Nasz artykuł w skrócie
Pięć zwycięskich projektów TBO 2027 – Mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego zdecydowali o podziale środków w nowej edycji Budżetu Obywatelskiego. Do realizacji zakwalifikowało się 5 pomysłów, jednak ogólna frekwencja była znacznie niższa niż w ubiegłym roku.
Niższy próg sukcesu – Spadek ogólnego zaangażowania o 5561 głosów doprowadził do paradoksalnej sytuacji. Projekty, które rok temu przepadły mimo dużego poparcia, w tej edycji weszły do realizacji z wyraźnie skromniejszym wynikiem punktowym.
Pięć projektów trafi do realizacji
Urząd Miasta opublikował wyniki IX edycji Tomaszowskiego Budżetu Obywatelskiego 1 października.
W kategorii infrastrukturalnej zdecydowanie najlepszy wynik osiągnęło Boisko z koszami przy Szkole Podstawowej nr 10, zdobywając 1432 głosy. Drugie miejsce zajęło Nowoczesne Centrum Edukacji – 1170 głosów, a trzecie Motoorlik – centrum doskonalenia techniki jazdy – 737 głosów. Te trzy projekty zostaną skierowane do realizacji.
W części społecznej po raz kolejny zwyciężyły dobrze już znane mieszkańcom projekty. Dni Tomaszowskiej Rodziny – Rodzina To Siła! zdobyły 1962 głosy, a Nocna Jazda Moto Show Arena – 1442.
Dalej znalazły się: Ratownik Obywatelski z 658 głosami, Miejska Sieć Pierwszych Reagujących – 416 oraz „Aktywni nad wodą – wiosło i mata” – 225.
15 528 rok temu. Teraz 9967
I tu zaczyna się najciekawsza część tegorocznych wyników.
W TBO 2026 na projekty infrastrukturalne oddano 8523 ważne głosy, a na społeczne 7005. Łącznie dawało to 15 528 ważnych głosów. Miasto informowało wtedy o udziale ponad ośmiu tysięcy mieszkańców.
W najnowszej edycji mamy 5264 ważne głosy infrastrukturalne i 4703 społeczne, czyli razem 9967. Urząd mówi tym razem o „ponad pięciu tysiącach mieszkańców”.
Różnica wynosi dokładnie:
5561 ważnych głosów mniej.
To spadek o około:
35,8 proc.
Jeszcze mocniej różnicę widać w kategorii infrastrukturalnej. Liczba głosów spadła tam z 8523 do 5264, czyli o około 38,2 proc.
W przypadku projektów społecznych było 7005 głosów rok temu i 4703 obecnie – spadek wyniósł około 32,9 proc.
Trzeba przy tym zachować jedno ważne rozróżnienie. Nie są to liczby indywidualnych mieszkańców, lecz oddanych ważnych głosów. W obu edycjach mieszkaniec mógł oddać jeden głos na projekt infrastrukturalny i jeden na społeczny. Dlatego nie można napisać, że „frekwencja spadła dokładnie o 35,8 proc.”. Tyle wynosi spadek liczby ważnych głosów.
Pieniędzy jest więcej, głosów dużo mniej
Jest jeszcze jeden paradoks.
TBO 2026 dysponował 1,5 mln zł. Z tej kwoty 1,2 mln przeznaczono na projekty infrastrukturalne, a 300 tys. zł na społeczne.
W TBO 2027 pula wzrosła do 1,7 mln zł. Kwota infrastrukturalna pozostała na poziomie 1,2 mln zł, natomiast na projekty społeczne przeznaczono już 500 tys. zł. Maksymalna wartość pojedynczego projektu społecznego wzrosła przy tym ze 150 do 250 tys. zł.
Mamy więc sytuację dość nietypową: miasto daje mieszkańcom do rozdysponowania o 200 tys. zł więcej, ale udział mierzony liczbą oddanych głosów gwałtownie maleje.
Samo zwiększenie puli nie wystarczyło, by przyciągnąć więcej tomaszowian.
Więcej projektów infrastrukturalnych, mniejsze zainteresowanie
Nie można również łatwo wyjaśnić spadku mniejszym wyborem.
W TBO 2026 mieszkańcy głosowali na osiem projektów infrastrukturalnych i pięć społecznych.
