Mahatma Gandhi, urodzony 2 października 1869 roku, stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli pokojowego oporu w historii polityki. Jego urodziny są dziś oficjalnym Międzynarodowym Dniem Bez Przemocy ONZ.
Graham Greene urodził się 2 października 1904 roku. Autor „Spokojnego Amerykanina”, „Sedna sprawy”, „Końca romansu” i „Naszego człowieka w Hawanie” należał do tych pisarzy, którzy potrafili zamienić powieść szpiegowską w opowieść o winie, wierze, zdradzie i polityce. Jego książki brzmią czasem jak kino noir zapisane prozą – duszne, moralnie niejednoznaczne i pełne ludzi uwikłanych w większe od siebie mechanizmy.
Don McLean, urodzony 2 października 1945 roku w New Rochelle, kończy dziś 81 lat. Jego „American Pie” stało się jednym z najsłynniejszych utworów amerykańskiej kultury popularnej, a „Vincent” – muzycznym hołdem dla Vincenta van Gogha.
Sting kończy dziś 75 lat. Gordon Sumner urodził się 2 października 1951 roku w Wallsend w północno-wschodniej Anglii. Najpierw zdobył świat jako wokalista i basista The Police, później zbudował wielką karierę solową, swobodnie mieszając rock, jazz, reggae i pop.
Odeszli tego dnia
Marcel Duchamp zmarł 2 października 1968 roku w wieku 81 lat. Jeden z najważniejszych artystów XX wieku zakwestionował samo pytanie o to, czym właściwie jest sztuka. Jego słynna „Fontanna” – pisuar podpisany „R. Mutt” – sprawiła, że odtąd równie ważny jak wykonanie dzieła mógł być pomysł stojący za przedmiotem.
Rock Hudson zmarł 2 października 1985 roku w wieku 59 lat na skutek powikłań związanych z AIDS. Był jedną z największych gwiazd Hollywood lat 50. i 60., znaną m.in. z „Olbrzyma” i „Telefonu towarzyskiego”. Jego publiczne ujawnienie choroby, a później śmierć stały się jednym z momentów przełomowych w społecznej świadomości epidemii AIDS w Stanach Zjednoczonych.
Tego dnia w muzyce
31 lat temu. Oasis wydaje płytę, która definiuje britpop
2 października 1995 roku ukazało się „(What’s the Story) Morning Glory?” Oasis. Album zawierał „Wonderwall”, „Don’t Look Back in Anger”, „Some Might Say”, „Morning Glory” i monumentalne „Champagne Supernova”. Już w pierwszym tygodniu sprzedano 347 tys. egzemplarzy płyty, a wydawnictwo stało się największym komercyjnym sukcesem zespołu.
To nie była po prostu druga płyta kilku chłopaków z Manchesteru. „Morning Glory” stało się dźwiękiem połowy lat 90. – epoki, w której Wielka Brytania ponownie uwierzyła, że gitarowa muzyka może być równie ważna jak piłka nożna, moda i polityka. Noel Gallagher pisał melodie, które można było śpiewać zarówno w pubie, jak i na stadionie, a konflikt Oasis z Blur dostarczał prasie materiału niemal każdego dnia.
Dziś trudno oddzielić ten album od całej ikonografii britpopu: park, Adidas, papieros, Union Jack i refren „Wonderwall”, który prędzej czy później znał każdy początkujący gitarzysta.
26 lat temu. Radiohead niszczy własny pomnik
2 października 2000 roku Radiohead wydało „Kid A”. Po gigantycznym sukcesie „OK Computer” grupa mogła nagrać kolejną wielką gitarową płytę. Zrobiła coś dokładnie odwrotnego. Syntezatory, samplery, elektronika, ambient i poszarpane struktury utworów sprawiły, że „Everything in Its Right Place”, „The National Anthem”, „How to Disappear Completely” czy „Idioteque” brzmiały jak transmisja z przyszłości.
„Kid A” było jedną z tych płyt, które początkowo dzielą słuchaczy, a po latach stają się punktem odniesienia dla całej dekady. Radiohead zrobiło rzecz ryzykowną: zamiast spełniać oczekiwania publiczności, rozmontowało własny sukces i z jego części zbudowało zupełnie inną muzykę.
Sting kończy 75 lat
Dzisiejszym jubilatem jest Sting, jeden z najbardziej rozpoznawalnych brytyjskich muzyków ostatnich pięciu dekad. Z The Police nagrał m.in. „Roxanne”, „Message in a Bottle”, „Every Breath You Take” i „Walking on the Moon”, a później poszedł własną drogą, sięgając po jazz, muzykę świata i bardziej rozbudowane aranżacje.
Jego kariera pokazuje ciekawy paradoks: artysta może napisać piosenkę graną miliony razy w radiu i jednocześnie pozostać muzykiem szukającym nowych form. „Every Breath You Take” stało się jednym z największych popowych przebojów w historii, choć opowiada przecież o obsesji i kontroli, a nie o romantycznej miłości.
Tego dnia w sporcie
na kolejnej stronie



Napisz komentarz
Komentarze