wnioskiem dotyczącym transmitowania i publikowania nagrań z posiedzeń komisji rady.
Sprawa jest ciekawa prawnie.
Art. 15 ust. 1a ustawy o samorządzie powiatowym nakazuje transmisję i utrwalanie za pomocą urządzeń rejestrujących obraz i dźwięk obrad samej rady powiatu. Nagrania muszą być następnie udostępniane m.in. w BIP i na stronie internetowej powiatu.
Ustawa nie wprowadza analogicznego, powszechnego obowiązku dotyczącego komisji.
Ale brak obowiązku nie oznacza zakazu.
To zasadnicza różnica.
Jawność można przecież traktować jak szkolną ocenę: ustawowe minimum pozwala zdać.
Nie znaczy, że nie można dostać piątki.
Na tym samym posiedzeniu miała być rozpatrywana skarga pracownicy Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dotycząca zarzutów mobbingu, dyskryminacji i naruszania praw pracowniczych. Na obecnym etapie są to zarzuty jednej strony i nie wolno przedstawiać ich jako ustalonych faktów.
A jutro Rada Miejska. Tutaj cyfry są większe niż polityczne deklaracje
We wtorek o godz. 11.00 rozpocznie się sesja Rady Miejskiej Tomaszowa Mazowieckiego.
I choć w porządku nie ma rakiet, dronów ani geopolityki, kilka decyzji może być dla mieszkańców znacznie bardziej namacalnych niż wystąpienia światowych przywódców.
W projekcie zmian miejskiego budżetu zwraca uwagę obniżenie o 2,45 mln zł planowanych wpływów z podatku od nieruchomości od osób prawnych. Równocześnie prognoza wpływów od osób fizycznych rośnie o 882 tys. zł.
Radni mają również podejmować decyzje dotyczące sprzedaży kolejnych nieruchomości miejskich, zmian w Wieloletniej Prognozie Finansowej, nowych wydatków inwestycyjnych oraz czasowej przeprowadzki Ośrodka Rehabilitacji Dzieci Niepełnosprawnych.
I może właśnie tutaj jest najlepsza puenta tego poniedziałku.
W telewizji patrzymy na dron spadający dwa kilometry od granicy.
W telefonie obserwujemy cenę baryłki ropy po drugiej stronie świata.
Ale we wtorek o jedenastej ktoś w sali przy P.O.W. podniesie rękę.
I od tego ruchu mogą zależeć pieniądze, miejskie działki, inwestycje oraz miejsce, do którego rodzic zawiezie dziecko na rehabilitację.
Wielka polityka wyznacza epoki.
Samorząd urządza nam wtorek.



Napisz komentarz
Komentarze