Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 października 2026 05:26
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Marek Karewicz – Złoty Fryderyk w Tomaszowie Maz. (7)

Dalszy ciąg opowieści o Marku Karewiczu

Spotkanie w Starostwie Powiatowym


Po powrocie z Sopotu myślałem tylko o jednym, jak zorganizować pieniądze by Marek Karewicz mógł być „żywym” bohaterem mojego cyklu spotkań Herosi Rock’n’Rolla. Wcześniej w Herosach robiłem spotkania na żywo, że wspomnę Marka Zarzyka Zarzyckiego, Zygmunta Smogorzewskiego czy Arka Elvisa Milczarka. Rozmawiałem w Galerii z panią Dorotą Sobańską jak uzyskać pieniądze na pomysł ze sprowadzeniem Karewicza do Tomaszowa? Oczywiście nie znaleźliśmy prostej odpowiedzi, bo jej nie ma. Dla w/w wykonawców moich spotkań zdobywałem many, między innymi kwestowaniem w trakcie trwania koncertu. W przypadku wynagrodzeń dla Zarzyckiego i Smogorzewskiego to pozostało trochę pieniędzy, po wydaniu pierwszej, mojej publikacji, Moje miasto w rock’n’rollowym widzie od osób i instytucji, które partycypowały w jej wydaniu.

 

Z panem Karewiczem jest inny problem, nie jest on muzykiem lecz fotografem i wielkim artystą fotografii. By go zaprosić do Herosów zachodziła konieczność sprowadzenia do Tomaszowa jego dzieł sztuki w postaci fotogramów, projektów okładek płyt analogowych czy rollapów. A to kosztuje. Wiesław Śliwiński zajmuje się kalendarzem spotkań Karewicza więc prosił mnie, w przypadku zaproszenia Marka do Tomaszowa, bym dużo wcześniej podał przybliżony termin spotkania. Był listopad więc założyłem sobie, że do  miesiąca marzec/kwiecień kolejnego roku (2012), powinienem uporać się z finansowym problemem.

 

W piątek 12 listopada (2011) byłem na koncercie Czerwonych Gitar w Sali Kongresowej, na którym miał być również Marek Karewicz. Pomyślałem, że będzie to idealna okazja, by domówić  szczegóły dotyczące eksponatów z przeznaczeniem na wystawę w ARKADACH. Marek nie dotarł na koncert do Pałacu Kultury z powodu złego samopoczucia. W trosce o jego zdrowie, odwiedziliśmy go nazajutrz po koncercie z Marylą Tejchman, w domu przy ulicy Nowolipki. Był zaskakująco w niezłej formie, w dobrym samopoczuciu. Jak zwykle za każdym moim spotkaniem z artystą, zagaił w swoim stylu, - Antek a co tam słychać w Tomaszowie? Wszystko jest OK – odparłem- o czym osobiście się przekonasz niebawem przyjeżdżając do nas. Antek – ponownie zagaił - więc podaj mi album ze zdjęciami spod mojego biurka, ten czarny.

 

Szybko zrealizowałem prośbę. Otworzył okładkę albumu (cały poświęcony fotografiom lat 40/50-tych Tomaszowowi)  i na pierwszej stronie było kilka zdjęć. Do jednego z nich poprosił nas by rozszyfrować cztery postacie. Zlokalizowałem miejsce (pod kasztanem przy zakładzie fotograficznym pana Tadeusza Ulikowskiego, vis a vis DT Tomasz) i trzy postacie, pana Tadeusza z synkiem Andrzejem, słynnego, tomaszowskiego fryzjera Mieczysława Bąka, czwartej osoby nie rozpoznałem. – Ten wysoki pan – powiedział Marek – to mój ojciec. Wszyscy tomaszowianie związani ze sportem spotykali się w zakładzie fryzjerskim u golibrody, pana Bąka. Jego zakład mieścił się w samym centrum miasta w kamienicy pana Śpiewaka u zbiegu ulic Świętego Antoniego/Plac Kościuszki/Jerozolimska. Zakład czynny był od godziny 6.00 do godziny 20.00, a nie raz i dłużej, zawsze pełen klientów. Schodziła się tu cała śmietanka miasta związana ze sportem (właściwie z piłką nożną) i kulturą. Przychodziłem tu ze swoim ojcem, nie zawsze chodziło o usługę fryzjerską a raczej posłuchać ciekawostek (szczególnie w poniedziałki), również podzielić się ciekawymi „newsami”. Przychodzili tu wszyscy piłkarze TUR-u, później Spójni czy Lechii i działacze klubowi. Tu poznałem najsłynniejszego bramkarza miasta, europejskiej klasy, „ISIA” Komara i wiele decydenckich postaci życia sportowego, politycznego miasta.

 

 

[reklama2]

 

* * * *

 

Trudno było porozmawiać o sprawach mnie nurtujących, to znaczy związanych z moim pomysłem na Karewicza w Tomaszowie. Choć Marek nie zajmuję się bezpośrednio doborem swoich prac na wystawę, ale ma jednak decydujące zdanie. Te sprawy prowadzi jako pełnomocnik, Wiesiu Śliwiński, a ten mieszka w Gdańsku. Uzgodniliśmy, że na ekspozycję w Tomaszowie chciałbym wystawić w pierwszej kolejności projekty okładek płyt (nasze miasto nigdy ich nie widziało), które znajdują się w warszawskim klubie Tygmont i stojące rollapy przedstawiające historię polskiego rock’n’rolla, znajdujące się w siedzibie Fundacji Sopockie Korzenie. Uzgodniliśmy również, że ewentualną dostawą eksponatów zajęłaby się Maryla, która mieszka w pobliżu Marka. Maryla często bywa w Tomaszowie, odwiedza swoją córkę i wnuczki. Zrobiłem rekonesans z kolegami, którzy prowadzą w mieście własne przedsiębiorstwa, by mogli mnie finansowo wesprzeć. Wypadł pozytywnie dlatego spokojnie oczekiwałem świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku.

 

 

 

W lutym w noc przed Świętym Walentym z poniedziałku 13 na wtorek 14, wszyscy związani z Galerią ARKADY przeżyliśmy szok. Spłonęła duża część dachu historycznych Końskich jatek, które po remoncie zostały zrewaloryzowane architektonicznie stając się dla naszego miasta świątynią, w której się kultywuje, sztukę i kulturę. Ja z kolei od siedmiu lat, w uzgodnieniu z panią Dorotą i Mariuszem Sobańskimi, właścicielami Galerii, prowadziłem swój cykl spotkań zat. Herosi Rock’n’Rolla.

 

W jednej chwili zawalił się, skrzętnie przygotowywany, cały projekt związany z Markiem Karewiczem. Przyznam, że ogarnęło mnie wielkie przygnębienie. W czwartek 15 lutego biorę do ręki TIT i czytam, że „trwa przeprowadzka tomaszowskiego Starostwa Powiatowego do nowo wybudowanego budynku przy ulicy Św. Antoniego 41, niektóre wydziały już funkcjonują. Nowy gmach, to trzypiętrowa budowla z windą, nowoczesna architektura o wielkiej przestrzeni biurowej, korytarzy i holi”. W głowie mojej zaświtała myśl, - A może wzorem Galerii w Ratuszu w Urzędzie Miasta zrobić coś podobnego w nowym budynku starostwa?

 

Z taką koncepcją w ciągu godziny dotarłem do Starostwa. Kiedy znalazłem się na parterze budynku przeżyłem wstrząs. Potężna, wolna przestrzeń, idealnie dyktowała warunki by wypełnić ją dziełami Marka Karewicza.  

