Dwa mecze, dwa razy 1:2. Lechia znów płaci za błędy i wciąż czeka na pierwsze punkty
Pierwsze dwa akty nowego sezonu Lechii Tomaszów Mazowiecki kończą się dokładnie tak samo. Najpierw 1:2 z KTS Weszło w Warszawie, teraz 1:2 z rezerwami Wisły Płock. Zmieniają się rywale, stadiony i autorzy bramek, ale pozostaje niedosyt. Zielono-czerwoni potrafią przejąć inicjatywę, przez długie fragmenty prowadzić grę i zmuszać przeciwnika do obrony. Problem zaczyna się tam, gdzie w futbolu nie ma już miejsca na stylistyczne punkty – pod obiema bramkami. Proste błędy kosztują Lechię gole, a przewaga w grze zbyt rzadko zamienia się w sytuacje, po których piłka ląduje w siatce.