W tegorocznej edycji do głosowania dopuszczono 13 projektów infrastrukturalnych i pięć społecznych. Łącznie były więc 18 propozycji – pięć więcej niż rok wcześniej.
Większa oferta projektów nie przełożyła się jednak na większą aktywność mieszkańców.
To oczywiście nie oznacza jeszcze, że większa liczba projektów była przyczyną spadku. Mogła wręcz rozproszyć poparcie pomiędzy większą liczbę propozycji. Mogły też zadziałać zupełnie inne czynniki: promocja głosowania, mobilizacja autorów projektów, atrakcyjność poszczególnych pomysłów albo zwykłe zmęczenie mieszkańców kolejnymi edycjami.
Bez dokładniejszych danych miasta byłoby to jednak tylko zgadywanie.
Motoorlik dobrze pokazuje zmianę
Najbardziej wymownym przykładem jest Motoorlik.
W TBO 2026 projekt otrzymał 1292 głosy. Zajął jednak dopiero piąte miejsce wśród propozycji infrastrukturalnych i nie znalazł się w podstawowej grupie projektów przeznaczonych do realizacji. Rok później Motoorlik zdobył już tylko 737 głosów. To aż 555 głosów mniej, czyli spadek o niemal 43 proc. Mimo tego tym razem wystarczyło to do trzeciego miejsca i finansowania.
Nie mówi to nic złego o samym projekcie. Pokazuje natomiast bardzo wyraźnie, jak obniżył się realny próg wejścia do grupy zwycięzców. W zeszłym roku 1292 głosy nie dawały miejsca w pierwszej trójce. Teraz wystarczyło 737.
- „Orlik” to zaprojektowana od podstaw, kontrolowana strefa do jazdy samochodami, motocyklami i quadami. Będą ronda, tzw. rękawy i tor jazdy, gdzie początkujący – także bez prawa jazdy i w każdym wieku – nauczą się podstaw prowadzenia pojazdu, a bardziej zaawansowani bezpiecznie poćwiczą panowanie nad autem, w tym elementy driftu. Zaplanowano parking i zaplecze do organizacji wydarzeń. „Moto Orlik” to alternatywa dla nielegalnych wyścigów i hałaśliwych, ryzykownych popisów na ulicach - czytamy w opisie projektu.
Dni Tomaszowskiej Rodziny znów wygrywają. Ale też tracą głosy
Podobną tendencję widać wśród największych zwycięzców projektów społecznych.
Dni Tomaszowskiej Rodziny w TBO 2026 zdobyły 2978 głosów. Rok później ponownie zajmują pierwsze miejsce, ale już z wynikiem 1962 głosów. To: 1016 głosów mniej, czyli spadek o około 34,1 proc.
Nocna Jazda Moto Show również wygrywa po raz drugi. W poprzedniej edycji zdobyła 1837 głosów, teraz – 1442. Różnica wynosi 395 głosów, czyli około 21,5 proc.
Oba projekty zachowały więc bardzo mocną pozycję, ale nawet one nie uniknęły ogólnego spadku liczby oddawanych głosów.
Co dzieje się z Tomaszowskim Budżetem Obywatelskim?
Budżet obywatelski nie jest zwykłym plebiscytem popularności. Jego sens polega na czymś więcej: mieszkańcy otrzymują fragment miejskiego budżetu i bezpośrednio decydują, na co zostanie wydany.
W tej edycji głosowanie trwało od 10 do 24 września, a zwycięskie zadania mają zostać ujęte w projekcie budżetu miasta na 2027 rok do 15 października.
Dlatego spadek aktywności o takiej skali warto potraktować poważnie – nie jako polityczny argument przeciwko komukolwiek, ale jako sygnał dotyczący kondycji lokalnej partycypacji.
Czy mieszkańcom znudziła się formuła TBO?
Czy projekty nie mobilizowały tak skutecznie jak wcześniej?
Czy kampania informacyjna była mniej widoczna?
Czy zmienia się sposób, w jaki tomaszowianie chcą wpływać na miejskie wydatki?
A może mamy do czynienia tylko z jednorazowym wahnięciem?
Na podstawie samych wyników tego rozstrzygnąć się nie da.



Napisz komentarz
Komentarze