 

Pierwsze kroki skierowałem do sekretarza, Jurka Kowalczyka i przedstawiłem mu koncepcję rozreklamowania starostwa na cały kraj poprzez zorganizowanie w holu, na parterze, wystawy prac Marka Karewicza. Jurek kupił temat, natychmiast zadzwonił do Starosty przedstawiając mój pomysł, a ten wciągu dwóch/trzech minut znalazł się w gabinecie sekretarza. – Antek znowu piszesz nową książkę?  - aluzyjnie z uśmiechem zasiadł przy stoliku wysłuchując przedstawiony przeze mnie projekt, oraz koszty jakie urząd musi ponieść przy zorganizowaniu wystawy prac Karewicza w pomieszczeniach Starostwa. Temat natychmiast został kupiony, ustaliliśmy koszty, termin otwarcia, czas trwania ekspozycji. Ze Starostwa Powiatowego szybko udałem się na ulicę Jerozolimską (byłe kino Mazowsze) do Stowarzyszenia Chrześcijańskiego TOMY, gdzie niespodziewanie łatwo załatwiłem wynajem Sali Widowiskowej na spotkanie tomaszowian z Karewiczem. Niezwłocznie poinformowałem telefonicznie Wiesia Śliwińskiego,

 

- Słuchaj Wiesław, to co powiem to jest załatwione na beton.  Przed chwilą ustaliłem ze Starostwem Powiatowym termin otwarcia wystawy na piątek 30 marca godzina 15.00 z udziałem samego Marka Karewicza, a w sobotę 31 marca o godzinie 18.00 w byłym kinie Mazowsze odbędzie się spotkanie Marka w ramach mojego cyklu „Herosi Rock’n’Rolla”. – Antek – odzywa się Wiesław – już wpisuję to wydarzenie w Marka kalendarz imprez. Jesteśmy w ostatni weekend marca w Tomaszowie razem z Karewiczem i Hanią. Jeśli chodzi o eksponaty wystawowe to wszystko o co prosiłeś będziesz miał. Jest tylko kwestia w jaki sposób dostarczyć je do Tomaszowa? Czy ktoś po to przyjedzie, czy mam wysłać kurierem? 

 

Dwa dni po uzgodnionym temacie ze Starostwem i SCh TOMY w sprawie wystawy prac Karewicza, dociera do mnie informacja na pocztę mailową, od Czarka Francke z Gdańska z wycinkiem prasowym, że Kapituła Fonograficzna przyznała Markowi Karewiczowi, za całokształt prac na rzecz rozwoju polskiej fonografii za rok 2011 – Złotego Fryderyka. Z tą wiadomością nazajutrz dotarłem do Starostwa o czym poinformowałem pana Kagankiewicza i pana Kowalczyka. Zauważyłem, że ta informacja jeszcze bardziej ich utwierdziła, że zgoda wyrażona przez nich na ekspozycję prac Karewicza w pomieszczeniach Starostwa, była bardzo trafną. W środę 28 marca Maryla Tejchman dostarczyła z Warszawy swoim seatem całą ekspozycję. Znalazło się w niej 10 rollapów obrazujących  historię „50 lat Rock & Rolla”  w Polsce i 44 projekty okładek płyt największych polskich jazzmanów, polskich piosenkarzy i zespołów rock’n’rollowych. Nazajutrz zmontowałem i ustawiłem w holu starostwa powyższe eksponaty i powstał wspaniały kompleks wystawowy prac Złotego Fryderyka.

 

[reklama2]

 

W piątek punktualnie o godzinie 15.00 przed wejście główne od ulicy Św. Antoniego do Starostwa Powiatowego podjechał seat Maryli , z którego wysiedli Wiesław Śliwiński, Hania Erez i przy ich pomocy Marek Karewicz, który posadzony w wózku, razem z nimi pokonał wejście główne do Starostwa. W holu oczekiwało przybyłych gości,  wielu tomaszowian, przyjaciół Karewicza, pracowników urzędu, oraz na tle wystawowych eksponatów, v-ce Starosta Powiatu Sławomir Szewczyk, pani Naczelnik Wydziału Edukacji Katarzyna Banaszczak i moja skromna osoba. Po krótkim kurtuazyjnym powitaniu i przedstawieniu sylwetki Marka Karewicza, o jego zasługach na rzecz polskiej fonografii, polskiego jazzu, polskiego rock’n’rolla przez panią Katarzynę Banaszczyk, rozległy się gromkie brawa po czym głos zabrał sam nasz wielki artysta fotografii. Oto niektóre skrócone, z wielkim sarkazmem i dowcipem, wypowiedzi jakimi dzielił się z lokalnymi mediami:

 

 

- Chciałem bardzo serdecznie podziękować za tak miłe przyjęcie. Po raz pierwszy znalazłem się w kompletnie mi nieznanym domu, zupełnie nieznanym. Co zresztą widać z jakim zaciekawieniem się rozglądam, a drogę tą przy, której znajduje się ten budynek znam bardzo dobrze. Jako młodzieniec wielokrotnie z panienkami biegałem na Niebieskie Źródła, a to jak znacie to miasto jest niedaleko z stąd. Chciałem państwu powiedzieć, że tu po prawej stronie naszej wystawy jest parafia ewangelickiego kościoła Zbawiciela, w której przez pewien okres przebywając w Tomaszowie, zamieszkiwaliśmy. Do Tomaszowa z Warszawy przyszliśmy z rodziną pieszo w 1944 roku po upadku Powstania Warszawskiego. Dlaczego tu się znaleźliśmy? Otóż uciekaliśmy, jak wielu mieszkańców umierającej stolicy, przed Armią Czerwoną. Szliśmy dzień i noc, dzień i noc aż dotarliśmy po przebyciu 100 km do Tomaszowa. Wtedy bardzo zmęczony powiedziałem do ojca; Tato, dalej nie idę!

                             ****

- Powiem Wam, szczerze mówiąc, a zdarza mi się ostatnio bardzo często, bo mam już swoje lata i w życiu bardzo dużo zrobiłem, że jestem bez żadnej wątpliwości zawodowym fotografem. Niektórzy mówią, że jednym z najlepszych na świecie, ale zawsze we wszystkich wywiadach wypowiadam się, że wszystko co się wydarzyło w mojej fotografii, zawodzie, bezwzględnie zawdzięczam miastu Tomaszów Maz. Do Tomaszowa, jak wcześniej wspomniałem, przyszedłem piechotą z Warszawy, z moim ojcem, moją matką i moją babcią. Tutaj się osiedliliśmy, tutaj rozpoczęło się moje szkolne życie. Ukończyłem szkołę podstawową nr.4 przy ulicy Barlickiego, w której zaraziłem się fotografią. Następnie po ukończeniu podstawówki poszedłem do liceum (dziś I LO). Dzisiaj gdy przyjeżdżam do Tomaszowa wracam do wspomnień, które  wywołują ogromne wzruszenia. Wspominam te 11 lat pobytu w mieście, w których Tomaszów do końca pozostanie w sercu jako najważniejsze miejsce
w moim życiu, bo to było dla mnie bardzo, bardzo ważną rzeczą. Przy każdej okazji jak tylko mam możliwość przyjazdu do Tomaszowa, zawsze – NAPRAWDĘ - świetnie się tu czuję.

                               ****
- Ja po prostu posiadam olbrzymią kolekcję fotografii. Praktycznie rzecz biorąc, w swoim życiu fotografowałem wszystkich największych twórców muzyki rozrywkowej, jazzowej i gatunków pokrewnych. Żadnej ulubionej postaci nie miałem, jeżeli się decydowałem by kogokolwiek fotografować, tylko ja decydowałem o tym kogo będę, a kogo nie. Ten, na którego się zdecydowałem musiał być najlepszy. 

                                                          ****
- Zaproponowano mi tę wystawę przez Antka, a Tomaszowowi nie jestem w stanie niczego odmówić, choć nie ma już tego Tomaszowa, który ja pamiętam, w którym ja naprawdę przeżyłem tu historię wczesnej młodości. Należę do tak starych mieszkańców tego miasta, że pamiętam jak w Hrabskim Ogrodzie było boisko piłkarskie, którego dziś nie ma. A ja poprzez mojego ojca byłem zaprzyjaźniony z całą drużyną piłkarską ze sławetnym bramkarzem europejskiego formatu, „ISIEM” Komarem i naprawdę ze wszystkimi ludźmi , którzy zajmowali się kulturą, sportem i muzyką.

                                ****

- Z całego serca dziękuję państwu, że poświęciliście trochę swojego czasu by obejrzeć te bardzo stare okładki płyt i jeszcze starsze fotogramy zespołów jazzowych i rock’n’rollowych. Zapraszam wszystkich jutro, w sobotę na godzinę 18.00 na spotkanie do dawnego kina Mazowsze przy ulicy Jerozolimskiej. Podzielę się z państwem historią polskiego jazzu, polskim rock’n’rollem, będziecie mogli zadawać mi pytania, na które będę chciał wyczerpująco odpowiedzieć a całość spotkania w komponowane jest w cykl Antoniego Malewskiego, „Herosi Rock’n’Rolla”, a zakończone będzie filmem mojego przyjaciela Bogdana Bogiela, - I Miejsce w III edycji konkursu Wspomnienia Miłośników Rock’n’Rolla - „Wiatr od morza czyli big beat po szczecińsku”. Gorąco państwa zapraszam.

 

Przybyli na otwarcie wystawy, ogromnymi brawami podziękowali panu Karewiczowi, a my tymczasem z Jankiem Koziorowskim zdemontowaliśmy, niektóre eksponaty wystawy (by wykorzystać je w drugim dniu pobytu Marka, na spotkaniu w SCh TOMY) i udaliśmy się do jego domu przy ulicy Brzozowej. Maryla swoim seatem z Markiem, Hanką i Wiesławem pomknęła za nami by zakwaterować gości, posilić się i odpocząć. Po poobiedniej sjeście udaliśmy się wszyscy na zaplanowaną wizytę do księgarni Barbary Goździk przy Pl. Kościuszki 22.  Było to kolejne, niepowtarzalne spotkanie na zapleczu księgarni, w koleżeńskiej symbiozie, w której to dotykaliśmy bardzo osobistych wydarzeń i doświadczeń ze wspólnych, trójmiejskich pobytów, warszawskich spotkań w mieszkaniu Marka czy Spotkaniach po Latach. Ponieważ  nasze dwudniowe spotkania w Tomaszowie chciałem utrwalić na płycie DVD, więc w tym celu zaprosiłem swoją koleżankę z kamerą, Ewę Komar (nie ma nic wspólnego z tomaszowskim golkiperem), której zadaniem było wszystko zapisywać na tak zwanym dysku twardym kamery. Umówiliśmy się z Ewą, Markiem i Wiesiem na jutro przed południem (sobota) u Basi na zapleczu, by z stąd wyruszyć i dokonać maleńkiego rendez-vous ulicami miasta – szlakiem  dzieciństwa małego Marka.

 

Sobota 31 marzec 2012 roku, pogoda okrutna, pod psem – słońce, deszcz, wiatr, grad, zachmurzenie, śnieg – cztery pory roku. Z księgarni wyszliśmy we czworo ja z Wiesiem by na zmianę pchać wózek z Markiem oraz Ewa z kamerą by filmować spacer ulicami miasta. Kiedy wychodziliśmy było słońce, a Marek w wózku w samej marynarce, na szczęście pod nią miał flanelową koszulę i podkoszulek. Zrobiliśmy rundkę wokół Placu Kościuszki z prześwitem po środku, powstałym po rozebraniu gwiazdy wdzięczności (tu za szkolnych lat donosił niemieckim jeńcom szkolne śniadania) i dalej zatrzymaliśmy się przy spalonej Galerii ARKADY. Marek w milczeniu popatrzył na końską jatkę, w której kupował w dzieciństwie sławetną mortadelę i późniejsze miejsce spotkań z mieszkańcami miasta jako znany już, światowej klasy, fotograf.  Dalej idąc Placem Kościuszki mijaliśmy dzisiejszy sklep Siódemka, w którym za Marka czasów był najlepszy sklep z akcesoriami fotograficznymi gdzie kupowało się najlepsze klisze i filmy fotograficzne. Idąc w dół ulicą Św. Antoniego zatrzymaliśmy się przy Tkackiej, - Tu skręcając w lewo w ulicę Tkacką, tak zwanym skrótem – mówi Marek – dochodziło się do ulicy Rzeźniczej i schodami w górę docierałem do „Końskich jatek”, w których kupowałem wspomnianą wcześniej mortadelę. Z stąd już blisko do mostu na rzece, na którym zatrzymaliśmy się - A tu płynie rzeka mojego dzieciństwa, Wolbórka. Tu przychodziliśmy z kolegami z klasy, a szkoła była w pobliżu, na łowienie ryb i kąpanie się. Bardzo głęboka woda w rzece była tam dalej, bliżej mostu na Blichu. To miejsce nazywaliśmy „na kołkach”. 60 lat temu stawałem na tym moście,  przyglądałem się wodzie w rzece by zobaczyć jakiego jest koloru dzisiaj, bo decydowała o tym tkanina na jaki kolor w danym dniu w fabryce Pischa, czy Millera (dywany) były farbowane.

 

Skróciliśmy pobyt na moście bo strasznie wiało i zaczął padać śnieg. Marek już był przemoknięty, a zarazem uparty. W żaden sposób nie chciał założyć płaszcza. Dojechaliśmy do skwerku przy Barlickiego, zatrzymując się przed budynkiem, w którym po wyzwoleniu mieściła się szkoła podstawowa nr.4. – Tamte cztery okna na I piętrze – rzekł przemarznięty Marek - to była moja klasa. Ze wzruszeniem wspominam tamte, szkolne lata. Bo tu wykonałem pierwsze zdjęcie zlecone przez nauczyciela od przyrody, nie używając aparatu fotograficznego. W bramie byłej szkoły odczekaliśmy kilka minut bo nagle zaczął sypać grad, drobny jak kaszka manna, by za chwilę wychodzące słońce za chmur, zrobiło cieplejszą atmosferę. Doszliśmy do sklepu meblowego HALIDOR (za Marka czasów mieściła się mleczarnia), z którego na spotkanie z nami wyszedł właściciel sklepu, mój przyjaciel, Jacenty Buczyński. Po krótkiej rozmowie z Jacentym udaliśmy się ulicą Konstytucji 3-go Maja pod numer 18 zatrzymując się przed posesją,

 

- Jesteśmy pod domem – zwrócił się do nas – w którym ponad 9 lat mieszkałem. Te pierwsze trzy okna na parterze były w moim mieszkaniu, to w tej izbie zasłoniłem gazetami szyby, zgasiłem światło by było ciemno i na papierze fotograficznym (światłoczułym) dokonałem odbitki (zdjęcia) jesiennych liści, które później zaniosłem na lekcję przyrody. Dziś mogę powiedzieć, że były to zrobione pierwsze, moje zdjęcia bez użycia aparatu. Jeszcze nie tak dawno w swoim mieszkaniu robiąc wielkie porządki znalazłem te odbitki, wzruszyłem się do łez.

 

Następnie zjechaliśmy w dół od ulicy i znaleźliśmy się na podwórzu, w którym Marek spędził kilka wspaniałych chwil. – To jest moje podwórko, na którym spędziłem swoje całe dzieciństwo. Tutaj z chłopakami grałem w piłkę nożną, w klipę, w dwa ognie a tam dalej znajdują się ogródki działkowe, a tuż za nimi płynęła bardzo szeroko, rzeka Wolbórka. W tej rzece łowiliśmy małe ryby zwane kiełbikami. Ta czwarta, z najjaśniejszymi drzwiami, to nasza komórka. Tu rodzice składowali na porę zimową materiały opałowe, węgiel i drzewo. Marek w ciszy bardzo długo rozglądał się po podwórku. Nam ta cisza również się udzieliła, wiedziałem, że teraz Karewicz znajduje się w tamtym, innym i beztroskim świecie, świecie bezpiecznego dzieciństwa. Udaliśmy się dalej ulicą Konstytucji 3-go Maja i za pierwszym zakrętem na wysokości byłej Fabryki Skór zatrzymaliśmy się, - Stanęliśmy – zagaił – przed willą Landsberga (byłe przedszkole), w której również pewien okres czasu mieszkaliśmy, wtedy mój ojciec był tu obok, po sąsiedzku, dyrektorem Fabryki Skór. Przed willą stał potężny kasztanowiec, kiedy w maju zakwitał, jego piękne, białe kwiaty cudownie pachnące, przystrajały nasz dom. Na jesieni zbieraliśmy kasztany, które służyły nam, dzieciom, do tworzenia różnych figur na prace ręczne do szkoły. W tej kamienicy obok (w latach 50-tych biurowiec zakładu), stojąca na terenie Fabryki Skór, mieszkał przyjaciel mojego ojca, słynny tomaszowski fotograf, pan Tadeusz Ulikowski. Kiedy odwiedzaliśmy go z ojcem w jego zakładzie fotograficznym miałem niejednokrotnie okazję wtajemniczyć się w technologie i techniki wykonywania fotografii. Wracając z powrotem ulicą Konstytucji 3-go Maja w kierunku ulicy Warszawska/Św. Antoniego, zatrzymaliśmy się przed posesją (dziś dom mojego przyjaciela Arka Lechowicza), a Marek zwrócił się do nas, kierując słowa w moim kierunku, - A w tym domu mieścił się sklep spożywczy, dawniej mówiono kolonialny, w którym moja babcia zaopatrywała się w przeróżne artykuły, z których tworzyła najsmaczniejsze potrawy, dziś mało znane w naszych domach. Ich cudowne zapachy i smaki pozostaną na zawsze w mojej pamięci. Przed byłym sklepem zakończyliśmy, ze względu na pogarszającą się pogodę, wspomnieniową marszrutę i szybko udaliśmy się, z przemarzniętym do szpiku kości Markiem, w kierunku księgarni, gdzie na jej zapleczu oczekiwała nas, przygotowana przez Basię gorąca herbata. Obawialiśmy się bardzo czy ta przedpołudniowa, sobotnia eskapada ulicami miasta nie zaszkodzi Markowi, nieodpowiednio ubrany do zaistniałej pogody. Basia ze swojej podręcznej apteczki sięgnęła po sporządzoną przez siebie specjalną miksturę, po zażyciu której, Karewiczowi nie pogorszyło się, a nawet powiedziałbym był w lepszej formie niż przed południem, co gwarantowało wspaniałe spotkanie z mieszkańcami miasta. Racząc się smaczną, gorącą herbatą, skrupulatnie ustalaliśmy plan działania na dzisiejszy wieczór. Po zapięciu programu na przysłowiowy ostatni guzik nastrój obecnym na zapleczu poprawił a Wiesiu, aluzyjnie ustosunkowując się do odporności Karewicza na choroby zagaił:

 

[reklama2

 

 

- Moi drodzy, Marek ma końskie zdrowie, nieraz bywałem z nim w warunkach pogodowych gorszych. Mnie trafiła się choroba, przeziębienie, a jego nie. Basiu, twoja mikstura była wodą na młyn na jego odporny organizm. Znając go, obawiałem się czy mu czasem sporządzony przez ciebie lek nie zaszkodzi.

 

Wieczorem na spotkaniu spodziewałem się dużej frekwencji, już wcześniej wielu znajomych, przyjaciół potwierdziło swój udział.  Kulminacja dwudniowego pobytu Marka Karewicza w Tomaszowie Mazowieckim odbyła się w byłym kinie Mazowsze, dzisiaj Społeczność Chrześcijańska TOMY. Przybyliśmy tu wszyscy z zaplecza księgarni na pół godziny przed rozpoczęciem spotkania, które zaplanowałem w moim stałym, w comiesięcznym cyklu Herosi Rock’n’Rolla. W części kawiarnianej (była poczekalnie kina Mazowsze) ustawiona była tylko, rzucająca się w oczy duża gablota - Marek Karewicz – Złoty Fryderyk - w której zamieściłem duże (format A-4) zdjęcia z wizerunkiem Marka Karewicza i tekst przedstawiający krótką biografię artysty, zapraszający dalej na salę widowiskową. Miało się tu odbyć zaplanowane spotkanie
z artystą fotografikiem z mieszkańcami miasta, kończące dwudniowy pobyt Człowieka ze Złotym Obiektywem w Tomaszowie Mazowieckim.

 

Pusta sala byłego kina, wystrojona w pięknie ustawiony ciąg rollapów z 50-letnią historią polskiego rock’n’rolla i w projekty niektórych okładek płyt gramofonowych, zaczęła się stopniowo zapełniać wymienionymi gadżetami, by w kilka minut jeszcze przed godziną 18.00 wypełniła się na full. Przybyło wiele osób, stałych uczestników moich Herosów, również wielu powiadomionych przeze mnie przyjaciół z Opoczna, Rawy Mazowieckiej, Łodzi czy Piotrkowa Tryb. Wózek z Markiem był bezustannie oblegany osobami chcącymi otrzymać autograf na swoich, przyniesionych z sobą płytach analogowych (longpley), porozmawiać o wspólnych znajomych z czasów kiedy Marek zamieszkiwał w naszym mieście, o jazzie, rock’n’rollu, fotografii. Wszystkich słuchających w ramach potrzeb zaspakajał. Jednak najpiękniejszym momentem wieczoru dla obu stron, było bliskie spotkanie mojej dobrej koleżanki, Grażyny Ziętek, która jest córką najsłynniejszego, tomaszowskiego golkipera, wychwalanego ciągle przez Marka, Isia Komara.

 

Oboje przez długi czas trzymając się za ręce mówili do siebie słowa, które w oczach Marka i Grażyny poprzez wzruszenie wyciskały łzy. To była piękna, niezapomniana chwila utrwalona okiem kamery. Tak wzruszony Karewicz, rozpoczął ostatnią swoją gawędę tomaszowskiego spotkania, opowiadając o swoim twórczym życiu, poznanych, wspaniałych ludziach, ciągle jednak powracał  do dzieciństwa, do beztroskich lat spędzonych w naszym mieście. Kiedy zakończył swoje wystąpienie bez przerwy odpowiadając na pytania, wszyscy obecni na spotkaniu na stojąco, oklaskami trwającymi kilka minut, wyrażali swoje uczucia do byłego mieszkańca miasta. Na zakończenie Herosów, puściłem na ekran sopocki prezent Bogdana Bogiela jakim był jego film dokumentalny Wiatr od morza czyli big beat po szczecińsku. Film wywołał wielkie poruszenie na widowni. Po jego projekcji wyszedł przed ekran Mirek Orłowski i ze łzami w oczach, był jedynym uczestnikiem z byłego woj. łódzkiego w finale I Konkursu Szukamy młodych talentów w 1962 roku w Szczecinie, wielce wzruszony opowiedział o swoim występie i przeżyciach na kortach tenisowych tego miasta. Właśnie na nich odbywał się w padający deszcz, finał konkursu. Wszystko zakończyło się wielkimi brawami, przy których już zmęczony gość numer jeden spotkania, opuścił pomieszczenia byłego kina Mazowsze. Ze swej strony mogę dodać, że w tych samych pomieszczeniach, wówczas należących do kina, ponad 50 lat temu, odbył się zamiast poranka, pierwszy koncert (niedziela 4 października 1959 roku, godz. 11.00) rock’n’rolla w Tomaszowie pierwszego, zarejestrowanego w Estradzie Polskiej, zespołu  Rhythm and Blues. Również dla samego zespołu był to ostatni koncert, wkrótce po nim zespól został „zmuszony” do rozwiązania się. Po zdemontowaniu i załadowaniu ekspozycji do mercedesa Mietka Gorgonia, udaliśmy się razem na ulicę Brzozową na bazę noclegową naszych gości. Tu po wypiciu herbaty, po krótkim podzieleniu się wydarzeniami z SCh TOMY, wszyscy zmęczeni nie nadużywając czasu, szybko rozeszliśmy się do swoich domów, pozostawiając na bazie noclegowej Marka i jego nieodłącznych przyjaciół.    


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

Najbardziej przeraża mnie nie tylko to, co ludzie opowiadają o swoich krzywdach. Przeraża mnie również cisza tych, którzy powinni reagować. Cisza polityków, urzędników i instytucji, które zbyt często wykazują niezwykłą sprawność w chronieniu własnego wizerunku, a znacznie mniejszą determinację w wyjaśnianiu niewygodnych spraw.W tomaszowskim wątku nie opieram się wyłącznie na zasłyszanych historiach. Dysponuję nagraniem posiedzenia komisji, złożyłem zawiadomienie do prokuratury i domagam się wyjaśnienia, dlaczego istotna wypowiedź dotycząca małoletnich nie znalazła odzwierciedlenia w protokole. Nie przesądzam, że doszło do przestępstwa. Uważam jednak, że sprawa wymaga rzetelnego sprawdzenia.Nie interesuje mnie, kto jest z Platformy, PiS-u czy jakiejkolwiek innej partii. Krzywda nie ma barw politycznych. A milczenie wobec niej nie staje się mniej naganne tylko dlatego, że dotyczy naszych znajomych.Zostawiam więc czytelników z jednym pytaniem: jeżeli instytucje powołane do ochrony najsłabszych nie potrafią przekonująco wyjaśnić takich wątpliwości, to komu właściwie mają zaufać ludzie, którzy zdecydowali się mówić?Bo czasami największym skandalem nie jest samo nagranie. Jest nim to, jak wielu ludzi wolałoby, żeby nikt go nigdy nie odsłuchał.

Władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie – brzmi stare powiedzenie. Jest ono wciąż aktualne, jak pokazuje przykład byłego ministra, Michała Kołodziejczaka. Seksualnie – narkotyczna afera, którą nagłaśnia obecnie Kanał Zero, budzi obrzydzenie ale i rodzi pytania. Kto takich ludzi wystawia na listy wyborcze, kto daje im funkcję ministrów? Prezentowane przez ofiary nagrania pokazują osobę poważnie zaburzoną i zepsutą do szpiku kości. Kołodziejczak odwiedzał także Tomaszów, gdzie był fetowany przez działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy chętnie i masowo się z nim fotografowali. W sieci nadal dostępne są wspólne nagrania z posłem Witczakiem. Z kolei politycy KO twierdzą w prywatnych rozmowach, że to właśnie Kołodziejczak stoi za powołaniem Michała Jodłowskiego na stanowisko dyrektora KRUS w Łodzi.

27 października w historii. Aresztowanie Starzyńskiego, świat na krawędzi wojny atomowej i list z Auschwitz do Tomaszowa

Jednego dnia niemieccy funkcjonariusze wyprowadzili z warszawskiego ratusza prezydenta, który nie opuścił stolicy podczas jej oblężenia. W innym październiku amerykańskie i radzieckie czołgi stanęły naprzeciw siebie w Berlinie, a rok później świat znalazł się o krok od wojny nuklearnej. Tymczasem w 1943 roku z Auschwitz wysłano pocztówkę do Tomaszowa Mazowieckiego. Jej autorką była młoda więźniarka, której historia przetrwała w muzealnych zbiorach. Co wydarzyło się 27 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne opowiada również o narodzinach polskiej demokracji parlamentarnej, wielkich pisarzach, muzycznych przełomach i sportowych triumfach. Przede wszystkim jednak przypomina, że historia świata bywa zapisana na niewielkiej kartce papieru, zaadresowanej do zwyczajnego domu przy tomaszowskiej ulicy. Data dodania artykułu: 27.10.2026 06:53
27 października w historii. Aresztowanie Starzyńskiego, świat na krawędzi wojny atomowej i list z Auschwitz do Tomaszowa

Parlament Europejski przyznał Nagrodę Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu

Parlament Europejski przyznał Nagrodę im. Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu i jego przedstawicielom. Decyzję podjęli szefowie grup politycznych oraz przewodnicząca PE Roberta Metsola. Wyróżnienie jest wyrazem wsparcia dla instytucji, która pracuje na rzecz praworządności mimo nacisków, z którymi się spotyka. Data dodania artykułu: 27.10.2026 06:25
Parlament Europejski przyznał Nagrodę Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu

26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen

Historia potrafi być okrutna w swoim kalendarzowym porządku. Tego samego dnia, w którym przed laty tworzono administracyjne podstawy niemieckiej okupacji Polski, świat w innym stuleciu świętował zwycięstwo medycyny nad jedną z najgroźniejszych chorób ludzkości. W Warszawie rozpoczynał się proces polityczny, a ćwierć wieku później kardynał Stefan Wyszyński dowiadywał się o końcu swojego internowania. W muzyce 26 października należy między innymi do Queen, The Beatles i Krzesimira Dębskiego. Co wydarzyło się 26 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 26 października prowadzi również do Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 87 lat temu miasto znalazło się w granicach Generalnego Gubernatorstwa. Ta administracyjna decyzja okupanta zapoczątkowała nowy rozdział tragedii jego mieszkańców. Data dodania artykułu: 26.10.2026 08:01
26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen

Wojna bez wypowiedzenia. Rosja testuje NATO poniżej progu otwartego konfliktu

Nie ma czołgów przekraczających granicę NATO ani formalnego wypowiedzenia wojny. Są za to drony, podpalenia, sabotaż, cyberataki, operacje wpływu i tysiące komunikatów mających wywołać strach, gniew albo nieufność. Rosja coraz intensywniej prowadzi przeciwko państwom Zachodu działania, których największą siłą jest właśnie niejednoznaczność. Kreml próbuje sprawdzić, jak daleko może się posunąć, nie prowokując NATO do otwartej odpowiedzi militarnej. Data dodania artykułu: 25.10.2026 09:27
Wojna bez wypowiedzenia. Rosja testuje NATO poniżej progu otwartego konfliktu

25 października w historii. Od Azincourt po narodziny polskiej telewizji i tomaszowską remizę

Jednego dnia angielscy łucznicy rozbili francuską armię, dowodząc, że liczebna przewaga nie zawsze oznacza zwycięstwo. Kilka stuleci później w Warszawie uruchomiono pierwszą powojenną transmisję telewizyjną, którą mogły zobaczyć zaledwie nieliczne grupy widzów. W Krakowie kończono budowę kopca poświęconego Tadeuszowi Kościuszce, a Wojciech Korfanty domagał się w niemieckim parlamencie odbudowy Polski. Co wydarzyło się 25 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 25 października prowadzi przez wielkie bitwy, politykę, literaturę, muzykę i sport. Przynosi również odkrytą w muzealnych opracowaniach rocznicę z Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 113 lat temu zakończono tutaj rozbudowę remizy, która przez dziesięciolecia służyła miejscowym strażakom. Data dodania artykułu: 25.10.2026 08:21
25 października w historii. Od Azincourt po narodziny polskiej telewizji i tomaszowską remizę

Rosja nie musi wjechać czołgami. Najpierw chce wygrać wojnę o nasze umysły

Współczesna wojna nie zawsze zaczyna się od wystrzału. Może rozpocząć się od filmu na TikToku, fałszywego wpisu, odpowiednio spreparowanego zdjęcia albo informacji, która w ciągu kilku godzin podzieli społeczeństwo na dwa wrogie obozy. Podczas Igrzysk Wolności w Łodzi politycy i eksperci przekonywali, że właśnie dlatego Polska potrzebuje dziś nie tylko czołgów, samolotów i żołnierzy, ale także społecznej odporności. Padło określenie „obrona totalna”. Data dodania artykułu: 24.10.2026 16:35
Rosja nie musi wjechać czołgami. Najpierw chce wygrać wojnę o nasze umysły

24 października w historii. Czarny czwartek na Wall Street, walka „Solidarności” i narodziny ONZ

Jednego dnia świat finansów zobaczył, jak milionowe fortuny zamieniają się w papier bez wartości, a kilka dziesięcioleci później narody próbowały stworzyć organizację, która miała uchronić ludzkość przed kolejną wojną. W Polsce robotnicza „Solidarność” przekonała się, że nawet zwycięstwo w sądzie może zostać wykorzystane przeciwko wolności. A przecież 24 października to także wielka muzyka, legendarny pojedynek kierowców Formuły 1 i niezwykłe historie odwagi. Co wydarzyło się 24 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 24 października przypomina wydarzenia, których konsekwencje odczuwamy do dziś. Zaglądamy również do Tomaszowa Mazowieckiego, gdzie właśnie dzisiaj zostanie przypomniana historia majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala” i jego żołnierzy. Data dodania artykułu: 24.10.2026 07:27
24 października w historii. Czarny czwartek na Wall Street, walka „Solidarności” i narodziny ONZ

Polityka coraz mniej przyciąga młode kobiety. CBOS pokazuje wyraźny podział pokoleniowy

Siedem na dziesięć Polek deklaruje, że polityką interesuje się tylko w średnim lub niewielkim stopniu. Zaledwie 15 proc. kobiet mówi o dużym lub bardzo dużym zainteresowaniu życiem politycznym, a kolejne 15 proc. przyznaje wprost: polityka nie interesuje ich wcale. Najnowsze dane CBOS pokazują jednak coś jeszcze – coraz mocniejszy podział pokoleniowy oraz wyraźne różnice między kobietami i mężczyznami, jeśli chodzi o deklarowane poglądy polityczne. Data dodania artykułu: 23.10.2026 22:00
Polityka coraz mniej przyciąga młode kobiety. CBOS pokazuje wyraźny podział pokoleniowy
Strofy dla Niepodległej

Strofy dla Niepodległej

Patriotyzm zapisany w wierszachPowiatowe Centrum Animacji Społecznej zaprasza na konkurs recytatorski „Strofy dla Niepodległej”, organizowany z okazji 108. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Wydarzenie będzie jednym z ważnych punktów poprzedzających listopadowe obchody i połączy artystyczną prezentację z lekcją historii, patriotyzmu oraz rozmową o znaczeniu wolności.Na scenie zaprezentują się uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych z całego powiatu tomaszowskiego. Młodzi recytatorzy sięgną po utwory polskich poetów poświęcone ojczyźnie, wolności i narodowej pamięci.Dla uczestników i publicznościPrzesłuchania rozpoczną się 4 listopada 2026 roku o godz. 9.00. Jako pierwsi wystąpią uczniowie klas I–III szkół podstawowych, a następnie kolejne grupy wiekowe: klasy IV–VI, VII–VIII oraz uczniowie szkół ponadpodstawowych.Organizatorzy podkreślają, że wydarzenie nie ma być wyłącznie konkursem, ale także wspólnym świętowaniem i okazją do budowania poczucia wspólnoty. Na widownię zaproszeni są nie tylko uczestnicy, ale również rodziny, nauczyciele i mieszkańcy powiatu, którzy chcą wesprzeć młodych artystów.Ważne informacjeZgłoszenia do udziału w konkursie przyjmowane są do 28 października. Uczestników mogą zgłaszać nauczyciele oraz instruktorzy placówek kultury. Szczegółowe informacje, regulamin i wymagane dokumenty udostępnia Powiatowe Centrum Animacji Społecznej.To wydarzenie dla wszystkich, którzy chcą zobaczyć, jak patriotyczna poezja zyskuje nowy, osobisty wymiar w interpretacji młodego pokolenia. Data rozpoczęcia wydarzenia: 04.11.2026
Jazzowe Zaduszki pełne wspomnień

Jazzowe Zaduszki pełne wspomnień

Wyjątkowy koncert w PCAS-iePowiatowe Centrum Animacji Społecznej w Tomaszowie Mazowieckim zaprasza na Jazzowe Zaduszki – koncert pełen wspomnień, nastroju i jazzowych interpretacji dobrze znanych utworów. Wydarzenie odbędzie się 5 listopada o godz. 18.30 w sali widowiskowej PCAS-u.To propozycja dla miłośników muzyki, którzy cenią wieczory z klimatem, refleksją i repertuarem bliskim kilku pokoleniom słuchaczy. Listopadowa atmosfera nadaje temu spotkaniu szczególny charakter, łącząc pamięć, emocje i piękno muzycznych opowieści.Znane utwory w jazzowej odsłoniePodczas koncertu publiczność usłyszy piosenki związane z twórczością Agnieszki Osieckiej, Wojciecha Młynarskiego i Zbigniewa Wodeckiego. Ich repertuar zabrzmi tym razem w nowych, jazzowych aranżacjach przygotowanych przez Calisia Jazz Quartet.Na scenie wystąpią: Małgorzata Biniek – wokal, Maciej Bąk – instrumenty klawiszowe, Mirosław Skowroński – perkusja oraz Bogumił Cieślak – kontrabas i gitara basowa.Wstęp i organizacjaWstęp na wydarzenie jest bezpłatny, jednak obowiązują wejściówki dostępne w sekretariacie placówki. Koncert odbędzie się w sali widowiskowej PCAS-u przy ul. Farbiarskiej 20/24 w Tomaszowie Mazowieckim.Jazzowe Zaduszki od kilku lat zajmują ważne miejsce w kalendarzu wydarzeń organizowanych przez PCAS i co roku przyciągają publiczność szukającą muzyki z klasą, sentymentem i wyjątkową atmosferą. Data rozpoczęcia wydarzenia: 05.11.2026

Polecane

28 października odpoczywają zszargane nerwy. Tomaszowianie, spróbujmy przetrwać ten jeden dzień bez awantury!

28 października odpoczywają zszargane nerwy. Tomaszowianie, spróbujmy przetrwać ten jeden dzień bez awantury!

Są święta państwowe, kościelne, rodzinne, branżowe i takie, których istnienie człowiek zaczyna doceniać dopiero po otwarciu rachunku za prąd, przeczytaniu komentarzy na Facebooku albo przejechaniu przez Tomaszów Mazowiecki w godzinach szczytu. 28 października obchodzimy Dzień Odpoczynku dla Zszarganych Nerwów. Święto, które w naszym kraju powinno być nie tylko dniem wolnym od pracy, ale wręcz obowiązkowym elementem narodowego programu ochrony zdrowia psychicznego. Bo choć Polacy potrafią przetrwać wiele, to są trzy rzeczy, które wystawiają ich cierpliwość na szczególnie ciężką próbę: polityka, drogowe korki i człowiek, który w kolejce do kasy przypomina sobie, że zapomniał zważyć pomidory. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 02:00
Milionowe zarobki lekarzy. Watchdog: 172 medyków przekroczyło milion. W Tomaszowie także były siedmiocyfrowe kontrakty

Milionowe zarobki lekarzy. Watchdog: 172 medyków przekroczyło milion. W Tomaszowie także były siedmiocyfrowe kontrakty

Ponad milion złotych w ciągu jednego roku – według danych zebranych przez Sieć Obywatelską Watchdog Polska taki poziom wynagrodzenia osiągnęło w 2025 roku co najmniej 172 lekarzy. Rekordowa ujawniona kwota zbliżyła się do 3 mln zł. Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego ta dyskusja nie jest jednak opowieścią z odległych klinik w Lublinie, Koszalinie czy Gorzowie. NaszTomaszow.pl już kilka miesięcy temu ujawnił, że również w Tomaszowskim Centrum Zdrowia indywidualne kontrakty lekarskie przekraczały milion złotych rocznie. Najwyższy sięgał ponad 1,42 mln zł. Data dodania artykułu: Wczoraj, 16:48 Liczba komentarzy: 2 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 3
Tam, gdzie pracowały tysiące tomaszowian, historia znów przemówi. Otwarcie Szlaku Mazovii już 5 listopada

Tam, gdzie pracowały tysiące tomaszowian, historia znów przemówi. Otwarcie Szlaku Mazovii już 5 listopada

Przez dziesięciolecia rozlegał się tutaj stukot krosien, pracowały maszyny przędzalnicze, a fabryczne syreny wyznaczały rytm życia tysięcy mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego. Dziś w miejscu dawnych zakładów włókienniczych działa nowoczesne centrum handlowe. Jednak historia nie zniknęła wraz z ostatnimi maszynami i rozbiórką przemysłowych hal. W czwartek, 5 listopada 2026 roku, o godzinie 11.00 odbędzie się uroczyste otwarcie Szlaku Mazovii – wyjątkowej trasy historycznej, która przypomni dzieje jednego z najważniejszych zakładów przemysłowych miasta i ludzi, którzy tworzyli jego potęgę. Data dodania artykułu: Wczoraj, 16:33 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 3
27 października w historii. Aresztowanie Starzyńskiego, świat na krawędzi wojny atomowej i list z Auschwitz do Tomaszowa

27 października w historii. Aresztowanie Starzyńskiego, świat na krawędzi wojny atomowej i list z Auschwitz do Tomaszowa

Jednego dnia niemieccy funkcjonariusze wyprowadzili z warszawskiego ratusza prezydenta, który nie opuścił stolicy podczas jej oblężenia. W innym październiku amerykańskie i radzieckie czołgi stanęły naprzeciw siebie w Berlinie, a rok później świat znalazł się o krok od wojny nuklearnej. Tymczasem w 1943 roku z Auschwitz wysłano pocztówkę do Tomaszowa Mazowieckiego. Jej autorką była młoda więźniarka, której historia przetrwała w muzealnych zbiorach. Co wydarzyło się 27 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne opowiada również o narodzinach polskiej demokracji parlamentarnej, wielkich pisarzach, muzycznych przełomach i sportowych triumfach. Przede wszystkim jednak przypomina, że historia świata bywa zapisana na niewielkiej kartce papieru, zaadresowanej do zwyczajnego domu przy tomaszowskiej ulicy. Data dodania artykułu: Wczoraj, 06:53
28 października odpoczywają zszargane nerwy. Tomaszowianie, spróbujmy przetrwać ten jeden dzień bez awantury! Złote Gody w Czerniewicach. Jedenaście par świętowało 50 lat małżeństwa Within Temptation – „Bleed Out”. Kiedy anioły przestają śpiewać o raju, a zaczynają krzyczeć przeciwko piekłu na ziemi Dziesięć lat turnieju KGW. Grand Prix dla Dąbrowy, zwycięstwo Stasiolas Milionowe zarobki lekarzy. Watchdog: 172 medyków przekroczyło milion. W Tomaszowie także były siedmiocyfrowe kontrakty Tam, gdzie pracowały tysiące tomaszowian, historia znów przemówi. Otwarcie Szlaku Mazovii już 5 listopada 27 października w historii. Aresztowanie Starzyńskiego, świat na krawędzi wojny atomowej i list z Auschwitz do Tomaszowa Laptop grzeje się i zwalnia? Co sprawdzić samemu, zanim trafi do serwisu Helios w Tomaszowie szykuje Maraton Halloween. Dwa zestawy i noc pełna horrorów Miłość nie wystarczy, gdy brakuje wiedzy. Tomaszowskie hospicjum uczy rodziny, jak opiekować się chorymi Prognoza pogody na 26 i 27 października. Chłodna noc, lokalne przymrozki i gęste mgły Sukcesy tomaszowskich kolarzy. Miasto przypomina o mocnym akcencie na ogólnopolskiej gali
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep MEydczny
S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram

S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram

Ministerstwo Infrastruktury nie zamierza rezygnować z budowy drogi ekspresowej S12 pomiędzy węzłami Łódź Południe i Kozenin. Resort poinformował również, że nie jest prowadzona analiza, która miałaby doprowadzić do zastąpienia tej inwestycji odcinkiem przez Piotrków Trybunalski i Sulejów. W najnowszej odpowiedzi na interpelację poseł Anny Milczanowskiej pojawiają się także konkretne liczby dotyczące rozbiórek. W najbardziej kolizyjnym z analizowanych wariantów może ich być ponad sto. Wybór preferowanego przebiegu zaplanowano dopiero na III kwartał 2027 roku, a decyzja środowiskowa ma zostać wydana w pierwszej połowie 2029 roku.
Kto i na jakiej podstawie ingerował w grób powstańca styczniowego? Rodzina Marcina Bąkowskiego domaga się wyjaśnień

Kto i na jakiej podstawie ingerował w grób powstańca styczniowego? Rodzina Marcina Bąkowskiego domaga się wyjaśnień

Renowacja zabytkowych nagrobków to szlachetna inicjatywa, dzięki której można ocalić od zapomnienia historię miasta i jego mieszkańców. Co jednak, jeśli działania podejmowane w imię ochrony pamięci spotykają się ze stanowczym sprzeciwem rodziny pochowanej osoby? W Tomaszowie Mazowieckim pojawiły się poważne zarzuty dotyczące prac przy grobie Marcina Bąkowskiego, uczestnika powstania styczniowego. Jego potomkowie twierdzą, że ingerowano w rodzinny nagrobek bez ich wiedzy i zgody. Domagają się wyjaśnień, przywrócenia mogiły do poprzedniego stanu oraz zwrotu usuniętych przedmiotów.
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama badanie bezdechu sennego

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jeżeli prezesem tego TPTM jest Piotr Kucharski i jeżeli to towarzystwo zajmuje się pamięcią o czymkolwiek lub o kimkolwiek, to można mieć pewność, że spier...lą każdą swoją akcję . To jest kupa dziada bez zelówek. Jest takie powiedzenie: przykład idzie z góry. Tą "górą" 'dla tego towarzystwa jest ten Piotr Kucharczyk - ulubieniec tomaszowskiego, gazetowego szmatławca. Więc, o czym my mówimy?! Źródło komentarza: Kto i na jakiej podstawie ingerował w grób powstańca styczniowego? Rodzina Marcina Bąkowskiego domaga się wyjaśnień Autor komentarza: Ta Treść komentarza: A wystraczyło przyjsc na polaczone komisje ... Źródło komentarza: Kamery także na komisjach Rady Powiatu? Projekt trafi pod opinię Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Cytat nr 1: "Problemem nie jest więc to, że lekarze dobrze zarabiają. Problemem jest pytanie, czy publiczny system potrafi racjonalnie określić wartość ich pracy, kontrolować kontrakty oraz zagwarantować, że wysokość wynagrodzeń idzie w parze z dostępnością świadczeń dla pacjentów." Cytat nr 2: "Ale dla pacjenta ostatecznie nie jest najważniejsze, ile zarabia lekarz. Najważniejsze jest, czy lekarz będzie w szpitalu wtedy, kiedy pacjent będzie go potrzebował." Te obydwa cytaty z powyższego materiału PRAWIE zawierają sedno sprawy. Napisałem: "PRAWIE", bo nie zawierają PODSTAWOWEGO zagadnienia: jaka jest SKUTECZNOŚĆ: diagnozowania, leczenia pacjentów przez tych wielomilionowych, milionowych i pozostałych lekarzy. Ja w swoim zawodzie zawsze mówię moim, przyszłym zleceniodawcom tak: jak kupisz np. garnitur za 300 zł, to za trzy miesiące marynarka rozejdzie się tobie na plecach. Ale, jak kupisz garnitur za 3000 zł, to będziesz w nim chodził wiele lat. I tak jest z tym "dochtorami" . Lekarz lekarzowi nierówny, nawet, jak ma tytuł profesora. Jeden zawsze będzie traktował człowieka/pacjenta, jak człowieka, któremu trzeba pomóc (z takim spotkałem się na Oddziale chirurgii urazowej w TCZ), a inny niewiele pomoże , ale zarobi tę bańkę rocznie. I ta trzecia kategoria. Niech ma tę bańkę, która będzie się jemu należała, bo na tę bańkę zasługuje. Źródło komentarza: Milionowe zarobki lekarzy. Watchdog: 172 medyków przekroczyło milion. W Tomaszowie także były siedmiocyfrowe kontrakty Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Uważam, że ten wpis oddaje aktualną sytuację tej inwestycji. Również uważam, że te różne postulaty ludzi, zainteresowanych przebiegiem obwodnicy, ale również (co jest najważniejsze) swoim dalszym losem (likwidacja domostw, gospodarstw rolnych, firm), obowiązkowo powinny być brane pod uwagę. No, ale, co można się spodziewać po premierze - wrogu Polski.... Źródło komentarza: S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Te! Cwaniaczku: a dlaczegóż to miałby to zdanie skreślać? Przy rządach ryżego niemca żadnej gumki nie można chować do szuflady, bo ten wróg Polski robi wszystko, aby Polskę zniszczyć i odciąć od jakichkolwiek inwestycji. Źródło komentarza: S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Cytat nr 1: "Problemem nie jest więc to, że lekarze dobrze zarabiają. Problemem jest pytanie, czy publiczny system potrafi racjonalnie określić wartość ich pracy, kontrolować kontrakty oraz zagwarantować, że wysokość wynagrodzeń idzie w parze z dostępnością świadczeń dla pacjentów." Cytat nr 2: "Ale dla pacjenta ostatecznie nie jest najważniejsze, ile zarabia lekarz. Najważniejsze jest, czy lekarz będzie w szpitalu wtedy, kiedy pacjent będzie go potrzebował." Te obydwa cytaty z powyższego materiału PRAWIE zawierają sedno sprawy. Napisałem: "PRAWIE", bo nie zawierają PODSTAWOWEGO zagadnienia: jaka jest SKUTECZNOŚĆ: diagnozowania, leczenia pacjentów przez tych wielomilionowych, milionowych i pozostałych lekarzy. Ja w swoim zawodzie zawsze mówię moim, przyszłym zleceniodawcom tak: jak kupisz np. garnitur za 300 zł, to za trzy miesiące marynarka rozejdzie się tobie na plecach. Ale, jak kupisz garnitur za 3000 zł, to będziesz w nim chodził wiele lat. I tak jest z tym "dochtorami" . Lekarz lekarzowi nierówny, nawet, jak ma tytuł profesora. Jeden zawsze będzie traktował człowieka/pacjenta, jak człowieka, któremu trzeba pomóc (z takim spotkałem się na Oddziale chirurgii urazowej w TCZ), a inny niewiele pomoże , ale zarobi tę bańkę rocznie. I ta trzecia kategoria. Niech ma tę bańkę, która będzie się jemu należała, bo na tę bańkę zasługuje. Źródło komentarza: Milionowe zarobki lekarzy. Watchdog: 172 medyków przekroczyło milion. W Tomaszowie także były siedmiocyfrowe kontrakty
Reklama
Reklama
Łóżko rehabilitacyjne  Elbur PB 636

Łóżko rehabilitacyjne Elbur PB 636

Cena: Do negocjacji Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów oraz montaż gratisNa zdjęciu: Łóżko PB 636 w kolorze dąb sonoma z dzielonymi barierkami po jednej stronie łóżka. Akcesoria: Lampa przyłóżkowa. Szczególną cechą modelu łóżka PB 636 jest możliwość opuszczenia leża do poziomu 29 cm. Niska pozycja pozwala na większy komfort użytkowania osobom o niższym wzroście oraz redukuje w znacznym stopniu możliwość odniesienia urazu w sytuacjiprzypadkowego wypadnięcia. Zakres regulacji wysokości, pozwala na pracę opiekunów w optymalnych warunkach. Możliwość stosowania dzielonych barierek powoduje, że użytkownik nie musi być na stałe ograniczony barierami w przestrzeni łóżkaKolory standardowe: Kolory niestandardowe*: DETALE PRODUKTU:1. Położenie leża 29 cm od podłogi4. Pilot z blokadą poszczególnych funkcji2. Dekoracyjna osłona leża5. Podwójne koło z hamulcem3. Nowoczesny napęd podnoszenia leża6. Dzielona barierka (opcja)OPCJE:zmiana długości i wypełnienia leża • zmiana kolorystyki • dzielone barierkiPODSTAWOWE DANE TECHNICZNEBezpieczne obciążenie robocze175 kgMaksymalna waga użytkownika140 kgRegulacja wysokości leża:od 29 do 72 cmRegulacja segmentu oparcia pleców:0 ÷ 70°Regulacja segmentu oparcia podudzi:0 ÷ 20°Wymiary zewnętrzne długość × szerokość:207 × 106 cmPrześwit pod łóżkiem:ok. 16 cmCiężar całkowity:118,6 kgKółka jezdne:100 mm z hamulcem FUNKCJEDO POBRANIA: Karta produktu PB-636 [PDF]

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama